Lewy lepszy od Haalanda, Mesiego i Cristiano Ronaldo

Bayern Monachium w spotkaniu o Superpuchar Niemiec pokonał Borussię Dortmund 3:1 i zdobył pierwsze trofeum w nowym sezonie. W rozegranym w miniony wtorek meczu doszło do pierwszego w tym sezonie strzeleckiego pojedynku Roberta Lewandowskiego z Norwegiem Erlingiem Haalandem. Wygrał go bezsprzecznie Polak, zdobywając dwie bramki i zaliczając asystę.

Przed potyczką Bayernu i Borussii o Superpuchar w niemieckich mediach panowało przekonanie, że gwiazdą piłkarskiego spektaklu na stadionie Signal Iduna Park w Dortmundzie będzie Haaland. Pogląd ten miał mocne uzasadnienie, bo 21-letni norweski napastnik zaczął ten sezon w imponującym stylu – najpierw ustrzelił hat-tricka w meczu pierwszej rundy Pucharu Niemiec z trzecioligowym Wehen Wiesbaden (3:0), a na inauguracje rozgrywek Bundesligi w wygranym przez Borussię Dortmund 5:2 spotkaniu z Eintrachtem Frankfurt zdobył dwie bramki i zaliczył trzy asysty. Lewandowski nie miał tak efektownego wejścia w nowy sezon, bo rozpoczął ligowe rozgrywki od jednego gola strzelonego w wyjazdowym meczu z Borussią Moenchengladbach (1:1), ale media odnotowały, że Polak wyrównał własny rekord 11 ligowych spotkań z rzędu ze zdobytą bramką, a ponadto siódmy z rzędu sezon zaczął od zdobycia bramki, co jest zarazem rekordem Bundesligi. Ale oceny „Lewemu” przyznano przeciętne, tak jak i pozostałym graczom Bayernu, bo w pomeczowych recenzjach remis bawarskiej jedenastki w Moenchengladbach uznano za falstart nowego szkoleniowca Bayernu Juliana Nagelsmanna. Porównanie ligowych występów przed wtorkowym spotkaniem o Superpuchar Niemiec przemawiało więc na korzyść drużyny z Dortmundu i jej najlepszej „armaty” – Haalanda.
Te rachuby okazały się jednak mocno chybione, bowiem w bezpośrednim starciu aktualnych mistrzów Niemiec ze zdobywcą Pucharu Niemiec w poprzednim sezonie zdecydowanie lepsza okazała się ekipa z Monachium, w której koncertowo zagrali wszyscy zawodnicy, ale pierwsze skrzypce grał Lewandowski, który sam zdobył dwie bramki i dodatkowo zaliczył asystę przy trafieniu Thomasa Muellera. Jak zauważyli obecni na meczu reporterzy dziennika „Bild”, popisowy występ polskiego napastnika doprowadził do głębokiej frustracji Haalanda, który nie potrafił ukryć negatywnych emocji po każdym golu strzelanym przez „Lewego”. Nic dziwnego, Norweg przed sezonem zapowiedział, że w obecnych rozgrywkach Bundesligi zrobi wszystko, żeby pokonać polskiego snajpera w wyścigu po koronę króla strzelców. I po z Eintrachtem Frankfurt, w którym pokazał klasę, wielu futbolowych ekspertów uznało, że tym razem uda mu się tego dokonać. Po porażce w Superpucharze musieli jednak zweryfikować swoje prognozy, bo Haaland w bezpośrednim starciu wypadł na tle Lewandowskiego blado i był na boisku równie bezradny,
jak jego koledzy.
Gwiazdą meczu bezsprzecznie był bowiem kapitan reprezentacji Polski. Trafi do siatki rywali w 41. i 74. minucie, a także zaliczył asystę przy golu Muellera strzelonym przez niemieckiego piłkarza tuż po rozpoczęciu drugiej połowy. Sfrustrowany Haaland po pierwszej, strzelonej przez „Lewego” bramce kopnął ze złością w murawę. „Święto Lewandowskiego, frustracja Haalanda” – podsumował w tytule „Bild”. Dla Borussii wtorkowa klęska była dodatkowo bolesna, gdyż był to już jej szósty z rzędu przegrany mecz z Bayernem. Po raz ostatni ekipie BVB udało się pokonać bawarskiego potentata ponad dwa lata temu, dokładnie 3 sierpnia 2019 roku, także w spotkaniu o Superpuchar Niemiec (2:0).
