Kryzys puka do drzwi

Hongkong zmierza w kierunku głębokiej recesji. Trwające tam od pięciu miesięcy protesty powodują, że gospodarka tego regionu skurczyła się o ponad 3 proc. zaledwie w ciągu jednego kwartału.

Protesty na szeroką skalę rozpoczęły się w Hongkongu w połowie bieżącego roku. Chociaż mają one głównie podłoże polityczne, to jednak demonstracje młodych ludzi są również związane z pogarszającym się standardem życia (nastąpił tam olbrzymi wzrost cen nieruchomości) oraz silnymi nierównościami dochodowymi panującymi w tym Specjalnym Regionie Administracyjnym.
Niepokoje społeczne zbiegły się też z niekorzystnymi warunkami ekonomicznymi w Azji. Wojna celna między USA i Chinami, jeszcze przed wyjściem milionów obywateli na ulicę tej byłej brytyjskiej kolonii, powodowała redukcję wymiany handlowej Hongkongu ze światem.
Zarówno eksport, jak i import zaczęły się kurczyć już pod koniec 2018 r. Sierpień i wrzesień bieżącego roku pokazują ogólny spadek wymiany handlowej już wynoszący około 8 proc. (w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku), co oznacza najgorszy wynik od kryzysu finansowego panującego ponad dekadę temu.

Konsumpcja w odwrocie

Nie tylko handel, ale i inwestycje idą ostro w dół. Redukcja wymiany handlowej i niepewność związana z kondycją globalnej gospodarki przyczyniły się do ich znacznego zmniejszenia.
Według urzędu statystycznego dla Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong, już w II kwartale bieżącego roku inwestycje skurczyły się o ponad 10 proc.
W kolejnym kwartale, według wstępnych danych opublikowanych niedawno, udział inwestycji w produkcie krajowym brutto spadł o 16,3 proc. w porównaniu z trzecim kwartałem ubiegłego roku.
Jak wskazuje Cinkciarz.pl, w ciągu ostatnich 45 lat tylko jeden raz inwestycje uległy tam silniejszemu spadkowi. Były to kwartały samego szczytu kryzysu azjatyckiego pod koniec ubiegłego stulecia.
Regionalny rząd starał się w ostatnich miesiącach ratować sytuację, zwiększając wydatki publiczne aż o 5,3 proc. (rok do roku) w III kwartale – najwięcej od 15 lat – ale i tak nie zapobiegło to załamaniu się całego wzrostu PKB.
Zamknięte ulice czy interwencje policji nie sprzyjają zakupom. Dotyczy to zwłaszcza towarów innych niż żywność i napoje. Sprzedaż zanurkowała o jedną czwartą. Turystów jest mniej o połowę
Ogólny poziom sprzedaży detalicznej obniżył się o 11,5 proc. w lipcu i 23 proc. w sierpniu (obie wartości w ujęciu do roku ubiegłego).
Sprzedaż dóbr trwałego użytku (elektronika, pojazdy, meble) spadła o 14,3 proc r/r w sierpniu, a ubrań o 32,1 proc r/r w tym samym miesiącu. O prawie jedną trzecią obniżyła się wartość sprzedaży w galeriach handlowych, a popyt generowany przez konsumentów na biżuterię, zegarki czy inne luksusowe towary spadł o 47,4 proc. w sierpniu – według oficjalnych danych tamtejszego urzędu statystycznego.
Ta ostatnia kategoria zakupów jest także dobrym miernikiem wydatków turystów, których ubywa.

