Grosicki wyleci z kadry

Kamil Grosicki na razie wciąż jest zawodnikiem West Bromwich Albion, ale nie gra i nie ma już na to szans do końca wygasającego 30 czerwca kontraktu. Jeśli nie zmieni klubu, straci też miejsce w kadrze na Euro 2021.

Tak przynajmniej można wnosić z ostatnich publicznych wypowiedzi prezesa PZPN Zbigniewa Bońka. Sternik polskiego futbolu w wywiadzie dla „PS” stwierdził bez ogródek: „Kamil nie gra i to mnie smuci, bo w ten sposób oddala się od projektu kadra 2020/21. To jeden z symboli kadry w ostatnich sześciu-ośmiu latach. Zawsze można było na niego liczyć, zawsze był przydatny. Mam do niego słabość, czasem piszemy w mediach społecznościowych. Ale w reprezentacji muszą występować zawodnicy będący w formie i grający na co dzień” – przekonuje Boniek.
Grosicki w styczniu dwukrotnie zagrał od pierwszej minuty w Premier League, ale potem trener West Bromwich Sam Allardyce ponownie odesłał go na trybuny i w ostatnich pięciu meczach nie widział nawet w szerokiej kadrze meczowej. To zrodziło natychmiast falę spekulacji o rzekomo rychłym transferze „Grosika” do Legii lub Pogoni, ale oba kluby te rewelacje zdementowały.

Nie chcą już Grosickiego w West Bromwich Albion

W miniony wtorek w meczu 20. kolejki Premier League West zespół Bromwich Albion przegrał u siebie z Manchesterem City 0:5. W kadrze pokonanych zabrakło reprezentanta Polski Kamila Grosickiego, bo WBA znów chce się go pozbyć.

W styczniu zeszłego roku Kamil Grosicki przeszedł do West Bromwich Albion z Hull City i chociaż nie przebił się do podstawowego składu, to przynajmniej regularnie pojawiał się na boisku i dołozył swoja cegiełkę w wywalczeniu awansu do Premier League. Gra w angielskiej ekstraklasie była jego wielkim sportowym marzeniem, ale działacze WBA zachowali się wobec niego niezbyt elegancko. Skrzydłowy reprezentacji Polski został przez ówczesnego trenera Slavena Bilicia odsunięty na boczny tor i nie znajdował dla niego miejsca nawet w szerokiej kadrze meczowej. W akcie desperacji na własną prośbę zagrał w dwóch meczach zespołu do lat 23, a ponieważ zaimponował w nich wysoką formą, zagrał też w meczu Pucharu Anglii. Nowy szkoleniowiec West Bromwich, Sam Allardyce, w styczniu wreszcie dał mu szansę gry w wyjściowej jedenastce w dwóch spotkaniach ligowych (z Wolverhampton 3:2 i West Hamem 1:2), ale w miniony wtorek w spotkaniu z Manchesterem City Grosickiego nie wstawił go nawet do kadry meczowej, zaś w czwartek ogłosił, że Polak dostał wolną rękę w szukaniu nowego pracodawcy.
Nie wiadomo dlaczego szefowie WBA ponownie zmienili plany wobec reprezentanta Polski i postanowili pozbyć się go w zimowym okienku transferowym. Polak ma ważny kontrakt z tym klubem do końca czerwca, więc może uznali, że taniej im wyjdzie oddać go nawet za darmo, niż trzymać do końca umowy.
Ile w tym prawdy, przekonamy się niebawem. Grosicki był już bliski odejścia z WBA – w październiku ub. roku zgodził się na wypożyczenie występującego w Championship Nottingham Forest, ale wtedy działaczom tego klubu nie udało się na czas załatwić formalności. Nadal chcą jednak pozyskać Grosickiego, ale jeśli naprawdę będzie mógł odejść za darmo, to taka opcja daje mu większe możliwości wyboru.

Grosicki w wyjściowym składzie WBA

Kamil Grosicki w końcu doczekał się występu w Premier League w wyjściowym składzie West Bromwich. Wcześniej zagrał tylko kilka minut w końcówce meczu z Newcastle, a tym razem skrzydłowy reprezentacji Polski dostał od trenera Sama Allardyce’a 70 minut w wygranym przez jego zespół 3:2 wyjazdowym meczu z Wolverhampton.