Lewandowski już po raz czwarty w karierze sięgnął po Superpuchar Niemiec. Po zakończeniu meczu nie krył zadowolenia z udanego występu, ale też z powrotu kibiców na trybuny, chociaż na mogącym pomieścić ponad 80 tysięcy widzów stadionie Signal Iduna Park w Dortmundzie z powodu ograniczeń związanych z pandemią koronawirusa zasiadło tylko 25 tysięcy kibiców. Fani Borussii po raz kolejny mogli tylko żałować, że Polak nie gra już w ich zespole. „Lewy” od rozstania z Borussią Dortmund zagrał w barwach Bayernu przeciwko swojemu byłemu klubowi już po raz 14. Strzelił w tych spotkaniach 20 goli, z których siedem wbił na Signal Iduna Park.
Zachwytów nad grą polskiego piłkarza nie krył też Julian Nagelsmann. „Myślę, że nie ma zbyt wielu rzeczy, nad którymi Robert może jeszcze pracować. Na tym poziomie jest to już dość skomplikowane. On jest wybitnym napastnikiem i pokazał to w tym meczu. Wywierał ogromną presję na środkowych obrońcach Borussii, zdobył dwa znakomite gole, a dołożył jeszcze fantastyczną asystę. Wydaje mi się, że asysta w tak trudnej sytuacji była nawet cenniejsza niż te dwa gole. Ja bym nawet chciał, żeby Robert może już niczego u siebie nie poprawiał, tylko trzymał ten poziom, który prezentuje” – powiedział Nagelsmann w wywiadzie udzielonym na antenie Viaplay. Dla 34-letniego szkoleniowca było to pierwsze trofeum w trenerskiej karierze i zarazem pierwszy wygrany mecz w roli trenera Bayernu. Wcześniej nie udało mu się ani razu zwyciężyć w czterech spotkaniach sparingowych oraz w pierwszej ligowej potyczce z Borussią Moenchengladbach. Kolejną okazję na poprawienie tego bilansu będzie miał w najbliższą niedzielę, bo tego dnia Bayern podejmie u siebie na Allianz Arenie FC Koeln.
Pierwszy w nowym sezonie popisowy występ Lewandowskiego zainteresował jego osoba futbolowych statystyków. Na Twitterze pojawiło się interesujące zestawienie najlepszych strzelców na świecie w ostatnich trzech latach, uwzględniające tylko rozgrywki klubowe i reprezentacyjne. Wynika z niego, że tylko czterech piłkarzy zdołało przekroczyć granicę 100 zdobytych bramek. Numerem jeden na tej krótkiej liście jest Lewandowski, który w tym okresie strzelił 136 goli. Pozostała trójka w zestawieniu ma dużo gorsze osiągnięcia. Sklasyfikowani ex aequo na drugiej pozycji Argentyńczyk Lionel Messi i Portugalczyk Cristiano Ronaldo zdobyli po 110 bramek. Granicę 100 goli zdołał jeszcze przekroczyć jeszcze tylko francuski gwiazdor Paris Saint-Germain Kylian Mbappe z dorobkiem 102 trafień. Na piątym miejscu znalazł się Erling Haaland, który ma na koncie 96 goli.
Warto odnotować, że Lewandowski w swojej dotychczasowej karierze strzelił już 310 goli w najwyższych ligach – w polskiej w barwach Lecha Poznań oraz niemieckiej w barwach Borussii Dortmund i Bayernu Monachium. Wypada przypomnieć, że „Lewy” w poprzednim sezonie pobił blisko półwieczny rekord trafień w jednym sezonie należący do legendarnego Gerda Muellera. Teraz on jest rekordzistą w liczbie goli z dorobkiem 41 trafień, a łącznie w Bundeslidze zdobył już 278 bramek. Haaland ma jak widać sporo powodów do frustracji, ale też do motywacji.

Liga Mistrzów: Różne nastroje u gigantów futbolu

W obecnej edycji w porównaniu z poprzednią w 1/8 finału pojawiły się cztery nowe zespoły: Borussia M’gladbach, FC Porto, FC Sevilla i Lazio Rzym. Nie zmienił się natomiast trzon elity tworzony przez Bayern Monachium, Paris Saint-Germain, RB Lipsk, Barcelonę, Real Madryt, Borussię Dortmund, Manchester City, Atletico Madryt, Liverpool, Juventus, Chelsea Londyn i Atalantę Bergamo.

