Znów tylko srebro dla Zmarzlika

Polscy żużlowcy znów nie wygrali zawodów Speedway of Nations. Jeżdżący w biało-czerwonych barwach Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski na torze w Manchesterze zdobyli najwięcej punktów, ale w biegu finałowym Janowski zaliczył wywrotkę i dzięki temu mistrzowski tytuł zdobyli Brytyjczycy.

Polacy wygrali sobotni turniej Speedway of Nations, ale Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski mieli świadomość, że najważniejsze zadanie dopiero przed nimi. Tym bardziej że niedziela w Manchesterze przyniosła zupełnie inaczej przygotowany tor. Zmieniła się też siła rażenia najgroźniejszych rywali. W szeregach Brytyjczyków zabrakło kontuzjowanego Taia Woffindena, którego zastąpił Daniel Bewley. Pierwszy wyścig gospodarzy pokazał, że ta zmiana wcale nie musi oznaczać osłabienia. Udało im się bowiem pokonać Biało-Czerwonych. Była to też pierwsza porażka duetu Zmarzlik-Janowski, bo w sobotę Polacy wygrali wszystkie wyścigi. Chwilę później Polacy znów zjeżdżali z toru pokonani – tym razem lepsi okazali się Leon Madsen i Mikkel Michelsen. Polakom przewaga 10 punktów z sobotnich zawodów wystarczyła, by wygrać fazę zasadniczą Speedway of Nations i uzyskać bezpośredni awans do wyścigu finałowego. W biegu barażowym Duńczycy zmierzyli się z Brytyjczykami. Na ostatnim okrążeniu lider reprezentacji Danii Leon Madsen próbował przyblokować obu Brytyjczyków, ale nic to nie dało, a jeszcze stracił prowadzenie na rzecz Lamberta.
Wypada wspomnieć, że punktacja w SoN jest nietypowa, bowiem za pierwszą lokatę przyznawane są cztery punkty, za drugą trzy, za trzecią dwa, a za czwartą zero. W finale Polacy stanęli przed historyczną szansą na pierwszy triumf w SoN. Zwycięstwo w rundzie zasadniczej dało im pierwszeństwo w wyborze pól startowych. W nim Zmarzlik świetnie ruszył spod taśmy i odniósł zwycięstwo. Jednak Janowski na drugim łuku zakopał się po zewnętrznej i upadł. Wygrana Zmarzlika nic polskiej ekipie nie dała, bo finałowy bieg Brytyjczycy wygrali 5-4 i to oni cieszyli się z mistrzowskiego tytułu, chociaż w łącznym dorobku mieli 64 punkty, o 10 mniej od Polaków, którzy w sumie zdobyli 74 punkty.
Kolejne lokaty zajęły ekipy Danii (68 pkt), Australia (49), Francja (47), Łotwa (42) i Szwecja (30). Zmarzlik miał prawo czuć się rozczarowany, bo w tegorocznej edycji indywidualnych mistrzostw świata także wywalczył tylko srebrny medal, przegrywając walkę o tytuł z zawodnikiem Sparty Wrocław Artiomem Łagutą. W zawodach SoN stracił złoto także przez zawodnika Sparty, chociaż upadek Janowskiego z pewnością nie był celowym. To tylko taki interesujący zbieg okoliczności.
„Zawsze można powiedzieć, że srebro to też sukces, ale moim zdaniem nie w tym przypadku. Lepszej okazji do wygrania SoN nie mogliśmy sobie wyobrazić. Nie było Rosjan, nie jechał Tai Woffinden, a w Szwecji startował tylko junior. Skoro nie cieszyliśmy się z drugich lokat w poprzednich turniejach, w których stawka była silniejsza, to tym bardziej nie powinniśmy teraz” – ocenił występ biało-czerwonych były trener naszej żużlowej kadry Marek Cieślak.

Kadry na Speedway of Nations 2021

W najbliższy weekend na torze w Manchesterze rozegrane zostaną finały Speedway of Nations. Faworytem zmagań z udziałem siedmiu zespołów jest Polska, w barwach której wystartują Zmarzlik, Janowski i Miśkowiak.

