Polskie piwa prawie czyste

Z 12 najpopularniejszych polskich piw, tylko w jednym stwierdzono pozostałości niebezpiecznego pestycydu.

Tytułowa czystość polskich piw stała się przedmiotem badań na obecność pestycydów, a zwłaszcza glifosatu, uważanego za szczególnie szkodliwy dla zdrowia. Przebadano 18 piw popularnych polskich marek. Wyniki pozytywnie zaskoczyły – tylko w jednym z piw wykryto pozostałości glifosatu, pozostałe są wolne od tego i ponad 500 innych pestycydów.
Glifosat to podstawowy składnik najskuteczniejszych środków chemicznych stosowanych do niszczenia roślin uznanych za chwasty. Część naukowców uważa, że jest on substancją rakotwórczą. W 2015 r. Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem zaklasyfikowała glifosat jako substancję prawdopodobnie rakotwórczą, mogącą zwiększać ryzyko wystąpienia chłoniaka nieziarniczego, groźnego nowotworu, który u nieleczonego człowieka może spowodować zgon w ciągu kilkunastu tygodni. Rok później amerykańska federalna Agencja Ochrony Środowiska w swoim raporcie uznała, że glifosat nie jest rakotwórczy. Natomiast w 2017 r. Europejska Agencja Chemikaliów stwierdziła, że glifosat silnie uszkadza oczy, ale na podstawie obecnych badań nie można go uznać za substancję rakotwórczą, niszczącą materiał genetyczny człowieka oraz zagrażającą płodności.
Glifosat stał się tematem petycji do premiera Mateusza Morawieckiego, zatytułowanej „Dość trucia!”. Cel petycji jest bardzo ambitny. To między innymi zmniejszenie o połowę ilości pestycydów stosowanych w uprawach, zmniejszenie o połowę ilości antybiotyków w hodowli zwierząt, ograniczenie o 20 proc. stosowania nawozów mineralnych oraz zwiększenie udziału rolnictwa ekologicznego do 25 proc., a to wszystko do 2030 roku.
W tej chwili udział rolnictwa ekologicznego w całości upraw w Polsce to zaledwie około 3 proc i stale maleje, m.in. ze względu na wysokie ceny tych produktów, ich wątpliwą dość często ekologiczność, oraz niemożność sprostania przez producentów warunkom stawianym przez państwo. Jednak gdzie indziej umie się rozwijać rolnictwo ekologiczne – dla porównania w Czechach uprawy ekologiczne stanowią około 14 proc., a w Austrii 24 proc. wszystkich uprawianych płodów rolnych.
Badania czystości piwa przeprowadził latem bieżącego roku Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa w Skierniewicach – jedno z najlepszych takich laboratoriów w Polsce i Europie. Trafiło tam 12 najpopularniejszych piw z polskich sklepów: należące do Kampanii Piwowarskiej SA marki: Lech Premium, Tyskie, Żubr, Lech Free; z Grupy Żywiec SA: Żywiec Premium, Warka Strong, Królewskie, Żywiec 0,0%; oraz ze spółki Carlsberg marki: Jasne Okocimskie, Harnaś Jasne Pełne, Piast Wrocławski, Karmi Classic.
Ponadto przebadano (także na obecność pozostałości glifosatu, jak i 500 innych pestycydów) kolejne sześć popularnych piw mniejszych browarów. Do skierniewickiego laboratorium trafiły: Łomża Jasne, Perła Chmielowa Pils, Noteckie, PilsAmber Chmielowy, Mocne Jasne Eksportowe i CiechanLagerowe Niefiltrowane.
Badania zorganizowała organizacja FoodRentgen i Instytut Spraw Obywatelskich (bo jakość piwa jest sprawą ważną dla naszych obywateli), a patronował im serwis dozdrowia.com.pl
W pierwszej kolejności sprawdzone zostały właśnie pozostałości glifosatu. Spośród tych wszystkich piw tylko w jednym wykryto jego obecność.
