Klęska tytanów w ATP Finals

Kibice liczyli na wielki pojedynek lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia z wiceliderem Rafaelem Nadalem w finale tegorocznego ATP Finals. Nic z tego. W półfinale Serb przegrał z Austriakiem Dominikiem Thiemem 5:7, 7:6(10), 6:7(5), a Hiszpan uległ Rosjaninowi Daniiłowi Miedwiediewowi 6:3, 6:7(4), 3:6. W niedzielę o zwycięstwo w ostatnim turnieju mistrzów rozgrywanym w Londynie zmierzyli się więc Miedwiediew z Thiemem. Lepszy okazał się Rosjanin, który wygrał 4:6, 7:6(2), 6:4.

W grze pojedynczej skład półfinałowej czwórki graczy w pełni odzwierciedlał aktualny układ sił w męskim tenisie, bo do rozgrywki o prawo gry w finale przystąpili zawodnicy zajmujący cztery czołowe lokaty na światowej liście. Faworytem był lider Novak Djoković, uczestniczący w kończących sezon turniejach mistrzów już po raz trzynasty. Dla niego był to dziewiąty awans do półfinału, w finałach grał siedem razy, a zwyciężał w nich pięciokrotnie (w 2008 roku oraz w latach 2012-2015). Djoković przed pojedynkiem z Thiemem miał w tym roku ma bilans meczów 41-4. Porażek doznał w potyczkach z Pablo Carreno w IV rundzie US Open (5:6 i dyskwalifikacja za trafienie piłką w sędzię liniową), Rafaelem Nadalem w finale French Open (0:6, 2:6, 5:7), Lorenzo Sonego w ćwierćfinale turnieju w Wiedniu (2:6, 1:6) i Daniłem Miedwiediewem w fazie grupowej ATP Finals (3:6, 3:6). Serbski tenisista w 2020 roku wygrał natomiast Australian Open oraz turnieje w Dubaju, Cincinnati i Rzymie. W ATP Finals w fazie grupowej pokonał Argentyńczyka Diego Schwartzmana 6:3, 6:2 i Niemca Alexandra Zvereva 6:3, 7:6(4), przegrał natomiast nieoczekiwanie z Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem 3:6, 3:6. I dlatego zajął w swojej grupie drugie miejsce, a z pierwszego do półfinału awansował Miedwiediew (pokonał Zvereva 6:3, 6:4 i Schwartzmana 6:3, 6:3).
Półfinałowy przeciwnik Djokovicia, Dominic Thiem, w rankingu ATP zajmuje aktualnie trzecią lokatę. W tym roku wygrał co prawda tylko jeden turniej, ale za to jakże ważny – US Open. Dla Austriaka był to pierwszy wielkoszlemowy triumf w karierze. W londyńskiej hali 02 Arena w fazie grupowej pokonał Greka Stefanosa Tsitsipasa 7:6(5), 4:6, 6:3 i Nadala 7:6(7), 7:6(4), przegrał natomiast z Rosjaninem Andriejem Rublowem 2:6, 5:7. Do półfinału austriacki tenisista awansował z pierwszego miejsca, ale nie był uważany za faworyta w starciu z Djokoviciem, chociaż w ATP Finals gra po raz piąty z rzędu, a w ubiegłym sezonie doszedł do finału, w którym przegrał po walce ze Stefanosem Tsitsipasem.
W drugiej parze faworytem był rzecz jasna Rafael Nadal, dla którego tegoroczny start w ATP Finals był 10. w karierze (ale prawo gry w turniejach mistrzów uzyskiwał aż 16 razy). W finale grał jednak tylko dwukrotnie – w 2010 i 2013 i ani razu nie zdołał zwyciężyć. Przed tegoroczną imprezą nie krył w swoich wypowiedziach, że chciałby wreszcie wygrać. Hiszpan w tym roku po raz 13. w karierze wygrał wielkoszlemowy French Open, a oprócz tego triumfował też w turnieju w Acapulco. Jego przeciwnik, Daniił Miedwiediew, jest pierwszym rosyjskim tenisistą w 1/2 finału turnieju mistrzów od 2009 roku, kiedy to Nikołaj Dawidienko zwyciężył w imprezie. Miedwiediew w tym roku wygrał paryski turniej w hali Bercy, w ubiegłym roku doszedł do finału US Open, lecz w starciach z Nadalem nie miał wcześniej szczęścia, bo w ubiegłym sezonie Hiszpan pokonał go trzy razy – w Montrealu, wspomnianym finale US Open i w fazie grupowej ATP Finals 2019. W tym roku Rosjanin wziął rewanż na hiszpańskim mistrzu, a rozgrzany pokonaniem w londyńskim turnieju pierwszego i drugiego tenisisty w rankingu ATP, w finale wygrał też z numerem 3, czyli Thiemem.
W deblu stawka półfinalistów nie pokrywała się jak w singlu z aktualnym notowaniem rankingu ATP. O awans do finału w pierwszej parze walczyli rozstawieni w turnieju z numerem 5 Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja) z turniejową „4” – Marcelo Granollersem (Hiszpania) i Horacio Zeballosem (Argentyna). Lepszy okazał się holendersko-chorwacki duet, który wygrał 6:3, 6:4, natomiast w drugiej parze rozstawieni z numerem 7 Juergen Melzer (Austria) i Edouard Roger-Vasselin (Francja) pokonali rozstawiony z „2” duet Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania) 6:7(4), 6:3, 11-9. Koolhof i Mektić to finaliści tegorocznego US Open, a Granollers i Zeballos ubiegłorocznej edycji. Hiszpan i Argentyńczyk w tym roku wygrali turnieje w Buenos Aires, Rio de Janeiro i Rzymie. Z kolei Ram i Salisbury są mistrzami tegorocznego Australian Open, zaś Melzer i Roger-Vasselin w obecnym sezonie wywalczyli tytuł w Petersburgu i doszli do finału w Sofii. Obie półfinałowe pary nigdy wcześniej przeciwko sobie nie grały. W finałowym meczu Melzer i Roger-Vasselin przegrali z Koolhofem i Mekticiem 2:6, 6:3, 5-10.