W tym roku do fazy pucharowej Ligi Mistrzów awansowały po cztery niemieckie i hiszpańskie zespoły, po trzy angielskie i włoskie oraz po jednym francuskim i portugalskim. W porównaniu z poprzednim sezonem swoje reprezentacje z trzech do czterech drużyn powiększyły niemiecka Bundesliga i hiszpańska Primera Division, natomiast stan posiadania z czterech do trzech zmniejszyła angielska Premier League. Włoska Serie A utrzymała trzy ekipy, natomiast francuska Lique 1 w poprzedniej edycji na tym poziomie rozgrywek miała dwie drużyny, teraz został jej tylko Paris Saint-Germain. Miejsce w elicie odzyskała natomiast Portugalia, nie mająca w poprzednim sezonie swojego zespołu w 1/8 finału.
Robert Lewandowski, który w poprzedniej edycji był królem strzelców, teraz z trzema golami zajmuje miejsce w peletonie. Na czele klasyfikacji snajperów z dorobkiem sześciu trafień znajdują się Erling Haaland (Borussia Dortmund), Alvaro Morata (Juventus), Neymar (Paris Saint-Germain) i Marcus Rashford (Manchester United), który już jednak nie powiększy swojego bramkowego konta, bo „Czerwone Diabły” po porażce z RB Lipsk w ostatniej kolejce odpadły z rozgrywek i wiosną będą grać z Lidze Europy, wraz z siedmioma innymi zespołami z trzecich miejsc – Dynamem Kijów, Club Brugge, FK Krasnodar, Ajaksem Amsterdam, RB Salzburg, Szachtarem Donieck i Olympiakosem Pireus.
A skoro już o Lewandowskim mowa, najlepszy napastnik Bayernu w ostatniej kolejce spotkań znowu nie zagrał z powodu jakiegoś drobnego ponoć urazu mięśniowego, ale broniąca tytułu monachijska drużyna mimo absencji swojego najskuteczniejszego strzelca w dwóch ostatnich meczach, i tak zakończyła zmagania z najlepszym bilansem bramkowym. Bawarczycy w pięciu wygranych i jednym zremisowanym meczu strzelili w sumie 18 goli, a stracili tylko pięć (13 goli na plusie). Druga pod względem liczby zdobytych bramek była inna z niemieckich drużyn, Borussia Moenchengladbach, która zanotowała 16 trafień, ale straciła aż dziewięć goli, więc na podium najskuteczniejszych drużyn znalazły się dwie angielskie – Manchester City (13:1) i Chelsea Londyn (14:2), a tuż za nimi uplasowała się FC Barcelona (16:5). Warto odnotować, że żadnej drużynie nie udało się zdobyć kompletu punktów, a oprócz Bayernu niepokonane w tej edycji były jeszcze tylko zespoły Manchesteru City i Chelsea Londyn.
W ostatniej serii gier sporo się działo, ale kilka wydarzeń zasługuje na podkreślenie. Przede wszystkim klęska Barcelony 0:3 z Juventusem, bo był to wyczekiwany od dawna także wielki pojedyneg dwóch najwięszych futbolowych gigantó ostatniej dekady. Pojedynek wygrał zdecydowanie Cristiano Ronaldo, który strzelił co prawda dwa gole z rzutów karnych, ale i tak kompletnie przyćmił snującego się po boisku Leo Messiego. Portugalski gwiazdor Juventusu powiększył swój bramkowy dorobek w klasyfikacji wszech czasów do 134 trafień i ma teraz nad Argentyńczykiem 16 goli przewagi.
Trzeci w tym zestawieniu na spółkę z Raulem jest Lewandowski – obaj mają po 71 bramek, ale goniący ich francuski napastnik Realu Madryt Karim Benzema po dwóch trafieniach w spotkaniu z Borussią M’gladbach ma obecnie na koncie 69 goli. A wspomniany Messi stracił w tej kolejce jeden ze swoich licznych snajperskich rekordów, bo wygranym przez Paris Saint-Germain 5:1 meczu z Istanbul Basaksehir zdobył dwie bramki i został najmłodszym strzelcem 20 goli w Lidze Mistrzów. Francuz w dniu meczu z Basaksehirem miał dokładnie 21 lat i 355 dni, natomiast dzierżący dotąd ten rekord Messi dwudziestą bramkę w Champions League zdobył mając 22 lata i 266 dni.
A skoro już o indywidualnych wyczynach mowa, wypada odnotować polski akcent, którego autorem był Łukasz Piszczek. Polski obrońca Borussii Dortmund strzelił gola w wygranym 2:1 spotkaniu z Zenitem Petersburg, a było to pierwsze trafienie tego kończącego już karierę 35-letniego piłkarza w Lidze Mistrzów.
Losowanie 1/8 finału odbędzie się w Nyonie w najbliższy poniedziałek (14 grudnia) w samo południe. Rozstawieni będą wszyscy zwycięzcy grup, do których zostaną dolosowane zespoły z drugich miejsc. W jednej parze nie mogą się jednak znaleźć zespoły z tego samego kraju ani z tej samej grupy. Bayern Monachium na pewno zatem nie trafi na inne zespoły z Niemiec – RB Lipsk czy obie Borussie, ale też na Atletico Madryt.
Pierwsze mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów zostaną rozegrane w dniach 16-17 oraz 23-24 lutego, a rewanże 9-10 i 16-17 marca. W ćwierćfinałach nie będzie już żadnych ograniczeń w losowaniu.

