Poczucie honoru

11 kwi 2026

Do tej pory w filmie „historycznym” kręconym w czasach III RP obowiązywał schematyczny dogmat. Jeśli polskiego patriotę przesłuchiwała radziecka bezpieka, to główny przesłuchujący musiał mieć zapitą, karykaturalnie azjatycką mordę. Zapitą, bo cały czas walił spirytus. Azjatycką, aby nawet nietrzeźwy widz dostrzegł, że ten funkcjonariusz jest zaprzeczeniem człowieka kultury, cywilizacji europejskiej. Jedynie brutalnym chamem jak całe Sowiety.

Oczywiście przesłuchiwany Polak miał fizjonomię speszonego intelektualisty i nienaganne maniery. Nawet kiedy był zawodowym żołnierzem lub policjantem.

Teraz „Pojedynek”, nowy film Łukasza Palkowskiego łamie ten schemat. Częściowo, ale i tak to akt wielkiej odwagi polskiego reżysera.

Jako film „Pojedynek” ma liczne zalety. Scenariusz, scenografię, zdjęcia, obsadę aktorską. Zwłaszcza dwójki głównych bohaterów.

Polaka, zmobilizowanego w 1939 roku do wojska, artystę pianistę gra Jakub Gierształ. Kuszącego go demonicznego enkawudzistę importowany, znany z „Walki o tron”, irlandzki gwiazdor Aidan Gillen.

Scenariusz „Pojedynku” to modna ostatnio w polskim kinie historia „oparta na faktach”. Czyli prawdziwe wydarzenia, ale nie wszystkie. Pomieszane z fikcją.

Ale kino nigdzie i nigdy nie pokazywało w pełni historycznej prawdy. Warto o tym pamiętać w czasie tej projekcji, i po niej też.

Pianista kontra enkawudzista

Akcja filmowego „Pojedynku” dzieje się w zamienionym na obóz jeniecki klasztorze. Przypominającym historyczny obóz w Kozielsku. Wiezieni są tam oficerowie, też przypominają prawdziwych uwięzionych w Kozielsku polskich oficerów.

Jeden z głównych bohaterów, major Wasyl Zrubin to postać naprawdę prawdziwa. Rzeczywiście przesłuchiwał on w Kozielsku polskich jeńców.

Jak wspominał prof. Stanisław Swianiewicz, na uwięzionych Zarubin wywarł tak korzystne wrażenie, że z polecenia najstarszego stopniem generała Henryka Minkiewicza, polscy jeńcy salutowali mu. Jako jedynemu z obozowych enkawudzistów.

Uznali go za człowieka honoru, bo Zarubin wyróżniał się wysokim wykształceniem, władał kilkoma językami, prezentował maniery człowieka światowego. Do obozu przywiózł podręczną bibliotekę, złożoną z około 500 tomów w języku rosyjskim, angielskim, francuskim i niemieckim, po czym udostępnił te książki jeńcom. Niektórzy nawet je czytali.

Drugi z pojedynkujących się Karol Grabowski to fikcja filmowa. Choć inspirowana prawdziwą postacią Zbigniewa Sylwiana Grzybowskiego.

Ale filmowy Karol Grabowski to także stereotyp elity II Rzeczpospolitej. Inteligent, wybitnie uzdolniony pianista. Trochę birbant, niepokorny. Taki zdolny, ale i leniwy, jak to swojak Polak. Do tego nabuzowany post szlacheckim honorem.

W filmie inteligentny radziecki Zarubin wciąga polskiego inteligenta Grabowskiego w wyrafinowaną grę. Kusi go. Proponuje kolaborację.

Najpierw niewinną. Aby uczył syna majora gry na fortepianie. Sprowadza do obozu profesjonalny fortepian. Owoc pożądania każdego, stereotypowego przedwojennego polskiego inteligenta. Rzecz cenną tam bardziej niż butelka dla alkoholika.

Potem Zarubin podbija stawkę. Jeśli Grabowski zagra koncert w Moskwie, to zamieni mu obozowe szambo na złotą klatkę. Odmieni życie jego i jego rodziny też.

Ale obaj pojedynkowicze inaczej grę postrzegają. Funkcjonariusz imperialnego ZSRR gra „o tron”. Idol elity upadłej II Rzeczpospolitej gra „o honor”. Porozumienia między nimi być nie może, bo wymagałoby to także zawarcia pokoju. Chwilowego przynajmniej.

