Głos lewicy

Czy papież przejdzie na weganizm?

Zastanawiają się obrońcy praw zwierząt z Otwartych Klatek:
„Już za chwilę środa popielcowa – dzień, w którym według prawa kanonicznego katolicy powinni powstrzymać się od jedzenia mięsa. Papież Franciszek otrzymał propozycję pójścia o krok dalej i zrezygnowania ze wszystkich produktów odzwierzęcych na okres Wielkiego Postu. Jeśli się zgodzi, wybrana przez niego organizacja charytatywna otrzyma milion dolarów.
Za inicjatywą stoi zajmująca się promocją diety roślinnej organizacja Million Dollar Vegan, wspierana m.in. przez Paula McCartneya, Woody’ego Harrelsona, Mobyego, czy Joaquina Phoenixa. Twarzą kampanii jest 12-letnia Genesis Butler, która w wieku 6 lat została weganką, a cztery lata później – najmłodszą prelegantką na konferencji TEDx. W promującym kampanię spocie przytacza szereg argumentów przeciwko przemysłowej hodowli zwierząt, zwracając uwagę na jej wpływ na zmiany klimatyczne, deforestację, utratę bioróżnorodności, a także cierpienie miliardów zwierząt. Genesis odwiedziła również Watykan. Spotkała się tam z o. Pawłem Ptasznikiem, który obiecał przekazać Ojcu Świętemu stworzoną na potrzeby akcji i podpisaną przez ponad 80 tys. ludzi petycję.
Organizatorzy kampanii liczą, że papież jako duchowy przywódca ponad miliarda katolików, weźmie pod uwagę ich argumenty i zgodzi się na propozycję, dając w ten sposób przykład wiernym i zwracając uwagę światowej opinii publicznej na skutki przemysłowej hodowli zwierząt.
– Myślę, że akcja jak najbardziej ma szanse na powodzenie. Jest to okazja do spróbowania nowych smaków, a dodatkowo znaczącego wsparcia wybranej organizacji charytatywnej. Brzmi jak podwójna wygrana – komentuje Weronika Pochylska, koordynatorka kampanii Roślinniejemy, promującej dietę roślinną w Polsce – Ostatnie wyniki z badań Nurses’ Health i Health Professionals Follow-up Study wykazały, że śmiertelność ze wszystkich przyczyn jest mniejsza u osób, które jedzą dużo białka roślinnego, a mało zwierzęcego. Dlatego uważam, że dieta roślinna powinna służyć Papieżowi nawet dłużej niż przez 40 dni – dodaje.
Jeśli Papież przyjmie wyzwanie, do 18 kwietnia nie będzie spożywał mięsa, nabiału ani jajek. W zamian obiecana kwota 1 mln USD zostanie przekazana wybranej przez niego organizacji charytatywnej przez Blue Horizon International Foundation – charytatywne ramię Blue Horizon Corporation, które inwestuje w firmy produkujące żywność pochodzenia roślinnego i ma na celu „przyspieszenie usuwania zwierząt z globalnego łańcucha żywnościowego”.

Głos lewicy

IKEA zadba o los kurczaków hodowlanych

Obrońcy praw zwierząt z Otwartych Klatek cieszą się:
Po kilku latach negocjacji z organizacjami pozarządowymi i konsultacji z ekspertami IKEA ogłosiła zaktualizowaną politykę dotyczącą dobrostanu kurczaków, które kupuje na potrzeby swoich restauracji i sklepów spożywczych. Wprowadziła m.in. kluczowy z punktu widzenia obrońców zwierząt zapis o rezygnacji z tzw. szybkorosnących ras kurczaków.
Szwedzki gigant ogłosił dzisiaj podniesienie swoich standardów dotyczących dobrostanu kurczaków hodowanych na mięso. Od tej pory dostawcy firmy na całym świecie będą musieli spełniać wymogi określone w międzynarodowym porozumieniu European Chicken Commitment (ECC). Zakłada ono m.in. zmniejszenie dopuszczalnego zagęszczenia na fermach oraz rezygnację z tzw. ras szybkorosnących.
– Współcześnie hodowane brojlery rosną tak szybko, że gdyby porównać to do rozwoju człowieka, 5-letnie dziecko ważyłoby 150 kg. Tak nienaturalne tempo wzrostu jest źródłem ogromnego cierpienia tych ptaków – mówi Marta Cendrowicz ze Stowarzyszenia Otwarte Klatki, koordynatorka kampanii „Frankenkurczak” – Dodatkowo im większe rosną, tym mniej miejsca przypada na każdego kurczaka – każdy z nich dysponuje na fermie powierzchnią wielkości kartki A4 – dodaje.
W 2012 r. IKEA otrzymała nagrodę „Good Chicken” od organizacji Compassion in World Farming, jednak ze względu na niespełnienie kilku kluczowych kryteriów, takich jak rezygnacja z tzw. ras szybkorosnących, została ona wycofana. Firma przez kilka lat prowadziła rozmowy z organizacjami pozarządowymi, w tym koalicją Open Wing Alliance, których efektem jest ogłoszona dzisiaj zaktualizowana polityka.
– Decyzja firmy IKEA to ogromny krok w kierunku poprawy losu zwierząt hodowlanych. Kurczaki są najliczniej zabijanymi zwierzętami lądowymi na świecie. Tylko w Polsce, która jest liderem produkcji drobiu w Europie, zabija się ich ponad miliard rocznie. Liczymy, że polscy producenci wezmą przykład z firm, które w trosce o los zwierząt oraz sprostanie oczekiwaniom konsumentów decydują się na podniesienie wymagań dotyczących warunków życia kupowanych przez siebie kurczaków – podsumowuje Cendrowicz.
Decyzję o poprawie dobrostanu brojlerów, czyli kurczaków hodowanych na mięso, podjął już szereg firm na świecie, w tym m.in. gigant branży spożywczej Unilever, Nestlé, sieć Marks & Spencer, czy międzynarodowa korporacja cateringowa Elior Group.