Trenerzy mieli prawo powołać do kadry po pięciu zawodników, ale tuż przed zawodami musieli dokonać wyboru i wybrać dwóch seniorów oraz jednego juniora. W składzie reprezentacji Polski zgodnie z przewidywaniami znalazł się aktualny wicemistrz świata Bartosz Zmarzlik, którego partnerem pierwotnie miał być Dominik Kubera, który był partnerem Zmarzlika w półfinałowych zmaganiach. Trener biało-czerwonych Rafał Dobrucki dokonał jednak roszady i w miejsce Kubery wystawił kapitana mistrzowskiej ekipy Sparty Wrocław Macieja Janowskiego. Do tego duetu doszedł indywidualny mistrz świata juniorów Jakub Miśkowiak. Oprócz reprezentacji Polski, na zmianę w składzie przeprowadzili również Szwedzi. Fredrik Lindgren zmuszony był przedwcześnie zakończyć sezon i opuścić ostatnie w tym roku zawody przez kontuzję ręki. W jego miejsce ścigał się będzie Jacob Thorssell.
Tegoroczna edycja SoN jest czwartą w historii. Trzy poprzednie wygrała ekipa Rosji, której tym razem w finale zabrakło. Siedem drużyn zmierzy się w 21 biegach w sobotę, a w niedzielę w kolejnych 21 wyścigach. Reprezentacja z największą liczbą punktów zdobytych w obu turniejach awansuje do wielkiego finału, a drużyny z drugiego i trzeciego miejsce powalczą o to w barażu. Tytuł mistrza świata SoN zdobędzie zwycięzca finału.

Składy drużyn:
Wielka Brytania – Tai Woffinden, Robert Lambert, Tom Brennan (U-21);
Polska – Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Jakub Miśkowiak (U-21);
Szwecja – Pontus Aspgren, Jacob Thorssell, Philip Hellstroem-Bangs (U-21);
Dania – Leon Madsen, Mikkel Michelsen, Mads Hansen (U-21);
Australia – Jason Doyle, Max Fricke, Keynan Rew (U -21);
Łotwa – Andrzej Lebiediew, Oleg Michaiłow, Francis Gusts (U-21);
Francja – David Bellego, Dimitri Berge, Steven Goret (U-21).

Kadry na Speedway of Nations 2021

W najbliższy weekend na torze w Manchesterze rozegrane zostaną finały Speedway of Nations. Faworytem zmagań z udziałem siedmiu zespołów jest Polska, w barwach której wystartują Zmarzlik, Janowski i Miśkowiak.

Trenerzy mieli prawo powołać do kadry po pięciu zawodników, ale tuż przed zawodami musieli dokonać wyboru i wybrać dwóch seniorów oraz jednego juniora. W składzie reprezentacji Polski zgodnie z przewidywaniami znalazł się aktualny wicemistrz świata Bartosz Zmarzlik, którego partnerem pierwotnie miał być Dominik Kubera, który był partnerem Zmarzlika w półfinałowych zmaganiach. Trener biało-czerwonych Rafał Dobrucki dokonał jednak roszady i w miejsce Kubery wystawił kapitana mistrzowskiej ekipy Sparty Wrocław Macieja Janowskiego. Do tego duetu doszedł indywidualny mistrz świata juniorów Jakub Miśkowiak. Oprócz reprezentacji Polski, na zmianę w składzie przeprowadzili również Szwedzi. Fredrik Lindgren zmuszony był przedwcześnie zakończyć sezon i opuścić ostatnie w tym roku zawody przez kontuzję ręki. W jego miejsce ścigał się będzie Jacob Thorssell.
Tegoroczna edycja SoN jest czwartą w historii. Trzy poprzednie wygrała ekipa Rosji, której tym razem w finale zabrakło. Siedem drużyn zmierzy się w 21 biegach w sobotę, a w niedzielę w kolejnych 21 wyścigach. Reprezentacja z największą liczbą punktów zdobytych w obu turniejach awansuje do wielkiego finału, a drużyny z drugiego i trzeciego miejsce powalczą o to w barażu. Tytuł mistrza świata SoN zdobędzie zwycięzca finału.

Składy drużyn:
Wielka Brytania – Tai Woffinden, Robert Lambert, Tom Brennan (U-21);
Polska – Bartosz Zmarzlik, Maciej Janowski, Jakub Miśkowiak (U-21);
Szwecja – Pontus Aspgren, Jacob Thorssell, Philip Hellstroem-Bangs (U-21);
Dania – Leon Madsen, Mikkel Michelsen, Mads Hansen (U-21);
Australia – Jason Doyle, Max Fricke, Keynan Rew (U -21);
Łotwa – Andrzej Lebiediew, Oleg Michaiłow, Francis Gusts (U-21);
Francja – David Bellego, Dimitri Berge, Steven Goret (U-21).

