Innowatorzy zmieniają świat

Polska uczyniła mały kroczek do góry w rankingu najbardziej innowacyjnych krajów.
Kilkanaście dni temu opublikowany został Globalny Indeks Innowacji (The Global Innovation Index) 2020, w którym polska gospodarka zajęła 38. miejsce, zaraz po Bułgarii a przed Słowacją.
Indeks publikowany jest po raz trzynasty przez Cornell University, szkołę zarządzania i biznesu INSEAD oraz Światową Organizację Własności Intelektualnej (WIPO-ONZ). Tym razem obejmuje on 131 krajów.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy) na który składa się siedem bloków tematycznych i 80 wskaźników oceniających różne aspekty innowacji; każdy z bloków składa się z kolei z trzech subindeksów.
Indeks to jedna liczba i przy jego pomocy można budować rankingi krajów. Dla analityków ważna jest jednak nie tyle ta liczba lecz właśnie wspomniane bloki oraz wskaźniki monitorujące. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronach: www.globalinnovationindex.org/gii- HYPERLINK „http://www.globalinnovationindex.org/gii-2020”
Jedenaście lat temu zajmowaliśmy w Globalnym Indeksie Innowacji 56. miejsce, sześć lat później już 45. Od 2016 r. zajmowaliśmy 39. Postęp był więc wyraźny. A teraz 38 miejsce. A więc kolejny kroczek do przodu, choć (tu łyżka dziegciu) wartość Indeksu się niestety obniżyła. Mediana (wartość środkowa) Indeksu w skali światowej wynosi 30,94. Spośród centrów innowacyjnych (miast) Warszawa zajęła 99. miejsce.
Czołówka rankingu to: Szwajcaria, Szwecja, USA, Wielka Brytania i Holandia. Są to także najbardziej innowacyjne kraje spośród 46 o wysokim produkcie krajowym brutto na mieszkańca. Polskę zaliczono także do tej zamożniejszej grupy krajów i w niej znaleźliśmy się na 35. miejscu. Wśród krajów europejskich Polska zajęła natomiast 25. miejsce.
Czołówkę wśród innej grupy krajów, o PKB powyżej średniej światowej (37 krajów) stanowią Chiny, Malezja i Bułgaria Wśród 29 krajów poniżej średniej światowej PKB do czołówki innowacyjnej zaliczono Wietnam, Ukrainę i Indie. I wreszcie wśród 16 krajów o niskim PKB na mieszkańca tę czołówkę tworzą Tanzania, Rwanda i Nepal.
Wartość Indeksu dla Szwajcarii wynosi 66,08 pkt, dla Polski: 39,95 pkt. Taki jest obecnie nasz dystans do prowadzących.
Spośród nowych krajów Unii Europejskiej przed nami są: Czechy (24 pozycja), Estonia (25), Słowenia (32), Węgry (35), Łotwa (36), Bułgaria (37). Za nami natomiast Słowacja (39), Litwa (40), Chorwacja (41) i Rumunia (46).
Warto odnotować, że Chiny w edycji Indeksu Innowacyjności 2020 r. znalazły się na 14. miejscu (wartość indeksu 53,28 pkt.), Japonia zajęła 16, Rosja 47, a Indie 48. Na ostatnim, 131 miejscu znajduje się Jemen.

Globalny Indeks Innowacyjności 2020

  1. Szwajcaria 66,08
  2. Szwecja 62,47
  3. USA 60,56
  4. Wielka Brytania 59,78
  5. Holandia 58,76 36. Łotwa 41,11 37. Bułgaria 39,98 38. Polska 39,95 39. Litwa 39,70 40. Chorwacja 37,27

