W ATP Finals wygrywał tylko Hurkacz

Nie powiodło się naszym tenisistom w pierwszej edycji drużynowego turnieju ATP Cup. Biało-czerwoni przegrali po 1:2 z Argentyną oraz Chorwacją i już przed ostatnim spotkaniem w grupie, z Austrią, stracili szanse na awans.

Do gry w rozgrywanym po raz pierwszy ATP Cup nasza reprezentacja zakwalifikowała się dzięki wysokiej pozycji rankingowej Huberta Hurkacza. Wrocławianina nie mogło zatem zabraknąć w polskiej ekipie. Oprócz niego znaleźli się w niej jeszcze Kamil Majchrzak, Kacper Żuk oraz deblista Łukasz Kubot, zaś w roli szefa i trenera wystąpił świeżo upieczony tenisowy emeryt Marcin Matkowski.

W starciach z Argentyną i Chorwacją oba punkty dla Polski wywalczył sklasyfikowany przed turniejem na 37. pozycji w światowym rankingu Hurkacz. W pierwszym meczu pokonał wyżej od niego notowanego Diego Schwartzmana (ATP 14) 4:6, 6:2, 6:3, natomiast w drugim rozbił niewiele ponad godzinę 28. na światowej liście Bornę Coricia 6:2, 6:2. W obu tych pojedynkach najlepszy obecnie polski tenisista zademonstrował wysoka formę, ale popis gry dał zwłaszcza w starciu z Chorwatem.
Wrocławianin sam przyznał, że był to jeden z jego najlepszych występów w karierze. Warto odnotować, że z Coriciem Hurkacz zmierzył się dopiero po raz drugi w karierze. W ich pierwszym starciu, w maju zeszłego roku w Monte Carlo, Chorwat wygrał 6:4 5:7 7:5 po niemal trzech godzinach gry. A trzeba wiedzieć, że w ATP Cup Corić wcześniej ograł Austriaka Dominica Thiema, czwartą obecnie rakietę na świecie.

Niestety, zwycięstwa Hurkacza niewiele naszej reprezentacji dały, bo w spotkaniu z Argentyną pojedynek z Guido Pellą Majchrzak przegrał 2:6, 6:2, 2:6, a w starciu z Chorwacją zastępujący go 20-letni Kacper Żuk (ATP 448) przegrał 6:7(8), 4:6 z Marinem Ciliciem, zaś w obu meczach debel Hurkacz – Łukasz Kubot okazał się gorszy od rywali – uległ Argentyńczykom Maximo Gonzalezowi i Andresowi Molteniemu 2:6, 4:6 oraz Chorwatom Ivanowi Dodigowi i Nikoli Mekticiowi 2:6, 1:6. Dwie porażki przekreśliły szanse biało-czerwonych na wyjście z grupy i rozegrany we worek w nocy mecz z Austrią nie miał już w tej kwestii żadnego znaczenia.

Wyniki miały jednak znaczenie dla naszych zawodników, bo za udział w ATP Cup przyznawane są cenne punkty rankingowe. Dzięki dwóm wygranym pojedynkom w Australii Hurkacz zdobył o 115 punktów więcej niż przed rokiem, kiedy to triumfował w turnieju rangi challenger w Canberze, ale odpadł w I rundzie turniejów w Pune i Melbourne. Dzięki świetnej postawie w Sydney wrocławianin ma jeszcze szansę na zajęcie miejsce w rankingu dające rozstawienie w wielkoszlemowym Australian Open 2020.
Dzięki punktom wywalczonym w ATP Cup do Top 100 światowej listy wrócił Majchrzak, a Żuk, który stoczył z Ciliciem zaskakująco zacięty bój, zaliczy awans do trzeciej setki rankingu ATP.

 

ATP Finals dla młodzieży, ale w rankingu górą weterani

Debiutujący w turnieju mistrzów 21-letni Grek Stefanos Tsitsipas pokonał w finale 26-letniego Austriaka Dominika Thiema 6:7(6), 6:2, 7:6(5). W rankingu ATP trzy czołowe lokaty zajmują jednak weterani – liderem jest 33-letni Hiszpan Rafael Nadal, drugie miejsce zajmuje 32-letni Serb Novak Djokovic, a trzecie 38-letni Szwajcar Roger Federer.