Trudno stwierdzić co spowodowało zmianę nastawienia Allardyce do Grosickiego. Być może powodem jest dramatyczna sytuacja zespołu w Premier League, której były selekcjoner reprezentacji Anglii od 16 grudnia ub. roku nie zdołał znacząco poprawić. Drużyna pod jego wodzą do minionej soboty zdobyła tylko jeden punkt w czterech meczach i zajmowała zagrożone spadkiem przedostatnie miejsce w tabeli. Mimo wygranej z Wolverhampton ekipa Allardyce’a pozostała w tym samym miejscu z dorobkiem 11 punktów po 18 meczach, ale przynajmniej zmniejszyła różnicę punktową do zespołów Burnley (16 pkt) i Brighton & Hove Albion (17 pkt), zajmujących pierwsze dwie bezpieczne lokaty w tabeli. Grosicki ma już za sobą występy w angielskiej ekstraklasie w sezonie 2015/2016. Wtedy to 80-krotny reprezentant Polski przeszedł zima do broniącego się przed spadkiem Hull City i zdążył zagrać w 10 meczach. Tamta jego przygoda z Premier League zakończyła się spadkiem i koniecznością gry w II lidze. Grosicki nadal jednak czeka na swoją pierwszą bramkę w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii. Jego kontrakt z West Bromwich obowiązuje do końca czerwca tego roku.
Być może już we wtorek 19 stycznia Allardyce znów go wystawi w meczu z West Hamem United. W bramce tego zespołu po wyleczeniu kontuzji w sobotnim spotkaniu z Burnley (1:0) zagrał Łukasz Fabiański.
Dwóch innych reprezentantów Polski występujących w klubach Premier League nie miało tak udanego weekendu. Zespół Leeds United z Mateuszem Klichem w podstawowym składzie (rozegrał całe spotkanie) przegrał u siebie z Brighton & Hove Albion 0:1, natomiast ekipa Southampton, której filarem defensywy jest Jan Bednarek, przegrała na wyjeździe z Leicester City 0:2. W tabeli Premier League z drużyn z polskimi zawodnikami w składzie najwyżej jest Southampton (8. miejsce), tuż za nim na 9. pozycji plasuje się West Ham, a Leeds zajmuje 12. lokatę.

Grosicki znów jest na rozdrożu

Zmiana trenera nie zmieniła sytuacji Kamila Grosickiego w ekipie West Bromwich Albion. Nowy szkoleniowiec, Sam Allardyce, jeszcze mniej ceni skrzydłowego reprezentacji Polski, niż jego poprzednik Slaven Bilić. Nic dziwnego, że wrócił temat transferu Grosickiego. Ponoć chcą go trzy kluby – angielski Nottingham Forest oraz Legia Warszawa i Pogoń Szczecin.

