Piast zmarnował okazję

Piast Gliwice w rozegranej w środę przedostatniej, 36. kolejce nie wykorzystał okazji do zdobycia mistrzostwa Polski, jaką stworzyła mu porażka Legii z Jagiellonią. Remisując w Szczecinie z Pogonią gliwiczanie jedynie powiększyli do dwóch punktów.

Nowego mistrza Polski poznamy zatem dopiero w niedzielę 19 maja, bo tego dnia zostaną rozegrane mecze ostatniej kolejki w grupie mistrzowskiej. Legia zagra u siebie na Łazienkowskiej z Zagłębiem Lubin, natomiast Piast podejmie Lecha. Zwycięstwo drużyny prowadzonej przez trenera Waldemara Fornalika zapewni jej pierwsze w historii mistrzostwo kraju, każdy inny wynik w przypadku wygranej Legii z „Miedziowymi” premiuje warszawski zespół. W myśl regulaminu Lotto Ekstraklasy, o kolejności przy takim samym dorobku punktowym decyduje większa liczba punktów zgromadzonych w fazie zasadniczej sezonu, a po 30 kolejkach Legia miała ich na koncie 60, zaś Piast tylko 53. Te spekulacje mają rzecz jasna sens wyłącznie przy założeniu, że Legia pokona Zagłębie Lubin. Ale w futbolu w takich rozstrzygających momentach o wynikach decydują czasem pozasportowe kwestie.

Dla jasności, nie chodzi o jakieś niegodne korupcyjne praktyki. Po prostu kluby mają różne relacje, zaś pracujący w nich ludzie różne sympatie i kalkulacje. A nie wszystkim z wielkich naszej ligi pasuje, że mistrzem może być mały Piast. To juz wolą, żeby została nim wielka Legia, bo jej wygrana mniej boli i daje lepsze alibi. Wystarczy, żeby taka myśl przeważyła w Poznaniu i Lubinie, a mistrzowskiej fety w Gliwicach może nie być. Zwłaszcza że „Miedziowi” po środowej porażce z Cracovią stracili szanse na zajęcie premiowanego awansem do kwalifikacji Ligi Europy czwartego miejsca, więc na Łazienkowskiej raczej nie będą się bić jak o niepodległość. Co prawda Lech w Gliwicach też nie będzie miał powodów do „gryzienia trawy”, bo już wcześniej odpadł z walki o europejskie puchary, lecz w przypadku „Kolejorza” może właśnie zadziałać urażona ambicja, na co chyba po cichu liczy prezes i właściciel Legii Dariusz Mioduski. Piłkarze Lecha zawiedli w tym sezonie, dlatego pokonanie pretendenta do mistrzowskiego tytułu może być dla nich dobrym sposobem na wyładowanie złości, a dla licznej grupy graczy odchodzących z klubu najlepszą formą pożegnania z nim. Zważywszy jednak na niechęć fanów poznańskiej drużyny do Legii raczej nie będą zachwyceni wsparcie dla „odwiecznego wroga”. Decydujący głos w tej sprawie będą mieli jednak szefowie poznańskiego klubu i jeśli oni zechcą pomóc Legii, to graczy Piasta czeka w niedzielę trudna walka. Jeśli nie zechcą, to już dzisiaj można gratulować gliwiczanom mistrzowskiego tytułu.

Możliwości sportowego, czyli legalnego wpływania na wynik rywalizacji jest przecież wiele. Wiadomo na przykład, że od nowego sezonu zacznie obowiązywać przepis o obowiązkowym wystawianiu do gry młodzieżowców. To zatem znakomity powód, żeby na koniec obecnych rozgrywek zrobić przegląd kadry pod tym kątem. W środowej 36. kolejce trenerzy zespołów Lotto Ekstraklasy wystawili do gry aż 35 młodzieżowców, co jest rekordem w tym sezonie. Na młodych graczy nie postawili jedynie szkoleniowcy Cracovii, Miedzi Legnica i Śląsku Wrocław, ale można ich za to usprawiedliwić, bo „Pasy” naprawdę chcą wywalczyć czwarte miejsce i zagrać w pucharach, a obie ekipy z Dolnego Śląska walczyły w bezpośrednim starciu o uniknięcie degradacji. Najbardziej zaszalał pod tym względem trener Wisły Kraków Maciej Stolarczyk, który wystawił do gry aż sześciu młodzieżowców. Pięciu zagrało też w drużynie Lecha, która pokonała Lechię 2:1 i pozbawił gdańszczan resztek nadziei na zdobycie mistrzostwa Polski. Jak widać duża liczba młodzieżowców, jakich zapewne zobaczymy w niedzielnym spotkaniu z Piastem Gliwice, wcale nie musi być jednoznaczna z opowiedzeniem się po stronie któregoś z dwóch walczących jeszcze o mistrzostwo klubów.