48 godzin sport

Rosjanie docenili Lewego
Użytkownicy portalu Sports.ru wybrali Roberta Lewandowskiego najlepszym piłkarzem 2020 roku. Polski napastnik Bayernu Monachium wyprzedził Belga Kevina De Bruyne (Manchester City), Argentyńczyka Lionela Messiego (FC Barcelona), Portugalczyka Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) oraz Francuza Kyliana Mbappe (Paris Saint-Germain). „Lewy” nie otrzymał żadnej statuetki, nagrodą za wyróżnienie był ufundowany przez Sports.ru mural namalowany na ścianie budynku przy Alei Solidarności 72 w Warszawie. Będzie go można oglądać przez najbliższy miesiąc. Lewandowski tym roku został wyróżniony nagrodą UEFA dla najlepszego piłkarza sezonu i przez FIFA najlepszym napastnikiem oraz zawodnikiem roku.

Grzywna dla gracza Realu
Luka Jović, napastnik Realu Madryt i reprezentacji Serbii, za złamanie w marcu tego roku wprowadzonych w Serbii przepisów epidemicznych związanych z pandemią Covid-19, wyrokiem sądu został skazany na zapłacenie grzywny w wysokości 3,5 mln dinarów (ok. 30 tys. euro). Piłkarz ma miesiąc na zapłacenie kary, jeśli tego nie zrobi, grzywna zostanie zamieniona na sześć miesięcy więzienia. 22-letni Jović do Realu Madryt przeszedł latem 2019 roku z Eintrachtu Frankfurt za 60 mln euro, ale w barwach „Królewskich” jak dotąd zdobył tylko dwie bramki.

Tenisista najlepszy w Austrii
Tenisista Dominic Thiem oraz lekkoatletka Ivona Dadic zostali po raz pierwszy wybrani najlepszymi sportowcami 2020 roku w Austrii. Wśród drużyn triumfował po raz trzeci z rzędu piłkarski mistrz kraju RB Salzburg. Plebiscyt organizowany jest przez krajowe stowarzyszenie dziennikarzy sportowych. Thiem, który w tym roku wygrał wielkoszlemowy US Open, wyprzedził piłkarza Bayernu Monachium Davida Alabę oraz skoczka narciarskiego Stefana Krafta. Najlepsza wśród pań siedmioboistka Ivona Dadic otrzymała więcej głosów niż skoczkini narciarska Chiara Hoelzl i panczenistka Vanessa Herzog.

Żałoba w Bostonie i NBA
W wieku 86 lat zmarł Tom Heinsohn, członek Galerii Sław ligi NBA jako zawodnik i trener, związany z Boston Celtic przez ponad 60 lat. Miał udział we wszystkich 17. mistrzostwach NBA wywalczonych przez ekipę „Celtów”. Jako koszykarz zdobył z tym zespołem osiem tytułów, jako trener dwa, a siedem w roli doradcy władz klubu i komentatora. Do Galerii Sław NBA jako zawodnik został wprowadzony w 1986 roku, a jako trener w 2015.

Zmienili trenera w Mielcu
Ze względu na słabe wyniki Dariusz Skrzypczak został zwolniony z posady trenera piłkarskiej drużyny Stali Mielec. 52-letni szkoleniowiec prowadził ekipę beniaminka ekstraklasy od 31 lipca tego roku. Wcześniej od 1 lipca 2019 roku był asystentem Dariusza Żurawia w Lechu Poznań. Jego następcą w Stali Mielec został 48-letni Leszek Ojrzyński, w przeszłości trener m.in. Korony Kielce, Arki Gdynia, Górnika Zabrze i Wisły Płock.

Austriak wygrał US Open 2020

Dominic Thiem wygrał w finale US Open z Niemcem Alexandrem Zverevem 2:6, 4:6, 6:4, 6:3, 7:6(6). 27-letni austriacki tenisista jest pierwszym mistrzem turniejów Wielkiego Szlema urodzonym w latach 90. Dzięki triumfowi w Nowym Jorku w najnowszym rankingu ATP Thiem ma do prowadzącego w zestawieniu Serba Novaka Djokovicia 1735 punktów straty, a do drugiego na liście Hiszpana Rafaela Nadala 725.