Grosicki uważa, że jest na tyle dobrym piłkarzem, żeby grać w Premier League. Dlatego zimą 2017 roku przeszedł z francuskiego Stade Rennais do Hull City. Niestety, zaliczył w angielskiej ekstraklasie tylko 15 występów, bo jego nowa drużyna spadła do Championship. Do wymarzonej przez siebie Premier League wrócił latem ubiegłego roku z zespołem West Bromwich Albion, do którego dołączył 31 stycznia i z którym związał się półtorarocznym kontraktem. O ile jednak jeszcze w Chamionship trener Slaven Bilić w miarę regularnie wystawiał go do gry, to po wywalczeniu awansu do ekstraklasy nagle z jakiś powodów odstawił reprezentanta Polski do rezerw. Dopiero w grudniu zmienił nastawienie i zaczął powoływać go do kadry meczowej, ale zagrać dał mu tylko raz, ostatnie 10 minut w spotkaniu z Newcastle (1:2). Kilka dni później Chorwat stracił jednak posadę, a jego miejsce zajął były selekcjoner reprezentacji Anglii Sam Allardyce. Angielski szkoleniowiec szybko rozwiał nadzieje „Grosika” na odmianę losu, bo pierwszą decyzją kadrową jaką podjął było sprowadzenie do WBA z West Hamu szkockiego skrzydłowego Roberta Snodgrassa. Co ciekawe, jest on o rok starszy od polskiego piłkarza.
To nie jedyny, ale na pewno główny powód medialnych spekulacji o rychłym transferze Grosickiego. Portal nottinghampost.com podał, że pozyskaniem Polaka zainteresowany jest ponownie Nottingham Forest, który w jesiennym okienku transferowym miał już go „dogadanego”, lecz o kilka sekund spóźnił się z rejestracją transferu. Tym razem działacze Forest nie chcą odkładać negocjacji na ostatni moment i oferują mu takie same zarobki, jakie otrzymuje w West Bromwich, czyli 25 tys. funtów tygodniowo, a na dodatek są gotowi zapłacić WBA żądaną przez ten klub kwotę odstępnego. Dla Grosickiego byłaby to sportowa degradacja, ale Nottingham Forest bardzo potrzebuje wzmocnienia, a polski piłkarz zna angielską II ligę doskonale, bo w barwach Hull City i WBA zaliczył w Championship 118 meczów, w których strzelił 26 goli i miał 25 asyst.
Trener Allardyce w minioną sobotę chyba postanowił wystawić Grosickiego w oknie wystawowym, bo dał mu zagrać w Pucharze Anglii cały mecz wraz dogrywką i rzutami karnymi przeciwko trzecioligowemu Blackpool (2:2, karne 2:3). Jeśli chciał pokazać, że Polak jest słabym graczem, to trochę się przeliczył w swoich rachubach, bo „Grosik” zaliczył asystę przy golu na 1:1, wywalczył rzut karny przy bramce na 2:2, zaś w konkursie „jedenastek” pewnie pokonał bramkarza rywali. Niestety, inni gracze WBA zawiedli i zespół odpadł z dalszych rozgrywek. W lidze też wiedzie mu się kiepsko, bo z dorobkiem ledwie ośmiu punktów w 17 meczach zajmuje w Premier League przedostatnie miejsce i ma już sześć „oczek” straty do ekipy Brighton & Hove Albion, plasującej się na pierwszym niezagrożonym degradacją miejscu. 32-letni Grosicki po raz kolejny w karierze znalazł się na rozdrożu. Może oczywiście zostać w WBA do końca kontraktu i kasować co tydzień 25 tysięcy funtów, licząc na zmianę nastawienia Sama Allardyce (lub jego następcy, bo z takimi wynikami angielski szkoleniowiec może za chwilę stracić posadę), ale wtedy ryzykuje utratę miejsca w kadrze Polski na Euro 2021. W Nottingham Forest z regularnymi występami w lidze pewnie nie będzie miał problemów, lecz pewnie godząc się na sportową degradację, będzie chciał rekompensaty w postaci wyższych zarobków, bo to już raczej jego ostatni intratny kontrakt w karierze. Dlatego pewnie negocjacje z Forest toczyć się będą do ostatniej chwili i znów mogą zakończyć fiaskiem.
Pogłoski o zainteresowaniu pozyskaniem Grosickiego ze strony Legii i Pogoni trzeba raczej traktować z przymrużeniem oka, bo skoro Grosicki teraz zarabia 25 tys. funtów tygodniowo, to jakby nie liczył wychodzi 1,2 mln funtów rocznie. A najlepiej opłacany w Legii piłkarz, Artur Jędrzejczyk, miał w szczytowym momencie kontrakt na poziomie 800 tys. euro rocznie, zaś najlepiej obecnie opłacany gracz Pogoni zarabia niespełna 250 tys. euro rocznie. Grosicki w żadnym polskim klubie nie dostanie stawki, jaką wynegocjował w WBA, a trzeba pamiętać, że w styczniu trzeba będzie jeszcze zapłacić angielskiemu klubowi kwotę odstępnego. Ponoć szefów WBA zadowoli nie mniej niż pół miliona funtów. Ale od lipca „Grosik” będzie wolnym zawodnikiem z kartą na ręku, ale wtedy pewnie interesować go będzie już tylko powrót do klubu, w którym zaczął swoją karierę, czyli do Pogoni Szczecin.