Finałowy pojedynek Tsitsipasa z Thiemem trwał 155 minut. Obaj tenisiści wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i stworzyli pasjonujące widowisko, zwłaszcza w tie-breaku trzeciego seta. Grek prowadził już 4-1, lecz niezrażony tym Austriak doprowadził do wyrównania. W końcówce odrobinę lepszy był Tsitsipas i zasłużenie zwyciężył. 21-letni grecki tenisista jest siódmym graczem w 49-letniej historii ATP Finals, który wygrał ten turniej startując w nim po raz pierwszy. Przed nim tej sztuki dokonali Amerykanin Stan Smith (1970, pierwsza edycja), Rumun Ilie Nastase (1971), Argentyńczyk Guillermo Villas (1974), Amerykanin John McEnroe (1978), Hiszpan Alex Corretja (1998) i Bułgar Grigor Dimitrow (2017).

W stawce startujących w londyńskim turnieju zawodników Tsitsipas był najmłodszy. Do rywalizacji przystąpił jako szósty zawodnik w rankingu ATP. W fazie grupowej pokonał Rosjanina Daniła Miedwiediewa i broniącego tytułu Niemca Aleksandra Zvierieva, przegrał zaś w trzech setach z Rafaelem Nadalem. W półfinale pokonał jednak Rogera Federera. Za zwycięstwo w ATP Finals 2019 Tsitsipas, dla którego był to czwarty w turniejowy trium w karierze, otrzymał 1300 punktów do rankingu ATP i premię w wysokości 2,7 mln dolarów. Pokonany przez niego Dominic Thiem dostał 800 punktów rankingowych i 1,3 mln dolarów. Obaj finaliści londyńskiej imprezy awansowali w najnowszym notowaniu światowej listy – Thiem wskoczył na czwartą, a Tsitsipas na szóstą pozycję.

Na czele rankingu ATP nie doszło do zmian i pierwsze trzy miejsca utrzymali Rafael Nadal (9985v pkt), Novak Djokovic (9145) i Roger Federer (6590). Szwajcar ma jednak nad czwartym Thiemem już tylko niespełna osiemset „oczek” przewagi. Piątą lokatę w najnowszym notowaniu zajmuje Miedwiediew (5705), na siódmą z czwartej spadł Zverev (3345), ósmy jest jest Włoch Matteo Berrettini (2870), dziewiąty Hiszpan Roberto Bautista Agut (2540), a stawkę w Top 10 zamyka Francuz Gael Monfils (2530).
W czołowej setce światowej listy mamy obecnie tylko jednego zawodnika – Hubert Hurkacz utrzymał 37. miejsce, wypadł natomiast zajmujący wcześniej 91. lokatę Kamil Majchrzak, który spadł na 101. pozycję.

W grze podwójnej triumfowali Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. Francuzi w całym turnieju nie stracili nawet seta. W finale pokonali 6:3, 6:4 reprezentanta RPA Ravena Klaasena i Nowozelandczyka Michaela Venusa, a po drodze wyeliminowali m.in. rozstawionych z numerem 1 Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha oraz z numerem 2 Łukasza Kubota i Brazylijczyka Marcelo Melo (nr 2). Wygrali ATP Finals jako pierwsza francuska para od 2005 roku.

 

Finał nie dla Kubota

Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo przegrali w półfinale ATP Finals w Londynie z Francuzami Pierre-Huges Herbertem i Nicolasem Mahutem 3:6, 6:7(4).

Herbert i Mahut to obecnie jedna z najlepszych męskich par deblowych na świecie. Francuscy tenisiści wygrali w tym roku Australian Open, kompletując triumfy we wszystkich czterech wielkoszlemowych turniejach. Wcześniej uzupełniając brakujące ogniwo w Wielkim Szlemie. Wcześniej wygrali US Open w 2015 roku, Wimbledon w 2016 i French Open w 2018 roku. W Londynie w drodze do finału nie stracili nawet seta. O tytuł w niedzielę Francuzi zagrali z Ravenem Klaasenem (RPA) i Michaelem Venusem (Nowa Zelandia).

W finale singla zmierzyli się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas i Austriak Dominic Thiem. Grecki tenisista w półfinale rozprawił się z Rogerem Federerem 6:3, 6:4, natomiast austriacki także w dwóch setach wyeliminował obrońcę tytułu Niemca Alexandra Zvereva, pokonując go 7:5, 6:3. Finałowy pojedynek Thiema z Tsitsipasem oraz finał w grze podwójnej zakończyły się po zamknięciu wydania.

 

Austriak rewelacją w turnieju mistrzów

W rozgrywanym w Londynie ATP Finals coraz mniej niewiadomych. Kończy się faza grupowa turnieju mistrzów. Najlepiej wypadł w niej Austriak Dominic Thiem, który ograł dwóch wielkich mistrzów – Rogera Federera i Novaka Djokovica.

