Rozstanie Anity Włodarczyk z trenerem

W polskiej lekkoatletyce w ostatnich dniach wybuchł nowy konflikt. Tym razem z udziałem Anity Włodarczyk i jej wieloletniego trenera Krzysztofa Kaliszewskiego. Najbardziej utytułowana polska młociarka nieoczekiwanie ogłosiła zakończenie współpracy ze szkoleniowcem, który aktualnie przebywa w USA i do czerwca chciał ją trenować zdalnie.

Koniec współpracy Włodarczyk z Kaliszewskim jest pewną sensacją w lekkoatletycznym środowisku, bo przez blisko dekadę duet ten świętował wspólnie mnóstwo sukcesów. Kaliszewski trenował Włodarczyk od 2010 roku, zastępując w tej roli Czesława Cybulskiego. Pod jego wodzą młociarka zdobyła dwa złote medale igrzysk olimpijskich, trzy tytuły mistrzyni świata i cztery mistrzyni Europy. Co zatem się stało? Od stycznia tego roku młociarka i jej trener przebywali na zgrupowaniu w Stanach Zjednoczonych, ale 5 marca Włodarczyk przyjechała do Polski na zabieg czyszczenia kolana. Po pięciu dniach miała wrócić do USA, lecz rozwój epidemii koronawirusa pokrzyżował te plany. Ministerstwo sportu podjęło decyzję o przerwaniu wszystkich zagranicznych zgrupowań naszych sportowców i zasugerowało powrót do kraju. Kaliszewski nie podporządkował się tym zaleceniom i poinformował PZLA, że nie jest w stanie w tak krótkim czasie załatwić formalności i potrzebuje trochę czasu. Włodarczyk natomiast Kaliszewski przekazał, że ze względów rodzinnych nie może w najbliższym czasie wrócić do Polski i do czerwca może prowadzić treningi przez internet. Włodarczyk takie rozwiązanie było nie do przyjęcia i stanowczo je odrzuciła, wobec czego szkoleniowiec zakomunikował wydziałowi szkolenia PZLA, że nie odpowiada już za przygotowania olimpijskie Włodarczyk.
Lekkoatletka podkreślała w publicznych wypowiedziach, że przyczyną zerwania współpracy nie był żaden konflikt. „Dlatego sytuacja jest dla mnie tym bardziej niezrozumiała. Z trenerem Kaliszewskim współpracowałam przez blisko 11 lat. Przez ten czas nie było ani jednego zgrzytu. Zawsze mieliśmy jeden cel. Nigdy nie było zwątpienia. Ale na ten moment nasza współpraca się zakończyła. On przestał we mnie wierzyć i postawił na mnie krzyżyk. Przynajmniej takie odniosłam wrażenie gdy wprost mnie zapytał, czy po przełożeniu igrzysk o rok mam zamiar nadal trenować” – twierdzi dwukrotna mistrzyni olimpijska, uważana za murowaną faworytkę do olimpijskiego medalu w Tokio także w przyszłym roku.
Prezes Polskiego Związku Lekkiej Atletyki Henryk Olszewski stanął po stronie zawodniczki. „Uważam, że powinno się być z zawodnikiem na dobre i na złe. Zdalne prowadzenie treningów byłoby farsą. Fakty są takie, że to trener porzucił współpracę z Anitą, a nie odwrotnie. W tej sytuacji musimy jej znaleźć nowego szkoleniowca. Nie ma z tym pośpiechu, bo Anita i tak musi najpierw zakończyć rekonwalescencję. Ale jak już będzie gotowa do wznowienia treningów, usiądziemy do rozmów i na pewno coś postanowimy” – zapewniał w wypowiedziach dla mediów.
Trener Kaliszwski nie pozostał dłużny i zza oceanu też posłał do polskich mediów oświadczenie. „Byłem gotów trenować Anitę zdalnie, przynajmniej w tym okresie, gdy nie mógłbym być w Polsce. Nie wyraziła na to zgody, co trochę mnie dziwi, skoro igrzyska olimpijskie zostały przesunięte na przyszły rok. Nie jest też prawdą, że przestałem wierzyć w Anitę. Wręcz przeciwnie. I życzę jej wielu sukcesów” – pisze Kaliszewski.
Trochę inaczej rozstanie zawodniczki z trenerem ocenia Szymon Ziółkowski, także mistrz olimpijski w rzucie młotem, dobrze zatem rozeznany w realiach tego środowiska. „Od dłuższego czasu dochodziły słuchy, że są między nimi jakieś tarcia, ale to nic szczególnego wśród ludzi, którzy muszą spędzać ze sobą większość dni w roku. Myślę jednak, że nie wiemy wszystkiego o tej sprawie. Obie strony raczej nie mówią całej prawdy. Anita nadal ma wielkie szanse, by wywalczyć złoto w Tokio, a nawet za cztery lata w Paryżu, jeśli zdrowie jej dopisze i do tego czasu nie zrezygnuje z uprawiania sportu. Na pewno ma marzenie, żeby zakończyć karierę z czterema złotymi medalami olimpijskimi. Ale łatwo nie będzie łatwo. Odpuściła rywalkom z powodu kontuzji zeszłoroczne mistrzostwa świata i one teraz też wiedzą, jak wygrywa się duże imprezy. Amerykanki już rzucają daleko, a za rok w Tokio poziom na pewno będzie wysoki. Tymczasem Anita treningowo wciąż jeszcze odstaje i musi to szybko nadrobić. A długa przerwa w startach nigdy nie pomaga. Dlatego potrzebuje trenera, któremu będzie ufać i któremu się podporządkuje. Nie wiem kto nim ostatecznie zostanie, w rzucie młotem akurat dobrych trenerów mamy najwięcej na świecie, więc możliwości wyboru ma duże, ale z drugiej strony może to być trudne, bo bo ona od lat jest skonfliktowana niemal z całym środowiskiem. Inna sprawa, że ta sytuacja jest też dla niej doskonałą okazją, żeby oczyścić wokół siebie klimat” – przekonuje Ziółkowski.
Włodarczyk ma jednak mnóstwo czasu, żeby wszystkie swoje sprawy poukładać. Termin rozpoczęcia przełożonych na przyszły rok igrzysk w Tokio wyznaczono na 23 lipca.