Grosicki cierpi w West Bromwich

Kamil Grosicki po wielu tygodniach oczekiwania w końcu znalazł się w kadrze meczowej West Bromwich Albion. W rozegranym w minioną niedzielę meczu Premier League z Crystal Palace (1:5) reprezentant Polski nie doczekał się jednak na swój pierwszy występ w angielskiej ekstraklasie w barwach tego zespołu.

Grosicki w trwającym sezonie jeszcze nie rozegrał meczu w Premier League. Tylko na początku, w spotkaniu pierwszej kolejki z Leicester City, znalazł się w kadrze meczowej. W następnych dziewięciu meczach nawet na to nie pozwalał mu trener WBA Slaven Bilić. Ostatnio coś się w tej kwestii zmieniło, bo skrzydłowy reprezentacji Polski w miniony weekend znalazł się jednak w kadrze na niedzielne spotkanie ligowe z Crystal Palace. Być może chorwacki szkoleniowiec West Bromwich zmienił do niego nastawienie po tym, jak „Grosik” w poprzednim tygodniu świetnie spisał się w drużynie rezerw. O występ w meczu drużyny U-23 sam poprosił. Rozegrał całe spotkanie i strzelił dwa gole w wygranej 3:1 potyczce z Sunderlandem U23.
Nasz piłkarz sam nie wie, dlaczego nie dostaje okazji do występów w pierwszej drużynie West Bromwich. W tym sezonie wystąpił jedynie w spotkaniu z czwartoligowym Harrogate Town w Pucharze Anglii. „Mam codziennie kontakt z trenerem i mogę zapewnić, że nasze relacje są dobre. Rozmawiałem z nim ze trzy razy na temat mojej przyszłości w zespole, ale ostatnio przestałem go o to pytać, skoro nie był w stanie mi na to odpowiedzieć. Trudno mi wytłumaczyć, dlaczego nie gram. Tylko ja i Charlie Austin nie dostaliśmy jeszcze szansy występu w Premier League. Nie wiem, jaki jest tego powód” – komentuje 80-krotny reprezentant Polski.
Do ekipy West Bromwich Grosicki przeszedł zimą tego roku z Hull City, gdy zespół występował jeszcze w Championship i walczył o awans do Premier League. Polak zagrał w 14 spotkaniach, zdobył jedną bramkę i wydawało się, że po awansie będzie miał przynajmniej pewne miejsce w kadrze meczowej. Tymczasem trener Bilić nagle przestał na niego stawiać i nawet nie widział go w szerokiej kadrze zespołu, chociaż Grosicki znakomicie prezentował się w spotkaniach reprezentacji Polski. Od września do listopada zagrał w naszej drużynie narodowej w siedmiu spotkaniach. Strzelił gola i zaliczył asystę w meczu Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (2:1), w spotkaniu towarzyskim z Finlandią zdobył hat-tricka, a przeciwko Holandii zaliczył 80. występ w biało-czerwonych barwach.
Po powrocie z listopadowego zgrupowania reprezentacji jego sytuacja w zespole WBA nie uległą jednak zmianie, więc 32-letni polski piłkarz z własnej woli zgłosił się do Bilicia, by pozwolił mu wystąpić w rezerwach. Drużyna WBA U23 wygrała 3:1 z ekipą U23 Sunderlandu, Grosicki rozegrał całe spotkanie i strzelił dwa gole. „Stwierdziłem, że skoro na ten moment i tak nie mam co liczyć na grę w Premier League, to chciałbym to zrobić w rezerwach. Podszedłem do meczu profesjonalnie, wybiegałem go, powalczyłem. Treningów w ostatnim czasie miałem bardzo dużo, a mecz to zawsze mecz. Nie wiem, czy to spotkanie zmieni coś w mojej sytuacji. Brakowało mi gry, na pewno poczułem się trochę lepiej. Zrobiłem to dla siebie” – stwierdził „Grosik”. Na tym meczu był dyrektor sportowy klubu. „Jeżeli moja sytuacja się nie zmieni, poproszę o kolejny mecz w zespole rezerw. Patrzyłem na terminarz jej meczów, ma jeszcze w tym roku dwa spotkania, a ja potrzebuję gry” – stawia jasno sprawę piłkarz.
Wszystko jednak wskazuje, że w styczniu wrócić temat transferu Grosickiego. W październiku był bliski powrotu do angielskiej drugiej ligi, ale Nottingham Forest nie dopełnił na czas formalności i z wypożyczenia wyszły nici. „Jeżeli nic się nie zmieni, to w styczniu będę musiał poważnie się zastanowić nad swoją przyszłością. Dla mnie najważniejsza jest gra w reprezentacji, dlatego muszę występować w klubie, żeby być w odpowiedniej formie i rytmie meczowym. Doceniam to, że trener Jerzy Brzęczek we mnie wierzy, bo rozmawialiśmy kilka razy o mojej sytuacji, ale za dawne zasługi na mistrzostwa Europy mnie nie powoła. Dlatego walczę, żeby wrócić na boisko” – zapewnia „Grosik”.
Ale w niedzielę, choć wreszcie znalazł się w kadrze meczowej, w spotkaniu z Crystal Palace, nie doczekał się jednak pierwszego występu w Premier League po ponad trzyletniej przerwie. Może i dobrze, bo ekipa WBA przegrała u siebie aż 1:5. Grosicki zatem wciąż ma na swoim koncie tylko 15 meczów w najwyższej klasie rozgrywkowej w Anglii rozegranych jeszcze w barwach Hull City w sezonie 2016/2017 roku. Ale z WBA powinien zwiewać jak najszybciej, bo ten zespół i tak nie utrzyma się w Premier League, nawet jak WŁADZE KLUBU zwolnią Bilicia.