Liczy się nie tylko zamożność

W Indeksie realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju Bialoruś zajmuje 18 miejsce na świecie, wyprzedzając Polskę o pięć pozycji.
Indeks realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju związany jest integralnie z Agendą ONZ 2030. Jest indeksem najmłodszym i także poniekąd wciąż nie do końca dopracowanym.
Najmłodszym – gdyż sama Agenda będąca jego podstawą została przyjęta dopiero we wrześniu w 2015 r. na szczycie ONZ, kiedy uchwalono 17 Celów Zrównoważonego Rozwoju na okres do 2030 r.
Niedopracowanym – bo wciąż nie zostały przyjęte wszystkie założone wcześniej wskaźniki pomiaru dla celów monitoringu ich realizacji. Tych wskaźników jest 259; żaden dotychczasowy indeks nie liczył ich aż tyle. Z tym jednakże, że jak dotychczas stosowanych jest 168 wskaźników, pozostałe są w zaawansowanym stadium analizy.
Warto tu nadmienić, że Indeks realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju (The Sustainable Development Goals Index – SDGI) dotyczy wszystkich krajów świata w odróżnieniu od Milenijnych Celów Rozwojowych (MDG) uchwalonych przez ONZ w 2000 r., które obejmowały głównie kraje rozwijające się. Warto także dodać, że równocześnie z Indeksem światowym ukazał się także raport oraz Indeks dla Grupy G-20 (to 19 znaczących państw świata oraz Unia Europejska).
Zestaw Celów Zrównoważonego Rozwoju obejmuje (wedle terminologii stosowanej przez Główny Urząd Statystyczny): 1. Koniec z ubóstwem (16 wskaźników monitorujących) , 2. Zero głodu (14 wskaźników), 3. Dobre zdrowie i jakość życia (27), 4. Dobra jakość edukacji (15), 5. Równość płci (15), 6. Czysta woda i warunki sanitarne (11), 7. Czysta i dostępna energia (6), 8. Wzrost gospodarczy i godna praca (17), 9. Innowacyjność, przemysł i infrastruktura (13), 10. Mniej nierówności (11), 11. Zrównoważone miasta i społeczności (15), 12. Odpowiedzialna produkcja i konsumpcja (14), 13. Działania w dziedzinie klimatu (8), 14. Życie pod wodą (10), 15. Życie na lądzie (14), 16. Pokój, sprawiedliwość i silne instytucje (23) oraz 17. Partnerstwo na rzecz osiągania Celów (30).
Indeks 2020 wraz z raportem na temat realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju jest dopiero czwartym, po Indeksie z 2017 r. Został opracowany przez Bertelsmann Stiftung i SDG Solutions Network (gdzie dyrektorem jest znany w Polsce prof. Jeffrey Sachs), we współpracy z krajowymi urzędami statystycznymi, Bankiem Światowym, Światową Organizacją Zdrowia, Międzynarodową Organizacją Pracy oraz różnymi ośrodkami badawczymi i organizacjami pozarządowymi. Oraz z uwzględnieniem, w miarę możliwości informacyjno-badawczych, skutków pandemii koronawirusa. Raport został wydany przez Cambridge University Press. Natomiast Eurostat opublikował w czerwcu raport oceniający realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju w krajach Unii Europejskiej (https://ec.europa.eu/eurostat/).
Indeks obejmuje formalnie wszystkie 193 kraje członkowskie ONZ. Nie wszystkie jednak kraje dostarczyły swoje dane, a niektóre z nich okazały się nie w pełni wiarygodne i zostały pominięte w tej edycji.
Tak więc, efektywnie tegoroczny Indeks obejmuje 166 krajów (o cztery więcej niż rok temu). Definicje i dane dotyczące wskaźników monitorujących realizację Celów Zrównoważonego Rozwoju są na stronie GUS www.stat.gov.pl w dziale SDG. Wszystkie dane służące do Indeksu tu omawianego znajdują się z kolei na stronach https://sustainabledevelopment.report, www.sdgindex.org
Polska w Indeksie realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju zajęła w 2020 r. 23. miejsce. Rok temu było to 29. A zatem poprawa aż o 6 lokat. Spore i zauważalne osiągnięcie.
Pierwsza piątka krajów przodujących w realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju to: Szwecja, Dania, Finlandia, Francja i Niemcy a stopień oceny (w skali od 0 do 100) to 80,8 – 84,7 proc. Dla Polski ten wskaźnik wynosi 78,1 (rok wcześniej – 75,9). Postęp w ciągu minionego roku to zatem 2,2 pkt. proc.
Średnia wartość Indeksu dla krajów członkowskich OECD (Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju) wyniosła 77,3, lokujemy się więc nieco powyżej tej średniej. Średnia dla krajów Europy Wschodniej i Azji Środkowej (do której to grupy zaliczono Polskę) wynosi z kolei 70,9.
Gwoli rzetelności warto odnotować, że zajmująca w tym roku pierwsze miejsce Szwecja obniżyła wartość swojego Indeksu o 0,3 pkt w porównaniu do ubiegłego roku. Także pozostałe kraje z pierwszej piątki obniżyły wartość Indeksu. Tym bardziej trzeba docenić postęp, jaki dokonała Polska.
Skala do 100, nie oznacza, jak podkreślają autorzy, że poziom 100 to idealny stan realizacji, lecz że jest to stan najlepszy z możliwych. Zresztą jak widać, nawet Szwecja – lider rankingu – nie otrzymała oceny 100.
Bezpośrednio przed nami w rankingu lokują się Kanada i Hiszpania a za nami Łotwa i Portugalia. Spośród nowych krajów Unii Europejskiej najwyższe lokatę zajmują Czechy – 8. i Estonia – 10. Przed nami znajdują się jeszcze: Słowenia i Chorwacja. Za nami: Łotwa, Słowacja, Węgry, Litwa, Rumunia i Bułgaria (39 lokata).
Spośród krajów starej UE, poza wymienioną na początku piątką odległe miejsce zajęła Grecja – 50. Ale odległe miejsca zajmują również Luksemburg (34), Włochy (30), Portugalia (26), Hiszpania (21). Warto nadmienić, że wysokie miejsce w Indeksie realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju zajęła Białoruś – 18. Nasz bezpośredni sąsiad Ukraina – dopiero 47.
Stopień zaawansowania w realizacji poszczególnych Celów Zrównoważonego Rozwoju jest oczywiście, tak w Polsce jak i innych krajach, nierównomierny. Indeks jest średnią ważoną (o jednakowych wagach) tych wartości.
W Polsce wysokie zaawansowanie i wysokie oceny, w przedziale około 90 proc. wykazują wskaźniki dla następujących celów: 1. Koniec z ubóstwem, 3. Dobre zdrowie i jakość życia , 4. Dobra edukacja, 8. Wzrost gospodarczy i godna praca oraz 15. Życie na lądzie. W zakresie tych pięciu celów osiągnęliśmy wyraźny wzrost.
Jeśli chodzi o skalę i zróżnicowanie postępu lub regresu to według raportu SDGI: Polska wykazuje regres tylko w odniesieniu do Celu 13 (Działania w dziedzinie klimatu!). W zakresie ośmiu celów wykazaliśmy umiarkowany postęp a stagnację w zakresie trzech (7. – Czysta woda i dostępna energia, 10 – Mniej nierówności i 17 – Partnerstwo na rzecz realizacji Celów).
Większość krajów członkowskich OECD nie wykazała regresu w realizacji żadnego z celów. Wśród nowych krajów UE regres zanotowały – w zakresie realizacji pojedynczych celów – poza Polską tylko: Węgry, Litwa, Łotwa, Słowacja, Słowenia.
Wśród krajów o wysokim produkcie krajowym brutto na mieszkańca tylko w odniesieniu do pięciu celów wykazano wydatny postęp, w odniesieniu do ośmiu celów – umiarkowany postęp, a w odniesieniu do pozostałych pięciu – stagnację. Żaden cel nie doznał regresu.
„Wielcy” zajęli w Indeksie 2020 następujące miejsca: USA – 31. miejsce (czyli nawet w tyle za Polską), Chiny – 48 (rok temu -39)., Rosja – 57., Indie – 117.
Ostatnia piątka w rankingu (miejsca 162 – 166) to: Liberia, Somalia, Czad, Sudan Południowy i Republika Afryki Środkowej z wartościami Indeksu 38,5 – 47,1. Niestety, tylko – paradoksalnie – w odniesieniu do Celu 13 (działania na rzecz klimatu) kraje o najniższym PKB na mieszkańca wykazały jakiś postęp. Natomiast we wszystkich pozostałych celach – stagnację bądź regres.