Coraz rzadziej przyjeżdżają

Dane Rady Turystyki Hongkongu pokazują, że liczba odwiedzających Specjalny Region Administracyjny spadła we wrześniu o ponad 34 proc. – do 3,1 miliona. To drugi z rzędu po sierpniowym, ponad 30-procentowy spadek w ujęciu rok do roku.
Gros turystów odwiedzających Hongkong to obywatele Chin (70-80 proc.). Według Departamentu Handlu Hongkongu turysta wizytujący ten region wydaje średnio 6,6 tys. hongkońskich dolarów (ok. 3,3 tys. zł) na osobę podczas jednej wizyty (w 2018 r.), a w sumie ich wydatki sięgnęły w ubiegłym roku 328 mld dol. hongkońskich.
Na razie nie ma żadnych sygnałów, by sytuacja w turystyce ulegała poprawie. Bloomberg zacytował wypowiedź szefowej administracji Hongkongu Carrie Lam, mówiącej, że w pierwszej połowie października liczba osób odwiedzających region zmniejszyła się o około połowę w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku.
Uwzględniając olbrzymi udział turystyki w sprzedaży detalicznej, można oczekiwać, że tempo jej spadku utrzyma się na poziomie ok. 25 proc. w kolejnych miesiącach. Szacunki ekonomistów Bloomberga pokazują, że we wrześniu sprzedaż mogła zanurkować o 28,5 proc rok do roku.
Nałożenie się na siebie trzech negatywnych czynników – dramatu w handlu zagranicznym, załamania się inwestycji i spektakularnego spadku sprzedaży detalicznej – sprawia, że w ciągu III kwartału bieżącego roku PKB obniżył się o 3,2 w porównaniu z drugim kwartałem i o 2,9 proc. w porównaniu z tym samym okresem ubiegłego roku.

Raz już był tam kryzys

W ciągu ostatnich 30 lat Hongkong raz doświadczył głębszego spowolnienia – o 3,4 proc. na początku 2009 r. – ale kolejny kwartał to był już wzrost o 3,6 proc.
Biorąc pod uwagę, że dotychczasowe wstępne dane nie obejmują jeszcze wrześniowej sprzedaży detalicznej (publikacja na początku listopada), można oczekiwać, że zostaną one zrewidowane jeszcze w dół.
Nie ma też co liczyć na szybkie odbicie koniunktury w najbliższych tygodniach, tak jak to miało miejsce w 2009 r. Protesty trwają, inwestycję spadają, turyści wystrzegają się regionu. Obecna sytuacja może być zatem znacznie trudniejsza niż w szczycie kryzysu finansowego. Dane Banku Światowego z lat 1960-1990 pokazują, że Hongkong ani razu nie był wtedy w recesji. Również w latach 50. ze względu na niezwykle szybki rozwój i napływ siły roboczej, najprawdopodobniej także był to okres bez spadku PKB.
W rezultacie jest bardzo prawdopodobne, że obecny spadek aktywności gospodarczej będzie najsilniejszy od momentu okupacji Hongkongu przez Japonię i migracji ponad połowy ludności z tego regionu w pierwszej połowie lat 40. ubiegłego stulecia.
Biorąc pod uwagę skalę słabnięcia eksportu, zmniejszające się inwestycje czy spadek liczby turystów, trudno oczekiwać szybkiego powrotu na ścieżkę wzrostu produktu krajowego brutto.

Jeden kraj, dwa systemy

Z Ambasadorem Chińskiej Republiki Ludowej w RP Liu Guangyuanem rozmawia Gabriel Piotrowicz.

Jak to się stało, że policja hongkońska, uważana za wzorową w całej Azji, znalazła się teraz w ogniu publicznej i medialnej krytyki ? W jaki sposób można przywrócić spokój w mieście i jak najlepiej rozwiązać obecne problemy Hongkongu?