Milik rozmawia z Napoli

Arkadiusz Milik i Kamil Grosicki, dwaj ważni piłkarze reprezentacji Polski, przed nowym sezonem usiłowali bez powodzenia zmienić pracodawców i mają teraz ten sam problem – w tej chwili nie grają w swoich klubowych zespołach. Próbują jednak wybrnąć z patowej sytuacji.

We Włoszech medialna wrzawa wokół Arkadiusza Milika nie gaśnie. Polski napastnik nie doszedł do porozumienia z SSC Napoli w sprawie przedłużenia wygasającego w czerwcu 2021 roku kontraktu i ogłosił, że chce tego lata odejść. Ale chociaż jego pozyskaniem zainteresowanie wyrażało wiele klubów, ostatecznie w minionym okienku transferowym nie udało mu się opuścić Neapolu. Niewątpliwie wśród wielu powodów tego niepowodzenia było wybitnie nieprzychylne nastawienie do Polaka ze strony apodyktycznego właściciela SSC Napoli Aurelio De Laurentiisa. Słynny kreator mody lubi postawić na swoim, więc chciał Milika złamać torpedując korzystne dla reprezentanta Polski opcje transferowe. Trafiła jednak kosa na kamień, bo polski piłkarz w odwecie odrzucił wszystkie oferty korzystne dla Napoli. Za karę został wykreślony z kadry zgłoszonej do rozgrywek Serie A, Ligi Europy i Pucharu Włoch, dostał też zakaz treningów z pierwszym zespołem. Ale chociaż trenował indywidualnie, to jego występy w październikowych meczach reprezentacji Polski pokazały, że banicja zarządzona przez De Laurentiisa nie wpłynęła znacząco na jego formę. To oczywiście tylko spotęgowało zainteresowanie polskim napastnikiem, który już w styczniu, czyli na pół roku przed wygaśnięciem umowy z Napoli, będzie już mógł podpisać kontrakt z nowym klubem. A to już zapowiada najgorszy dla De Laurentiisa scenariusz, czyli taki, że Milik po wygaśnięciu umowy będzie mógł odejść całkowicie za darmo. Chociaż polski piłkarz z powodu ostatnich perturbacji sporo stracił na wartości, to wedle ocen ekspertów od piłkarskich transferów wciąż jest wart 20-25 mln euro. Nawet De Laurentiis nie może machnąć na takie pieniądze ręką.
Sytuacja zrobiła się zatem patowa, ale wygląda na to, że złe emocje trochę opadły, bo wedle doniesień włoskich mediów pod koniec ubiegłego tygodnia w siedzibie SSC Napoli w Castel Volturno odbyło się spotkanie, w którym wzięli udział Aurelio De Laurentiis, dyrektor sportowy Cristiano Giuntolio i dyrektor generalny klubu Andrea Chiavelli. Po drugiej stronie stołu zasiedli Arkadiusz Milik i jego agent David Przemyslaw Pantak. Piłkarz podtrzymał decyzję o rozstaniu z SSC Napoli, ale oświadczył, że jest gotów odejść już w styczniu, co będzie dobrym rozwiązaniem dla obu stron. Reprezentant Polski zaznaczył, że nie jest jego celem odchodzenie z klubu za darmo, ale nie zgodził się też na przedłużenie kontraktu, co znacznie podniosłoby jego wartość transferową. Spotkanie na razie nie doprowadziło do zakończenia konfliktu, ale Milik znowu widziany był na obiektach treningowych Napoli i nawet podczas treningów z pierwszym zespołem.
Kamil Grosicki z kolei, jak ma to już w zwyczaju, znowu uwikłał się w „transfer last minute”. W efekcie papiery w sprawie wypożyczenia z West Bromwich do Nottingham Forest wysłano tuż przed zamknięciem letniego okna transferowego w Anglii i jak się potem okazało, dokumenty dotarły z 21-sekundowym opóźnieniem. Przez kilka dni trwały w tej sprawie pertraktacje, ostatecznie jednak Komisja Arbitrażowa English Football League uznała transfer za nieważny. A to oznacza, że Grosicki przynajmniej do stycznia pozostanie zawodnikiem West Bromwich, z kadry którego zdążono go już całkowicie wykreślić. Na szczęście trener WBA Slaven Bilić nie okazał się łobuzem i przywrócił skrzydłowego reprezentacji Polski w prawach zawodnika podległego sobie zespołu, ale rzecz jasna nie obiecał mu miejsca choćby w szerokim składzie meczowym. „Będzie uwzględniony w kadrze i tylko od niego zależy, jak dużo będzie grał. Osobiście bardzo lubię go jako zawodnika. Kiedy jest w formie, potrafi być bardzo cenny dla drużyny, dlatego w sumie to się cieszę, że z nami został” – tak skomentował aktualną sytuację Grosickiego trener Bilić. Czy da Polakowi szansę do wykazania się, przekonamy się już w poniedziałek 2 listopada. Tego dnia West Bromwich gra ligowy mecz z Fulham.

