Alfa Romeo nadal z Orlenem i Kubicą

PKN Orlen doszedł do porozumienia z Alfa Romeo i także w przyszłym sezonie będzie partnera tytularnym szwajcarskiego zespołu Formuły 1. Jako pierwszy poinformował o tym szef Alfa Romeo Frederic Vasseur, a potem decyzję potwierdził prezes polskiego koncernu paliwowego Daniel Obajtek. Porozumienie dotyczy też Roberta Kubicy, który w 2021 roku nadal będzie kierowcą rezerwowym.

Zanim prezes PKN Orlen oficjalnie potwierdził, że koncern pozostanie partnerem tytularnym Alfy Romeo w Formule 1, a Robert Kubica będzie nadal zaangażowany w pracę zespołu z Hinwil, szef szwajcarskiego zespołu Frederic Vasseur na łamach dziennika „Blick” wyjawił, że największym sukcesem Alfa Romeo na koniec tego trudnego z powodu pandemii koronawirusem roku jest to, że z zespołem zostanie Robert Kubica, a wraz z nim Orlen i wszyscy pozostali sponsorzy.
Gdy sprawa przestałą być już tajemnicą, decyzję o przedłużeniu współpracy Orlenu ze szwajcarskim zespołem potwierdził prezes Daniel Obajtek. „Orlen mocno inwestuje w sport, a w Polsce jesteśmy firmą pod tym względem najbardziej aktywną. Sport to budowa silnej firmy i jedności w biznesie. Jesteśmy też firmą globalną, bo inwestujemy na innych rynkach. Zostajemy w Alfie Romeo na kolejny sezon, bo nadal inwestujemy w rozpoznawalność marki poprzez sponsorowanie tej ekipy. Nam to też się opłaca. Sam ekwiwalent reklamowy z Formuły 1 w tym roku wyniósł 400 mln złotych. To się dobrze spina z rozpoznawalnością marki, również w związku z innymi markami na zagranicznych rynkach, co z kolei przekłada się na sprzedaż detaliczną. Zysk operacyjny za trzy kwartały 2020 roku wyniósł 2,5 mld złotych, a to jest o 100 mln zł więcej niż w roku 2019 i ma trend wzrostowy” – zapewnia prezes Orlenu.
Dlaczego jednak Orlen upiera się przy sponsorowaniu 36-letniego Roberta Kubicy, skoro nie ma on szans na nawet na okazyjne starty w barwach Alfa Romeo, a jedyną rolę jaką przewidują dla niego Szwajcarzy, jest rola rezerwowego kierowcy oraz praca przy rozwoju symulatora wyścigowego w fabryce Alfa Romeo w Hinwil. Dla przypomnienia – płocki koncern związany jest z Kubicą od roku 2019, kiedy to wsparł jego powrót do Formuły 1 zostając jednym ze sponsorów brytyjskiego zespołu Williamsa. Jak wiadomo Polak musiał się ścigać w najgorszym aucie w stawce 20 bolidów. Nic dziwnego, że Kubica nie chciał tam zostać na kolejny sezon i wolał przyjąć rolę rezerwowego w Alfa Romeo w sezonie 2020. Niestety, jego rachuby, że po roku dostanie miejsce jednego z kierowców etatowych, okazały się nietrafione. Szwajcarzy pozostawili w ekipie obu dotychczasowych kierowców – Fina Kimiego Raikkonena i Włocha Antonio Giovinazziego. „Z Robertem nadal wiążemy nadzieje, bo spełnia on nasze oczekiwania. Z badań wynika, że jest dobrze odbierany przez Polaków, a także za granicą” – podkreśla prezes Obajtek.
Wiadomo już, na co będzie mógł liczyć Orlen w związku z nowym kontraktem. Logotypy polskiej firmy pojawią się na bolidzie – m.in. na przednim i tylnym skrzydle, systemie Halo, lusterkach oraz sekcjach bocznych samochodu. Charakterystyczny orzeł Orlenu pojawi się też na kombinezonach kierowców i pracowników Alfy Romeo – m.in. na klatce piersiowej i plecach. Do tego znak polskiej firmy będzie widoczny w trzech miejscach na kaskach Roberta Kubicy, Kimiego Raikkonena i Antonio Giovinazziego. Dodatkowo logo Orlenu znajdzie się także na odzieży personelu Alfy Romeo oraz na transporterach i w garażu.
Orlenowi poprzez współpracę z Kubicą i Alfą Romeo zależy na promocji marki na arenie międzynarodowej. Wynika to z podjętych decyzji biznesowych – lada moment zagraniczne marki Orlenu w Niemczech, Czechach i na Słowacji (Star, Benzina) mają przejść rebranding i występować pod nazwą spółki-matki. Dlatego Formuła 1 idealnie wpisuje się w tę rolę, bo jest pokazywana przez 51 krajowych telewizji, a według danych Nielsena, jej łączna widownia sięga 400 mln widzów. „Sponsoring tytularny zespołu Alfy Romeo wzmacnia rozpoznawalność marki Orlen na świecie i zwiększa jej prestiż. To z kolei ułatwia realizację ambitnych celów biznesowych i konkurowanie z globalnymi graczami” – zapewnia prezes Obajtek.
Nowa umowa trochę też wzmocniła pozycję Kubicy w Alfa Romeo. Polak pojawił się w pięciu posezonowych treningach w Abu Zabi, zapowiedziano też jego aktywny udział w zimowych testach w Barcelonie oraz zapowiedziano enigmatycznie, że w 2021 może liczyć na znacznie więcej niż w tym roku występów za kierownicą wyścigowego bolidu.

