Głos lewicy

Z nadzieja na lewicę!

Powstaje Blok Lewicy, który zawalczy o głosy Polek i Polaków, którzy wierzą w takie ideały jak: wolność, równość i sprawiedliwość. Jeszcze dziś odbędzie się spotkanie liderek i liderów SLD, Partii Lewica Razem oraz Partii Wiosna Roberta Biedronia. Do naszego grona zamierzamy także zaprosić Socjaldemokrację Polską, Wolność i Równość, Inicjatywę Feministyczną, Stowarzyszenie Pokolenia oraz wiele innych organizacji o charakterze lewicowym.
Historia III RP pokazuje, że to lewica zawsze musiała sprzątać po rządach prawicy. Nasze państwo pod rządami PiS zaczyna rozłazić się w szwach, dzieci nie mogą dostać się do szkoły średniej, rodzice nie mogą zapisać się do lekarza, a seniorzy nie mogą kupić leków.
Polska lewica w zbliżających się wyborach upomni się o solidarne państwo, które nie oferuje jedynie transferów społecznych, ale również sprawne usługi publiczne. Będziemy walczyć o państwo świeckie, państwo praworządne, gdzie realizowane są prawa kobiet, czy też mniejszości; a prawa nabyte są szanowane.
Pragniemy sprawnej opieki publicznej dla naszych dzieci oraz dobrej polityki senioralnej dla naszych rodziców: żłobki, przedszkola, sprawna służba zdrowia, opieka geriatryczna. Chcemy czystego powietrza i realnej walki ze smogiem, chcemy zielonej transformacji energetycznej, chcemy ograniczenia używania plastiku.
Wszystko to uda się, kiedy utrzymamy wzost gospodarczy, ale jego owoce będą dzielone sprawiedliwiej, a będzie to możliwe poprzez zwiększenie progresji podatkowej oraz inwestowaniu przez państwo w aktywną politykę mieszkaniową, zamiast w politykę zakupów drogiego sprzętu wojskowego za granicą. Historia to fundament każdego narodu, jej zakłamywanie to błąd, dlatego chcemy uczciwie mówić o naszej przeszłości.
Historia Polski to nie tylko bohaterstwo, ale i wiele czarnych kart, z których musimy wyciągać wnioski, ale będzie to możliwe tylko w oparciu o prawdę.
Lewica zawsze oznaczała postęp, zarówno w sprawach społecznych, jak i gospodarczych. Lewica zawsze była nadzieją dla wykluczonych, była głosem słabszych i głosem mniejszości. Lewica w wyborach parlamentarnych będzie głosem tych wszystkich, którzy nie chcą wybierać pomiędzy prawicą liberalną, a prawicą konserwatywną.
Już na jesieni będziecie mogli głosować z nadzieją na Lewicę!
źródło: sld.org.pl

„Rynek pracownika”

Piotr Ikonowicz o ostatniej interwencji RSS:
Byliśmy pod Amicą we Wronkach,częściowo smutno ale jednak coś z tego musi być.
Sytuacja jak ze Stanu Wojennego -na miejscu zgłoszonej demonstracji zastaliśmy barierki i natychmiast włączono młot pneumatyczny do kompletnie fikcyjnego remontu, bez tablicy informacyjnej.Piotr z trudem przekrzykiwał hałas.
Pracownicy drugiej zmiany wchodzili do zakładu a pierwsza wychodziła, i nikt nie odważył się jawnie zatrzymać się i porozmawiać, chociaż niektórzy dawali dyskretne znaki poparcia.
Nie dziwię się- bo dwóch palantów z niewiadomej firmy filmowało dokładnie wszystko i stało dwoje pracowników ochrony obserwujących starannie wszystkich.
Wiem jak zastraszony jest pracownik nawet w małym zakładzie i nawet gdy może teoretycznie zmienić pracę bo mieszka w dużym mieście.Ciężko zdecydować się na nowe upokorzenia i ryzyko aklimatyzacji w nowym środowisku, bo przecież często stabilność ważniejsza od nieco wyższych zarobków.Od tego zależy los rodziny i nie tylko o kasę tu chodzi, ale też o chwilę spokoju który bardzo łatwo zburzyć gnębieniem w pracy.
To że dyrekcja idzie w zaparte po tragicznej śmierci pracownicy w wyniku mobbingu i molestowania, jest bezsensowne nawet z punktu widzenia ich interesów.
Jakieś negocjacje,okazanie minimum klasy, pomoc i odszkodowanie dla rodziny, uratowałyby chociaż trochę twarzy.
To już nie są moje „teorie” to są fakty – polskim biznesmenom i przedsiębiorcom tym większym i tym mniejszym nie chodzi o pieniądze! Najważniejsza jest władza i to najdziwniejsza -bo prawdziwym celem nie są zyski i prowadzący do nich praktycyzm ale samo panowanie, i strach przed nawet najmniejszym osłabieniem kontroli.Człowiek który zasuwa na twoją willę ,furę,imprezy i wakacje jest traktowany jako największe zagrożenie….
I tym sposobem wywołają wilka z lasu.