Policja Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong wykonuje swoje obowiązki zgodnie z obowiązującym prawem, broni praworządności i ładu społecznego w mieście i otrzymuje wsparcie większości społeczeństwa. Ostatnimi czasy rozliczne środowiska Hongkongu organizowały liczne spotkania poświęcone problemom ochrony porządku w mieście. Wzywano do utrzymania praworządności i przeciwdziałania przemocy. Ludzie ci reprezentują główny i prawdziwy nurt panujący w społeczeństwie Hongkongu. Okazywano tam, na najróżniejsze sposoby, spontaniczne wyrazy solidarności i wsparcia dla hongkońskich policjantów. Podobne wsparcie wyrażają obywatele Chin, diaspora chińska za granicą i chińscy studenci z zagranicy. Poziom profesjonalizmu i kompetentne podejście policjantów z Hongkongu do wykonywania swojej pracy zyskały szerokie uznanie w świecie.
Na początku tego roku, rząd Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong by wypełnić luki w systemie prawnym miasta zgłosił poprawki do „Ustawy w sprawie zbiegłych przestępców” oraz „Ustawy w sprawie wzajemnej pomocy prawnej w sprawach karnych”. Dotychczas w przepisach tych brakowało regulacji dotyczących ekstradycji zbiegłych przestępców. Celem było to, aby Hongkong nie mógł stać się „rajem” dla osób uchylających się od wymierzonej kary. Jest to rozsądny i legalny krok w stronę udoskonalania prawa.
Jednakże są osoby, które mając ukryte motywy i złą wolę. Rozsiewają plotki, wypaczają znaczenie poprawek, wywołują panikę w społeczeństwie, a co za tym idzie, blokują proces legislacyjny i wzbudzają nastroje przeciwne rządowi. Od czerwca w Hongkongu odbyło się wiele demonstracji, podczas których protestujący wyrażali swój sprzeciw wobec powyższych zmian.
Policja hongkońska zezwalała na zgodne z prawem pokojowe demonstracje i udzielała ochrony obywatelom miasta, którzy w nich uczestniczyli. Niestety, niektórzy radykalni demonstranci przy pomocy niebezpiecznych narzędzi, w sposób agresywny, blokowali ulice, paraliżowali ruch, niszczyli mienie w budynku Rady Legislacyjnej. Doszło do przypadków zablokowania dojazdu do siedziby przedstawicielstwa władz centralnych, ataków na policjantów i obywateli, znieważania flagę i godła narodowego.
Takie akty wandalizmu poważnie naruszają praworządność i ład społeczny w Hongkongu, jak również ogromnie zagrażają bezpieczeństwu życia i mienia mieszkańców miasta. Policja w Hongkongu od miesięcy robi co w jej mocy, by mimo upokorzeń, wywiązywać się ze swoich obowiązków, skrupulatnie przestrzegając prawa. Z wielkim poświęceniem chroni bezpieczeństwo i porządek społeczny. Policjanci są filarami, na których opiera się bezpieczeństwo publiczne Hongkongu.
Praworządność jest dla Hongkończyków źródłem dumy. Jest podstawą hongkońskiego przyjaznego środowiska biznesowego, kamieniem węgielnym stabilnego rozwoju Hongkongu. Gdy filary praworządności miasta zostaną zachwiane, nie będzie można zagwarantować stabilnego rozwoju Hongkongu. Najważniejsze zadanie, które stoi przed władzami Hongkongu to stanowcze i zgodne z prawem powstrzymanie przemocy i chaosu, jak najszybsze przywrócenie spokoju społecznego oraz respektowanie obowiązującego tam porządku prawnego.

Zawirowania w Hongkongu miały poważny wpływ na rynek finansowy, środowisko biznesowe i międzynarodową konkurencyjność miasta. Czy chiński rząd centralny planuje wspierać ożywienie gospodarcze w Hongkongu?

