Fabiański lepszy od Bednarka

W angielskiej Premier League występuje dwóch aktualnych reprezentantów Polski – Łukasz Fabiański i Jan Bednarek. W minioną sobotę ich zespoły, West Ham United i Southampton, zmierzyły się w meczu 28 kolejki. Lepsza w tym starciu okazała się drużyna Fabiańskiego, która wygrała 3:1.

Sobotnie spotkanie West Hamu United z Southamptonem miało zatem mocny polski akcent, zwłaszcza że obaj nasi reprezentanci wystąpili w podstawowych składach swoich drużyn i spędzili na boisku pełne 90 minut. Niestety, ekipy naszych piłkarzy są w tym sezonie skazane na walkę o utrzymanie w Premier League. W tej chwili w lepszej sytuacji od West Hamu jest Southampton, który mimo porażki jest wyżej w tabeli i z dorobkiem 34 punktów zajmuje 13. lokatę. Ekipa Fabiańskiego nie ma aż takiego komfortu. West Ham po wygranej ze „Świętymi” uciekł co prawda ze strefy spadkowej na 16. miejsce, ale ma na koncie tylko 27 punktów, tyle samo co 18. Bournemouth, którego rezerwowym bramkarzem jest 39-letni Artur Boruc, i tylko dwa „oczka” więcej od 19. Aston Villi, ale ten zespół ma jeden zaległy mecz do rozegrania. Ostatnią 20. lokatę zajmuje Norwich City z dorobkiem 21 pkt i na razie to jest jedyny kandydat do spadku. Obawiać degradacji muszą się też 17. w tabeli Watford (27 pkt), który sensacyjnie ograł w ten weekend FC Liverpool, oraz 15. Brighton&Hove (28 pkt), 14. Newcastle United (32 pkt) i nawet 13. Southampton (34 pkt).
Jeśli nie zdarzy się jakiś piłkarski kataklizm, to wszystko wskazuje, że w przyszłym sezonie do Premier League dołączą dwa zespoły z polskimi piłkarzami. Na czele Championship znajdują się obecnie ekipy West Bromwich Albion, w barwach którego występuje obecnie pozyskany tej zimy z Hull City Kamil Grosicki, zaś wiceliderem jest drużyna Leeds United, w której filarem jest inny z aktualnych reprezentantów Polski Mateusz Klich. Leeds United w miniony weekend w 36. kolejce rozbił na wyjeździe Hull City aż 4:0, a przy dwóch golach asystował Klich. Dla naszego piłkarza był to 36. ligowy występ w tym sezonie i ta liczba mówi wszystko o jego roli w zespole. Klich ma na koncie ponadto cztery bramki i cztery asysty. Leeds United ma 68. punktów i jedno „oczko” straty do lidera West Bromwich, ale pięć punktów przewagi na nad trzecim Fulham. A do Premier League bezpośrednio awansują dwie pierwsze drużyny.

Polscy piłkarze na angielskiej trawie

Kamil Grosicki zdobył bramkę dla Hull City w wygranym 3:0 meczu z Birmingham City w 23. kolejce angielskiej Championship (drugi poziom rozgrywkowy). Skrzydłowy reprezentacji Polski zaliczył też asystę przy pierwszym golu. Grosicki w tym sezonie ma już na koncie sześć ligowych trafień.

To było łatwe zwycięstwo ekipy Hull City. Grosicki pojawił się na boisku w podstawowym składzie. Najpierw popisał się asystą przy pierwszym golu dla gospodarzy, a w drugiej połowie sam trafił do siatki rywali, wykorzystując w 58. minucie podanie Jarroda Bowena. Po tym zwycięstwie ekipa „Tygrysów” awansowała w Championship na 11. miejsce. Grosicki na boisku przebywał do 81. minuty, a schodzącego kibice Hull City żegnali owacjami.

