Puchar Federacji: Polki na trzecim miejscu

W minioną sobotę zakończył się rozgrywany w Zielonej Górze turniej Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Federacji. Polskie tenisistki utrzymały się na tym poziomie zajmując trzecią lokatę.

Nasza reprezentacja rywalizowała w grupie A z Rosją i Danią. Biało-czerwone prowadzone przez trenera Dawida Celta przegrały z Rosjankami 1:2 i pokonały Danię 3:0. Dunki przegrały też swój mecz z Rosjankami. W grupie B walczyły cztery zespoły – Ukraina, Estonia, Szwecja i Bułgaria. Faworytkami były Ukrainki, lecz pierwsze skrzypce zagrała niespodziewanie drużyna Szwecji, w której punktowały Johanna Larsson i Rebeca Petersson. Szwedki zajęły pierwsze miejsce, drugie były Ukrainki, trzecią lokatę wywalczyły Bułgarki, a na ostatnim miejscu rywalizację zakończyły Estonki, których gwiazdą jest Anett Kontaveit.

W meczu o pierwsze miejsce w turnieju zmierzyły się zatem zespoły Rosji i Szwecji. Na pokonanie Rosjanek niżej notowane w światowym rankingu Szwedki okazały się za słabe i przegrały z nimi już po obu grach singlowych. Rosjanki wywalczyły zatem awans do kwietniowego barażu o prawo gry w Grupie Światowej II. Natomiast drużyny Estonii i Dani zagrały mecz o utrzymanie w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej, który zakończył się pewną wygraną Estonek 2:0. Szczebel niżej spadła więc ekipa Danii.

Reprezentacja Polski ostatecznie zajęła w turnieju trzecią lokatę, czyli powtórzyła wynik z poprzedniej edycji Pucharu Federacji, rozegranej w Tallinie. Polki zdobyła jednak cenne punkty do rankingu narodów, w którym obecnie zajmują 27. miejsce. Niewykluczone, że po wprowadzeniu zapowiadanej reformy tych rozgrywek pozycja w światowej klasyfikacji będzie miała ogromne znaczenie, jak ma to miejsce w Pucharze Davisa.

 

Z Dunkami zagrają o utrzymanie

Polskie tenisistki przegrały 1:2 grupowy mecz z Rosją w rozgrywanym w Zielonej Górze turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji. W piątek biało-czerwone zagrają z reprezentacją Danii o drugą lokatę w grupie A.

W obu singlowych pojedynkach nasze zawodniczki okazały się słabsze od rywalek. Iga Światek uległa Natalii Wichliancewej 0:6, 2:6, a Magda Linette przegrała z Anastasją Pawluczenkową 4:6, 3:6. Honorowy punkt dla biało-czerwonych zdobyły w deblu Alicja Rosolska i Iga Świątek, pokonując w trzech setach Margaritę Gasparian i Darię Kasatkinę.Teraz Polki prowadzone przez trenera Dawida Celta muszą pokonać w piątek Danię (na szczęście bez Karoliny Woźniackiej w składzie), żeby zająć w grupie drugą lokatę i uniknąć barażu z najsłabszą drużyną gruby B o utrzymanie w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej.

Do kwietniowego barażu o Grupę Światową II awansuje tylko triumfator turnieju w Zielonej Górze. Z trzyzespołowej grupy A awansuje do decydującego pojedynku ekipa Rosji, ale kto będzie jej przeciwnikiem z czterozespołowej grupy B, na razie nie wiadomo. Faworytkami były Ukrainki (Dayana Jastremska, Łesia Curenko), ale w środę sensacyjnie przegrały ze Szwedkami 0:3 (Johanna Larsso, Rebeca Petersson). W drugim spotkaniu faworyzowane Estonki przegrały nieoczekiwanie 1:2 z Bułgarkami. Sytuacja w tej grupie wyjaśni się zapewne dopiero po piątkowych spotkaniach.