Władze szkodzą, ludzie pomagają

Zablokowaliśmy eksmisję matki, córki i czteromiesięcznego niemowlęcia. Na Ursynowie, w spółdzielni Stokłosy. Największy problem polega na tym, że władze spółdzielni nie chcą rozmawiać, ani nawet podać lokatorkom sumy ewentualnego zadłużenia. Historia pani Alicji Wejherowa, mieszkającej w bloku gdzie jest tylko jeden kran i jeden wspólny wychodek na kilkanaście mieszkań, którą opisałem cytując jej dramatyczny list w poprzednim felietonie, poruszyła ludzkie serca. Ludzie deklarują chęć pomocy. Pewien człowiek zaoferował nawet wynajęcie jej mieszkania i opłacania czynszu przez rok. Jednak ona waha się czy porzyjąć pomoc, bo w życiu niewiele dobrego ją spotkało i twierdzi, „że nie ma nic za darmo”. A jednak jest. My i nasza pomoc jest za darmo i są ludzie dobrej woli chcący nieść bezinteresowną pomoc. To dzięki ich postawie jeszcze do reszty nie zdziczeliśmy. Przyszła na nasz czwartkowy duyżur pani Ewa, samotna matka, której udało się załatwić mieszkanie. I to porządne, z balkonem. Byłem wtedy u burmistrza dzielnicy Praga Północ w towarzystwie zakonnicy w habicie. Podziałało. Teraz jednak w dzielnicy są nowe władze i mimo, że lokatorka sumiennie płaci czynsz, odmówiono jej przedłużenia umowy. Wszystko dlatego, że w podaniu o przedłużenie wspomniała, za radą urzędnika z administracji, że trochę sobie dorywczo dorabia, bo z samego 500+ i zasiłków nie da się wyżyć. Natychmiast doniesiono o tym i do pomocy społecznej i zagrożono samotnej, schorowanej matce, że donosem do izby skarbowej a nawet procesem karnym. Nowa władza karze teraz kobietę samotnie wychowującą dziecko za to, że nie chce żyć w nędzy i podejmuje dorywcze prace oraz za szczerość. Praga Północ to najbiedniejsza dzielnica Warszawy. Ludzie mieszkaja tu w warunkach nadmiernego zagęszczenia, zagrzybionych, niedogrzanych mieszkaniach. A warszawski ratusz skąpi pieniędzy. Dzwonili do nas z Zakopanego, gdzie władze sprzedały budynek komunalny wraz z lokatorami spółce Tesco, a teraz kiedy po gwałtownej reakcji lokalnych mediów i mieszkańców budynek wrócił do miasta, zamierzają go wyburzyć by zrobić miejsce deweloperowi. W sytuacji kiedy właściciel burzy dom, lokatorom przysługuje prawo do lokali zamiennych, czyli takich, w których przypada co najmniej 10 m kwadratowych na osobę i wyposażonych w takie same urządzenia jak burzony budynek. To co miasto dotychczas oferuje nie spełnia żadnego z tych kryteriów.

