Prezydent Palestyny: Hamas nie wróci do władzy

25 wrz 2025

W czwartek 25 września, około 15:30 czasu polskiego, Mahmoud Abbas przemówił do świata z ekranów Zgromadzenia Ogólnego ONZ. Stany Zjednoczone odmówiły wjazdu jemu i 80 osobom z delegacji. Mimo tej demonstracji siły wobec narodu pod okupacją, prezydent Autonomii Palestyńskiej wezwał do zakończenia „wojny ludobójczej”, odciął się od ataków Hamasu z 7 października i zapowiedział, że ruch ten „nie odegra żadnej roli” w przyszłych władzach Gazy.

Z Ramallah, oddalonego o ponad dziewięć tysięcy kilometrów od Nowego Jorku, Mahmoud Abbas przemówił do Zgromadzenia Ogólnego ONZ za pośrednictwem ekranu. Tak jak blisko dwustu innych przywódców zabrał głos w najważniejszej dyplomatycznej sali świata, ale w przeciwieństwie do nich nie mógł stanąć na trybunie. Stany Zjednoczone odmówiły mu wizy, podobnie jak 80 członkom jego delegacji. Oficjalne uzasadnienie to „brak wyrzeczenia się terroryzmu” oraz „kampanie prawne” przeciwko Izraelowi w instytucjach międzynarodowych. Historia aż skrzypi od déjà vu: w 1988 r. identycznie potraktowano Jasera Arafata, który musiał przemawiać poza USA. Imperium zna tylko jedno prawo… własne.

Abbas mówił rzeczy niewygodne dla tych, którzy próbują przedstawiać uznanie państwa palestyńskiego jako wsparcie dla Hamasu. Powiedział jasno: „mimo wszystkich zadanych cierpień odrzucamy ataki Hamasu z 7 października” – te działania „nie reprezentują narodu palestyńskiego ani jego sprawiedliwej walki o wolność i niepodległość”. Zapowiedział, że Hamas nie będzie miał „żadnej roli” w przyszłym zarządzaniu Gazą i że ma „złożyć broń” w ręce władz palestyńskich. „Jesteśmy gotowi wziąć odpowiedzialność za rządzenie i bezpieczeństwo w tym regionie” – dodał. To bezpośrednia odpowiedź dla tych, którzy każde uznanie Palestyny ogłaszają „nagrodą dla Hamasu”.

Sednem wystąpienia było oskarżenie Izraela o ludobójstwo w Gazie. Abbas mówił o ponad 220 tysiącach zabitych lub rannych Palestyńczyków, setkach tysięcy wypędzonych oraz o zniszczeniu blisko 80 procent mieszkań, szkół, szpitali i miejsc kultu. „Izrael nie prowadzi jedynie agresji, ale popełnia zbrodnię wojenną, zbrodnię przeciwko ludzkości – udowodnioną i udokumentowaną – która trafi na karty historii jako jeden z najbardziej przerażających rozdziałów tragedii humanitarnej XX i XXI wieku” – podkreślił. Coraz więcej państw Europy uznaje Palestynę, ale to Stany Zjednoczone wciąż blokują realne działania i przykrywają polityczną odpowiedzialność Izraela hasłami o „obronie sojusznika”.

Prezydent Palestyny wezwał do zatrzymania ekspansji osadnictwa na Zachodnim Brzegu i we Wschodniej Jerozolimie, wskazując szczególnie projekt „E1” – plan budowy 3,4 tys. mieszkań na wschód od Jerozolimy, powszechnie uznawany za próbę aneksji w białych rękawiczkach. „Nasze rany są otwarte, nasza męka jest ogromna” – mówił, przypominając o milionach uchodźców od czasu Nakby w 1948 r. To powinna być oczywistość: nie ma pokoju bez końca kolonizacji, nie ma prawa bez końca bezprawia.