Wyniki 5. kolejki Ligi Mistrzów UEFA

GRUPA A

  1. kolejka
    Bayern Monachium – Atletico Madryt 4:0
    RB Salzburg – Lokomotiw Moskwa 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Lokomotiw Moskwa – Bayern Monachium 1:2
    Altetico Madryt – RB Salzburg 3:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Lokomotiw Moskwa – Atletico Madryt 1:1
    RB Salzburg – Bayern Monachium 2:6
  4. kolejka (25 listopada)
    Bayern Monachium – RB Salzburg 3:1
    Atletico Madryt – Lokomotiw Moskwa 0:0
  5. kolejka (1 grudnia)
    Atletico Madryt – Bayern Monachium 1:1
    Lokomotiw Moskwa – RB Salzburg 1:3
  6. kolejka (9 grudnia)
    Bayern Monachium – Lokomotiw Moskwa
    RB Salzburg – Atletico Madryt

1 Bayern Monachium 5 13 16:5
2 Atletico Madryt 5 6 5:8
3 RB Salzburg 5 4 10:15
4 Lokomotiw Moskwa 5 3 5:8

GRUPA B

  1. kolejka
    Real Madryt – Szachtar Donieck 2:3
    Inter Mediolan – Borussia M. 2:2
  2. kolejka (27 października)
    Szachtar Donieck – Inter Mediolan 0:0
    Borussia Moenchengladbach – Real Madryt 2:2
  3. kolejka (3 listopada)
    Szachtar Donieck – Borussia M’gladbach 0:6
    Real Madryt – Inter Mediolan 3:2
  4. kolejka (25 listopada)
    Borussia M. – Szachtar Donieck 4:0
    Inter Mediolan – Real Madryt 0:2
  5. kolejka (1 grudnia)
    Borussia M. – Inter Mediolan 2:3
    Szachtar Donieck – Real Madryt 2:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Real Madryt – Borussia M.
    Inter Mediolan – Szachtar Donieck
  1. Borussia M’gladbach 5 8 16:7
  2. Szachtar Donieck 5 7 5:13.
  3. Real Madryt 5 7 9:9
  4. Inter Mediolan 5 5 7:9

GRUPA C

  1. kolejka
    Manchester City – FC Porto 3:1
    Olympiakos Pireus – Olympique Marsylia 1:0
  2. kolejka (27 października)
    FC Porto – Olympiakos Pireus 2:0
    Olympique Marsylia – Manchester City 0:3
  3. kolejka (3 listopada)
    FC Porto – Olympique Marsylia 3:0
    Manchester City – Olympiakos Pireus 3:0
  4. kolejka (25 listopada)
    Olympique Marsylia – FC Porto 0:2
    Olympiakos Pireus – Manchester City 0:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    Olympique Marsylia – Olympiakos Pireus 2:1
    FC Porto – Manchester City 0:0
  6. kolejka (9 grudnia)
    Manchester City – Olympique Marsylia
    Olympiakos Pireus – FC Porto
  1. Manchester City 5 13 10:1
  2. FC Porto 5 10 8:3
  3. Olympiakos Pireus 5 3 2:8
  4. Olympique Marsylia 5 3 2:10