Niedawne akty przemocy odcisnęły piętno na praworządności, porządku społecznym, życiu ekonomicznym i międzynarodowym wizerunku Hongkongu. Ucierpiały handel detaliczny, turystyka i rynek finansowy, a praca i codzienne życie mieszkańców zostały poważnie zakłócone. Jeśli pozwoli się na kontynuowanie agresywnych zachowań, doprowadzi to do kolejnych strat dla Hongkongu, a ich konsekwencje poniosą wszyscy jego mieszkańcy.
Od czasu zjednoczenia Hongkongu z Chinami rząd centralny na różne sposoby wspierał i wspiera rozwój gospodarczy Hongkongu. Wspólnie zapobiegano kryzysom finansowym, a poprzez ścisłą współpracę gospodarczą i handlową wzmocniono kooperację oraz zapewniono dobrobyt i stabilność Hongkongu. Wierzę, że rozwój jest kluczem do rozwiązania wszelkich problemów w tym mieście.
Rząd centralny będzie niestrudzenie wspierał rozwój tamtejszej gospodarki, poprawę warunków życia mieszkańców i aktywną integrację na poziomie planów rozwoju całego kraju. Wszystko po to by podnieśc poziom życia mieszkańcom Hongkongu i w Chinach kontynentalnych.
W zaplanowanym nowoczesnym makroregionie „Greater Bay Area” zostanie powiększona rola dla firm tworzących hongkoński postęp gosporaczy, nowoczesne technologie. Ten nowy impuls sprawi, że mieszkańcy Hongkongu, zwłaszcza ludzie młodzi, będą mieli więcej możliwości rozwoju zawodowego.
Oczywistym jest, że do takiego rozwoju potrzebne jest harmonijne i stabilne środowisko społeczne. Mamy nadzieję, że wszystkie środowiska społeczne Hongkongu będą współpracować, by jak najszybciej pożegnać się z czasem chaosu. I wykorzystać ogromną szans jeszcze większych sukcesów.

Jeśli sytuacja w Hongkongu się pogorszy, to w jakich okolicznościach Chiny mogą rozważyć użycie sił innych niż policja hongkońska? Czy Chiny obawiają się, że spowoduje to niezadowolenie społeczności międzynarodowej?

Obecnie sytuacja w Hongkongu jest w dalszym ciągu niestabilna, ale zauważamy proces łagodzenia nastrojów i przywracania porządku. Mamy pełne zaufanie do rządu Specjalnego Regionu Administracyjnego i szefa administracji. Stanowczo wspieramy ten rząd w jego zgodnych z prawem działaniach. Popieramy policję hongkońską w zakresie skrupulatnego egzekwowania prawa.
Jeśli sytuacja w Hongkongu ulegnie dalszemu pogorszeniu, dojdzie do niekontrolowanego przez rząd Specjalnego Regionu Administracyjnego bezładu, rząd centralny nie będzie bezczynny. Zgodnie z „Ustawą Zasadniczą Specjalnego Regionu Administracyjnego Chińskiej Republiki Ludowej – Hongkong” rząd centralny ma wystarczające środki i siły, aby szybko opanować wszelkiego rodzaju niepokoje.
Podstawowym wymogiem praworządnego społeczeństwa jest przestrzeganie prawa i karanie jego łamania. Poglądy nie mogą być wyrażane w sposób niezgodny z prawem, a tym bardziej nie można odwoływać się do przemocy.
Wierzę, że żaden rząd żadnego innego kraju nie tolerowałby bezprawnych aktów przemocy i łamania praworządności. Rząd centralny wspiera władze Hongkongu w egzekwowaniu obowiązującego prawa i zapobieganiu aktów bezprawnej przemocy. Jest to jego obowiązek oraz wyraz woli i aspiracji narodu. Jeżeli ktoś ignoruje rzeczywistość, podjudza sprawców przemocy, to można mówić wyłącznie o złych intencjach, które mają na celu wywołanie niszczących Hongkong zamieszek.

Politycy i dziennikarze z różnych państw wyrażając swe opinie na temat Hongkongu sugerowali, że obowiązująca doktryna „jeden kraj, dwa systemy” może odejść do historii . Na ostatnim szczycie państw G7 wydano oświadczenie, potwierdzające istnienie i wagę wspólnej, chińsko-brytyjskiej deklaracji określające ustrój Hongkongu i wezwano do unikania przemocy. Jakie jest Pańskie stanowisko w tej sprawie?