Szczęście Kubicy na torze Zolder

W niedzielnym wyścigu serii DTM na belgijskim torze Zolder Robert Kubica wykorzystał nieoczekiwanie wywalczył trzecią lokatę. Nic dziwnego, że nie krył zadowolenia, bo stanął na podium ważnych zawodów w sporcie motorowym po 10 latach przerwy – ostatni raz przydarzyło mu się to w sierpniu 2010 roku w Grand Prix Belgii Formuły 1.

Sukces Kubicy wywołał małą sensację, bo we wcześniej rozegranych 15 wyścigach serii DTM jego najlepszy wynik to 10. miejsce wywalczone na torze w Assen, które dało mu jeden punkt w klasyfikacji generalnej do niedzieli zajmował w niej ostatnie miejsce). W pozostałych wyścigach debiutujący w tej serii wyścigowej polski kierowca zwykle mijał metę jeśli nie na ostatniej pozycji, to w ogonie stawki, albo wręcz nie kończył zawodów z powodu defektu auta. Tak właśnie zdarzyło mu się w sobotę, gdy w jego BMW M4 DTM zepsuł się silnik. Zespół techniczny Orlen Team ART pracował ofiarnie przez całą noc przy wymianie jednostki napędowej i dzięki temu w niedzielę Kubica mógł wystartować. Tym razem jednak szczęście mu sprzyjało. Samochód ekipy Orlen Team ART ruszał do niedzielnego wyścigu z dziesiątej pozycji. Kubica był w dobrej formie i bojowo nastawiony, a na dodatek wykazał się fenomenalnym refleksem niemal tuż po starcie, gdy doszło do karambolu z udziałem Jonathana Aberdeina, Fabio Scherera i Robina Frijnsa. Polak szczęśliwie ominął pokiereszowane auta konkurentów, a potem, po naturalizacji gdy wyścig rozpoczął się na nowo, doszło do kolejnej kraksy, która wyłączyła z walki Philippa Enga, Lucasa Auera i Benoit’a Treluyera. W tym momencie na torze zostało już tylko 10 aut, więc było jasne, że jeśli Kubica ukończy wyścig, to zdobędzie co najmniej punkt.
Kubica późno zjechał do pit-stopu i jak się później okazało, była to mądra strategia, bo w końcówce wyścigu jechał bardzo szybko dzięki świeższemu ogumieniu, a gdy tylko zwietrzył szansę na zajęcie miejsca w czołowej trójce, w kilku akcjach na torze pokazał, że nie bez powodu jeździł kiedyś w Formule 1.
Na pokonanie pierwszego na mecie Rene Rasta, dla którego był to czwarty z rzędu triumf w torze Zolder oraz drugiego Nico Muellera Polak miał za słabą maszynę, bo ta dwójka niemieckich kierowców, najlepsza w DTM w tym sezonie, ściga się autami Audi, znacznie przewyższającymi osiągami maszyny BMW, w tym należącą do Orlen Team ART „beemwicę” Kubicy. „Długo nie byłem na podium, więc to dla mnie miły moment. Taki rezultat należał się też mojemu zespołowi, któremu bardzo dziękuję. Cieszę się, bo choć nie jest to zwycięstwo, to zawsze przecież lepiej jest być na podium, nawet na jego najniższym stopniu, niż być poza nim” – powiedział Kubica na konferencji prasowej po wyścigu.