48 godzin sport

Zamieszanie z Wierietielnym
Słynny trener Aleksander Wierietielny (na zdjęciu) ponoć nie będzie już dalej prowadził polskiej kadry kobiet w biegach narciarskich. Szkoleniowiec ma już 72 lata i postanowił przejść na emeryturę. Swoją aktywność ograniczy też jego dotychczasowa asystentka, a wcześniej najwybitniejsza podopieczna, Justyna Kowalczyk. Takie informację na antenie radia RDC przekazał prezes Polskiego Związku Narciarskiego Apoloniusz Tajner. Tylko że polska „Królowa zimy” w mediach społecznościowych wyjawiła z nieskrywanym rozbawieniem, iż nic nie wie o swojej nowej roli w kadrze. Nie zmienia to jednak faktu, że kadra polskich biegaczek będzie wkrótce miała nowego trenera, ponoć zagranicznego.

Lechia straciła doświadczonego zawodnika z własnej winy
Izba ds. Rozwiązywania Sporów Sportowych przy PZPN przyznała rację Sławomirowi Peszce w jego sporze z Lechią Gdańsk i wydała decyzję rozwiązującą jego kontrakt z winy klubu. 35-letni skrzydłowy był zawodnikiem gdańskiego zespołu od lata 2015 roku, z przerwą na półroczne wypożyczenie do Wisły Kraków. W tym czasie zaliczył 107 występów w barwach Lechii, zdobył 12 bramek i zanotował 21 asyst. Peszko ma też w piłkarskim dorobku 44 mecze w reprezentacji Polski, udział w turnieju Euro 2016 oraz na mistrzostwach świata w Rosji w 2018 roku. Zanim trafił do gdańskiego klubu grał Wiśle Płock, Lechu Poznań, FC Koeln, AC Parma i Wolverhampton Wanderers.

Mistrzyni w supergigancie odłożyła narty na półkę
Medalistka igrzysk olimpijskich i mistrzostw świata w narciarstwie alpejskim Tina Weirather zakończyła karierę. 30-letnia narciarka z Liechtensteinu jest córka także utytułowanych alpejczyków – Hanni Wenzel i Hartiego Weirathera. Tina największe triumfy święciła w supergigancie.

Zmarł najstarszy w Meksyku trener piłkarski
W wieku 103 lat zmarł Ignacio Trelles, najbardziej utytułowany trener w historii meksykańskiego futbolu. Poprowadził zespoły tamtejszej ligi w 1081 spotkaniach i zdobył łącznie 15 trofeów. Trelles był też selekcjonerem drużyny narodowej podczas mistrzostw świata 1962 i 1966 roku. Łącznie na ławce trenerskiej reprezentacji zasiadł 117 razy i jest pod tym względem rekordzistą Meksyku.

Włodarczyk po 10 latach współpracy rozstaje się z trenerem
Dwukrotna mistrzyni olimpijska w rzucie młotem, Anita Włodarczyk, poinformowała, że kończy współpracę z dotychczasowym trenerem, Krzysztofem Kaliszewski. Szkoleniowiec, pod wodzą którego lekkoatletka od 10 lat odnosi sukcesy, aktualnie przebywa z powodów rodzinnych w Stanach Zjednoczonych i nie będzie mógł podjąć swoich obowiązków co najmniej do czerwca tego roku. A Włodarczyk, jak powiedziała w wywiadzie dla „PS”, nie wyobraża sobie zdalnej współpracy.

Proponują wybory prezesa PZHL metodą zdalną
Zarząd Polskiego Związku Hokeja na Lodzie zaproponował przeprowadzenie wyborów na prezesa związku za pośrednictwem internetu. Nowe władze miały zostać wyłonione 19 marca podczas zjazdu wyborczego w Chorzowie, ale obrady zostały przełożone z powodu epidemii koronawirusa. O fotel sternika polskiego hokeja ubiega się trzech kandydatów – obecny prezes PZHL Mirosław Minkina oraz Zbigniew Stajak i Adam Zięba. Minkina prezesem został 27 listopada 2018 w trakcie kadencji. Zastąpił wtedy Piotra Demiańczuka, który pełnił tę funkcję kilka miesięcy. Wcześniej, w lutym 2018, z posady szefa PZHL zrezygnował Dawid Chwałka.