Po tym jak z udziału w tegorocznym US Open zrezygnowali Szwajcar Roger Federer oraz Rafale Nadal, a Novak Djoković został zdyskwalifikowany w 4. rundzie za uderzenie piłką sędzię liniową, stało się jasne, że w tej nietypowej z powodu pandemii Covid-19 edycji nowojorskiego turnieju triumfuje tenisista, dla którego będzie to pierwszy tytuł jeśli nie wielkim Szlemie, to na pewno w US Open. W finale spotkali się dwaj zawodnicy, o który od lat mówi się, że są najpoważniejszymi kandydatami do przejęcia schedy po tercecie wielkich mistrzów – 39-letnim Federerze, 34-letnim Nadalu i 33-letnim Djokoviciu. Niemiec Alexander Zverev, obecnie sklasyfikowany na siódmym miejscu rankingu ATP, ma dopiero 23 lata, ale na koncie już 11 turniejowych tytułów w głównym cyklu.
Do tej pory zawodził jednak oczekiwania w Wielkim Szlemie. Wcześniej najdalej zaszedł w tegorocznym Australian Open, docierając do półfinału, w którym zresztą przegrał z Thiemem, lecz w poprzednich startach w US Open ani razu nie przebrnął czwartej rundy.
Z tego też powodu faworytem niedzielnego finału był Thiem, który miał już za sobą trzy wcześniejsze występy w spotkaniach o taką stawkę. Dotarł do finału dwóch poprzednich edycji French Open (w obu przegrał z Nadalem), a na początku tego roku doszedł do finału Australian Open, w którym uległ Djokoviciovi . Dodatkowo rozstrzygnął na swoją korzyść siedem z dziewięciu wcześniejszych pojedynków ze Zverevem, z których ostatnim był wspomniana wcześniej ich półfinałowa potyczka w Melbourne Park, wygrana przez Austriaka 3:6, 6:4, 7:6(3), 7:6(4).
Thiem do tej pory uważany był za specjalistę od gry na nawierzchni ziemnej, co potwierdzały jego wyniki osiągane w turnieju French Open na kortach paryskiego kompleksu im. Rolanda Garrosa. W ostatnich miesiącach austriacki tenisista znacznie jednak urozmaicił swoja grę w tym roku triumfował przecież na twardych kortach w US Open i doszedł do finału w Australian Open, ale ma też na koncie finał zeszłorocznego Turnieju Mistrzów w Londynie, w którym w fazie grupowej pokonał Djokovicia i Federera.
Początek finałowego starcia w US Open zaskoczył jednak tenisowych ekspertów, bo na korcie dominował Zverev, który bił piłki mocniej, dokładniej i na dodatek z wielkim szczęściem. Thiem sprawiał wrażenie kompletnie pogubionego i wyzutego z wiary we własne możliwości, przegrał więc pierwszą partię nadspodziewanie łatwo 2:6. W drugim secie sytuacja nie uległa znaczącej poprawie, nadal górą był potężnie serwujący Zverev i on też wygrał 6:4.
W trzeciej partii Niemiec prowadził już 2:1 z przełamaniem i chyba zaczął już myśleć co powie na ceremonii wręczania nagród, bo zaczął popełniać nawet błędy serwisowe. Gra powoli zaczęła się wyrównywać, chociaż Thiem nie grał jakoś znacząco lepiej niż wcześniej. Przy stanie 4:5 Zverev popełnił kilka błędów przy własnym podaniu i przegrał seta 4:6.
Od tego momentu Thiem zaczął grać jak natchniony – świetnie serwował, miał dużo wygranych wymian, a jakość jego gry rosła z minuty na minutę. Zverev z kolei przestał być tak powtarzalny i skuteczny, więc przegrał 3:6 i w tym momencie w meczu remis.
O zwycięstwie miał zatem rozstrzygnąć piąty set. Zverev zaczął go fatalnie, bo od straty podania, ale szybko to odrobił przełamując rywala. Przy stanie 4:3 niemiecki tenisista ponownie wygrał gema przy podaniu Austriaka i prowadząc 5:3 potrzebował już tylko jednego gema aby wygrać US Open. Nie wytrzymał jednak presji, pozwolił przeciwnikowi wyrównać na 5:5, potem obaj wygrali gemy przełamując się nawzajem i przy stanie 6:6 o losach pojedynku musiał rozstrzygnąć tie-break. A w nim najpierw Zverev prowadził 2:0, a potem Thiem miał 6:4 i dwie piłki meczowe. Ostatecznie Austriak wygrał 8:6 i po raz pierwszy w karierze zdobył mistrzostwo US Open oraz wielkoszlemowy tytuł.
Thiem jest pierwszym mistrzem wielkoszlemowym spoza tercetu Federer – Nada – Djoković od 2014 roku, kiedy to Chorwat Marin Cilić, także w Nowym Jorku, w finale wygrał z Japończykiem Keiem Nishikorim. Thiem został także pierwszym triumfatorem Wielkiego Szlema w singlu urodzonym w latach 90. XX wieku. Przerwał serię zwycięstw zawodników urodzonych w latach 80., która trwała w aż 63 turniejach wielkoszlemowych.