Zmarzlik oddał tytuł Łagucie

Bartosz Zmarzlik nie obronił mistrzowskiego tytułu. Szanse na to pogrzebał w piątkowym turnieju, w którym nie zakwalifikował się do wygranego przez Artioma Łagutę finału i w sobotę, chociaż zwyciężył na toruńskiej Motoarenie w ostatnich zawodach w tegorocznym cyklu Speedaway Grand Prix, nie zdołał odrobić straty do Rosjanina.

Rozegrany w piątek na toruńskiej Motoarenie pierwszy z dwóch kończących tegoroczny cykl Speedway Grand Prix turniejów miał być jedynie rozgrzewką przed zaplanowanym w sobotę decydującym, jak powszechnie sądzono, starciem między dwoma najlepszymi żużlowcami w stawce – jeżdżącym na co dzień w barwach Sparty Wrocław Rosjaninem Artiomem Łagutą i broniącym tytułu liderem Stali Gorzów Bartoszem Zmarzlikiem. Tymczasem losy mistrzowskiego tytułu rozstrzygnęły się de facto już podczas piątkowych zawodów. Zmarzlik w środku tygodnia trenował na Motoarenie i przygotował silniki swoich motocykli pod nawierzchnię toru, na której ćwiczył. Tymczasem w dniu zawodów organizatorzy SGP mocno pomajstrowali przy nawierzchni i tak tym gorzowianina zaskoczyli, że z trudem zdołał zakwalifikować się do półfinału, ale już awansować do finałowej czwórki nie dał rady (zajął ostatecznie piątą lokatę). W niej znalazło się aż trzech zawodników Sparty Wrocław – oprócz Łaguty jeszcze Maciej Janowski i Brytyjczyk Tai Woffinden oraz walczący o brązowy medal drugi z rosyjskich żużlowców Emil Sajfutdinow (jeszcze zawodnik Unii Leszno, ale po tym sezonie zmieni klubowe barwy). Finałowy bieg wygrał Łaguta i dzięki temu powiększył punktową przewagę nad Zmarzlikiem w klasyfikacji generalnej cyklu z jednego do dziewięciu punktów. Zważywszy na fakt, że było to jego piąte turniejowe zwycięstwo w tegorocznym cyklu z jedenastu dotychczas rozegranych, mało kto zakładał, że rosyjski żużlowiec w ostatnich zawodach sezonu roztrwoni ten dorobek. Do końcowego sukcesu Łagucie wystarczył sam awans do finałowej czwórki. Gdyby Zmarzlik zdobył mistrzowski tytuł po raz trzeci, przeszedłby do historii speedway’a jako pierwszy żużlowiec w erze Grand Prix i drugi w ogóle po legendarnym Nowozelandczyku Ivanie Maugerze, który zdobył trzy tytuły z rzędu.
W sobotę do cudu na Motoarenie nie doszło, chociaż Zmarzlik na twardym już po poprawkach torze zaczął zawody wybornie, natomiast Łaguta po trzech biegach miał ledwie trzy punkty na koncie. Ale w dwóch kolejnych wyścigach Rosjanin pewnie zwyciężył i zakwalifikował się do półfinału. Do szczęścia potrzebował już tylko awansu do finałowej czwórki. W półfinałowym boju jego rywalami byli Zmarzlik, Duńczyk Leon Madsen (Włókniarz Częstochowa) i Woffinden. I to właśnie w tym biegu rozstrzygnęły się losy mistrzowskiego tytułu, bowiem linię mety pierwszy minął Łaguta, a drugi Zmarzlik. Do tej dwójki z drugiego półfinału dołączyli Sajfutdinow i Janowski. Finałowy wyścig wygrał w cuglach Zmarzlik, był to jednak triumf „na otarcie łez”, bo Łaguta, chociaż przyjechał ostatni, w następnym roku będzie się pławił w chwale aktualnego indywidualnego mistrza świata na żużlu.
Zmarzlik przyjął porażkę z klasą. „To był świetny sezon dla mnie, ale też dla Artioma. Szczere gratulacje, bo był bardzo systematyczny i dobry. Ścigam się sześć lat w Grand Prix, a przywiozę do domu już piąty medal. Doceniam wicemistrzowski tytuł oraz to, że walczyliśmy z Artiomem tak normalnie, po sportowemu, bez konfliktów, kłótni i pretensji. To było fajne, myślę, że dla nas obu” – powiedział Zmarzlik na antenie Canal+.
Warto jednak zauważyć, że swój sukces 31-letni Artiom Łaguta zawdzięcza głównie temu, że od 2011 roku ściga się w polskiej lidze (zaczynał we Włókniarzu Częstochowa, potem jeździł w Polonii Bydgoszcz, Unii Tarnów, GKM Grudziądz, a w tym sezonie w Sparcie Wrocław). Przez ten czas zarobił ponad 15 mln złotych, dzięki czemu stać go teraz na najlepszy sprzęt oraz na współpracę z najlepszymi mechanikami, w tym z inżynierem z Formuły 1 Sławomirem Madajem, którego firma, MADAY Engineering, traktuje Łagutę priorytetowo i do niego nowe rozwiązania techniczne kieruje w pierwszej kolejności. Łaguta już od dawna ma polskie obywatelstwo, ale startuje jednak w barwach Rosji. Jego tegoroczny sukces jest mimo wszystko zaskoczeniem, bo wcześniej nie zajął w klasyfikacji generalnej cyklu SGP miejsca wyższego niż szóste.