Europejska federacja chce kończyć Ligę Mistrzów w czerwcu
Rozgrywki Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych zostaną wznowione na początku czerwca, o ile do tego czasu uda się powstrzymać pandemię koronawirusa – taką decyzję ogłosiła Europejska Federacja Piłki Ręcznej (EHF). Mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów piłkarzy ręcznych zaplanowano w dniach od 1 do 7 czerwca. Rywalem PGE VIVE Kielce na tym etapie rozgrywek będzie słoweński Celje Pivovarna Lasko, a Orlen Wisły Płock węgierski Telekom Veszprem (pierwsze mecze środa-czwartek w Celje i Płocku – rewanże sobota-niedziela w Kielcach i Veszprem). Ćwierćfinały LM odbyłyby się w dniach 22-28 czerwca, a odstęp między pierwszym meczem a rewanżem wynosiłby tylko trzy dni. Final Four tych rozgrywek zaplanowano w Kolonii 22 i 23 sierpnia. Z kolei Final Four Ligi Mistrzyń piłkarek ręcznych ma odbyć się 5 i 6 września w Budapeszcie, a finał Pucharu EHF szczypiornistów 29 i 30 sierpnia w Berlinie. Między 15 a 21 czerwca EHF zaplanowała spotkania w ramach prekwalifikacji do mistrzostwa świata w 2021 roku. Rywalem polskich piłkarzy ręcznych będą Litwini. Na mecze eliminacyjne zarezerwowano początek lipca.

48 godzin sport

Ósme trafienie Milika
Napastnik reprezentacji Polski Arkadiusz Milik strzelił gola dla SSC Napoli w wygranym na wyjeździe 4:2 meczu z Sampdorią Genu w spotkaniu 22. kolejki włoskiej Serie A. Było to jego ósme ligowe trafienie w tym sezonie. Asystę przy golu Milika zaliczył drugi z naszych reprezentantów grających w drużynie z Neapolu, Piotr Zieliński. W ekipie Sampdorii cały mecz rozegrał kolejny kadrowicz Jerzego Brzęczka Karol Linetty, natomiast drugi z Polaków w zespole z Genui, Bartosz Bereszyński, w tym spotkaniu musiał pauzować z powodu kary za żółte kartki. SSC Napoli zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli z dorobkiem 30 punktów, natomiast Sampdoria z 20. punktami na konie jest dopiero 16.

Wołosz z Pucharem Włoch
Siatkarki zespołu Imoco Volley Conegliano z reprezentantką Polski Joanną Wołosz w składzie, wywalczyły Puchar Włoch. pokonując w finale gospodynie turnieju drużynę Unet Busto Arsizio 3:0 (25:20, 25:18, 25:16). Nasza siatkarka została wybrana na najlepszą zawodniczkę meczu (MVP). W półfinale Wołosz zagrała przeciwko swoim koleżankom z reprezentacji – Magdalenie Stysiak i Agnieszce Kąkolewskiej, które na co dzień występują w zespole Savino Del Bene Scandicci. Imoco Volley wygrało to spotkanie 3:0.

Zawiesili walkę z dopingiem
Chińska Agencja Antydopingowa (CHINADA) tymczasowo zawiesiła działania kontrolne ze względu na ochronę zdrowia z powodu epidemii koronawirusa – poinformowała w poniedziałek Międzynarodowa Agencja Kontroli (ITA). Chinada „potwierdziła z dniem 3 lutego 2020 roku, że ze względu na ochronę zdrowia oraz w związku z międzynarodową sytuacją kryzysową ogłoszoną przez Światową Organizację Zdrowia działania kontrolne są tymczasowo zawieszone” – przekazała ITA, agencja z siedzibą w Lozannie, odpowiedzialna za kontrole antydopingowe w wielu międzynarodowych federacjach sportowych.

Włodarczyk lekkoatletką dekady
Branżowy magazyn lekkoatletyczny „Track&Field News” wybrał najlepszych lekkoatletów dekady. Wśród kobiet wyróżnienie przyznano polskiej młociarce Anicie Włodarczyk za imponujące sukcesy odnoszone w latach 2010-2019. W tym czasie Włodarczyk zdobyła dwa złote medale olimpijskie (Londyn 2012 i Rio de Janeiro 2016), trzy złote medale mistrzostw świata (Moskwa 2013, Pekin 2015 i Londyn 2017) oraz cztery złote medale mistrzostw Europy (2012, 2014, 2016 i 2018). Wśród mężczyzn lekkoatletą dekady został Kenijczyk David Rudisha, dwukrotny złoty medalista olimpijski w biegu na 800 m (2012, 2016) oraz dwukrotny mistrz świata na tym dystansie (2011, 2015).

Rosjanie robią porządek
Władze Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej (RusAF) podały się do dymisji w związku ze skandalem dopingowym w tym kraju. Pieczę nad związkiem sprawować będzie tymczasowo Rosyjski Komitet Olimpijskiego. Nowy zarząd RusAF ma zostać wybrany 28 lutego.

Kadra koszykarzy na el. ME
Trener koszykarskiej reprezentacji Polski Mike Taylor, powołał dwunastoosobowy skład na mecze kwalifikacyjne przyszłorocznego EuroBasketu z Izraelem i Hiszpanią. W kadrze nie znalazł sie dotychczasowy kapitan biało-czerwonych Adam Waczyński, zabrakło też kontuzjowanego Mateusza Ponitki. Polska zagra z Izraelem 20 lutego w Gliwicach. Trzy dni później, w Saragossie, Polacy będą rywalizować z Hiszpanami. Skład kadry: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet Zielona Góra), A.J. Slaughter (Real Betis Sewilla), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Michał Michalak (Legia Warszawa), Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Jarosław Zyskowski (Stelmet Zielona Góra), Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (Iberostar Teneryfa), Adam Hrycaniuk (Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń).

