Jolanta Brzeska, honorowa obywatelka Warszawy

PiS posłużył się prawami lokatorów, by skutecznie udawać prospołeczną partię. Za to PO do końca pokazywała, że najchętniej zapomniałaby o zamordowanej działaczce lokatorskiej.

– Organizacje lokatorskie wnioskowały o to honorowe obywatelstwo już na początku roku, aby uczcić dziesiątą rocznicę śmierci Jolanty Brzeskiej, czyli 1 marca. Wówczas nie udało się ze względu na gierki PO – tłumaczy Piotr Ciszewski z Warszawskiego Stowarzyszenia Lokatorów.

Tym razem sprawa stanęła na porządku dziennym obrad rady Warszawy po raz drugi. Gdy w połowie maja wniosek o przyznanie jej honorowego obywatelstwa złożyli z kolei radni PiS, głosami KO punkt ten zdjęto z porządku obrad. Kiedy został zgłoszony ponownie – radni KO doprowadzili do połączenia projektu uchwały w sprawie Brzeskiej z głosowaniem nad honorowym obywatelstwem dla… Andrzeja Rzeplińskiego, byłego prezesa Trybunału Konstytucyjnego. Zapewne w nadziei, że pisowskie zacietrzewienie wygra z wcześniejszą kalkulacją.

Ale tak nie było radni PiS zapowiedzieli, że zagłosują za honorowym obywatelstwem dla Brzeskiej niezależnie od okoliczności.

Dla warszawskich środowisk lokatorskich – niezależnie od wszystkiego – to ważny gest. Cieszą się również na Lewicy; radość wyraziła w mediach społecznościowych posłanka Anna-Maria Żukowska.

Lokatorzy pamiętają jednak i to, że sprawcy zabójstwa Brzeskiej pozostają bezkarni. Pierwsze śledztwo w tej sprawie umorzono po dwóch latach, przy czym prokuratura sugerowała, że nie można wykluczyć wersji o samobójstwie kobiety. W 2016 r. na polecenie Zbigniewa Zbiory podjęto śledztwo na nowo. Dotąd nikt jednak nie usłyszał zarzutów i można wątpić, czy po tylu latach usłyszy.

– Lokatorzy i Lewica niezmiennie domagają się powołania komisji śledczej, która wyjaśni okoliczności jej śmierci. Niech sprawiedliwości stanie się zadość! – podsumowuje Żukowska.

Można natomiast, przynajmniej częściowo, zadośćuczynić za koszmar lokatorów z reprywatyzowanych budynków – uważają aktywiści. – Nadanie honorowego obywatelstwa powinno iść w parze z naprawieniem krzywd wynikających z grabieży budynków w ramach reprywatyzacji – mówi Ciszewski.

Rozterki i dylematy Nowej Lewicy

Zainspirowała mnie do napisania tego tekstu posłanka tejże Lewicy Anna-Maria Żukowska Słucham i oglądam Panią Posłankę w telewizji i szczęka opada mi coraz niżej.

Jej zdaniem Fundusz Odbudowy dla Europy, a zwłaszcza dla Polski jest zagrożony, jeśli lewica nie poprze ratyfikacji w polskim Sejmie i to koniecznie – w kwietniu. Chce ratować Europę i Polskę, popierając przedłożenie rządowe.

Jarosław Kaczyński co prawda nazwał opozycję rakiem, ale także uważa, że opozycja powinna głosować z rządem.

Droga Pani Poseł, Szanowny Panie Naczelniku Państwa!

Utrzymanie większości w parlamencie dla kluczowych projektów i przedłożeń rządowych jest zadaniem koalicji rządowej. Jeżeli tego nie potrafi, bądź nie chce, w normalnym kraju rząd podaje się do dymisji, dając szansę realizacji skutecznej polityki innym.

Zadaniem opozycji jest recenzować, krytykować i ewentualnie zgłaszać własne projekty lub poprawki i być gotową do przejęcia władzy w państwie.
Oczywiście można sobie wyobrazić głosowanie opozycji za dobrymi projektami rządowymi, ale niemal nigdy opozycja nie wyciąga pomocnej dłoni do rządu, kiedy od powodzenia projektu zależy przetrwanie obozu władzy, krytykowanego i zwalczanego skądinąd w Polsce za łamanie demokracji, obchodzenie Konstytucji, naruszanie autonomii sądownictwa i wolności mediów, a także nieudolnego w walce z pandemią.

W tym konkretnym przypadku chodzi również o wykorzystanie miliardów euro z dotacji i pożyczek na konkretne cele przez państwo, samorządy i przedsiębiorców dla odzyskania możliwości rozwojowych.
Krajowy Plan Odbudowy, który każde państwo członkowskie musi przedłożyć, jest w polskim przypadku planem wysoce scentralizowanym; 58,1 mld euro ma być rozdzielone przez ministerstwa i nowe podmioty, specjalnie powołane w tym celu na poziomie centralnym.

Większość opozycji słusznie się w związku z tym obawia „powtórki z rozrywki” czyli wydawania pieniędzy po uważaniu, wyłącznie dla swoich Obajtków.

Minimalnym warunkiem poparcia Funduszu Odbudowy przez opozycje w parlamencie wydają się być głębokie zmiany w Krajowym Planie, uwzględniające w zarządzaniu i podziale środków istotną rolę samorządów, a także opinie reprezentacji polskich przedsiębiorców. Dotychczasowe zapisy nie uwzględniają np. wsparcia dla najbardziej poszkodowanych przez pandemię branż.

Chciałbym również uspokoić Panią Posłankę Żukowską.

Polską rządzi skrajny, populistyczny obóz polityczny, ale nie wariaci.

Jeżeli nie znajdą wystarczającego poparcia dla ratyfikacji Funduszu Odbudowy i dla Krajowego Planu Odbudowy we własnym obozie politycznym, przyjdą do opozycji na poważne negocjacje, a nie udawane konsultacje. Oni wiedzą, że obligacji i innych papierów dłużnych nie można drukować w nieskończoność; wiedzą gdzie są prawdziwe pieniądze, bez których już długo ze swoją polityką rozdawnictwa – nie pociągną. A władzę chcą utrzymać za wszelką cenę…

Oczywiście, jeżeli się znajdą pożyteczni idioci, żadne negocjacje nie będą potrzebne…

Sejmowa Lewica upamiętniła ofiary „wyklętych”

Podczas gdy politycy obozu władzy składali 1 marca wieńce pod pomnikami „żołnierzy podziemia niepodległościowego”, Lewica uhonorowała tych, których wyklęci zamordowali.