Klasyfikacja końcowa SGP 2021
Czołowa szóstka, która zakwalifikowała się automatycznie do edycji SGP w 2022:

  1. Artiom Łaguta (Rosja) – 192 pkt;
  2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 189 pkt;
  3. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 149 pkt;
  4. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 129 pkt;
  5. Maciej Janowski (Polska) – 129 pkt;
  6. Tai Woffinden (W. Brytania) – 122 pkt

Zmarzlik trenuje w Toruniu, a Łaguta w Szwecji

Bartosz Zmarzlik przed ostatnimi rundami tegorocznej edycji Speedway Grand Prix trenował na toruńskiej Motoarenie. Rosjanin Artiom Łaguta, jego najgroźniejszy rywal w walce o tytuł mistrza świata, w tym czasie ścigał się w Szwecji.

Na dwie rundy przed końcem zmagań o tytuł indywidualnego mistrza świata liderem klasyfikacji z dorobkiem 158 punktów jest Artiom Łaguta, ale drugi w zestawieniu Bartosz Zmarzlik ma do rosyjskiego żużlowca tylko jedno „oczko” straty. Pozostali zawodnicy w stawce nie mają już szans na wyprzedzenie tej dwójki, zatem po w piątkowych i sobotnich zawodach na Motoarenie jeden z nich zdobędzie trofeum – albo Łaguta po raz pierwszy w karierze, albo Zmarzlik po raz trzeci z rzędu. Lider gorzowskiej Stali postanowił solidnie potrenować na toruńskim torze. W poprzednim tygodniu, w czwartek, jeździł tu w towarzystwie Krzysztofa Kasprzaka i Pawła Przedpełskiego, a w tym ćwiczył z nim już tylko Kasprzak. Obaj żużlowcy sprawdzali swoje czasy w różnych warunkach i różnych ustawieniach. Zmarzlik jeździł szybko nawet na mokrej nawierzchni, ale to jeszcze nie oznacza, że w walce o punkty będzie zostawiał wszystkich rywali za plecami.
Podczas gdy Zamrzlik ćwiczył na Motoarenie, jego najgroźniejszy rywal wypełniał zobowiązania w lidze szwedzkiej, startując w barwach Vastervik Speedway w półfinale szwedzkiej ekstraklasy. Jego zespół przegrał rywalizację z Dackarną Malilla, w której jeździli z kolei jego dwaj koledzy ze Sparty Wrocław – Maciej Janowski i Brytyjczyk Tai Woffinden. Rosjanin nie spisał się najlepiej, bowiem w sześciu biegach zdobył tylko 11 punktów (dwukrotnie przyjechał na ostatniej pozycji).
Zmarzlik nie jest zatem bez szans na wyprzedzenie Łaguty w dwóch ostatnich turniejach cyklu SGP. Zdobycie trzeciego z rzędu mistrzowskiego tytułu byłoby to dla niego ukoronowaniem znakomitego sezonu. W PGE Ekstralidze gorzowianin wywalczył dla Stali 253 pkt i był pod tym względem bezkonkurencyjny (drugi Janowski zdobył 216), a trzecie Artiom Łaguta (201). W sumie Zmarzlik w 2021 roku wygrał w ekstralidze 69 wyścigów (średnia biegowa 2,649).

Polacy w finale Speedway of Nations

Reprezentacja Polski w jeździe na żużlu pewnie awansowała do finału Speedway of Nations w Manchesterze (16-17 października). Biało-czerwoni jeżdżący w składzie: Bartosz Zamrzlik, Dominik Kubera i Jakub Miśkowiak okazali się najlepsi w półfinale rozegranym na torze w Daugavpils. Na drugim miejscu uplasowała się ekipa Szwecji, a na trzecim, ostatnim dającym awans do finału, drużyna Danii.