Przez 22 lata, od zjednoczenia Hongkongu z Chinami, gospodarka miasta utrzymywała stały wzrost. Status Hongkongu jako międzynarodowego centrum finansowego, handlowego i logistycznego pozostawał niezmienny. Wskaźniki rozwoju społeczno – gospodarczego należą do najwyższych na świecie. Mieszkańcy Hongkongu korzystają z bezprecedensowych praw demokratycznych i szerokiej wolności. Hongkong pod względem poziomu praworządności przed zjednoczeniem zajmował 60. miejsce na świecie, by po zjednoczeniu wskoczyć na miejsce 16., Zajmując tym samym wyższą pozycję niż Stany Zjednoczone i wiele krajów europejskich. Powyższe w pełni obrazuje, witalność doktryny „jeden kraj, dwa systemy” oraz stanowi podstawową gwarancję i jest najlepszym rozwiązaniem przysparzającym dobrobyt i stabilność Hongkongu w długim okresie.
Chciałbym podkreślić, że doktryna „jeden kraj, dwa systemy” stanowi całość, w której „jeden kraj” jest przesłanką do i podstawą istnienia „dwóch systemów”, natomiast „dwa systemy” muszą znajdować się w „jednym kraju”.
Nie można mówić jedynie o „dwóch systemach” nie wspominając o „jednym kraju”, bo zaprzeczałoby to realiom, w których Hongkong już powrócił do Chin. Jeśli zostanie naruszona zasada „jeden kraj”, to nie można będzie mówić o „dwóch systemach”.
„Hongkong rządzony przez Hongkończyków” i wysoki stopień autonomii miasta będzie jak rzeka bez źródeł i drzewo bez korzeni. Ci, którzy obłudnie wieszczą erozję hongkońskiego „jednego kraju, dwóch systemów”, albo nie do końca rozumieją tę doktrynę, albo umyślnie błędnie ją interpretują, kierując się ukrytymi motywami.
Chciałbym również wspomnieć, że „jeden kraj, dwa systemy” to doktryna polityczna jednostronnie ogłoszona przez rząd chiński. Jej podstawą prawną jest „Konstytucja Chińskiej Republiki Ludowej” i Ustawa Zasadnicza Specjalnego Regionu Administracyjnego Hongkong. W żadnym wypadku nie wynika ona ze wspólnej deklaracji chińsko-brytyjskiej.
Ostatecznym celem i zasadniczym tematem ww. deklaracji jest potwierdzenie, że Hongkong powraca do Chin, a co za tym idzie, Chiny odzyskują władzę nad tym miastem. Nie przewidziano ponoszenia żadnej odpowiedzialności przez Wielką Brytanię wobec Hongkongu po jego zjednoczeniu z Państwem Środka. Innymi słowy, Wielka Brytania po zjednoczeniu nie ma zwierzchnictwa nad Hongkongiem, nie posiada żadnych praw do nadzoru ani sprawowania tam władzy. Strona brytyjska doskonale zdaje sobie sprawę z tego faktu.
Hongkong jest chiński, a sprawy Hongkongu należą wyłącznie do spraw wewnętrznych Chin. Żaden zagraniczny rząd, organizacja ani osoba fizyczna nie ma prawa w nie ingerować, a tym bardziej nie ma prawa do wygłaszania nieodpowiedzialnych uwag na temat wspólnej chińsko-brytyjskiej deklaracji.

Czy kwestię Hongkongu można postrzegać jako kolejną linię frontu na chińsko-amerykańskiej wojnie handlowej? Czy będzie to kolejna kwestia obok handlowych i gospodarczych, którą Amerykanie mogą wykorzystać wywierając presję na Państwo Środka podczas zbliżających się obchodów 70. rocznicy powstania Chińskiej Republiki Ludowej?