W przededniu ostatecznych rozstrzygnięć w Lotto Ekstraklasie Komisja Licencyjna ogłosiła swoje decyzje o przyznaniu licencji na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej w przyszłym sezonie. Tym razem otrzymały je wszystkie kluby, nawet zadłużona po uszy Wisła Kraków, której władze Krakowa odmówiły właśnie rozłożenia na raty pięciu milionów złotych długu za wynajem stadionu. Nie dziwi więc nałożony na wiślaków nadzór finansowy, ale taki sam nadzór nałożony na Legię już tak. Stołeczny klub powszechnie uważany jest przecież za najbogatszy w ekstraklasie, a jego budżet szacowany jest na 200 mln złotych. Wpisano jedna w przychody zyski z udziału w fazie grupowej Ligi Mistrzów lub w najgorszym przypadku Ligi Europy. A że Legia z pierwszej odpadła ze słowackim Spartakiem Trnava, a z drugiej z luksemburskim FC Dudelange, to i przychody bez wpływów z UEFA miała znacznie niższe. Dziura w budżecie wynosi ponoć nawet 60 mln zł.

Tak więc w sezonie letnim nie będzie w warszawskim klubie wielkich transferów, a zatem jest właściwie bez znaczenia czy to „wielka” Legia i będzie reprezentowała nasz futbol w walce o Ligę Mistrzów, czy też „mały” Piast. Niech ekstraklasę wygra lepszy z nich.

Zestaw par ostatniej, 37. kolejki
Grupa mistrzowska (wszystkie mecze w niedzielę 19 maja,początek godz 18:00): Lechia Gdańsk – Jagiellonia Białystok, Legia Warszawa – Zagłębie Lubin, Piast Gliwice – Lech Poznań, Cracovia – Pogoń Szczecin;
Grupa spadkowa (wszystkie mecze w sobotę 18 maja, początek godz. 15:30): Wisła Kraków – Miedź Legnica, Śląsk Wrocław – Arka Gdynia, Korona Kielce – Górnik Zabrze, Wisła Płock – Zagłębie Sosnowiec.

 

Lotto Ekstraklasa: Gliwice szykują fetę

Piast Gliwice może już w środę świętować zdobycie mistrzostwa Polski. Stanie się tak, jeżeli w 36. kolejce pokonają na wyjeździe Pogoń, a wicelider Legia przegra w Białymstoku z Jagiellonią. Kibice gliwickiego klubu już wykupili wszystkie bilety na ostatni mecz sezonu z Lechem, żeby cieszyć się z pierwszego w historii mistrzowskiego tytułu ich ulubieńców.

Stadion Piasta jest nowym obiektem, ale może pomieścić niewiele ponad 10 tysięcy widzów. Większego w Gliwicach nie potrzeba, bo obecny obiekt rzadko wypełnia się do ostatniego miejsca. Jak każdy klub piłkarski w Polsce, także Piast ma swoich „ultrasów”, którzy przysparzają mu kłopotów i co jakiś czas narażają na płacenie kar finansowych za ich wybryki. W poniedziałek środowisko gliwickich kiboli zostało niespodziewanie „przetrzepane” przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego Policji. Akcja prowadzona przez krakowski oddział CBŚP nie ma raczej związku z faktem, że zespół Piasta już w środę może wywalczyć pierwsze w historii mistrzostwo Polski.

To najprawdopodobniej kolejny etap większej akcji przeciwko pseudokibicom. Pod koniec kwietnia funkcjonariusze zatrzymali 16 osób powiązanych ze środowiskiem fanów Wisły Kraków kryjących się pod nazwą „Sharks”, a na początku maja 53 pseudokibiców Ruchu Chorzów, którym prokuratura postawiła zarzuty dotyczące ponad stu przestępstw, m. in. rozbojów i handlu narkotykami.

Wypada mieć nadzieję, że zatrzymanie łobuzów nie sprowokuje innych kiboli do jakiejś idiotycznej akcji protestacyjnej podczas niedzielnego meczu z Lechem Poznań. Niewykluczone, że wynik tego spotkania nie będzie miał już żadnego znaczenia, bo Piast może wywalczyć mistrzowski tytuł już w środę, jeśli w 36. kolejce wygra w Szczecinie z Pogonią, a Legia przegra w Białymstoku z Jagiellonią. Ciekawostką jest fakt, że w poprzedniej serii spotkań Piast potykał się z Jagiellonią, a Legia z Pogonią. I teraz „Portowcy”, którzy już o nic nie walczą, ponownie mogą „zamieszać” w rywalizacji o mistrzowski tytuł.