Indeks realizacji Celów Zrównoważonego Rozwoju 2020

  1. Szwecja 84,7
  2. Dania 84,6
  3. Finlandia 83,8
  4. Francja 81,1 5. Niemcy 80,8 21. Kanada 78,2 22. Hiszpania 78,1 23. Polska 78,1 24. Łotwa 77,7

Polska tragedia podatkowa

Rządy PiS doprowadziły do tego, że polski system podatkowy należy do najgorszych w Europie. W Międzynarodowym Indeksie Konkurencyjności Podatkowej 2019 nasz kraj spadł na 35 miejsce, a jeszcze w 2014 r. był na 26.
Orgnizacja Tax Foundation (działająca w USA od 1937 roku) opublikowała Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2019 (International Tax Competitiveness Index – ITCI), w którym Polska gospodarka zajęła dopiero 35. (przedostatnie) miejsce.
Indeks ten obejmuje wszystkie kraje członkowskie Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD). Został opracowany przez zespół specjalistów pod kierownictwem Daniela Bunna i Elke Asena w ramach Centrum Globalnej Polityki Podatkowej. Jego szefem w Fundacji jest Scott A. Hodge.
W ciągu ostatnich kilku dekad w większości krajów OECD stawki podatków dochodowych CIT (od osób prawnych) i PIT (od osób fizycznych) na ogół spadały. Nie wszystkie jednak ostatnie zmiany (na przykład we Francji) poprawiły strukturę systemów podatkowych. Ponadto, podczas gdy wiele krajów zniosło podatek od majątku netto w ostatnich dziesięcioleciach, Belgia przyjęła nowy podatek, właśnie od tego majątku.
Analizując systemy podatkowe w krajach OECD widać dość wyraźnie różnorodność podejścia do polityki podatkowej. Między innymi w celu jej zbadania opracowywany jest omawiany Indeks. Konkurencyjność międzynarodową w Indeksie autorzy starają się zmierzyć, sprawdzając, w jakim stopniu system podatkowy danego kraju przylega do dwóch ważnych aspektów polityki podatkowej: właśnie konkurencyjności oraz neutralności. Według autorów raportu, konkurencyjny system podatkowy to po prostu taki, który utrzymuje krańcowe stawki podatkowe na niskim poziomie.
W dzisiejszym zglobalizowanym świecie kapitał jest wysoce mobilny. Firmy mogą inwestować w dowolnej liczbie krajów na wszystkich kontynentach, aby znaleźć i zmaksymalizować stopę zwrotu po opodatkowaniu. Ponadto, zbyt wysokie krańcowe stawki podatkowe mogą prowadzić do unikania podatków. Dla wzrostu gospodarczego najbardziej dotkliwe są podatki od dochodów przedsiębiorstw (CIT). Podatki od dochodów osób fizycznych (PIT) i od nieruchomości mają znacznie mniejszy wpływ na wzrost gospodarczy.
Z kolei tzw. neutralny system podatkowy to taki, który ma na celu zwiększenie przychodów podatkowych przy jak najmniejszych zakłóceniach gospodarczych. Konkurencyjny i neutralny system podatkowy ma promować trwały wzrost gospodarczy i inwestycje, a jednocześnie zapewniać wystarczające dochody na różne priorytety rządowe.
Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej ma charakter złożony (agregatowy) na który składają się 43 wskaźniki, zgrupowane w pięciu kategoriach oceniających różne aspekty systemów i struktury podatków. Sam indeks jest średnią arytmetyczną ważoną wszystkich tych wskaźników, a wagi, które są im przypisane zostały opracowane przez ekspertów z danych dziedzin podatków.
Indeks końcowy to jedna syntetyczna liczba i to stanowi jego urok. Przy jego pomocy można budować rankingi krajów. Dla analityków są zaś ważne właśnie te szczegółowe wskaźniki. Międzynarodowy Indeks Konkurencyjności Podatkowej 2019 oraz pełny raport można znaleźć na stronie www.taxfoundation.org
W 2014 r. w tym rankingu zajmowaliśmy 26. miejsce, a w roku 2019 niestety spadliśmy na 35. Po nas jest tylko Francja.
Czołówka rankingu to jak pokazano w tabeli: Estonia (już po raz szósty), Nowa Zelandia, Łotwa, Litwa i Szwajcaria. Warto tu zauważyć, że trzy „nowe” kraje członkowskie Unii Europejskiej zajmują bardzo wysokie lokaty. Wartość Indeksu na poziomie 100 nie oznacza zdaniem autorów raportu, że dany system jest idealny, lecz jest najlepszy spośród badanych.
Pozycja Estonii w rankingu konkurencyjności podatkowej wynika z czterech pozytywnych cech polityki podatkowej tego kraju. Posiada on 20 – procentową stawkę podatkową od przedsiębiorstw, lecz tylko od zysków podzielonych (część zysku po opodatkowaniu, która zostaje przeznaczona na dywidendy dla akcjonariuszy), ma także 20 – procentowy podatek od dochodów osobistych mieszkańców ale z wyłączeniem dywidend. Podatek od nieruchomości dotyczy wyłącznie wartości gruntu a nie wartości stojących na nim nieruchomości lub zainwestowanego kapitału. Wreszcie, Estonia ma system podatków terytorialnych, który zwalnia z krajowego opodatkowania 100 proc. zysków za granicą uzyskanych przez krajowe korporacje (z kilkoma ograniczeniami).
Wartość Indeksu dla Estonii wynosi 100 proc., a dla Polski: 43,5 proc. Taki jest obecnie nasz dystans do lidera. Spośród nowych krajów UE przed nami są wszystkie z nich.
Warto odnotować, że w zakresie stawek podatkowych CIT (trzynaste miejsce) oraz PIT (dziewiąte miejsce) Polska wypada znacznie lepiej, niż w ogólnym Indeksie. Najgorsze miejsca zajmujemy jeśli chodzi o VAT i podatek od nieruchomości.
Z punktu widzenia przedsiębiorstw w Polsce najgorzej oceniany jest właśnie VAT. Z badań ankietowych firmy Ernst&Young wynika, że 91 proc. firm skarżyło się, że za zmianami w VAT zwyczajnie nie nadąża, a 60 proc. twierdziło, że nie wyrabia się nawet z czytaniem interpretacji wyroków i objaśnień.
Od 2008 r, wydano w Polsce ponad 140 tysięcy interpretacji indywidualnych w zakresie VAT oraz ponad 30 objaśnień, ostrzeżeń i broszur dotyczących tego podatku.

