Spalanie powinno być ostatecznością

AL

W świetle prawa unijnego spalarnie odpadów to instalacje, które wyrządzają poważne szkody środowisku.
Żadne przepisy, czy to unijne, czy krajowe, nie zakazują działalności spalarni odpadów. Dyrektywa Unii Europejskiej stwierdza, iż daną działalność gospodarczą uznaje się za wyrządzającą poważne szkody, jeżeli m.in. prowadzi do znacznego zwiększenia spalania odpadów. Nie ma jednak żadnych norm, które przewidywałyby stopniowe zamykanie spalarni śmieci, jak ma to miejsce na przykład w przypadku unijnej perspektywy odchodzenia od węgla.
Zdaniem polskich zielonych, jeśli w cyklach gospodarczych pojawia się strumień odpadów nienadających się do recyklingu, rozwiązań trzeba szukać na początku procesu ich powstawania, a nie budować dla nich spalarnie. Tyle, że to łatwo powiedzieć, ale znacznie trudniej zrobić.
Tym niemniej, według prawa unijnego spalarnie odpadów klasyfikowane są jako instalacje wyrządzające poważne szkody środowisku, a tym samym nie mogą być uznane za ekologiczne i nie mogą być częścią gospodarki o obiegu zamkniętym. Dodatkowo, Unia Europejska zabroniła finansowania spalarni śmieci z pieniędzy publicznych.
Tymczasem, na mocy porozumienia między firmą Fortum a władzami Wrocławia i gminą Wisznia Mała na północno-wschodniej granicy Wrocławia oraz na terenach gmin Długołęka i Wisznia Mała ma powstać nowa spalarnia odpadów. W preambule tego porozumienia zapisano, iż spalarnie odpadów są „instalacjami ekologicznymi i wpisują się w Gospodarkę Obiegu Zamkniętego”, co stanowi ewidentną sprzeczność z normami unijnymi.
Zieloni alarmują, że zmiana planu zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu procedowana była bez realnych konsultacji społecznych (co oznacza, że konsultacje wprawdzie były, ale zdaniem Zielonych, niewystarczające). Ich zdaniem, projekt będzie miał fatalny wpływ na środowisko, a negatywne skutki inwestycji odczują również mieszkańcy – budynki spalarni mają powstać 700 metrów od zabudowań. – Spalarnie odpadów nie są dobrym rozwiązaniem: marnują potencjał materiałów, które w dużej mierze można poddać recyklingowi, przyczyniają się do zużycia kolejnych zasobów np. energii oraz zwiększają emisję gazów cieplarnianych. Spalanie 1 Mg odpadów komunalnych w spalarniach wiąże się z uwolnieniem od około 0,7 do 1,2 Mg dwutlenku węgla. W zakładach spalania odpadów komunalnych w Szkocji w 2018 r. średnia intensywność emisji dwutlenku węgla równała się 509 g CO2 / kWh, czyli prawie dwa razy więcej niż intensywność emisji dwutlenku węgla z energii elektrycznej w Wielkiej Brytanii (średnia sieciowa w 2018 r. – 270 gCO2 / kWh) – komentuje Julia Rokicka z Partii Zieloni.
Według Zielonych, spalarnia jest też zagrożeniem dla cennego przyrodniczo, chronionego obszaru Natura 2000. Podkreślają oni, iż inwestycja planowana jest bezpośrednio przy węźle drogowym Psie Pole, w ciągu drogi S8. Awaria spalarni oznacza wiec paraliż dla całego regionu. – Budowa spalarni zmarnuje środki potrzebne na szybkie inwestycje w naprawdę zgodne z gospodarką obiegu zamkniętego projekty i co gorsza “zabetonuje” ten stan rzeczy na 20-25 lat, w czasie kiedy ta ogromna inwestycja będzie musiała się spłacić inwestorom. Wymagane są coraz wyższe poziomy recyklingu i przygotowania do ponownego użycia odpadów. Najbliższe lata będą pod tym względem kluczowe. na dzisiaj mało która gmina osiągnie wymagane prawem limity, nawet stosując kreatywną statystykę. O ile poziom 20 proc. recyklingu w tym roku jest do osiągnięcia, to do 2025 roku musi to być aż 55 proc.! – podkreśla dr. Tomasz Wojciechowski, ekspert Instytutu Gospodarki o Obiegu Zamkniętym. – Decyzja o budowie spalarni i związane z nią emisje gazów cieplarnianych podważają podjęty przez Wrocław „alarm klimatyczny” i stoją w sprzeczności z wyrażoną przez władze Wrocławia chęcią przeciwdziałania zmianom klimatu. Co więcej, wysokie koszty stworzenia instalacji do spalania oddalą nas od inwestowania w bardziej ekologiczne i często tańsze metody utylizacji odpadów – dodaje Julia Rokicka. – Porozumienie z Fortum jest złamaniem umowy społecznej zawartej z mieszkańcami w 2017 r, kiedy to prezydent Rafał Dutkiewicz zapewnił, że takie inwestycje nie są planowane. W „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Wrocławia” wpisano wtedy, że: „strategia gospodarki odpadami komunalnymi dla Wrocławia nie przewiduje lokalizacji spalarni odpadów” – przypomina Robert Suligowski z Partii Zieloni. I zwraca uwagę, że kolejnym problemem jest miejsce składowania odpadów po spalarni. Wszak około 30 proc. masy wsadu zamienia się w niebezpieczne żużle i popioły. Czy więc znajdziemy je w okolicznych dołach i bajorkach, by uniknąć rosnących lawinowo opłat za ich zgodne z prawem zagospodarowanie?
Zieloni, wspólnie ze Stowarzyszeniem Nasze Pawłowice i Ramiszów oraz częścią mieszkańców obszaru, gdzie miałaby się znaleźć spalarnia, apelują do władz Wrocławia oraz gminy Wisznia Mała o wstrzymanie tej inwestycji. Uważają oni, że projekt wymaga przejrzystych konsultacji społecznych, które uwzględnią mieszkańców, ekspertów w dziedzinie środowiska oraz przedstawicieli władz i firmy Fortum.

Poprzedni

Gospodarka 48 godzin

Następny

Kapitał ludzki zwalcza biedę

Zostaw komentarz