4 marca 2024

loader

Sędzia okradł Milika i Juventus

fot. Arek Milik - Facebook

Awantura, która wybuchła po meczu Juventus – Salernitana jest tak szeroko komentowana we Włoszech… że przyćmiła triumf tamtejszych siatkarzy w Mistrzostwach Świata.

Juventus Turyn po emocjonującym spotkaniu zremisował u siebie z Salernitaną 2:2 w 6. kolejce włoskiej ekstraklasy. Jedną z bramek dla gości zdobył Krzysztof Piątek. Z kolei piłkarz gospodarzy Arkadiusz Milik zobaczył w końcówce czerwoną kartkę.
Mecz w Turynie, w którym z powodu kontuzji nie wystąpił bramkarz gospodarzy Wojciech Szczęsny, miał niecodzienny przebieg, a szczególnie nerwowa była końcówka.

Zaczęło się od prowadzenia gości po golach Antonio Candrevy (18.) i Piątka z rzutu karnego w doliczonym czasie pierwszej połowy.

Wypożyczony do Salernitany z Herthy Berlin Polak grał do 61. minuty i zdobył swoją pierwszą bramkę w drugim występie w tym klubie. Ponadto zadebiutował w wyjściowym składzie.

Od razu po przerwie na boisku pojawił się Milik. W 51. minucie Bremer odkupił winy, zmniejszając straty turyńczyków na 1:2, natomiast w trzeciej doliczonej minucie drugiej połowy gospodarze mieli rzut karny. Uderzenie Leonardo Bonucciego z 11 metrów obronił Luigi Sepe, ale bramkarz Salernitany nie miał już szans przy dobitce tego samego strzelca.

Chwilę później wydawało się, że Juventus zdobył zwycięską bramkę – do siatki trafił Milik, który w geście radości zdjął koszulkę. Sędzia musiał ukarać go za to żółtą kartką, a że było to drugie takie upomnienie, reprezentant Polski musiał opuścić boisko.

Jeszcze gorsza dla Milika wiadomość pojawiła się po kolejnych kilkudziesięciu sekundach, kiedy po analizie VAR uznano, że w tej akcji na pozycji spalonej był Bonucci i bramkę anulowano.

Wywołało to żywiołowe protesty na ławce trenerskiej Juventusu, a za niewłaściwe zachowanie sędzia pokazał czerwoną kartkę trenerowi Massimiliano Allegriemu oraz odpoczywającemu już Kolumbijczykowi Juanowi Cuadrado. Za przepychanki z boiska wyrzucony został także argentyński obrońca Salernitany Federico Fazio. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2.

To nie koniec kontrowersji. Bardzo szybko po meczu pojawiły się obrazki z analizy całej sytuacji z anulowanej bramki na 3:2. Okazało się, że sędziowie popełnili ogromny błąd i nie zauważyli Antonio Candrevy (gracz Salernitany – przyp. red.), który łamał linię spalonego o dobre pół metra. Gol Milika został zatem zdobyty jak najbardziej prawidłowo.

W związku z aferą komunikat wydało Włoskie Stowarzyszenie Sędziów (AIA) przyznając się przy okazji, że nie są przygotowani technologicznie: „Dział techniczny CAN zwrócił się do firmy, która zapewnia obsługę technologiczną dla systemu VAR, czy kamera, o której mowa, określona jako taktyczna, była dostępna dla urzędników VARu na mecz rozgrywany na Juventus Stadium. Zgodnie z udzieloną odpowiedzią, kamera nie była dostępna dla VARu i dlatego nie mogła być użyta przez sędziów.”

Kibice jednogłośnie dali do zrozumienia, że takie zaplecze technologiczne i oświadczenie AIA to amatorka.
Całą sprawę w mediach społecznościowych zakończył Milik: „Zostawmy wczorajszy mecz za sobą ze świadomością, że jesteśmy Juve i możemy i musimy zrobić więcej. Razem do następnej bitwy”.


Bartłomiej Nowak

Poprzedni

Triumf Alcaraza

Następny

Kamperem taniej?