 

Australian Open: Bolesna lekcja dla nowicjuszki

Iga Świątek (WTA 177) odpadła w II rundzie Australian Open po porażce 2:6, 0:6 z Włoszką Camilą Giorgi (WTA 28). Pojedynek trwał niespełna godzinę, a Polka tylko na jego początku stawiła opór obejmując prowadzenie 2:1. Potem przegrała 11 gemów z rzędu. Giorgi z III rundzie zmierzy się z Czeszką Karolina Pliskovą, a Świątek zagra z Łukaszem Kubotem w mikście.

Świątek dobrze rozpoczęła to spotkanie. W trzecim gemie przełamała rywalkę na 2:1, ale to były jej ostatnie wygrane gemy w tym spotkaniu. Potem warszawianka nie miała już nic do powiedzenia z potężnie serwującą włoską tenisistką, której jednym z głównych sponsorów jest polska firma Can-Pack z Krakowa. Świątek w swoim debiutanckim występie w turnieju wielkoszlemowym zdobyła 110 punktów do rankingu WTA i w najnowszym notowaniu zanotuje awans o 25-30 miejsc. „Cieszę się, że mogłam z nią zagrać, wiele mi to dało, nawet jeśli ugrałam tylko dwa gemy. Nie jestem tu po to, żeby wszystko wygrywać, tylko żeby się uczyć po to, by wygrywać za kilka lat duże turnieje. Myślę, że jeśli wystarczy mi cierpliwości, będę podchodzić z takim nastawieniem, nie spalę się na początku, to stopniowo będę się wzmacniała we wszystkich aspektach” – stwierdziła po meczu warszawianka.

Utalentowana 17-letnia tenisistka nie żegna się jednak z Melbourne Park, bo wystąpi jeszcze w mikście w parze z Łukaszem Kubotem. „Łukasz zapytał się mnie, czy chcę zagrać z nim miksta, bo może się wystarać o dziką kartę. To jego zasługa, że ją dostaliśmy” – przyznała Świątek. W pierwszej rundzie gry mieszanej ona i Kubot zmierzą się z rodaczką Alicją Rosolską i Chorwatem Nikolą Mekticiem. Turniej miksta rozpocznie się w sobotę 19 stycznia, a finał zaplanowano na 26 stycznia. Zwycięska para zapewni sobie start w przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio.

Rosolska awansowała do II rundy debla kobiet. W tym roku w Melbourne Park Polka występuje w parze z Japonką Eri Hozumi. Z kolei Kubot w tegorocznej edycji Australian Open gra debla z Argentyńczykiem Horacio Zeballosem, albowiem Brazylijczyk Marcelo Melo, z którym nasz tenisista tworzył duet w ostatnich sezonach, nie mógł wystąpić w Melbourne z powodu kontuzji. Kubot i Zeballos w I rundzie wygrali ze Słoweńcem Aljazem Bedene i Niemcem Maximilianem Martererem 7:5, 5:7, 6:3.
36-letni Kubot należy do elitarnego grona triumfatorów Australian Open – w 2014 roku wygrał tu debla w parze ze Szwedem Robertem Lindstedtem. Ponadto ma na koncie triumf na trawnika Wimbledonu, więc jako podwójny triumfator w turniejach Wielkiego Szlema cieszy się mirem w tenisowym światku i dla niego zawsze znajdzie się „dzika karta”.

I

Rosolska i Kubot bez tytułów

W pięciu finałach tegorocznego US Open znalazła się dwójka polskich tenisistów. Niestety, ani Łukasz Kubot grający z Brazylijczykiem Marcelo Melo w deblu mężczyzn, ani Alicja Rosolska partnerująca Chorwatowi Nikoli Mekticiowi w grze mieszanej, nie zdołali na nowojorskich kortach Flushing Meadows wywalczyć wielkoszlemowych tytułów.

