Człowiek, który wyprzedzał swój czas

Ponad pięćdziesiąt lat temu, 2 lutego 1970 roku, w wieku prawie 98 lat odszedł Bertrand Russell – wielki uczony i znakomity popularyzator nauki, laureat nagrody Nobla, arystokrata brytyjski zasiadający w Izbie Lordów, który nie używał odziedziczonych tytułów, współtwórca koncepcji socjalizmu gildyjnego, publicysta o światowym zasięgu oddziaływania, inicjator i przywódca ruchów społecznych, przyjaciel Josepha Conrada-Korzeniowskiego i Alberta Einsteina.

Bertrand Russell wcześnie stracił rodziców. Był wychowywany w domu dziadka-lorda Johna Russella- premiera Wielkiej Brytanii w czasach królowej Wiktorii. Zgodnie z ówczesnymi arystokratycznymi zwyczajami nie uczęszczał do szkół. Nauczyciele przychodzili do niego.

Trzech Polaków i trzech teksańczyków

W Cambridge University studiował matematykę i filozofię.Wspólnie ze swym wykładowcą Alfredem Whiteheadem w ciągu dziesięciu lat napisał fundamentalne dzieło Principia Mathematica, które obu autorom zapewniło trwałe miejsce w historii nauki, a które obecnie uważane jest za teoretyczny fundament informatyki. Trzytomowe Principia są dziełem niezwykle trudnym. Według Russella w całości przeczytało je sześć osób – trzech Polaków i trzech teksańczyków. Autor niniejszego artykułu w swoim czasie bezskutecznie usiłował stać się siódmym czytelnikiem.

Liberał i socjalista

Russell wyrastał w intelektualnej tradycji brytyjskich liberałów z kręgu Johna Stuarta Milla (który był ojcem chrzestnym Russella), zwolenników postępu społecznego-emancypacji kobiet, swobód obywatelskich i demokratyzacji społeczeństwa brytyjskiego.Z czasem zainteresował się socjalizmem. Jego pierwsza książka to Niemiecka Socjaldemokracja napisana po podróży studyjnej do Niemiec, w czasie której rozmawiał m. in. z Wilhelmem Liebknechtem i Augustem Beblem. Doszedł wówczas do wniosku, że socjaldemokraci w oczekiwaniu na rewolucję zaniedbali reformy, które mogłyby znacznie poprawić los robotników. Książka ta to dzieło 24-letniego autora, który był zwolennikiem socjalizmu a jednocześnie krytycznym badaczem myśli socjalistycznej. W niewielkiej książce Ideały polityczne, wydanej w roku 1916 przestrzegał przed socjalizmem państwowym, który może pogorszyć sytuację pracowników, gdyż władza państwowa jest w nim silną stroną, a nie arbitrem w sporze prowadzonym na terenie przedsiębiorstwa. Widział potrzebę ograniczenia zasięgu ingerencji państwa w życie społeczeństwa. Własne postulaty formułował w obrębie koncepcji socjalizmu gildyjnego, który powinien być wprowadzany poprzez pokojowe reformy a nie rewolucyjną przemoc. Zdaniem Diane Collinson głównym celem tego socjalizmu było zrównoważenie interesów producentów i konsumentów przy zapewnieniu jak największego pożytku dla społeczeństwa jako całości. Gildie – instytucje reprezentujące ludzi pracy miały istnieć i działać równolegle z parlamentem.

Russell krytycznie odnosił się do rewolucji jako drogi do wolności i metody dokonywania przebudowy społecznej. Jako humanista nie mógł pogodzić się z jej tzw. nieuchronnymi kosztami: rozlewem krwi, chaosem i dezorganizacją społeczną. Były one dla niego zbyt wysokie. Z drugiej strony- jak uczy historia- rewolucyjny terror i chaos z reguły doprowadzały do przyzwolenia dla „zaprowadzenia porządku” czyli ustanowienie dyktatury. Rewolucja była więc zarówno okrutna, jak i nieskuteczna.

Russell – filozof i publicysta uporczywie propagujący konieczność zmian i równie uporczywie przeciwstawiający się rewolucyjnej przemocy przez wiele dziesięcioleci wydawał się nierealistycznym dziwakiem, naiwnym marzycielem. Głębokie przemiany ustrojowe w Europie Środkowej i Wschodniej dokonane w latach 1989-1991-w większości przypadków drogą pokojową-sprawiły,że Russell pojawia się w nowym świetle.