W ATP Finals wygrywał tylko Hurkacz

Nie powiodło się naszym tenisistom w pierwszej edycji drużynowego turnieju ATP Cup. Biało-czerwoni przegrali po 1:2 z Argentyną oraz Chorwacją i już przed ostatnim spotkaniem w grupie, z Austrią, stracili szanse na awans.

Do gry w rozgrywanym po raz pierwszy ATP Cup nasza reprezentacja zakwalifikowała się dzięki wysokiej pozycji rankingowej Huberta Hurkacza. Wrocławianina nie mogło zatem zabraknąć w polskiej ekipie. Oprócz niego znaleźli się w niej jeszcze Kamil Majchrzak, Kacper Żuk oraz deblista Łukasz Kubot, zaś w roli szefa i trenera wystąpił świeżo upieczony tenisowy emeryt Marcin Matkowski.

W starciach z Argentyną i Chorwacją oba punkty dla Polski wywalczył sklasyfikowany przed turniejem na 37. pozycji w światowym rankingu Hurkacz. W pierwszym meczu pokonał wyżej od niego notowanego Diego Schwartzmana (ATP 14) 4:6, 6:2, 6:3, natomiast w drugim rozbił niewiele ponad godzinę 28. na światowej liście Bornę Coricia 6:2, 6:2. W obu tych pojedynkach najlepszy obecnie polski tenisista zademonstrował wysoka formę, ale popis gry dał zwłaszcza w starciu z Chorwatem.
Wrocławianin sam przyznał, że był to jeden z jego najlepszych występów w karierze. Warto odnotować, że z Coriciem Hurkacz zmierzył się dopiero po raz drugi w karierze. W ich pierwszym starciu, w maju zeszłego roku w Monte Carlo, Chorwat wygrał 6:4 5:7 7:5 po niemal trzech godzinach gry. A trzeba wiedzieć, że w ATP Cup Corić wcześniej ograł Austriaka Dominica Thiema, czwartą obecnie rakietę na świecie.

Niestety, zwycięstwa Hurkacza niewiele naszej reprezentacji dały, bo w spotkaniu z Argentyną pojedynek z Guido Pellą Majchrzak przegrał 2:6, 6:2, 2:6, a w starciu z Chorwacją zastępujący go 20-letni Kacper Żuk (ATP 448) przegrał 6:7(8), 4:6 z Marinem Ciliciem, zaś w obu meczach debel Hurkacz – Łukasz Kubot okazał się gorszy od rywali – uległ Argentyńczykom Maximo Gonzalezowi i Andresowi Molteniemu 2:6, 4:6 oraz Chorwatom Ivanowi Dodigowi i Nikoli Mekticiowi 2:6, 1:6. Dwie porażki przekreśliły szanse biało-czerwonych na wyjście z grupy i rozegrany we worek w nocy mecz z Austrią nie miał już w tej kwestii żadnego znaczenia.

Wyniki miały jednak znaczenie dla naszych zawodników, bo za udział w ATP Cup przyznawane są cenne punkty rankingowe. Dzięki dwóm wygranym pojedynkom w Australii Hurkacz zdobył o 115 punktów więcej niż przed rokiem, kiedy to triumfował w turnieju rangi challenger w Canberze, ale odpadł w I rundzie turniejów w Pune i Melbourne. Dzięki świetnej postawie w Sydney wrocławianin ma jeszcze szansę na zajęcie miejsce w rankingu dające rozstawienie w wielkoszlemowym Australian Open 2020.
Dzięki punktom wywalczonym w ATP Cup do Top 100 światowej listy wrócił Majchrzak, a Żuk, który stoczył z Ciliciem zaskakująco zacięty bój, zaliczy awans do trzeciej setki rankingu ATP.

 

ATP Finals dla młodzieży, ale w rankingu górą weterani

Debiutujący w turnieju mistrzów 21-letni Grek Stefanos Tsitsipas pokonał w finale 26-letniego Austriaka Dominika Thiema 6:7(6), 6:2, 7:6(5). W rankingu ATP trzy czołowe lokaty zajmują jednak weterani – liderem jest 33-letni Hiszpan Rafael Nadal, drugie miejsce zajmuje 32-letni Serb Novak Djokovic, a trzecie 38-letni Szwajcar Roger Federer.

Finałowy pojedynek Tsitsipasa z Thiemem trwał 155 minut. Obaj tenisiści wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i stworzyli pasjonujące widowisko, zwłaszcza w tie-breaku trzeciego seta. Grek prowadził już 4-1, lecz niezrażony tym Austriak doprowadził do wyrównania. W końcówce odrobinę lepszy był Tsitsipas i zasłużenie zwyciężył. 21-letni grecki tenisista jest siódmym graczem w 49-letniej historii ATP Finals, który wygrał ten turniej startując w nim po raz pierwszy. Przed nim tej sztuki dokonali Amerykanin Stan Smith (1970, pierwsza edycja), Rumun Ilie Nastase (1971), Argentyńczyk Guillermo Villas (1974), Amerykanin John McEnroe (1978), Hiszpan Alex Corretja (1998) i Bułgar Grigor Dimitrow (2017).