W grupie, „Bjoern Borg”, która zakończyła rywalizację w czwartek, jako pierwszy awans wywalczył Austriak Dominic Thiem, który najpierw pokonał Rogera Federera 7:5, 7:5, a następnie Novaka Djokovica 6:7(5), 6:3, 7:6(5). Najmłodszy w stawce debiutant w ATP Finals Włoch Matteo Berrettini przegrał swoje pojedynki z Federerem oraz Djokoviciem i odpadł z konkurencji. Do walki o drugie miejsce w półfinale w czwartek wieczorem w bezpośrednim pojedynku stanęli zatem dwaj wielcy mistrzowie. Pojedynek Szwajcara z Serbem zakończył się jednak po zamknięciu wydania, ale obojętnie którego z nich zabraknie w czołowej czwórce turnieju mistrzów, będzie to ogromna sensacja.

Debiutujący w ATP Finals 21-letni Tsitsipas pokonał starszego o rok, ale już broniącego tytułu Niemca Alexandra Zvereva 6:3, 6:2 i tym zwycięstwem zapewnił sobie awans do półfinału. Wcześniej grecki tenisista pokonał 23-letniego Rosjanina Daniiła Miedwiediewa, drugiego debiutanta rywalizującego w grupie „Andre Agassi”, w której czwartym graczem jest aktualny lider światowego rankingu, 33-letni Rafael Nadal. Hiszpan zaczął turniej od porażki ze Zverevem i był bliski porażki w drugiej potyczce, z Miedwiediewem. Ostatecznie wygrał 6:7(3), 6:3, 7:6 (4), ale w trzecim secie przegrywał już 1:5 i musiał bronić piłki meczowe. W zaplanowanych na piątek pojedynkach w tej grupie o drugie miejsce w półfinale Nadal powalczy z Tsitsipasem, a Zverev z Miedwiedewem.

W grze podwójnej też nie brakowało niespodzianek. Polskich kibiców rzecz jasna najbardziej interesują losy jedynego naszego tenisisty uczestniczącego w turnieju mistrzów. Łukasz Kubot w swoim trzecim starcie w ATP Finals występuje w parze z Marcelo Melo. Polsko-brazylijski debel rywalizuje w grupie „Jonas Bjoerkman”. Zaczął od wygranej w starciu z Chorwatem Ivanem Dodigiem i słowakiem Filipem Polaskiem 4:6, 6:4, 10-5, ale w drugiej grupowej potyczce uległ parze Raven Klaasen (RPA – Michael Venus (Nowa Zelandia 3:6, 4:6 i o ewentualnym awansie miał przesądzić wynik czwartkowego meczu z Amerykaninem Rajeevem Ramem i Brytyjczykiem Joe Salisburym. Kubot i Melo wygrali 6:7(5), 6:4, 10-7 i zagrają w sobotę o finał.

 

ATP Finals w Londynie

Od niedzieli 10 listopada w Londynie odbywa się kończący sezon ATP Finals. W turnieju mistrzów uczestniczy polski tenisista Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo rywalizuje w grze podwójnej. Tytułu w singlu broni niemiecki tenisista Alexander Zverev.

Turniej z pulą nagród 9 milionów dolarów potrwa do 17 listopada. W grze pojedynczej walczy w nim ośmiu najlepszych graczy tegorocznego sezonu. W losowaniu zostali podzieleni na dwie grupy. Do grupy „Andre Agassiego” trafili: Rafael Nadal (Hiszpania, rozstawiony z numerem 1); Daniił Miedwiediew (Rosja, 4); Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6); Alexander Zverev (Niemcy, 7), natomiast do grupy „Bjoerna Borga”: Novak Djoković (Serbia, 2); Roger Federer (Szwajcaria, 3); Dominic Thiem (Austria, 5); Matteo Berrettini (Włochy, 8).

Przed rozpoczęciem turnieju głośnym echem w światowych mediach odbiła się niechlujna sesja zdjęciowa, na której tenisiści pojawili się w dresach. W poprzednich latach zawodnicy występowali podczas oficjalnej prezentacji w garniturach. Przyczyną ich ostentacyjnego lekceważenie turniejowego zwyczaju być może była płacowa dyskryminacja. W tym roku po raz pierwszy zdarzyło się, że pula nagród w WTA Finals była wyższa niż w ATP Finals. Dla rywalizujących w Shenzhen ośmiu najlepszych tenisistek sezonu organizatorzy przygotowali ponad 14 milionów dolarów, czyli o pięć milionów więcej niż przewidziano na nagrody dla walczących w Londynie tenisistów.