GRUPA D

  1. kolejka
    Ajax Amsterdam – FC Liverpool 0:1
    FC Midtjylland – Atalanta Bergamo 0:4
  2. kolejka (27 października)
    Atalanta Bergamo – Ajax Amsterdam 2:2
    FC Liverpool – FC Midtjylland 2:0
  3. kolejka (3 listopada)
    Atalanta Bergamo – FC Liverpool 0:5
    FC Midtjylland – Ajax Amsterdam 1:2
  4. kolejka (25 listopada)
    FC Liverpool – Atalanta Bergamo 0:2
    Ajax Amsterdam – FC Midtjylland 3:1
  5. kolejka (1 grudnia)
    FC Liverpool – Ajax Amsterdam 1:0
    Atalanta Bergamo – FC Midtjylland 1:1
  6. kolejka (9 grudnia)
    Ajax Amsterdam – Atalanta Bergamo
    FC Midtjylland – FC Liverpool
  1. FC Liverpool 5 12 9:2
  2. Ajax Amsterdam 5 7 7:6
  3. Atalanta Bergamo 5 8 9:8
  4. FC Midtjylland 5 1 3:12

GRUPA E

  1. kolejka
    Chelsea Londyn – FC Sevilla 0:0
    Stade Rennes – FK Krasnodar 1:1
  2. kolejka (28 października)
    FC Sevilla – Stade Rennes 1:0
    FK Krasnodar – Chelsea Londyn 0:4
  3. kolejka (4 listopada)
    FC Sevilla – FK Krasnodar 3:2
    Chelsea Londyn – Stade Rennes 3:0
  4. kolejka (24 listopada)
    FK Krasnodar – FC Sevilla 1:2
    Stade Rennes – Chelsea Londyn 1:2
  5. kolejka (2 grudnia)
    FK Krasnodar – Stade Rennes 1:0
    FC Sevilla – Chelsea Londyn 0:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Chelsea Londyn – FK Krasnodar
    Stade Rennes – FC Sevilla
  1. Chelsea Londyn 5 13 13:1
  2. FC Sevilla 5 10 6:7
  3. FK Krasnodar 5 4 5:10
  4. Stede Rennes 5 1 2:8

GRUPA F

  1. kolejka
    Zenit Petersburg – Club Brugge 1:2
    Lazio Rzym – Borussia Dortmund 3:1
  2. kolejka (28 października)
    Borussia Dortmund – Zenit Petersburg 2:0
    Club Brugge – Lazio Rzym 1:1
  3. kolejka (4 listopada)
    Club Brugge – Borussia Dortmund 0:3
    Zenit Petersburg – Lazio Rzym 1:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Borussia Dortmund – Club Brugge 3:0
    Lazio Rzym – Zenit Petersburg 3:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Borussia Dortmund – Lazio Rzym 1:1
    Club Brugge – Zenit Petersburg 3:0
  6. kolejka (8 grudnia)
    Zenit Petersburg – Borussia Dortmund
    Lazio Rzym – Club Brugge
  1. Borussia Dortmund 5 10 10:4
  2. Lazio Rzym 5 9 9:5
  3. Club Brugge 5 7 6:8
  4. Zenit Petersburg 5 1 3:11

GRUPA G

  1. kolejka
    FC Barcelona – Ferencvaros Budapeszt 5:1
    Dynamo Kijów – Juventus Turyn 0:2
  2. kolejka (28 października)
    Juventus Turyn – FC Barcelona 0:2
    Ferencvaros Budapeszt – Dynamo Kijów 2:2
  3. kolejka (4 listopada)
    Ferencvaros Budapeszt – Juventus Turyn 1:4
    FC Barcelona – Dynamo Kijów 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Juventus Turyn – Ferencvaros Budapeszt 1:2
    Dynamo Kijów – FC Barcelona 0:4
  5. kolejka (2 grudnia)
    Juventus Turyn – Dynamo Kijów 3:0
    Ferencvaros Budapeszt – FC Barcelona 0:3
  6. kolejka (8 grudnia)
    FC Barcelona – Juventus Turyn
    Dynamo Kijów – Ferencvaros Budapeszt
  1. FC Barcelona 5 15 16:2
  2. Juventus Turyn 5 12 11:4
  3. Dynamo Kijów 5 1 3:13
  4. Ferencvaros 5 1 5:16