Polacy awans do finału przypieczętowali w 19 wyścigu, wygrywając 6:3 z Finlandią. O drugim miejscu, bezpośrednio premiowanym wejściem do finału decydował wyścig 21, w którym walkę stoczyli Szwedzi i Duńczycy. Skandynawowie rywalizowali między sobą, ale bardziej była to walka z torem w Daugavpils. Błąd gonił błąd, a ten decydujący popełnił Leon Madsen, który dał się wyprzedzić Pontusowi Aspgrenowi. W wyścigu barażowym Duńczyzy zmierzyli się z Amerykanami i bez problemów wygrali 7:2, czym zapewnili sobie start w październikowym finale Speedway of Nations w Manchesterze.
W bezpośrednim starciu Polacy pokonali Duńczyków 5:4, ale to Mikkel Michelsen pierwszy minął linię mety, chociaż aktualny indywidualny mistrz świata Bartosz Zmarzlik wręcz dwoił się i troił, żeby wyprzedzić duńskiego żużlowca po nieudanym starcie. Nie dał jednak rady.
Najlepszym zawodnikiem pierwszego półfinału Speedway of Nations w Daugavpils był Fredrik Lindgren. Szwed jeździł wybornie i bez trudu pokonał również polskich zawodników. Biało-czerwoni pokonali zespół „Trzech Koron” tylko dzięki koszmarnym błędom drugiego ze szwedzkich żużlowców Pontusa Aspgrena. Ale nasza żużlowa drużyna na Łotwie zrobiła swoje i awansowała do finału w składzie, który wzbudził sporo dyskusji. Decyzje kadrowe trenera Rafała Dobruckiego się jednak obroniły. Dominik Kubera zdobył 13 punktów i 2 bonusy. Swoje w obowiązkowym wyścigu zrobił również Jakub Miśkowiak. Bartosz Zmarzlik co prawda kompletu punktów nie zdobył, ale na mokrym i źle przygotowanym torze w Daugavpils walka na torze był praktycznie niemożliwa. W drugim półfinale, rozegranym w sobotni wieczór także w Daugavpils, zgodnie z oczekiwaniami wygrała reprezentacja Australii, która wyprzedziła ekipy Łotwy i Francji. Awans francuskiej drużyny do finałowych zmagań w Manchesterze jest bez wątpienia największa sensacją weekendu w speedway’u.

Żużel: Łaguta wyprzedził Zmarzlika w Danii

Rosyjski żużlowiec Sparty Wrocław Artiom Łaguta wygrał drugi z rzędu turniej Speedway Grand Prix, tym razem w duńskim Vojens i objął prowadzenie z klasyfikacji generalnej cyklu, spychając z pozycji lidera obrońcę tytułu Bartosza Zmarzlika. Ale obu żużlowców dzieli tylko jeden punkt i w ostatnich dwóch turniejach będą mieli równe szanse na zwycięstwo.