Zwycięstwo Bukowieckiego
Konrad Bukowiecki zwyciężył w konkursie pchnięcia kulą podczas mityngu w Walencji znakomitym wynikiem 21,13 m. Był to pierwszy start naszego kulomiota w tegorocznym sezonie halowym. Rezultat osiągnięty przez Bukowieckiego zapewnił mu pierwsze miejsce na krajowej i drugie na światowej liście wyników. Dalej od niego w obecnym sezonie halowym kulę pchnął tylko Czech Tomas Stanek (21,23 m).

Piłkarz drogi i nieprzydatny
Wydawało się, że Ousmane Dembele jest już bliski powrotu do gry, ale francuski skrzydłowy znów ma problemy zdrowotne. FC Barcelona poinformowała, że piłkarz nie dokończył poniedziałkowego treningu. Dembele po raz ostatni pojawił się na boisku w końcówce listopada. Od tamtej pory zmaga się z urazem prawego uda. W poniedziałek Barcelona poinformowała, iż piłkarz nie ukończył treningu z powodu bólów mięśniowych. Hiszpańskie media twierdzą, że problemy mogą być efektem przeciążenia i zmęczenia organizmu. W obecnym sezonie Dembele, za którego Barcelona w 2017 roku zapłaciła Borussii Dortmund 125 mln euro, rozegrał jedynie dziewięć spotkań, w których zdobył jedną bramkę.

Kinga Raida goni czołówkę
Skoczkini narciarska Kinga Rajda wywalczyła w minioną niedzielę znakomite szóste miejsce w konkursie Pucharu Świata w Oberstdorfie. 19-letnia Polka skoczyła 128 i 127 m, uzyskując rekordowe odległości w historii kobiecych skoków narciarskich w naszym kraju.

Super Bowl dla Kansas
Zespół Kansas City Chiefs po raz drugi w historii został mistrzem ligi futbolu amerykańskiego NFL. W niedzielnym Super Bowl na stadionie w Miami pokonał San Francisco 49ers 31:20. Chiefs w wielkim finale wystąpili po raz trzeci w historii. Zdobycie tytułu świętowali wcześniej tylko raz – pół wieku temu. Natomiast ekipa 49ers zagrała w finale po raz siódmy, zaś Super Bowl zdobyła pięciokrotnie, ale po raz ostatni dokonała tego w 1995 roku.

Memoriał Kusocińskiego

Rozegrany na Stadionie Śląskim 65. Memoriał Janusza Kusocińskiego obfitował w wartościowe wyniki. Paweł Fajdek w rzucie młotem i Rosjanka Maria Lasickiene w skoku wzwyż zanotowali najlepsze w tym roku rezultaty na świecie.

Podobnie jak przed rokiem, tuż przed rozpoczęciem memoriału nad Stadionem Śląskim przetoczyła się potężna ulewa. To jednak nie przeszkodziło lekkoatletom w osiąganiu dobrych wyników. Ewa Swoboda wygrała bieg na 100 metrów w czasie 11,18, poprawiając o 0,01 sekundy rekord kraju młodzieżowców należący do Ireny Szewińskiej i Jolanty Janoty. Paweł Fajdek ustanowił najlepszy w tym roku wynik na świecie – 80,87 m. To wystarczyło do pokonania Wojciecha Nowickiego, który tym razem rzucił „tylko” 79,52 m.

W rywalizacji pań w tej konkurencji niespodziewanie triumfowała Amerykanka Gwen Berry wynikiem 75,79 m, która w pokonanym polu zostawiła m.in. Anitę Włodarczyk. Polka rzuciła 75,12 m.

Na wysokim poziomie stał konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Triumfował Nowozelandczyk Tom Walsh (22,18 m), drugi był Michał Haratyk, który uzyskał 21,98 m, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie w Europie. Konrad Bukowiecki uzyskał 21,58 m i zajął czwarte miejsca. Najlepszy wynik na świecie padł też w skoku wzwyż kobiet. Maria Łasickiene skoczyła 2,02 m. Warto odnotować powrót po przerwie macierzyńskiej Kamili Lićwinko, która w pierwszym występie uzyskała 1,87 m.

Świetnie wypadła Karolina Kołeczek na 100 m ppł. Jej wynik, 12,75 s, jest najlepszy w tym roku w Europie i dał jej minimum na MŚ w Dausz oraz igrzyska w Tokio. Na 400 metrów triumfowała Amerykanka Dalilah Muhammad wynikiem 50,60 s, druga była Justyna Święty-Ersetic z czasem 50,85 s, najlepszy w tym roku w Europie.

 

Mistrzostwo dla Włodarczyk po latach

Wyniki rosyjskiej młociarki Tatiany Łysenko z lat 2012-2016, m.in. złoty medal mistrzostw świata w Moskwie, zostały unieważnione. A to oznacza, że trofeum otrzyma Anita Włodarczyk.

Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) w piątek zdyskwalifikował dwunastu rosyjskich sportowców na podstawie raportu profesora Richarda McLarena przygotowanego na zlecenie Światowej Agencji Antydopingowej. Wśród nich znalazła się Tatiana Łysenko, która zdobyła złoty medal w rzucie młotem podczas mistrzostw świata, które w 2013 roku odbyły się w Moskwie. Decyzją Trybunału wyniki osiągane przez Rosjankę w latach 2012 – 2016 zostały unieważnione, a więc również te osiągane podczas MŚ. Z werdyktu takiego ucieszyła się Anita Włodarczyk, która zdobyła wtedy srebrny medal, ale sześć lat po tamtych zawodach dostanie jednak złoty. „Jestem szczęśliwa, ale z drugiej strony znowu oszukana” – skomentowała werdykt CAS utytułowana polska lekkoatletka. Będzie to drugi taki przypadek w jej rywalizacji z Rosjanką. Łysenko straciła już na rzecz Włodarczyk złoty medal IO 2012.

Oprócz Łysenko CAS zdyskwalifikował też Tatjanę Firowa (sprint), Swietłanę Szkolinę (skok wzwyż), Iwana Uchowa (skok wzwyż), Lukmana Adamsa (trójskok), Annę Bułgakową (rzut młotem), Gulfija Chanafiejewa (rzut młotem), Iwana Juszkowa (pchnięcie kulą), Marię Bezpalową (rzut młotem), Jekatierinę Galicką (sprint) i Julija Kondakowa (bieg przez płotki). Zdyskwalifikowani Rosjanie mają 21 dni na odwołanie się od decyzji.
Jeśli międzynarodowa federacja lekkoatletyczna zweryfikuje wyniki i przyzna Polce tytuł mistrzyni świata, dla Włodarczyk będzie to czwarty złoty medal mistrzostw świata w karierze – nasza młociarka triumfowała też w Berlinie w 2009, w Pekinie w 2015 i w Londynie w 2017 roku.

 

Medale wręczane po latach

Międzynarodowy Komitet Olimpijski przyznał srebrne medale igrzysk 2012 roku rosyjskim lekkoatletkom – Jekaterinie Poistogowej (800 m) i Tatjanie Tomaszowej (1500 m). To konsekwencja dyskwalifikacji innych zawodniczek.

 

Poistogowa ukończyła bieg na 800 m w Londynie na trzecim miejscu, a Tomaszowa była czwarta na 1500 m. Na 800 m zdyskwalifikowano jednak Rosjankę Marię Sawinową, a na 1500 m – Turczynki Asli Cakir Alptekin i Gamze Bulut. MKOl poinformował, że postanowił przyznać Poistogowej i Tomaszowej medale, ponieważ ich próbki z tamtego okresu zostały ponownie przebadane i uznane za czyste. Obie Rosjanki miały jednak problemy z dopingiem, ale w innym okresie. Poistogowa orzeczeniem Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS) z 2017 roku została zdyskwalifikowana za doping na dwa lataZ kolei Tomaszową wykluczono z igrzysk w 2008 roku i zawieszono, gdy okazało się, że jej próbka do badania zawierała mocz innej osoby.

Przypomnijmy, że w połowie sierpnia tego roku MKOl ogłosił zakończenie procedury odebrania złotego medalu igrzysk olimpijskich Rosjance Tatianie Łysenko, która w Londynie triumfowała w konkursie rzutu młotem, ale została przyłapana na dopingu. W październiku 2016 roku MKOl pozbawił ją złotego krążka i było jasne, że pierwsze miejsce i tytuł mistrzyni olimpijskiej przypadnie drugiej w Londynie Anicie Włodarczyk. Formalności trwały prawie dwa lata, ale w końcu polska lekkoatletka została pełnoprawną złotą medalistką IO 2012. Włodarczyk wiadomość dostała niemal nazajutrz po swoim triumfie w mistrzostwach Europy w Berlinie. Tym samy jest teraz podwójną mistrzynią olimpijską w swojej konkurencji, bowiem bezdyskusyjnie triumfowała w IO 2016 w Rio de Janeiro.

 

Polscy lekkoatleci zdobyli w Berlinie worek medali

Polscy lekkoatleci przed kończącą mistrzostwa Europy niedzielną sesją wieczorną byli w ścisłej czołówce klasyfikacji medalowej. W sobotę złote medale zdobyli Adam Kszczot, Justyna Święty-Ersetić i sztafeta pań 4×400 m.

 

Sobota była wielkim dniem dla lekkoatletycznej reprezentacji Polski. Medalowe szaleństwo rozpoczęła Justyna Święty-Ersetić, która wygrała finałowy bieg na dystansie 400 metrów. Nasza zawodniczka uzyskała najlepszy rezultat w karierze – 50,41 s (jej poprzedni rekord życiowy wynosił 51,05 s). To także najlepszy w tym roku wynik uzyskanym przez zawodniczkę z Europy, a także drugim w historii polskich biegów na tym dystansie. W finale dobrze pobiegła też druga z Polek, Iga Baumgart-Witan, która wywalczyła piątą lokatę.

Polscy kibice nie zdążyli jeszcze ochłonąć po sukcesie Justyny Święty-Ersetić, a już kolejną porcję emocji zafundował im niezawodny Adam Kszczot. Triumf w Berlinie był jego trzecim z rzędu na mistrzostwach Europy w biegu na 800 m. „Trzy mistrzostwa z rzędu, coś pięknego. To kawał mojego życia i historii lekkiej atletyki” – ocenił swój wyczyn na antenie TVP Kszczot. W finale na 800 m oprócz niego startowało jeszcze dwóch innych naszych średniodystansowców – Michał Rozmys był czwarty, a walkę o brązowy medal przegrał o zaledwie dwie setne sekundy. Tuż za nim na piątej pozycji linię mety minął Mateusz Borkowski.