Ranking Konkurencyjności Podatkowej 2019

  1. Estonia 100,0
  2. Nowa Zelandia 86,3
  3. Łotwa 86,0
  4. Litwa 81,5
  5. Szwajcaria 79,3 32. Chile 49,1 33. Portugalia 46,6 34. Włochy 44,0 35. Polska 43,5 36. Francja 42,7

Nie wymyślają prochu

Pod panowaniem Prawa i Sprawiedliwości polska gospodarka przestaje być innowacyjna.
W lipcu bieżącego roku Komisja Europejska opublikowała Europejski Indeks Innowacji (European Innovation Scoreboard – EIS) 2020, w którym Polska zajęła dopiero 24. miejsce.
Indeks publikowany jest po raz 19. przez Komisję Europejską dla wszystkich krajów członkowskich Unii Europejskiej, a także dla Wielkiej Brytanii. Raport, w tym także Indeks Innowacyjności opracował zespół specjalistów (z Dyrekcji Generalnej Rynku Wewnętrznego, Przemysłu i Przedsiębiorczości Komisji Europejskiej) pod kierownictwem Hugo Hollandersa z Maastricht University.
Indeks ma charakter złożony (agregatowy) na który składa się 10 bloków tematycznych i 27 wskaźników oceniających różne aspekty innowacji; każdy z bloków składa się z kolei z 4 subindeksów. Sam indeks jest średnią arytmetyczną ważoną wszystkich tych wskaźników. Indeksy dla poszczególnych krajów przyjmują wartości odpowiadające założeniu, że indeks średni dla UE wynosi 100 proc.
Europejski Indeks Innowacyjności publikowany jest corocznie i przedstawia porównawczą ocenę wyników badań naukowych i innowacji osiągniętych przez państwa członkowskie UE i wybrane kraje trzecie oraz słabe i mocne strony krajowych systemów badań naukowych i innowacji. Indeks końcowy to jedna syntetyczna liczba (co stanowi jego urok) i przy jego pomocy można budować rankingi krajów. Dla analityków ważne są zaś właśnie te bloki i wskaźniki.
Europejski Indeks Innowacji oraz pełny raport można znaleźć na stronie Komisji Europejskiej. Warto przypomnieć, że w ubiegłym roku opublikowany został w „Trybunie” Globalny Indeks Innowacyjności.
Tegoroczny Indeks pokazuje, że uzyskane rezultaty nadal poprawiają się w stałym tempie, przy czym postępy te nie są równomierne w poszczególnych krajach. Wyniki poprawiły się w 24 krajach a pogorszyły jedynie w trzech krajach członkowskich UE. Największe postępy uzyskano na Litwie, Łotwie, w Portugalii i Grecji, a największy spadek w Słowenii i Rumunii. Według raportu Komisji Europejskiej nadal postępował proces konwergencji, polegający na tym, że kraje o słabszych wynikach rozwijają się szybciej niż kraje osiągające lepsze wyniki.
Komisja Europejska stwierdza także w raporcie o innowacjach, że na poziomie globalnym odnotowuje się przewagę Unii Europejskiej nad USA, Chinami, Brazylią, Rosją, RPA i Indiami (czyli krajami wchodzącymi do ugrupowania BRICS), ale jednocześnie gorsze wyniki Unii wobec Korei Południowej, Kanady, Australii i Japonii.
W latach 2012-2019 Chiny doganiały UE w tempie pięciokrotnie przewyższającym tempo wzrostu innowacyjności w UE. Prognozy wskazują, że Chiny zmniejszą tę lukę jeszcze bardziej i prawdopodobnie prześcigną USA, jeśli utrzymają się obecne tendencje.
Państwa uczestniczące w Indeksie Innowacji klasyfikowane są w oparciu o średnią wyników i zaliczane do jednej z czterech grup. Liderzy innowacji w UE to: Szwecja, Finlandia, Dania, Holandia i Luksemburg, których wyniki w zakresie innowacji ukształtowały się znacznie powyżej średniej UE.
Do grupy silnych innowatorów zaliczono: Austrię, Belgię, Estonię, Francję, Niemcy, Irlandię i Portugalię. Polskę zaliczono zaś do grupy 13 krajów, których wyniki plasują się poniżej średniej UE – czyli do umiarkowanych innowatorów. Do najniższej grupy należy zaś Bułgaria i Rumunia.
W 2013 r. także zajmowaliśmy 24. miejsce (a formalnie 25. gdyż Wielka Brytania nas oczywiście wyprzedzała a była jeszcze członkiem UE) – i od tego roku stoimy niestety w rankingu na tym samym miejscu.
W niektórych dziedzinach objętych badaniem w ramach Indeksu, osiągamy wyniki powyżej średniej UE. Do nich należą: liczba osób z wyższym wykształceniem na 1000 mieszkańców, środowisko przyjazne innowacjom (na ósmym miejscu), wydatki inwestycyjne w przedsiębiorstwach (na 18 miejscu), zatrudnienie w szybko rozwijających się przedsiębiorstwach. Bardzo niskie wyniki notujemy w zakresie innowatorstwa w małych i średnich przedsiębiorstwach (na 26 miejscu).
Czołówka rankingu to Szwecja, Finlandia, Dania, Holandia i Luksemburg. Wartość indeksu dla Szwecji wynosi 140,7 proc. a dla Polski: 58,9 proc. – i taki jest obecnie nasz dystans do najlepszych.
Spośród nowych krajów UE przed nami są prawie wszystkie z nich. Za nami – tylko Chorwacja, Bułgaria i Rumunia.