 

Dla Rosolskiej awans do finału US Open to największy sukces w karierze. 32-letnia warszawianka, która specjalizuje się w grze podwójnej, wcześniej najdalej w turniejach Wielkiego Szlema docierała do 1/8 finału, zarówno w deblu, jak i w mikście. W lipcu wraz ze swoją partnerką Amerykanką Abigail Spears dotarła do półfinału Wimbledonu. W Nowym Jorku przegrały jednak już w meczu i Rosolska, która jako jedyna z naszych reprezentantów zgłosiła się do rywalizacji par mieszanych, mogła skoncentrować się na tej rywalizacji. Rosolska w mikście grała wcześniej z różnymi partnerami, w Nowym Jorku „zawiązała spółkę” z Nikolą Mekticiem. Dla chorwackiego tenisisty awans do finału także był najlepszym życiowym osiągnięciem w turniejach wielkoszlemowych. Polka i Chorwat w meczu o tytuł zmierzyli się z  amerykańsko-brytyjskim duetem Bethanie Mattek-Sands – Jamie Murray. Reprezentantka gospodarzy miała już na koncie pięć tytułów zdobytymi w imprezach tej rangi, w tym dwa w mikście, zaś Murray, brat byłego lidera rankingu ATP w singlu Andy’ego, miał na koncie również pięć triumfów, ale w tym trzy wywalczone w grze mieszanej.

Rosolska i Mektić nie sprostali tej utytułowanej parze i przegrali 6:2, 3:6, 9:11. Losy tytułu znów rozstrzygnęły się w super tie-breaku, już szóstym w ciągu ostatnich ośmiu lat w finałach miksta w US Open. Początek rozgrywki był obiecujący, bo Rosolska z Mekticiem prowadzili już 4:1, ale potyczkę ostatecznie wygrali Mattek-Sands i Murray. Dotychczas w turniejach wielkoszlemowych w finałach miksta grało czterech naszych reprezentantów, żaden nie zakończył się ich sukcesem. Aż trzy z tych spotkań odbyło się we French Open – Jadwiga Jędrzejowska dotarła do tego etapu w 1947 roku, Klaudia Jans-Ignacik w 2012, a Marcin Matkowski w 2015 roku, ale on do finału gry mieszanej dotarł też w 2012 roku w US Open. Sobotni mecz Rosolskiej był szóstym finałem nowojorskiej imprezy z udziałem polskiego zawodnika. Jędrzejowska dotarła do tego etapu w singlu w 1937 roku i rok później w deblu,a w 2011 roku w grze podwójnej w finale grali Matkowski z Mariuszem Fyrstenbergiem.

Szansę na triumf w tegorocznym US Open zmarnował też Łukasz Kubot grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet przegrał mecz z Amerykanami Mike’m Bryanem i Jackiem Sockiem 3:6, 1:6. Kubot jako jedyny z biało-czerwonych ma w dorobku dwa tytuły wielkoszlemowe. Oba wywalczył w deblu w Australian Open 2014 i Wimbledonie 2017. Pozostałe dwa polskie sukcesy w zawodach tej rangi także były odniesione w grze podwójnej. W 1939 roku we French Open po tytuł sięgnęła Jędrzejowska, a w 1978 roku w Australian Open Wojciech Fibak.

 

Pogrom faworytek w Wimbledonie

Czegoś takiego nie było jeszcze w historii wielkoszlemowego Wimbledonu. W tegorocznej edycji do ćwierćfinału nie awansowała żadna z zawodniczek z pierwszej dziesiątki rozstawionych w turnieju. Jako ostatnia z Top 10 odpadła turniejowa „siódemka” Czeszka Karolina Pliskova, którą wyeliminowała Holenderka Kiki Bertens.

