Copa America dla Brazylii

Nie było niespodzianki w finale tegorocznego Copa America. Gospodarz imprezy Brazylia pokonała rewelację turnieju Peru 3:1 i po raz dziewiąty w historii wywalczyła mistrzostwo Ameryki Południowej. Trzecie miejsce zajęła reprezentacja Argentyny, a dopiero czwarte broniąca tytułu drużyna Chile.

Prowadzona przez Ricardo Garecę drużyna Peru była niekwestionowaną rewelacją turnieju, lecz nawet po półfinałowym zwycięstwie Peruwiańczyków na broniącą tytułu ekipą Chile 3:0 mało kto dawał im szanse na pokonanie Brazylii. Gospodarze imprezy w fazie grupowej rozgromili finałowych rywali aż 5:0, toteż do potyczki z nimi o mistrzostwo Ameryki Południowej przystąpili bez lęku i od pierwszego gwizdka arbitra nadawali ton wydarzeniom na boisku. Canarinhos szybko uzyskali taką przewagę, że gole dla nich były jedynie kwestią czasu. Rywale wytrzymali napór tylko przez kwadrans. Gabriel Jesus ograł na skrzydle Miguela Trauco i precyzyjnie podał piłkę do nieobstawionego w polu karnym Peruwiańczyków Evertona, a on tylko dopełnił dzieła.

Na szczęście dla widowiska canarinhos po zdobyciu gola zgubili koncentrację i tuż przed przerwą Thiago Silva sprokurował „jedenastkę”, którą na gola zamienił rutynowany Paolo Guerrero. Odpowiedź zespołu trenera Tity była niemal natychmiastowa – zanim sędzia zarządził przerwę Gabriel Jesus podwyższył wynik na 2:1.
Po zmianie stron brazylijska drużyna nadal przeważała, ale w 70. minucie sytuacja uległa jednak diametralnej zmianie, bo za drugą żółtą kartkę wyleciał z boiska bohater meczu Gabriel Jesus. Ta decyzja arbitra dosyć solidnie podważyła oskarżenia o stronniczość sędziowania rzucone pod adresem gospodarzy turnieju przez Leo Messiego, którego arbiter także wyrzucił z boiska w meczu o 3. miejsce z Chile.

Osłabienie rywala zachęciło Peruwiańczyków do ataku, ale ich szturm nie trwał długo. Brazylijczycy bez większego problemu przetrzymali napór rywali i pod koniec spotkania sami zaatakowali. Gdy szarżującego w polu karnym Evertona staranował po rozpaczliwej interwencji Carlos Zambrano, prowadzący zawody sędzia Roberto Tobar podyktował drugą w tym spotkaniu „jedenastkę”, tym razem dla gospodarzy, którą na trzeciego gola dla Brazylii zamienił Richarlison. I to był koniec marzeń Peruwiańczyków o ich trzecim triumfie w Copa America. Trofeum po raz dziewiąty zdobyła ekipa canarinhos, przerywając tym samym trwającą od 2007 roku posuchę w kontynentalnych rozgrywkach. Peruwiańczycy po raz pierwszy wywalczyli srebrny medal, ale nie uznali tego za sukces, bo przecież mają w dorobku dwa triumfy w Copa America – w 1939 i 1975.

Najszczęśliwszym z brazylijskich piłkarzy fetujących zdobycie pucharu był bez wątpienia ich 36-letni kapitan Dani Alves, bo dla niego był to 40. trofeum w karierze. Pod tym względem jest światowym rekordzistą. Z Sevillą sięgnął po pięć trofeów (w tym dwa Puchary UEFA), z Barceloną aż 23 (w tym trzy Ligi Mistrzów i sześciokrotnie wygrywał ligę), dwa z Juventusem (mistrzostwo i Puchar Włoch) oraz sześć z PSG. Z reprezentacją Brazylii wygrał pięć turniejów: dwukrotnie Copa America i Puchar Konfederacji oraz mistrzostwa świata do lat 20. A „na deser” wybrano go na najlepszego piłkarza Copa America 2019.

 

Messi nie przyjął brązu

W meczu o 3. miejsce w Copa America Argentyna pokonała Chile 2:1. W 36. minucie arbiter wyrzucił z boiska Leo Messiego. Argentyński piłkarz na znak protestu nie przyjął brązowego medalu.