GRUPA H

  1. kolejka
    Paris Saint-Germain – Manchester United 1:2
    RB Lipsk – Istanbul Basaksehir 2:0
  2. kolejka (28 października)
    Istanbul Basaksehir – Paris Saint-Germain 0:2
    Manchester United – RB Lipsk 5:0
  3. kolejka (4 listopada)
    RB Lipsk – Paris Saint-Germain 2:1
    Istanbul Basaksehir – Manchester United 2:1
  4. kolejka (24 listopada)
    Paris Saint-Germain – RB Lipsk 1:0
    Manchester United – Istanbul Basaksehir 4:1
  5. kolejka (2 grudnia)
    Manchester United – Paris Saint-Germain 1:3
    Istanbul Basaksehir – RB Lipsk 3:4
  6. kolejka (8 grudnia)
    Paris Saint-Germain – Istanbul Basaksehir
    RB Lipsk – Manchester United
  1. Manchester United 5 9 9:6
  2. Paris Saint-Germain 5 9 8:5
  3. RB Lipsk 5 9 8:10
  4. Istanbul Basaksehir 5 3 3:13

Gerd Müller odchodzi…

W poprzednim sezonie w mediach nazwisko Gerda Müllera pojawiało się często, bo po raz pierwszy od lat jego legendarny już strzelecki rekord 40 bramek zdobytych w jednym sezonie Bundesligi był zagrożony. W ostatnich dniach o Gerdzie Müllerze w Niemczech zrobiło się jednak głośno z zupełnie innego powodu. Jego żona, Uschi Müller, w przeddzień 75. urodzin legendarnego „Bombera” poinformowała, że jej mąż jest w zaawansowanym stadium choroby Alzheimera.