Mniej powodów do zadowolenia po tej kolejce mieli dwaj inni reprezentanci Polski występujący w angielskiej Ii lidze. Mateusz Klich rozegrał całe spotkanie w barwach Leeds United, ale jego zespół przegrał z Fulham 1:2. Ekipa naszego piłkarza wciąż jednak zajmuje premiowaną bezpośrednimi awansem drugą lokatę, ale trzecia w tabeli drużyna Fulham zmniejszyła stratę do 9. punktów. Jeszcze mniej zadowolony z wyniku był trzeci z polskich kadrowiczów w Championship – Krystian Bielik, występujący w zespole Derby County. On i jego koledzy już od 4. minuty wyjazdowego spotkania z Reading musieli grać w dziesiątkę, a na dodatek stracili gola z rzutu karnego. Gospodarze ostatecznie wygrali 3:0, a nasz piłkarz spędził na bosku 70 minut. Komplet punktów wywalczył natomiast zespół Huddersfield, którego bramki strzeże Kamil Grabara. Młodzieżowy reprezentant Polski dał się tylko raz pokonać w meczu z Nottingham Forrest i jego ekipa zwyciężyła 2:1 awansując na 19. miejsce. O pechu może mówić natomiast bramkarz Bartosz Białkowski, bo jego drużyna szybko straciła gola, potem jednak w 85. minucie doprowadziła do remisu, lecz w czwartej doliczonej minucie gry goście zdołali zdobyć zwycięską bramkę. Millwall zajmuje w tabeli 13. lokatę, ale ma tyle samo punktów (33) co 11. Hull City.

Z Polaków grających w Premier League w ten weekend na boisku pojawił się tylko Jan Bednarek, który w wygranym przez Southampton 3:1 wyjazdowym meczu z Aston Villą zaliczył całe spotkanie. Artur Boruc był jak zawsze w tym sezonie był jedynie rezerwowym golkiperem AFC Bournemouth, a jego zespół przegrał 0:1 w spotkaniu z Burnley. Grający w West Ham United Łukasz Fabiański nadal leczy kontuzję.

 

Grosicki opuści Hull?

W lokalnej gazecie „Hull Daily Mail” w relacji z niedzielnego meczu zespołu Hull City z Bristol City (1:1) pojawiła się sugestia, że był to ostatni występ Kamila Grosickiego w barwach ekipy „Tygrysów”. Zdaniem gazety Polak latem odejdzie.

W miniony weekend angielska Championship rozegrała ostatnią serię spotkań. Grosicki w meczu z Bristol City wyszedł w podstawowym składzie i chociaż grał bardzo dobrze, to mimo to trener Nigel Adkins zmienił go w 77. minucie. Kibice pożegnali reprezentanta Polski owacją na stojąco. „Adkins zdjął Grosickiego celowo, żeby dać kibicom sposobność do nagrodzenia tego piłkarza oklaskami za to wszystko, co w tym sezonie zrobił na boisku dla Hull City. Sądząc po zachowaniu fanów oraz samego Grosickiego, wyraźnie wzruszonego, prawdopodobnie był to jego ostatni występ” – napisano w relacji w „Hull Daily Mail”.
Kontrakt skrzydłowego reprezentacji Polski z Hull City wprawdzie wygasa dopiero za rok, ale Grosicki ma najwyższą gażę w zespole, a po tym sezonie do kasy tego klubu przestaną wpływać pieniądze z funduszu solidarnościowego dla spadkowiczów z Premier League.

Hull City nie będzie zatem już stać na utrzymanie reprezentanta Polski, a poza tym jest to ostatni moment, żeby jeszcze na nim godziwie zarobić. Chętnych na wykupienie Grosickiego nie zabraknie, bo Polak przez ostatnie pół roku prezentował wyśmienitą formę. Latem ubiegłego roku tuż przed zamknięciem okna transferowego zrezygnował z przeprowadzki do Turcji, ale miał też lukratywną ofertę ze Sportingu Lizbona. Jego marzeniem jest jednak gra w Premier League.

Grosicki do Hull trafił w styczniu 2017 roku z Rennes za 9 mln euro, ale pół roku później spadł z „Tygrysami” do II ligi. W sumie w barwach Hull City zagrał w 93 meczach, w których strzelił 18 goli i zaliczył 23 asysty.