Niepokonani w play off

Tylko czy stać ich na powstrzymanie nakręconych perspektywą historycznego triumfu graczy Waldemara Fornalika? Fani Piasta wierzą w swój zespół i już szykują się już na niedzielną wielką fetę. „Informujemy, że w kasach nie ma już biletów na mecz Piasta Gliwice z Lechem Poznań. Wszystkie wejściówki na niedzielne spotkanie zostały wyprzedane” – pochwalił się gliwicki klub za pośrednictwem Twittera. Piast przed środowym meczem z Pogonią jest liderem ekstraklasy z dorobkiem 68 punktów i wyprzedza drugą Legię o jedno „oczko”, a trzecią Lechię Gdańsk o cztery. Podopieczni trenera Fornalika są rewelacją wiosennej rundy ekstraklasy. Od 9 lutego tego roku rozegrali 15 meczów i aż dwanaście z nich wygrali, jeden zremisowali (z Wisłą Kraków 2:2), a tylko dwukrotnie doznali porażek – z Cracovią 1:2 i Lechią 0:2). Warto podkreślić, że te osiem punktów stracili w rundzie zasadniczej. W fazie play off gliwiczanie pozostają jak dotąd niepokonani, co zapewne piłkarze Pogoni potraktują jak wyzwanie.

Potknięcia Legii w 35. kolejce nie wykorzystała drużyna Lechii, która rundę zasadniczą zakończyła na pierwszym miejscu, lecz po serii porażek spadła na trzecią pozycję i w tej chwili ma już jedynie iluzoryczne szanse na zdobycie mistrzostwa. Gdańszczanie w miniona niedzielę zremisowali u siebie 1:1 z Zagłębiem Lubin. W pięciu meczach rozegranych w ramach grupy mistrzowskiej podopieczni Piotra Stokowca odnieśli tylko jedno zwycięstwo, wygrywając z Pogonią w Szczecinie po szalonym meczu 4:3, ale stracili aż 11 bramek, co rozwiało mit o żelaznej defensywie tego zespołu. Teraz Lechia ma 64 punkty i traci cztery do Piasta i trzy do Legii. W środę gdańszczanie zmierzą się na wyjeździe z siódmym Lechem Poznań, który już o nic nie walczy i po tym sezonie pozbędzie się większości piłkarzy z obecnej kadry zespołu, ale to wbrew pozorom może być atutem „Kolejorza”, bo jego trener Dariusz Żuraw zapewne postawi na utalentowanych młodych graczy, których w kadrze poznańskiego klubu nie brakuje.

Kibice Lechii mogą jednak uznać ten sezon za udany, bo ich zespół zdobył przecież Puchar Polski, a nawet jeśli zakończy rozgrywki ligowe na trzecim miejscu, to i tak będzie to najlepsze osiągnięcie gdańskiego klubu w historii. Dzięki triumfowi biało-zielonych w Pucharze Polski wartości nabrało czwarte miejsce w ekstraklasie, bo zespół który je wywalczy w nowym sezonie wystartuje w kwalifikacjach Ligi Europy.

Kto zajmie czwartą lokatę?

Realne szanse na zajęcie tej lokaty mają jeszcze trzy zespoły – czwarta po 35. kolejkach Cracovia (54 punkty), piąta Jagiellonia (także 54 pkt) oraz szóste Zagłębie Lubin (52 pkt). W środę sporo się w tej rywalizacji wyjaśni, bo Zagłębie Lubin i Cracovia zmierzą się w bezpośrednim starciu, natomiast Jagiellonia podejmie Legię. Tylko zwycięstwo „Pasów” nad „Miedziowym” przy jednoczesnej porażce Jagiellonii zakończy ten wyścig i zapewni Cracovii start w europejskich pucharach.
Nie ma się jednak co łudzić, nawet Piast, chociaż jego postawa w tegorocznych rozgrywkach może budzić podziw, nie ma zespołu zdolnego do wywalczenia awansu nie tylko do fazy grupowej Ligi Mistrzów, ale nawet do Ligi Europy. Możemy co najwyżej liczyć na to, że nie skompromituje się odpadając już w pierwszej rundzie kwalifikacji. Podobną nadzieję wypada żywić w przypadku Legii, Lechii oraz tej drużyny, która zajmie czwartą lokatę.

Zestaw par 36. kolejki
Grupa mistrzowska (środa, 15 maja):
Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 20:30, sędziuje Bartosz Frankowski; Zagłębie Lubin – Cracovia, godz. 20:30, sędziuje Paweł Gil; Jagiellonia Białystok – Legia Warszawa, godz. 20:30, sędziuje Szymon Marciniak; Pogoń Szczecin – Piast Gliwice, godz. 20:30, sędziuje Łukasz Szczech.