Polska jednak nie będzie drugim Salwadorem?

Małgorzata Kulbaczewska-Figat
Stan wyjątkowy trwa

sejm

Forsowany przez antyaborcyjnych fanatyków projekt ustawy „Stop Aborcji” jednak nie zdobył w Sejmie poparcia PiS.  1 grudnia, posłanka Anita Czerwińska oznajmiła: Prawo i Sprawiedliwość będzie przeciw karaniu za przerwanie ciąży jak za zabójstwo. I tak też było w głosowaniu w Sejmie dzień później.

Projekt obywatelski, pod którym podpisy zbierała Fundacja Pro- prawo do życia m.in. z cichym wsparciem Kościoła, był przedmiotem sejmowej debaty w środę 1 grudnia wieczorem. Przewidywał, że aborcja winna być traktowana jak zabójstwo i karana pozbawieniem wolności – z górną granicą 25 lat lub dożywocia (sądom łaskawie pozostawiono możliwość nadzwyczajnego złagodzenia kary wymierzanej kobiecie przerywającej ciążę). Z kolei za człowieka w świetle nowych przepisów mianoby w Polsce uważać już połączone komórki rozrodcze.

Mariusza Dzierżawskiego, sprawozdawcy projektu, słuchało na sali plenarnej niewiele osób. Założenia ustawy były znane aż za dobrze. W dyskusji poparł je zresztą przedstawiciel Konfederacji. W obronie praw kobiet stanęły posłanki opozycyjnych klubów. Jak powiedziała Kamila Gasiuk-Pihowicz z KO, propozycja jest „hańbiąca dla tej izby, dla posłów, dla cywilizacji XXI wieku, nauki i elementarnej wrażliwości”. Lewica również wnosiła o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu.

Największym zaskoczeniem okazał się głos Anity Czerwińskiej, rzeczniczki PiS. Zapowiedziała ona, że jej klub zagłosuje przeciwko ustawie, bo uważa ją za stanowisko równie skrajne, co przeciwieństwo (tj. wzywanie do aborcji na żądanie).

Zgodnie z zapowiedzią Czerwińskiej zagłosowało 155 z 228 posłów PiS. Część klubu nie stawiła się na głosowaniu, 41 posłów chciało jednak dalszych prac nad projektem, 12 się wstrzymało. Jednomyślnie za wyrzuceniem nieludzkiego prawa na śmietnik głosowały Lewica, KO, Polska 2050, PSL.

Przed Sejmem 1 grudnia zebrało się kilkaset kobiet, głośno sprzeciwiających się temu, jaką rolę przewidują dla nich katoliccy fanatycy. Nie było jednak wielotysięcznych tłumów, jakie sprawa prawa do aborcji gromadziła na ulicach w ubiegłym roku. Czy polskie obywatelki same już straciły nadzieję, że to państwo zechce traktować je po ludzku?

Poprzedni

Generał o Solidarności

Następny

Nienażarci nie na żarty