Z każdej z grup dwóch najlepszych tenisistów awansuje do półfinału. Zwycięzcy półfinałów zmierzą się w przyszłą niedzielę w wielkim finale Turnieju Mistrzów. Walka powinna być bardzo zacięta, bo aktualnie liderem rankingu ATP jest Nadal. Hiszpan ma tylko 640 punktów przewagi nad drugim Djokoviciem, a zwycięzca turnieju w Londynie zgarnie 1500 punktów. Obaj mają więc szansę na zostanie numerem jeden na koniec roku. Trzecim z faworytów w stolicy Wielkiej Brytanii był Federer, ale Szwajcar słabo rozpoczął turniej, bo przegrał pierwszy pojedynek w turnieju, z Thiemem, 5:7, 5:7. Świetnie zaczął natomiast Djokovic, który w pierwszym niedzielnym meczu grupy „Bjoerna Borga” łatwo pokonał najmłodszego w stawce Berrettiniego 6:2, 6:1.
W poniedziałek pierwsze mecze rozegrali zawodnicy z grupy „Andre Agassi”. Miedwiediew przegrał z Tsitsipasem 6:7(50, 4:6, a broniący mistrzowskiego tytułu Zverev niespodziewanie pokonał Nadala 6:2, 6:4. 33-letni Hiszpan jeszcze nie wygrał ATP Finals. W pierwszym secie, od stanu 2:2, przegrał sześć gemów z rzędu, co pozwoliło rozpędzonemu Zverevowi wygrać pierwszą partię, a drugą zacząć od prowadzenia 2:0 z przełamaniem już w pierwszym gemie. Potem Niemiec jedynie pilnował własnego podania i dowiózł zwycięstwo do końca. Dla 22-letniego reprezentanta Niemiec było to pierwsze zwycięstwo w starciach z Nadalem, z których pięć wcześniejszych przegrał.

W grze podwójnej osiem najlepszych duetów także podzielono na dwie grupy. W grupie „Maksa Mirnego” rywalizują: Juan Sebastian Cabal, Robert Farah (Kolumbia, 1); Kevin Krawietz, Andreas Mies (Niemcy, 3); Jean-Julien Rojer, Horia Tecau (Holandia, Rumunia, 6); Pierre-Hugues Herbert, Nicolas Mahut (Francja, 7), zaś w grupie „Jonasa Bjoerkmana”: Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 2); Rajeev Ram, Joe Salisbury (USA, Wielka Brytania, 4); Raven Klaasen, Michael Venus (RPA, Nowa Zelandia, 5); Ivan Dodig, Filip Polasek (Chorwacja, Słowacja, 8).

W obsadzie tegorocznej imprezy w grę podwójnej nie znaleźli się ubiegłoroczni triumfatorzy, Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock. Pierwszy z nich wrócił w tym roku do wspólnych występów z bratem bliźniakiem Bobem i obaj nie zgromadzili odpowiedniej liczby punktów rankingowych.

Rozstawieni w deblowej części turnieju mistrzów z numerem drugim Kubot i Melo pierwszy mecz rozegrali w niedzielę, a ich przeciwnikami byli Ivan Dodig i Filip Polaski. Polak i Brazylijczyk mieli z tymi rywalami rachunki do wyrównania za tegoroczne porażki w Cincinnati i Pekinie. Początek spotkania nie był jednak dla Kubota i Melo udany, bo przegrali pierwszego seta 4:6. W drugiej partii zagrali już jednak dużo lepiej i zwyciężyli w tej partii 6:4. Losy meczu rozstrzygnęły się w super tie-breaku wygranym pewnie przez polsko-brazylijski duet 10:5.

Z pozostałymi rywalami w grupie Kubot i Melo też mieli rachunki do wyrównania. Amerykaninowi i Brytyjczykowi chcieli odpłacić za niedawną porażkę pod koniec października w finale halowej imprezy na kortach twardych w Wiedniu. Wyższość zawodników z RPA i Nowej Zelandii musieli natomiast finale turnieju w Halle.
W drugim niedzielnym starciu w grupie „Jonasa Bjoerkmana” Raven Klaasen i Michael Venus pokonali Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego 6:3, 6:4. W poniedziałek rywalizację deblową zaczęli gracze z grupy „Maksa Mirnego”. Krawietz i Mies pokonali Rojera i Tecau 7:6(3), 4:6, 10:6, zaś Cabal i Farah przegrali z Herbertem i Mahutem 3:6, 5:7. Wtorkowe spotkania w grupie „Bjoern Borg”, Rogera Federera z Matteo Berrettinim oraz Novaka Djokovicia z Dominikiem Thiemem, a także deblowe potyczki w grupie „Jonas Bjorkman”: Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego z Ivanem Dodigiem i Filipem Polaskiem oraz Łukasza Kubota i Marcelo Melo z Ravenem Klaasenem i Michael Venusem zakończyły się po zamknięciu wydania.