W trakcie rozmowy z lordem prof. Conradem Russellem (imię nadane na cześć Conrada-Korzeniowskiego) w roku 1998 zapytałem, czy jego ojca należałoby uznać za liberała czy labourzystę. Rozmówca odpowiedział, że jego ojciec był wychowany w tradycji liberalnej, ale eksperymentował z Partią Pracy. Z tego eksperymentu nigdy nie był zadowolony. Warto podkreślić, że ten eksperyment to czterdziestoletnia przynależność do Partii Pracy w której czasami współdziałał z jej przywódcami. Kiedy jednak premier Harold Wilson poparł amerykańską agresję w Wietnamie Bertrand Russell odmówił podania mu ręki. Następnie przemawiając na konferencji podarł swą legitymację członkowską.

Russell w Rosji. Rozczarowanie

Podobnie jak wielu innych intelektualistów zachodnich o orientacji lewicowej Russell z sympatią wypowiadał się o rewolucji rosyjskiej i rządach bolszewickich. Trwało to jednak krótko. W 1920 roku jako jeden z siedmiu obserwatorów wydelegowanych przez Partię Pracy udał się do Rosji Radzieckiej. W czasie kilkutygodniowego pobytu był niemile zaskoczony wystawnymi przyjęciami na cześć delegacji brytyjskiej i uprzywilejowaniem rządzącej kasty w warunkach widocznej na każdym kroku nędzy.Irytująca i obraźliwa była dlań policyjna podejrzliwość i kontrola. Gospodarze wizyty starali się ograniczać kontakty brytyjskich obserwatorów ze zwykłymi ludźmi. 19 maja 1920 roku Russell został przyjęty przez Lenina. Po godzinnej rozmowie opuścił Kreml rozczarowany .Lenin sprawił na nim wrażenie człowieka bezwzględnego i niezdolnego do myślowego wyjścia poza ramy uznawanej przez siebie doktryny.Wyśmiał koncepcję socjalizmu gildyjnego głoszoną przez G.D.H. Cole’a i Russella. Nie widział szans na pokojowe wprowadzenie gildii robotniczych. Przywiązanie brytyjskiej Partii Pracy do parlamentaryzmu uznał za cechę „burżuazyjną”. Podkreślał konieczność stosowania przemocy i nieuchronność rewolucji. Russell zaskoczony był natomiast skromnym i bezpośrednim sposobem bycia Lenina. Tych cech nie zauważył u Trockiego, skłonnego do pozerstwa i megalomanii. Kamieniew irytował Russella swym kolonizatorskim paternalizmem, który ujawniał się, kiedy rozmowa zeszła na kwestie narodowe.

Po powrocie do Wielkiej Brytanii Russell gorszył swymi komentarzami lewicowców i liberałów oceniających Rosję Radziecką na podstawie własnych życzeń i nadziei, a nie realiów. Presja lewicowej opinii publicznej nie zdołała jednak stłamsić człowieka o tak silnej i niezależnej osobowości jakim był Russell. Chociaż przyznawał,że już po napisaniu książki Praktyka i teoria bolszewizmu zastanawiał się czy ją opublikować, czy nie. Ta niewielka książka wywołała prawdziwą burzę.Ostro ganili go przyjaciele, chwalili natomiast ludzie, których nienawidził… m.in.Winston Churchill i Lloyd George.

Russell w Chinach. Oczarowanie

Wkrótce po powrocie z Rosji Russell otrzymał zaproszenie od Stowarzyszenia Wykładowców Chińskich na roczny pobyt w Uniwersytecie Pekińskim w charakterze profesora wizytującego. W październiku 1920 roku po kilkutygodniowym rejsie był przyjmowany z honorami na konferencji prasowej-wszystkie pisma chińskie informowały o przybyciu wielkiego filozofa. Zainteresowanie społecznymi i politycznymi koncepcjami Russella wzbudziły uprzednio tłumaczone i publikowane jego książki Zasady przebudowy społecznej, Drogi do wolności i Problemy filozofii. Na bankiecie powitalnym w licznych przemówieniach brytyjski filozof był określany zaszczytnym mianem Drugiego Konfucjusza.
W Pekinie Russell stanowił też przedmiot zainteresowań dyplomatów brytyjskich, którzy informowali swych przełożonych w Londynie o jego szkodliwych politycznie wypowiedziach. Russell nie ukrywał bowiem swego krytycyzmu wobec polityki brytyjskiej w stosunku do Chin.