W tle brutalnych zamieszek w Hongkongu dostrzec można haniebną rolę jaką odegrały tam Stany Zjednoczone. Niektórzy amerykańscy kongresmeni, urzędnicy oraz przedstawiciele placówek dyplomatycznych w tym mieście wielokrotnie wyrażali poparcie dla fałszywych słów miejscowych chuliganów. Nawet spotykali się z przywódcami organizacji głoszących „niepodległość Hongkongu”, aby udzielać im porad, zapewniać wsparcie finansowe i ochronę. Media ujawniły nawet, że strona amerykańska przeprowadzała szkolenia dla agresywnych demonstrantów.
Oczywiste jest, że celem tej grupy Amerykanów jest ograniczanie rozwoju Chin. Wykorzystują do tego celu wydarzenia w Hongkongu i zrobią wszystko co w ich mocy, aby Chiny zatrzymać.
Chiński rząd nie będzie tolerował ingerencji obcych w jego sprawy wewnętrzne. Chiny będą zaciekle i nieustannie bronić, wykazując się niezachwianą wolą, narodowej suwerenności, bezpieczeństwa oraz korzyści płynących z rozwoju. Wszelkie próby zakłócenia spokoju w Hongkongu i zahamowania Chin spotkają się z szerokim i stanowczym sprzeciwem wszystkich Chińczyków, w tym rodaków z Hongkongu.
Próby te nie są i nie staną popularne, ani skuteczne. Radzimy stronie amerykańskiej, aby zaprzestała nawoływać do aktów przemocy. Powstrzymała się od politycznego oczerniania doktryny „jeden kraj, dwa systemy” oraz by zaprzestała manipulacji sytuacją w Hongkongu.

Przyszłość Hongkongu rysuje się w jasnych barwach

Ostatnie wydarzenia w Hongkongu przyciągnęły powszechną uwagę i głęboko dotknęły zarówno Chińczyków z kontynentu jak i mieszkańców tego miasta. W Hongkongu, który wzbudził we mnie uznanie dla jego atmosfery przesyconej nowoczesną witalnością, otwartością i inkluzyjnością byłem wielokrotnie. Niedawne zamieszki, incydenty pogwałcenia prawa i niepokoje społeczne, które wybuchły w Hongkongu wywołały mój głęboki smutek. Korzystając z okazji chciałbym podzielić się z moimi polskimi przyjaciółmi przemyśleniami i spostrzeżeniami odnośnie obecnej sytuacji w Hongkongu.