Głos lewicy

Niedobrze

Tymoteusz Kochan o tym, że nauczyciele postanowili jednak zawiesić strajk:
Decyzja o zawieszeniu strajku zła i głupia.
Taka mobilizacja zdarza się raz na wiele lat, zawiesić strajk nawet bez zmuszenia rządu do rozmów to przegrać wszystko.
Strajk to nie przyjęcie urodzinowe, że da się zwołać znowu na dowolną datę. Energię setek tysięcy ludzi i działaczy właśnie zmarnowano i oddano walkę walkowerem, a rząd kosztowało to tylko specustawę i trzy tygodnie szczucia na nauczycieli w mediach i przy pomocy trolli.
Nauczyciele i edukacja z pustymi rękoma. Najbardziej dotkliwa porażka ruchu związkowego po 89 roku. Kierownictwo jak zwykle zresztą zadecydowało bez konsultacji z oddolnymi oddziałami, które poniosły największe koszty.

Kasa, misiu, kasa

Łukasz Moll o tym, na co rząd nie ma pieniędzy:
Nie ma pieniędzy dla nauczycieli, pracownic MOPS, pielęgniarek, opiekunek niepełnosprawnych i dla czystego powietrza. A wiecie gdzie są? Zostały przejedzone.
Pensje nauczycieli poszły na luksusowe fury.
Kasa dla pracownik MOPS na dobre roczniki win i markowe zegarki.
Podwyżki dla pielęgniarek to urlop na Malediwach zamiast we Włoszech.
Świadczeniami dla pracownic socjalnych wyłożono willę 300m2 dla dwóch osób i legwana plamistego.
Czyste powietrze jest w klimatyzowanych halach sportowych – poza tymi rzadkimi momentami, kiedy gra tam jakiś Thomas Anders.
Z takim rozdawnictwem dla bogaczy ten kraj nie może się rozwijać.

Socjalizm jeszcze powróci, zobaczycie

Krzepiące słowo na Facebooku rzucił Piotr Ikonowicz:
Socjalizmu jeszcze nie było, ale będzie. Koło też nie od razu wynaleziono.

Głos lewicy

Stop agresji

Marek Balt skomentował napaść na Magdalenę Ogórek:
Wypowiadam się jako osoba, która wielokrotnie była obiektem ataków. W Internecie pisano: „idziemy po ciebie”; pod moim domem pijani działacze jednej z partii po godzinie 22 wykrzykiwali różnego rodzaju obrzydliwe hasła. Moja rodzina i ja doświadczyliśmy aktów agresji. Bardzo współczuję Pani Ogórek, współczuję wszystkim ludziom, którzy są ofiarami tego typu aktów agresji.
Atmosfera w polityce i w Sejmie jest bardzo wysoka. Przemoc niczego nie rozwiązuje, a to co demokrację różni od anarchii to przemoc. Osobiście boję się narastanie spierali agresji i wszyscy powinni potępić tego typu działania. Nie przerzucajmy się odpowiedzialnością, ale w poszczególnych środowiskach powinniśmy tonować atmosferę. W SLD nie tolerujemy tego typu zachowań, jeżeli ktoś by wziął w czymś takim udział zostałby usunięty z partii.

Polska, o jakiej marzymy

Piotr Ikonowicz chyba nie gustuje w nowych mediach. Na Facebooku wymierzył prztyczek w nos Wirtualnej Polsce.
Oto spis tytułów najważniejszych wiadomości zamieszczonych na portalu „Wirtualna Polska”, powinno być „Polska Odmóżdżona”
Mocne słowa Tuska. „Perfidna i groźna forma przemocy”
Nowe fakty ws. ataku na Magdalenę Ogórek
Europoseł bije na alarm ws. Polski
Seks w Watykanie. Gazeta opisuje sprawę
Pijany traktorzysta zdemolował dom
Śnieg spadł z mostu. „Popękane szyby aut”
Rozjuszony dzik zaatakował w lesie. Ranni
Atak na Ogórek. Polityk PiS wyszedł z propozycją
Zaginęła 27-latka. Apel rodziny
Mord pod Gdańskiem. Atak nożem
Wzięli autostopowicza. Pożałowali
Australia. Celowo zatopili całe miasto
Chcą „włożyć kij w szprychy PiS”. Jest plan
Miller skomentował atak na Ogórek
Incydent przed TVP. „Zawodowy prowokator”
Szczególne okrucieństwo w Łodzi
Ze szpitali zniknęło 15 tys. łóżek
Dramat rodziny P. Szczęsnego. Pomyłka służb
Grupa kobiet rozbita. Zamknięto agencje
Pięć godzin ratowano samicę żubra