Do kontrowersyjnej sytuacji doszło po scysji Messiego z kapitanem zespołu Chile Garym Medelem. Paragwajski sędzia Mario Diaz de Vivar ukarał obu zawodników czerwonymi kartkami, choć powtórki pokazały, że bardziej zawinił Chilijczyk. Argentyński gwiazdor był wyraźnie zaskoczony decyzją arbitra i nie mógł się z nią pogodzić. Po meczu nie dołączył do kolegów, którzy odebrali brązowe medale za zdobycie trzeciego miejsca, co rzecz jasna natychmiast zostało zauważone, bo Messi jest przecież kapitanem ekipy albicelestes.

Piłkarz w późniejszych rozmowach z dziennikarzami tak wyjaśnił powody swojej nieobecności: „Nie poszedłem na ceremonię z kilku powodów. Ponieważ nie chcę być częścią tego spektaklu zepsucia, tego braku szacunku. Jesteśmy zmęczeni korupcją, sędziami i tym wszystkim, co psuje widowisko. Wyjeżdżamy stąd z poczuciem, że chociaż dwa najlepsze mecze w turnieju zagraliśmy przeciwko Brazylii i Chile, to przez nieuczciwe traktowanie nie pozwolono nam zagrać w finale” – grzmiał Messi w strefie mieszanej stadionu Corinthians.

Najlepszego piłkarza minionej dekady czeka za ten wybryk i wypowiedź kara. Argentyńskie media spekulują, że zostanie zawieszony na pewną liczbę spotkań i dodatkowo dostanie wysoką grzywnę, ale póki co decyzja władz południowoamerykańskiej federacji w tej sprawie jeszcze nie zapadła. Czerwona kartka w meczu z Chile była dopiero drugą taką karą w karierze Messiego. Pierwszą otrzymał 14 lat temu w reprezentacyjnym debiucie w spotkaniu z Węgrami.

 

Copa America: Argentyna za słaba na Brazylię

Reprezentacja Brazylii, po raz pierwszy od 12 lat, awansowała do finału Copa America. Canarinhos pokonali Argentynę 2:0 i o tytuł najlepszej drużyny Ameryki Południowej zagrają zespołem Peru, który w półfinale dość nieoczekiwanie wyeliminował broniącą trofeum ekipę Chile, wygrywając z nią gładko 3:0.

Brazylijska drużyna, w której tym razem zabrakło najsłynniejszego jej obecnie gracza, Neymara, w tegorocznym Copa America nie gra może w wybitnym stylu, ale za to jest niezwykle skuteczna w defensywie, czego dowodzi fakt, że canarinhos nie stracili jeszcze gola i nie przegrali meczu. Z pięciu rozegranych spotkań wygrali cztery, a z Wenezuelą zremisowali 0:0. W półfinale trafili jednak na odwiecznego konkurenta do miana hegemona w Ameryce Południowej – Argentynę. W turnieju rozgrywanym we własnym kraju brazylijscy kibice nie darowaliby swoim piłkarzom porażki z ekipą albicelestes i ta presja trochę wiązała nogi podopiecznym trenera Tite.

Na ich szczęście już w 19. minucie udało im się sforsować szyki obronne Argentyńczyków. Z prawego skrzydła gwiazdor Liverpoolu Roberto Firmino dograł piłkę do niepilnowanego na linii piątego metra gwiazdora Manchesteru City Gabriela Jesusa, a ten wpakował ją do bramki rywali.

Strata gola nie załamała jednak ekipy Argentyny, w której znakomite zawody rozgrywał Leo Messi. Gwiazdor FC Barcelona wciąż nie ma w swojej kolekcji trofeum wywalczonego z reprezentacją Argentyny, ale chyba sam nie wierzył, że on i jego koledzy mogą zdobyć Copa America na brazylijskiej ziemi.

Messi znów niezadowolony

Argentyńscy piłkarze zrobili jednak wszystko w półfinałowym starciu z gospodarzami imprezy, żeby ich fani nie mieli do nich pretensji o brak zaangażowania. Wybrańcy trenera Lionela Scaloniego walczyli więc z Brazylijczykami tak ostro, że po godzinie gry aż czterech ich graczy miało na koncie żółte kartki. Ale chociaż mieli przewagę i lepiej prezentowali lepszy futbol, to nie zdołali przełamać żelaznej defensywy rywali i pokonać kapitalnie dysponowanego bramkarza Liverpoolu Alissona Beckera.
Na domiar złego, jak to w takich meczach bywa, na 20 minut przed końcem spotkania Brazylijczycy przeprowadzili udaną kontrę i zadali Argentyńczykom ostateczny cios. W tej akcji role się odwróciły i to Gabriel Jesus po fantastycznej indywidualnej akcji lewą flanką dograł piłkę do czającego się w polu karnym rywali Firmino, który musiał jedynie przyłożyć nogę.