Do końca sezonu serii DTM pozostały dwa wyścigi na niemieckim torze Hockenheim, które mają się odbyć w dniach 6-8 listopada. „Tam też będziemy walczyć i kto wie, może ponownie uda się wykorzystać błędy rywali” – wyraził nadzieję kierowca ekipy Orlen Team ART.
Sukces Kubicy z uznaniem skomentował szef serii DTM, Austriak Gerhard Berger: „Robert to Kimi Raikkonen serii DTM. Polak tym wynikiem w końcu pokazał swoją klasę”. Sternik DTM liczy, że polski kierowca i jego ekipa przystąpią do rywalizacji także w przyszłym sezonie. Będzie on inny od obecnego, bo nie będą już w nim startowały fabryczne auta BMW i Audi, bo obie marki wycofały swoje zaangażowanie w tej odmianie wyścigów samochodowych. To sprawi, że w DTM zobaczymy głównie ekipy prywatne, a obecne samochody zostaną zastąpione znacznie tańszymi konstrukcjami GT3.
W przypadku Kubicy niczego nie można być w tej chwili pewnym. Jak zawsze swoje plany na przyszłość utrzymuje on w tajemnicy, a jedyną deklarację na jaką się ostatnio zdobył, było zapewnienie, że w przyszłym sezonie chciałby się ścigać „na najwyższym poziomie”. Konkretnie chodzi mu o powrót do Formuły 1, ale z tym może być problem. Opcji wiele nie ma, bo składów na sezon 2021 nie potwierdziły do tej pory jedynie Alfa Romeo i Haas. Niestety, wygląda na to, że Polak nie jest brany pod uwagę przez te ekipy w roli etatowego kierowcy, a w Alfa Romeo, chociaż jednym ze sponsorów zespołu jest PKN Orlen, może liczyć co najwyżej na rolę, którą pełni obecnie, czyli kierowcy rezerwowego. A to dlatego, że ponoć 41-letni Fin Kimi Raikkonen postanowił jeszcze nie kończyć kariery, a drugi bolid ma zająć syn wielkiego Michaela Schumachera, Mick, który zajmie miejsce Włocha Antonio Giovinazziego. Ale ostateczne decyzje mają zapaść do końca października, zatem jeśli Kubica jest jednak brany pod uwagę, to sukces w Zolder przydarzył mu się w jak najbardziej właściwym momencie.

Hamilton nie zwalnia

Nie było niespodzianki w wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Belgii. Na torze Spa-Francorchamps znów dominowała ekipa Mercedesa. Wygrał obrońca mistrzowskiego tytułu Lewis Hamilton, przed kolegą z temu Valtterim Bottasem.