Grosicki w zawieszeniu

Kamil Grosicki, jak ma to od lat w zwyczaju, znów tuż przed zamknięciem okna transferowego próbował zmienić klub. Ale ponoć West Bromwich i Nottingham Forest spóźniły się z załatwieniem formalności o sekundy.

W ostatnich minutach okienka transferowego skrzydłowy reprezentacji Polski, co już stało się normą w przypadku tego piłkarza, zgodził się na wypożyczenie z grającego w Premier League West Bromwich Albion do występującego w Championship (II liga) Nottingham Forest. Ponieważ decyzja w tej sprawie zapadła dosłownie tuż przed zamknięciem okna transferowego, działacze obu klubów spóźnili się z zarejestrowaniem transakcji w Football Asssociation. Jak wieść niesie, dokumenty dotarły 21 sekund po czasie.
Grosicki skomentował problem ze stoickim spokojem, wrzucając na Twittera swoje zdjęcie z uniesionym kciukiem i podpisem „będzie dobrze”, z optymizmem wypowiadali się też przedstawiciele zainteresowanego transakcją Nottingham Forest, przekonujący swoich fanów, iż „nie ma podstaw, by zablokować transfer”. Ale w sobotnim meczu ligowym z Blackuburn Rovers, wygranym przez Forest 1:0, „Grosika” w kadrze tej drużyny nie było. Jego nazwisko nie pojawiło się też w poniedziałek w składzie West Bromwich Albion na mecz Premier League z Burnley (0:0). Zatem polski piłkarz znalazł się w zawieszeniu i całkowicie zdany na prawnikó, którzy od poniedziałku próbują w Football Asssociation uzuskać potwierdzenie transakcji wypożyczenia.
Jeśli im się to uda, Grosicki do końca tego sezonu wróci do Championship, a jeśli zespół Notingham Forest awansuje do Premier League, Polak dostanie dwuletni kontrakt. Problem w tym, że póki co ekipie Forest bardziej grozi degradacja, niż awans. Ale w tej drużynie Grosicki miałby przynajmniej pewne miejsce w podstawowym składzie, na co w West Bromwich nie ma co liczyć, przynajmniej dopóki tam trenerem jest Slaven Bilić.

