Gospodarka 48 godzin

Budżet zatwierdzony

Prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę budżetową na 2021 rok. Zgodnie z jej zapisami, dochody budżetu państwa wyniosą 404,5 mld zł, a wydatki 486,8 mld zł. 82,3 mld zł deficytu to środki, które, jak obiecuje rząd, „wzmocnią rozwój gospodarki w bieżącym roku”. Rząd oświadczył także, że „zapewnione są też pieniądze na priorytetowe działania rządu w zakresie polityki społeczno-gospodarczej” – czyli na program 500 plus, bo nic innego już raczej nie zostało z tych rzekomych „priorytetowych działań rządu w zakresie polityki społeczno-gospodarczej”. A program 500 plus musi być realizowany, gdyż jakiekolwiek opóźnienia czy ograniczenia w wypłacie tych pieniędzy spowodują, iż PiS przegra z kretesem najbliższe wybory parlamentarne, nawet niezależnie od tego, że to jego urzędy będą liczyć głosy. Cały czas są jednak składane rozmaite obietnice. – Zakładamy powrót na ścieżkę wzrostu gospodarczego. Do tego potrzebny jest dobry plan, jakim jest przyjęty przez Sejm budżet. PKB w 2021 r. ma być większy o 4 proc. Dzięki temu wzrosną też dochody budżetu, w tym podatkowe. Oczywiście przeznaczymy je na rozkręcenie gospodarki, działania proinwestycyjne oraz na kontynuację programów rządowych – obiecał minister finansów, funduszy i polityki regionalnej Tadeusz Kościński.
Ustawa budżetowa na 2021 r. zakłada prognozę dochodów budżetu państwa w kwocie 404,5 mld zł, limit wydatków państwa na poziomie 486,8 mld zł, deficyt budżetu w wysokości 82,3 mld zł, deficyt sektora finansów publicznych wynoszący około 6 proc. produktu krajowego brutto, dług sektora instytucji rządowych i samorządowych stanowiący 64,1 proc. PKB. Średnioroczny wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych ma wynieść zaledwie 1,8 proc., natomiast wynagrodzenia w gospodarce narodowej nominalnie o 2,6 proc., przy także nominalnym wzroście spożycia prywatnego o 6,3 proc. Ustawa budżetowa na 2021 rok zakłada wysokie wsparcie z Unii Europejskiej: dochody ze środków europejskich to 80,5 mld zł, a wydatki 87,3 mld zł. W środkach europejskich będzie zatem deficyt 6,9 mld zł. Przewiduje się również uzyskanie dochodów z podatku od sprzedaży detalicznej w wysokości 1,5 mld oraz wpłatę do budżetu państwa pochodzącą z zysku Narodowego Banku Polskiego w wysokości 1,3 mld zł. Rząd PiS zastrzega, że na poziom dochodów podatkowych w 2021 r., oprócz sytuacji makroekonomicznej wpłynie też kontynuacja oraz wprowadzenie nowych działań ukierunkowanych na dalsze uszczelnienie systemu podatkowego.

Widmo fali bankructw

Jak wynika z danych Centralnej Ewidencji i Informacji o Działalności Gospodarczej, w drugim półroczu 2020 r. systematycznie liczba wniosków o zamknięcie czy zawieszenie działalności. Jeszcze w czerwcu, na koniec pierwszego półrocza, liczba jednoosobowych działalności gospodarczych, które rozpoczęły lub odwiesiły działalność była o 125 proc. wyższa, niż tych, które ją zamknęły lub zawiesiły. – W grudniu mieliśmy już sytuację odwrotną. 71 proc. więcej firm zawiesiło lub zamknęło działalność, niż ją założyło lub wznowiło – stwierdził Adam Łącki, prezes Krajowego Rejestru Długów w wypowiedzi dla PAP. Jego zdaniem to może oznaczać, że w dobie kryzysu firmy nie liczą na odmianę losu i aby uniknąć bankructwa, zawczasu kończą swój biznes.

Gospodarka 48 godzin

Przedsiębiorca – konsument
1 stycznia 2021 r. w życie wchodzą przepisy zmieniające prawo konsumenckie oraz nowelizujące kodeks cywilny. Na ich podstawie osoby prowadzące jednoosobową działalność gospodarczą będą traktowane jako przedsiębiorcy na prawach konsumenta. Zmiany wpłyną na zawarte umowy sprzedaży nie mające charakteru zawodowego. Osoby prowadzące jednoosobową działalność będą mogły m.in. złożyć reklamację oraz odstąpić od umowy tak jak standardowi klienci indywidualni – choćby zawarły ją jako firma.

Zachowaj odstęp
Od nowego roku w Polsce zaczyna wreszcie obowiązywać zakaz jazdy „na zderzak”. Wiadomo, że mocno nienormalni polscy kierowcy nie zrezygnują z tego zwyczaju, a po policji trudno się spodziewać, by reagowała gdy zobaczy samochód pędzący niebezpiecznie blisko za poprzedzającym go pojazdem. Teraz jednak takie zdarzenia będzie można nagrywać i zgłaszać celem ukarania. Jeśli natomiast dojdzie do wypadku, fakt jazdy „na zderzak” będzie zdecydowaną okolicznością obciążającą. Warto podkreślić, że ten barbarzyński, nie liczący się z innymi użytkownikami drogi sposób jazdy jest typowo polską specyfiką.