W depeszach z Pekinu, zanim jeszcze Russell dotarł do Szanghaju, proponowano zatrzymanie go w tym porcie i deportowanie do Wielkiej Brytanii. Prawnicy w londyńskim Foreign Office byli jednak innego zdania. Ponadto znalazł się lepiej poinformowany drugi sekretarz ambasady w Pekinie, który przypomniał, że Russell wrócił z Rosji rozczarowany i że donosy o jego rozmowach w czasie rejsu nie mogą stanowić podstawy do podejmowania drastycznych kroków. Władze w Londynie zaleciły swym dyplomatom skontaktowanie się z władzami chińskimi, ażeby te zwróciły uwagę na wywrotowe wypowiedzi brytyjskiego filozofa. Władze chińskie jednakże odmówiły podporządkowania się żądaniom strony brytyjskiej. Russellem interesował się brytyjski wywiad wojskowy. Dyrektor tego wywiadu, zestawiając wykaz morderców, szpiegów i innych czarnych charakterów pod numerem 6 umieścił nazwisko filozofa z Cambridge. W jednym z raportów opisano jego niebezpieczną dla Imperium Brytyjskiego działalność: ”Zatrzymał się w Czangsza i wygłaszał wykłady dla Chińczyków na temat socjalizmu. Mieszkał w chińskim hotelu z panią,która nie była jego żoną. Amerykańska Misja podejmowała ich oboje, zanim fakt ten dotarł do jej wiadomości.”

Zafascynowany Chinami

Działalność akademicka Russella była połączona z pracą dziennikarską. Wykłady zawierające nowe przemyślenia udostępnione zostały japońskiemu miesięcznikowi The Kazio. Teksty wykładów opublikowano jako cykl artykułów. Zebrane artykuły zostały następnie przetłumaczone na chiński i opublikowane jako książka zatytułowana Nauka o strukturze społecznej.

Zainteresowanie wykładami było tak wielkie, że powstało Towarzystwo Studiów nad Russellem, które wydawało Miesięcznik Russella. Wśród studentów słuchających wykładów o praktyce i teorii bolszewizmu był 26-letni Mao Zedong (Mao Tse-tung). W liście napisanym po wykładzie przyszły przywódca ChRL pisał, że „zgodnie z oczekiwaniami Russell wypowiadał się za komunizmem, ale przeciwko dyktaturze robotników i chłopów. Powiedział on,że należy zastosować edukację dla zmiany świadomości klas posiadających, że nie należy ograniczać wolności, ani też wywoływać wojny i krwawej rewolucji. Moje zastrzeżenia do punktu widzenia Russella – pisał Mao – można wyrazić w kilku słowach: jest to dobre w teorii, ale nierealne w praktyce.”

Russell był oczarowany Chińczykami. „Chińczycy są delikatni, uprzejmi, pragnący jedynie sprawiedliwości i wolności. Ich cywilizacja przewyższa naszą we wszystkim, co przyczynia się do ludzkiego szczęścia…Sądzę, że są oni jedynym narodem na świecie, który autentycznie wierzy, że mądrość jest cenniejsza od klejnotów.” Chińczycy – jak ich widział Russell – wykazywali wielkie umiłowanie literatury,sztuki i muzyki, zdrowy sceptycyzm w stosunku do religii, wyszukany kodeks postępowania, oraz sympatycznie złośliwe poczucie humoru.

Liczne artykuły Russella, zebrane w książce The Problem of China (pierwsze wydanie w roku 1922) czytane dzisiaj zdumiewają aktualnością wielu spostrzeżeń i pobudzają do refleksji.