 

Strajk piłkarzy Boltonu

Zawodnicy występującego w II lidze angielskiej Bolton Wonderers odmówili udziału w treningach. Powodem strajku są dwumiesięczne zaległości płatnicze wobec zawodników i innych pracowników klubu.

Problemy finansowe grającego na zapleczu Premier League Boltonu nie są tajemnicą już od dawna. Zagrożony degradacją do trzeciej ligi klub, który w przeszłości zdobyła czterokrotnie Puchar Anglii, od wielu miesięcy nie płaci podatków, a wobec przedłużających się negocjacji z nowym inwestorem (chęć nabycia Boltonu zgłosił Laurence Bassini, były właściciel Watfordu) narastające zadłużenie może wkrótce doprowadzić do zarządu komisarycznego oraz w konsekwencji do sądowego postępowania likwidacyjnego.

W poniedziałek 1 kwietnia zawodnicy, wśród których jest były reprezentant Polski Paweł Olkowski, poinformowali władze klubu, że nie będą trenować do czasu, aż dwumiesięczne zaległości płacowe wobec nich i pracowników klubu zostaną uregulowane.

Według brytyjskich mediów w poprzednim tygodniu piłkarze spotkali się z właścicielem klubu Kenem Andersonem, od którego uzyskali zapewnienie, że zaległe wynagrodzenia wpłyną na ich konta najpóźniej w piątek 29 marca. Pieniądze nie wpłynęły, ale mimo to zawodnicy postanowili zagrać w wyjazdowym meczu z Queens Park Rangers i nieoczekiwanie wygrali 2:1 (Olkowski rozegrał całe spotkanie). Po powrocie zakomunikowali, że nie będą trenować dopóki klub nie ureguluje wszystkich należności.
Ekipa „Kłusaków” zajmuje w Championship przedostatnie miejsce i ma pięć punktów straty do zajmującego pierwsze niezagrożone degradacją miejsce w tabeli zespołu Millwall. Do końca rozgrywek pozostało jeszcze siedem kolejek.

 

Nieudany weekend Polaków w Anglii

Żadnemu z polskich piłkarzy nie udało się w sobotę wygrać na boiskach Premier League. Nie przeszkodziło to Łukaszowi Fabiańskiemu rozegrać kolejnego dobrego meczu i zebrać dobre noty. Media dobrze oceniły także Artura Boruca.

West Ham United nie zdołał pokonać w sobotnim spotkaniu Premier League Crystal Palace. „Młoty” zremisowały 1:1 mimo, że od 27. minuty prowadziły po golu Marka Noble’a. Brytyjskie media nie obwiniają Łukasza Fabiańskiego o stratę bramki. Polak zebrał najlepsze oceny spośród wszystkich piłkarzy West Hamu. „Sky Sports” wystawiła mu notę „8”, a w uzasadnieniu podkreśliła genialną interwencję przy jednym ze strzałów Jamesa McArthura. Szkot uderzył piłkę z bliskiej odległości, ale Fabiański jakimś cudem to obronił.

Dwaj pozostali Polacy występujący w angielskiej ekstraklasie musieli przełknąć gorycz porażki. Bournemouth z Arturem Borucem w bramce przegrało 0:3 z liderem rozgrywek FC Liverpool. Ale chociaż 38-letni golkiper trzykrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki, nie został obwiniony za żadną ze straconych bramek i dostał noty lepsze od bramkarza Liverpoolu Alissona.
Porażkę poniosła też drużyna naszego reprezentacyjnego obrońcy Jana Bednarka – Southampton. „Święci” w spotkaniu z Cardiff City do 90 minuty utrzymywali wynik 1:1, lecz w doliczonym czasie gry rywale w ogromnym zamieszaniu zdołali wepchnąć piłkę do siatki i wygrali ostatecznie 2:1. 23-letni polski obrońca rozegrał cały mecz i za swój występ został oceniony tak samo jak pozostali partnerzy z linii obronnej – wszyscy dostali „6” w skali 1 (najsłabszy) – 10 (najlepszy).

