„Peter Grimes” w Teatrze Wielkim Operze Narodowej

15 cze 2023

W „Peterze Grimesie” najważniejszy jest dla mnie konflikt między społeczeństwem a jednostką. Wyrzucamy kogoś poza nawias i to się dzieje w bardzo różnych miejscach i kulturach. Zawsze znajdujemy winnego – powiedział w wywiadzie z Olgą Łozińską Mariusz Treliński przed premierą opery „Peter Grimes” Benjamina Brittena w swojej reżyserii w Teatrze Wielkim–Operze Narodowej.

Premiera „Petera Grimesa” odbędzie się 23 czerwca. Tytułowy bohater to rybak oskarżony o śmierć młodego pomocnika na morzu. Mimo uniewinnienia w sądzie zostaje on wykluczony ze społeczności, w której żyje. Sytuacja zaognia się, gdy umiera kolejny chłopiec.

W jednym z wywiadów mówił pan, że marzył o zrealizowaniu „Petera Grimesa”.

To opera rzeczywiście niezwykła. Zachwyca mnie jej bardzo wieloznaczne, głębokie libretto, które ma w sobie przedziwną umiejętność rozmowy z rzeczywistością, podobnie jak „Hamlet”, o którym mówi się, że jest jak gąbka, która wchłania rzeczywistość wokół. Gdy porównuję libretto „Petera Grimesa” do dziesiątków oper, które są zbyt sentymentalne, naiwne, zauważam, że w tym przypadku obcuję z bardzo dobrą literaturą. To pierwsza opera napisana po II wojnie światowej. Twórczość operowa Benjamina Brittena miała wpływ na muzykę, która powstawała jeszcze wiele lat po nim.

Praca przy „Grimesie” to wielka frajda i przyjemność. Od lat chciałem ten spektakl zrealizować, bo ta historia jest szalenie wieloznaczna. Pamiętam, że kiedyś w Waszyngtonie, kiedy zaczynaliśmy pracę z Placido Domingo, to było chyba w 2002 r., zapytałem go, czy chciałby zagrać Grimesa, a on mówi: „Mariusz! Mordercę dzieci? Nigdy!”. Przytaczam tę anegdotę, bo to zabawny przesąd. Britten nie mówi, co tam się tak naprawdę stało. Mamy pogłoski, oskarżenia. Sytuacja jest bardzo podobna do tej z filmu „Polowanie” z Madsem Mikkelsenem, gdzie ludzie wydali wyrok na człowieka, nie mając jakichkolwiek dowodów. Zatem w „Grimesie” mamy opowieść o linczu, o tym, jak społeczeństwo osądza kogoś i jak wyciąga wnioski, nie mając żadnych dowodów.

Czy jest jakiś powód, dla którego ludzie oskarżyli go o śmierć chłopców?

Rzeczywiście ta historia jest bardzo precyzyjnie napisana. W skutek niefortunnego zbiegu okoliczności umiera dwóch chłopców. Pierwszy ginie z wyczerpania, drugi spada z urwiska. W obu wypadkach Britten napisał to tak, że my nie wiemy, co się tam tak naprawdę stało. Główny bohater jest postacią mocną, przemocową, ma w sobie agresję, trudny charakter, to nie jest miły człowiek, ale nie jest mordercą. W momencie, kiedy w pierwszej scenie pada oskarżenie, sędzia go uniewinnia, ale cała miejscowość mówi: „my swoje wiemy”, i piętno mordercy zawisa nad nim, rozpoczyna się lincz.

Mówił pan o wieloznaczności libretta. Na czym ona polega?

To niesamowita mieszanka, są w nim same sprzeczności. Można powiedzieć, że „Grimes” jest operą realistyczną, bo rozgrywa się w małym miasteczku, takim, w jakim mieszkał Britten. Mamy do czynienia z północą Anglii, z fiordami, z wiatrem, z oceanem, który nas atakuje. Z kolei przez muzyczne intermezza, które dzielą tę opowieść, skłaniają nas do zadumy, ta historia staje się opowieścią poetycką. Punktem wyjścia do tej opery był poemat George’a Crabbe’a, który był napisany wierszem, więc mamy tu sprzeczność, z jednej strony opera realistyczna, inspirowana zdarzeniami z życia Brittena, a z drugiej poemat.

Tak samo jest z relacją muzyka–słowo. Muzyka jest niesłychanie dramatyczna, a w warstwie słownej jest mnóstwo ironii, humoru. To typowy angielski humor. Na widza, który świetnie zna angielski, czeka wielki prezent. My także bardzo się staraliśmy, jeśli chodzi o przekład. Jego autorem jest Jacek Poniedziałek, a tłumaczenie jest szalenie dowcipne.