W stawce startujących w londyńskim turnieju zawodników Tsitsipas był najmłodszy. Do rywalizacji przystąpił jako szósty zawodnik w rankingu ATP. W fazie grupowej pokonał Rosjanina Daniła Miedwiediewa i broniącego tytułu Niemca Aleksandra Zvierieva, przegrał zaś w trzech setach z Rafaelem Nadalem. W półfinale pokonał jednak Rogera Federera. Za zwycięstwo w ATP Finals 2019 Tsitsipas, dla którego był to czwarty w turniejowy trium w karierze, otrzymał 1300 punktów do rankingu ATP i premię w wysokości 2,7 mln dolarów. Pokonany przez niego Dominic Thiem dostał 800 punktów rankingowych i 1,3 mln dolarów. Obaj finaliści londyńskiej imprezy awansowali w najnowszym notowaniu światowej listy – Thiem wskoczył na czwartą, a Tsitsipas na szóstą pozycję.

Na czele rankingu ATP nie doszło do zmian i pierwsze trzy miejsca utrzymali Rafael Nadal (9985v pkt), Novak Djokovic (9145) i Roger Federer (6590). Szwajcar ma jednak nad czwartym Thiemem już tylko niespełna osiemset „oczek” przewagi. Piątą lokatę w najnowszym notowaniu zajmuje Miedwiediew (5705), na siódmą z czwartej spadł Zverev (3345), ósmy jest jest Włoch Matteo Berrettini (2870), dziewiąty Hiszpan Roberto Bautista Agut (2540), a stawkę w Top 10 zamyka Francuz Gael Monfils (2530).
W czołowej setce światowej listy mamy obecnie tylko jednego zawodnika – Hubert Hurkacz utrzymał 37. miejsce, wypadł natomiast zajmujący wcześniej 91. lokatę Kamil Majchrzak, który spadł na 101. pozycję.

W grze podwójnej triumfowali Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. Francuzi w całym turnieju nie stracili nawet seta. W finale pokonali 6:3, 6:4 reprezentanta RPA Ravena Klaasena i Nowozelandczyka Michaela Venusa, a po drodze wyeliminowali m.in. rozstawionych z numerem 1 Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha oraz z numerem 2 Łukasza Kubota i Brazylijczyka Marcelo Melo (nr 2). Wygrali ATP Finals jako pierwsza francuska para od 2005 roku.

 

Finał nie dla Kubota

Łukasz Kubot i jego deblowy partner Brazylijczyk Marcelo Melo przegrali w półfinale ATP Finals w Londynie z Francuzami Pierre-Huges Herbertem i Nicolasem Mahutem 3:6, 6:7(4).

Herbert i Mahut to obecnie jedna z najlepszych męskich par deblowych na świecie. Francuscy tenisiści wygrali w tym roku Australian Open, kompletując triumfy we wszystkich czterech wielkoszlemowych turniejach. Wcześniej uzupełniając brakujące ogniwo w Wielkim Szlemie. Wcześniej wygrali US Open w 2015 roku, Wimbledon w 2016 i French Open w 2018 roku. W Londynie w drodze do finału nie stracili nawet seta. O tytuł w niedzielę Francuzi zagrali z Ravenem Klaasenem (RPA) i Michaelem Venusem (Nowa Zelandia).

W finale singla zmierzyli się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas i Austriak Dominic Thiem. Grecki tenisista w półfinale rozprawił się z Rogerem Federerem 6:3, 6:4, natomiast austriacki także w dwóch setach wyeliminował obrońcę tytułu Niemca Alexandra Zvereva, pokonując go 7:5, 6:3. Finałowy pojedynek Thiema z Tsitsipasem oraz finał w grze podwójnej zakończyły się po zamknięciu wydania.

 

Austriak rewelacją w turnieju mistrzów

W rozgrywanym w Londynie ATP Finals coraz mniej niewiadomych. Kończy się faza grupowa turnieju mistrzów. Najlepiej wypadł w niej Austriak Dominic Thiem, który ograł dwóch wielkich mistrzów – Rogera Federera i Novaka Djokovica.

W grupie, „Bjoern Borg”, która zakończyła rywalizację w czwartek, jako pierwszy awans wywalczył Austriak Dominic Thiem, który najpierw pokonał Rogera Federera 7:5, 7:5, a następnie Novaka Djokovica 6:7(5), 6:3, 7:6(5). Najmłodszy w stawce debiutant w ATP Finals Włoch Matteo Berrettini przegrał swoje pojedynki z Federerem oraz Djokoviciem i odpadł z konkurencji. Do walki o drugie miejsce w półfinale w czwartek wieczorem w bezpośrednim pojedynku stanęli zatem dwaj wielcy mistrzowie. Pojedynek Szwajcara z Serbem zakończył się jednak po zamknięciu wydania, ale obojętnie którego z nich zabraknie w czołowej czwórce turnieju mistrzów, będzie to ogromna sensacja.