Cały weekend na torze Spa-Francorchamps przebiegał pod dyktando Hamiltona i Bottasa. Obaj rządzili na treningach i byli też najlepszi w kwalifikacjach. Z pole position startował Brytyjczyk, z drugiego pola startowego Fin. Podobnie było w niedzielnym wyścigu. Z kierowcami Mercedesa próbował nawiązać walkę tylko Holender Max Verstappen z Red Bulla, ale ostatecznie minął metę ze strata do zwycięskiego Hamiltona 15,455 s. Brytyjczyk powiększył swój dorobek w klasyfikacji generalnej tego sezonu do 157 punktów i rzecz jasna umocnił się na pozycji lidera. Drugi w zestawieniu Verstappen traci już do niego 47 punktów, ale trzeci Bottas ma od Holendra tylko trzy „oczka” mniej”. Kolejny w klasyfikacji Alexander Albon (Tajlandia/Red Bull) na na koncie 48 pkt, piaty Charles Leclerc (Monako/Ferrari) 45, szósty Lando Norris (W. Brytania/McLaren) 45, siódmy Lance Stroll (Kanada/Racing Point) 42, ósmy Daniel Ricciardo (Australia/Renault) 33, dziewiąty Sergio Perez (Meksyk/Racing Point) 33, a dziesiąty Esteban Ocon (Francja/Renault) 26. Stawkę zamyka kierowca sponsorowanej przez PKN Orlen ekipy Alfa Romeo Kimi Raikkonen (Finlandia/Alfa Romeo) z zerowym dorobkiem. Drugi z zawodników Alfa Romeo, Włoch Antonio Giovinazzi, jest 15. z dwoma punktami na koncie. Ale podczas GP Belgii stracił panowanie nad swoim bolidem i roztrzaskał go o barierki. Przy okazji „załatwił” też byłego kolegę Roberta Kubicy z zespołu Williamsa, George’a Russella, który jechał tuż za Włochem i z impetem zderzył się kołem które odpadło z samochodu Giovinazziego. Na szczęście obaj opuścili rozbite pojazdy o własnych siłach.
Drugi z kierowców Alfa Romeo, Raikkonen, tym razem zajął 12. miejsce, wyprzedzając m.in. oba bolidy Ferrari. Stajnia z Maranello przechodzi ostatnio głęboki kryzys – Sebastian Vettel zajął dopiero 13. lokatę, a Charles Leclerc 14.

Hamilton rządzi, a Kubica się uczy

Lewis Hamilton wygrał w miniony weekend wyścig Formuły 1 o Grand Prix Wielkiej Brytanii, chociaż ostatnie okrążenie musiał przejechać z pęknięta oponą w jednym kole. Identyczne problemy pozbawiły miejsca na podium jego partnera z zespołu Mercedesa Valtteriego Bottasa. W tym samym czasie na belgijskim torze Spa-Francorchamps Robert Kubica bez powodzenia walczył w zawodach wyścigowej serii DTM.

