Andrzej Walicki – PRL, „komunizm”, „antykomunizm”, „neoliberalizm”

Krzysztof Lubczyński
Andrzej Walicki – PRL, „komunizm”, „antykomunizm”, „neoliberalizm”

Drugi tom esejów politycznych profesora Andrzeja Walickiego poświęcony jest dwóm głównym zagadnieniom. Pierwsze streszcza się w dobitnym i nie pozostawiającym miejsca wątpliwościom zdaniu: „Antykomunizm zamiast wolności”, drugie dotyka starego zagadnienia „obrachunków inteligenckich”, które wszakże Walicki nazywa, chyba nieco przekornie i złośliwie, „porachunkami”. I naświetla je inaczej niż się przyzwyczailiśmy, bardzo oryginalnie, osobno.

Zagadnienie pierwsze zaprowadziło Walickiego do następującej, choć rzecz jasna nie jedynej, konstatacji: okazało się, że powodowana antykomunistyczną obsesją, znacząca część opozycji solidarnościowej z lat 1980-1989, po przełomie kontynuująca ją już w roli czynnika państwowego, będąc czy to u władzy, czy u formalnej już opozycji, pomimo werbalnego deklarowania przywiązania do takich kategorii („wartości”) jak wolność i demokracja, w gruncie rzeczy zainteresowana była wyłącznie obaleniem tzw. „komunizmu”, przez który rozumiała system PRL i jego ideowe oraz frazeologiczne instrumentarium, ale już w znacznie mniejszym stopniu wolnością i demokracją.
Dopiero po wielu latach, z odległej perspektyw czasowej i zasobu doświadczeń wyraźnie widać, że opozycja skupiona wokół NSZZ „Solidarność” powszechnie używała słowa „solidarność”, ale już słowa „demokracja” znacznie rzadziej, a słowa „wolność” prawie nigdy.
Wystarczy sięgnąć po roczniki licznych pism wydawanych przez „S”, włącznie z „Tygodnikiem Solidarność”, by skonstatować, że tego słowa używano bardzo rzadko. Znamienne, że po 1980 roku w kręgach NSZZ „Solidarność” nie używano w stosunku do tej formacji określenia „opozycja demokratyczna”, które przypisano wyłącznie przedsierpniowemu (od 1976 roku) środowisku opozycyjnemu spod znaku KSS-„KOR”. Słowo „wolność” w piśmiennictwie solidarnościowym w latach 1980-1989 występowało w skali śladowej.
Trudno przypisywać związkowym liderom, zwłaszcza średniego szczebla, jakieś machiaweliczne intencje, chęć oszukania związkowych mas, jednak kierownictwo „S” generalnie nieufne było w stosunku do deklaracji wolnościowych i demokratycznych, a częściej odwoływało się do „katolickiej nauki społecznej” i do „solidaryzmu”. Dopiero z dzisiejszej perspektywy czasowej i empirycznej widać to bardzo wyraźnie.
Wydaje się, że w w związkowych elitach zakiełkowała myśl zastąpienia wspomnianego „komunizmu” nie demokracją, lecz autorytarnym systemem katolicko-narodowym, jako bardziej korzystnym dla „polskiej wspólnoty”, a przede wszystkim bardziej odpowiadającym ich emocjom i przekonaniom.
Dojście do władzy PiS, zwłaszcza w wersji 2.0, wydaje się być pierwszą tak radykalną próbą zrealizowania tego planu. Obecny demontaż ustroju demokratycznego i wolności obywatelskich przez rządy PiS wydaje się być konsekwencją tamtych wzorców, a nie wypadkiem przy pracy.
Co do samego „komunizmu” i „antykomunizmu”, to w dwóch tekstach – „Dzieje antykomunistycznej obsesji” oraz „Nieporozumienia wokół komunizmu”, Andrzej Walicki zdemolował całe instrumentarium mówienia i pisania w PRL o „komunizmie” językiem „antykomunistycznej obsesji”, cały arsenał „argumentów”, schematów interpretacyjnych znanych od dziesiątków lat, pokazał ich antyintelektualizm, ich skrajnie emocjonalną, nienawistną genezę.
