Portugalczyk, jak nóż bezlitosny

Tak wysoka kara oczywiście nie utrzyma się w sądzie, ale Biedronce zapewne nie ujdzie całkiem na sucho.
Starsi Panowie proroczo śpiewali, że Portugalczyk jak nóż bezlitosny: nie uiści, nie uiści. I rzeczywiście, jak było do przewidzenia, portugalska firma Jeronimo Martins Polska, właściciel sieci Biedronka nie godzi się z karą 723 mln zł za narzucanie niekorzystnych warunków umów, nałożoną przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów.
W swym oświadczeniu właściciel Biedronki stwierdza między innymi: „Jeronimo Martins Polska stanowczo sprzeciwia się stronniczej, pozbawionej podstaw prawnych i faktycznych decyzji nałożonej przez UOKiK, a tym samym uważa ją za niesprawiedliwą i niezasłużoną /…/ UOKiK podjął tę decyzję nie przestrzegając należytych procedur prawnych, nawet nie wysłuchując dostawców. Największa liczba podmiotów objętych postępowaniem to dostawcy żywności przetworzonej. Wbrew temu, co ogłosił publicznie Prezes UOKiK, dostawcy owoców i warzyw są reprezentowani w tej sprawie w niewielkiej liczbie, a jeśli już – są to głównie importerzy. Decyzja UOKiK świadczy o niezrozumieniu charakteru prowadzenia działalności gospodarczej oraz dynamiki negocjacji. Rabaty, o których mówi publicznie Prezes UOKiK, są w rzeczywistości uzgadniane z góry przez obie strony umowy i mają zastosowanie do obrotu osiągniętego w określonym okresie /…/ Ubolewamy nad tym, że ta niesprawiedliwa decyzja oraz agresywność formy i treści jej ogłoszenia pojawia się w szczególnie trudnym czasie, kiedy Biedronka znajduje się na pierwszej linii wsparcia klientów we wspólnym wysiłku walki z pandemią, jednocześnie przyczyniając się do wzmocnienia polskiej gospodarki. W tym świetle z całą mocą i zaangażowaniem będziemy dochodzić swoich racji w sądzie. Głęboko wierzymy, że polskie sądy zbadają tę sprawę kompleksowo, obiektywnie i bezstronnie oraz, że sprawiedliwości stanie się zadość”.
Wspomniane 723 mln zł UOKiK wymierzył za nieuczciwe rabaty, czyli takie, których sieć handlowa żąda od swych dostawców dopiero po zapoznaniu się z wynikami sprzedaży za określony, miniony okres. Narzucanie takich rabatów prowadzi do nieoczekiwanej dla dostawcy obniżki cen, spadku osiąganych wyników i marż, a także utrudnia jakiekolwiek planowanie działalności gospodarczej.
UOKiK uznał, że Biedronka w arbitralny sposób narzucała niektóre rabaty, głównie dostawcom owoców i warzyw.
Kontrahenci sieci byli informowani o konieczności udzielenia rabatu dopiero na koniec okresu rozliczeniowego, po zrealizowaniu dostaw. Tym samym zawierając umowę nie wiedzieli, ile zarobią, ponieważ w każdej chwili właściciel Biedronki mógł zażądać pomniejszenia wynagrodzenia poprzez przyznanie dodatkowego rabatu w sobie tylko znanej wysokości. W przypadku braku dokonania korekt wcześniejszych faktur z uwzględnieniem tego rabatu dostawcy groziła kara finansowa. Ze względu na siłę rynkową Biedronki dostawcy godzili się na niekorzystne dla nich warunki obawiając się, iż zakończenie współpracy mogłoby oznaczać jeszcze większe straty finansowe.
W ciągu trzech lat, badanych przez UOKiK: 2018, 2019 i 2020, spółka Jeronimo Martins Polska w kontaktach z branżą spożywczą zarobiła na zakwestionowanych praktykach ponad 600 mln zł. Tak więc, kara jakiej żąda UOKiK jest sporo większa od korzyści jakie odniosła portugalska firma.
Gdyby chodziło o firmę z USA czy Niemiec a nawet i z Francji, strona polska zapewne nie byłaby tak odważna w nakładaniu równie wysokiej kary. Tu mamy jednak do czynienia z partnerem, w opinii Polski, mniej znaczącym – więc można mieć nadzieję, że uda się uzyskać od niego więcej, niż gdyby karę miałby ponieść przedsiębiorca niemiecki czy amerykański.