 

To pierwsza taka sytuacja w ponad stuletniej historii rozgrywek na wimbledońskiej trawie, a już na pewno w liczonej od 1968 roku tzw. erze otwartej. W pierwszych czterech rundach z turnieju odpadły: Rumunka Simona Halep (rozstawiona z nr 1), Dunka Karolina Woźniacka (2), Hiszpanka Garbine Muguruza (3), Amerykanka Sloane Stephens (4), Ukrainka Elina Switolina (5), Francuzka Caroline Garcia (6), dwie Czeszki – Karolina Pliskova (7) i Petra Kvitova (8) oraz dwie Amerykanki – Venus Williams (9) i Madison Keys (10). Przypomnijmy, że tytułu broniła Muguruza, Woźniacka w tym roku wygrała wielkoszlemowy Australian Open, a Halep French Open na ziemnych kortach Rolanda Garrosa w Paryżu.

Nie od rzeczy jest wspomnieć, że Venus Williams wygrywała na na kortach All England Club pięciokrotnie, Kvitova dwukrotnie, a Stevens w ubiegłym roku wygrała wielkoszlemowy US Open. Jeśli dodamy do tego porażki byłych „jedynek” światowego rankingu Rosjanki Marii Szarapowej i Białorusinki Wiktorii Azarenki, czy nawet naszej Agnieszki Radwańskiej, finalistki Wimbledonu, to obraz zniszczeń w szeregach najwybitniejszych zawodniczek ostatniej dekady robi porażające wrażenie.

Sytuację ratuje obecność w ćwierćfinale Sereny Williams, największej gwiazdy kobiecego tenisa ostatnich dwóch dekad, siedmiokrotnej triumfatorki Wimbledonu 23-krotnej w turniejach Wielkiego Szlema, która wróciła na korty po urodzeniu dziecka i na wimbledońskiej trawie przypomina rywalkom, że 181. miejsce w rankingu WTA to skutek macierzyńskiego urlopu, a nie spadku formy. Przez pierwsze cztery rundy Serena przeszła jak burza nie tracąc nawet seta. W ćwierćfinale amerykańska gwiazda trafiła na Włoszkę Camilę Giorgi, w oprócz nich o półfinał zagrały: Słowaczka Dominika Cibulkova z Łotyszką Jeleną Ostapenko (mistrzyni French Open z 2017 roku), Holenderka Kiki Bertens z Niemką Julią Goerges oraz Rosjanka Daria Kasatkina z Polką w niemieckich barwach Angelique Kerber (mistrzyni Australian Open i US Open z 2016 roku).

Honoru polskiego tenisa w grze pojedynczej broni w Wimbledonie już tylko juniorka Iga Świątek, która w pierwszej rundzie juniorskiego turnieju trafiła na rozstawioną z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe i nieoczekiwanie pokonała wyżej notowaną rywalkę 2:6, 6:3, 6:3. W grze podwójnej po odpadnięciu Łukasza Kubota i Marcina Matkowskiego na placu boju została już tylko Alicja Rosolska. Polka i grająca z nią w duecie Amerykanka Abigail Spears awansowały do ćwierćfinału, w którym zmierzą się z najwyżej rozstawionymi w turnieju Węgierką Timeą Babos i Francuzką Kristiną Mladenović, triumfatorkami tegorocznego Australian Open i finalistkami Wimbledonu z 2014 roku.

 

Wimbledon 2018: Trawa gwiazdom już nie służy

W drugiej rundzie wielkoszlemowego Wimbledonu z turniejem pożegnały się cztery zawodniczki, które jeszcze niedawno rządziły w kobiecym tenisie. Ich porażki przyćmiła jednak niespodziewana klęska wiceliderki rankingu WTA Karoliny Woźniackiej.

 

Woźniacka w II rundzie przegrała z 30-letnią Rosjanką Jekatieriną Makarową 4:6, 6:1, 5:7, która największe sukcesy jak do tej pory odnosiła w grze podwójnej. Pogromczyni wiceliderki światowej listy tenisistek to złota medalistka w deblu z Rio de Janeiro oraz wielkoszlemowa mistrzyni French Open (2013), US Open (2014) i Wimbledonu (2014). Porażka z taką zawodniczką to nie wstyd, ale Makarowa w singlu jest obecnie klasyfikowana na 35. miejscu. Poza tym reprezentanta Danii polskiego pochodzenia po niedawnym zwycięstwie w turnieju w Eastbourne była uznawana za jedną z głównych faworytek imprezy na wimbledońskich trawnikach.

