26 czerwca 2022

loader

Pożegnałem Whitesnake, czyli Coverdale niepokonany

fot. wikicommons

Ze sceny trzeba zejść niepokonanym – swoją prawdę wyśpiewał przed laty Grzegorz Markowski w słynnym przeboju polskiego Perfectu. To muzyczne przesłanie, nie tylko u nas jest ważne. Potwierdza je także David Coverdale, tylko ciut od Markowskiego starszy lider rockowej kapeli o ogólnoświatowej renomie, czyli Whitesnake.

Gdy przed rokiem 70-letni David Coverdale (rocznik 1951) w świat puścił wieść, że zamierza pożegnać się ze sceną, jadąc w długą trasę moje- rockowe serce szybciej zaczęło pracować. Gdy dowiedziałem się, że jeden jedyny koncert trasy zagra w moim Krakowie, w przepięknej Tauron Arenie, w sieć wszedłem i natychmiast bilet kupiłem. Jak nie znacie powodów przyspieszenia bicia mojego serca i pośpiechu w tej akurat muzycznej sprawie, jak nie wiecie kim jest David Coverdale, rockman wybitny, już Wam piszę. Wbrew pozorom, rock na powrót rośnie w siłę dając odpór Zenkom Martyniukom, disco – polo i podobnym im muzycznym badziewiom. Spójrzcie tylko na prawie 80 – latków z Rolling Stones, i ich wyprzedane koncerty na stadionach.

David Coverdale wkroczył do tego świata dekadę później od Micka Jaggera. Wychowany w malutkim brytyjskim Saltburne, od dziecka zafascynowany był muzyką i plastyką. Słuchał bohaterów rodzącego się rock and rolla (Chuck Berry, Elvis Presley), podziwiał młodych gitarzystów (Eric Clapton, Jeff Beck), a że trzeba było z czegoś żyć, trafił na atrakcyjną pracę sprzedawcy butów w lokalnym sklepiku. I w lokalnych kapelach sobie podśpiewywał. Jak wiecie, cuda w przyrodzie się zdarzają, i w przypadku Davida taki cud się zdarzył, potwierdzając, że od pucybuta można dojść do statusu gwiazdora – milionera. Wielki już wówczas zespół Deep Purple opuścił wokalista Ian Gillan, szukali nowego, obwieścili konkurs, który wygrał sprzedawca butów, David Coverdale. Niemal z dnia na dzień stał się ogólnoświatową gwiazdą rocka. Mieli Purple czuja, odsłuchując na taśmach konkursowe piosenki młodego Coverdale’a. Potężny głos, bluesowy feeling, naturalna emocja, kompozycyjne pomysły. Swoje umiejętności potwierdził na płytach i koncertach, stając się nową wizytówką Deep Purple.

Kiedy w 1976 roku Deep Purple zostało rozwiązane (na szczęście nie ostatecznie!) David wkroczył na własną ścieżkę. Założył Whitesnake, przyjmując regułę, że to będzie jego grupa, jego muzyka, wybrani przez niego muzycy. Na kolejnych albumach i olbrzymich trasach koncertowych, byle kogo czasowo nie zatrudniał: z Deep Purple przyjął Jona Lorda i Iana Paice’a, odkrywał świetnych gitarzystów (m.in. Steve Vai, John Sykes, Adrian Vandenberg), przełamywał pozorne rywalizacje, nagrywając świetny album i grając koncerty z Jimmym Page’em z Led Zeppelin. Sukcesów nie można mu też odmówić w kontaktach z kobietami. Sceniczny image sprawiał, że lgnęły do niego piękności. Coverdale zaczął dorównywać w tych sprawach Rodowi Stewartowi. Ot, najkrótsza jego historia, usłana dziesiątkami przebojów, milionami płyt, nagrodami, w tym wieloma zwycięstwami w plebiscytach na największy głos rocka.

Jak domyślać się powinniście, Pesel mu się w tym czasie się nie zmieniał, aż dał w końcu znać o sobie. Organizm zaszwankował, konieczna była poważna operacja stawu barkowego, kolana i inne leczenia. Gdy je pokonał, postanowił sceniczną karierę zakończyć, niemal cały świat odwiedzając. Koncerty na pniu się wyprzedały. I zaprawdę, piszę Wam: warte tego są, choćby także dlatego, że w roli supportu Coverdale zatrudnił popularnych Europe (musicie pamiętać „Final countdown”). 71–letni David Coverdale w krakowskiej Tauron Arenie trzymał sceniczną i wokalną formę, jak młodzieniaszek. Swym potężnym głosem przypomniał wielotysięcznej publiczności, na czym polega wielkość prawdziwej gwiazdy rocka. Z estrady płynęły największe hiciory Whitesnake (m.in. „Is this love”, „Fool for your loving”, „Here, i go again”), nie zabrakło fenomenalnie zagranego klasyka „Burn” z repertuaru Deep Purple. Coverdale nadal nie zatrudnia byle kogo, i lubi piękne kobiety. W jego odnowionej ekipie na basie bryluje urodą i talentem blondwłosa Irlandka Tanya O’ Callaghan.

Było dobre nagłośnienie i scenografia, była rockowa atmosfera, był rockowy czad i bluesowy feeling. Nie byłoby tego, gdyby nie ongiś skromny sprzedawca butów z angielskiego miasteczka. David Coverdale rockowych butów na kołku nie zawiesza. Nie będzie już koncertował, ale będzie nagrywał nową muzykę, będzie unowocześniał stare płyty Whitesnake, powrócił do współpracy z Jimmym Page’em.

Jeszcze o nim usłyszycie. Nawet gdy ze sceny zejdzie, w historii muzyki będzie niepokonany.


Dariusz Łanocha

Dariusz Łanocha

Poprzedni

Wróci na ring za 500 mln funtów

Następny

Jak nie popłynąć na hulajnodze