Russell przeciwko wojnie

Wojnę uważał za szkodliwy absurd, a przeciwstawianie się jej za swój obowiązek. Jeden z biografów Russella, Anthony C.Grayling pisał:
„Russell przeciwstawiał się Wojnie Burskiej i Pierwszej Wojnie Światowej, popierał wysiłki Sprzymierzonych w czasie Drugiej Wojny Światowej i ciężko pracował przeciwko możliwości wybuchu Trzeciej Wojny Światowej oraz przeciwko rzeczywistości Wojny Wietnamskiej. Prowadził wojnę przeciwko wojnie aż do śmierci w wieku lat 97.Zarówno jego wczesne jak i późne działania antywojenne były przyjmowane wrogo i doprowadziły go do więzienia. Jednakże obecnie nikt nie może powiedzieć, że jego ówczesna postawa była błędna. Kiedy szowinizm i machanie flagą ulega zahamowaniu, a straszliwe koszty są porównywane z trzeźwą oceną przyczyn dla których w ogóle zostały poniesione, ludzie zaczynają widzieć wojnę w tej perspektywie, w jakiej Russell dzięki swemu geniuszowi widział ją wówczas, gdy miała ona miejsce.”

Russell pisał antywojenne artykuły i książki, uczestniczył w działalności organizacji -pacyfistycznych, inicjował i przewodził ruchom społecznym mobilizującym opinię publiczną przeciwko agresywnej polityce rządów.Usiłował też wpływać na bieg wydarzeń poprzez listy do przywódców państw i rządów. Adresatami byli m.in. amerykańscy prezydenci-Franklin D. Roosevelt, Dwight Eisenhower i John Kennedy, radziecki premier Nikita Chruszczow,premier ChRL Zhou Enlai (Czou En-laj), premier Indii Jawaharlal Nehru, prezydent Jugosławii Josip Broz Tito i prezydent Cypru arcybiskup Makarios III. Czasami korespondencja prowadziła do kontaktów bezpośrednich. Następca Nehru na stanowisku premiera – Lal Bahadur Shastri odwiedził 93-letniego Russella w Północnej Walii, aby dyskutować o problemach w stosunkach indyjsko-chińskich oraz indyjsko-pakistańskich.

Kryzys kubański

Po rozmieszczeniu radzieckich rakiet na Kubie w październiku 1962 roku nastąpiła blokada tej wyspy przez amerykańską marynarkę wojenną. Do łańcucha okrętów amerykańskich niebezpiecznie blisko podpływały okręty radzieckie. Ludzkość znalazła się na krawędzi III wojny światowej. Russell w depeszach i listach do Kennedy’ego, Chruszczowa i Castro apelował o zgodę na demontaż radzieckich wyrzutni rakietowych w zamian za zobowiązanie strony amerykańskiej do rezygnacji z inwazji na Kubę. Chruszczow w liście do Russella poinformował o gotowości przyjęcia takiego rozwiązania. Radzieckie okręty zawróciły.

Wiadomość o tym znalazła się na pierwszych stronach dzienników na całym świecie. Do ówczesnego miejsca zamieszkania Russella – a była nim wieś Penrhyndeudraeth w Pólnocnej Walii – przyjechały setki dziennikarzy i liczne ekipy telewizyjne i radiowe.Były bardzo liczne wywiady i komentarze.

Entuzjastyczni zwolennicy sędziwego filozofa sądzili, że to właśnie jemu udało się odwrócić kataklizm nuklearny. Natomiast sam Russell nie sądził, że wywarł odczuwalny wpływ na przebieg historycznych wydarzeń w listopadzie 1962 roku. W grudniu tego roku w liście do brytyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych pisał:” Prawdopodobnie Chruszczow robi to, o co go proszę, jeżeli już sam postanowił, że to właśnie zrobi”.

Manifest Russella

Napisany przez Russella apel do międzynarodowej społeczności uczonych,który wszedł do historii jako Manifest Russella-Einsteina zapoczątkował długofalowe działania mające na celu zakaz prób z bronią jądrową, w dalszej perspektywie-zahamowanie wyścigu zbrojeń nuklearnych, a następnie wycofanie broni jądrowej z arsenałów wojskowych. Sprawą niezwykle pilną było zaprzestanie eksplozji wytwarzających śmiercionośny pył radioaktywny. Dla polityków radzieckich i amerykańskich eksplozje te były demonstracjami siły, które powinny przestraszyć przeciwnika. Dla generałów były one potrzebne dla „doskonalenia nowej broni”.Kiedy mowa była o ich ograniczeniu, strona amerykańska upierała się przy ustanowieniu kontroli na miejscu wybuchu. Strona radziecka twierdziła, że kontrola taka oznaczałaby zalegalizownie szpiegostwa i nalegała na ograniczanie eksplozji bez kontroli .Impas trwał długo, a eksplozje były coraz potężniejsze. W roku 1961 w arktycznym powietrzu Nowej Ziemi eksplodowała radziecka superbomba wodorowa (której współtwórcą był Andriej Sacharow) prawie cztery tysiące razy silniejsza od bomby atomowej, która zniszczyła Hiroszimę.

