10 lipca 2024

loader

Pała cyk, żytnia…

Polska znów wstała z kolan. I ma się cieszyć. Tym razem dlatego, że Mike Tyson mówi publicznie o Powstaniu Warszawskim. Mówi po angielsku i, o dziwo, wyraża się dobrze.

 

Dla obywateli IV Rzeczpospolitej, którzy codziennie słyszą z mediów narodowo- katolickich, że zagranica zionie do nas swym „antypolonizmem”, słowa znanego na całym świecie boksera, to powód do ogromnej dumy. Znak, że wielka Ameryka właśnie oddaje szacunek polskiej świętości narodowej.
Majku, ech Majku, daj chłopie pyska! – już słyszę narodową radość. Jesteś prawdziwym Polakiem, najlepszego sorta!
Chociaż kolor skóry masz jak ci zarażeni migranci z Afryki. Ale nikt nie jest doskonały.
I pewnie dlatego rzadko kto chce wspomnieć, że pan Tyson w swym bogatym życiu zgwałcił dziewczynę. Co łączy go z bandytami, którzy Powstanie Warszawskie tłumili.
Poza tym poza ringiem bokserskim, regularnie bił żonę, ale to dla polskich narodowych katolików nie jest jeszcze czynem wykluczającym z patriotycznej wspólnoty.
W swoim życiu pan Tyson przehulał ponad 100 milionów USD, co wyklucza go z pracowitych i oszczędnych wspólnot protestanckich.
Dla polskich, szlacheckich narodowych-katolików, to raczej dowód, że „ma gość ułańską fantazję”. Przecież każdy patriotyczny narodowiec ma jakiegoś mitycznego dziadka szlachcica, który swój olbrzymi majątek na wschodzie przepił. Albo przegrał w ruletkę. Koniecznie w Monte Carlo.
Pan Tyson, jak każdy celebryta, znany jest z tego, że jest znany. Poza tym znany jest z nieortodoksyjnie wybujałej inteligencji. Historią powszechną, zwłaszcza polskich powstań nie pasjonuje się na co dzień.
Ale na pewno potrafi powiedzieć to, co mu w scenariuszu reklamy napoju rozweselającego napisali. Skoro sprzedawcy napoju uznali, że lepiej się napój sprzeda na fali patriotycznego szumu o Powstaniu Warszawskim.
Powstanie Warszawskie stało się w naszym kraju marką biznesową. Znakiem towarowym. Od czasu powstania Muzeum Powstania Warszawskiego w Warszawie. Wielkiej patriotycznej dyskoteki.
I pod tym znakiem przeróżni zawodowi patrioci i czciciele narodowej martyrologii robią swoje zyskowne geszefty. Cóż, taki mamy kapitalistyczny klimat.
Teraz do grona firmowych twarzy, reprezentantów marki Powstanie Warszawskie, do grona sławiących dumną Polskę, doszedł znany bokser damsko- męski, bandziorek i zakapiorek.
I fajnie jest, bo przecież dzięki niemu Powstanie Warszawskie będzie miało więcej lajków. O czym cała dumna Polska marzy.
No to pała cyk, narodowo katoliccy patrioci!

 

Piotr Gadzinowski

Poprzedni

Król-dziecko i faworyt z doklejoną brodą

Następny

Gowin do domu!

Zostaw komentarz