To nie był jeszcze koniec emocji, bo do walki o medal przystąpiła sztafeta pań 4×400 m w składzie: Małgorzata Hołub-Kowalik, Iga Baumgart-Witan, Patrycja Wyciszkiewicz i Justyna Święty-Ersetić, która po kapitalnym biegu na ostatniej zmianie zapewniła Polkom zwycięstwo. Nasze zawodniczki powtórzyły wyczyn z halowych ME w Belgradzie, gdzie w tym samym składzie również zajęły miejsce na najwyższym stopniu podium.

Wcześniej męska sztafeta 4×400 metrów, na którą również kibice mocno liczyli, bo to przecież halowi mistrzowie świata z Birmingham. W Berlinie biało-czerwoni pobiegli w składzie Karol Zalewski, Rafał Omełko, Łukasz Krawczuk i Kajetan Duszyński. Szczęście naszym biegaczom nie dopisało i ostatecznie zajęli piąte miejsce. Na podium nie udało się również stanąć skoczkowi wzwyż Sylwestrowi Bednarkowi, złotemu medaliście HME w Belgradzie. Wcześniej, w piątek, srebrny medal na 1500 m wywalczył Marcin Lewandowski, zaś w niedzielę do puli swoje trofea miały jeszcze dorzucić młociarki, a Anita Włodarczyk obowiązkowo złoty.

Sukcesy polskich lekkoatletów chyba trochę są trochę sola w oku organizatorów mistrzostw Europy. Niemieccy lekkoatleci bardzo chcieli wygrać klasyfikację medalową, choćby po to, żeby wzbudzić tym wyczynem jakieś zainteresowanie władz swojego kraju. Kanclerz Angela Merkel zlekceważyła imprezę i w trakcie jej trwania pojechała na urlop do Hiszpanii. Kto wie, może wiedziała, że to akurat Polacy skradną show?

 

Rekordowo liczna kadra na ME 2018 w Berlinie

Polski Związek Lekkiej Atletyki pokazał moc. Wysyła na 24. mistrzostwa Europy w Berlinie najliczniejszą reprezentację w historii europejskich czempionatów. O medale w stolicy Niemiec powalczy 50 zawodników i 36 zawodniczek.

 

W Berlinie szóstka naszych lekkoatletów bronić będzie mistrzowskich tytułów sprzed dwóch lat. W Amsterdamie biało-czerwoni zwyciężyli w klasyfikacji medalowej zdobywając 6 złotych, 5 srebrnych i jeden brązowy medal. „Nie chcę prognozować, ile medali tegorocznych mistrzostwach Europy zdobędziemy, ale nasi zawodnicy są naprawdę dobrze przygotowani do startu i stawiają sobie tylko ambitne cele” – zapewnia dyrektor sportowy PZLA Krzysztof Kęcki. W składzie reprezentacji zabrakło halowego mistrza i rekordzisty świata w sztafecie 4×400 m Jakuba Krzewiny (WKS Śląsk Wrocław), który w sezonie letnim zmagał się z problemami zdrowotnymi i nie zdołał osiągnąć odpowiedniej formy.

Z tego samego powodu w Berlinie nie wystąpi również legitymująca się drugim wynikiem w tym roku w Europie (66,53) oszczepniczka Marcelina Witek (AML Słupsk). Lekkoatletka zmagała się w ostatnich tygodnia z kontuzją i kierownictwo PZLA uznało, że nie ma po co jechać do stolicy Niemiec. Witek ma jednak w tej kwestii odmienne zdanie. „Spełniłam wszystkie kryteria. Po co one są wyznaczane, skoro nie mają żadnego znaczenia? – twierdzi 23-letnia zawodniczka, która swój najlepszy wynik – 66,53 m, uzyskała 5 maja w Białogardzie. Tydzień później podczas zawodów Diamentowej Ligi w Szanghaju rzuciła 64,49 m, lecz później zmagała się z kontuzją barku i do rywalizacji wróciła dopiero 5 lipca w Lozannie, gdzie osiągnęła 56,72 m. Niedawno w mistrzostwach Polski w Lublinie wygrała wynikiem 55,97 m. Oszczepniczka jest rozżalona decyzją PZLA, bo chociaż nie osiąga jeszcze wyników sprzed kontuzji, to jednak trenuje na pełnych obrotach i do mistrzostw miała nadzieję wrócić do optymalnej formy.

W kadrze na ME w Berlinie nie ma innej oszczepniczki. Daleka od najlepszej dyspozycji po kontuzji jest rekordzistka kraju i czwarta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro Maria Andrejczyk, która w lubelskich MP była dopiero piąta z wynikiem 50,76 m.