Ulica „Żołnierzy Wyklętych” została przemianowana na „Ofiar Żołnierzy Wyklętych”. Na razie tylko symbolicznie – na jednej z tablic na warszawskim Bemowie działacze Nowej Lewicy zawiesili baner z nazwą, która według ich powinna oficjalnie obowiązywać.

Zaraz potem odbyła się konferencja prasowa.
– Każdego roku upominamy się o prawdę, bo coraz mocniej i wulgarniej wciska nam się kłamstwa na temat naszej historii. Czci się bandytów, morderców i zdrajców. Na najwyższych stanowiskach umieszcza się fundamentalistów religijnych, działaczy nacjonalistycznych lub wprost faszystowskie – mówił Jakub Pietrzak, działacz SLD i Federacji Młodych Socjaldemokratów.
Polityk zauważył, ze dzień tzw. Żołnierzy Wyklętych powinien być dniem uczczenia ich ofiar.
– Święto powinno być dniem symbolicznej żałoby narodowej. Zamiast pamiętać o tych, którzy chcieli odbudowywać państwo polskie z gruzów wojny i okupacji, oddajemy cześć tym, którzy na jego zgliszczach marzyli już o nowym pożarze – marzyli o III wojnie światowej Żądamy prawdy, a nie ideologii i zakończenia kultu fałszywych bohaterów, którzy przelewali polską krew – powiedział Pietrzak.

Posłanka Anna-Maria Żukowska mówiła o metodycznym fałszowaniu historii. – Wrzuca się do jednego worka: gen. Nil czy rotmistrz Pilecki jak Łupaszka, Ogień czy Brygada Świętokrzyska. Przypomniała, że wyklęci palili wioski, mordowali ciężarne kobiety i wrzucali do ognia niemowlęta, przeprowadzali czystki etniczne wśród ludności polskiej, litewskiej i białoruskiej, kolaborowali z Niemcami hitlerowskimi – wskazała. Żukowska podkreśliła, że nie zgadza się na stawianie znaku równości pomiędzy tymi, którzy będąc w opozycji do władzy, próbowali spokojnie żyć w powojennej Polsce i padli ofiarami represji, a tymi, którzy dokonywali zbrodni. – Mówię to jako wnuczka „żołnierza wyklętego”, członka organizacji „Wolność i Niezawisłość”.

Oświadczenie w związku z dzisiejszą datą wydał też warszawskim okręg Lewicy Razem. – „Bohaterowie” nie byli żołnierzami wyklętymi, tylko zwykłymi mordercami, którzy dopuścili się zbrodni wojennych na cywilach. Masakra w Dubinkach, w Horeszkowicach, w Przedborzu, na Spiszu i Orawie, mord pod Borowem, zbrodnia na Żydach w Krościenku to tylko ułamek barbarzyńskich działań oddziałów NSZ. Narodowe Siły Zbrojne tworzyły listy proskrypcyjne, na których umieszczano osoby pochodzenia żydowskiego oraz o innych poglądach politycznych. Zazwyczaj publikacja czyjegoś nazwiska na takiej liście miało tragiczny skutek. 1 marca pamiętajmy o ofiarach, o tych którzy stracili życie z rąk morderców, nazywanych przez narodowców „bohaterami”! To niewinni cywile zasługują na pamięć, a nie „Ogień”, „Bury” czy „Łupaszko” – czytamy w stanowisku.

Zaszczepić nauczycieli!

Obecnie trwa szczepienie tak zwanej “grupy zero”. W następnym etapie programu swoją dawkę szczepionki otrzymać mają seniorzy, a rząd o wcześniejszych dawkach dla pracowników oświaty wciąż milczy, pomimo tego, że nauczyciele mają niedługo wrócić do szkół. Lewica zwołała w tej sprawie konferencję prasową, na której posłanki wzywały rząd do potraktowania nauczycieli priorytetowo.

“Szanowni państwo, pozwolę sobie zacząć od cytatu. „Nauczyciele są tą grupą zawodową, która jest narażona bardzo mocno na transmisję koronawirusa” – to słowa, które Minister Edukacji i Nauki Przemysław Czarnek wypowiedział 19 grudnia 2020 r. Wtedy jeszcze pan Przemysław Czarnek zapowiadał i deklarował, że nauczyciele będą traktowani przez rząd priorytetowo, jeżeli chodzi o dostęp szczepień. W ostatnich dniach jednak słyszymy – zarówno od pana ministra Przemysława Czarnka, jak i od ministra Michała Dworczyka – że nauczyciele i nauczycielki oraz pracownicy placówek oświatowych nie mogą liczyć na szczepienia w pierwszym kwartale nowego roku.” – mówiła Agnieszka Dziemianowicz-Bąk.

“Oznacza to, że będą musieli czekać kilka miesięcy i wcale nie jest powiedziane, że w tym czasie nie będą musieli wykonywać swoich obowiązków zawodowych. Nauczyciele to rzeczywiście jest ta grupa, która jest szczególnie narażona na kontakt z wirusem, jeżeli muszą pracować w szkołach stacjonarne, a dzieci nie można szczepić. Dzieci roznoszą wirusa nie specjalnie, nie złośliwie, ale tylko dlatego, że dużo trudniej jest im dostosowywać się, w szczególności tym młodszym, do obostrzeń i wymogów sanitarnych. Szkoła to oczywiście miejsce nauki i opieki, wszyscy czekamy z utęsknieniem na to, aż dzieci i młodzież będzie mogła do szkoły powrócić. Szkoła to także miejsce pracy, a każdy pracownik, każdy nauczyciel, każdy pracownik administracyjny ma pełne prawo do tego, żeby czuć się w swoim miejscu pracy bezpiecznie. Pracodawca, organizator placówek oświatowych ma obowiązek zapewnić bezpieczne i higieniczne warunki pracy.” – dodawała.