Gerd Müller, a właściwie to Gerhard, jest uznawany za jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii niemieckiego futbolu. Polskim kibicom dał się zapamiętać jako zdobywca jedynej i zwycięskiej bramki dla drużyny RFN w pamiętnym „meczu na wodzie” na Stadionie Leśnym we Frankfurcie z ekipą Kazimierza Górskiego w mistrzostwach świata w 1974 roku. On też w finale tego turnieju zdobył zwycięską bramkę w spotkaniu z Holandią. Jak się okazało, było to jego ostatnie trafienie i i ostatni występ w niemieckiej reprezentacji, w barwach której występował w latach 1966-1974 i z którą wywalczył nie tylko mistrzostwo świata w 1974, ale też mistrzostwo Europy dwa lata wcześniej i brązowy medal MŚ 1970 w Meksyku. Długo z dorobkiem 68 goli w 62 meczach był najskuteczniejszym graczem reprezentacji Niemiec – dopiero w 2014 roku palmę pierwszeństwa odebrał mu piłkarz polskiego pochodzenia, urodzony w Opolu Miroslav Klose, który zakończył reprezentacyjna karierę mając na koncie 71 bramek zdobytych w 137. występach.
Müller ma za to wiele innych rekordów, które wydają się niemożliwe do pobicia. Między innymi wciąż jest najlepszym strzelcem w historii Bundesligi – w 427 meczach zdobył aż 365 bramek. Kolejny w zestawieniu Klaus Fischer ma na koncie 268 goli, a trzeci w tym zestawieniu Lewandowski 246. Polski napastnik zapewne już w tym sezonie wysforuje się przed Fischera, lecz na dogonienie Müllera nikt nie daje mu większych szans, bo w tej chwili dzieli ich różnica aż 119 trafień. Teoretycznie jest to jednak możliwe, przy założeniu, że „Lewy” pogra jeszcze w Bundeslidze na obecnym poziomie przed kilka sezonów. Na pewno natomiast nie da rady przebić osiągnięcia niemieckiego napastnika w liczbie goli strzelonych w barwach Bayernu. Müller ma na koncie 515 bramek, a Lewandowski 256. Wydaje się, że z rekordów Gerda Müllera najbardziej realnym do pobicia przez „Lewego” jest 40 goli w jednym sezonie Bundesligi. Ostatnio wiele jednak wskazuje, że kapitan reprezentacji Polski przestał traktować owe legendarne czterdzieści goli jako sportowy cel.
Być może z szacunku dla legendarnego mistrza, a być może przewartościował cele. Gerd Müller z Bayernem m.in. zdobył cztery razy mistrzostwo Niemiec, co obecne pokolenie graczy monachijskiej drużyny już przebiło, ale też trzykrotnie triumfował w Pucharze Europy Mistrzów Klubowych, a w 1970 roku otrzymał „Złotą Piłkę” dla najlepszego piłkarza w Europie. Powtórzenie tych osiągnięciach jest realne i dla dzisiejszej drużyny Bayernu, której Lewandowski jest równie ważną postacią, jak pół wieku temu był w bawarskiej ekipie Gerd „Bomber” Müller. Dla wspólnego celu trzeba jednak podporządkować prywatne ambicje i Polak to właśnie w tej chwili robi.
Sam Müller już od dłuższego czasu nie zdaje sobie jednak sprawy, że jego wielkie piłkarskie dokonania są zagrożone przez polskiego piłkarza. Od lat było tajemnicą poliszynela, że zmagał się z depresją, uzależnieniem od alkoholu a na końcu dopadła go choroba Alzheimera. Pięć lat temu, gdy jego stan znacznie się pogorszył, dzięki staraniom Bayernu, we władzach którego w większości zasiadają jego dawni koledzy z boiska, został umieszczony w wyspecjalizowanym w takich schorzeniach domu opieki. Dla jego żony, Uschi, była to wielka pomoc, bo sama nie był już w stanie dalej się nim opiekować. W przeddzień 75. urodzin męża w wywiadzie udzielonym dziennikowi „Bild” powiedziała, w jakim stanie się obecnie znajduje. „Gerd zawsze był wojownikiem i nie brakowało mu odwagi przez całe życie. Teraz śpi i czeka na swój koniec. Zamyka oczy, odpływa, rzadko otwiera usta, dostaje pokarm w postaci papki. Ale jest w tym wszystkim spokojny i przyjazny, nie sądzę, by cierpiał. Po prostu sprawia wrażenie, jakby powoli zasypiał. Wydaje mi się, że nie cierpi. Mam nadzieję, że nie myśli o swoim losie i o chorobie, która pozbawia ludzi resztek godności, ale powoli odchodzi” – powiedziała Uschi Müller.
Gerd Müller urodził się 3 listopada 1945 roku, a właśnie tego dnia zespół Bayernu rozgromił RB Salzburg 6:2, jakby chciał zrobić temu legendarnemu piłkarzowi urodzinowy prezent. Ale wszystkich po meczu zaskoczył Lewandowski, który na Instagramie napisał: „Chciałbym zadedykować moje bramki prawdziwej legendzie Gerdowi Müllerowi, który we wtorek obchodził 75. urodziny. Skala tego, co osiągnąłeś, motywuje mnie do pracy, aby przynajmniej zbliżyć się do Twojej wielkości. Bądź silny królu Gerdzie”. Wpis „Lewego” zrobił furorę w internecie. „Legenda dedykuje bramki legendzie” – skomentował dedykację kapitana reprezentacji Polski jeden z internautów.

Messi pokonał Szczęsnego

W 2. kolejce Champions League do uczestniczących w tych elitarnych rozgrywkach polskich piłkarzy (Robert Lewandowski, Wojciech Szczęsny, Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus, Łukasz Piszczek i Tomasz Kędziora) dołączył niespodziewanie w barwach Lazio Rzym Szymon Czyż. 19-letni młodzieżowy reprezentant Polski na co dzień gra w rezerwach rzymskiego klubu, a debiut w Lidze Mistrzów zawdzięcza brakom kadrowym spowodowanym przez Covid-19

