Państwo ma niepełnosprawnych w DPS-ie

21 cze 2022

System wsparcia rodzin z dzieckiem z niepełnosprawnością jest „z gruntu zepsuty” i niedofinansowany – ocenia socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego dr Agnieszka Dudzińska. Jak dodaje, brakuje dostępu do usług opiekuńczych w miejscu zamieszkania, a także odpowiednich standardów opieki w DPS-ach.

Socjolog z UW i ekspertka Centrum Badań nad Niepełnosprawnością dr Agnieszka Dudzińska podkreśliła, że osoby z niepełnosprawnością intelektualną trafiają do domów pomocy społecznej z dwóch powodów: w przypadku braku rodziny lub gdy ich opiekun z różnych powodów nie może się nimi zajmować.

„Ośrodek pomocy społecznej przeprowadza wywiad i musi stwierdzić, że rodzina nie daje sobie rady. To są często rodziny pełne, które mają inne dzieci i ta osoba z niepełnosprawnością na tyle wymaga uwagi, bo ma np. zaburzony rytm dobowy lub potrzebuje intensywnej rehabilitacji, że te rodziny po prostu nie wyrabiają. I to się dzieje kosztem innych dzieci. To są straszne decyzje dla tych rodziców. W dodatku oddanie dziecka jest silnie stygmatyzowane społecznie. Matki są w ciężkim poczuciu winy, czasami w depresji, ale to jest wybór mniejszego zła” – powiedziała Dudzińska.

Dlatego – dodała – tak ważne jest wsparcie opiekuńcze w miejscu zamieszkania. „Dziecko potrzebuje rehabilitacji, leczenia, ale przede wszystkim wymaga opieki. Znam przypadki, gdzie matka opiekuje się małymi dziećmi, a ma starsze niepełnosprawne i nie jest w stanie opiekować się nimi jednocześnie. To jest często nie do pogodzenia” – zaznaczyła ekspertka.

Wskazała, że taka sytuacja „obnaża słabość systemu wsparcia rodziny z dzieckiem z niepełnosprawnością”.
„Oczekiwałabym np. od środowisk pro-life większego wsparcia w walce o to, żeby państwo zapewniło cokolwiek dzieciom niepełnosprawnym. Czasem się mówi o świadczeniu pielęgnacyjnym, ale to nie jest dla dziecka, to jest dla rodzica” – zaznaczyła Dudzińska. Dodała, że nie ma w Polsce ani jednego świadczenia dedykowanego niepełnosprawnemu dziecku.

Od 2004 r. za pobyt w domu pomocy społecznej nie płaci państwo, tylko dopłacają samorządy. „Gminy toną w tych kosztach. Mogą zatrudnić więcej personelu, ale muszą wtedy za to zapłacić. Dlatego państwo powinno w większym stopniu wspomagać władze lokalne w świadczeniu tych usług” – podkreśliła.

Rodzic dziecka niepełnosprawnego ma także utrudniony dostęp do rynku pracy, bo w przypadku pobierania świadczenia pielęgnacyjnego podjęcie zatrudnienia jest niemożliwe.

„Kiedy rodzi się dziecko z niepełnosprawnością rodzic, najczęściej matka, bardzo późno wraca do pracy. Bardziej jest skłonna przejść na świadczenie pielęgnacyjne i wtedy ma zakaz dorobienia do tego świadczenia. Jak zarobi „złotówkę”, to traci całość. I ci rodzice masowo podejmują pracę „na czarno”. Ten system jest „z gruntu zepsuty” i wypycha dzieci z rodzin z najtrudniejszą sytuacją do opieki instytucjonalnej” – oceniła Dudzińska.

Inne problemy dotykają dorosłych osób z niepełnosprawnością, które trafiają do instytucji całodobowych np. w sytuacji śmierci rodziców. Zdaniem ekspertki takie osoby w bardzo wielu przypadkach nie muszą trafiać do DPS-ów.

„Byłam kiedyś w jednej z placówek pod Warszawą, gdzie mieszkał 40-latek z Zespołem Downa. Facet był w pełni sił, ale i tak potrafił zwrócić opiekunce uwagę, że jest brudno pod łóżkiem, bo DPS przyzwyczaił go do całościowej obsługi. Ci ludzie często są dość samodzielni i mogliby przebywać w mieszkaniach wspieranych, w grupie ze wsparciem opiekuńczym. Ale takich usług jest bardzo mało” – zauważyła Dudzińska.

Kilka lat temu rząd ustawowo uporządkował status mieszkań chronionych, jednak są one rzadkością. „Większość osób trafia do DPS-ów. Ustawa mówi wprost, że osobie, która nie ma zapewnionej opieki rodzinnej a wymaga wsparcia całodobowego, przysługuje pobyt w domu pomocy społecznej. Ten przepis powinien być jednak uzupełniony o mieszkania chronione, tak by były uwzględnione te dwie alternatywy” – uważa Dudzińska.

Brakuje standardów opieki w domach pomocy społecznej. „Nie ma np. pokoi wyciszeń. To miejsce z miękkimi ścianami bez żadnych dodatkowych bodźców. Pobudzona osoba może się tam sama uspokoić, wyciszyć i nie zrobi sobie krzywdy” – powiedziała Dudzińska. W ośrodkach brakuje specjalistycznej kadry, a powodem tego są m.in. niskie zarobki opiekunów.

Ważne jest stworzenie opiekunom lepszych warunków pracy. W dużych domach opieki, z trudnymi podopiecznymi i małą liczbą personelu nikt nie chce pracować” – dodała.

Zdaniem Dudzińskiej zlecenie kontroli DPS-ów przez minister rodziny i polityki społecznej Marleny Maląg, po ujawnieniu nieprawidłowości w DPS-sie w Jordanowie, jest działaniem pozornym, które niewiele przyniesie.

„Natomiast standardy kontroli jednostek warto byłoby zmienić, by w przypadku podejrzenia przemocy od razu izolować sprawców od ofiar niezależnie od potwierdzenia zarzutów, zwłaszcza gdy chodzi o osoby z niepełnosprawnością intelektualną lub dzieci. Na razie nie ma woli politycznej do wprowadzenia zmian. Musi dochodzić do takich tragedii, żeby ktoś zauważył problem” – dodała Dudzińska.

pau/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...

Podatkowy bumerang

Podatkowy bumerang

Z bumerangiem trzeba się obchodzić delikatnie. Jest to rzadka broń miotająca wielokrotnego użytku. Coś, co zostało miotnięte na polowaniu lub bitwie i nie trafiło w cel, zwykle uznawano za stracone. Bumerangi natomiast wracały, choć trzeba było zachować ostrożność, by...