Europejski Ranking Innowacyjności 2020

  1. Szwecja 140,7
  2. Finlandia 139,8
  3. Dania 134,5
  4. Niderlandy 127,8
  5. Luksemburg 126,0 23. Łotwa 63,0 24. 24. Polska 58,9 25. Chorwacja 58,8 26. Bułgaria 45,4

Słabnie siła militarna naszego kraju

W wyniku rządów Prawa i Sprawiedliwości jesteśmy coraz niżej na liście państw zdolnych do skutecznego prowadzenia akcji bojowych.
Światowy Indeks Siły Militarnej (Global Fire Power Index GFP) publikowany jest przez niezależną organizację – ale nie bardzo wiadomo, przez jaką, bo brak o niej dokładnych danych na stronie internetowej. Tym niemniej ten ranking jest corocznie aktualizowany już od 2006 r. i obejmuje obecnie 138 potęg (większych i mniejszych) wojskowych. Mottem raportu jest wypowiedź Bertranda Russela: „ Wojna nie decyduje o tym, kto ma rację – tylko kto został”.
Według autorów, ranking Global Fire Power opiera się na potencjalnej zdolności każdego kraju do prowadzenia wojny na lądzie, morzu i w powietrzu toczonej konwencjonalnymi środkami (bez użycia broni nuklearnej). Wyniki badań obejmują wartości związane z siłą roboczą, wyposażeniem armii, zasobami naturalnymi, finansami, logistyką i geografią.
Sam indeks bazuje na 50 indywidualnych czynnikach monitorujących. Wartość idealna indeksu to 0,0000; im jest mniejsza jego wartość tym silniejsza jest teoretyczna zdolność bojowa kraju za pomocą środków konwencjonalnych. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie www.globalfirepower.com
Pierwsze miejsce w światowym rankingu siły militarnej zajmują Stany Zjednoczone – z wartością indeksu na poziomie 0,0606. A potem kolejno: Rosja, Chiny, Indie i Japonia.
Polska zajmuje 21. miejsce z wartością indeksu wynoszącą 0,3397. W 2016 r. Polska zajmowała 18 miejsce. Spadliśmy więc o trzy pozycje.
Wśród członków NATO (27 państw) Polska zajmuje ósme miejsce; przed Kanadą a po Niemczech i Hiszpanii. Za nami są pozostali nowi członkowie Paktu Północno Atlantyckiego. Ostatni w rankingu członek NATO to Czarnogóra z Indeksem 2,9941. W rankingu NATO nie są uwzględnione Islandia (bez stałej armii) i Luksemburg.
W Unii Europejskiej, liczonej jeszcze z Wielką Brytanią, Polska zajmuje szóstą pozycję; po Hiszpanii a przed Szwecją. Pierwsze miejsce w UE zajmuje Francja (0,1702), Niemcy są na czwartym miejscu. W rankingu UE nie są uwzględniane Cypr Luksemburg i Malta.
Indeks Siły Militarnej 2020

  1. USA 0,0606
  2. Rosja 0,0681
  3. Chiny 0,0951
  4. Indie 0,0953 5. Japonia 0,1501 19. Australia 0,3225 20. Hiszpania 0,3388 21. Polska 0,3397 22. Wietnam 0,3559 23. Tajlandia 0,3571

Jeśli chodzi o uzbrojenie armii to w dziedzinie samolotów i śmigłowców bojowych prym wiodą USA – mają ich 13.264. Rosja ma 4.163 samoloty i śmigłowce, Chiny – 3.210. Polska armia posiada ich 457 i zajmuje 29 miejsce w ogólnym rankingu; po Indonezji i przed Syrią. Jeśli chodzi o liczę lotnisk – Polsce przypada 45 miejsce.
Pod względem liczby czołgów pierwsze miejsce ma Rosja – 12.050, a po niej są USA – 6.289 i Korea Północna – 6.045. Polska armia posiada 1.069 czołgów i zajmuje 20 pozycję w rankingu; po Kubie i przed Arabią Saudyjską. W zakresie potencjału i jakości dróg oraz linii kolejowych Polska zajęła 15 miejsce.
Jeśli chodzi o wyrzutnie rakietowe to pierwsze miejsce zajmuje Rosja – 3.860, a po niej Chiny i Korea Północna. Na piątym miejscu – USA. Polska zajmuje 18 miejsce; po Etiopii i przed Nikaraguą.
Pod względem siły marynarki wojennej i łodzi podwodnych, pierwsze miejsce zajmuje Korea Północna (984 jednostki), a po niej Chiny, Rosja i USA. Polska w tej dziedzinie zajmuje 29 miejsce; po Wielkiej Brytanii a przed Niemcami. W ilości portów morskich i terminali Polska zajmuje 66 miejsce.
W zakresie wielkości budżetów obronnych na pierwszym miejscu są Stany Zjednoczone – 750 miliardów dolarów, a po nich Chiny – 237 mld dol. Rosja wydaje na te cele 48 mld dol. i zajmuje ósme miejsce. Polska według tego rankingu ma 22 miejsce; po Holandii i przed Afganistanem.