Debiutujący w ATP Finals 21-letni Tsitsipas pokonał starszego o rok, ale już broniącego tytułu Niemca Alexandra Zvereva 6:3, 6:2 i tym zwycięstwem zapewnił sobie awans do półfinału. Wcześniej grecki tenisista pokonał 23-letniego Rosjanina Daniiła Miedwiediewa, drugiego debiutanta rywalizującego w grupie „Andre Agassi”, w której czwartym graczem jest aktualny lider światowego rankingu, 33-letni Rafael Nadal. Hiszpan zaczął turniej od porażki ze Zverevem i był bliski porażki w drugiej potyczce, z Miedwiediewem. Ostatecznie wygrał 6:7(3), 6:3, 7:6 (4), ale w trzecim secie przegrywał już 1:5 i musiał bronić piłki meczowe. W zaplanowanych na piątek pojedynkach w tej grupie o drugie miejsce w półfinale Nadal powalczy z Tsitsipasem, a Zverev z Miedwiedewem.

W grze podwójnej też nie brakowało niespodzianek. Polskich kibiców rzecz jasna najbardziej interesują losy jedynego naszego tenisisty uczestniczącego w turnieju mistrzów. Łukasz Kubot w swoim trzecim starcie w ATP Finals występuje w parze z Marcelo Melo. Polsko-brazylijski debel rywalizuje w grupie „Jonas Bjoerkman”. Zaczął od wygranej w starciu z Chorwatem Ivanem Dodigiem i słowakiem Filipem Polaskiem 4:6, 6:4, 10-5, ale w drugiej grupowej potyczce uległ parze Raven Klaasen (RPA – Michael Venus (Nowa Zelandia 3:6, 4:6 i o ewentualnym awansie miał przesądzić wynik czwartkowego meczu z Amerykaninem Rajeevem Ramem i Brytyjczykiem Joe Salisburym. Kubot i Melo wygrali 6:7(5), 6:4, 10-7 i zagrają w sobotę o finał.

 

ATP Finals w Londynie

Od niedzieli 10 listopada w Londynie odbywa się kończący sezon ATP Finals. W turnieju mistrzów uczestniczy polski tenisista Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo rywalizuje w grze podwójnej. Tytułu w singlu broni niemiecki tenisista Alexander Zverev.

Turniej z pulą nagród 9 milionów dolarów potrwa do 17 listopada. W grze pojedynczej walczy w nim ośmiu najlepszych graczy tegorocznego sezonu. W losowaniu zostali podzieleni na dwie grupy. Do grupy „Andre Agassiego” trafili: Rafael Nadal (Hiszpania, rozstawiony z numerem 1); Daniił Miedwiediew (Rosja, 4); Stefanos Tsitsipas (Grecja, 6); Alexander Zverev (Niemcy, 7), natomiast do grupy „Bjoerna Borga”: Novak Djoković (Serbia, 2); Roger Federer (Szwajcaria, 3); Dominic Thiem (Austria, 5); Matteo Berrettini (Włochy, 8).

Przed rozpoczęciem turnieju głośnym echem w światowych mediach odbiła się niechlujna sesja zdjęciowa, na której tenisiści pojawili się w dresach. W poprzednich latach zawodnicy występowali podczas oficjalnej prezentacji w garniturach. Przyczyną ich ostentacyjnego lekceważenie turniejowego zwyczaju być może była płacowa dyskryminacja. W tym roku po raz pierwszy zdarzyło się, że pula nagród w WTA Finals była wyższa niż w ATP Finals. Dla rywalizujących w Shenzhen ośmiu najlepszych tenisistek sezonu organizatorzy przygotowali ponad 14 milionów dolarów, czyli o pięć milionów więcej niż przewidziano na nagrody dla walczących w Londynie tenisistów.

Z każdej z grup dwóch najlepszych tenisistów awansuje do półfinału. Zwycięzcy półfinałów zmierzą się w przyszłą niedzielę w wielkim finale Turnieju Mistrzów. Walka powinna być bardzo zacięta, bo aktualnie liderem rankingu ATP jest Nadal. Hiszpan ma tylko 640 punktów przewagi nad drugim Djokoviciem, a zwycięzca turnieju w Londynie zgarnie 1500 punktów. Obaj mają więc szansę na zostanie numerem jeden na koniec roku. Trzecim z faworytów w stolicy Wielkiej Brytanii był Federer, ale Szwajcar słabo rozpoczął turniej, bo przegrał pierwszy pojedynek w turnieju, z Thiemem, 5:7, 5:7. Świetnie zaczął natomiast Djokovic, który w pierwszym niedzielnym meczu grupy „Bjoerna Borga” łatwo pokonał najmłodszego w stawce Berrettiniego 6:2, 6:1.
W poniedziałek pierwsze mecze rozegrali zawodnicy z grupy „Andre Agassi”. Miedwiediew przegrał z Tsitsipasem 6:7(50, 4:6, a broniący mistrzowskiego tytułu Zverev niespodziewanie pokonał Nadala 6:2, 6:4. 33-letni Hiszpan jeszcze nie wygrał ATP Finals. W pierwszym secie, od stanu 2:2, przegrał sześć gemów z rzędu, co pozwoliło rozpędzonemu Zverevowi wygrać pierwszą partię, a drugą zacząć od prowadzenia 2:0 z przełamaniem już w pierwszym gemie. Potem Niemiec jedynie pilnował własnego podania i dowiózł zwycięstwo do końca. Dla 22-letniego reprezentanta Niemiec było to pierwsze zwycięstwo w starciach z Nadalem, z których pięć wcześniejszych przegrał.