Na zapleczu Premier League naszym piłkarzom też się nie wiodło. Hull City Kamila Grosickiego (zaliczył cały mecz) przegrało na wyjeździe 0:2 z Derby County, Leeds United Mateusza Klicha (grał do 58.minuty) zremisowało 1:1 z Middlesbrough, Queens Park Ranger Pawła Wszołka (grał od 62. minuty) przegrało u siebie 3:4 z Birmingham, Bolton Pawła Olkowskiego (cały mecz na ławie) uległo 1:2 ekipie Preston North End, a Ipswich Town z Bartoszem Białkowskim w bramce przegrało 0:3 z Norwich City.

 

Grosicki szaleje w Hull

Kamil Grosicki udanie zaczął rok w Hull City. Reprezentant Polski zdobył dwie bramki i zaliczył asystę w wygranym 6:0 ligowym meczu z Boltonem. Grosicki za swój występ znalazł się w „11” kolejki.

 

Ekipa Hull City przedłużyła zwycięską serię na zapleczu Premier League do pięciu wygranych z rzędu. W 26. kolejce Championship „Tygrysy” rozgromiły drużynę Boltonu, w barwach którego tylko ostatnie 10 minut spotkania zagrał inny z reprezentantów Polski, Paweł Olkowski. Grosicki strzelił swoje gole w 29. i 63. minucie oraz asystował przy trafieniu Evandro na 2:0. Obecny bilans naszego piłkarze w obecnym sezonie angielskiej II ligi to cztery bramki i cztery asysty w 19 występach. W tej lidze występują jeszcze Paweł Wszołek w Queens Park Rangers (2:2 z Aston Villą), bramkarz Ipswich Bartosz Białkowski mecz z Millwal (2:3) przesiedział na ławce oraz grający w zespole lidera Leeds United Mateusz Klich (zagrał 90 minut w przegranym 2:4 meczu z Nottingham).

 

Klich trafił kolegę w rękę

Piłkarze Leeds United na własnym stadionie dopiero w końcówce meczu doprowadzili do remisu 1:1 z Nottingham Forest. Wyrównująca bramka Kemara Roofe’a, zdobyta po podaniu Mateusza Klicha, padła jednak po zagraniu ręką.

 

Walcząca o awans do Premier League ekipa Leeds jeszcze nie zdążyła się rozkręcić, a już przegrywała 0:1, tracąc gola w 11. minucie po strzale gracza Forest Jacka Robinsona. Potem wzięła się do pracy i narzuciła rywalom swój styl gry, ale mimo przewagi przez ponad godzinę nie potrafiła przekuć jej na bramki. W 82. minucie doszło do sytuacji, która zbulwersowała kibiców na Wyspach. W zamieszaniu w polu karnym gości Mateusz Klich z kilku metrów huknął piłkę lewą nogą do bramki, ale trafił nią w stojącego na linii bramkowej Kemara Roofe. 25-letni pomocnik mógł wbić piłkę do siatki każdą częścią ciała, ale zrobił to ręką, choć w trudny do jednoznacznego stwierdzenia sposób.

Gracze Nottingham sygnalizowali arbitrowi nieprawidłowe zagranie, ale on ku ich rozpaczy i wściekłości bramkę uznał. W Championship nie ma stosuje się systemu VAR i dzięki temu Leeds United po 15. kolejce i remisie z Forest awansowali na drugie w tabeli. Do lidera Sheffield United zespół Mateusza Klicha traci tylko dwa punkty. Oszukani piłkarze Nottingham, którzy wypadli z pierwszej szóstki, liczą jeszcze na sprawiedliwość ze strony komisji ligi.