Ale, jak zadeklarował w maju 1939 roku inny sztandarowy polski inteligent, ówczesny minister spraw zagranicznych Józef Beck „Pokój jest rzeczą cenną i pożądaną. Nasza generacja, skrwawiona w wojnach, na pewno na pokój zasługuje. Ale pokój, jak prawie wszystkie sprawy tego świata, ma swoją cenę, wysoką, ale wymierną. My w Polsce nie znamy pojęcia pokoju za wszelką cenę. Jest jedna tylko rzecz w życiu ludzi, narodów i państw, która jest bezcenną. Tą rzeczą jest honor”.

Nietrudno się domyśleć co w finale wybierze filmowy Karol.

Elity drugiej jakości

Filmowy „Pojedynek” świadomie, lub przy okazji, inspiruje dyskusję o jakości elit II Rzeczpospolitej. Uwięzione, skoncentrowane w Kozielsku elity polskiego państwa starają się zachować przyzwoicie. Wedle swych norm. Choć czasem bywa groteskowo, bo wielce nerwowo reagują na każdy uszczerbek swego „honoru”.

Żyją też w bezrefleksyjnej bańce, choć właśnie stracili nie tylko trony, ale i swoje państwo. Ale nie analizują głęboko przyczyn jego upadku.

Radzieckimi okupantami gardzą. Traktują ich jak podludzi, bandytów. Jednocześnie oczekują od nich „honorowych” zachowań. Przestrzegania międzynarodowych konwencji. Szanowania ich jako jeńców i ludzi honoru. Czekają bezczynnie na to. Wierzą, że w końcu i im zaświeci słoneczko, że jakoś to będzie. Bo przecież to im się zwyczajnie należy.

Zachowują się jakby klęska wrześniowa, totalny bałagan polskiego wojska jaki widzieli, niczego ich nadal nie nauczył.

Czy posiadając takie elity II Rzeczpospolita musiała upaść ?

Prawda, ale

Filmowy „Pojedynek” świadomie, lub przy okazji, kreuje „politykę historyczną” jego twórców. Już w napisach początkowych pojawia się informacja, że w 1939 roku Niemcy i „Rosja” napadły na Polskę.

To istotne zakłamanie. Rosji wtedy nie było, był ZSRR. W napadającej Armii Czerwonej służyli też Gruzini, Ormianie, Kazachowie, Ukraińcy, Łotysze, Tatarzy. Nie była to armia rosyjskiej narodowości jaka jawi się w filmie.

Podobnie było w radzieckiej bezpiece. Stworzyli ją przecież Polacy, Żydzi, Łotysze, Ormianie, Litwini. Rosjanie byli tam przez lata mniejszością narodową.

Jedyny filmowy, zdeklarowany narodowo Ukrainiec też jest na więziennym statusie „zeka”. Opróżnia obozowe szamba. Skuszony przez Karola Grabowskiego pomaga mu w próbie ucieczki z obozu. Dostaje za to wyrok śmierci, zgodnie z obowiązującym, znanym mu prawem. Oficer Grabowski dostaje jedynie wycisk i potem wraca do gry.

Morał tego epizodu nie jest zachęcający do kooperacji ukraińsko- polskiej. Zwłaszcza dla Ukraińców posiadających inne poczucie „honoru”.

Depozytariuszy polskich tradycji wojskowych rażą filmowe obrazy salutowania przez polskich wojskowych do ich „pustych” głów.

W Polsce jeśli żołnierz lub funkcjonariusz mundurowy nie ma na głowie czapki lub hełmu, to nie przykłada ręki do skroni. Zamiast tego staje na baczność i skłania głowę. A na filmie polskie elity salutują sobie jakby służyli w armii USA.

Inspirujący filmowców prawdziwy Zbigniew Sylwian Grzybowski obóz w Kozielsku przeżył. Trafił potem do armii gen. Andersa. Dożył osiemdziesiątki w Wielkiej Brytanii.

Na śmierć do lasów katyńskich nie trafił też uwięziony w Kozielsku Jerzy Rusiło Wołkowicki. On też naprawdę rozmawiał z majorem Zarubinem.

Ocalał, choć nie prosił majora o to. Ale wcześniej, w roku 1905 służył w rosyjskiej marynarce. Wsławił się bohaterstwem w walce z Japończykami, ratując honor rosyjskiej floty.

Okazuje się, że takie poczucie honoru cenią we wszystkich armiach.