W środę kontynuować zmagania będą singliści w grupie „Andre Agassi (Nadal – Miedwiedew i Tsitsipas – Zverew oraz debliści z grupy „Maks Mirny” (Cabal i Farah – Rojer i Tecu oraz Krawietz i Mies – Herber i Mahut).

 

Polacy powalczą w ATP Cup?

ATP Cup to nowe rozgrywki w tenisowym kalendarzu, odpowiednik rozgrywanego w przeszłości w Duesseldorfie drużynowego pucharu świata. Szykowany na antypodach turniej będzie miał jednak znacznie poważniejszą rangę oraz pulę nagród – 15 mln dolarów. Zwycięzcy turnieju otrzymają także po 750 punktów do rankingu ATP.

Kalendarz przyszłorocznych rozgrywek zmodyfikowano, żeby w ATP Cup mogli wziąć udział najlepsi tenisiści. Turniej ma być dla nich formą przygotowań do wielkoszlemowego Australian Open. Zasady kwalifikacji są proste – decyduje pozycja rankingowa najlepszego singlisty z danego kraju. Do zmagań przystąpią 24 zespoły. Zainteresowaniu nowymi rozgrywkami jest ogromne. Akces gry w ATP Cup zgłosili wszyscy tenisiści z Top 10 oraz 27 z 30 najlepszych zawodników w rankingu. W pierwszej fazie kwalifikacji wyłoniono 19 zespołów – 18 na bazie rankingu plus gospodarze Australijczycy, którym przyznano tzw. dzika kartę. Pozostałe pięć drużyn dołączy 13 listopada tego roku po zakończeniu drugiego etapu kwalifikacji. Szansę występu w pierwszej edycji ATP Cup mają też Polacy, którzy w tej chwili w rankingu plasują się na 22. pozycji. Takie wysokie miejsce to zasługa Huberta Hurkacza, który zgromadził 1243 punkty.

W wyniku przeprowadzonego 16 września losowania 24 drużyny zostały podzielone na sześć czterozespołowych grup. Faza grupowa zostanie rozegrana w dniach 3-8 stycznia 2020 roku w Brisbane, Perth i Sydney. Następnie 9-10 stycznia rozegrane zostaną ćwierćfinały z udziałem zwycięzców grup oraz dwóch najlepszych ekip z drugich miejsc. Półfinałowe zmagania zaplanowano na 11 stycznia, zaś wielki finał na 12 stycznia. Decydujące mecze zostaną rozegrane w Sydney.

Drużyny zakwalifikowane do ATP Cup 2020
1. Serbia – Novak Djoković, Dusan Lajović; 2. Hiszpania – Rafael Nadal, Roberto Bautista; 3. Szwajcaria – Roger Federer, Henri Laaksonen. 4. Rosja – Danił Miedwiediew, Karen Chaczanow; 5. Austria – Dominic Thiem, Dennis Novak; 6. Niemcy – Alexander Zverev, Jan-Lennard Struff; 7. Grecja – Stefanos Tsitsipas, Michail Pervolarakis; 8. Japonia – Kei Nishikori, Yoshihito Nishioka; 9. Włochy – Fabio Fognini, Matteo Berrettini; 10. Francja – Gael Monfils, Benoit Paire; 11. Belgia – David Goffin, Steve Darcis; 12. Chorwacja – Borna Corić, Marin Cilić; 13. Argentyna – Diego Schwartzman, Guido Pella; 14. Gruzja – Nikołoz Basilaszwili, Aleksandre Metreweli; 15. RPA – Kevin Anderson, Lloyd Harris; 16) USA – John Isner, Taylor Fritz; 17) Kanada – Felix Auger-Aliassime, Milos Raonić; 18. Wielka Brytania – Andy Murray, Kyle Edmund; 19) Australia – Nick Kyrgios, Alex de Minaur.

 

French Open 2019: Tytuł dla Australijki

W tegorocznym finale French Open w rywalizacji mężczyzn doszło do powtórki sprzed roku, u pań obie finalistki, 23-letnia Australijka Ashleigh Barty i 19-letnia Czeszka Marketa Vondrusova, na ten poziom awansowały po raz pierwszy.