Z pozostałych reprezentantów Polski występujących w klubach angielskiej II ligi znów cały mecz w barwach Ipswich Town rozegrał Bartosz Białkowski (0:3 z Millwall), w starciu Hull City z Boltonem (1:0) zagrali Kamil Grosicki (do 72. minuty) i Paweł Olkowski (zszedł w 81. minucie). Zdecydowanie najlepiej wypadł jednak niezauważany na razie przez trenera Jerzego Brzęczka skrzydłowy Queens Park Rangers Paweł Wszołek, który strzeli gola w meczu z Aston Villą (1:0).

 

Białkowski wrócił do bramki Ipswich

Angielska druga liga piłkarska gra także w terminach zarezerwowanych dla Ligi Mistrzów. Dlatego w środę kilku polskich piłkarzy miało zajęty wieczór.

 

W 14. kolejce angielskiej Championship zespół Leeds United z Mateuszem Klichem w wyjściowej jedenastce wreszcie przerwał złą passę i wrócił na zwycięską ścieżkę. W dwóch ostatnich kolejkach ekipa „Pawi” zdobyła tylko jeden punkt i straciła pozycję lidera ligowej tabeli, ale w środę przełamała kryzys i pewnie pokonała Ipswich Town 2:0. Po tym zwycięstwie Leeds ponownie znalazł się na pierwszym miejscu. Klich rozegrał cały mecz, co w jego przypadku jest już normą, natomiast miłą niespodzianką był powrót do bramki Ipswich Town Bartosza Białkowskiego. Dla reprezentanta Polski był to pierwszy występ od 25 sierpnia. Spisał się przyzwoicie, a przy straconych go lach nie miał szans na obronę.

Całe spotkanie w barwach Hull City zaliczył też inny z naszych reprezentantów, Kamil Grosicki, ale choć bardzo się starał, znów schodził z boiska w roli pokonanego. „Tygrysy” nie wygrały już w siódmym meczu z rzędu, tym razem ulegając na wyjeździe Bristol City 0:1. Zdumiewające jest to, że ekipa Hull City znów straciła decydującą o wyniku bramkę w doliczonym czasie gry. W podobnych okolicznościach zespół Grosickiego zgubił punkty w poprzednim meczu z Preston North End (1:1).

Zespoły Białkowskiego i Grosickiego to w tej chwili najsłabsze ekipy na zapleczu Premier League. Po 14 kolejkach mają na koncie po dziewięć punktów, tracąc do pierwszej niezagrożonej degradacją drużyny cztery „oczka”. W środę wyjątkowo na boisku nie pojawił się kolejny z kadrowiczów Jerzego Brzęczka, Paweł Olkowski. Obrońca Bolton Wanderers w meczu z Nottingham Forest (0:3) nie wystąpił z powodu choroby, z którą zmagał się od wtorku.

 

Olkowski jak feniks

Zdumiewający jest renesans formy jaki w drugoligowym angielskim Boltonie przeżywa obecnie 28-letni prawy obrońca Paweł Olkowski. Aż trudno zrozumieć jakim cudem ten piłkarz pół roku temu w niemieckim FC Koeln był wyrzucany do zespołu rezerw.

 

Olkowski na szersze piłkarskie wody wypłynął w Górniku Zabrze pod wodzą ówczesnego trenera tej drużyny Adama Nawałki, u którego też zadebiutował w reprezentacji Polski. Jeśli tylko nie miał kontuzji był powoływany do kadry dość regularnie. Grał w meczach towarzyskich oraz w eliminacjach do turnieju Euro 2016. W sumie przez dwa lata w biało-czerwonych barwach uzbierał 13 występów. Nie miał też w tym czasie problemów z miejscem w składzie FC Koeln, do którego trafił za godziwą sumę z zabrzańskiej ekipy. O powołania zrobiło się trudniej, gdy w Kolonii przestał łapać się do pierwszej jedenastki, co przydarzyło mu się po raz pierwszy na wiosnę sezonu 2015-2016. Na mistrzostwa Europy do Francji nie pojechał, a że potem jego kłopoty w kolońskim klubie robiły się coraz większe, Nawałka całkowicie wykreślił jego nazwisko ze swego notesu.