 

Kadra Polski na ME 2018

Kobiety: 100 m, 4×100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 200 m, 4×100 m – Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Martyna Kotwiła (RLTL ZTE Radom); 400 m, 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 800 m, 1500 m – Angelika Cichocka (SKLA Sopot); 1500 m – Sofia Ennaoui (MKL Szczecin); 5000 m – Paulina Kaczyńska (Pomorze Stargard); 5000 m, 10000 m – Katarzyna Rutkowska (KS Podlasie Białystok); maraton – Izabela Trzaskalska (AZS UMCS Lublin); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin), Klaudia Siciarz (AZS AWF Kraków); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław), Justyna Saganiak (UKS 55 Łódź); 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (WMLKS Nadodrze Powodowo), Matylda Kowal (CWKS Resovia), Katarzyna Kowalska (LKS Vectra Włocławek); skok o tyczce – Justyna Śmietanka (AZS AWF Warszawa); trójskok – Anna Jagaciak-Michalska (OŚ AZS Poznań); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (KS Podlasie Białystok); rzut młotem – Anita Włodarczyk (RKS Skra Warszawa), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań), Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); chód na 50 km – Joanna Bemowska (AZS UMCS Lublin), Agnieszka Ellward (WKS Flota Gdynia); 4×100 m – Kamila Ciba (OŚ AZS Poznań), Magdalena Stefanowicz (MKS MOSM Bytom), Karolina Zagajewska (AZS Łódź); 4×400 m – Martyna Dąbrowska (UKS 19 Bojary Białystok), Natalia Kaczmarek (AZS AWF Wrocław), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni: 100 m, 4×100 m – Dominik Kopeć (KS Agros Zamość), Remigiusz Olszewski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Przemysław Słowikowski (WKS Flota Gdynia); 400 m, 4×400 m – Dariusz Kowaluk (AZS AWF Warszawa), Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Karol Zalewski (AZS AWF Katowice); 800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Mateusz Borkowski (RKS Łódź); 800 m, 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL), Michał Rozmys (UKS Barnim Goleniów); maraton – Błażej Brzeziński (WKS Śląsk Wrocław), Arkadiusz Gardzielewski (WKS Śląsk Wrocław), Mariusz Giżyński (WKS Grunwald Poznań), Artur Kozłowski (MULKS MOS Sieradz), Yared Shegumo (AZS AWF Warszawa), Henryk Szost (WKS Grunwald Poznań); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok), Artur Noga (SKLA Sopot); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin), Jakub Mordyl (AZS AWF Kraków); 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (UKS Barnim Goleniów); skok w dal – Tomasz Jaszczuk (WLKS Iganie Nowe); trójskok – Karol Hoffmann (MKS Aleksandrów); skok wzwyż – Sylwester Bednarek (RKS Łódź), Maciej Grynienko (UKS Orlica Domaniów); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (WKS Śląsk Wrocław); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka), Cyprian Mrzygłód (AZS-AWFiS Gdańsk), Bartosz Osewski (AZS-AWFiS Gdańsk); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); chód na 20 km – Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Dawid Tomala (AZS AWF Katowice); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Adrian Błocki (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); 4×100 m – Krzysztof Grześkowiak (OŚ AZS Poznań), Eryk Hampel (OŚ AZS Poznań), Karol Kwiatkowski (AZS AWF Katowice); 4×400 m – Kajetan Duszyński (AZS Łódź), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Mateusz Rzeźniczak (RKS Łódź).

 

Lekkoatleci obiecują grad medali w Berlinie

Do najważniejszej w tym roku lekkoatletycznej imprezy, mistrzostw Europy w Berlinie, coraz bliżej. Pu Pucharze Świata w Londynie i mistrzostwach Polski w Lublinie apetyty kibiców „królowej sportu” wyostrzyły się. Działacze PZLA nie stonują tych oczekiwań i śmiało obiecują dwucyfrową liczbę medali.

 

Z dwóch ostatnich czempionatów Starego Kontynentu – w 2014 roku w Zurychu i 2016 roku w Amsterdamie – biało-czerwoni przywozili po dwanaście medali. W Berlinie, w dniach 6-12 sierpnia, ta liczba jest możliwa do osiągnięcia po raz trzeci z rzędu. Po krajowym czempionacie w Lublinie nasi lekkoatleci rozjechali się do ośrodków treningowych, żeby w nich doszlifować formę. Ostateczną kadrę na mistrzostwa Europy PZLA ogłosi wkrótce, ale jej kluczowi zawodnicy nie muszą obawiać się o nominacje. W jakich konkurencjach mamy prawo oczekiwać medali? Na pewno w konkurencjach rzutowych.

Anita Włodarczyk już w Lublinie pokazała, że uporała się z lekkim kryzysem z początku sezonu i uzyskała najlepszy wynik w tym roku na świecie (79,59 m). Nasza mistrzyni olimpijska tym zwycięstwem stłumiła falę krytyki, jaka na nią ostatnio spadła po rezygnacji z zawodów ku pamięci Kamili Skolimowskiej we Władysławowie i Chorzowie. „W Berlinie chcę ponownie poprawić rekord świata” – obiecuje Włodarczyk. Ale na medalowy łup liczą też dwie pozostałe młociarki w naszej ekipie – Joanna Fiodorow (w Lublinie rzuciła 74,25 m) i Malwina Kopron, która ma na koncie rzuty powyżej 75 metrów. Przy odrobinie szczęście w tej konkurencji nasza ekipa może zgarnąć komplet medali.