Turniej w Danii miał być kolejną odsłoną wojny polsko – rosyjskiej o tytuł indywidualnego mistrza świata w sezonie 2021. Przewaga psychologiczna była po stronie Bartosza Zmarzlika, który wygrał na torze Vojens dwa lata temu. Artiom Łaguta jest jednak w wybornej formie, a na dodatek ma znakomicie przygotowane silniki przez uważanego za najlepszego na świecie tunera Ryszarda Kowalskiego. Ponieważ Bartosz Zmarzlik także korzysta z usług tego świetnego mechanika, żaden z dwóch najlepszych w tegorocznej edycji SGP jeźdźców nie ma przewagi w mocy swoich maszyn. O wygranej Łaguty w Vojens przesądziła odrobinkę lepsza dyspozycja dnia, podobnie jak miało to miejsce w poprzednim turnieju w Togliatii, gdzie Zmarzlik także był drugi. Dzięki dodatkowym punktom za wygranie obu turniejów rosyjski żużlowiec zniwelował różnicę jednego „oczka” dzielącą go od prowadzącego Zmarzlika i po zawodach w Vojens wyszedł w klasyfikacji generalnej przed obrońcę tytułu z jednym punktem przewagi. Reszta stawki już od dawna się nie liczy w walce o mistrzostwo świata i pozostaje jej walka o brązowy medal i utrzymanie miejsce w czołowej szóstce gwarantującego start w przyszłorocznej edycji Speedway Grand Prix.
W inauguracyjnej serii faworyci do złota nie mieli ani grama problemów z wygraniem swoich wyścigów. Wszyscy czekali jednak na bieg ósmy, w którym Zmarzlik i Łaguta mieli powalczyć w bezpośrednim starciu. Wygrał je Rosjanina, na dodatek z dużą przewagą nad Polakiem, który niemal do samego końca tego wyścigu musiał walczyć o drugą lokatę z Australijczykiem z Maksem Fricke. Inna sprawa, że w pierwszych trzech swoich biegach Łaguta wyglądał na tle wszystkich rywali tak, jakby miał w silniku jakąś niedostępną innym rezerwę mocy, bo odjeżdżał wszystkim jak rakieta. Przegrał dopiero w swoim czwartym wyścigu, a w piątym był nawet trzeci, za to Zmarzlik dwa ostatnie biegi pewnie wygrał i z dorobkiem 13 punktów zakończył fazę zasadniczą na pierwszym miejscu. Wraz z nim w pierwszym półfinale pojechali Rosjanin Emil Sajfutdinow, Brytyjczyk Robert Lambert i Duńczyk Leon Madsen, zaś w drugim półfinale Łaguta ścigał się z Brytyjczykiem Taiem Woffindenem, Szwedem Fredrikiem Lindgren i Duńczykiem Mikkelem
Michelsenem.
Zmarzlik zwyciężył w pierwszym półfinale i czekał na występ Łaguty. Jego wygraną w drugim półfinale opóźnił dramatycznie wyglądający karambol Michelsena z Lindgrenem. Na wyjściu z drugiego łuku trzeciego okrążenia Duńczyka mocno podniosło do góry, a przy okazji z ogromną siłą uderzył w Szweda, który stracił panowanie nad motocyklem i uderzył z całym impetem w bandę. Ale jakimś cudem nie stało mu się nic złego, bo wstał o własnych siłach i skończyło się na strachu.
Finał tradycyjnie i zgodnie z oczekiwaniami był rozgrywką wyłącznie między Zmarzlikiem i Łagutą. Polak wybrał najbardziej korzystne czerwone pole, ale Łaguta lepiej wystartował i wyszedł na wirażu przed Zmarzlika, a potem już nie dał mu się nawet zbliżyć na odległość dającą choćby cień szansy na skuteczny atak. Łaguta po triumfie w Vojens zasiadł na fotelu lidera klasyfikacji generalnej SGP, ale przed dwoma turniejami na MotoArenie w Toruniu 30-letni rosyjski żużlowiec ma tylko jeden punkt przewagi nad 24-letnim Zmarzlikiem. Pozostali nasi reprezentanci nie liczyli się w walce o czołowe lokaty. Znów zawód swoim fanom zrobił lider Sparty Wrocław Maciej Janowski, który z dorobkiem 5 pkt zajął w Vojens dopiero 13. miejsce i w klasyfikacji generalnej cyklu zjechał na szóstą pozycję, ostatnią gwarantującą start w przyszłorocznej rywalizacji w Speedway Grand Prix.
Ostatnie dwa turnieje tegorocznego cyklu zostaną rozegrane w Toruniu 1 i 2 października.

Klasyfikacja generalna SGP 2021:

  1. Artiom Łaguta (Rosja) – 158 pkt
  2. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 157
  3. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 121
  4. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 119
  5. Tai Woffinden (W. Brytania) – 96
  6. Maciej Janowski (Polska) – 95
  7. Leon Madsen (Dania) – 82
  8. Max Fricke (Australia) – 77
  9. Jason Doyle (Australia) – 74
  10. Anders Thomsen (Dania) – 63
  11. Robert Lambert (W. Brytania) – 60
  12. Martin Vaculik (Słowacja) – 53
  13. Dominik Kubera (Polska) – 44
  14. Matej Zagar (Słowenia) – 41
  15. Oliver Berntzon (Szwecja) – 20
  16. Krzysztof Kasprzak (Polska) – 19
  17. Mikkel Michelsen (Dania) – 9
  18. Gleb Czugunow (Polska) – 8
  19. Jan Kvech (Czechy) – 7
  20. Aleksandr Łoktajew (Ukraina – 6
  21. Wadim Tarasienko (Rosja) – 4

48 godzin sport

Japończycy nie chcą KMŚ
Agencja Kyodo, powołując się na anonimowe źródła, poinformowała, że japońska federacja piłkarska postanowiła zrzec się praw do organizacji Klubowych Mistrzostw Świata, które miały odbyć się w grudniu, ze względu na ograniczenia i bezpieczeństwo sanitarne związane w pandemią Covid-19. Turniej miał się odbyć w Japonii po raz dziewiąty w historii, tym razem na stadionie w Yokohamie. FIFA szuka nowej lokalizacji. W tym roku, przełożone z 2020 roku KMŚ rozegrane zostały w lutym w Ar-Rajjan w Katarze. Triumfował w nich Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie, który w finale pokonał meksykańskim Tigres UANL 1:0.