“Kolejną grupą. która zwraca się do mnie, zwraca się do Lewicy z prośbą o wsparcie, jest grupa pracownic i pracowników ośrodków pomocy socjoterapeutycznych i-wychowawczych. Są to pracownicy, którzy zajmują się podopiecznymi nie tylko poniżej 18 roku życia, ale też tymi starszymi od dwudziestego szóstego roku życia, którzy wymagają specjalnej uwagi. Również ci pracownicy nie są uwzględnienie i to uwaga w czymś co w ogóle nie ma rangi aktu prawnego. To jest kolejny problem, którym chciałam podsumować tę konferencję. Dokument, który nazywa się Narodowy Program Szczepień jest to po prostu dokument w PDF-ie, umieszczony na stronie Kancelarii Rady Ministrów. Nie ma on żadnej rangi prawnej, to nie jest to nawet rozporządzenie Ministra Zdrowia, więc tak naprawdę te wszystkie grupy, które tam są ujęte i ta kolejność, która jest przedstawiona w tym dokumencie jest taką hipotezą, którą rządzący z Prawa i Sprawiedliwości sobie założyli. Natomiast nie ma tego ani jak pilnować, ani jak egzekwować” – to z kolei słowa Anny Marii Żukowskiej.

Lewica: nie państwu policyjnemu!

PiS i Solidarna Polska chce odebrać obywatelom możliwość nieprzyjęcia mandatu i zmusić ich do udowadniania swojej niewinności w sądzie, już po zapłaceniu. Prawnicy są oburzeni, lewica sejmowa i nie tylko protestuje.

Nie przyjmuj mandatu! – to jedna z podstawowych wskazówek z poradników demonstranta. Grupa 32 posłów Zjednoczonej Prawicy chce, by rada stała się nieaktualna i niewykonalna. Twierdzą, że chcą przyczynić się do… lepszego działania wymiaru sprawiedliwości. Podobno sądy są zawalone nieistotnymi sprawami i konieczne jest „usprawnienie postępowania w sprawach o wykroczenia oraz odciążenie sędziów sądów powszechnych od obowiązków związanych z rozpoznawaniem spraw o wykroczenia”.

Impulsywni obywatele

Odciążyć posłowie chcą także policję – od obowiązku wnioskowania do sądów o ukaranie obywateli. Ci natomiast często odmawiają przyjmowania mandatów w sposób „impulsywny i nieprzemyślany”, zmuszając policjantów, by „podjąć szereg czynności” w związku z wytoczeniem oskarżenia w sądzie. Po zmianie za obywatela myśleć będzie policjant.
Jeśli zmiana przejdzie, to od momentu, gdy policjant wręczy mandat, obywatel/ka będzie mieć 7 dni na zapłacenie wskazanej kwoty. W momencie wręczania warto również zwrócić uwagę na wszystkie możliwe okoliczności łagodzące i przemawiające za niekaraniem. Nawet bowiem jeśli zdecydujemy się na zaskarżenie mandatu do sądu (w ciągu 7 dni), to… – Ciężar udowodnienia swojej niewinności spada na obywatela – bez możliwości dostarczenia dodatkowych dowodów czy okoliczności podczas rozprawy. Grzywnę trzeba będzie opłacić w przeciągu 7 dni pod groźbą dodatkowej odpowiedzialności karnej, a na zwrot bezprawnie zabranych pieniędzy trzeba będzie czekać miesiącami… – komentują nowe zapisy na Facebooku aktywiści Polskiej Partii Socjalistycznej.

Smutny rozgardiasz

Nie mają też wątpliwości, że to odwet władzy za postawę uczestniczek protestów z ostatnich miesięcy. – Zjednoczona Prawica po raz kolejny robi rozgardiasz w polskim kodeksie karnym, próbując naprędce łatać smutne efekty swojej polityki – tej, przeciwko której ludzie od października masowo wychodzili na ulice. Swoją pozycję próbowali już ratować groźbami i zastraszaniem. Teraz chcą karać demonstrantów bez udowodnienia ich winy? Krok po kroku prawica buduje nam państwo policyjne – piszą.

Poselski projekt nie przeszedł żadnych konsultacji społecznych. Wiadomo dlaczego – ich wynik byłby oczywisty. Przeprowadzenie konsultacji w zastępstwie, by zaalarmować ludzi nieśledzących na co dzień politycznych nowości, zapowiedziała w imieniu Lewicy posłanka Anna-Maria Żukowska.

Nowy ład

– Jeszcze niedawno premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, iż w niedługim czasie przedstawi koncepcje nowego ładu. Czy ten „nowy ład” ma polegać na tym, iż mamy żyć w państwie policyjnym? Czy to będzie polegało na tym, że policjant w jednej ręce będzie trzymał pałę a drugą wręczał mandat? „Nie chcesz oberwać pałą? Przyjmij mandat!”. Tak to ma wyglądać? – pytała Żukowska na konferencji prasowej w Sejmie. Zwracała również uwagę na to, że przymus przyjmowania mandatów to najzwyczajniejsza na świecie presja ekonomiczna. Polak nie jest bogaty, kilka stów kary to poważny cios w skromny budżet czasów pandemii.
– Czy 500 złotych to jest dużo? To jest bardzo dużo, taka kwota może zdestabilizować budżet domowy młodej osoby, która przychodzi na demonstracje realizować swoje konstytucyjne prawo do manifestowania swoich poglądów, aby wyrażać swój sprzeciw oraz stanowisko. Żadna ustawa do tej pory – i mam nadzieję, że tak zostanie – tego nie zabrania. To jest konstytucyjne prawo każdego z nas i każdej z nas – grzmiała Żukowska.

Lewica w obronie Konwencji Stambulskiej

Polski rząd powinien w pełni zaimplementować konwencję, której celem jest walka z dyskryminacją i przemocą na tle płci, a nie sugerować, że się jej pozbędzie – mówiły pod Sejmem posłanki Lewicy. Ruszają również z edukacyjną wystawą.