Raport będący efektem tego badania, autorstwa Instytutu Spraw Obywatelskich i FoodRentgen stwierdził co następuje: „Pytanie, czy obecność pozostałości glifosatu w piwie Piast to wypadek przy pracy. Spodziewalibyśmy się, że firma pokroju Carlsberg ma własną politykę surowcową i zapewnienia jakości produktów”.
Natomiast wszystkie pozostałe piwa okazały się wolne od pozostałości glifosatu, przynajmniej powyżej minimalnego stężenia, badanego przez Zakład Badania Bezpieczeństwa Żywności Instytutu Ogrodnictwa, wynoszącego 0,01 mg/l produktu.
W kolejnym etapie skierniewickie laboratorium sprawdziło pozostałości 500 innych pestycydów. Tu także wszystkie próbki okazały się czyste.
Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku FoodRentgen we współpracy z Instytutem Spraw Obywatelskich zorganizował badania kasz gryczanych i jaglanych. Okazało się, że w niemal połowie przebadanych produktów znaleziono przekroczenia dopuszczalnych stężeń pozostałości glifosatu. Raporty z tego badania zostały pobrane przez ponad 55 tys. konsumentów.
Mówiąc konkretniej, w sześciu z dziesięciu kasz gryczanych znanych marek, dostępnych w dużych sieciach handlowych w całej Polsce, w dwóch wykryto pozostałości glifosatu, mieszczące się jednak w granicach najwyższych dopuszczalnych polskim prawem poziomów tej substancji w produkcie.
Po tych badaniach zdecydowano się sprawdzić czystość polskich piw. Tym razem – w przypadku piw – wiadomości były dobre!
– Wykonano 27 badań, w tym 18 na obecność pozostałości glifosatu oraz 9 na obecność pozostałości ponad 500 różnych innych pestycydów. Tylko w jednym piwie znaleziono pozostałości glifosatu na poziomie 0,04 mg/l produktu. Wszystkie pozostałe piwa były czyste – mówi Marcin Galicki z FoodRentgen.
– Mówimy o 400 krotnym przekroczeniu normy określonej dla wody, jednego z trzech podstawowych składników piwa. Punktem odniesienia były dla nas badania monachijskie z roku 2016, w których wszystkie piwa miały pozostałości glifosatu. Kilka piw miało przekroczenia ponad normę, a najwyższe wynosiło wówczas 300-krotną normę wyznaczoną dla wody pitnej – dodaje Rafał Górski z Instytutu Praw Obywatelskich.
Pewnym problemem jest to, że w polskim i unijnym ustawodawstwie mamy określone normy najwyższych dopuszczalnych poziomów dla produktów prostych (takich jak np. kasze) ale nie mamy ich dla produktów złożonych. Produkty złożone składają się z dwóch i więcej składników – i do takich zalicza się piwo.
– Z pewnością łatwiej byłoby określać poziom czystości piw, gdyby taka norma istniała. Byłoby to korzystne zarówno dla producentów, jak i konsumentów – uważa Górski.
Organizatorzy akcji zostali zainspirowani wspomnianymi badaniami Monachijskiego Instytutu Środowiska, który sprawdził na obecność pozostałości glifosatu 14 najpopularniejszych marek piwa na rynku niemieckim. Okazało się więc, że piwa warzone w Polsce są zdrowsze niż te u naszych zachodnich sąsiadów.
Jak zauważa Marcin Galicki z FoodRentgen, być może obecna czystość polskich piw wynika właśnie z faktu zauważenia tego problemu w Niemczech w roku 2016. Jeśli tak jest rzeczywiście, to może to być dobry prognostyk nie tylko dla konsumentów, ale dla całej polskiej branży spożywczej, włączając w to producentów kasz. Zauważenie problemu jest bowiem początkiem jego rozwiązania.