Zmarzlik w parze z Janowskim
Speedway of Nations to kontynuacja drużynowego Pucharu Świata i jeszcze wcześniejszych drużynowych mistrzostw świata. Zawody w obecnej formule (drużynę tworzy dwóch seniorów i zawodnik do lat 21) są rozgrywane od 2018 roku. W trzech dotychczasowych edycjach triumfowała ekipa Rosji. W tegorocznych zawodach w reprezentacji Polski wystartują dwaj najlepsi nasi żużlowcy – Bartosz Zmarzlik i Maciej Janowski oraz młodzieżowiec Dominik Kubera. Półfinały zostaną rozegrane w łotewskim Dyneburgu 17 i 18 września. Polacy powalczą z zespołami Szwecji, Danii, Czech, Finlandii, Słowenii i USA. Po dwie najlepsze ekipy z obu półfinałów wywalczą automatyczny awans do wielkiego finału, który odbędzie się 16 października w Manchesterze.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 7. kolejki. Sobota (11 września): Cracovia – Górnik Zabrze, godz. 15:00; Jagiellonia Białystok – Stal Mielec, godz. 17:30; Śląsk Wrocław – Legia Warszawa, godz. 20:00. Niedziela: Piast Gliwice – Zagłębie Lubin, godz. 12:30; Warta Poznań – Bruk-Bet Nieciecza, godz. 12:30; Wisła Kraków – Lechia Gdańsk, godz. 15:00; Raków Częstochowa – Lech Poznań, godz. 17:30; Poniedziałek: Górnik Łęczna – Wisła Płock, godz. 18:00; Radomiak Radom – Pogoń Szczecin, godz. 20:30.

Kubica znów na torze Formuły 1
Robert Kubica wystartuje w wyścigu Formuły 1 o Grand Prix Włoch na torze Monza. Polski kierowca zastąpi z ekipie zakażonego koronawirusem Fina Kimiego Raikkonena. Informację tę oficjalnie potwierdziła ekipa Alfa Romeo Racing Orlen. Będzie to drugi z rzędu występ Kubicy w barwach szwajcarskiej ekipy. W poprzedni weekend ścigał się w Grand Prix Holandii i zajął 15. miejsce. GP Włoch odbędzie się 12 września. Początek wyścigu o godz. 15:00.

MKOl zawiesił Koreę Płn
Międzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) zawiesił Koreę Północną za rezygnację z udziału w letnich igrzyskach w Tokio. Wykluczenie z ruchu olimpijskiego ma potrwać do końca 2022 roku, nie oznacza to jednak, że reprezentacja tego kraju nie będzie mogła wystąpić w zimowych igrzyskach w Pekinie. Korea Północna jako jedyny kraj nie wysłała do Tokio żadnego sportowca.

SGP 2021: Już tylko Łaguta zagraża Zmarzlikowi

Turniej o Grand Prix Rosju w Togliatti wygrał rosyjski żużlowiec Artiom Łaguta, drugie miejsce zajął broniący tytułu Bartosz Zmarzlik, a trzecie Duńczyk Anders Thomsen. Na trzy turnieje przed końcem zmagań w Speedway Grand Prix prowadzi Zmarzlik, który o jeden punkt wyprzedza Łagutę. Trzeci w stawce Szwed Fredrik Lindgren ma już do Polaka 31 pkt straty.