Na taki zestaw finalistek przed tegoroczną edycją wielkoszlemowego French Open zapewne nikt nie stawiał. Barty i Vondrusova nigdy wcześniej nie zaszły tak daleko w imprezach Wielkiego Szlema – Barty swój najlepszy występ zanotowała w tegorocznym Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, natomiast najlepsze osiągniecie Vondrousovej to czwarta runda ubiegłorocznego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem ósmym Australijka w ćwierćfinale pokonała Amerykankę Madison Keys 6:3, 7:5, zaś w półfinale wyeliminowała inną z Amerykanek, 17-letnią Amandę Anisimovą, sensacyjną pogromczynię broniącej tytułu Rumunki Simony Helep, po trzysetowym pojedynki 6:7(4), 6:3, 6:3. Z kolei 38. w rankingu WTA Vondrusova w drodze do finału wyeliminowała m.in. Chorwatkę Petrę Martić 7:6(1), 7:5) i Brytyjkę Johannę Kontę 7:5, 7:6(2). Tym samym 19-letnia Czeszka jest pierwszą od ponad dekady tenisistką, która w tak młodym wieku awansowała do finału French Open. Poprzednio ta sztuka udała się w 2007 roku także 19-letniej wówczas Serbce Anie Ivanović, która w finale przegrała z Belgijką Justine Henin 1:6, 2:6.

Vondrusova w starciu z Barty nie osiągnęła lepszego wyniku, ulegając Australijce 1:6, 3:6. Finałowy mecz trwał tylko godzinę i 10 minut. To była trzecia potyczka tych zawodniczek i trzecia wygrana przez Australijkę. Dla Barty triumf w Paryżu to największy sukces w karierze. Dzięki wywalczonym na kortach im. Rolanda Garrosa punktom australijska tenisistka w najnowszym notowaniu rankingu WTA awansuje na drugie miejsce. Przed nią będzie tylko Japonka Naomi Osaka. Fani tenisa w Australii są szczęśliwi, bo na triumf rodaczki w French Open czekali od 1973 roku. Wtedy triumfowała na ziemnych kortach w Paryżu legendarna Margaret Court.

Wśród rywalizacji panów do najlepszej czwórki turnieju awansowało czterech największych obecnie tuzów światowego tenisa – Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Szwajcar Roger Federer i Austriak Dominic Thiem. Hitem półfinałów był pojedynek 38-letniego Federera, który w tym roku zagrał w Paryżu po trzech latach przerwy, z 11-krotnym zwycięzcą French Open 33-letnim Nadalem. W potyczce z najwybitniejszym od lat specjalistą od gry na kortach ziemnych Szwajcar przegrał 3:6, 4:6, 2:6. W drugim półfinale lider rankingu ATP Djoković nie sprostał ubiegłorocznemu finaliście Thiemowi, który uważany jest za drugiego po Nadalu speca od gry na ceglanej mączce. I właśnie Nadal z Thiemem w niedzielę zagrali w finale (zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Pokonał czwartą rakietę globu

W drugiej rundzie turnieju ATP 1000 w Miami Hubert Hurkacz wyeliminował Dominika Thiema, pokonując go 6:4. 6:4. Austriacki tenisista przed tygodniem triumfował w Indian Wells, a w światowym rankingu zajmuje obecnie 4. miejsce.

W Indian Wells Hurkacz odpadł w ćwierćfinale, po drodze eliminując m.in. 9. w rankingu ATP Japończyka Keia Nishikoriego. Mógł zatem ze swojego występu być zadowolony, bo doszedł najwyżej w karierze w turnieju tej rangi, a poza w pojedynku o półfinał przegrał z nie byle kim, bo samym Rogerem Federerem. Szwajcarski mistrz pokonał Polaka 6:4, 6:4, ale ostatecznie nie wygrał 101. turnieju w swojej bogatej w triumfy karierze. W finale lepszy od niego okazał się 25-letni Dominic Thiem. Austriak dzięki zwycięstwu awansował w rankingu ATP na czwarte miejsce, za Serba Novaka Djokovicia, Hiszpana Rafaela Nadala i Niemca Aleksandra Zvereva.