Ruszyła Premier League

W rozpoczętych rozgrywkach Premier League rywalizować będzie będzie czterech reprezentantów Polski: Łukasz Fabiański (West Ham), Jan Bednarek (Southampton), Mateusz Klich (Leeds) i Kamil Grosicki (West Bromwich).

W pierwszej kolejce zdecydowanie najlepszy występ zaliczył Klich, który w wyjazdowym meczu z obrońcą tytułu Liverpoolem strzelił gola dla Leeds United i należał do najlepszych graczy tego pasjonującego widowiska, zakończonego zwycięstwem „The Reds” 4:3. Polak za swój debiutancki występ w Premier League otrzymał bardzo dobre recenzje, zresztą jak cały zespół Leeds. A zdobywając bramkę dołączył do Jana Bednarka, Roberta Warzychy i Marcina Wasilewskiego, którzy także mają w dorobku trafienia w angielskiej ekstraklasie pod szyldem Premier League. Dla Klicha największe znaczenie miały jednak nie pochwały w brytyjskich mediach czy słowa uznania z ust trenera Liverpoolu Juergena Kloppa, lecz opinia wygłoszona na pomeczowej konferencji przez szkoleniowca Leeds Marcelo Bielsę, który na pytanie o ocenę występu polskiego pomocnika stwierdził krótko: „On jest bardzo ważną częścią naszej drużyny”. Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie Championship zakończonym awansem do ekstraklasy, 30-letni Klich był u Bielsy podstawowym graczem i tylko w jednym z 46 spotkań ligowych nie zagrał w wyjściowym składzie (zdobył sześć bramek i zanotował pięć asyst). A że Bielsa tuż przed spotkaniem z Liverpoolem przedłużył kontrakt do końca obecnego sezonu, Klich może być spokojny o miejsce w zespole.
Spokojny o to może być też broniący bramki West Hamu United Fabiański, któremu co prawda angielskie media po porażce 0:2 z Newcastle zarzuciły spóźnioną reakcję przy pierwszej z bramek, ale nasz reprezentacyjny golkiper ma w zespole niepodważalną pozycję. Podobnie jak Bednarek w Southampton, chociaż w wyjazdowym meczu z Crystal Palace (0:1) trener „Świętych” zdjął go w przerwie z boiska. Tylko Kamil Grosicki w West Bromwich Albion musi walczyć o miejsce w wyjściowym składzie.

Klich już w Premier League, Grosicki jeszcze walczy

Zespół Leeds United, którego graczem jest reprezentant Polski Mateusz Klich, na kolejkę przed końcem zmagań w Championship zapewnił sobie awans z pierwszego miejsca do Premier League. Na bezpośrednią promocję z drugiej pozycji wciąż ma szansę drużyna West Bromwich Albion, której zawodnikiem jest Kamil Grosicki.