Również na nowo spojrzał Andrzej Walicki na marksizm, bo choć za marksistę się nie uważał, to kierunek ten traktował z całą powagą jako układ odniesienia, przedmiot krytyki i źródło inspiracji. Bardzo frapujący z tego punktu widzenia jest jego tekst o paradoksalnie brzmiącym tytule: „Czy można mówić o „komuniźmie politycznym”?
W tomie tym, objawia się też Andrzej Walicki jako – w szerokim tego słowa rozumieniu – socjalista kładący silny akcent na społeczną sprawiedliwość, co jest mocno wyłożone w rozmowie z Krzysztofem Pilawskim oraz w tekście „Nieświęte prawo własności”.
Drugie zagadnienie współstanowiące zawartość tego tomu, to „obrachunki inteligenckie” (u Walickiego: „porachunki”), które to określenie w połowie lat pięćdziesiątych odnoszono do fali literackich rozrachunków ze stalinizmem we wszelakich jego segmentach.
W części poświęconej „porachunkom inteligenckim” omawia Walicki w fascynującej rozmowie z Aleksandrem Pawlickim i Sławomirem Sierakowskim dwie główne funkcje inteligencji: zaangażowanie i klerkizm. W tekście własnym omówił Walicki „Polskie koncepcje inteligencji i jej powołania”. Szczególnie istotny jest jego tekst „Czym nie powinna być inteligencja liberalna?”, który jest kapitalną analizą rządów „neoliberalnych” i brutalnej balcerowiczowskiej transformacji po 1989 roku, a co za tym idzie, krytyką poparcia, jakiego udzieliła jej liberalna inteligencja, za co po latach „przepraszał” jeden z jej czołowych eksponentów, profesor Marcin Król, w głośnym tekście „Byliśmy głupi”.
Odpowiedź na tytułowe pytanie, którym opatrzony jest wywiad z Walickim przeprowadzony przez Pawła Dybicza i Roberta Walenciaka, „Czy inteligencja stanęła na wysokości zadania?” jest generalnie negatywna, choć myślowo nie hurtowa, lecz wycieniowana. Interesująca jest konstatacja Walickiego kończąca ten wywiad (z roku, prawdopodobnie, 2007 lub nieco później): „Nie sądzę, aby Polska mogła ostać się w Europie jako skansen.
Moim zdaniem zmiana pokoleniowa nastąpi nie w kierunku skansenu, bo PiS osiągnęło już maksimum. To było jak szczepionka. Młodzi ludzie dostali szczepionkę antyprawicową.
Na bliższą metę jestem raczej pesymistą, a na dalszą metę – raczej optymistą w tej kwestii”. Na pierwszy rzut oka prognoza Profesora może wydać się błędna, bo szczepionka w latach 2015 i 2015 nie pomogła. Jednak dziś, w roku 2022 widać już dość wyraźnie, że szczepionka, choć z pewnym opóźnienie, zaczęła działać.
Zagadnieniom historycznym poświęcony został tekst mający charakter wykładu uniwersyteckiego, „Elity intelektualne i zmienne losy „wymyślonego narodu” w Polsce”.
Jest to skrót historii tworzenia się polskiej świadomości narodowej, od wieku XII do wieku XX, świadomości narodowej, przez długie wieki przynależnej jedynie elitom intelektualnym, od Galla Anonima począwszy. („Od narodowości średniowiecznej do wieloetnicznego narodu szlacheckiego”, „Tworzenie nowoczesnego narodu”, „Tworzenie odrodzonego narodu”). Całość edycji uzupełniają obszerne fragmenty dziennika prowadzonego przez Andrzeja Walickiego.
Kapitalna dawka fascynującego, oryginalnego myślenia.

Andrzej Walicki – „PRL i skok do neoliberalizmu. Antykomunizm zamiast wolności. Porachunki inteligenckie”, pod red. Joanny Schiller-Walickiej, Fundacja Oratio Recta, Warszawa 2021, str. 418, ISBN 978-83-64407-85-7

Poprzedni

Sadurski na dzień dobry

Następny

O ojcu lampy naftowej i o polskim „Texasie”