Kapitalizm 2018

Plusy i minusy zbadał Tymoteusz Kochan na Facebooku:
– totalna ch**za zmierzającego do zagazowania nas i zagłodzenia na starość kapitalizmu jest już tak oczywista, że praktycznie każda partia polityczna musi przyciągać elektorat obietnicami socjalistycznymi, czyt.: socjalem i świadczeniami społecznymi, gwarancją państwowych emerytur, darmowym transportem i kontrolą państwa nad prawie wszystkimi kluczowymi sektorami (energetyka, płace, komunikacja)…
Negatyw I:
– zaczadzeni kapitalizmem i ideologią rynkową właściciele i reprezentujący ich interesy politycy za jedyne sposoby uzyskiwania funduszy na ten ewentualny socjal uznają neoliberalne rozregulowywanie rynku i utrzymywanie niskich podatków dla kapitału i najbogatszych, plus robienie z kraju jednej wielkiej strefy ekonomicznej czyt. robienie sobie dobrze. Sprzedają to oczywiście pod hasłami „zgody narodowej” i „wspólnego interesu wszystkich Polaków”: i wielmożnych kulczyków i zarabiających najniższą krajową.
Negatyw II:
– podobnie zaczadzeni wiarą w american dream ludzie pracy nie chcą „upiora” socjalizmu i w myśl patriotycznego, i wdrukowanego w mózgi hasła przeczzzkomunom, chcą mieć socjalistyczny kapitalizm neoliberalny, z ciągłymi szansami na dostanie się do kręgu Świętych Najbogatszych i milionerów…
Więc nie mają tak do końca pewności, czy chcą przeżyć i przetrwać w relatywnym i solidarnym dobrobycie z socjalizmem aż do późnej starości, czy nie lepiej rzucić to wszystko i dorzucać opon do pieca, wychwalać wolny rynek i modlić się o pierwszy milion przed somsiadem, którego śmierć od smogu nigdy nie jest przecież jakoś szczególnie bolesna.

Głos lewicy

W polityce nie ma miłości

 

– Nie jestem zwolennikiem przechodzenia z partii do partii, czy z klubu do klubu, do mojej partii też przechodzili posłowie z Ruchu Palikota, ale to się źle kończy, jest mało wiarygodne. Jeżeli chodzi o mnie, to szybciej bym odszedł z polityki niż zrobił coś takiego. Zawsze zmienia się partie z mniej na lepiej notowaną, nie dzieje się to przypadkiem – powiedział Włodzimierz Czarzasty w Polskim Radiu 24.
Przewodniczący SLD zaznaczył, że w kontekście wyborów do parlamentu Europejskiego rozważana jest współpraca zarówno z PSL, Nowoczesną czy Platformą Obywatelską, które uznaje za siły proeuropejskie i demokratyczne, przyznał jednak, że działania Platformy Obywatelskiej związane z Nowoczesną nie budują wiarygodności, co bardziej skłania SLD do rozmów z ruchami lewicowymi, partią Razem, partią Zielonych czy ruchem Biedronia. – Chciałbym, żeby taki blok powstał, jeżeli tak się nie stanie to będziemy rozmawiali w szerszy kręgu. Trzeba jednak uporządkować różne sprawy, m.in. relacje pomiędzy PO a Nowoczesną, trzymam za koleżanki i kolegów kciuki.
– W polityce nie ma miłości, są interesy i o te interesy trzeba dbać – podkreślił Czarzasty.