Zauważyłem, że wiele zachodnich mediów śledzi i informuje o rozwoju wydarzeń w Hongkongu, jednak ich raporty nie mogą pochwalić się obiektywizmem ani rzetelnością, nie wspominając nawet o kompleksowym przedstawieniu tego tematu. Niektóre zajmują się demokracją i wolnością, pomijając rządy prawa i sprawiedliwość. Niektóre solidaryzują się z demonstrantami, napadając na policjantów wykonujących swoje obowiązki. Jeszcze inne zawodzą pieśni żałobne nad gospodarką miasta, nie dostrzegając jakby jego rozwoju i ogromnego potencjału. Ten czarno-biały sposób przekazywania faktów i „selektywna ślepota” uprawiana przez media w oczywisty sposób narusza zasadę ich bezstronności i sprawia, że są one niewiarygodne. Jak zatem sytuacja przedstawia się w rzeczywistości?
Od czerwca, kiedy władze Specjalnego Regionu Administracyjnego ChRL Hongkong ogłosiły rozpoczęcie prac nad nowelizacją prawa o ekstradycji oraz o „Wzajemnej pomocy prawnej w sprawach karnych”, w Hongkongu odbywają się kolejne demonstracje. Jednak po 12 czerwca część radykalnych demonstrantów zaczęła celowo wzniecać przemoc.
Otoczyli Radę Legislacyjną Hongkongu, zabarykadowali drogi, zablokowali ruch i nękali pokojowo nastawionych mieszkańców miasta. Przy użyciu cegieł, żelaznych prętów, bomb benzynowych, toksycznych i trujących płynów oraz proszków zaatakowali policję. Nielegalnie przechowywali niebezpieczne substancje oraz znaczną ilość broni ofensywnej. Zaatakowali siedzibę rzędu centralnego w Hongkongu, publicznie znieważyli godło i flagę narodową. Ich agresywne zachowanie jest oburzające i dawno już przekroczyło wszelkie granice pokojowych demonstracji.
Zamieszki, które trwają już ponad miesiąc, poważnie zaburzają ogólnie kwitnącą i stabilną sytuację miasta, tworzą trudne wyzwanie dla rządów prawa i porządku społecznego Hongkongu, stwarzają zasadnicze zagrożenie dla życia i własności mieszkańców miasta, a także poważnie napinają zasadę „jeden kraj – dwa systemy”. Takie zachowanie nie może być tolerowane. Jestem pewien, że nikt nie chciałby, by jego miasto pogrążyło się w przemocy, chaosie i kryzysie, a żadne praworządne i cywilizowane społeczeństwo nie będzie tolerowało aktów przemocy. Właśnie taki jest pogląd przeważającej większości Hongkończyków na tę kwestię.
Jak mówi chińskie przysłowie, „Gdy nie ma skóry, na czym będą się trzymać włosy?”. Podobnie możemy zapytać, jak ma rozkwitać miasto, któremu brakuje stabilności? Praworządność jest dla Hongkończyków źródłem dumy, jest podstawą hongkońskiego środowiska biznesowego, jest kamieniem węgielnym stabilnego rozwoju Hongkongu. Absolutnie nie można patrzeć bezczynnie jak niewielka grupa pozbawionych skrupułów ludzi depcze prawo. Gdy w Hongkongu zaczną się chwiać rządy prawa, zagrożony będzie także stabilny rozkwit miasta. Jeśli Hongkong pogrąży się w chaosie, rachunek przyjdzie uregulować całemu społeczeństwu, ucierpią na tym także interesy innych krajów.
Chińskie władze centralne mówią jasno. Wspierają szefową władz Carrie Lam w zgodnym z prawem zarządzaniu Specjalną Strefą Administracyjną, wspierają hongkońską policję w egzekwowaniu prawa, wspierają odpowiednie jednostki administracji oraz sądownictwa SSA w zgodnym z prawem karaniu winnych ataków, wspierają kochających ojczyznę i Hongkong obywateli w bronieniu rządów prawa w ich mieście. Także i MSZ Chin w swych oświadczeniach niejednokrotnie stanowczo sprzeciwiało się ingerencji sił zewnętrznych w sprawy Hongkongu.
Mimo to, w dalszym ciągu niewielka grupa polityków „udaje Greka”, publicznie wygłasza nieprzemyślane sądy na temat sytuacji Hongkongu, krytykuje władze centralne i władze SSA oraz zasadę „jeden kraj – dwa systemy”, wzniecając wrogie nastroje, nie cofa się nawet przed zakulisowymi machinacjami. Niech nie zapominają oni, że Hongkong należy do Chin i wszystkie kwestie Hongkongu należą do polityki wewnętrznej Chin.
Fakty brzmią głośniej niż słowa. Obywatele Chin sami najlepiej ocenią zasadę „jeden kraj – dwa systemy”. Od 22 lat, kiedy Hongkong powrócił do Chin, jego PKB nieprzerwanie rośnie, w 2018 roku wynosząc 360 mld USD – dwa razy więcej, niż w roku 1996. Liczba turystów wynosząca w 1997 r. niecałe 10,5 mln w roku 2018 sięgnęła 65 mln.
Stabilne jest miejsce Hongkongu jako światowego centrum finansowego, handlu oraz transportu. We wszystkich światowych rankingach, czy to gospodarczych, czy społecznych, znajduje się on w ścisłej czołówce. Wszystko to w pełni pokazuje, że zasada „jeden kraj – dwa systemy” leży u podstaw długofalowego, stabilnego rozwoju Hongkongu, jest niezwykle korzystna, a co za tym idzie charakteryzuje się ogromną witalnością.
Chyba każdy Chińczyk zna piosenkę „Perła Orientu”, której słowa odzwierciedlają głębokie przywiązanie do Hongkongu oraz opiewają nadzieje i życzenia pomyślności całego kraju i narodu dla tego miasta. Jestem przekonany, że mając oparcie w bardziej otwartej, pewnej siebie i silnej ojczyźnie, z pomocą Inicjatywy Pasa i Szlaku, projektu „Greater Bay Area” i innych krajowych strategii rozwoju, „Perła Orientu” zabłyśnie jeszcze jaśniej, a jej przyszłość malować się będzie w jasnych barwach!