Kubica znów jechał atrapą

Lewis Hamilton wygrał Grand Prix Węgier i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej kierowców. W klasyfikacji konstruktorów ekipa Mercedesa znów powiększyła przewagę nad rywalami. Nic nie zmieniło się w zespole Williamsa. Brytyjska stajnia wszystkie siły i środki lokuje w aucie George’a Russella, a Robertowi Kubicy każe ścigać się atrapą wyścigowego bolidu.

Zwycięstwo Maxa Verstappena przy słabym występie Valtteriego Bottasa w Grand Prix Węgier dawało holenderskiemu kierowcy drugą pozycję w klasyfikacji generalnej. Jednak na trzy okrążenia przed metą zawodnik Red Bull Racing stracił prowadzenie na rzecz Lewisa Hamiltona. W efekcie Hamilton sięgnął po siódmą wygraną w obecnym sezonie i powiększył przewagę nad rywalami. Słabo wypadła na torze Hungaroring ekipa Ferrari, która nawet nie podjęła walki z kierowcami Mercedesa i Red Bull Racing. Wygląda na to, że Sebastian Vettel może mieć problem ze zdobyciem miejsca w czołowej trójce.

A co u Williamsa? Po staremu, Kubica znowu tylko statystował na torze (był 19., czyli ostatni z tych, którzy dojechali do mety), a wyposażony we wszystko co brytyjski zespół ma w tej chwili najlepszego Russell, był w stanie jedynie trochę postraszyć rywali w kwalifikacjach, ale już w wyścigu zdołał wyprzedzić tylko jednego konkurenta i zakończył rywalizację na 17. pozycji. Mimo to szefowie brytyjskiego zespołu byli bardzo zadowoleni z osiągnięć Russella. Przed wyścigiem zakładali, że nowe elementy zamontowane w bolidzie FW42 brytyjskiego kierowcy poprawią jego tempo o 0,8 s, a on pojechał szybciej.

Niestety, dla Kubicy nowych części już nie zrobiono, lekceważąc tym samym nie tylko jego sportowe ambicje, ale też rzesze polskich kibiców przybyłych na Hungaroring głownie żeby dopingować rodaka. Zauważyła ich nawet szefowa ekipy Clarie Williams, chociaż zwykle nie zauważa niczego poza czubkiem własnego nosa. I nawet przyznała, że nie miała świadomości jest Kubica jest popularny.

Cóż jednak z tego, skoro swoich dyskryminujących polskiego kierowcę decyzji nie zmieniła. Zwrócił na to uwagę brytyjski dziennikarz „Motorsport Magazine” Mark Hughes. „Williamsowi wciąż brakuje nowych części i dlatego Kubica w Grand Prix Węgier korzystał ze starszej specyfikacji samochodu niż Russell” – napisał w komentarzu. Według podanych przez niego informacji, w samochodzie Rusella znajdowało się znacznie więcej poprawek, co przełożyło się na lepsze tempo jego jazdy, natomiast Kubica nie miał pełnego pakietu aktualizacji, ponieważ zespołowi nadal brakuje nowych części, dlatego w kwalifikacjach Polak był o ponad 1,2 s wolniejszy od Russella. „Williams dokonał przełomu w ustawieniach, ale przed Grand Prix Węgier szefostwo Williamsa zdecydowało, że jako pierwszy nowe części na Hungaroringu sprawdzi Russell, który otrzymał je już przed piątkowymi treningami. Kubica miał je otrzymać później i taki komunikat podano do mediów, ale ostatecznie ich nie otrzymał, ale już tego faktu Williams nie raczył upublicznić” – pisze Hughes.

Dla polskiego kierowcy do niekomfortowa sytuacja, bo jego porażki są dyskretnie przedstawiane jako efekt jego ograniczeń lub gorszych umiejętności, co ma przykryć faktyczną przyczynę, jaką jest inwestowania tylko w jeden z dwóch bolidów.

 

Formuła 1: Ekipa Mercedesa odpiera ataki Ferrari

Po wyścigu o Grand Prix Belgii Lewisa Hamiltona i Sebastiana Vettela dzieli 17 punktów, ale Brytyjczyk jest sfrustrowany, bo zdaje sobie sprawę, że Ferrari dysponuje w tej części sezonu lepszym samochodem.

 

W tym sezonie Lewis Hamilton oraz Sebastian Vettel odnieśli po pięć zwycięstw. Równiejsza jazda Brytyjczyka sprawiła, że to on przewodzi klasyfikacji kierowców i ma 17 punktów przewagi nad najgroźniejszym rywalem. 33-letni kierowca jest jednak na tyle doświadczony, że zdaje sobie sprawę iż jest lepszy wyłącznie przez gapiostwo Vettela, który w wyścigach rozegranych tuż przed przerwą wakacyjną popełnił kilka kosztownych błędów.