Polscy kibice już ostrzyli sobie apetyty na jej pojedynek w III rundzie z Agnieszką Radwańską. Niestety, do tego pojedynku nie dojdzie, poza tym krakowianka również nie awansowała do tej fazy turnieju, przegrywając z Czeszką Lucie Safarovą 5:7, 4:6. To w historii jej startów na wimbledońskiej trawie dopiero drugi przypadek, że nie przeszła drugiej rundy. Nasza najlepsza tenisistka odpadła z doborowym towarzystwie, bo oprócz niej i Woźniackiej w 1/32 finału „poległy” też dawne liderki światowej listy Białorusinka Wiktoria Azarenka (przegrała z Czeszką Karoliną Pliskovą) i Rosjanka Maria Szarapowa (ona uległa rodaczce Witaliji Diaczenko), zaś w pierwszej rundzie z turniejem pożegnały się trzy zawodniczki z aktualnego Top 10 rankingu WTA – Amerykanka Sloane Stephens (czwarta w zestawieniu), Ukrainka Jelena Switolina (piąta) i dwukrotna mistrzyni Wimbledonu Czeszka Petra Kvitiova, obecnie klasyfikowana na siódmym miejscu.

Nie zmienia to faktu, że po odpadnięciu Radwańskiej w grze pojedynczej nie mamy już żadnego reprezentanta, bowiem w pierwszej rundzie z turniejem pożegnali się Magda Linette i Hubert Hurkacz. Krakowianka zapowiedziała kolejna przerwę w startach i na korcie ponownie pojawi się dopiero w sierpniu na turniejach w USA.

W tej sytuacji pozostaje nam kibicować naszym deblistom. Na otwarcie turnieju wimbledońskiego Marcin Matkowski i grający z nim w parze Izraelczyk Jonathan Erlich pokonali po trzech tie-breakach francuski tandem Jonathan Eysseric i Hugo Nys 7:6 (5), 7:6 (4), 7:6 (8). Mecz trwał ponad dwie i pół godziny. W następnej rundzie Matkowski i Erlich zmierzą się z obrońcami tytułu Łukaszem Kubotem i Brazylijczykiem Marcelo Melo. Faworytami tej potyczki będą rzecz jasna wyżej sklasyfikowani w rankingu deblistów Kubot i Melo. Matkowski rywalizuje jeszcze w grze mieszanej i na początek czeka go potyczka z rodaczką Alicją Rosolską, która w czwartek ze swoją partnerką Amerykanką Abigail Spears przystąpiła też do rywalizacji deblistek.

Biało-czerwoni w Wimbledonie

W poniedziałek na trawiastych kortach All England Lawn Tennis and Croquet Club w Londynie rozpocznie się wielkoszlemowy Wimbledon. Wystąpi w nim sześciu reprezentantów Polski – w singlu zagrają Agnieszka Radwańska, Magdalena Linette i Hubert Hurkacz, a w deblu broniący tytułu sprzed roku Łukasz Kubot oraz Marcin Matkowski i Alicja Rosolska.

 

Radwańska została rozstawiona w turnieju z numerem 32. i w pierwszej rundzie zmierzy się z 20-letnią Rumunką Eleną Gabrielą Ruse, sklasyfikowaną obecnie w rankingu WTA na 197. miejscu. Nasza najlepsza tenisistka nie powinna mieć problemów z pokonaniem tej rywalki, tym bardziej, że w swoim pierwszym występie po dwumiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją, w Eastbourne, zademonstrowała znakomitą formę dochodząc do półfinału. Druga z reprezentantek Polski w grze pojedynczej, Magda Linette, w pierwszej rundzie trafiła na znacznie trudniejszą rywalkę, bo sklasyfikowaną wyżej od niej w rankingu o kilkadziesiąt miejsc Julię Putincewą (WTA 55) z Kazachstanu.