Niewyobrażalny wzrost
W III kwartale 2020 r. zakupy nowych mieszkań za gotówkę były w Polsce aż 12 razy wyższe niż w II kwartale tegoż roku. W ten niezwykły wzrost trudno wierzyć, ale na serio podaje go firma HRE Investments. Jej zdaniem, gdyby policzyć transakcje zakupu mieszkań nowych i używanych oraz wkłady własne do kredytów hipotecznych, można szacować, że Polacy w III kwartale 2020 r kupili mieszkania za gotówkę o wartości 15 miliardów złotych, zaś w II kwartale, zaledwie za 1,3 mld zł. „Skala zakupów gotówkowych jest w trzecim kwartale aż 12 razy wyższa niż w drugim, co pokazuje jak szybko Polacy odzyskali wiarę w nieruchomości oraz docenili atuty, takie jak zyskowność wynajmu, ochronę majątku przed inflacją czy ograniczoną zmienność cen” – mówi Bartosz Turek z HRE Investments. Według niego, nie bez wpływu na to były działania rządu wspierające poziom zatrudnienia oraz Narodowego Banku Polskiego, który obniżył stopy procentowe niemal do zera. W efekcie oprocentowanie lokat jest dziś nawet 20-30 razy niższe niż rentowność wynajmu mieszkań, a same kredyty mieszkaniowe są najtańsze w historii. Z tej opinii trudno jednak wywnioskować, dlaczego to, iż w Polsce mamy teraz najtańsze kredyty mieszkaniowe w historii, miałoby spowodować tak niewyobrażalny wzrost zakupu mieszkań za gotówkę, czyli bez korzystania z tychże kredytów. Ponadto, z analiz sporządzanych przez inne podmioty jasno wynika, że opłacalność wynajmu mieszkań w Polsce zmniejsza się od kilku miesięcy, co jest oczywistym skutkiem rozwoju pracy zdalnej w wyniku pandemii koronawirusa – a w rezultacie spada popyt na mieszkania kupowane w celu ich wynajmowania.

Optymizm na parkiecie
Kursy akcji w Polsce częściowo odrobiły straty z okresu wyprzedaży i spadku indeksów, jaki nastąpił wczesną wiosną 2020 roku. Akcje wielu spółek notowanych na warszawskiej giełdzie drożeją, zaś indeks WIG 20 w ostatnim tegorocznym notowaniu po raz pierwszy od lutego przekroczył poziom 2000 punktów. Sesja giełdowa w poniedziałek 28 grudnia była więc ostatnią, która zostanie rozliczona jeszcze w tym roku. Optymizm na światowe giełdy powrócił głównie za sprawą wiadomości o szczepionce na koronawirusa.

Nie zawieszać pochopnie

Dla mikroprzedsiębiorców uiszczanie składek ZUS to nieprzyjemny obowiązek zwłaszcza wtedy, gdy ich sezonowe biznesy przynoszą niskie – lub zerowe – przychody.

Gdy interes nie idzie tak jak tego oczekuje właściciel, prawo umożliwia czasowe zawieszenie działalności i jej „odwieszenie” w momencie gdy sytuacja rynkowa będzie korzystniejsza.
A w okresie jesiennym wiele firm z tej możliwości korzysta. Poza wspomnianym ZUS-em, przedsiębiorca nie musi także odprowadzać zaliczek na podatek dochodowy i nie ma obowiązku składania deklaracji VAT (są wyjątki). Jednak mimo finansowych zalet, mało kto zdaje sobie sprawę z jednej przykrej wady – zawieszenie działalności gospodarczej zmniejsza zdolność kredytową. Taka „odwieszona” działalność gospodarcza jest traktowana przez kredytodawców w zasadzie tak samo, jak firma założona na nowo, co przekłada się na możliwości pozyskania finansowania. Niektórzy kredytodawcy obsługują tylko firmy o odpowiednio długim stażu. Niezależnie więc, jak długo prowadziło się działalność przed jej zawieszeniem – pół roku czy 15 lat – to zawieszenie „zeruje” staż firmy. Może się więc okazać, że zawieszenie działalności gospodarczej odetnie przedsiębiorcę, na jakiś czas, od atrakcyjnych źródeł finansowania. To tym ważniejsze, że kredyt na działalność gospodarczą jest i tak relatywnie trudno dostępny.
Zawieszenie działalności gospodarczej może być także wskazówką dla kredytodawcy, mówiącą mu o sytuacji finansowej firmy. Większość przedsiębiorców decyduje się na to, gdy osiągają niesatysfakcjonujące przychody. Warto jednak zastanowić się czy zawieszenie działalności to dobry pomysł, zwłaszcza jeśli ktoś planuje w niedalekiej przyszłości złożenie wniosku o kredyt.