Grosicki w zawieszeniu

Kamil Grosicki, jak ma to od lat w zwyczaju, znów tuż przed zamknięciem okna transferowego próbował zmienić klub. Ale ponoć West Bromwich i Nottingham Forest spóźniły się z załatwieniem formalności o sekundy.

W ostatnich minutach okienka transferowego skrzydłowy reprezentacji Polski, co już stało się normą w przypadku tego piłkarza, zgodził się na wypożyczenie z grającego w Premier League West Bromwich Albion do występującego w Championship (II liga) Nottingham Forest. Ponieważ decyzja w tej sprawie zapadła dosłownie tuż przed zamknięciem okna transferowego, działacze obu klubów spóźnili się z zarejestrowaniem transakcji w Football Asssociation. Jak wieść niesie, dokumenty dotarły 21 sekund po czasie.
Grosicki skomentował problem ze stoickim spokojem, wrzucając na Twittera swoje zdjęcie z uniesionym kciukiem i podpisem „będzie dobrze”, z optymizmem wypowiadali się też przedstawiciele zainteresowanego transakcją Nottingham Forest, przekonujący swoich fanów, iż „nie ma podstaw, by zablokować transfer”. Ale w sobotnim meczu ligowym z Blackuburn Rovers, wygranym przez Forest 1:0, „Grosika” w kadrze tej drużyny nie było. Jego nazwisko nie pojawiło się też w poniedziałek w składzie West Bromwich Albion na mecz Premier League z Burnley (0:0). Zatem polski piłkarz znalazł się w zawieszeniu i całkowicie zdany na prawnikó, którzy od poniedziałku próbują w Football Asssociation uzuskać potwierdzenie transakcji wypożyczenia.
Jeśli im się to uda, Grosicki do końca tego sezonu wróci do Championship, a jeśli zespół Notingham Forest awansuje do Premier League, Polak dostanie dwuletni kontrakt. Problem w tym, że póki co ekipie Forest bardziej grozi degradacja, niż awans. Ale w tej drużynie Grosicki miałby przynajmniej pewne miejsce w podstawowym składzie, na co w West Bromwich nie ma co liczyć, przynajmniej dopóki tam trenerem jest Slaven Bilić.