Po drugiej serii gier wciąż niepokonane pozostają zespoły Bayernu Monachium, Manchesteru City, Manchesteru United, Liverpoolu i Barcelony. Broniącą trofeum bawarska jedenastka, która tydzień wcześniej rozgromiła u siebie 4:0 słynące z żelaznej defensywy Ateltico Madryt, w 2. kolejce trafiła na równie zawziętą w obronie drużynę Lokomotiwu Moskwa. Był to mecz z udziałem trzech reprezentacyjnych polskich piłkarzy – Roberta Lewandowskiego w barwach Bayernu oraz Grzegorza Krychowiaka i Maciej Rybusa w barwach Lokomotiwu. W sensie zespołowym zwycięsko z tej konfrontacji wyszedł Lewandowski, bo Bayern wygrał 2:1, ale indywidualnie lepiej oceniono występ Krychowiaka, a zwłaszcza świetnie spisującego się na lewej obronie Rybusa. Pilnowany pieczołowicie „Lewy” gola z akcji nie strzelił i w obecnej edycji Ligi Mistrzów król strzelców z poprzedniego sezonu jeszcze trafienia nie zaliczył. Co jest o tyle dziwne, że w Bundeslidze w pięciu kolejkach zdobył już 10 bramek.
W grupie B mamy do czynienia z sytuacją wręcz niebywałą, bo Real Madryt nadal okupuje ostatnia lokatę. „Królewscy” w starciu z Borussią Moenchengladbach do 87. minuty przegrywali 0:2, ale nadludzkim wysiłkiem zdołali jakość doprowadzić do remisu. Co nie zmienia faktu, że po porażce u siebie z Szachtarem w pierwszej kolejce u żadnego z grupowych rywali nie budzą już lęku, więc jeśli nie wygrają w przyszłym tygodniu u siebie z Interem, mogą mieć problem z awansem do 1/8 finału. W grupie C pewnie prowadzi Manchester City, który w angielskiej Premier League na razie spisuje się słabiutko, ale w Lidze Mistrzów jest w tej chwili murowanym faworytem do awansu z pierwszego miejsca. W grupie D dominuje inny z angielskich zespołów, FC Liverpool. Podopieczni trenera Juergena Kloppa w dwóch spotkaniach strzelili tylko trzy gole, ale nie dali sobie wbić żadnego. W tej grupie gra też duński FC Midtjylland, która po dwóch kolejkach jest bez punktu, bez strzelonego gola, za to z sześcioma straconymi. Na razie to zdecydowanie najsłabszy zespół w stawce.
W grupie E po dwóch kolejkach na czele są zespoły Chelsea Londyn i FC Sevilla. W bezpośrednim starciu nie zrobiły sobie wzajemnie krzywdy, remisując 0:0, a w 2. kolejce wywalczyły komplety punktów. W przyszłym tygodniu hiszpańska drużyny ponownie na swoim boisku podejmie FK Krasnodar, a Chelsea u siebie zmierzy się ze Stade Rennes. Ewentualne wygrane gospodarzy de facto rozstrzygną kwestię awansu z tej grupy. W grupie F trochę zaskakuje ostatnia po dwóch kolejkach lokata mistrza Rosji Zenita Petersburg. Pewną niespodzianką jest też jednak pierwsze miejsce zajmowane przez zdziesiątkowaną przez zakażenia Covid-19 ekipę Lazio Rzym. Sytuacja kadrowa w tym włoskim klubie jest ostatnio z tego powodu tak dramatyczna, że trener Simone Inzaghi musiał dokooptować do przetrzebionej kadry zawodników z młodzieżowej drużyny rzymskiego klubu. Wśród wezwanych przez niego na pomoc nastoletnich graczy znalazł się też 19-letni młodzieżowy reprezentant Polski Szymon Czyż, który w potyczce z Club Brugge zagrał od 68. minuty i zaliczył debiut z Lidze Mistrzów, dołączając do nielicznego grona polskich piłkarzy występujących w tym sezonie w tych elitarnych rozgrywkach. W drugim meczu tej grupy Borussia Dortmund pokonała 2:0 Zenit Petersburg i wróciła do gry o awans. Łukasz Piszczek całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych, bo nie wrócił jeszcze do pełni sił po doznanym w poprzednim tygodniu urazie.
W grupie G na razie zdecydowanie dominuje Barcelona, która prowadzi z kompletem punktów i najlepszym (na spółkę z Manchesterem United) bilansem bramkowym. „Duma Katalonii” pokonała osłabiony brakiem zakażonego koronawirusem Cristiano Ronaldo Juventus Turyn 2:0. W turyńskiej jedenastce jedną z najjaśniejszych postaci był Wojciech Szczęsny, który nie ponosi winy za utracone gole. W drugim meczu tej grupy Dynamo Kijów z Tomaszem Kędziorą na prawej obronie zdobyło pierwszy punkt, remisując na wyjeździe z Ferencvarosem. A w przyszłym tygodniu Kędziora będzie miał okazję zagrać przeciwko Barcelonie na Camp Nou.
W grupie H trochę niespodziewanym liderem jest Manchester United, bo w tej grupie grają czołowe zespoły poprzedniej edycji Ligi Mistrzów – półfinalista RB Lipsk i finalista Paris Saint-Germain. Ale jeśli „Czerwone Diabły” utrzymają formę, mogą pozbawić którąś z tych drużyn awansu do 1/8 finału.