Kopalnie do zamknięcia

– Podpisaliśmy likwidację jednej z najważniejszych branż w historii Rzeczypospolitej – powiedział Dominik Kolorz, przewodniczący NSZZ „Solidarność” w regionie śląsko-dąbrowskim, po zakończeniu rozmów górników z delegacją rządową.

W piątek 25 września krótko po południu podpisane zostało dwunastopunktowe porozumienie między górniczymi związkami zawodowymi i rządem w sprawie dalszego funkcjonowania kopalń węgla kamiennego, czy raczej – ich likwidowania. W 2049 r. wydobycie ma zostać definitywnie zakończone.

Związki i rząd porozumiały się co do gwarancji zatrudnienia dla obecnie pracujących górników oraz pracowników przeróbki mechanicznej węgla. W miarę zamykania kopalń mają oni być przenoszeni do tych, które ciągle działają, a gdyby to było niemożliwe – kierowani na długie płatne urlopy, czteroletnie dla górników i trzyletnie dla zatrudnionych przy przeróbce. To jednak zabezpieczenie dla tych, którzy w branży pracują obecnie. Rząd nie zobowiązał się, że zadba o inwestycje na Śląsku pozwalające tworzyć nowe miejsca pracy w nowych sektorach. Tylko ogólnie zapowiedział, że wzorem dla regionu ma być niemiecki model sprawiedliwej transformacji.

Nieuchronna likwidacja

Górnicy twierdzili, że na wdrożenie tego modelu potrzeba czasu do 2060 r., rząd obstawał przy dacie zamknięcia kopalń w 2050 r. Ostatecznie związki w tym względzie ustąpiły – ostatnia kopalnia ma zakończyć pracę jeszcze rok wcześniej. Pierwsza, kopalnia Pokój w Rudzie Śląskiej, już w 2021 r. To właśnie jej pracownicy w poniedziałek 21 września pierwsi zaczęli podziemny protest, walcząc o swoje miejsca pracy. Argumentowali, że zamknięcie kopalń doprowadzi do zapaści miasta, które się przy nich rozwijało. Wygląda na to, że bez szczegółowego planu dla Śląska ten scenariusz został jedynie odłożony w czasie.

– Nie wykorzystaliśmy okazji do tego, żeby ten proces [likwidowania kopalń – przyp. aut.] w sposób jeszcze bardziej cywilizowany przeprowadzić – komentował porozumienie w mediach lider związku zawodowego Sierpień ‚80 Bogusław Ziętek. Zaznaczał, że jego organizacja poparła zapisane w porozumieniu gwarancje dla górników, ale harmonogram zamykania kopalń nie jest w jej ocenie dobry.

– Kopalnia Sośnica ma zostać zamknięta w 2029 r., a która ogromnym wysiłkiem nie tak dawno obroniła się przed likwidacją i obecnie jest jedną z lepszych kopalń w Polskiej Grupie Górniczej – zauważył związkowiec. Ziętek podkreślił również, że kopalnie w Rudzie Śląskiej (oprócz Pokoju także Bielszowice i Halemba) mogłyby zostać przestawione na węgiel koksujący, który w Unii Europejskiej uważany jest za surowiec strategiczny.

Wiele niejasności

Kolejny aspekt porozumienia, który budzi wątpliwości na Śląsku to fakt, że gwarancje zatrudnienia wywalczono tylko dla części pracowników kopalń. Ci, którzy w zakładach tych pracowali np. w administracji, sami będą musieli szukać nowego zarobku. Nadal też nie ma gwarancji, że polski rząd zajmie się szerzej zakrojoną transformacją polskiej energetyki. Bez tego do polskich elektrowni nadal będzie trafiał węgiel, tyle że w 100 proc. z importu.

I niejasność podstawowa: porozumienie z 25 września to jedynie podstawa do dalszych prac. Żeby Komisja Europejska zatwierdziła pomoc publiczną górnictwa węgla kamiennego do 2049 r., musi otrzymać od polskiego rządu projekt Umowy Społecznej, a ten dopiero powstanie, do 15 grudnia.