Medialna wrzawa wokół Konwencji Stambulskiej nieco ucichła. Premier Morawiecki ogłosił przedstawienie tego dokumentu do oceny Trybunałowi Konstytucyjnemu, co można było odczytać następująco: szef rządu w dobie kryzysu wolałby zajmować się czym innym, ale nie odżegna się całkowicie od aktualnej linii propagandowej swojego obozu, jaką jest nagonka na prawa mniejszości. Najzajadlej atakujący konwencję ziobryści przerzucili się na tematykę LGBT. Nie ma jednak gwarancji, że nie będą chcieli znowu uderzyć w stowarzyszenia prokobiece i w same prawne gwarancje dla ofiar przemocy (czyli w ponad 90 proc. zgłaszanych przypadków – w kobiety), równocześnie twierdząc, że to prawica stoi na straży wartości i broni ofiar przemocy.

Lewica stanowczo sprzeciwia się planom wypowiedzenia konwencji stambulskiej. Rozpoczyna ogólnopolska akcję propagującą walkę z przemocą.

Przed Sejmem grupa posłanek Lewicy ustawiła banery z tablicami, ilustrującymi skalę przemocy domowej w Polsce.

Taka wystawa będzie prezentowana przez posłanki i posłów Lewicy w całej Polsce, we wszystkich okręgach wyborczych. Chodzi o to, by Polki i Polacy mieli możliwość uświadomienia sobie, jak wielkim problemem jest przemoc w rodzinie, o czym świadczą dane o tym zjawisku i czemu odrzucenie Konwencji o przeciwdziałaniu przemocy wobec kobiet i zapobieganiu przemocy w rodzinie jest cofnięciem polskiego systemu prawnego o lata wstecz.

Wystawa przedstawi cele i gwarancje karania sprawców przestępstw, dotychczasowe inicjatywy, powstałe dzięki uchwaleniu Konwencji.
To m.in. całodobowa linia dla osób doświadczających przemocy, przeciwstawi się fałszom, którymi operuje prawica i środowisko ministra Ziobry, w tym temu, że obowiązywanie przepisów konwencji stanowi zagrożenie dla rodzin i że służy jako narzędzie do walki z religią i tradycją.
To nie wiara i tradycja są problemem dla twórców dokumentu, tylko wykorzystywanie ich jako pretekst, usprawiedliwienie dla sprawców dyskryminacji i przemocy – zauważyła podczas konferencji prasowej posłanka Małgorzata Prokop-Paczkowska.

Jej klubowa koleżanka i zasłużona działaczka prokobieca Wanda Nowicka poinformowała, że środowiska lewicowe skierowały do premiera Morawieckiego petycję, by państwo polskie nie wypowiadało Konwencji Stambulskiej.

– Najważniejsze jest to, żeby premier Morawiecki wiedział i podjął wszelkie działania, żeby ta konwencja była w pełni implementowana, bo choć wiele rzeczy udało się wprowadzić, wciąż jeszcze są obszary, w których ona nie funkcjonuje. Wymieniła w tym kontekście poradnictwo dla ofiar przemocy, wsparcie materialne i mieszkaniowe – powiedziała posłanka.

Anna Maria Żukowska zwróciła uwagę, jak bardzo Konwencja i walka o jej zachowanie jest potrzebna: – Będziemy z tą wystawą w całym kraju, w każdym okręgu wyborczym i będziemy służyć pomocom wszystkim tym, którzy jej będą potrzebowali – obiecała.

Inicjatywa Lewicy, by w miarę możności, jak najwięcej ludzi zapoznało się z rzetelną argumentacją za obowiązywaniem Konwencji i przeciwko prawicowo- kościelnej narracji skierowanej na jej wypowiedzenie, jest doskonałym pomysłem. Nie ma zgody na usprawiedliwianie sprawców przemocy domowej, której rocznie ulega dziesiątki tysięcy kobiet, a ginie w jej wyniku od 150 do 400 kobiet.

W konferencji prasowej brały udział również posłanki Anita Kucharska-Dziedzic, Katarzyna Kotula i Katarzyna Ueberhan.

Lewica już wie, ale nie powie

Po trzygodzinnych obradach klubu parlamentarnego Lewicy udało się wypracować wspólne stanowisko w sprawie wtorkowego głosowania nad ustawą o zniesieniu limitu 30-krotności składek na ZUS. Rzeczniczka Anna-Maria Żukowska nie
zdradziła jednak szczegółów.

Poparcie Lewicy dla ustawy może okazać się kluczowe, gdyż przeciwko rządowemu projektowi zagłosują deputowanvi Porozumienia, koalicjanta Prawa i Sprawiedliwości. Dla rządu Morawieckiego jest to niezwykle ważne głosowanie, gdyż zmiany są niezbędne do pozyskania 5 mld złotych, które władza potrzebuje do spełnienia obietnicy zrównoważonego budżetu.
Co zakłada ustawa? Według projektu od 2020 r. składka na ubezpieczenia emerytalne i rentowe będzie odprowadzana od całości przychodu. Dotychczas osoby zarabiające więcej niż 11 tys złotych nie miały pociąganej składki do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych po przekroczeniu progu dochodowego. PiS chce znieść ten limit, co przyniesie przychód szacowany na 7,1 mld zł. Rząd nie przejmuje się faktem, że za jakiś czas takim osobom trzeba będzie wypłacać wyższe emerytury, gdyż w skrajnie niesprawiedliwym polskim systemie wysokość emerytury jest ściśle powiązana z wysokością odprowadzanych składek na ubezpieczenia emerytalne i rentowe. Im wyższa kwota odprowadzanych składek iv im dłuższy okres zatrudnienia, tym wysokość świadczenia jest wyższa.
Partia Razem dopuszczała możliwość poparcia ustawy pod warunkiem, że znajdzie się w niej zapis o emeryturze maksymalnej, co miałoby zapobiec sytuacji, w której system będzie musiał wypłacać horrendalnie wysokie świadczenia bogatym emerytom.
Jak jutro zagłosują deputowani Lewicy? Na razie nie chcą zdradzić.
– Klub Lewicy decyzję podjął wspólną, wspólne będzie miał stanowisko, ta decyzja zapadła jednogłośnie, natomiast nie chcąc dawać naszym przeciwnikom politycznym oręża w dłoń jeszcze przed tym kluczowym głosowaniem. Nie zdradzimy szczegółów naszego stanowiska, natomiast mogę powiedzieć, że będzie to wspólne stanowisko klubu – ogłosiła Anna Maria Żukowska.