PS. Więcej w Tygodniku NIE

Najnowsze

Światowy Dzień Cukrzycy 

Światowy Dzień Cukrzycy 

Ponad połowa dzieci w Polsce z nowo zdiagnozowaną cukrzycą typu 1 doświadcza kwasicy ketonowej, co może prowadzić do śmierci. Eksperci oraz Polskie Stowarzyszenie Diabetyków apelują o wprowadzenie ogólnopolskiego programu badań przesiewowych, aby zminimalizować dramaty zdrowotne i zainwestować w profilaktykę zamiast w leczenie konsekwencji. Projekt miałby obejmować wczesną diagnostykę dla dzieci oraz osoby z grup ryzyka. Ponadto, wczesne wykrycie cukrzycy może ograniczyć koszty związane z hospitalizacją oraz polepszyć jakość życia pacjentów i ich rodzin.

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

Komentarz: Siła odnowy. Dlaczego żywotność KPCh ma kluczowe znaczenie dla przyszłości Chin?

W lipcu 1945 roku Mao Zedong wskazał, że demokracja jest kluczem do uniknięcia upadku władzy, w co wpisał się Xi Jinping w 2021 roku, proponując samorewolucję KPCh jako sposób na dostosowanie się do zmieniającego się świata. KPCh, poprzez ciągłą modernizację i odpowiedzialne zarządzanie, osiągnęła znaczący rozwój gospodarczy, występując jako druga potęga światowa. Przykładem lokalnych reform jest zielona skrzynka na listy w Chongqingu, która umożliwia mieszkańcom zgłaszanie problemów. Efekty tych działań oraz przeciwdziałanie korupcji podkreślają znaczenie odpowiednich kadr dla przyszłości Chin i globalnej gospodarki.

Strażnik konstytucji nie może wybierać, kiedy jej przestrzega. PiS, Nawrocki i cena politycznego podziału

Strażnik konstytucji nie może wybierać, kiedy jej przestrzega. PiS, Nawrocki i cena politycznego podziału

Karol Nawrocki, jako prezydent, próbuje grać rolę obrońcy konstytucji, ale blokuje jej postanowienia, co jest hipokryzją. Nie ma prawa decydować o wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego, to Sejm pełni tę rolę. Jego działanie, polegające na nieprzyjmowaniu ślubowania od wybranych sędziów, narusza konstytucję i podważa jego wiarygodność. Konflikt wokół Trybunału stwarza podziały w społeczeństwie, z obroną prawa jako narzędziem politycznej manipulacji. Nawrocki traci autorytet jako strażnik konstytucji, gdyż jego działania nie są spójne z jego zadaniami, a sama konstytucja nie jest narzędziem w rękach władzy.

Raport Morawieckiego: Jak rząd nie chronił klientów w krypto?

Raport Morawieckiego: Jak rząd nie chronił klientów w krypto?

Rząd Prawa i Sprawiedliwości miał szczegółową wiedzę o zagrożeniach rynku kryptowalut już w 2018 roku, co potwierdza utajniony raport z 42 rekomendacjami dotyczącymi ochrony klientów. Mimo tych ostrzeżeń, wiele proponowanych rozwiązań nie zostało wdrożonych, co rodzi pytania o odpowiedzialność polityczną w kontekście późniejszych problemów giełdy Zondacrypto.

Goethe-Institut otwiera placówkę w Lublinie. Nowy rozdział polsko-niemieckiej przyjaźni

Goethe-Institut otwiera placówkę w Lublinie. Nowy rozdział polsko-niemieckiej przyjaźni

Polska i Niemcy rozwijają współpracę kulturalną, edukacyjną i społeczną, otwierając Goethe-Institut w Lublinie 8 listopada 2026 roku. Placówka podkreśla znaczenie relacji między narodami, a jej lokalizacja ma wymiar geopolityczny. Współpraca kulturalna nie tylko wspiera dialog, ale też angażuje młodzież w międzynarodowe projekty i wymiany.

200 milionów linii kodu na czterech kołach. Cyberataki na samochody mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa

200 milionów linii kodu na czterech kołach. Cyberataki na samochody mogą zagrozić bezpieczeństwu państwa

Współczesne samochody stają się komputerami na kołach, zbierającymi dane o kierowcach i łączącymi się z internetem, co rodzi nowe zagrożenia, w tym cyberprzestępczość i szpiegostwo. Równocześnie Polska ma potencjał, by rozwijać sektor cyberbezpieczeństwa, co wymaga współpracy przemysłu, nauki i odpowiednich regulacji.

Sprawdź również

Żółty Październik

Żółty Październik

W lipcu 1949 roku wiceprzewodniczący Komunistycznej Partii Chin Liu Shaogi odwiedził Moskwę. Stalin potraktował go jak wasala. Pokazał mu mapę Europy i Azji. Potem pouczył, że nowa Chińska Republika Ludowa nie będzie wtrącać do spraw Europy Środkowo-Wschodniej. Nie...