PUGWASH

W roku 1955 Russell przy współpracy z polskim fizykiem Józefem Rotblatem zainicjował i przygotował od strony koncepcyjnej i organizacyjnej ruch uczonych PUGWASH. Uczestnikami tego ruchu byli fizycy-nobliści będący odpowiednio autorytetami dla rządów USA i ZSRR.Dyskusje na kolejnych konferencjach Pugwashu doprowadziły do osiągnięcia porozumienia w sprawie zakazu prób jądrowych na ziemi, pod wodą i w powietrzu oraz możliwości określenia za pomocą aparatury sejsmograficznej siły i miejsca eksplozji podziemnych stanowiących ustępstwo na rzecz generałów. Porozumienie to stało się podstawą układu zawartego w roku 1963 pomiędzy USA, ZSRR i Wielką Brytanią.
We wspomnianym powyżej Manifeście przedstawionym publicznie w Londynie 9 lipca 1955 roku Russell ostrzegał: ”Jak podają wiarygodne źródła, obecnie można wyprodukować bombę 2500 razy potężniejszą od tej, która zniszczyła Hiroszimę. Bomba taka, zdetonowana blisko ziemi lub pod wodą, wysyła w górne warstwy powietrza cząstki radioaktywne, które stopniowo opadają w postaci śmiercionośnego pyłu lub deszczu.[…] Nie wiadomo, jak daleko te śmiercionośne cząstki radioaktywne są w stanie się rozprzestrzeniać,lecz największe autorytety zgodnie uznają za całkiem możliwe, że wojna z użyciem bomb wodorowych położyłaby kres ludzkiej rasie.Są obawy, że zastosowanie wielu takich bomb spowoduje śmierć na skalę powszechną: nagłą śmierć dla mniejszości, a dla większości powolną mękę choroby i rozpadu.” (Cyt. za:M.Górlikowski, Noblista z Nowolipek, Wyd. Znak, Kraków 2018 s.355-356).

Sądzę, że zainicjowanie i ukierunkowanie ruchu Pugwash było praktycznie najdonioślejszym działaniem Russella. Układ z 1963 roku spowodował radykalne obniżenie ilości pyłu radioaktywnego. Gdyby nie było ruchu Pugwash i układu z 1963 roku, ponura wizja, o której mówił Russell mogłaby stać się rzeczywistością.

Wśród milionów ludzi, którzy dzięki działaniom zapoczątkowanym przez Bertranda Russella przetrwali jest – mam nadzieję – wielu czytelników jego dzieł. Russell pozostawił kilkadziesiąt książek. Jest co czytać. I jest o czym rozmyślać.

Dr Andrzej Wilk jest autorem książek Bertrand Russell.Biografia polityczna, Wyd.Atla 2, Wrocław 1999 oraz Koncepcje polityczne Bertranda Russella , Wyd.PTM, Warszawa 2009

Józef Rotblat nie był naiwny

Dobrze się stało, że w roku bieżącym ukazała się biografia Józefa Rotblata – „Noblista z Nowolipek”.

 

Autor książki Marek Górlikowski przedstawił trudne życie wielkiego fizyka w Polsce, Wielkiej Brytanii i w Stanach Zjednoczonych.

Był Rotblat uczestnikiem i współtwórcą ważnych wydarzeń. Jako pracownik naukowy wchodził – w czasie drugiej wojny światowej – w skład elitarnego zespołu realizującego projekt Manhattan, który umożliwił wyposażenie armii Stanów Zjednoczonych w broń atomową. Po wielu latach stał się bliskim współpracownikiem Bertranda Russella i współorganizatorem ruchu Pugwash, którego celem było stopniowe eliminowanie broni jądrowej Przez wiele lat był przywódcą tego ruchu.