Polska dla każdego

To my jesteśmy jedynymi wiarygodnymi obrońcami mniejszości religijnych, etnicznych, a także rzecznikami praw kobiet i społeczności osób nieheteronormatywnych – mówi w rozmowie z Arturem Jaskulskim rzeczniczka SLD Anna Maria Żukowska, „dwójka” na warszawskiej liście Lewicy.

Artur Jaskółski: Pani Rzecznik, wiele się mówi o tym, że nadchodzące wybory parlamentarne są niezwykle ważne. Ale co jest stawką w tych wyborach?

Anna Maria Żukowska: Polska lewica stoi przed ogromnym wyzwaniem, musimy zawalczyć o odbudowę naszej wspólnoty, naszego społeczeństwa. Polska jest podzielona na wrogie sobie obozy, podziały przebiegają przez rodziny, przyjaciół i sąsiadów. A przecież powinniśmy wspólnie realizować zasadę sprawiedliwości społecznej, nasz kraj nie może być podzielony na Polskę A i Polskę B; na oazy spokoju i dobrobytu oraz na pustynie biedy i obskurantyzmu. Chcę równego dostępu do pracy, ochrony zdrowia i usług publicznych. Chcę by każdy i każda czuł się u siebie. Niezależnie od płci, wieku, orientacji seksualnej, koloru skóry, niepełnosprawności i pełnosprawności, wyznania lub jego braku, płci, pochodzenia oraz wykształcenia.
Stoimy też jako Polki i Polacy przed wyborem: czy chcemy Polski dobrobytu i postępu, czy Polski w wersji PiS: dobrobytu dla wybranych w pakiecie z konserwatyzmem i zastojem. Lewica jest siłą, która nie tylko zadba o dobrobyt na wzór krajów skandynawskich, o zasypywanie nierówności społecznych, ale która będzie prowadzić poważną politykę międzynarodową, która będzie po partnersku współpracować w ramach UE i która będzie miała odwagę stawiać czoła wyzwaniom współczesności takim jak kryzys klimatyczny i zmiany w strukturze wiekowej społeczeństwa. Tylko Lewica nie będzie się też bała przeciwstawić hegemonii Kościoła i nie da się zastraszyć. To my jesteśmy jedynymi wiarygodnymi obrońcami mniejszości religijnych, etnicznych, a także rzecznikami praw kobiet i społeczności osób nieheteronormatywnych. Nasze wartości, wartości Lewicy – to Współpraca Wspólnota i Wolność!

Mówi Pani o Lewicy, dla której priorytetem zawsze (no, może nie zawsze…) były sprawy socjalne. Czy ma Pani pomysł na to, jak przywrócić sprawiedliwość społeczną?

Musimy o tym mówić, to zadanie lewicy – ale nie o kosmetycznych zmianach w postaci transferów socjalnych na dzieci, które omijają znaczną część społeczeństwa: osoby bezdzietne, osoby mające dzieci dorosłe oraz emerytki i emerytów, czy o symbolicznej 13 emeryturze. System wymaga głębokiej zmiany. Dość już napychania kieszeni najbogatszym kosztem tych najuboższych! Trzeba sobie jasno powiedzieć: obecny system podatkowy w Polsce to jest WYZYSK. Wyzysk grup najsłabiej uposażonych, przy jednoczesnym preferowaniu tych obrośniętych w kapitał: zarówno finansowy, jak i kulturowy i społeczny.
Podatki muszą być progresywne, a podatek VAT musi być niższy nie na dobra luksusowe, a na podstawowe, jak żywność czy ubrania (5 proc.). VAT powinien być jednak wyższy na produkty, które powodują choroby cywilizacyjne, jak cukrzyca, otyłość, miażdżyca czy nadciśnienie, a więc produkty wysokoprzetworzone, i na cukier.
Korporacje ogólnoświatowe takie muszą przestać omijać przepisy i zatrudniać przez pośredników na śmieciówkach, muszą przestać transferować zyski poza nasz kraj, a jak nie, to do widzenia! Kapitał powinien być opodatkowany: od spekulacji finansowych, obejmujących akcje, obligacje oraz derywaty (do których należy zaliczyć grupę instrumentów bardziej złożonych, takich jak opcje i swapy) powinien być naliczany podatek (FTT) w wysokości 0,1 proc. od wartości wszystkich transakcji między instytucjami, jeśli przynajmniej jedna ze stron ma siedzibę w Polsce. Popieram Exit tax (podatek od niezrealizowanych zysków w związku z „ucieczką” z kapitałem z kraju w celu uniknięcia opodatkowania) i podatek od transakcji na instrumentach pochodnych.
Podatek rolny to powinno być opodatkowanie działalności rolniczej nie od areału, a podatkiem dochodowym w wysokości 19 proc., co pozwoli też uwzględnić rolnikowi koszty. Niejako w zamian należy wprowadzić ustawowe, gwarantowane ceny minimalne skupu na produkty rolne.

Było sporo o podatkach, ale może porozmawiajmy o przychodach. Co w sprawie pensji i emerytur ma do zaproponowania Lewica?

Osoby zarabiające najmniej, pensję minimalną, którą proponujemy w wysokości 2700 zł brutto, ale docelowo chcemy ją powiązać z medianą zarobków tak, by wynosiła ona 60 proc. średniego wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw, powinny mieć ją w całości objęte kwotą wolną od podatku. Tak samo emeryci z najniższymi uposażeniami: najniższa gwarantowana emerytura, inaczej nazywana emeryturą obywatelską, powinna wynosić 1600 zł na rękę, po to, by emeryci również mogli korzystać z owoców wzrostu gospodarczego i aby zmniejszyć rozziew między poziomem życia pracujących a tych będących już na emeryturze. Jako SLD mamy też projekt zmiany tzw. renty wdowiej w ten sposób, by stworzyć możliwość otrzymania po zmarłej osobie pozostającej we wspólnym pożyciu  – mężu, żonie, partnerze lub partnerce, bez względu na płeć – 85 proc. jej emerytury albo zachowania emerytury własnej wraz z prawem do otrzymywania 50 proc. świadczenia osoby zmarłej. Ponieważ najbardziej zagrożone ubóstwem są w tej chwili w Polsce seniorki, absolutnie konieczne jest wprowadzenie mechanizmów wyrównywania emerytur przysługujących kobietom z emeryturami pobieranymi przez mężczyzn, także w odniesieniu do osób, które już uzyskały prawo do emerytury.