Kolejne sprzeczności mamy w treści libretta. Same przeciwieństwa – Grimes winny, Grimes niewinny, realizm i poezja, mroczna opowieść, a jednocześnie pełna humoru. To właśnie te sprzeczności mnie fascynują. Najważniejsze jest jednak dla mnie przesłanie tego dzieła: konflikt między społeczeństwem a jednostką. Mamy do czynienia z sytuacją bardzo współczesną, ponieważ w tej chwili na świecie nacjonalistyczne i prawicowe ruchy powodują, że konsolidujemy społeczeństwo, znajdując wspólnego wroga. Wyrzucamy kogoś poza nawias i to się dzieje w bardzo różnych miejscach i kulturach. Czasem są to uchodźcy, czasem są to problemy gender, czasem to jest rasa, kolor skóry czy antysemityzm – zawsze znajdujemy winnego. Paradoks polega na tym, że wspólnota, w momencie kiedy znajduje wspólnego wroga, staje się silniejsza, mimo że to obrzydliwy, haniebny proceder. Ceną za zbudowanie wspólnoty są ostracyzm, niszczenie i upokarzanie niewinnych ludzi.

„Grimes” jest jednym wielkim głosem sprzeciwu. To niezwykle współczesny temat, chociaż ja nigdy nie robiłem oper, które opowiadają o rzeczywistości bezpośrednio wokół nas, bo uważam, że te dzieła same w sobie są często dużo bardziej ciekawe i wieloznaczne. Poza tym, kiedy wystawia się operę w wielu miejscach, trudno nawiązywać do jednego tematu. Na przykład „Grimes” jest koprodukcją oper w Tel Awiwie, Detroit i Warszawie. Zatem w każdym miejscu ta opera będzie świeciła innym światłem, będzie miała inny sens.

Czy uważa pan, że wspólnota zbudowana przeciw wrogowi ma szansę przetrwać?

W historii widzimy, że figura kozła ofiarnego działa, jego zabijanie, składanie ofiary, zjadanie. To obrzydliwe, ale działa i powoduje, że wspólnota jest silna. Tak było w antycznej Grecji, tak robili poganie, ale tak jest również w mszy św. chrześcijańskiej – zjadanie ciała w postaci opłatka i picie wina jako krwi. Przez lata społeczeństwo budowało to taki w sposób, że osoba wyrzucona poza obręb jest kozłem ofiarnym, doskonale pisał o tym René Girard. Nasza siła polega na tym, że pożeramy odmienność. To figura szczególnie przejmująca i okrutna, niemniej funkcjonująca z ludźmi przez wiele lat.

W pana realizacji Grimes też będzie złożony w ofierze?

Rzeczywiście bardzo ciekawe jest pani pytanie, dlatego że my w finale spróbowaliśmy zbudować taką fantasmagorię, scenę wizji Grimesa. Przez cały spektakl widzimy nienawiść, ostracyzm i agresję ludzi wobec niego, a w finale oglądamy przedziwną ceremonię, rytualną ucztę, gdzie główny bohater zostaje pożarty na scenie. Oczywiście to pewnego rodzaju wizja, główny bohater patrzy na siebie składanego w ofierze. Wydawało mi się bardzo istotne to, aby pokazać, że to są nasze korzenie, że w różnych prądach społecznych tkwią archetypy i bardzo stare opowieści. I chociaż wydawałoby się, że jesteśmy bardzo kulturalni, nosimy eleganckie ubrania, to tkwi w nas ciągle pewnego rodzaju krwiożerczość i okrucieństwo.

U Brittena ciekawi mnie także podwójność ofiary, dlatego że w „Grimesie” ginie dwóch chłopców. Potem jest podobnie jak w „Makbecie”, że osoby, które giną, są ofiarami i ponoszą krzywdę, powracają jako wyrzut sumienia, aby dręczyć głównego bohatera. Są więc jednocześnie katami i ofiarami. Britten pokazuje jakby dwukrotnie odtworzony scenariusz. Na początku dowiadujemy się, że zginął chłopiec, być może z winy Grimesa. Kiedy pojawia się drugi chłopiec, cała historia odtwarza się raz jeszcze. To tak, jakbyśmy wszyscy musieli wypełnić scenariusz już raz zapisany. Chłopiec przyjeżdża i jeszcze zanim coś się wydarzy, cała miejscowość uważa, że chłopiec znowu zginie. Idą nawet zaatakować Grimesa i jego dom, nie mając żadnych dowodów. A w finale rzeczywiście chłopiec ginie, znowu na skutek splotu nieszczęśliwych okoliczności, ale my wszyscy wiemy, kto jest winny, ponieważ znaleźliśmy swojego kozła ofiarnego.