I w glorii czwartej rakiety globu wyruszył do Miami po kolejne trofeum. W pierwszej rundzie otrzymał wolny los, a w drugiej na drodze stanął mu groźny przeciwnik, którego grę komplementował w ubiegłym tygodniu nawet „Maestro” Federer. Austriacki tenisista bynajmniej nie zlekceważył mierzącego 190 cm Polaka. Wręcz przeciwnie – przygotował się do pojedynku z nim solidnie i jak wieść niesie, nawet obejrzał od deski do deski mecz Hurkacza w I rundzie z Włochem Matteo Berrettinim, wygrany przez Polaka 6:4, 6:3. Niewiele mu to jednak dało. Wrocławianin rozegrał jednak znakomity mecz i niespodziewanie zwyciężył 6:4, 6:4.

Hurkacz w ostatnich tygodniach robi furorę na światowych kortach. W tym roku na rozkładzie ma już Keia Nishikoriego (pokonał go dwukrotnie), Francuza Lucasa Pouille’a i Kanadyjczyka Denisa Shapovalova. W sobotę do tej listy dopisał Dominika Thiema, pierwszego gracza z Top 5 rankingu, którego pokonał.

Austriak docenił postawę rywala. „W zeszłym tygodniu miałem sporo emocji, ale od tego czasu miałem kilka dni przerwy, co powinno mi wystarczyć. Były momenty, kiedy miałem przewagę przełamania i trzeba to było utrzymać, ale ogólnie Hubert był po prostu lepszy. Wydaje mi się, że nie zagrałem na swoim najwyższym poziomie, choć czułem się dobrze. Jego pierwsze podanie jest bardzo trudne do odgadnięcia. Bardzo dobrze też returnował w chwilach, kiedy najbardziej tego potrzebował. Mój serwis nie był najlepszy, a on wywierał na mnie presję. Muszę jednak przyznać, że Hubert zasłużył na wygraną w tym spotkaniu” – ocenił pojedynek Thiem.

Przeciwnikiem 22-letniego wrocławianina w 3. rundzie był młodszy od niego o cztery lata Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime. Zmierzyli się w niedzielę wieczorem (spotkanie zakończyło sie po zamknięciu wydania), ale Hurkacz nie był bynajmniej faworytem. Auger-Aliassime jest wprawdzie obecnie sklasyfikowany w rankingu o trzy miejsca niżej od Polaka (ATP 57), ale choć to najmłodszy tenisista w Top 100 światowej listy, ułomkiem nie jest – mierzy 191 cm, tyle co Hurkacz, lecz waży 88 kg, czyli o osiem więcej od Polaka.

 

Warto piąć się w rankingu ATP

W najnowszym notowaniu światowej listy tenisistów Hubert Hurkacz został sklasyfikowany na 54. miejscu. To efekt jego dobrego występu w Indian Wells. Triumfator tego turnieju, Austriak Dominic Thiem, awansował na czwartą pozycję.

Warto walczy o jak najwyższe miejsce w rankingu ATP, bo miejsce w czołówce otwiera drzwi do najlepiej punktowanych i opłacanych turniejów. Hurkacz zakończył 2018 rok jako 87. tenisista świata. Dzięki temu miał pewne miejsce w wielkoszlemowym Australian Open 2019. Przed występem w Melbourne Polak zdecydował się na start w challengerze w Canberze. Zwycięstwo w tej imprezie pozwoliło mu wskoczyć do Top 80 rankingu ATP i chociaż Australian Open odpadł już w I rundzie, to do turnieju w Indian Wells wrocławianin dostał się do głównej drabinki bez konieczności gry w eliminacjach, podobnie jak do rozgrywanego obecnie turnieju tej samej rangi w Miami. Zdobyte 90 punktów w Dubaju i 180 w Indian Wells wywindowało go na najwyższą w karierze 54. pozycję na światowej liście. Polak ma obecnie na koncie 904 punkty.

Dzięki temu Hurkacz ma duże szanse na udział w mocno obsadzonym turnieju w Monte Carlo bez kwalifikacji, bo na miesiąc przez tymi zawodami jest pierwszym oczekującym do miejsce w głównej drabince. W turnieju który rozpocznie się 15 kwietnia największymi gwiazdami będą dwaj najwyżej sklasyfikowaniu obecnie w światowym zestawieniu tenisiści – lider rankingu Serb Novak Djoković i drugi na liście Hiszpan Rafael Nadal.