Tuż przed startem GP Wielkiej Brytanii na torze Silverstone doszło do zmiany kierowcy w jednym z bolidów zespołu Racing Point. U Meksykanina Sergio Pereza testy wykazały obecność koronawirusa i w ostatniej chwili musiał go zastąpić Nico Hulkenberg. Ale w niedzielnym wyścigu niemiecki kierowca jednak nie wystartował, bo nie odpalił silnik w jego bolidzie. Mechanicy ekipy Racing Point nie zdołali na czas uporać się z awarią i w wyścigu pojechał tylko drugi z jeźdźców tego zespołu, Kanadyjczyk Lance Stroll, który zajął dziewiątą lokatę.
Ale prawdziwym bohaterem weekendu był aktualny mistrz świata i lider klasyfikacji obecnego sezonu Lewis Hamilton. Brytyjczyk był najlepszy już podczas treningów i kwalifikacji. Znakomicie też wystartował z pole position i utrzymał prowadzenie do końca. Nic nie było w stanie wyprowadzić go z równowagi – ani ataki ścigających go rywali, ani przerwy w wyścigu spowodowane przez kolizje Kevina Magnussena (Haas) z Alexandrem Albonem (Red Bull Racing), ani też kraksa Rosjanina Daniiła Kwiata (Alpha Tauri), który wypadł z toru i doszczętnie rozbił swój bolid. Hamilton po każdej z tych neutralizacji wracał do swojego niesamowitego tempa jazdy i systematycznie powiększał przewagę nad resztą stawki. Ale na ostatnim okrążeniu w jego Mercedesie nie wytrzymała jedna z opon, przez co Brytyjczyk mijał metę jadąc de facto na trzech kołach, bo z uszkodzonej opony została już sama felga. Co ciekawe, takie same problemy spotkały drugiego z kierowców ekipy Mercedesa, Valtteriego Bottasa. Fin stracił jednak z tego powodu pewne drugie miejsce na dwa okrążenie przed metą.
O GP Wielkiej Brytanii z pewnością nie będą chcieli pamiętać zawodnicy Alfa Romeo, w którym kierowcą rezerwowym jest Robert Kubica. Przez większą część wyścigu Kimi Raikkonen, który przez wyścigiem zapowiedział, że po tym sezonie zamierza odejść definitywnie z Formuły 1, znajdował się na końcu stawki, a na domiar złego w samej końcówce rywalizacji wypadł z toru i metę minął na 17. miejscu, jako ostatni z kierowców, którzy ukończyli wyścig. Jego partner, Antonio Giovinazzi, popełnił błąd podczas jazdy za samochodem bezpieczeństwa i dostał za to pięć sekund kary, ale ostatecznie zakończył zmagania na 14. pozycji. GP Wielkiej Brytanii wygrał Lewis Hamilton, drugi był Max Verstappen (Red Bull Racing), a trzecie miejsce na podium zajął Charles Leclerc (Ferrari).
Hamilton wygrał zatem w tym sezonie już trzeci wyścig z rzędu i jest coraz bliżej obrony mistrzowskiego tytułu. Brytyjczyk ma już na koncie 88 punktów, a drugi w klasyfikacji kierowców, Valtteri Botas, traci już do swojego kolegi z zespołu 30 „oczek”. Trzecią pozycję zajmuje Holender Max Verstappen z Red Bull Racing (52 punkty). Z kierowców Alfa Romeo wyżej aktualnie znajduje się Włoch Antonio Giovinazzi, który ma jednak na koncie tylko dwa punkty. Raikkonen jak na razie ma zerowy dorobek i być może dlatego fiński kierowca stracił chęć do dalszego ścigania się w barwach takiego słabego zespołu, jakim jest obecnie Alfa Romeo. Przypomnijmy, że jednym ze sponsorów tej włoskiej ekipy jest PKN Orlen.
W klasyfikacji konstruktorów Alfa Romeo zajmuje trzecie miejsce od końca, wygrywając jedynie z ekipami Haasa i Williamsa (prowadzi rzecz jasna Mercedes z dorobkiem 146 pkt, przed Red Bull Racing, który ma już jednak na koncie 68 punktów mniej). Gdyby rzeczywiście Raikkonen po tym sezonie zrezygnował ze startów w Formule 1, jego naturalnym następcą w bolidzie Alfa Romeo wydaje się być Robert Kubica. Nasz kierowca jest z całą pewnością bardziej odporny na frustracje wynikające z niemożności prowadzenia wyrównanej rywalizacji z najlepszymi, niż ma jego fiński kolega z zespołu, bo już w poprzednim sezonie jako kierowca Williamsa w każdym wyścigu musiał oglądać plecy swoich rywali.
W tym roku dalej tę odporność umacnia, bo startując w wyścigowej serii DTM także mija metę na końcu stawki. W miniony weekend na torze Spa-Francorchamps w Belgii Kubica nie zdobył żadnego punktu do klasyfikacji generalnej mistrzostw DTM, zajmując w obu wyścigach 14. lokaty. Ale w wypowiedziach zapewniał, że może nie jest teraz dobrze, ale na pewno będzie lepiej. Kolejne wyścigi serii DTM odbędą się w dniach 14-16 sierpnia na niemieckim torze Lausitzring.