Po meczu swoje niezadowolenie z porażki pierwszy obwieścił Leo Messi. „Rywale wcale nie byli dzisiaj od nas lepsi, a drugiego gola strzelili po tym, jak sędziowie nie odgwizdali rzutu karnego po faulu na Sergio Aguero. Generalnie arbitrzy podjęli mnóstwo bzdurnych decyzji, rozdawali kartki, a za rzadko korzystali z systemu VAR. To niewiarygodne na tym poziomie rywalizacji. Nie ma dla nas wymówek, ale wszyscy powinni dogłębnie przeanalizować pracę sędziów i coś z tym zrobić. Dziwnie zachowywali się przez całe spotkanie, notorycznie nas rozpraszali” – nie krył oburzenia najlepszy gracz argentyńskiej drużyny.
Tym razem jednak Messi nie strzelił focha i nie obwieścił światu, że rezygnuje z występów w reprezentacji. „Jeżeli będę mógł jeszcze pomóc naszej drużynie narodowej, zrobię to. Dobrze czuję się w tej grupie i wciąż wierzę, że możemy odnieść sukces” – stwierdził Messi.

Rewanż za rok w Argentynie

Jego deklaracja jest nietypowa, bo ostatnio po niepowodzeniach „rzucał zabawkami” i dopiero po jakimś czasie wracał do kadry. Nie ma jednak w jego zachowaniu większej tajemnicy. Po prostu następny turniej Copa America odbędzie się już w przyszłym roku, a jego gospodarzem tym razem będzie Argentyna.

Dla Messiego impreza rozegrana w własnym kraju będzie już raczej ostatnią okazją na odniesienie sukcesu z reprezentacją. Za rok będzie miał 33 lata, a na mundialu w Katarze w 2022 roku, o ile w nim zechce wystąpić, już 35. Nawet taki piłkarski geniusz jak on nie jest wolny od biologicznych ograniczeń związanych z wiekiem. I trudno mu nie kibicować w jego dążeniu do spełnienia sportowego marzenia, bo w dorobku najlepszego piłkarza ostatnich piętnastu lat powinno być przynajmniej jedno trofeum wywalczone w narodowych barwach. Przegrana z Brazylią w półfinale tegorocznego Copa America na razie wpisuje się w fatalną serię niepowodzeń Messiego w reprezentacji Argentyny, ale jego deklaracja, że jeszcze nie wybiera się na reprezentacyjną emeryturę może oznaczać tylko jedno – futbolowy gwiazdor już teraz myśli o przyszłorocznym turnieju Copa America w Argentynie.

Canarinhos już pewni swego

Póki co jednak większe powody do zadowolenia mają Brazylijczycy, którzy po raz pierwszy od 2007 roku zagrają w finale Copa America. Co ciekawe, w tamtej imprezie sprzed 12 lat w finale canarinhos pokonali właśnie Argentynę 3:0. W decydującym spotkaniu tegorocznej edycji mistrzostw Ameryki Południowej zagrają w niedzielę 7 lipca na słynnym stadionie Maracana z zespołem Peru, który w półfinale niespodziewanie ograł zwycięzcę dwóch ostatnich turniejów – drużynę Chile.

Peruwiańczycy prowadzeni przez trenera Ricardo Garecę nawiązali do chlubnych tradycji, bo są przecież mistrzami kontynentu z lat 1939 1975. Ale od ostatniego triumfu przez następne 44 lata zajmowali w Copa America najwyżej trzecie miejsce. Ostatni występ w turnieju będzie jednak dla nich trudną przeprawą. Z Brazylią doznali najwyższej porażkę w historii (0:7), a w fazie grupowej tegorocznego turnieju przegrali z canarinhos aż 0:5. Gdyby zatem to oni wygrali finałowy mecz na na Maracanie, będzie to sensacja jeszcze większa, niż pamiętna klęska Brazylijczyków na tym legendarnym stadionie poniesiona w finałach mistrzostw świata 1950 roku z Urugwajem.

