Milik za 50 mln euro

Atletico Madryt nie rezygnuje z pozyskania Arkadiusza Milka. Według doniesień włoskich mediów, trener hiszpańskiego zespołu, Diego Simeone, widzi w Polaku przyszłego lidera linii ataku.

Wedle włoskiego dziennika „Corriere dello Sport” działacze Atletico Madryt przychylają się do opinii argentyńskiego szkoleniowca i negocjują z SSC Napoli ewentualny transfer. Hiszpanie są w tej chwili skłonni zapłacić za reprezentanta Polski nawet 50 milionów euro. A to już jest kwota wyższa od zaproponowanej ponoć klubowi z Neapolu przez Juventus Tury. I tym bardziej atrakcyjna, że mistrz Włoch na razie tylko rozważa pozyskanie Milika, bo chce go Maurizio Sarri, obecny szkoleniowiec „Starej Damy”, a wcześniej SSC Napoli. Diego Simeone widzi natomiast w Miliku lidera formacji ofensywnej, który potrafi dobrze łączyć ciężką pracę na boisku ze skutecznością. Atletico już od jakiegoś czasu rozgląda się za takim napastnikiem.
Kontrakt Milika z Napoli wygasa w czerwcu 2021 roku. Według włoskich mediów rozmowy Polaka o przedłużeniu umowy przerwano. Mimo dwóch kontuzji Milik był czołową postacią zespołu Napoli – strzelił 12 goli w 22 występach.

Derby Madrytu w USA

Zespół Realu Madryt w rozegranym za oceanem spotkaniu towarzyskim z lokalnym rywalem Atletico został wręcz ośmieszony. „Królewscy” przegrali 3:7, ale 51. minucie przegrywali aż 0:6.

Spotkanie rozegrano w ramach organizowanego w USA letniego cyklu International Champions Cup. We wcześniejszych potyczkach Real przegrał 1:3 z Bayernem Monachium (jedną z bramek dla niemieckiej drużyny zdobył Robert Lewandowski) i pokonali w karnych Arsenal Londyn (w regulaminowym czasie było 2:2). W miniony weekend w nocy z piątku na sobotę podopieczni Zidane’a zmierzyli się natomiast w wyjazdowych derbach Madrytu i doznali klęski. Atletico po 51. minutach prowadziło 6:0, a po 70 minutach było 7:1. „Królewskich” niemal w pojedynkę pogrążył Diego Costa.

Hiszpański napastnik zdobył aż cztery bramki, a pierwszą z nich niemal tuż po rozpoczęciu spotkania. Trzy pozostałe gole dołożyli Joao Felix, Angel Correa i Vitolo. W 64. minucie koncert Costy przerwał sędzia, który wyrzucił piłkarza z boiska. Taka sama kara spotkała Daniego Carvajala z Realu po bijatyce, w jaką wdali się obaj piłkarze. Dla Realu trafili Nacho Fernandez, a w końcowych minutach spotkania Karim Benzema i Javier Hernandez.

 

Trenerzy stawiają się UEFA

Trenerzy klubowi postulują, żeby UEFA zrezygnowała z zasady, że bramki zdobyte na wyjeździe liczą się podwójnie. Ten przepis ich zdaniem jest już anachronizmem.

 

Wniosek o zaniesienie tego przepisu trenerzy zgłosili podczas dorocznej konferencji w siedzibie UEFA w Nyonie. Władze Europejskiej Unii Piłkarskiej nie mogły zlekceważyć tego postulatu, bo poparli go szkoleniowcy z największych klubowych potęg na naszym kontynencie, między innymi Massimiliano Allegri z Juventusu Turyn, Carlo Ancelotti z SSC Napoli, Diego Simeone z Atletico Madryt, Julen Lopetegui z Realu Madryt, Jose Mourinho z Manchesteru United, Thomas Tuchel z Paris Saint-Germain, Unai Emery z Arsenalu Londyn, a także pozostający obecnie bez zatrudnienia weteran w tym gronie Arsene Wenger.

Podstawowy argumentem za zmianą przepisu wprowadzonego w 1965 roku są znaczące zmiany w futbolu, które sprawiały, że stał si on przestarzały i niezgodny z duchem sportowej rywalizacji. Trenerzy twierdzą, że dzisiaj zdobywanie bramek na boisku rywala nie jest już tak wielką sztuką, jak miało to miejsce kilkadziesiąt lat temu. Władze UEFA dały do zrozumienia, że nie będą bronić tego przepisu. Nie zamierzają też sprzeciwiać się innemu postulatowi szkoleniowców, w którym domagaj się ustalenia wspólnego dla wszystkich lig terminu zamykania tzw. okna transferowego.