Info z sld.org.pl

 

Ciąg dalszy nastąpi

Niestety na sprawiedliwość muszę poczekać do 5 marca 2019 r. – napisał na swoim profilu Marek Jopp i opublikował zawiadomienie o zmianie terminu rozprawy.
Przypomnijmy, iż Marek Jopp zapisał się na studia podyplomowe na kierunku polityka ochrony środowiska – ekologia i zarządzanie. Kierunek ten nie ma nic wspólnego z religią i przede wszystkim jest dofinansowywany przez państwo, które poprzez Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska wyłożyło na ten cel 285 000 zł.
Uczelnia Rydzyka – Wyższa Szkoła Kultury Społecznej i Medialnej w Toruniu – przyjęła pana Marka, jednakże nie dopuściła go do zajęć,. Jako przyczynę odmowy WSKSiM wskazała brak zaświadczenia od proboszcza dla niedoszłego studenta. W odpowiedzi niedoszły student złożył pozew o odszkodowanie za naruszenie zasady równego traktowania na podstawie przepisów Unii Europejskiej.
Podstawą pozwu jest ustawa o wdrożeniu niektórych przepisów Unii Europejskiej, która w art. 4 stanowi ona, że stosuje się ją m.in. w zakresie dokształcania. – Każdy, wobec kogo zasada równego traktowania została naruszona, ma prawo do odszkodowania.

Info z sld.org.pl

 

Nieobecny mit

Dlaczego skoro mitem założycielskim obu zwalczających się sił na scenie politycznej była „Solidarność”, tak mało się o niej mówi i pisze. O jej programie, aspiracjach? Bo podmiotem tamtego ruchu była wielkoprzemysłowa klasa robotnicza. A o robotnikach współczesne elity nie chcą myśleć, ani pamiętać – zastanawia się na swoim profilu na Facebooku Piotr Ikonowicz.

 

Dwie prawdy

„Precz z komuną” i poniżej napis „Śląsk Wrocław”. Ten klub został założony w 1947 roku i komuna maczała w tym swoje palce jak najbardziej. Aż dziw bierze, że IPN nie zdekomunizował tej nazwy i klubu zarazem. Teraz jest ona (nazwa klubu) symbolem walki z komuną. Oto oksymoron w wydaniu niedouczonej prawicy. Przy plakacie stało kilku – pewnie wyznawców – tego bełkotu. Grypa zagorzałych kibiców waliła w bębny w skandowała. Gdyby nie oni atmosfera na stadionie byłaby jak w rodzinnym grobowcu. Inne hasło i symbol czaszki zinterpretujcie sobie sami.
Jako radny Wrocławia jestem zadziwiony tolerancją władz klubu i stadionu. Jako radny i członek Komisji Sportu będę walczył z takimi formami „kibicowania”, które, miedzy innymi, zaprowadziły klub na skraj upadku i wyludniły stadion z kibiców. Bo kibice chcą przychodzić na mecze, a nie oglądanie takich plakatów – komentuje na Facebooku Czesław Cyrul.

Głos lewicy

Polska dla wypłacalnych?

Taką Polskę opisuje Piotr Ikonowicz:

Pani Teresa Janusiewicz z Puław, lat 88 ma utracić mieszkanie z powodu długu w wysokości 9 500 zł. Jej pasierb, który wygrał sprawę o zachowek w kwocie 20 000 zł, prowadzi bezlitosną egzekucję. Najpierw komornik zabrał z konta oszczędności przeznaczone na pogrzeb i grób w kwocie 10 000 zł. Potem regularnie ściągał z jej emerytury 250 zł (1/4), ale i to wydało mu się za mało więc wczoraj miało dojść do oszacowania mieszkania, które pani Teresa zajmuje wraz z 51 letnim, niepełnosprawnym synem. Jest to wstęp do licytacji mieszkania za dług w wysokości 9 500 zł.
Trwa zrzutka na dług pani Teresy. Mamy 30 dni, żeby zgromadzić całą sumę. Udało się też przekonać komornika, aby nie dokonywał opisu i oszacowania, bo pomnożyło by to koszty, które kobieta ponosi, co przy jej skromnych dochodach nie ma sensu. Pomysł, żeby zlicytować mieszkanie za tak stosunkowo niewielką kwotę długu jest nieracjonalny, ale niestety zgodny z prawem. Podejmowano już próby by zmienić przepisy, które pozwalają zlicytować jedyne mieszkanie z powodu symbolicznych kwot zadłużenia. Niestety wysiłki te spełzły na niczym. Ten sam komornik, który nie ma problemu z licytowaniem dachu nad głową starej kobiety, zwykle okazuje się bezradny kiedy trzeba wyegzekwować zaległe wynagrodzenie czy dług alimentacyjny.
Tak się jakoś składa, że system windykowania i egzekwowania należności działa skutecznie tylko wobec słabszych, samotnych matek, niewypłacalnych lokatorów, nieopłaconych pracowników, którzy nie mają z czego płacić rachunków. Broniliśmy nie raz przed eksmisją samotne matki, których dług czynszowy był kilkakrotnie niższy niż zaległości alimentacyjne ojca dzieci. Broniliśmy przed wyrzuceniem z mieszkania ludzi, którym nie zapłacono za pracę. Ale nikt nie pytał, dlaczego nie macie na czynsz? Ostatnio nawet sądy, urzędnicy i życzliwi radzą dłużnikom, żeby wyjechali zagranicę zarobić na długi. A to by znaczyło, że dla części z nas już miejsca w Polsce nie ma.
W Gdańsku podczas procedury upadłości konsumenckiej sąd zapytał dłużnika, dlaczego nie pojechał do pracy do Niemiec, żeby zarobić na spłatę zadłużenia. W stulecie Niepodległości warto zadać pytanie czy Polska jest dla wszystkich czy tylko dla wypłacalnych?
Kiedy siedziałem w areszcie za blokowanie eksmisji poznałem człowieka, którego skazano za „wyłudzenie kredytu”. Prowadził wraz z kolegą firmę hydrauliczną. Kiedy nawalił im samochód, musieli wziąć kredyt by kupić drugi. Ponieważ klienci zalegali z płatnościami ten, który wziął na siebie pożyczkę zalegał z ratami. W tym czasie kolega zniknął razem z samochodem. W ten sposób człowiek trafił do więzienia. W naszych więzieniach jak w czasach Karola Dickensa masa ludzi siedzi za długi. To są biedacy, którzy nie powinni spędzić w areszcie ani jednego dnia.

Głos lewicy

Warszawa eksmituje

Na warszawskiej Woli przy ul. Piaskowej grozi zawaleniem budynek oddany przez miasto do użytku w 2010 r. Trzeba wyprowadzić i dać mieszkanie 140 rodzinom. Kto zawinił? Prywatny wykonawca. Ale i urzędnicy miejscy, którzy nie umieli w sposób należyty dopilnować budowy, za którą miasto płaciło. Kryzys wokół Piaskowej sprawił, że ludziom, którzy już mieli się wprowadzać do przyznanych im mieszkań, usłyszeli, że będą musieli znowu ileś miesięcy czekać. Niektórzy zdążyli wpłacić już kaucję, którą im zwrócono. Trwa wyścig z czasem. Czy miasto zdąży wyprowadzić wszystkie rodziny z zagrożonego budynku zanim budynek runie. Ratusz zawinił, ale cenę płacą mieszkańcy. Poszukiwanie lokali, żeby mieć gdzie wyprowadzić lokatorów zagrożonego budynku sprawia, że rośnie presja na eksmisje. Przychodzą do nas ludzie, których ewidentnie nie powinno się eksmitować, ale miasto potrzebuje mieszkań, więc upiera się przy wyrzucaniu. W Warszawie najwięcej eksmisji dokonuje się z mieszkań komunalnych. Teraz jednak w związku z kryzysem zjawisko to się nasila. Na Pradze Północ brakuje tysiąca mieszkań w związku z rewitalizacją i decyzjami PINB o wyłączaniu kolejnych walących się kamienic z eksploatacji. A w Śródmieściu wyłączono z użytkowania i wyburzono na ul. Świętokrzyskiej wielką kamienice ze 150 mie4szkaniami pod pozorem uszkodzeń jakich budynek doznał w wyniku wybuchu gazu w jednym z mieszkań. Nie muszę dodawać, że działką już się zajmie deweloper, który na miejsce kilkupiętrowego budynku walnie tam kolejny drapacz chmur.
Przyczyn kryzysu mieszkaniowego jest kilka. Po pierwsze jak na istniejące potrzeby to praktycznie oprawie się nie buduje. Po drugie, kierujący się żądza zysku prywatni wykonawcy odwalają fuszerkę ( Piaskowa), po trzecie, istnieje wielkie ciśnienie na pozyskiwanie działek budowlanych ze strony deweloperów, więc pod byle pretekstem burzy się istniejące budynki, Po czwarte wreszcie, nie remontowane przez dziesięciolecia kamienice popadają w ruinę i trzeba je rozbierać. To ostatnie dotyczy w szczególności najbiedniejszych dzielnic na Pradze. Tam też doszło do kilku tajemniczych pożarów, które według strażaków były skutkiem podpaleń. Oczywiście na likwidacji tych spalonych domów skorzystali jak zwykle deweloperzy.
Wczoraj przyszła do mnie samotna matka trójki dzieci. Po spłaceniu 9000 zł. długu czynszowego zwróciła się do miasta o ponowne zawarcie umowy najmu. Miasto odmówiło twierdząc, że ta pani tam nie mieszka. Uzyskali nawet kilka oświadczeń sąsiadów, że „jej nie widują”. Wkrótce rozprawa o eksmisję. Postaramy się zapobiec temu, by samotna matka trójki dzieci trafiła do przytułku. Bo za błędy urzędników, za korupcję i bałagan nie mogą płacić najsłabsi Piotr Ikonowicz na Facebooku.