 

W Kolumbii strach nie strzelić karnego

Kolumbijski piłkarz William Tesillo, który nie wykorzystał karnego w ćwierćfinałowym meczu Copa America z Chile, w konsekwencji czego reprezentacja Kolumbii odpadła z turnieju. Po powrocie do kraju Tesillo zaczął dostawać anonimy z pogróżkami w rodzaju: „Mam nadzieję, że skończysz jak Escobar”.

Tesillo zmarnował karnego w serii „jedenastek” w spotkaniu z broniącym tytułu Chile w ćwierćfinale Copa America. Ten nieudany strzał sprawił, że Kolumbia przegrała konkurs 4-5 (po 90 minutach był remis 0:0) i odpadła z rozgrywanego w Brazylii turnieju. Piłkarz wrócił z ekipą do kraju, ale on i jego rodzina żyją teraz w strachu, bo w Kolumbii od ćwierćwiecza nikt nie lekceważy takich gróźb.

Akurat 2 lipca minęło 25 lat od tragicznej śmierci reprezentanta tego kraju Andresa Escobara. On także był pechowcem, bo na mundialu w USA w 1994 roku strzelił gola samobójczego w spotkaniu z gospodarzami turnieju, przez co Kolumbia przegrała 1:2 i odpadła z imprezy. Po powrocie do ojczyzny Escobar został zastrzelony na parkingu przed nocnym klubem przez fanatycznego kibica, który po każdym z sześciu strzałów z pistoletu krzyczał głośno „gol”. Kolumbijska policja objęła Tesillo ochroną.

 

Messi zagra z Argentyną

Trener reprezentacji Argentyny Lionel Scaloni ogłosił skład 23-osobowej kadry na Copa America. Wśród powołanych znalazł się też największy gwiazdor zespołu Leo Messi.

Na turniej do Brazylii pojadą największe gwiazdy argentyńskiej piłki, wśród nich Messi, który w marcu tego roku wrócił do reprezentacji po kilku miesiącach przerwy jaką sobie zrobił po nieudanym mundialu w Rosji. Oprócz gwiazdora Barcelony o sile ofensywnej argentyńskiego zespołu stanowić będą takie tuzy, jak Sergio Aguero z Manchesteru City, Angel Di Maria z Paris Saint-Germain i Paulo Dybala z Juventusu Turyn.

Tegoroczna edycja Copa America rozpocznie się 15 czerwca. W Brazylii tytułu będą bronić Chilijczycy, którzy zwyciężyli w dwóch ostatnich edycjach turnieju. W obu finałach pokonali Argentynę, dwukrotnie rozstrzygając losy tytułu w rzutach karnych. Reprezentacja Argentyny ma na koncie 10 triumfów w Copa America i jest pod tym względem najlepsza, ale po raz ostatni zdobyła trofeum w 1993 roku. W Brazylii zagra w grupie z Kolumbią, Paragwajem i Katarem, który wraz z Japonią został zaproszony na turniej.

Kadra Argentyny:

Bramkarze – Esteban Andrada (Boca Juniors), Franco Armani (River Plate), Agustin Marchesin (Club America); obrońcy – Milton Casco (River Plate), Renzo Saravia (Racing), Nicolas Otamendi (Manchester City), Juan Foyth (Tottenham), Ramiro Funes Mori (Villarreal), German Pezzella (Fiorentina), Nicolas Tagliafico (Ajax), Marcos Acuna (Sporting Lizbona); pomocnicy – Leandro Paredes (PSG), Giovani Lo Celso (Betis Sewilla), Roberto Pereyra (Watford), Angel Di Maria (PSG), Guido Rodriguez (Club America), Rodrigo De Paul (Udinese), Exequiel Palacios (River Plate); napastnicy – Leo Messi (FC Barcelona), Sergio Aguero (Manchester City), Lautaro Martinez (Inter Mediolan), Matias Suarez (River Plate), Paulo Dybala (Juventus).

 

Brazylia już jest gotowa do Copa America

Za trzy tygodnie rozpocznie się w Brazylii Copa America. Tytułu bronić będą Chilijczycy, ale faworytami turnieju będą gospodarze. Trener canarinhos Tite ogłosił niedawno kadrę. Sensacją jest nieobecność m.in. Marcelo i Fabinho.