W rolę główną wcieli się Peter Wedd, w pozostałych wystąpią m.in. Cornelia Beskow, Krzysztof Szumański, Szymon Komasa. Solistów, Chór i Orkiestrę TW–ON poprowadzi Michał Klauza. Scenografię przygotował Boris Kudlička. 19 czerwca o godz. 18.30 w Salach Redutowych TW–ON odbędzie się spotkanie z cyklu „Ruch w Wielkim” przed premierą spektaklu „Peter Grimes”, z udziałem wykonującego partię tytułową – Petera Wedda, Marcina Cecko – dramaturga, oraz Dominiki Przybyszewskiej – asystentki reżysera.

Kolejne przedstawienia po premierze odbędą się 25, 27 i 29 czerwca.

Najnowsze

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

Dlaczego Bogaci mogą płacić mniej podatków niż Biedni?

System podatkowy w Polsce to jawna niesprawiedliwość. Zwykli pracownicy płacą ciężkie daniny, podczas gdy milionerzy korzystają z luk prawnych. Ministerstwo Finansów przyznaje, że bogatsi płacą mniej, co rodzi pytanie: dlaczego osoby zarabiające minimalną krajową powinny ponosić większe obciążenia niż ci na szczycie? Czas na sprawiedliwe reformy!

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

46,7 proc. Polaków popiera wykorzystywanie AI jako wsparcia dla lekarzy

Blisko połowa Polaków popiera wykorzystanie sztucznej inteligencji (AI) jako wsparcia dla lekarzy, wskazując na potrzebę efektywniejszej organizacji pracy w systemie ochrony zdrowia. W badaniach 46,7% dorosłych Polaków akceptuje AI w medycynie, a 30,6% się jej sprzeciwia, obawiając się sposobu wykorzystania technologii. Eksperci podkreślają, że AI ma wspierać lekarzy, a nie ich zastępować, co budzi nadzieję na lepszy dostęp do świadczeń. Wysoki odsetek osób niezdecydowanych może świadczyć o potrzebie wzrostu wiedzy na temat praktycznych zastosowań AI w medycynie.

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki zyskały nowy dom w siedzibie Sinfonii Varsovia na Grochowskiej, po rewitalizacji Instytutu Weterynarii. Festiwal trwał sześć dni i przyciągnął tłumy, w tym koncerty kameralne, orkiestrowe oraz występy dla dzieci. Na programie znalazły się dzieła klasyków takich jak Mozart, Chopin i Bach, a także młodzi wykonawcy z polskich szkół muzycznych pokazali swoje umiejętności. Wystąpiły znane zespoły oraz artyści solowi, pokazując potencjał muzyczny w Polsce. Wkrótce festiwal wejdzie w nową erę, mając nadzieję na dalszy rozwój.

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Pokolenie wychowane przez algorytmy. Jak media społecznościowe zmieniają psychikę i życie młodych ludzi?

Media społecznościowe zdominowały życie dzieci, przyćmiewając wpływ rodziców i szkół. Algorytmy TikToka, Instagrama i YouTube’a stały się nowymi wychowawcami, prowadząc do długich godzin spędzanych online, gdzie przemoc, idealizowane ciała oraz presja społeczna są na porządku dziennym. Zjawisko to nie pozostaje bez wpływu na zdrowie psychiczne młodzieży, z rosnącym odsetkiem problematycznego korzystania z sieci. Polski rząd próbuje ograniczyć dostęp do tych platform, ale sama granica wiekowa to za mało. Społeczeństwo musi zająć się odpowiedzialnością korporacji, które zyskują kosztem dobrostanu młodych ludzi.

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska gospodarka zachwyca na G20. Ale czy Polacy odczuwają ten sukces?

Polska to gospodarczy fenomen, bijący na głowę Niemców, Francuzów i Włochów w tempie wzrostu PKB. Jednak za imponującymi statystykami kryje się smutna prawda: większość obywateli wciąż żyje poniżej unijnej średniej zamożności, a deficyt finansów publicznych hukowo rośnie. Sukces gospodarczy to coś więcej niż tylko liczby.

Sprawdź również

Wielkie granie w innej siedzibie

Wielkie granie w innej siedzibie

Szalone Dni Muzyki znalazły swój dom. Nowe otwarcie spodobało się publiczności. Można się było nieco obawiać, jak tegoroczne Szalone Dni Muzyki odnajdą się i zaklimatyzują w zupełnie nowym miejscu. A przede wszystkim: jak tę zmianę powita publiczność, przyzwyczajona...