W grze podwójnej osiem najlepszych duetów także podzielono na dwie grupy. W grupie „Maksa Mirnego” rywalizują: Juan Sebastian Cabal, Robert Farah (Kolumbia, 1); Kevin Krawietz, Andreas Mies (Niemcy, 3); Jean-Julien Rojer, Horia Tecau (Holandia, Rumunia, 6); Pierre-Hugues Herbert, Nicolas Mahut (Francja, 7), zaś w grupie „Jonasa Bjoerkmana”: Łukasz Kubot, Marcelo Melo (Polska, Brazylia, 2); Rajeev Ram, Joe Salisbury (USA, Wielka Brytania, 4); Raven Klaasen, Michael Venus (RPA, Nowa Zelandia, 5); Ivan Dodig, Filip Polasek (Chorwacja, Słowacja, 8).

W obsadzie tegorocznej imprezy w grę podwójnej nie znaleźli się ubiegłoroczni triumfatorzy, Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock. Pierwszy z nich wrócił w tym roku do wspólnych występów z bratem bliźniakiem Bobem i obaj nie zgromadzili odpowiedniej liczby punktów rankingowych.

Rozstawieni w deblowej części turnieju mistrzów z numerem drugim Kubot i Melo pierwszy mecz rozegrali w niedzielę, a ich przeciwnikami byli Ivan Dodig i Filip Polaski. Polak i Brazylijczyk mieli z tymi rywalami rachunki do wyrównania za tegoroczne porażki w Cincinnati i Pekinie. Początek spotkania nie był jednak dla Kubota i Melo udany, bo przegrali pierwszego seta 4:6. W drugiej partii zagrali już jednak dużo lepiej i zwyciężyli w tej partii 6:4. Losy meczu rozstrzygnęły się w super tie-breaku wygranym pewnie przez polsko-brazylijski duet 10:5.

Z pozostałymi rywalami w grupie Kubot i Melo też mieli rachunki do wyrównania. Amerykaninowi i Brytyjczykowi chcieli odpłacić za niedawną porażkę pod koniec października w finale halowej imprezy na kortach twardych w Wiedniu. Wyższość zawodników z RPA i Nowej Zelandii musieli natomiast finale turnieju w Halle.
W drugim niedzielnym starciu w grupie „Jonasa Bjoerkmana” Raven Klaasen i Michael Venus pokonali Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego 6:3, 6:4. W poniedziałek rywalizację deblową zaczęli gracze z grupy „Maksa Mirnego”. Krawietz i Mies pokonali Rojera i Tecau 7:6(3), 4:6, 10:6, zaś Cabal i Farah przegrali z Herbertem i Mahutem 3:6, 5:7. Wtorkowe spotkania w grupie „Bjoern Borg”, Rogera Federera z Matteo Berrettinim oraz Novaka Djokovicia z Dominikiem Thiemem, a także deblowe potyczki w grupie „Jonas Bjorkman”: Rajeeva Rama i Joe Salisbury’ego z Ivanem Dodigiem i Filipem Polaskiem oraz Łukasza Kubota i Marcelo Melo z Ravenem Klaasenem i Michael Venusem zakończyły się po zamknięciu wydania.

W środę kontynuować zmagania będą singliści w grupie „Andre Agassi (Nadal – Miedwiedew i Tsitsipas – Zverew oraz debliści z grupy „Maks Mirny” (Cabal i Farah – Rojer i Tecu oraz Krawietz i Mies – Herber i Mahut).

 

Polacy powalczą w ATP Cup?

ATP Cup to nowe rozgrywki w tenisowym kalendarzu, odpowiednik rozgrywanego w przeszłości w Duesseldorfie drużynowego pucharu świata. Szykowany na antypodach turniej będzie miał jednak znacznie poważniejszą rangę oraz pulę nagród – 15 mln dolarów. Zwycięzcy turnieju otrzymają także po 750 punktów do rankingu ATP.

Kalendarz przyszłorocznych rozgrywek zmodyfikowano, żeby w ATP Cup mogli wziąć udział najlepsi tenisiści. Turniej ma być dla nich formą przygotowań do wielkoszlemowego Australian Open. Zasady kwalifikacji są proste – decyduje pozycja rankingowa najlepszego singlisty z danego kraju. Do zmagań przystąpią 24 zespoły. Zainteresowaniu nowymi rozgrywkami jest ogromne. Akces gry w ATP Cup zgłosili wszyscy tenisiści z Top 10 oraz 27 z 30 najlepszych zawodników w rankingu. W pierwszej fazie kwalifikacji wyłoniono 19 zespołów – 18 na bazie rankingu plus gospodarze Australijczycy, którym przyznano tzw. dzika kartę. Pozostałe pięć drużyn dołączy 13 listopada tego roku po zakończeniu drugiego etapu kwalifikacji. Szansę występu w pierwszej edycji ATP Cup mają też Polacy, którzy w tej chwili w rankingu plasują się na 22. pozycji. Takie wysokie miejsce to zasługa Huberta Hurkacza, który zgromadził 1243 punkty.