48 godzin sport

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 23. kolejki. Piątek: ŁKS Łódź – Pogoń Szczecin, godz. 18:00, sędziuje Bartosz Frankowski (Toruń); Śląsk Wrocław – Górnik Zabrze, godz. 20:30, sędziuje Krzysztof Jakubik (Siedlce).Sobota: Arka Gdynia – Raków Częstochowa, godz. 15:00, sędziuje Tomasz Musiał (Kraków); Legia Warszawa – Jagiellonia Białystok, godz. 17:30, sędziuje Mariusz Złotek (Stalowa Wola); Piast Gliwice – Cracovia, godz. 20:00, sędziuje Paweł Raczkowski (Warszawa). Niedziela: Wisła Płock – Zagłębie Lubin, godz. 12:30, sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz); Wisła Kraków – Korona Kielce, godz. 15:00, sędziuje Paweł Gil (Lublin); Lech Poznań – Lechia Gdańsk, godz. 17:30, sędziuje Piotr Lasyk (Bytom).

W Rzeszowie wyrzucili zasłużonego siatkarza przez kontuzję
Były reprezentant Polski w siatkówce mężczyzn Marcin Możdżonek, który od trzech i pół miesiące zmaga się z kontuzją kolana, nie jest już zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów. Rzeszowski klub rozwiązał kontrakt z 35-letnim siatkarzem, który występował w jego barwach od 2016 roku, za porozumieniem stron. Możdżonek wcześniej grał w AZS Olsztyn (2004-2008), PGE Skrze Bełchatów (2008-2012), Grupie Azoty Zaksie Kędzierzyn-Koźle (2012-2014), Halkbanku Ankara (2014-2015) oraz w Cuprum Lubin (2015-2016). Poza trzema tytułami mistrza Polski ze Skrą, jego życiowymi sukcesami są mistrzostwo świata wywalczone z reprezentacja Polski w 2014 roku oraz mistrzostwo Europy w 2009 roku i triumf w Lidze Światowej w 2012. W biało-czerwonych barwach rozegrał 240 meczów.

Prezes Paris Saint-Germain oskarżony o korupcję
Nasser Al-Khelaifi, ​prezes Paris Saint-Germain, i Jerome Valcke, były sekretarz generalny FIFA, zostali przez prokuraturę w Szwajcarii oskarżeni o korupcję przy przyznawaniu praw do transmisji piłkarskich z mistrzostw świata i Pucharu Konfederacji. Al-Khelaifi został posądzony o przekupienie Valcke’a, a przestępstwo miało mieć miejsce w czasie, gdy Al-Khelaifi był prezesem grupy medialnej BeIN. Te zdarzenia nie mają jednak żadnego powiązania działalnością Al-Kelaifiego, który jest obecnie także członkiem komitetu wykonawczego UEFA, w Paris Sint-Germain.

Pomoc światowej federacji dla polskiej tenisistki
Maja Chwalińska została stypendystką programu International Player Grand Slam Grants realizowanego pod egidą Międzynarodowej Federacji Tenisowej (ITF). 18-letnia polska tenisistka otrzymała dofinansowanie w wysokości 25 tys. dolarów. Wcześnie z takie wsparcia korzystali m.in. Magdalena Fręch, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz. Program International Player Grand Slam Grants jest realizowany po raz czwarty. Jego celem jest pomoc w rozwoju młodych tenisistów i ich uczestnictwie w imprezach Wielkiego Szlema oraz redukcja kosztów związanych z podróżami.