W rywalizacji pań tytułu broni Hiszpanka Gabrine Muguruza, która tegoroczny turniej rozpocznie od pojedynku z Brytyjką Naomi Broady. Rozstawiona w Wibledonie z numerem 1 liderka światowej listy Rumunka Simona Halep zmierzy się z Japonką Kurumi Narą. Venus Williams zagra z Johanną Larsson, Serena Wiliams z Holenderką Arantxą Rus. Ciekawie zapowiadają się również mecze Francuzki Alize Cornet ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą, Australijki Donny Vekić z Amerykanką Sloane Stephens i Czeszki Petry Kvitovej z Białorusinką Alaksandrą Sasnowicz.

W rywalizacji mężczyzn faworytem jest Szwajcar Roger Federer, a jego pierwszym rywalem będzie Serb Dusan Lajović. Hubert Hurkacz, który do turnieju wszedł z eliminacji jako „szczęśliwy przegrany”, w swoim debiutanckim występie na kortach Wimbledonu w pierwszej rundzie trafił na Australijczyka Bernarda Tomica, ćwierćfinalistą londyńskiego turnieju z 2011 roku, tym razem jednak także „lucky luzera”. Zwycięzca spotka się w II rundzie z Amerykaninem Christianem Harrisonem lub Japończykiem Keiem Nishikorim.

W grze podwójnej biało-czerwonych barwa bronić będą w tym roku Łukasz Kubot, Marcin Matkowski i Alicja Rosolska. Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo ostatnio po wygrali turniej w Halle i do obrony tytułu w Wimbledonie przystępują w bojowych nastrojach. W I rundzie trafił na Brytyjczyków Luke’a Bambridge’a i Jonny’ego O’Marę, zwycięzców turnieju w Eastbourne. W kolejnej rundzie Kubot i Melo mogą trafić na Matkowskiego, który gra z parze z Izraelczyka Jonathanem Erlichem, o ile w pierwszej rundzie „Matka” i jego partner uporają się z Francuzami Jonathanem Eyssericem i Hugo Nysem.

W deblu kobiet wystąpi jedynie Alicja Rosolska w parze z Amerykanką Abigail Spears, która w tym roku jest jej stałą partnerką. Polsko-amerykański duet na początek zmierzy się z Meksykanką Giulianą Olmos i Czeszką Evą Hrdinovą, a jeśli je pokonają, w kolejnej rundzie mogą trafić na rozstawione z numerem piątym Chinki Latishę Chan i Shuai Peng.

Federer odzyskał tron

Szwajcar Roger Federer wygrał w niedzielę turniej Mercedes Cup w Stuttgarcie i dzięki temu zwycięstwu w najnowszym notowaniu rankingu ATP wróci na pierwsze miejsce, spychając z tronu Hiszpana Rafaela Nadala.

 

Federer odpuścił część tenisowego sezonu na kortach ziemnych, a teraz wraca na cykl turniejów na nawierzchniach trawiastych, które zwieńczy wielkoszlemowy Wimbledon. Szwajcarski tenisista dobrze wykorzystał przerwę w startach. W Stuttgarcie (pula nagród 656 tys. euro) 37-letni weteran światowych kortów, 20-krotny triumfator turniejów Wielkiego Szlema, nie dał rywalom większych szans. W półfinale odprawił z kwitkiem Australijczyka Nicka Kyrgiosa 6:7(2), 6:2, 7:6(5) i już w tym momencie było pewne, że w poniedziałek Federer wróci na czoło rankingu ATP, stając się najstarszym numerem 1 tego zestawienia w historii. Ale „Il Maestro” uwielbia wygrywać, więc skoro po raz 148. w karierze awansował do finału turnieju, nie zmarnował okazji. Pokonując Kanadyjczyka Milosa Raonica 6:4, 7:6(3) zapisał na swoim koncie 98. wygrany turniej ATP, a trzeci w tym sezonie. Wcześniej zwyciężał w wielkoszlemowym Australian Open oraz w Rotterdamie, a w Indian Wells w finałowej potyczce uległ Argentyńczykowi Juanowi Martinowi del Potro.