O kolejne dwa krążki, w tym ten z najcenniejszego kruszcu, z pewnością powalczą też nasi młociarze – Wojciech Nowicki i Paweł Fajdek. W mistrzostwach Polski o 12 centymetrów lepszy był ten pierwszy, ale na rzutni w Berlinie równie dobrze kolejność może być odwrotna. Oby tylko nie dali się pokonać zawodnikom z innych krajów.
W pchnięciu kulą znakomitą formę w tym sezonie demonstruje Michał Haratyk. 26-letni kulomiot z Cieszyna wygrał w Lublinie wynikiem 21,85 m, ustanawiając nowy rekord mistrzostw Polski. To także czwarty wynik w tym roku w Europie. W Berlinie stuprocentowej gwarancji na medal nie daje, ale Haratyk już w tym roku przekroczył barierę 22 metrów.

W coraz lepszej formie jest też drugi z naszych mistrzów kuli Konrad Bukowiecki. W mistrzostwach Polski przegrał co prawda z Haratykiem, ale też przekroczył granicę 21 metrów (21,04 m). Piotr Małachowski mimo 35 lat na karku zdobył 12. tytuł mistrza Polski w rzucie dyskiem. Wynik 65,78 m pozwala z optymizmem czekać na jego występ w Berlinie, gdzie będzie bronił tytułu mistrza Europy.

Liczymy też na medale dwóch naszych najlepszych średniodystansowców – Adama Kszczota w biegu na 800 m i Marcina Lewandowskiego na 1500 m, sztafetę mężczyzn 4×400 m, tyczkarzy.
Dwa lata temu w ME Amsterdamie po raz pierwszy w historii mistrzostw Europy zajęliśmy pierwsze miejsce w klasyfikacji medalowej. Jak będzie tym razem?

 

Caster Semenya za Anitę Włodarczyk

Ostentacyjna rezygnacja Anity Włodarczyk ze startu w Memoriale Kamili Skolimowskiej na Stadionie Śląskim w Chorzowie przyniosła korzyść kibicom, bo będą mogli obejrzeć zawody z udziałem innych gwiazd królowej sportu za darmo.

 

Kibicom, którzy już kupili bilety na Memoriał Kamili Skolimowskiej (22 sierpnia na Stadionie Śląskim) pieniądze zostaną zwrócone, bo wstęp na stadion będzie bezpłatny. To zasługa Anity Włodarczyk, która zrezygnowała ze startu w zawodach. Organizatorzy tak tłumaczą swoją decyzję: „Z wielką przykrością przyjęliśmy informację o rezygnacji Włodarczyk z udziału w Memoriale. Zdajemy sobie sprawę, że wielu kibiców może czuć się jej decyzją bardzo zawiedzionych. Anita mocno angażowała się w promocję rozgrywanego po raz pierwszy na Stadionie Śląskim Memoriału, uczestniczyła m. in. w konferencji inaugurującej sprzedaż biletów. Zawsze była bardzo ważną postacią Memoriału, współtworzyła jego historię. To podczas zawodów poświęconych pamięci Kamili Skolimowskiej po raz pierwszy rzuciła młotem ponad 80 m i ustanowiła rekord świata. Kibice mieli pełne prawo liczyć na emocjonujący konkurs z udziałem światowej dominatorki także w legendarnym Kotle Czarownic. Dlatego też Fundacja podjęła decyzję, że wstęp dla kibiców na 9. Memoriał Kamili Skolimowskiej będzie bezpłatny. Oczywiście wszyscy, którzy dotychczas kupili bilety, otrzymają zwrot pieniędzy” – napisali w oficjalnym komunikacie organizatorzy.

Mistrzyni olimpijska w rzucie młotem o rezygnacji z udziału w Memoriale poinformowała kilka dni temu za pośrednictwem Twittera. „Podjęcie takiej decyzji było dla mnie bardzo trudne. Kamila zostanie w moim sercu. Żadne formy nacisku, perswazji a nawet próby szantażu nie będą miały wpływu na zmianę mojej decyzji”. Jej odmowa startu w imprezie to efekt konfliktu, jaki sprowokował kulomiot Konrad Bukowiecki, który promując w mediach społecznościowych Festiwal Rzutów w Cetniewie, zamieścił fotomontaż, na którym zasłonił wizerunek Włodarczyk ramką z tekstem. Mistrzyni olimpijska uznała to za brak szacunku i postawiła organizatorom ultimatum, że jeśli nie wykreślą Bukowieckiego z listy startowej, to ona nie weźmie udziału w zawodach w Cetniewie. A ponieważ tego nie zrobili i jeszcze na dodatek ją skrytykowali, w rewanżu zrezygnowała także ze startu w sierpniowym Memoriale Skolimowskiej w Chorzowie.

Jej nieobecność organizująca mityng Fundacja Kamili Skolimowskiej próbuje teraz załatać zapraszając na zawody światowe gwiazdy królowej sportu. Zaproszenie przyjęła m.in. mistrzyni i wicemistrzyni olimpijska w biegu na 800 metrów Caster Semenya. Liderka światowych list, która wygrała 26 biegów z rzędu i jest niepokonana od września 2015 roku, na Stadionie śląskim zamierza wystartować w biegu na 400 metrów. Kibice, którzy 22 sierpnia wybiorą się na Stadion Śląski, na pewno zobaczą też w akcji mistrza świata w pchnięciu kulą Tomasa Walsha i nasze rodzime gwiazdy – m. in. Wojciecha Nowickiego, Pawła Fajdka i Piotra Małachowskiego.