Po sobotnich zawodach w Togliatti Zmarzlik i Łaguta mają już tak dużą przewagę nad resztą stawki, że jeśli w trzech ostatnich turniejach nie przydarzy im się jakiś katastrofalny występ, to któryś z tej dwójki sięgnie po mistrzowski tytuł – Zmarzlik po raz trzeci z rzędu, a Łaguta po raz pierwszy w karierze. Turniej w Togliatti był trzecim z rzędu w tegorocznym cyklu SGP, w którym Zmarzlik i Łaguta zajęli dwie pierwsze lokaty, a tym sezonie taka sytuacja miała miejsce w sumie już po raz piąty. Dominacja tych dwóch żużlowców jest więc przytłaczająca. Trzeci w klasyfikacji Lindgren traci do Łaguty już 30 punktów, a do prowadzącego Zmarzlika 31, więc żeby wyprzedzić któregoś z nich musiałby w trzech ostatnich turniejach odrabiać do nich po 10 punktów. W praktyce jest to nierealne, ale w wyścigach na torze czasem decyduje przypadek, więc przesądzać jeszcze niczego nie można.
Szanse na mistrzowski tytuł stracił już definitywnie Maciej Janowski, który po pierwszych zawodach w tegorocznej edycji był liderem klasyfikacji generalnej. Żużlowiec Sparty Wrocław zajmuje obecnie piątą lokatę ze stratą 17 pkt do trzeciego w stawce Lindgrena. Z pozostałych polskich żużlowców na 13. pozycji jest Dominik Kubera, na 16. Krzysztof Kasprzak, a na 17. startujący w polskich barwach Rosjanin Gleb Czugunow. Następna runda tegorocznych IMŚ zaplanowana jest na 11 września w Vojens.


Klasyfikacja generalna Speedway Grand Prix 2021:

  1. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 139 pkt; 2. Artiom Łaguta (Rosja) – 138; 3. Fredrik Lindgren (Szwecja) – 108; 4. Emil Sajfutdinow (Rosja) – 105; 5. Maciej Janowski (Polska) – 91; 6. Tai Woffinden (Wielka Brytania) – 82; 7. Leon Madsen (Dania) – 72; 8. Max Fricke (Australia) – 70; 9. Jason Doyle (Australia) – 68; 10. Anders Thomsen (Dania) – 60; 11. Robert Lambert (Wielka Brytania) – 48; 12. Martin Vaculik (Słowacja) – 45; 13. Dominik Kubera (Polska) – 44; 14. Matej Zagar (Słowenia) – 36; 15. Oliver Berntzon (Szwecja) – 18; 16. Krzysztof Kasprzak (Polska) – 18; 17. Gleb Czugunow (Polska) – 8; 18. Jan Kvech (Czechy) – 7; 19. Aleksandr Łoktajew (Ukraina) – 6; 20. Wadim Tarasienko (Rosja) – 4; 21. Pontus Aspgren (Szwecja) – 1.

Zmarzlik coraz bliżej trzeciego mistrzostwa

Rozegrany w minioną sobotę na torze w Malilli turniej o Grand Prix Szwecji wygrał Bartosz Zmarzlik, który dzięki temu umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej tegorocznych zmaganiach o tytuł indywidualnego mistrza świata. Drugą lokatę zajął Rosjanin Artiom Łaguta, a trzecią Szwed Fredrik Lindgren.

W sobotę w Malilli lało jak z cebra i warunki do ścigania były jednak bardzo trudne i praktycznie wykluczały ściganie się na dystansie, więc o kolejności w poszczególnych biegach decydowała kolejność ustalona po starcie. Czwórce polskich żużlowców (Bartosza Zamrzlik, Maciej Janowski, Krzysztof Kasprzak, Dominik Kubera) na początku zawodów wiodło się kiepsko, lecz szarże w ostatnich dwóch biegach zmieniły sytuację na korzyść biało-czerwonych – do półfinału awansowali Zmarzlik, Kubera i Janowski, a opróćz nich jeszcze Rosjanie Artiom Łaguta i Emil Sajfutdinow, Szwed Fredik Lindgren, Australijczyk Jason Doyle i Duńczyk Anders Thomsen.
W pierwszym półfinale wystartował kwartet: Zmarzlik, Łaguta, Sajfutdinow, Kubera i w takiej też kolejności minął linię mety. Drugi bieg półfinałowy wygrał Doyle przed Lindgrenem, Janowskim i Thomsenem, tak więc do walki w finałowym wyścigu z Polaków stanął tylko Zmarzlik. Broniący tytułu dwukrotny mistrz świata nie dał konkurentom żadnych szans i powiększył swój punktowy dorobek do 121 punktów. Za jego plecami linię mety miną Łaguta, który po zawodach w Malilli ma w klasyfikacji generalnej tylko trzy punkt straty. Zdecydowanie większe ma zajmujący trzecią lokatę Fredrik Lindgren, który do Zmarzlika traci już 25 punktów. Janowski jest 5. z dorobkiem 83 pkt, Kubera 13. (44 pkt), a Kasprzak 15. (16 pkt). Do końca rywalizacji pozostały tylko cztery turnieje. Kolejny odbędzie się 28 sierpnia w Rosji, w Togliatti.