Cyfryzacja jakoś się u nas nie przyjmuje

Pod względem rozwoju gospodarki cyfrowej Polska zajmuje dopiero 23 miejsce w Unii Europejskiej.

Indeks Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego 2020 (Digital Economy and Society Index – DESI) opracowywany i publikowany jest od 2014 r. przez Komisję Europejską, która monitoruje postępy państw członkowskich w zakresie cyfryzacji i obejmuje obecnie swymi badaniami wszystkie kraje UE. W indeksie z 2020 r. występuje jeszcze Wielka Brytania.
Komisja Europejska stwierdza w swym raporcie, że obecna pandemia pokazała jak ważne dla naszych gospodarek są zasoby cyfrowe – i w jaki sposób sieci i łączność, dane, sztuczna inteligencja, obliczenia superkomputerowe, a także podstawowe i zaawansowane umiejętności cyfrowe podtrzymują nasze gospodarki i społeczeństwa. Dzięki nim możliwe jest zdalne kontynuowanie pracy, śledzenie rozprzestrzeniania się wirusa, wydajniejsze poszukiwanie leków i szczepionek.
Wartości indeksu dla poszczególnych krajów wahają się od 0 do 100 pkt (najlepszy wynik). Indeks i ranking na nim oparty jest rezultatem analizy jakościowej i ilościowej danych, zebranych przez specjalistów. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.ec.europa.eu/info/index_en
Polska zajęła w indeksie DESI 2020 dopiero 23. miejsce, z wartością indeksu 45,0. W 2018 r. zajmowaliśmy jeszcze dalsze, bo 24. miejsce.
Przeciętna wartość indeksu dla całej Unii Europejskiej wyniosła 52,6. Trzeba w tym miejscu jednak odnotować, że wartość polskiego indeksu wzrosła z 37,7 w 2018 r., o 7,7 pkt, podczas gdy wzrost indeksu dla UE wyniósł w tym czasie tylko 6,1 pkt.

Indeks Gospodarki Cyfrowej i Społeczeństwa Cyfrowego 2020

  1. Finlandia 72,3
  2. Szwecja 69,7
  3. Dania 69,1 4. Holandia 67,7 22. Słowacja 45,2 23. Polska 45,0 24. Cypr 44,0 25. Włochy 43,6