Trener Tite pominął w kadrze dwóch gwiazdorów Realu Madryt – obrońcę Marcelo i nastoletniego napastnika Viniciusa Juniora, ale to zrozumiałe, bo Real w tym sezonie grał słabo, natomiast brak powołania dla grającego w FC Liverpool Fabinho to duża niespodzianka, zwłaszcza że otrzymał je jego klubowy kolega Roberto Firmino. W kadrze znalazł się natomiast Neymar. Niespodzianką jest obecność w niej 22-letniego gracza Ajaksu Amsterdam Davida Neresa, który ma na koncie tylko jeden występ w brazylijskiej reprezentacji.

Copa America po raz piąty zostanie rozegrane na brazylijskich boiskach. Tytułu bronić będzie reprezentacja Chile, która zwyciężyła w dwóch ostatnich edycjach. Brazylijczycy zagrają w grupie A, gdzie ich rywalami będą reprezentacje Peru, Wenezueli i Boliwii, z którą 15 czerwca zagrają w meczu otwarcia. Finał zaplanowano na 7 lipca w Rio de Janeiro. Ekipa canarihos ma na koncie osiem triumfów w mistrzostwach Ameryki Południowej, ale ostatni raz zdobyli puchar w 2007 roku.

Kadra Brazylii na Copa America 2019:
Bramkarze – Alisson Becker (FC Liverpool), Ederson (Manchester City), Cassio (Corinthians);
Obrońcy – Alex Sandro (Juventus), Dani Alves (PSG), Fagner (Corinthians), Filipe Luis (Atletico Madryt), Thiago Silva (PSG), Marquinhos (PSG), Miranda (Inter Mediolan), Eder Militao (FC Porto);
Pomocnicy – Arthur (FC Barcelona), Allan (Napoli), Casemiro (Real Madryt), Fernandinho (Manchester City), Lucas Paqueta (AC Milan), Philippe Coutinho (FC Barcelona), Neymar (PSG), Everton (Gremio Porto Alegre);
Napastnicy – David Neres (Ajax), Richarlison (Everton), Roberto Firmino (FC Liverpool), Gabriel Jesus (Manchester City).

 

Losowanie grup Copa America

W miniony piątek w Rio de Janeiro dokonano losowania grup Copa America 2019. W imprezie zagrają wszystkie reprezentacja z Ameryki Południowej oraz zaproszone zespoły Japonii i Kataru.

Turniej Copa America 2019, którego gospodarzem będzie Brazylia, rozpocznie się 14 czerwca. Dziesięć zespołów ze strefy CONMEBOL oraz Japonia i Katar stanie do rywalizacji o tytuł mistrza Ameryki Południowej. Rozstawieni w grupie A Brazylijczycy (3. miejsce w rankingu FIFA) uniknęli mocnych rywali. Z drugiego koszyka trafili na Peru, Wenezuelę oraz najsłabszą obecnie na kontynencie ekipę Boliwii (60. miejsce w rankingu FIFA).

Los nie był przychylny natomiast dla aktualnych wicemistrzów świata Argentyńczyków. Ekipa albicelestes trafiła na drużynę Kolumbii, brązowych medalistów Copa America 2016, a ponadto na Paragwaj i debiutujący w turnieju Katar, gospodarz mundialu w 2022 roku. Trzecią grupę uznaje się za najbardziej wyrównaną. Z pierwszego koszyka trafił do niej Urugwaj, ale niewiele słabszy jest broniący tytułu z 2016 roku zespół Chile. W opinii ekspertów szyki tym ekipom może pomieszać zaproszony zespół Japonii. Czwartą ekipą w stawce jest drużyna Ekwadoru.

Tegoroczny Copa America będzie już 46. edycją turnieju. Zostanie rozegrany na sześciu stadionach w pięciu miastach (Salvador, Sao Paulo, Belo Horizonte, Porto Alegre, Rio de Janeiro). Finał odbędzie się 7 lipca na słynnej Maracanie. Wyniki losowania: grupa A – Brazylia, Boliwia, Wenezuela, Peru; grupa B – Argentyna, Kolumbia, Paragwaj, Katar; grupa C – Urugwaj, Ekwador, Japonia, Chile. Awans do 1/4 finału wywalczą po dwie najlepsze drużyny z każdej grupy oraz dwa zespoły z najlepszym bilansem z trzecich miejsc.