Sześciu polskich skoczków przeszło kwalifikacje w Rasnovie
Marius Lindvik wygrał kwalifikacje do konkursu Pucharu Świata w rumuńskim Rasnovie. Najlepszym z Biało-Czerwonych był Dawid Kubacki, który zajął szóstą pozycję. Dobry skok oddał Kamil Stoch, ale przez nieszczęśliwe lądowanie był siódmy. W konkursie zobaczymy sześciu Polaków. Pecha miał Paweł Wąsek, który zajął 51. miejsce i nie przeszedł kwalifikacji. Najlepszą dyspozycją z naszych zawodników błysnęli tradycyjnie Kamil Stoch i Dawid Kubacki.

Kubica przetestował nowy bolid Alfa Romeo jako pierwszy
Zespół Alfy Romeo Racing Orlen, którego w tegorocznym sezonie Formuły 1 rezerwowym kierowcą będzie Robert Kubica, zaprezentował swój nowy bolid. Jako pierwszy na tor w Barcelonie wyjechał nim na testy polski kierowca, co niewątpliwie było gestem ze strony ekipy pod adresem polskiego sponsora – PKN Orlen. Kubica jeździł jednak tylko w środowej sesji przedpołudniowej, przejechał 59 okrążeń i na twardych oponach uzyskał czas 1:18.386. Był to 13. wynik w środowych testach, ale lepszy od osiągniętego przez kolegę z Alfa Romeo, Antonio Giovinazziego. Najlepszy wynik pierwszego dnia jazd uzyskał Lewis Hamilton (Mercedes). W czwartek w obu sesjach auto testował drugi z etatowych kierowców Alfa Romeo, Fin Kimi Raikkonen, zaś w piątek na torze ponownie ma się pojawić Giovinazzi.

Brexit problemem dla brytyjskich zespołów

Wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej to kolosalny problem dla zespołów Formuły 1. Jeszcze co prawda nie w tym sezonie, bo do końca 2020 roku będą mogły swobodnie korzystać z prawa wspólnotowego, a w kolejnych kłopotów unikną jedynie zespoły mające siedziby poza Wyspami Brytyjskimi – Ferrari, Alfa Romeo i Alpha Tauri.

Formuła 1 od lat zdominowana jest przez zespoły z Wielkiej Brytanii. Z dziesięciu ekip aż siedem ma swoje siedziby w tym kraju, także Haas, chociaż główną bazę ma w Stanach Zjednoczonych. Dlatego też brexit stał się poważnym problemem dla całej Formuły 1. W okresie przejściowym, czyli do końca sezonu 2020, wszystkie ekipy F1 mogą jeszcze spać spokojnie, ale gorzej będzie od roku 2021, gdy nie będzie można korzystać z prawa do swobodnego przepływu osób, towarów i usług. Każdy bolid F1 składa się z ponad 14 tysięcy różnych części, z których większość pochodzi od małych dostawców. I to z różnych krajów, nie tylko z Wielkiej Brytanii. Zakłócenia w łańcuchu dostaw wydają się nieuniknione. Sama Formuła 1, choć należy do amerykańskiej spółki Liberty Media, większość swoich biur od lat ma w Londynie. Firma już w zeszłym roku przygotowała specjalny dokument, w którym uspokajała ewentualnych inwestorów i zapewniała, że brexit nie zakłóci funkcjonowania całego cyklu wyścigowego.
Tylko trzy zespoły nie muszą się martwić brexitem. To Alfa Romeo (kierowcą rezerwowym w tej ekipie jest Robert Kubica), która ma swoją siedzibę w szwajcarskim Hinwil oraz włoskie Ferrari i Alpha Tauri z fabrykami w Maranello i Faenzy. Te ekipy nadal będą mogły korzystać z prawa wspólnotowego i licznych przywilejów.