Czołówka rankingu to: Finlandia, Szwecja, Dania i Holandia. Wartość indeksu dla Finlandii wynosi 72,3 pkt a dla Polski – 45. Taki jest obecnie nasz dystans do najbardziej zaawansowanego w cyfryzacji gospodarki i społeczeństwa kraju Unii Europejskiej.
Spośród nowych krajów UE przed nami są niemal wszystkie nowe kraje członkowskie; za nami są tylko Rumunia i Bułgaria. Choć także Włochy, Grecja i Cypr. Niemcy zajmują w rankingu 11 miejsce.
Indeks jest średnią ważoną pięciu czynników; są to 1. Łączność, 2. Kapitał ludzki, 3. Korzystanie z usług internetowych, 4. Integracja technologii cyfrowej i 5. Cyfrowe usługi publiczne. W każdym z tych czynników (zakresów) oblicza się także subindeksy. Te pięć czynników opiera się na 37 wskaźnikach monitorujących.
W zakresie łączności Polska zajmuje 15 miejsce (w 2018 r. było to 18 miejsce) z wartością wynoszącą tu 51,3, przy średniej unijnej 50,1 pkt. Wysoką wartość osiągnęliśmy także w zakresie zasięgu 4G, szybkich łączy szerokopasmowych oraz wykorzystania mobilnych usług szerokopasmowych.
Zerową wartość otrzymaliśmy natomiast dla gotowości na wdrożenie 5G (przy średniej unijnej 21 proc.). Jednak we wszystkich szczegółowych wskaźnikach z tej kategorii osiągnęliśmy postępy w porównaniu z 2018 r.
W zakresie kapitału ludzkiego Polska zajmuje 22 miejsce (w 2018 r. – 24) z wartością 37,3 przy średniej unijnej 49.3 – czyli różnica na naszą niekorzyść wynosi aż 12 pkt.
Najwyżej (chociaż z jednoczesnym spadkiem) oceniono podstawowe umiejętności cyfrowe i informatyczne polskiego społeczeństwa (44 – 46 proc. osób), jednakże średnia dla całej UE jest wyższa, bo wynosi 58 – 61 proc. Nisko zostały ocenione także ponadpodstawowe umiejętności cyfrowe Polaków: 21 proc. wobec 33 proc. w UE.
W tym miejscu wypada podkreślić, że umiejętności cyfrowe wchodzą w zakres unijnego Programu Operacyjnego Polska Cyfrowa. W Polsce sfinalizowano też prace nad projektem nowego programu: Rozwoju Kompetencji Cyfrowych, który będzie się koncentrował na umiejętnościach cyfrowych potrzebnych obywatelom, specjalistom technologii informacyjnych i komunikacyjnych oraz pracownikom małych i średnich przedsiębiorstw i administracji publicznej.
Trwają także prace nad nowym Programem Operacyjnym Polska Cyfrowa na lata 2021-2027, który będzie obejmował wspieranie rozwoju sieci szerokopasmowych, podnoszenia oraz zmiany kwalifikacji, elektronicznej administracji i telemedycyny, umiejętności cyfrowych, a także ma służyć zdobywaniu umiejętności potrzebnych w przyszłości.
W zakresie korzystania z usług internetowych Polska zajmuje 23 miejsce (w 2018 r. – 24) z wartością wynoszącą 49,6, przy średnej unijnej 58. Niemal we wszystkich czynnikach z tego zakresu osiągnęliśmy postęp w ostatnich trzech latach. Dorównujemy krajom UE pod względem odsetka użytkowników sieci społecznościowych czy osób zdobywających w internecie wiadomości. Odstajemy natomiast w dziedzinie elektronicznych usług bankowych oraz handlu elektronicznego. W dalszym ciągu wysoki jest w Polsce także odsetek (15 proc.) osób, które nigdy nie skorzystały z internetu – takich osób w UE jest zaledwie 9 proc.
W zakresie integracji technologii cyfrowej Polska zajmuje 25 miejsce (w 2018 r. – 26) z wartością 26,2 pkt., przy średniej unijnej 41,4, czyli z różnicą aż 15,2 pkt. Odnotowaliśmy tu postęp z 21 pkt na 26,2, ale praktycznie w każdej dziedzinie z tej kategorii poważnie odstajemy. Jedynie w zakresie elektronicznej wymiany informacji, w której bierze udział 29 proc. przedsiębiorstw przy średniej unijnej 34 proc., różnica na naszą niekorzyść nie jest porażająca.
Natomiast w obszarze cyfrowych usług publicznych, Polska zajęła 20 miejsce (bez zmian od 2018 r.) z wartością wynoszącą 67,4 pkt., przy średniej unijnej 72 pkt. Mimo, że w rankingu nie awansowaliśmy, to jednak wartość indeksu w tym zakresie wyraźnie wzrosła: z 54,9 pkt. w 2018 do 67,4 w 2020 r., czyli o 12,5 pkt. W tym czasie średnia unijna jednak także istotnie wzrosła: z 61,8 w 2018 r. do 72,0 w 2020 r. Ale w tej kategorii w każdej szczegółowej dziedzinie osiągnęliśmy postęp.
Na koniec warto porównać pozycję Polski w zakresie gospodarki cyfrowej i społeczeństwa cyfrowego z Finlandią, która zajmuje pierwsze miejsce w indeksie DESI 2020.
Wartość indeksu Finlandii wynosi w 2020 r. 72,3 pkt, przy średniej unijnej 52,6 i postępie o 9,5 pkt w porównaniu z 2018 r.
W zakresie łączności Finlandia zajęła dopiero 9 miejsce (choć od 2018 r. awansowała z 13 miejsca), z ilością 59,2 pkt., przy średniej unijnej 50,1. W zakresie kapitału ludzkiego zajmuje pierwszą pozycję od trzech lat, z wartością subindeksu 78,4 pkt., przy średniej unijnej 49,3. Tu dystans na jej korzyść jest bardzo wyraźny.
Pierwsze miejsce zajmuje Finlandia także pod względem użytkowania usług internetowych (awansując z czwartego od poprzedniego rankingu). Osiągnęła w tym zakresie 76,3 pkt. przy średniej unijnej 58 pkt. W obszarze integracji technologii cyfrowej Finlandia zajmuje drugie miejsce z 67 pkt., awansując z piątej pozycji. Osiągnęła postęp o ponad 10 pkt. w porównaniu z 2018 r. , podczas gdy przeciętny postęp w krajach UE wyniósł tu tylko 3,6 pkt.
Jeśli zaś chodzi o cyfrowe usługi publiczne, Finlandia zajęła czwarte miejsce, spadając o jedną pozycję od 2018 r., z ilością 87 pkt. przy średniej unijnej 72 pkt. Godna podkreślenia jest też jej najwyższa pozycja w zakresie rozwoju elektronicznych usług administracyjnych (e-rząd) – 94 proc. przy średniej unijnej 67 proc.

Uzależnieni od węgla

W wyniku rządów PIS zatrzymała się transformacja energetyczna w Polsce. Jesteśmy najgorsi w całej Unii Europejskiej i spadamy coraz niżej w rankingu państw wdrażających odnawialne źródła energii.

Indeks Transformacji Energetyki 2020 (Energy Transition Index – ETI) pokazuje, jak wygląda przejście sektora energetycznego z surowców kopalnych, w tym ropy naftowej, gazu ziemnego i węgla, na odnawialne źródła energii, takie jak wiatr, słońce, a także baterie litowo-jonowe. Chodzi więc o rosnący udział energii odnawialnej w dostawach energii ogółem..
Indeks ten opracowywany i publikowany jest od kilku lat i obejmuje obecnie swymi badaniami 115 krajów (90 proc. ludności świata, 93 proc. światowej produkcji energii i 98 proc. światowego produktu brutto). Prace nad nim organizuje wyspecjalizowany, składający się z przedstawicieli 23 organizacji oraz z 17 indywidualnych ekspertów zespół badawczy, pracujący pod auspicjami Światowego Forum Ekonomicznego lecz wyrażający własne opinie.
Prace nad indeksem wpisują się harmonijnie w Agendę ONZ 2030 (Cele Zrównoważonego Rozwoju). Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.weforum.org.
W konstrukcji indeksu zespół posługuje się 40 ilościowymi i jakościowymi wskaźnikami pomiaru i korzysta z wysoce wiarygodnych źródeł danych. W Indeksie Transformacji Energetyki 2020 uwzględnia się także wpływ pandemii COVID-19. Indeks ETI jest średnią ważoną tych 40 wskaźników.
Spośród wszystkich krajów objętych badaniem, 94 kraje poprawiły swoje wskaźniki: stanowią one 70 proc. ludności świata i 70 proc. światowej emisji dwutlenku węgla. Jednak tylko Argentyna, Bułgaria, Chiny, Czechy, Indie, Irlandia, Włochy, Słowacja i Ukraina wykazały istotne postęp, podczas gdy takie kraje jak Brazylia, Kanada, Iran i Stany Zjednoczone wykazują stagnację bądź regres.
W dalszym ciągu Szwecja jest w czołówce rankingu, wraz ze Szwajcaria, i Finlandią. Tylko Francja i Wielka Brytania spośród krajów grupy G-20 znalazły się w pierwszej dziesiątce krajów rankingu ETI.
Na samym końcu rankingu plasują się: Wenezuela, Kamerun, Nigeria, Liban i Haiti (z indeksem 36 proc.) .
Wartości indeksu dla poszczególnych krajów wahają się od 0 do 100 proc. (najlepszy). Indeks i ranking na nim oparty jest rezultatem analizy jakościowej i ilościowej danych, zebranych przez specjalistów wspomnianego zespołu badawczego.
Polska zajęła w Indeksie Transformacji Energii 2020 dopiero 69. miejsce, z wartością indeksu 52,9 proc. W 2018 r. zajmowaliśmy 67. miejsce, co oznacza spadek o dwie pozycje.