Ważnym tematem społecznym, w który zaangażowany był Sojusz Lewicy Demokratycznej, było wycofanie ustawy represyjnej. Co się będzie działo dalej z tą sprawą?

Wraz z Andrzejem Rozenkiem podpisałam w Sejmie Pakt dla Mundurowych – zobowiązujemy się jako Lewica do wycofania ustawy odbierającej emerytom mundurowym ich prawa nabyte, do ukarania winnych uchwalenia tej haniebnej ustawy oraz do niedopuszczenia do kolejnych ustaw przygotowanych przez PiS które sięgałyby po emerytury kolejnych grup, w tym wojskowych.

Przejdźmy teraz może do drugiego tradycyjnego filaru Lewicy – tzw. spraw światopoglądowych….

Tak, zawsze powtarzam, że Lewica, aby stabilnie chodzić po ziemi musi stać na dwóch nogach – socjalnej i światopoglądowej. Kiedy mówimy o świeckim państwie, mówimy też o sprawach, które można zmienić już teraz, bez renegocjacji czy wypowiadania konkordatu. Wydatki z budżetu państwa na Kościół powinny być transparentne. W tej chwili dokładnie nie wiemy, jakie są te wydatki, bo one są poukrywane w różnych pozycjach budżetowych. Np. Polska wydaje znacznie więcej na uczelnie katolickie, niż to pierwotnie było w konkordacie zaplanowane. Według konkordatu miały być finansowane dwie takie uczelnie wyższe, a jest ich więcej. Dalej jest sprawa opodatkowania księży. Za duchownych składkę ZUS płaci w 80 proc. Fundusz Kościelny, a więc to pieniądze pochodzące z budżetu państwa. PIT jest zaś ustalany ryczałtowo od liczby parafian, a nie od rzeczywistej liczby wiernych. To nie jest sprawiedliwe w porównaniu z pozostałymi podatnikami. Zdarza się przecież tak, że bardzo małe parafie są bardzo bogate – za sprawą choćby jednego hojnego biznesmena, który akurat tam jest parafianinem i szczodrze daje na tacę, na kolędę czy intencje mszalne. A mimo wysokiego dochodu, PIT płacony przez proboszcza takiej parafii jest symboliczny. Z kolei kościelne osoby prawne zwolnione są również z podatków VAT i CIT i nawet nie muszą prowadzić ewidencji przychodów. Chcę, by Kościół i księża płacili podatki dochodowe na zasadach obowiązujących nas wszystkich, a więc od wysokości dochodu. Kościoły powinny wprowadzić obowiązek dokumentacji przychodów Kościoła i duchownych, a księża powinni płacić składki ZUS na zasadach ogólnych, więc Fundusz Kościelny powinien zostać zlikwidowany.
Religia powinna być nauczana w salkach katechetycznych, a nie w szkołach. Jednocześnie nauczanie religii nie powinno być finansowane z budżetu państwa – a to są 2 mld zł w tej chwili. Te środki można by przeznaczyć m.in. na nauczanie języków obcych. A naukę danej religii konkretne związki wyznaniowe finansowałyby sobie same. Uroczystości państwowe powinny się odbywać bez oprawy religijnej, powinniśmy wypracować godny, świecki i niemilitarny styl organizowania najważniejszych wydarzeń i obchodów świąt państwowych.

Sprawy światopoglądowe to także prawa reprodukcyjne. Czy Lewicy wystarczy determinacji, by walczyć o nie?

SLD jest partią, która jako jedyna w Polsce dwukrotnie doprowadziła do liberalizacji przepisów dotyczących przerywania ciąży. To nie będzie koniec naszych starań. Również w przyszłej kadencji SLD będzie składało ustawę dotyczącą liberalizacji przepisów o przerywaniu ciąży. Jeśli Lewica będzie miała moc sprawczą w parlamencie, to my te zmiany w końcu przeprowadzimy! Mamy badania, z których wynika, że poparcie dla liberalizacji rośnie, bo tzw. „kompromis aborcyjny” tak naprawdę nie działa. Jak jeszcze dodamy do tego klauzulę sumienia, to znajdujemy się w sytuacji, w której nawet w tych przypadkach, w których zgodnie z obecnie obowiązującą ustawą kobieta ma prawo przerwać ciążę, fizycznie nie ma możliwości gdzie tego zrobić. Kompromis zamienił się w zakaz aborcji.
Przywrócimy też finansowanie in vitro z budżetu państwa, pełny dostęp do badań prenatalnych, i wprowadzimy refundację antykoncepcji.

O, a jak już jesteśmy przy polityce lekowej..

W sprawie leków – to Lewica jako jedyna proponuje unikalne rozwiązanie: WSZYSTKIE leki, które są wystawiane na receptę, będą kosztować maksymalnie 5 zł. Nie można przecież karać ludzi za chorowanie!

Co jest Pani zdaniem największym problemem społecznym?

Zdecydowanie mieszkalnictwo! To który dotyka wszystkich grup społecznych, w każdym wieku, niezależnie od pochodzenia, wykształcenia, itd. To brak mieszkań! My jako Lewica mamy na to pomysł: powołamy państwowego dewelopera, który będzie budował nie dla zysku, a dla obywateli i w latach 2021 – 2031 zapewni milion mieszkań na terenach należących do Skarbu Państwa. Koszt najmu nie będzie przekraczał 20 zł za m2. Mieszkania będzie można potem wykupić na raty z maksymalnym oprocentowaniem 3 proc..