Głos lewicy

Uspołecznić państwo!

Piotr Ikonowicz marzy na Facebooku:
Marzy nam się silne państwo, które nas obroni przed ekscesami pracodawców, korporacji, banków, deweloperów. Tymczasem jaką mamy gwarancje, że ta zwiększona siła państwa nie obróci się przeciw nam. W końcu jak dotąd państwo było głównie „komitetem wykonawczym” interesów bogatych i możnych.
Dopiero gdy pracująca większość, pracownicy, dłużnicy, lokatorzy, konsumenci, obywatele przejmą państwo i je uspołecznią, będzie ono stawać po stronie słabszego przeciw silniejszemu.

 

Na kogo głosować

Łukasz Moll podpowiada: W wyborach samorządowych kibicuję kandydatom, którzy obtarli już mleko spod nosa i gotowi są zwalczać lokalne oligarchie i mafie „samorządowo”-biznesowe z całą bezwzględnością, bo rozumieją, że bez powstrzymania potężnej władzy pieniądza, koneksji i rozpoznawalności, wszystkie te obietnice dotyczące rzeczy słusznych i ważnych – słodziutkich elektrycznych autobusików, kilometrów ścieżek rowerowych, tęczowych pomników, przyjaznej partycypacji i niezliczonej ilości drzew i krzewów – to tylko nowoczesna polityka kultu cargo, która nie generuje emocji, nie zbiera krzywd i – co najważniejsze – nie dotyka istoty problemu, jaki mamy z polskimi „samorządami”. Parę takich nazwisk mam już na radarze. Liczę, że do jesieni zrobi się ich więcej.

 

Najbogatsi planują ucieczkę

„Biorąc przykład z Elona Muska przymierzającego się do kolonizacji Marsa, Petera Thiela główkującego nad odwróceniem procesów starzenia, Sama Altmana i Ray’a Kurzweila usiłujących przesłać swoje umysły do superkomputerów, inwestorzy przygotowywali się na nadejście cyfrowej przyszłości, która nie miała uczynić świata lepszym, lecz pomóc w przekroczeniu granic kondycji ludzkiej i odizolowaniu się od zagrożenia ze strony zmiany klimatu, wzrostu poziomu mórz, masowych migracji, globalnych pandemii, paniki tubylców i wyczerpania zasobów. W ich pojęciu przyszłość technologii dotyczyła tak naprawdę tylko jednego: ucieczki. Ci miliarderzy są domniemanymi zwycięzcami gospodarki cyfrowej – tego samego bezwzględnego krajobrazu biznesowego, który rodzi i kultywuje podobne spekulacje” – to fragment artykułu Douglasa Russhkoffa, socjologa. Udowadnia, czemu najbogatsi unikną katastrofy klimatycznej.