W Stuttgarcie bliski triumfu w grze podwójnej był polski tenisista Marcin Matkowski. Szczecinianin oraz grający z nim w parze Szwed Robert Lindstedt, w półfinale wyeliminowali węgiersko-niemiecki duet Marton Fucsovic – Mischa Zverev 6:3, 6:7(7), 12-10, ale w finale nie sprostali już reprezentantom gospodarzy Philippowi Petzschnerowi i Timowi Puetzowi, przegrywając z nimi 6:7(5), 3:6. Dla Matkowskiego był to 47. występ w finale turnieju debla. W dorobku ma 18 tytułów, z czego 15 wywalczonych w duecie z rodakiem Mariuszem Fyrstenbergiem.

Zdecydowanie więcej powodów do zadowolenia w miniony weekend miała również specjalizująca się w grze podwójnej Alicja Rosolska. Polska tenisistka oraz grająca z nią parze z Amerykanka Abigail Spears wygrały grę podwójną w turnieju WTA International w Nottingham (pula nagród 250 tys. dolarów). W półfinale polsko-amerykańska para pokonała Desirae Krawczyk (USA) i Giulianę Olmos (Meksyk) 7:6(2), 6:4, a w niedzielę w finale uporałą się z duetem Mihaela Buzarnescu (Ruminia) – Heather Watson (Wielka Brytania) 6:3, 7:6(5). Dla 32-letniej polskiej tenisistki był to 19. występ w finale zawodów WTA w deblu i ósmy zakończony zwycięstwem, ale dopiero pierwszy odniesiony na kortach trawiastych.Ciekawostką był pojedynek dwóch najwyżej obecnie sklasyfikowanych w rankingu ATP polskich tenisistów. W kwalifikacjach turnieju w Ilkley Kamil Majchrzak (ATP 191) pokonał Huberta Hurkacza (ATP 121) 3:6, 7:5, 7:6(4).

Kobot odpadł jako ostatni z Polaków

Rozstawieni w deblowym French Open z nr 1 Łukasz Kubot i Marcelo Melo odpadli w 3. rundzie po porażce z Rohanem Bopanną i Edouardem Rogerem-Vasselinem 4:6, 6:7.

 

Kubot i Melo po znakomitym poprzednim sezonie w tym już tak dobrze nie grają. Co prawda rok rozpoczęli od zwycięstwa w turnieju w Sydney, jednak później tylko raz udało im się awansować do półfinału (Monachium). Powodem słabszej formy były kłopoty zdrowotne Marcelo Melo. W wielkoszlemowym French Open rozgrywanym w stolicy Francji polsko-brazylijski duet nie sprostał hindusko-francuskiej parze, a o jego porażce przesądził tie-break. Przy stanie 2:1 dla rywali Melo przegrał dwa swoje serwisy i ostatecznie po 90 minutach rywalizacji ze zwycięstwa cieszyli się Bopanna i Roger-Vasselin. Kubot odpadł z turnieju jako ostatni z reprezentantów Polski. W 2. rundzie z imprezą pożegnali się w singlu Hubert Hurkacz i Magdalena Fręch, a w I rundzie Magda Linette (w singlu i deblu), Alicja Rosolska (w deblu) oraz Marcin Matkowski (w deblu i mikście).

Wydarzeniem IV rundy paryskiego turnieju na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa będzie potyczka Sereny Williams z Marią Szarapową. Będzie to 22. pojedynek tych wybitnych tenisistek. Do tej pory Amerykanka triumfowała 19 razy, ulegając Rosjance tylko dwukrotnie. Po raz ostatni spotkały się w ćwierćfinale Australian Open 2016 i Williams okazała się lepsza. Dla Szarapowej był to ostatni występ przed 15-miesięczną dyskwalifikacją za stosowanie meldonium.
Tenisistki za sobą nie przepadają, a ich relacje zaogniła jeszcze Szarapowa kąśliwymi uwagami zawartymi w swojej biograficznej książce. Ale Serena nie podchodzi do pojedynku ambicjonalnie. „Mówiąc szczerze, to ona prawdopodobnie jest faworytką” – oceniła swoje szanse Amerykana.