Lewica 2019

Włodzimierz Czarzasty: Państwo prawa i sprawiedliwość społeczna

Łączy nas przyszłość! Daliśmy się jako społeczeństwo skłócić. Złe słowa. Sorty. Walka pomiędzy Platformą a PiS-em. Obrażanie i złe traktowanie ludzi. To wszystko co obecnie ma miejsce w Polsce. Lewica daje przykład i łączy się, chociaż jest różna i przychodzi z różnych miejsc. Lewica łączy się po to, aby rozmawiać o przyszłości, i aby ją tworzyć. A naszą przyszłość chcemy tworzyć na bazie Konstytucji, ustawie zasadniczej, którą Polsce dała lewica i trzeba o tym pamiętać.
Jeżeli jest tak, że Konstytucja jest dla nas wszystkich taka ważna, to pamiętajmy o tym, iż ustawa zasadnicza to jest państwo prawa i sprawiedliwość społeczna – mówi o tym artykuł 2 Konstytucji. Sprawiedliwość społeczna to jest społeczna gospodarka rynkowa, to jest to na czym lewicy powinno najbardziej zależeć. Pozwólcie, że rzucę okiem na tę Konstytucję i opowiem Wam o kilku sprawach, o których jest w tym dokumencie napisane. Podstawowym obowiązkiem państwa jest eliminowanie z życia społecznego: dyskryminacji, nierówności, biedy, bezdomności i bezrobocia. Życie i zdrowie ludzkie nie może być towarem. System ochrony życia i zdrowia nie może być systemem komercyjnym. Nie może być tak, że bogatszy jest zdrowszy tylko dlatego, że ma więcej pieniędzy od biednego. Państwo zobowiązuje się zapewnić obywatelom wolność i równość, szczególnie wobec prawa. Państwo nie może być przedsiębiorstwem komercyjnym, w swej istocie działania kieruje się interesem społecznym, a nie kryterium zysku. Państwo świadczy usługi publiczne, a nie handluje nimi. Usługi publiczne to kultura, służba zdrowia, czy też edukacja. To wszystko to, za co obywatelka i obywatel nie mają prawa płacić, lecz powinni mieć to zagwarantowane, ponieważ tak mówi Konstytucja. Praca w administracji państwowej oraz samorządowej to służba, a nie etat i gratyfikacja. Państwo zobowiązane jest określić i realizować wobec wszystkich obywateli zasadę zapewnienia minimum socjalnego. Państwo powinno dać w swej praktyce działania równy dostęp młodzieży do edukacji na poziomie średnim, eliminując jakiekolwiek ograniczenia społeczne, czy też majątkowe.
Istnienie i działalność rynku powinno być częściowo regulowane, nie może być tak, że podstawowym interesem w naszym kraju, będzie interes kapitału. Banki i korporacje muszą płacić takie same podatki i mieć te same prawa co małe przedsiębiorstwa. System podatkowy powinien odzwierciedlać zasadę sprawiedliwości społecznej, nie może być od niego odstępstw i wyjątków nawet dla kleru. Konstytucja jest ważniejsza od Ewangelii!
Państwo prawa to nie jest państwo Piebiaka i Ziobry. To nie jest tak, że sędziowie się ze sobą pokłucili. To nie jest tak, jak mówi pan Ziobro, że to świństwo między jednym a drugim sędzią. To jest tak, że jak zginęła Barbara Blida to pan Ziobro mówił, iż to „świństwo, i że tak się zdarzyć nie powinno”. To jest tak, że jak weszli do mnie do domu o 6 rano i położyli moją żonę oraz dzieci na podłodze i przystawili pistolet do głowy i powiedzieli: „jak się ruszysz to Cię zastrzelimy”! To nie jest tak panie Ziobro, że to było świństwo. To nie jest wreszcie tak, że kłócą się sędziowie. To jest tak panie Ziobro, że urzędnicy państwowi i wiceminister pod pana podległy podpuszczają na ludzi. Ale chciałem panu Ziobro powiedzieć jedną rzecz: czy pan zauważył, że te wszystkie świństwa pana oplatają? Sprawy z przeszłości, kiedy był pan w pierwszym rządzie PiS ministrem, że te wszystkie świństwa pana oplatają. Panie Ziobro, panie ministrze: czy to nie jest tak, że jest pan „świństwogenny”? Chciałem panu obiecać jedną rzecz: my Lewica nie jesteśmy Platformą Obywatelską i stanie pan przed Trybunałem Stanu. A jeżeli będzie tak, że nie wyjaśnicie tej sprawy i nie powołacie – a nie powołacie – komisji śledczej, to stanie pan przed Trybunałem Stanu razem z premierem Morawieckim. Będzie was dwóch. Zniesiemy delegacje sędziów do Ministerstwa Sprawiedliwości, ponieważ sędziowie w Ministerstwie Sprawiedliwości przestają być sprawiedliwi. Przedstawimy w najbliższym czasie kalendarz przywrócenia praworządności, dokładnie kawałek po kawałku, tego nie da się zrobić jedną ustawą. W tym kalendarzu miesiąc po miesiącu pokażemy co trzeba zrobić w Polsce, aby praworządność znowu zafunkcjonowała. Przywrócimy utraconą niezależność Trybunałowi Konstytucyjnemu, Sądowi Najwyższemu oraz Krajowej Radzie Sądownictwa. Dla każdej obywatelki i każdego obywatela otworzymy 200 posterunków Policji, które zostały zlikwidowane za rządów Platformy Obywatelskiej. Każdy ma prawo, aby czuć się bezpiecznie.
Konstytucja to również praca. Zniesiemy umowy śmieciowe. Każdy bez względu na formę zatrudnienia – umowa o pracę, umowa o dzieło, umowa zlecenie, czy też jest samozatrudniony – otrzyma prawo do urlopu, bezpiecznego i higienicznego sposobu pracy, prawo do zabezpieczenia społecznego, prawo do minimalnego wynagrodzenia, prawo do ochrony rodzicielstwa, czy też prawo do zrzeszania się w związkach zawodowych. Wynagrodzenie za czas niezdolności do pracy ze względu na chorobę będzie wypłacane w wysokości 100 proc. wynagrodzenia. Zwrócimy prawa nabyte służbom mundurowym. Zapewnimy godne wynagrodzenie w sektorze publicznym w wysokości 3500 złotych. Będziemy dążyli, aby w pewnej perspektywie minimalne wynagrodzenie wynosiło 1000 euro. Chcemy, aby najniższa emerytura i renta była na poziomie 1600 złotych, aby było to gwarantowane, i aby była to emerytura obywatelska. Chcemy rozwoju emerytury wdowiej, w przypadku śmierci jednego z partnerów to drugi będzie miał prawo do 85 proc. zmarłej osoby lub też do swojej emerytury doda 50 proc. świadczenia swojego zmarłego partnera. Mężczyźni i kobiety muszą zarabiać tak samo, od 2023 roku każde przedsiębiorstwo będzie musiało uzyskać certyfikat sprawiedliwości płac. Certyfikat, który będzie mówił, iż w tym przedsiębiorstwie kobiety i mężczyźni zarabiają na tych samych stanowiskach te same pieniądze. Tak jest w Islandii. Zniesiemy ryczałtową składkę na ZUS, w ten sposób, aby ta składka była płacona w zależności od skali i wielkości przedsiębiorstwa. Nie każdego stać na obecną stawkę, nie każdy jest prezesem wielkiego banku.
Socjal i demokracja, te słowa łączą się w jedno – socjaldemokrację. Kocham to! Kocham demokrację i sprawy socjalne, to aby ludziom było lepiej. Głosujcie na nas! Łączy nas przyszłość i rozsądek. Połączyliśmy się, aby dla Was robić to co jest w naszych głowach i sercach!

