Ubezpieczenie od niczego

Osoby cierpiące na choroby przewlekłe mają niewielkie szanse, aby wyegzekwować od towarzystwa ubezpieczeniowego należne świadczenie.

 

Polacy się starzeją, a więc coraz większym ich problemem są ubezpieczenia związane z pogarszającym się stanem zdrowia.
Chodzi przede wszystkim o sytuacje, gdy osoba ubezpieczona cierpi na choroby przewlekłe, które zostały zdiagnozowane lub były leczone jeszcze przed zawarciem umowy ubezpieczenia.

 

Choroba tak, ostre objawy nie

Zdarza się niestety, że dochodzi do nagłego nasilenia objawów choroby przewlekłej. W takich sytuacjach towarzystwa ubezpieczeniowe odmawiają pomocy, tłumacząc, że choroba przewlekła, owszem jest objęta polisą, ale samo nasilenie objawów już nie .
Ubezpieczony zostaje więc pozbawiony wsparcia ze strony ubezpieczyciela. Nie może liczyć na żadne ze świadczeń przewidzianych w umowie, takie jak pokrycie kosztów leczenia, transportu czy rezygnacji z imprezy turystycznej. A jeśli umrze, towarzystwo nie pokryje kosztów przewiezienia jego zwłok do kraju.
– Widzimy, że na tym tle powstaje bardzo wiele sporów. Sprzedawcy takich ubezpieczeń muszą więc zrobić wszystko, żeby uczulić klientów na ryzyko związane z nimi. Również i sami ubezpieczyciele tworzący te ubezpieczenia, mogliby rozważyć obejmowanie – już w podstawowych wariantach umów skutków zaostrzenia się chorób przewlekłych. Z pewnością mniej byłoby wtedy skarg i niezadowolonych klientów – mówi Aleksander Daszewski, radca prawny w biurze Rzecznika Finansowego.

 

Żeby wypłacić jak najmniej

Ta opinia pana radcy jest oczywiście głosem wołającego na puszczy, bo towarzystwa ubezpieczeniowe średnio się przejmują, tym, czy nieszczęśnik, który będzie musiał skorzystać z polisy, będzie potem zadowolony z ich usług czy nie.
Dla nich najważniejsze jest, aby zapłacił składkę – i aby udało mu się udzielić jak najskromniejszych świadczeń lub wypłacić możliwie niską kwotę odszkodowania.
Dlatego można mieć pewność, że towarzystwa ubezpieczeniowe ma pewno nie uwzględnią w standardowych ubezpieczeniach sytuacji, gdy dochodzi do zaostrzenia się choroby przewlekłej. I nie ma tu żadnego znaczenia, że choroba taka będzie formalnie objęta ochroną ubezpieczeniową.

 

Czy warto się ubezpieczyć?

W związku z tym każdy, kto zamierza się ubezpieczyć od pogorszenia stanu zdrowia, powinien rozważyć, czy warto – zwłaszcza jeśli cierpi na chorobę przewlekłą.
Bo towarzystwo ubezpieczeniowe na pewno chętnie nas ubezpieczy (oczywiście o ile nie przekroczyliśmy 60 lub 65 roku życia) – a potem zrobi wszystko, by się wymigać od płacenia, zwłaszcza w mniej oczywistych sytuacjach, jak zaostrzenie się choroby przewlekłej.
Wygrać z ubezpieczycielem jest zaś niezwykle trudno, bo przecież warunki umów ubezpieczeniowych są przygotowywane przez wytrawnych specjalistów, którzy dobrze wiedzą jakich sformułowań użyć, aby poszkodowany był bez szans w przypadku ewentualnego sporu sądowego.