French Open 2018: Cała nadzieja w Kubocie

Dzielnie walczyła Magdalena Fręch ze Sloane Stephens, jeszcze dzielniej z Marinem Ciliciem wojował Hubert Hurkacz. Nie zmienia to jednak faktu, że w wielkoszlemowym French Open na placu boju z reprezentantów Polski został tylko Łukasz Kubot.

 

Przypomnijmy, że do tegorocznego turnieju na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa przystąpiła piątka Polaków. W singlu kobiet wystąpiły MagdaLena Linette i Magdalena Fręch, w singlu panów Hubert Hurkacz, a deblu pań Alicja Rosolska i Linette, a w deblu panów Łukasz Kubot i Marcin Matkowski, który dodatkowo zgłosił się jeszcze do rywalizacji w mikście. W grze pojedynczej najsłabiej wypadła najwyżej notowana Magda Linette, która odpadła już w pierwszej rundzie.

Znacznie lepiej spisała się 21-letniaq Fręch, która do turnieju w Paryżu musiała przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Łodzianka w pierwszej rundzie pokonała Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową, ale w drugiej trafiła na przeciwniczkę z najwyższej półki – triumfatorkę ubiegłorocznego wielkoszlemowego US Open Sloane Stephens. Amerykańska tenisistka jest obecnie sklasyfikowana na 10. miejscu światowego rankingu i z takim numerem została też rozstawiona w paryskim turnieju. W pojedynku z zajmującą 136. lokatę Polka wygrała pewnie 6:2, 6:2. Dla młodszej o cztery lata Fręch był to dopiero drugi start w turnieju Wielkiego Szlema. W styczniu w Australian Open odpadła już w pierwszej rundzie, teraz dotarła do drugiej, może w Wimbledonie zajdzie jeszcze dalej.

Równie znakomicie spisał się debiutujący w wielkoszlemowych szrankach Hubert Hurkacz. Nasz najwyżej obecnie notowany w grze pojedynczej tenisista w pierwszej rundzie pokonał sklasyfikowanego w rankingu ATP o 130. miejsc wyżej Amerykanina Tennysa Sandgrena, ćwierćfinalistę tegorocznego Australian Open, ale w drugiej trafiła na rozstawionego w Paryżu z numerem 3 Chorwata Marina Cilicia, triumfatora US Open sprzed czterech lat. Przed meczem chorwacki tenisista wypowiadał się o młodym Polaku lekceważąco. „Nie znam go, nawet nie wiem jak wygląda” – mówił dziennikarzom przed pojedynkiem wyznaczonym na korcie im. Philippe’a Chatriera, głównej arenie kompleksu Rolanda Garrosa. Pierwsze dwa sety wyraźnie stremowany Hurkacz przegrał 2:6, 2:6, ale w trzeciej partii zaczął grać jak z nut i wygrał już 7:6. W czwartej także stawił Ciliciowi twardy opór i przegrał ja dopiero 5:7. Chorwat z pewnością zapamięta teraz młodego Polaka i jeśli znów na niego trafi, raczej nie będzie się z tego cieszył.

W grze podwójnej naszym reprezentantom też się nie powiodło. Linette grająca w parze z Naomi Broady odpadła już w I rundzie, podobnie jak Alicja Rosolska, której partnerką była Abigail Spears. Z turniejem już po pierwszym meczu pożegnał się też Marcin Matkowski, grający w parze z Robertem Lindstedtem. Na placu boju pozostał nam tylko rozstawiony w turnieju debla z numerem 1 Łukasz Kubot, który wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo awansował do II rundy oraz Matkowski, który parze z Czeszką Kvetą Peschke rywalizuje w grze mieszanej.