W sezonie 2017-2018 Olkowski nie miał już nawet miejsca w szerokiej kadrze meczowej FC Koeln, chociaż zespół grał fatalnie i ostatecznie z hukiem wyleciał z 1. Bundesligi. Latem poniżany notorycznie w niemieckim klubie polski piłkarz rozwiązał umowę za porozumieniem stron. Gdy wkrótce potem podpisał kontrakt z drugoligowym Boltonem, zostało to uznane za niespodziankę. A już niemal prawdziwą sensacją stało się to, że Olkowski od pierwszej kolejki zaczął występować w wyjściowej jedenastce angielskiego drugoligowca.

„On grał na najwyższym poziomie w Bundeslidze oraz w reprezentacji. Gdy analizowałem jego występy, to z każdym podobał mi się coraz bardziej. Dlatego nie bałem się na niego postawić od razu. Ma fajne podejście do futbolu i jest dobrze przygotowany fizycznie” – tłumaczył swoją decyzję trener Boltonu Phil Parkinson.

Wysoka forma, pełne zaufanie ze strony trenera oraz życzliwy klimat w klubie zaprocentowały. Olkowski ma chyba najlepsze wejście w sezon w całej swojej karierze. Nawet lepsze niż miał w FC Koeln, gdzie też szybko wszedł do podstawowego składu. Spodobał się kibicom Boltonu, którzy docenili jego zaangażowanie i piłkarskie umiejętności. Z obsadą prawej flanki obrony Bolton od kilku lat miał problem, który po przybyciu Olkowskiego zniknął. Jego grę doceniaj też nieskore do pochwał dla polskich graczy angielskie media. Umieszczono go już w jedenastce kolejki i uważa za czołowego prawego obrońcę w Championship.

Trudno powiedzieć jak długo Olkowski utrzyma się na tym poziomie, ale pytanie o jego powrót do reprezentacji jest jak najbardziej zasadne. Sportowo druga liga angielska bije przecież naszą ekstraklasę na głowę.

 

Odrodzenie Olkowskiego

Poprzedni sezon Paweł Olkowski spędził w 1.FC Koeln, ale ten piłkarz z przeszłością w reprezentacji Polski był w tym niemieckim klubie trzymany w rezerwach. Teraz robi furorę w II-ligowym angielskim Boltonie.

 

Ostatnie dwa nieudane sezony w FC Koeln zwichnęły karierę Olkowskiemu, bo nie dość, że stracił solidną markę w niemieckiej Bundeslidze, to jeszcze stracił miejsce w reprezentacji Polski. Szczególnie nieudany był dla niego poprzedni sezon, bo trenerzy niemieckiego klubu nie widzieli dla niego miejsca w zespole. W końcu Olkowski zgodził się na rozwiązanie kontraktu za porozumieniem stron i latem dość nieoczekiwanie wylądował w drugoligowym angielskim Boltonie. Mało kto dawał mu szanse na grę w wymagającej lidze, ale trener Boltonu Phil Parkinson akurat szukał piłkarza na prawą flankę obrony i tam też ustawiał polskiego piłkarza w spotkaniach sparingowych przed sezonem. Olkowski nie zmarnował okazji i wywalczył miejsce w podstawowym składzie.

Po pierwszym ligowym meczu z West Bromwich (2:1)zebrał bardzo dobre recenzje (8,5), a w miniony weekend znów należał do najlepszych w potyczce z Bristol City. Spotkanie zakończyło się remisem 2:2, lecz Polak był nie do przejścia i na dodatek zanotował asystę. Kibice Boltonu docenili jego postawę chwaląc w komentarzach na portalach społecznościowych. Dziennikarze lokalnej gazety „The Bolton News” podzielili zdanie fanów, bo przyznali Olkowskiemu notę 7,5 (w skali 1-10). Tylko Craig Noone otrzymał od niego lepszą ocenę (8).

Tymi udanymi występami 28-letni piłkarz przypomniał o swoim istnieniu i zainteresował nowego selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka, który szuka teraz odpowiedniego następcy Łukasza Piszczka na prawej obronie.