Mam nadzieję, że ta pożyteczna książka przyciągnie zainteresowanie szerokich rzesz czytelników. Jest rzeczą zrozumiałą, że zainteresowanie okazali jej recenzent i publicysta „Gazety Wyborczej”. Jednakże w ich tekstach są uchybienia i nieścisłości.

W recenzji Wojciecha Orlińskiego (Pokuta za atom, „Gazeta Wyborcza”, 7 sierpnia 2018 r.) nie ma nazwisk Alberta Einsteina i Bertranda Russella. A Józef Rotblat nie był sam.

Paweł Smoleński w artykule pod bałamutnym tytułem Pacyfista cudownie naiwny („Gazeta Wyborcza”, 3 września 2018 r.) kilkakrotnie określa Rotblata jako założyciela ruchu Pugwash. Jest to nieścisłe. Był nim Bertrand Russell, który zaprosił do współpracy Józefa Rotblata. Smoleński pisze: „Lecz mimo wszystkich zastrzeżeń stało się tak, jak wiele lat wcześniej przewidział jeden z ojców chrzestnych (obok Alberta Einsteina) Pugwash sir Bertrand Russell. Ten najwybitniejszy logik minionego stulecia,filizof, matematyk i laureat literackiego Nobla prorokował, że Rotblat Nagrodę Nobla dostanie.. Potrzebna korekta – powinno być lord Bertrand Russell. Warto dodać, że Russell tytuł lorda odziedziczył po swoim dziadku Johnie, który w czasach królowej Wiktorii dwukrotnie był premierem Wielkiej Brytanii. Tytuł sir otrzymał natomiast Józef Rotblat w roku 1998.

 

Geneza ruchu Pugwash

Albert Einstein i Bertrand Russell byli przekonani, że broń atomową należy wyeliminować, a pierwszym i najpilniejszym krokiem w tym kierunku powinno być wstrzymanie próbnych eksplozji zatruwających świat śmiercionośnymi izotopami.

W latach 1950-tych ciągłe eksplozje nuklearne dokonywane przez ZSRR i USA miały dwojaki sens. Przywódcy polityczni i generałowie używali ich dla straszenia drugiej strony, do demonstrowania jak bardzo są przeciw „czerwonemu niebezpieczeństwu” i „imperialistycznemu zagrożeniu”.Te niebezpieczne, infantylne popisy ciągle zwiększały ilość szkodliwych izotopów w atmosferze. Celem próbnych eksplozji było też „doskonalenie” arsenałów jądrowych i „oswajanie” społeczeństw z nową bronią. Generałowie twierdzili, że bomby nuklearne to po prostu nowy rodzaj broni z którego nie należy rezygnować. Gdy ktoś mówił o wyjątkowo okrutnych skutkach tych broni, generałowie i ich zwolennicy w mediach odpowiadali, że dynamit i karabiny maszynowe też kiedyś uznawano za okrutne i niedopuszczalne.

Gdy dochodziło do rozważań o zakazie lub ograniczaniu prób nuklearnych, to z Waszyngtonu dobiegały głosy o potrzebie kontroli na miejscu, a z Moskwy, że taka kontrola to zalegalizowane szpiegostwo. Tylko uczeni o wielkim autorytecie mogli udowodnić, że po pierwsze wojna światowa z użyciem broni atomowej oznaczałaby koniec życia na Ziemi, po drugie, że bez kontroli na miejscu możliwe jest sprawdzenie, czy układ o ograniczaniu prób jest przestrzegany.

23 grudnia 1954 roku Bertrand Russell wygłosił przemówienie radiowe o możliwości zniszczenia życia na Ziemi przez eksperymenty nuklearne. Po tym przemówieniu otrzymał ogromną ilość listów z wielu krajów. Jeden z tych listów pochodził od wielkiego fizyka – francuskiego noblisty Fryderyka Joliot-Curie (zięcia Marii Skłodowskiej-Curie), członka Francuskiej Partii Komunistycznej, a w latach wojny – bojownika ruchu oporu. W 1945 roku szef rządu Charles de Gaulle mianował go Wysokim Komisarzem Komisji Energii Atomowej. W roku 1950 został z tego stanowiska zdjęty za swą postawę komunisty.