Ekipa Leeds United spadła z Premier League w sezonie 2003/2004. Urodzony w 1990 roku Mateusz Klich w tym czasie był dopiero obiecującym 14-letnim juniorem Tarnovii Tarnów, którego Cracovia wzięła pod swoje skrzydła. W krakowskim klubie zadebiutował jako 18-latek w ekstraklasie i z niego w 2011 roku wyjechał za granicę, do niemieckiego VfL Wolfsburg. Zanim trafił w 2016 roku do Leeds United, zdążył zaliczyć kilka zachodnich klubów – holenderskie PEC Zwolle i Twente Enschede oraz niemiecki 1.FC Kaiserslautern. Ale w angielskim zespole też nie od razu się przebił, bo rok musiał jeszcze spędzić na wypożyczeniu w holenderskim Utrechcie. Dopiero po powrocie latem 2018 roku zyskał uznanie w oczach nowego szkoleniowca Leeds, Argentyńczyka Marcelo Bielsy, pod rządami którego stał się kluczowym graczem w zespole i jest nim do tej pory. W miniony piątek 23-krotny reprezentant Polski spełnił swoje wielkie sportowe marzenie – awansował z ekipą Leeds United do Premier League. Warto odnotować, że nie jest on jedynym Polakiem w tym klubie. Oprócz niego zawodnikami beniaminka angielskiej ekstraklasy są jeszcze 23-letni bramkarz Kamil Miazek oraz utalentowany 18-letni pomocnik Mateusz Bogusz.
O grze w Premier League marzy też Kamil Grosicki, dlatego zimą odszedł z Hull City do zespołu West Bromwich Albion. Na razie nie jest tak ważnym graczem w ekipie WBA, jak Klich w Leeds. Aktualny wicelider Championship w przedostatniej 45. kolejce nieoczekiwanie przegrał na wyjeździe z Huddersfield Town 1:2 (Grosicki wszedł na boisko w 46 minucie) i po tej porażce nie tylko przekreślił swoje szanse na wyprzedzenie Leeds United i zajęcie pierwszego miejsca w lidze, to jeszcze na dodatek mógł też stracić także premiowaną bezpośrednim awansem do Premier League drugą lokatę. Na szczęście dla zespołu Grosickiego trzeci w tabeli Brentford także przegrał nieoczekiwanie z niżej notowanym Stoke City (0:1), ale ma tylko jeden punkt straty do West Bromwich. W grze o drugą lokatę liczy się też jeszcze czwarte Fulham, które ma na koncie 80 pkt i dwa „oczka” mniej od WBA. Zatem dopiero w ostatniej, zaplanowanej na środę 22 lipca 44. kolejce rozstrzygnie się, który z tych trzech zespołów od razu dołączy do Leeds United, a który o trzecie premiowane awansem miejsce będzie musiał powalczyć w barażach. West Bromwich Albion zmierzy się u siebie z Queens Park Rangers, Fulham na wyjeździe zagra z Wigan Athletic, a Brentford podejmie Barnsley.
W 45. kolejce porażką 3:4 z Queens Park Rangers szans na zajęcie miejsca premiowanego udziałem w barażach pozbawiła się drużyna Millwall, której bramkarzem jest były reprezentant Polski Bartosz Białkowski. Trochę szkoda, bo w przypadku awansu Białkowski mógłby zapełnić lukę w Premier League po Arturze Borucu, gdyby wraz z AFC Bournemouth został zdegradowany do Championship. Tego losu na pewno nie podzieli już nasz aktualny reprezentacyjny bramkarz Łukasz Fabiański, którego zespół, West Ham United, w 36. kolejce Premier League pokonał Watford 3:1 i oddalił się od strefy spadkowej na bezpieczna odległość. Ekipa Fabiańskiego awansowała na 15. miejsce i na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ma sześć punktów przewagi na znajdującymi się w strefie spadkowej Bournemouth i Aston Villą, a ma od nich lepszy bilans bramkowy, który rozstrzyga o kolejności przy równej liczbie punktów. W środę West Ham zagrają na wyjeździe z Manchesterem United, a na zakończenie zmagań, 26 lipca, podejmie przedostatnią w tabeli Aston Villę.

Krychowiak w Rosji?

Lokomotiw Moskwa prowadzi zaawansowane rozmowy z Paris Saint Germain dotyczące wypożyczenia Grzegorza Krychowiaka. Ale jak informują francuskie media, Polaka chce także Spartak Moskwa.

 

Reprezentant Polski po udanym dla niego Euro 2016 i wygraniu Ligi Europy z Sevillą trafił do Paris Saint-Germain, ale w paryskim klubie nie przebił się do podstawowego składu i w sezonie 2017/2018 został wypożyczony do angielskiego West Bromwich Albion. Po sezonie Polaka odesłano do PSG, a nowy trener paryskiej drużyny Thomas Tuchel nakazał mu stawić się po mistrzostwach świata na treningach. W mediach pojawiły się jednak doniesienia, że Krychowiaka chce zatrudnić mistrz Rosji Lokomotiw Moskwa (w tym klubie występuje inny reprezentant Polski, Maciej Rybus), a ostatnio konkurencyjna ofertę złożył jego lokalny rywal, Spartak, trzeci zespół rosyjskiej ekstraklasy, którego trenerem jest Włoch Massimo Carrera.