W wyniku przeprowadzonego 16 września losowania 24 drużyny zostały podzielone na sześć czterozespołowych grup. Faza grupowa zostanie rozegrana w dniach 3-8 stycznia 2020 roku w Brisbane, Perth i Sydney. Następnie 9-10 stycznia rozegrane zostaną ćwierćfinały z udziałem zwycięzców grup oraz dwóch najlepszych ekip z drugich miejsc. Półfinałowe zmagania zaplanowano na 11 stycznia, zaś wielki finał na 12 stycznia. Decydujące mecze zostaną rozegrane w Sydney.

Drużyny zakwalifikowane do ATP Cup 2020
1. Serbia – Novak Djoković, Dusan Lajović; 2. Hiszpania – Rafael Nadal, Roberto Bautista; 3. Szwajcaria – Roger Federer, Henri Laaksonen. 4. Rosja – Danił Miedwiediew, Karen Chaczanow; 5. Austria – Dominic Thiem, Dennis Novak; 6. Niemcy – Alexander Zverev, Jan-Lennard Struff; 7. Grecja – Stefanos Tsitsipas, Michail Pervolarakis; 8. Japonia – Kei Nishikori, Yoshihito Nishioka; 9. Włochy – Fabio Fognini, Matteo Berrettini; 10. Francja – Gael Monfils, Benoit Paire; 11. Belgia – David Goffin, Steve Darcis; 12. Chorwacja – Borna Corić, Marin Cilić; 13. Argentyna – Diego Schwartzman, Guido Pella; 14. Gruzja – Nikołoz Basilaszwili, Aleksandre Metreweli; 15. RPA – Kevin Anderson, Lloyd Harris; 16) USA – John Isner, Taylor Fritz; 17) Kanada – Felix Auger-Aliassime, Milos Raonić; 18. Wielka Brytania – Andy Murray, Kyle Edmund; 19) Australia – Nick Kyrgios, Alex de Minaur.

 

French Open 2019: Tytuł dla Australijki

W tegorocznym finale French Open w rywalizacji mężczyzn doszło do powtórki sprzed roku, u pań obie finalistki, 23-letnia Australijka Ashleigh Barty i 19-letnia Czeszka Marketa Vondrusova, na ten poziom awansowały po raz pierwszy.

Na taki zestaw finalistek przed tegoroczną edycją wielkoszlemowego French Open zapewne nikt nie stawiał. Barty i Vondrusova nigdy wcześniej nie zaszły tak daleko w imprezach Wielkiego Szlema – Barty swój najlepszy występ zanotowała w tegorocznym Australian Open, gdzie dotarła do ćwierćfinału, natomiast najlepsze osiągniecie Vondrousovej to czwarta runda ubiegłorocznego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem ósmym Australijka w ćwierćfinale pokonała Amerykankę Madison Keys 6:3, 7:5, zaś w półfinale wyeliminowała inną z Amerykanek, 17-letnią Amandę Anisimovą, sensacyjną pogromczynię broniącej tytułu Rumunki Simony Helep, po trzysetowym pojedynki 6:7(4), 6:3, 6:3. Z kolei 38. w rankingu WTA Vondrusova w drodze do finału wyeliminowała m.in. Chorwatkę Petrę Martić 7:6(1), 7:5) i Brytyjkę Johannę Kontę 7:5, 7:6(2). Tym samym 19-letnia Czeszka jest pierwszą od ponad dekady tenisistką, która w tak młodym wieku awansowała do finału French Open. Poprzednio ta sztuka udała się w 2007 roku także 19-letniej wówczas Serbce Anie Ivanović, która w finale przegrała z Belgijką Justine Henin 1:6, 2:6.

Vondrusova w starciu z Barty nie osiągnęła lepszego wyniku, ulegając Australijce 1:6, 3:6. Finałowy mecz trwał tylko godzinę i 10 minut. To była trzecia potyczka tych zawodniczek i trzecia wygrana przez Australijkę. Dla Barty triumf w Paryżu to największy sukces w karierze. Dzięki wywalczonym na kortach im. Rolanda Garrosa punktom australijska tenisistka w najnowszym notowaniu rankingu WTA awansuje na drugie miejsce. Przed nią będzie tylko Japonka Naomi Osaka. Fani tenisa w Australii są szczęśliwi, bo na triumf rodaczki w French Open czekali od 1973 roku. Wtedy triumfowała na ziemnych kortach w Paryżu legendarna Margaret Court.

Wśród rywalizacji panów do najlepszej czwórki turnieju awansowało czterech największych obecnie tuzów światowego tenisa – Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Szwajcar Roger Federer i Austriak Dominic Thiem. Hitem półfinałów był pojedynek 38-letniego Federera, który w tym roku zagrał w Paryżu po trzech latach przerwy, z 11-krotnym zwycięzcą French Open 33-letnim Nadalem. W potyczce z najwybitniejszym od lat specjalistą od gry na kortach ziemnych Szwajcar przegrał 3:6, 4:6, 2:6. W drugim półfinale lider rankingu ATP Djoković nie sprostał ubiegłorocznemu finaliście Thiemowi, który uważany jest za drugiego po Nadalu speca od gry na ceglanej mączce. I właśnie Nadal z Thiemem w niedzielę zagrali w finale (zakończył się po zamknięciu wydania).