Fryderyk Joliot-Curie był człowiekiem zaufanym i wielkim autorytetem dla ówczesnych przywódców Związku Radzieckiego. W oczach Russella był on ważnym partnerem do rozmów o powołaniu międzynarodowego ruchu uczonych na rzecz rozbrojenia nuklearnego. Tekst radiowego wystąpienia Russella stał się podstawą dokumentu znanego jako Manifest Russella-Einsteina.

Oczekiwania Russella wobec najwybitniejszego fizyka ówczesnej Francji sprawdziły się. Po kilkugodzinnej rozmowie w Paryżu uzyskał podpis Joliot-Curie pod Manifestem.

18 kwietnia 1955 roku, w czasie lotu z Rzymu do Paryża, Russell usłyszał – wygłoszoną przez kapitana samolotu – wiadomość o śmierci Alberta Einsteina. Był zdruzgotany . Wkrótce przekonał się jednak, że nie wszystko stracone. Kiedy przybył do paryskiego hotelu otrzymał kopertę zawierającą tekst Manifestu z podpisem Einsteina. Był to zapewne ostatni podpis, jaki złożył twórca teorii względności.

9 lipca 1955 roku Russell organizuje zebranie w Caxton Hall w centrum Londynu (Westminster). Russell – matematyk, logik i filozof – był także znakomitym popularyzatorem fizyki, jednakże przygotowując zebranie na temat Manifestu postanowił powierzyć przewodnictwo wybitnemu fizykowi, który mógłby – w miarę potrzeby – wyjaśnić techniczne szczegóły broni jądrowej. Wybrał do tej funkcji profesora Józefa Rotblata, którego rok wcześniej poznał jako partnera-współuczestnika telewizyjnej dyskusji w BBC. Po zebraniu w Caxton Hall Russell podejmuje prace przygotowawcze do postulowanej międzynarodowej konferencji uczonych reprezentujących Zachód i Wschód. Do tych prac zaprosił Rotblata i brytyjskiego noblistę Cecila Powella.

Na adres Russella napłynęło kilka propozycji dotyczących miejsca konferencji i pokrycia jej kosztów. Ostatecznie wybrał ofertę swego przyjaciela, milionera Cyrusa Eatona, który wziął na siebie pokrycie kosztów podróży i utrzymania uczestników oraz kosztów organizacyjnych. Eaton postawił tylko jeden warunek. Konferencja powinna odbyć się w Pugwash – miejscu jego urodzenia. Była to mała miejscowość rybacka w Nowej Szkocji w Kanadzie. Warunek ten został przyjęty.

Konferencja z udziałem 22 fizyków odbyła się w dniach 7-11 lipca 1957 roku. Schorowany Russell liczący wówczas 85 lat nie mógł przybyć do Pugwash. Jego przemówienie zostało odtworzone z taśmy. O przebiegu obrad codziennie przez telefon informował go Rotblat. W późniejszym okresie Russell uczestniczył jedynie w konferencjach, które odbywały się w Wiedniu i Londynie.
Russell był przewodniczącym ruchu Pugwash, a Rotblat – sekretarzem generalnym.

 

Pominięty wywiad

Profesora Rotblata poznałem w okresie pracy nad książką Bertrand Russell. Biografia polityczna. Ukazała się ona w 1999 roku (wyd. Atla 2, Wrocław).Była recenzowana m.in. w „Trybunie”

W roku 1996 w czasie pobytu prof. Rotblata w Warszawie przeprowadziłem z nim wywiad na temat Lojalność wobec rodu ludzkiego, który zamieściła „Rzeczpospolita” (29-30 czerwca 1996 r.). Wywiad ten w książce Marka Górlikowskiego nie został wzięty pod uwagę. A szkoda, bo wyjaśniał on motywację Rotblata w jego działalności na forum Pugwash.

W trakcie rozmowy poprzedzającej wywiad zapytałem o rolę Russella w kierowaniu ruchem. W niektórych publikacjach był bowiem Russell przedstawiany jako postać-symbol, albo wręcz figurant a nie jako rzeczywisty przywódca. Mój rozmówca kategorycznie zaprzeczył. Stwierdził, że systematycznie informował sędziwego filozofa o działalności ruchu i otrzymywał od niego pożyteczne wskazówki i sugestie. Tak więc Russell do końca życia wywierał wpływ na kierunek działań ruchu Pugwash, który stał się uznaną instytucją międzynarodową.

