Raport z „zaginionego świata”

16 maj 2022

Jednym z najciekawszych atrybutów tego obszernego, dwutomowego zbioru szkiców, głównie literackich, jest ich tematyczna niejednorodność. To niejednorodność rodem z zaprzeszłej epoki, kiedy autorzy nieczęsto jeszcze mieli ambicje formułowania jednolitej, spójnej, koherentnej, zazębiającej się jak tryby mechanizmu wizji świata, co jest dziś powszechną modą.

Częściej za to mieli ambicję i potrzebę, bez nadmiernego eksponowania swojego egotyzmu i „autopiaru”, dawania świadectwa temu, co widzieli i czego doświadczyli W swoim „Orfeuszu w piekle XX wieku” Józef Wittlin (1896-1976) interesująco sportretował współczesny mu świat, ale uczynił to, w najszlachetniejszym znaczeniu tego słowa, staromodnie, bez napinania się na efektowną, a tym bardziej efekciarską formułę całościową, ogólny algorytm, czy na jakąś obejmującą wszystko puentę.
Do tego, choć mamy do czynienia z XX wiekiem, czyli epoką w końcu nie aż tak bardzo odległą, szkice Wittlina pełne są odniesień do kultury antycznej, greckiej, rzymskiej, klasycznej, od samego tytułu zbioru począwszy. Jeszcze pół wieku temu, a tym bardziej lat temu sześćdziesiąt, a tyle właśnie upływa od pierwszego, emigracyjnego wydania „Orfeusza” (1962), motywy czerpane z kultury starożytnej (klasycznej) były normalnym elementem humanistycznego przekazu, czymś żywym, aktualnym, inspirującym tu i teraz.
Dziś ten antyk byłby dla wielu czytelników raczej utrudnieniem lektury niż kulturowym wspomożeniem. Czegoż ten silva rerum Wittlina nie zawiera…. Są Homer i Goethe, i Hitler i Piłsudski i Franz Josef, Tomasz Mann i Aleksander Fredro, a Cześnik i Rejent z „Zemsty” sąsiadują z Hansem Castorpem z „Czarodziejskiej góry”. Jest też „lwowski florentyńczyk” Leopold Staff i Joseph Conrad. Jest „Doktor Żywago” Borysa Pasternaka. Są pełne literackich zawartości walizy: włoska, francuska, niemiecka, jugosłowiańska. Jest Wiedeń, Kraków, Praga, Zagrzeb, czyli tak modna jeszcze przed kilku laty w eseistyce Mitteleuropa. Jest Rzym i Paryż z jego „Sekwaną, pracowitą rzeką”, są Zbigniew Uniłowski, Anatol France, Franz Fiszer. Są dziesiątki innych, personaliów, tematów i dygresji. To ponowna krajowa edycja „Orfeusza” po 22 latach (poprzednie wydanie – rok 2000), wzbogacona o aparat krytyczny i przypisy, w tego typu edycji nie tylko bardzo ważne, ale wręcz konieczne, z uwagi na kulturowo-personalno-erudycyjny charakter tomu. Nie sposób też nie wspomnieć w kilku zdaniach o autorze, Józefie Wittlinie, eseiście, poecie, prozaiku, który jest reprezentantem „zaginionego świata” w stopniu podobnym jak tenże, przez niego opisywany.
Jego los, polskiego Żyda z kresów wschodnich (Wołyń), który po latach życia i „kariery” literackiej w II RP (Lwów, Łódź, Warszawa) znalazł się na wojennej emigracji na Zachodzie (Francja, USA) i dopełnił życia Nowym Jorku, podobny był, w swoim ogólnym zarysie, do losu młodych Żydo-Polaków tego pokolenia. Literackie opus magnum jego życia to powieść „Sól ziemi” (1935), owoc jego przeżyć żołnierskich z czasu Wielkiej Wojny (1914-1918, służba w armii austriackiej), będąca jednym z najciekawszych artystycznie oskarżeń wojny w dziejach literatury polskiej i światowej.
Józef Wittlin – „Orfeusz w piekle XX wieku”, Instytut Literacki, Kraków 2021, tom. I i II, str. ISBN 978-83-66765-50-4, str. 552, tom 2, Kraków 2022, str. 568, , ISBN 978-83-66765-51-1

Najnowsze

Sprawdź również

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Loża: Prowadź swój pług przez kości umarłych

Niemal na początku Janina Duszejko znajduje trupa Wielkiej Stopy. To jej sąsiad, nicdobrego, kłusownik i pijak, zadławił się kością. Ale Duszejko wierzy, że to sprawiedliwa zemsta saren, z którymi zmarły toczył nierówną walkę. W powietrzu wisi kryminał, zjawia się...

I po Prałacie

I po Prałacie

Prałata (sztukę w Teatrze Telewizji) dobrze się oglądało. Choć tak naprawdę głównym bohaterem sztuki był „diabeł”. Ale przecież wiemy, że diabłów nie ma, a prałaci, biskupi, kardynałowie, proboszczowie są. Niestety, można by powiedzieć. Jak w starym, podobno,...

Lalka dla kujonów

Lalka dla kujonów

Podczas minionych świąt wyświetlono w telewizji Lalkę Wojciecha Hasa. Cóż to za film – imponujący zmysłowymi obrazami, walczących ze sobą, który kadr bardziej wyrazisty, który silniej oddziałuje na zmysły, bo co drugi jak martwa natura. Przejmujące widoki biedy...

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Ukryte szczątki i kwiaty w ogrodzie

Temat Państwowych Gospodarstw Rolnych od dawna pojawia się zaledwie incydentalnie w debatach. W zasadzie wyłącznie jako jeden z elementów dyskusji o transformacji (co samo w sobie jest niestety kwestią już dość niszową). Bardzo rzadko ktoś zajmuje się PGR-ami jako...

Dalejże, na Krzyżaka

Dalejże, na Krzyżaka

„Krzyżacy” Jana Klaty, spektakl zrealizowany w Olsztynie na jubileusz teatru, ekscytuje: śmieszy i wzrusza, nie pozostawia widza obojętnym. To poważny atut, zwłaszcza że mamy do czynienia z ucukrowaną lekturą, która tym razem wcale na szkolną piłę nie wygląda. Kiedy...

Nie ma już wysp szczęśliwych

Nie ma już wysp szczęśliwych

Dorota Masłowska od lat opisuje rozczarowanie, jakie przyniósł neokapitalizm, jak odcisnął się w życiorysach warszawiaków, daremnie poszukujących szczęścia, błądzących w gorączce za rajem, którego wiąż nie znajdują. Tak jest co najmniej od czasu, gdy powstał jej...

Kościół jest miłością

Kościół jest miłością

To zdanie utkwiło mi w głowie po spektaklu Złe wychowanie Teatru im Jaracza z Olsztyna. Co prawda kanoniczna teza głosi, że to bóg jest miłością, ale różnica między bogiem a kościołem jest taka, że kościół jest… Jest też teatr, nie tylko w Olsztynie, ale ten...