„Ferrari od pewnego czasu ma nad nami przewagę. Wahadło przechyliło się ich w stronę. Ale w ostatnich dwóch wyścigach przed wakacjami to my wykonaliśmy lepszą robotę i lepiej wykorzystaliśmy karty, które dostaliśmy, co zniwelowało ich atut, że mają lepszy samochód. Nazwałbym nasze działania blefem, jednak tak jak w kartach, w grze nie możemy ciągle blefować. Raz to się uda, następnym razem już nie, bo przeciwnik się zorientuje i nas skontruje” – powiedział niedawno Hamilton w wywiadzie dla jednego z branżowych portali internetowych.

Błędy Vettela popełnione w Grand Prix Niemiec i Grand Prix Węgier sprawiły, że Hamilton po przerwie wakacyjnej stawał do rywalizacji z bezpieczną przewagą nad najgroźniejszym konkurentem i porażka poniesiona w Grand Prix Belgii nie zabolała go aż tak bardzo, jakby mogła przy mniejszej punktowej nadwyżce. „Kolejne wyścigi będę kluczowe. Po dwóch, trzech zobaczymy jak ułoży się kolejność w stawce i czy Ferrari utrzyma swoją wysoką wydajność” – twierdzi Brytyjczyk.

Hamilton jest przekonany, że podczas najbliższego Grand Prix Włoch zespół z Maranello już nie będzie miał tak dużej przewagi nad Mercedesem jak w poprzednich wyścigach. Uczciwie jednak przyznaje, że bierze jednak pod rozwagę możliwość kolejnej porażki z Vettelem. „Nie zawsze jestem w stanie czynić na torze cuda. Będą takie momenty jak w Belgii, kiedy wszystkie moje sztuczki po prostu nie zadziały. Uważam jednak, że wciąż możemy pokonać Ferrari w kilku wyścigach, więc powinienem być w walce o mistrzostwo świata do końca” – uważa Hamilton.

Za plecami tej dwójki kierowców też wiele się dzieje. Polscy kibice z rosnącą niecierpliwością czekają na odejście Lance’a Strolla z Williamsa do ekipy Force India, którą rządzi teraz jego ojciec, Lawrence. Polak powinien zająć jego miejsce.

 

Williams marnuje potencjał Roberta Kubicy

Robert Kubica w miniona środę przejechał 103 okrążenia podczas testów na torze Hungaroring. Polak uzyskał szósty czas dnia i lepsze wyniki od kierowców Williamsa.

 

Lipcowo-sierpniowe testy F1 to ostatnia taka sesja w obecnym sezonie Formuły 1. Kubica przejął auto, które we wtorkowej sesji prowadził rezerwowy kierowca Williamsa Oliver Rowland. Program jazd Polaka był napięty. Sesja została podzielona na dwie czterogodzinne transze. W porannej Kubica przejechał 38 okrążeń i miał drugi czas. Swoje najszybsze okrążenie pokonał przed godziną 13, a wynik 1:18.451, który uzyskał na oponach z ultramiękkiej mieszanki, był wolniejszy o 2,28 sekundyod najlepszego wykręconego przez kierowcę Ferrari Kimiego Raikkonena.

Kubica przez trzy pierwsze godziny testu pokonał 16 okrążeń i żadne z nich nie było pomiarowe. Williams sprawdzał konstrukcję prototypowego skrzydła na kolejny sezon i wykorzystywał eksperymentalne mieszanki opon, zbierał dane i odczucia kierowcy. Kubica wyjeżdżał na tor autem obwieszonym aparaturą pomiarową. Po 16 okrążeniach zjechał na dłuższą chwilę do alei serwisowej, mechanicy wepchnęli auto do garażu i długo go nie wypuszczali. Następowała zmiana specyfikacji, a Polak odpoczywał w budynku Williamsa.

Na tor wrócił przed godziną 12. I zaczęły się naprawdę szybkie przejazdy. Pokonał 22 pomiarowe okrążenia, a najszybsze było drugim wynikiem przedpołudnia. Za kółko wrócił po przerwie obiadowej. I od razu zaczął przeprowadzać symulację wyścigową. Tutaj już nie liczył się czas pojedynczego okrążenia, a dobra, równa jazda. Po przejechaniu 49 okrążeń na blisko godzinę znów zniknął w garażach. Na torze znów zaczął pojawiać się przed godziną 17, ale znów zaczęły się testy i eksperymenty – więcej było okrążeń instalacyjnych niż pełnych pomiarowych okrążeń.

W sumie Kubica pokonał 103 okrążenia toru Hungaroring. Polak miał lepszy czas najszybszego okrążenia niż kierowcy Williamsa podczas niedzielnego wyścigu o Grand Prix Węgier. Po raz kolejny okazało się, że brytyjski zespół marnuje potencjał polskiego kierowcy, trzymając go w rezerwie, chociaż ewidentnie jest on lepszy od Sergieja Sirotkina i Lance’a Strolla. Kubica będzie miał teraz długą przerwę od jazdy. W aucie Williamsa ma pojawić się podczas pierwszego treningi przed Grand Prix Abu Zabi.