 

Przywódcy nie byli naiwni

Po śmierci Russella (2 lutego 1970 r.) Józef Rotblat stał się dominującym przywódcą ruchu w jego staraniach na rzecz całkowitego zakazu prób z bronią jądrową, przeciwstawianiu się rozpowszechnianiu tej broni oraz – w dalszej perspektywie – jej całkowitego wyeliminowania.

Dyskusje na konferencjach Pugwash doprowadziły do istotnych wniosków praktycznych:
– Techniki i metody sejsmiczne sprawiają, że kontrola na miejscu nie jest konieczna,
– Odczuwalne ograniczenie opadów radioaktywnych jest możliwe przy dopuszczeniu eksplozji podziemnych.

Układ o zaprzestaniu prób z bronią jądrową na ziemi, w powietrzu i pod wodą, podpisany przez trzy mocarstwa nuklearne – USA, ZSRR i Wielką Brytanię – w dniu 5 sierpnia 1963 roku wynegocjowany został przy uwzględnieniu dyskusji na forum ruchu Pugwash. W układzie tym było ustępstwo na rzecz generałów w postaci dopuszczalności prób podziemnych. Te ostatnie w latach późniejszych (1974 i 1976) były stopniowo ograniczane poprzez kolejne porozumienia międzynarodowe. Całkowity zakaz wszelkich prób z bronią jądrową – stanowiący cel wieloletnich starań Józefa Rotblata – podpisany został 24 września 1996 roku. Za te działania parlament Norwegii przyznał Pokojową Nagrodę Nobla za rok 1995 prof. Rotblatowi oraz ruchowi Pugwash.

Dochodzenie do wyżej wymienionych porozumień międzynarodowych było możliwe dzięki temu, że argumenty przedstawiali kompetentni uczeni będący autorytetami dla rządów wielkich mocarstw. Zgodnie z zasadami ustalonymi przez Russella i Rotblata konferencje Pugwash miały charakter poufny i były skoncentrowane ściśle na problematyce zbrojeń nuklearnych.

Podejmowanie jakichkolwiek innych tematów mogłoby doprowadzić do przerwania konferencji przez jedną ze stron. Russell i Rotblat wykazywali wielką mądrość polityczną w unikaniu na forum Pugwash krytyki poszczególnych rządów bez względu na motywy tego rodzaju krytyki. Wykazywali również umiejętność pozyskiwania do poufnych rozmów uczonych posiadających nie tylko sławne nazwiska, ale również zaufanie wpływowych polityków. Nie było to łatwe. Po obydwu stronach „żelaznej kurtyny” generałowie twierdzili, że przeciwnik nigdy nie zrezygnuje z doskonalenia broni jądrowej i że całkowity zakaz prób byłby „utopijny”, „szkodliwy”, „kapitulancki” itp. Wbrew tym twierdzeniom ruch Pugwash stworzył możliwość przerwania serii eksplozji na ziemi, pod wodą i w powietrzu. Bez tego wielu z nas nie byłoby na świecie, a wielu innych cierpiałoby na straszliwą chorobę popromienną.

W zakończeniu powyżej przywołanego artykułu Paweł Smoleński pisał, że Rotblat „nagrodę otrzymał w niepewnym czasie, po co najmniej zagmatwanych dziejach ruchu Pugwash i w duchu tej cudownie szczerej naiwności wielu wspaniałych ludzi Zachodu głoszących, że „better red than dead”. Najpewniej lepiej być czerwonym niż martwym, lecz z pewnością nie na każdych warunkach”.

Rozważania, że „lepiej być czerwonym niż martwym” miały miejsce w okresach wielkich napięć i groźby światowej wojny nuklearnej. Kiedy napięcie opadało i dochodziło do – zaskakujących wówczas – układów oddalających niebezpieczeństwo kataklizmu wówczas rozważania „czerwony czy martwy” stały się bezprzedmiotowe. Poszukiwanie związku pomiędzy Laureatem Pokojowej Nagrody Nobla z 1995 roku, a „duchem cudownie szczerej naiwności” jest – łagodnie mówiąc – zupełnie nieuzasadnione.

 

Marek Górlikowski – „Noblista z Nowolipek. Józefa Rotblata wojna o pokój”, wyd. Społeczny Instytut Znak, Krakow 2018, str. 340, ISBN 978-83-240-5540-1.