21 lutego 2024

loader

Gospodarka 48 godzin

Żeby się nie otruć

Inspekcja Handlowa skontrolowała 167 wykrywaczy tlenku węgla oferowanych przez 84 przedsiębiorców. 41 z nich było źle oznakowanych. Jeden ze zbadanych czujników stwarzał zaś realne zagrożenie – nie alarmował, gdy ulatniał się tlenek węgla. Czad to silnie trujący gaz, nazywany „cichym zabójcą”. Jest bezbarwny, bezwonny i pozbawiony smaku – dlatego tak trudno wykryć go samodzielnie. Brak okresowych przeglądów przewodów kominowych oraz wentylacyjnych, niesprawne urządzenia grzewcze lub nieprawidłowa ich eksploatacja mogą być przyczyną poważnego zatrucia, a nawet śmierci. Dlatego trzeba pamiętać, aby w pomieszczeniach instalować wykrywacze tlenku węgla, które w porę ostrzegą nas przed zagrożeniem. Wykrywacze nie zastąpią jednak regularnych kontroli piecyków i kominów.

 

Jeść to, czy nie jeść?

Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów prowadzi kontrole w firmach działających na rynku wieprzowiny. Celem tych działań jest sprawdzenie, czy sieci handlowe i duże zakłady mięsne odmawiają kupowania w pełni przebadanego mięsa ze zdrowych zwierząt hodowanych w strefach, gdzie występują przypadki afrykańskiego pomoru świń (ASF). Zgodnie z polskimi przepisami, nie powinni oni odmawiać kupowania takiego mięsa, gdyż jest ono bezpieczne dla ludzi, a odmowa jego zakupu przez przedsiębiorców może stanowić praktykę nieuczciwego wykorzystywania przewagi kontraktowej. Zgodnie z rozporządzeniem Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, nawet w strefie czerwonej, gdzie stwierdzono przypadki choroby u świń i obowiązują największe obostrzenia, mięso ze zdrowych zwierząt wyprodukowane w wyznaczonych zakładach, jest bezpieczne dla ludzi i po badaniach weterynaryjnych może być sprzedawane bez ograniczeń na terenie Polski. – Bardzo ważne jest, aby hodowcy trzody chlewnej ze stref, gdzie stwierdzono przypadki ASF, mogli sprzedawać mięso, które po przejściu badań weterynaryjnych potwierdzono jako zdrowe i bezpieczne. Tym bardziej w sytuacji, gdy ze względu na choćby pojedyncze przypadki choroby w regionie, nie mogą oni tego mięsa wysyłać poza granice Polski. Tymczasem otrzymaliśmy informacje, że niektórzy duzi przetwórcy i sieci handlowe odmawiają przyjmowania wieprzowiny ze zdrowych zwierząt, która jest w pełni bezpieczna dla ludzi – mówi prezes UOKiK Tomasz Chróstny. W toku czynności ustalono, że portugalska spółka Jeronimo Martins Polska do niedawna nie nabywała mięsa ze zdrowych zwierząt hodowanych w strefach, w których występuje afrykański pomór świń, ale w trakcie trwania kontroli zmieniła swoją politykę i aktualnie kupuje takie mięso oraz jego przetwory. Pracownicy UOKiK uzyskali potwierdzenia od dostawców, iż Jeronimo Martins Polska już zaczęła przyjmować przebadane produkty ze stref objętych ograniczeniami.  Wiadomo jednak, że są ubojnie, które odmawiały przyjęcia uzgodnionych dostaw. UOKiK ostrzega, że za praktyki polegające na odwoływaniu wcześniej uzgodnionych dostaw, zwracaniu produktów lub odmawianiu przyjmowania przebadanych świń lub mięsa ze stref objętych ograniczeniami grozi kara do 3 proc. całorocznego obrotu przedsiębiorcy. Pytanie jednak, czy konsumenci godzą się bezkrytycznie na spożywanie takiego mięsa?

Andrzej Leszyk

Poprzedni

Do czego to dojdzie…

Następny

Niech Moskwa jedzie do Pragi