Polska struła UE

Komisarz UE poinformował, że mięso chorych krów zabijanych w Polsce w okrutnych warunkach, trafiło do wielu krajów Unii. Wzywa polskie władze do działania.

Jak podał portal Euronews, mięso z polskiej rzeźni na Mazowszu, gdzie zabijano chore krowy, trafiło do wielu krajów Unii Europejskiej. Dotarło do Estonii, Finlandii, Francji, Hiszpanii, na Litwę, do Portugalii, Rumunii, Szwecji i na Węgry. Poinformował o tym Vytenis Andriukaitis, unijny komisarz odpowiedzialny za bezpieczeństwo żywności.

– Priorytetem jest dzisiaj wykrycie i wycofanie z rynku wszystkich produktów pochodzących z tej ubojni. – powiedział Andriukaitis w oficjalnym oświadczeniu – Wzywam wszystkie wymienione kraje do natychmiastowego działania.

– Jednocześnie ponaglam polskie władze do jak najszybszego zakończenia dochodzenia w tej sprawie i podjęły wszelkie konieczne środki, żeby zapewnić przestrzeganie prawodawstwa UE, w tym skuteczne i szybkie kary, zniechęcające sprawców do podobnego przestępczego zachowania, które mogłoby stanowić zagrożenie dla zdrowia publicznego i jest niedopuszczalnym traktowanie zwierząt.

Sprawę pozyskiwania mięsa z chownych zwierząt udokumentował reporter TVN Patryk Szczepaniak, w materiale wyemitowanym w programie Superwizjer. Miał miejsce nielegalny proceder skupu krów przez właściciela i zabijania ich w skrajnie niehumanitarnych warunkach. Pieczątki o przydatności mięsa do dalszego przetwórstwa przybijali sami pracownicy, a nie weterynarz. W materiale filmowym ujawniono, że uzyskane w ten sposób mięso wołowe było niedopuszczalnie złej jakości.

Janusz Rodziewicz ze Stowarzyszenia Rzeźników i Wędliniarzy RP twierdzi, że jest to zaledwie incydent w skali kraju. Reporter TVN – wprost przeciwnie: że jest to powszechne zjawisko.
Polskie firmy produkują ponad 500 tys. ton wołowiny rocznie, z czego 85. proc. trafia za granicę.

Serce dla zwierząt

Otrzymałam list od czytelnika „Trybuny”, który słusznie zauważył, że w swoich tekstach na temat praw zwierząt, najczęściej poruszam temat dobrostanu zwierząt futerkowych: lisów, norek, szynszyli, królików. Nie wspominam natomiast o losie zwierząt hodowanych na mięso, których krótkie życie zaczyna się w obozie zagłady, a sensem tego istnienia jest wyłącznie bycie produktem na naszym talerzu.

‚Chciałabym bardzo podziękować Panu za ten głos pełen empatii. Przemysłowy chów zwierząt to jeden z najdotkliwszych problemów etycznych współczesnego świata, a także coraz bardziej realne zagrożenie ekologiczne – swoista tykająca bomba z toksyn.
Hodowle mają również niezaprzeczalny (negatywny) wpływ na globalne ocieplenie klimatu.
Jak słusznie zauważają obrońcy praw zwierząt z Otwartych Klatek, nie sama śmierć zwierząt hodowlanych dostarcza najwięcej cierpienia – lecz życie na fermie, wypełnione bólem, z obozowym numerkiem wytatuowanym za uchem.
„Chów musi się opłacać. Ekonomia jest głównym wyznacznikiem stosowanych na fermach praktyk. Zwierzęta są karmione, pojone i leczone, aby zminimalizować straty i zapewnić im warunki do rozrodu oraz przetrwanie aż do czasu uboju. Zaspokajane są ich podstawowe potrzeby fizyczne, natomiast zupełnie pomijane są ich naturalne potrzeby emocjonalne i socjalne ukształtowane przez tysiące lat ewolucji” – pisze Joanna Studzińska na stronie organizacji.
Jeśli czytelnicy „Trybuny” są na to gotowi, chętnie podejmę temat w kolejnych publikacjach. Już dawno temu wykluczyłam mięso ze swojej diety. Nie mam złudzeń – ludzkość z dnia na dzień nie zmieni swojej diety. Ale ograniczenie hodowli przemysłowych powinno być wspólną sprawą, zwłaszcza teraz, kiedy świadomość naszego destrukcyjnego wpływu na klimat wzrasta.