W przemówieniu wybrzmiała też wdzięczność i apel. Abbas podziękował państwom, które w ostatnim czasie uznały Palestynę – Francji, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Australii i Portugalii – i zaprosił pozostałych, by uczynili to samo. Podkreślił również rzecz elementarną: „Nie wolno mylić solidarności z Palestyną z antysemityzmem, który odrzucamy z przyczyn zasadniczych”. To zdanie powinno być drukowane na plakatach w każdej europejskiej stolicy – sprzeciw wobec przemocy państwowej Izraela nie jest nienawiścią do Żydów, a krytyka amerykańskiej polityki nie jest nienawiścią do Amerykanów. To spór o prawo, życie i równość wobec prawa.

Po drugiej stronie padła odpowiedź stara jak okupacja. Benjamin Netanjahu oświadczył, że „państwa palestyńskiego nie będzie”, a falę uznań nazwał „haniebnym poddaństwem terroryzmowi palestyńskiemu”. Premier zapowiedział wystąpienie w ONZ następnego dnia (piątek) – i to osobiście – mimo że wisi nad nim nakaz aresztowania wydany przez Międzynarodowy Trybunał Karny. Tego samego popołudnia wsiadł do samolotu i obrał nietypową trasę do Nowego Jorku, omijając przestrzeń powietrzną kilku państw europejskich – według izraelskich mediów po to, by nie narazić się na jurysdykcję sygnatariuszy Statutu Rzymskiego. W skrócie: prawo jest dla słabych; dla silnych są objazdy.

To cała sytuacja pokazuje dekady hipokryzji. USA – samozwańczy „strażnik wolności” – odmawiają wizy przywódcy narodu pod okupacją, ponieważ ten korzysta z narzędzi prawa międzynarodowego. Izrael – państwo, które swoją legitymację opiera na traumie Shoah – stosuje zbiorowe karanie i stale poszerza osadnictwo, na każdy zarzut odpowiadając zawsze, że to niby „obrona konieczna”.

Abbas przemawiał krótko, ale wyłożył alternatywę do bólu klarowną. Albo zatrzymujemy ludobójstwo, osadnictwo i bezkarność, uznajemy państwo palestyńskie i przekazujemy zarządzanie Gazą legalnym instytucjom, albo trwamy w cynicznej fikcji, w której liczby zabitych i rannych stają się tylko kolejnymi wierszami w tabelach.

Palestyna chce pokoju i domaga się prawa. Kto dziś mówi „nie będzie państwa palestyńskiego”, bierze odpowiedzialność nie tylko za gruz Gazy, ale i za ruinę sensu słowa „prawo”. W tym sensie odmowa wizy do USA dla prezydenta Palestyny była szczerością imperium: wolność słowa kończy się tam, gdzie zaczyna się prawda o jego sojusznikach.

Najnowsze

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie...

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Sprawdź również

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Izraelski żołnierz zabił siedmiomiesięczne dziecko w Hebronie

Izraelski żołnierz zabił siedmiomiesięczne dziecko w Hebronie

Izraelski żołnierz otworzył w piątek ogień do samochodu palestyńskiej rodziny w Hebronie na okupowanym Zachodnim Brzegu. Zginął siedmiomiesięczny Sam Fahd Abu Haikal. Jego rodzice zostali ranni. Do strzelaniny doszło w rejonie Tel Rumeida, jednej z najbardziej...

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Mundial w upale, FIFA liczy wodę

Mundial w upale, FIFA liczy wodę

Naukowcy z World Weather Attribution ostrzegają, że około jedna czwarta meczów Mistrzostw Świata 2026 może zostać rozegrana w warunkach groźnych dla piłkarzy i kibiców. Turniej rusza 11 czerwca w Mexico City, potrwa do 19 lipca i obejmie 104 spotkania w USA, Meksyku i...

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie strachu”. Organizacja pisze o nadużyciach imigracyjnych w USA, presji na media, ryzyku dla kibiców oraz zobowiązaniach, których FIFA i miasta gospodarze nie...