Djoković ma dużą przewagę, którą zapewne jeszcze powiększy po imprezie w Miami, bowiem jego hiszpański konkurent wycofał się z niej z powodu kontuzji. Serb ma na koncie 10 990 punktów i wyprzedza Nadala o 2265 „oczek”. Trzeci na liście jest Niemiec Alexander Zverev (6630 pkt), a czwarty Austriak Dominic Thiem (4755), który w finale Indian Wells pokonał Rogera Federera i przeskoczył go w zestawieniu. Szwajcar jest piąty z dorobkiem 4600 pkt. Top 10 rankingu ATP uzupełniają: 6. Kei Nishikori (Japonia) – 4235 pkt, 7. Kevin Anderson (RPA) – 4115, 8. Juan Martin del Potro (Argentyna) – 3585, 9. John Isner (USA) – 3485 i 10. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 3160 pkt.

Do czołowej dziesiątki światowej listy Hurkaczowi jeszcze wiele brakuje, ale od zajmującego 20. pozycję Belga Davida Goffina dzieli go różnica już tylko 784 punków. A od pozostałych graczy drugiej dziesiątki? Spójrzmy: 19. na liście Gruzin Nikołoz Basilaszwili ma 1865 pkt, 18. Francuz Gael Monfils 1875, 17. Włoch Fabio Fognini 1885, jego rodak 16. w zestawieniu Marco Cecchinato 2021, 15. Rosjanin Danił Miedwiediew 2230, 14. Kanadyjczyk Milos Raonić 2275, 13. Chorwat Borna Corić 2345, 12. Rosjanin Karen Chaczanow 2845, a 11. na liście Chorwat Marin Cilić 3095.

Celem Hurkacza jest jak najszybszy awans do Top 20. Jeśli ustabilizuje formę na poziomie z Indian Wells, powinien go bez większych problemów osiągnąć jeszcze w tym roku.

 

Hurkacz postawił się Federerowi

W ćwierćfinale turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells Hubert Hurkacz zmierzył się z żywą legendą światowego tenisa Rogerem Federerem. 22-letni wrocławianin nie sprostał 37-letniemu Szwajcarowi, ale przegrał po wyrównanej walce 4:6, 4:6.

Ćwierćfinałowy pojedynek z Federerem to szczytowe jak na razie osiągnięcie w karierze Hurkacza. Nigdy wcześniej nasz 22-letni tenisista nie grał na takim szczeblu w turnieju tej rangi, na dodatek z zawodnikiem tak utytułowanym i tak wysoko sklasyfikowanym w ranking. Był to też dla niego pierwsze starcie ze starszym o 16 lat Szwajcarem, jednym z najlepszych tenisistów w historii. Przed startem w Indian Wells Federer wygrał turniej w Dubaju i był to jego setny triumf w cyklu ATP. W kalifornijskim kurorcie „Il Maestro” stanął przed szansą na 101. zwycięstwo.

Po wyeliminowaniu Hurkacza Federer w półfinale miał zmierzyć się ze znacznie groźniejszym rywalem, aktualnym wiceliderem światowej listy Rafaelem Nadalem, ale Hiszpan w wygranym 7:6, 7:6 spotkaniu ćwierćfinałowym z Rosjaninem Karenem Chacznowem nabawił się urazu kolana i półfinał oddał walkowerem. W niedzielnym finale turnieju w Indian Wells szwajcarski tenisista zmierzył się z Austriakiem Dominikiem Thiemem, który w 1/2 finału wyeliminował Kanadyjczyka Milosa Raonica 7:6, 6:7, 6:4 (ich pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania). Warto odnotować, że w finale debla Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo przegrali z chorwacko-argentyńskim duetem Nikola Mektic – Horacio Zeballos.

O triumfie Federera w potyczce z Hurkaczem przesądziły dwa przełamania, po jednym w każdym z setów. Cały mecz trwał niewiele ponad godzinę, ale Federer docenił umiejętności rywala. „To był dla mnie naprawdę trudny mecz. Teraz już wiem dlaczego sprawiał tak wiele problemów innym tenisistom” – komplementował młodego Polaka „Il Maestro”. Dla Hurkacza dobry występ w Indian Wells może być punktem przełomowym w karierze. Zdobył 180 punktów do rankingu i dzięki nim w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje w okolice 50. miejsca. Będzie teraz bez większych problemów zgłaszać się do kolejnych turniejów najwyższej rangi i walczyć w nich o kolejne punkty. A także większe pieniądze. Za ćwierćfinał w Indian Wells Hurkacz otrzymał 182 tys. dolarów, co jest kwota pokaźną w na tle jego wszystkich dotychczasowych zarobków na zawodowych kortach (700 tys. dolarów).

Najbliższą okazję do poprawienia tych osiągnięć nasz najlepszy w tej chwili tenisista będzie miał już wkrótce, bo wystartuje w rozpoczynającym się od poniedziałku turnieju ATP 1000 w Miami.