Anna Maria Żukowska: Polska dla każdego

Polska lewica stoi przed ogromnym wyzwaniem, musimy zawalczyć o odbudowę naszej wspólnoty, naszego społeczeństwa. Polska jest podzielona na wrogie sobie obozy, podziały przebiegają przez rodziny, przyjaciół i sąsiadów. A przecież powinniśmy wspólnie realizować zasadę sprawiedliwości społecznej, nasz kraj nie może być podzielony na Polskę A i Polskę B; na oazy spokoju i dobrobytu oraz na pustynie biedy i obskurantyzmu. Chcemy równego dostępu do pracy, ochrony zdrowia i usług publicznych. Chcemy by każdy i każda czuł się u siebie. Niezależnie od płci, wieku, orientacji seksualnej, koloru skóry, niepełnosprawności i pełnosprawności, wyznania lub jego braku, płci, pochodzenia oraz wykształcenia.
Wykształcenie to jest coś co każda mama i tata chcą dać swojemu dziecku. Dobra szkoła to szkoła nowoczesna, przyjazna i wolna od indoktrynacji religijnej. Państwo powinno stać na straży takiej szkoły. Kiedy moja córka dowiedziała się na danym etapie edukacji, że musi przerobić materiał z trzech lat przez okres dwóch lat, przestawić się na zupełnie inny tryb, to dotknęły ją uczucia wszystkim znane jej rówieśniczkom i rówieśnikom. Uczucia braku stabilności oraz niepewność i lęk. Pani minister Zalewska, to jest pani wina. Uciekła pani do Brukseli zostawiając po sobie chaos. Dzieciom zafundowała pani nieprzespane noce, kucie do rana i nerwy. Dokonała pani reformy formalnej likwidując gimnazja, ale materialnie wszystko zostało po staremu. Szkoła nie odpowiada na wyzwania współczesności. Pani Zalewska, oskarżam panią oraz PiS o cofanie polskiego szkolnictwa XIX wieku. Marnujecie potencjał naszych dzieci!
Opowiem Wam również jakie mam marzenie. Wysłuchajcie mnie przez chwilę. Marzę o szkole bez przemocy, o szkole równych szans, aby to osiągnąć wprowadzimy zajęcia antydyskryminacyjne, każde dziecko powinno czuć się w swojej szkole bezpiecznie.
Wiele dzieciaków spędza też mnóstwo czasu w sieci, dlatego też wprowadzimy obowiązkowe zajęcia z cyberbezpieczeństwa. Dzieci muszą wiedzieć jak chronić się w Internecie.
Czy może się czuć komfortowo i bezpiecznie dziecko w przepełnionych salach, czy też stłoczonych korytarzach? Nauka w 36 osobowej klasie jest nieefektywna, dlatego też zmniejszymy liczbę dzieci w poszczególnych klasach. Odejdziemy od testomanii, szkoła ma uczyć myślenia, przede wszystkim krytycznego myślenia.
Dobra szkoła, szkoła równych szans nie tylko powinna być świecka. Czy wiedzą Państwo, że na lekcje religii wydajemy 2 mld złotych rocznie? Wolałabym przeznaczyć te pieniądze na naukę języka angielskiego i my to zrobimy, ponieważ uważamy, że religia powinna być nauczana w salach katechetycznych, a szkoła powinna zajmować się rzetelną edukacją. Również edukacja seksualna! Nie bójmy się mówić o seksualności człowieka, ponieważ człowiek jest z natury istotą seksualną a nie bezpłciowym aniołem. Dzieciom trzeba wytłumaczyć co dzieje się z ich ciałem w okresie dorastania. Należy im się rzetelna wiedza i fakty, a nie zaczerwieniona z zażenowania katechetka, prowadząca WDŻ. Taka rzetelna edukacja o seksualności, o ciele, o dojrzewaniu i o emocjach pozwoli uchronić wiele młodych osób przed tragediami, przed napastowaniem seksualnym. Pozwoli również zrozumieć swoją tożsamość, nauczyć się słuchać własnego ciała.
Dzieciom należą się również darmowe dojazdy do szkoły, to ważne dla wyrównywania szans edukacyjnych wszystkich dzieci. Żadne dziecko nie może być też w szkole głodne, zadbamy o darmowe śniadanie dla każdego ucznia i uczennicy.
Tylko 3 proc. dzieci ma zdrowe zęby, to jest wstrząsające. Dlatego przywrócimy gabinety dentystyczne w szkołach oraz opiekę pielęgniarską. Tego wszystkiego nie da się zrobić bez dobrych nauczycieli i bez godnie wynagradzanych nauczycieli, dlatego jesteśmy za Kartą Nauczyciela.
To moje marzenia, jako matki i Polki. Jako rzeczniczka Waszych spraw i wspólnie z Wami i dzięki Wam uda mi się je zrealizować.