Indeks Transformacji Energetycznej 2020

  1. Szwecja 74,2
  2. Szwajcaria 73,4
  3. Finlandia 72,4
  4. Dania 72,2
  5. Norwegia 72,2 67. Turcja 53,1 68. Boliwia 53,0 69. Polska 52,9 70. Indonezja 52,4 71.Dominikana 52,4

Czołówka rankingu to: Szwecja, Szwajcaria, Finlandia, Dania i Norwegia. Wartość indeksu dla Szwecji wynosi 74,2 proc. a dla Polski – 52,9 proc. Taki jest obecnie dystans do najbardziej zaawansowanego w transformacji energii kraju na świecie.
Wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej zajmujemy ostatnie miejsce. Spośród nowych krajów UE przed nami są wszystkie te kraje: np. Litwa zajmuje 15 miejsce, Łotwa 16 a ostatnie przed Polską zajmuje Bułgaria, która jest na 61 miejscu.
Niemcy zajmują w rankingu 20 miejsce, USA dopiero – 32., Chiny – 78 a Rosja 80. Spośród sąsiadów: Ukraina – 102 miejsce, a Białoruś nie jest notowana w tym indeksie.

Gospodarka 48 godzin

Działki w górę?
Jak informują niektóre portale poświęcone nieruchomościom, w Polsce nastąpił wielki wzrost zainteresowania kupnem działek za miastem. Ma to być związane z epidemią koronawirusa – bo własna działka umożliwia wypoczynek z dala od innych ludzi. Największym zainteresowaniem cieszą się podobno działki na Mazurach oraz Warmii, gdzie w maju ceny miały pójść w górę o ponad jedną czwartą w porównaniu z majem 2019 r., zaś liczba zapytań o możliwość zakupu działki w tym rejonie zwiększyła się ponad dwukrotnie. Nie wiadomo jednak na razie, czy i jaki jest faktyczny wzrost cen transakcyjnych działek – oraz czy nie mamy tu do czynienia tylko z akcją promocyjną, której celem jest “podgrzanie” rynku nieruchomości. Z drugiej strony, liczba zapytań o możliwość zakupu mieszkania miała zmniejszyć się o jedną czwartą, co jednak jak na razie ponoć nie spowodowało zauważalnego spadku cen lokali mieszkalnych. Jak podaje Business Insider, w Zakopanem wystawiono na sprzedaż najdroższą działkę w Polsce, zlokalizowaną pod Gubałówką – właściciel zażądał 985 zł za metr kwadratowy. Oczywiście nie znalazł kupca za taką cenę, tym bardziej, że pod Gubałówką raczej trudno liczyć na możliwość odizolowania się od innych ludzi.

PiS dołuje giełdę
Polska giełda papierów wartościowych zarówno w skali 2019 roku, jak i całego ostatniego dziesięciolecia należała podobno do najgorszych rynków akcji na świecie. “Indeks WIG20 znalazł się wśród najgorszych indeksów giełdowych na świecie. W skali roku bryluje w niechlubnym gronie indeksów afrykańskich czy z krajów Bliskiego Wschodu” – stwierdza Business Insider, dla którego indeksy giełdowe tych państw są symbolem ostatecznego upadku. Ale w rzeczywistości, z warszawską giełdą nie jest źle. Wprawdzie indeks największych spółek WIG20 w ubiegłym roku zjechał o 5,6 proc, bo pod rządami PiS coraz gorzej radzą sobie duże firmy państwowe należące do tego indeksu. Już jednak indeks informatycznych wzrósł aż o 42,3 proc., zaś indeks firm z branzy nieruchomości o 28,7 proc. Główny indeks WIG urósł bardzo nieznacznie – o 0,25 proc. Stołeczna giełda osiągnęła w ubiegłym roku przyzwoity zysk netto wynoszący 119,32 mln zł. Niestety, to mniejszy zysk, niż w 2018 r, gdy GPW zarobiła 183,68 mln zł. Spadek zysku był jednak nie do uniknięcia, gdyż GPW jest także firmą państwową, więc pod rządami PiS musi osiągać coraz gorsze wyniki, na co nic nie można poradzić. Tym niemniej PiS-owski prezes warszawskiej giełdy Marek Dietl był zadowolony z ubiegłorocznych rezultatów i powiedział: “Wprowadzone w ostatnich dwóch latach zmiany w ramach strategii GPW2022 pozwoliły nam obronić poziom obrotów lepiej niż innym giełdom europejskim. Kierunki rozwoju obrane w 2018 roku okazały się właściwe. Innowacyjne rozwiązania zostały docenione. W 2019 r. nastąpił wzrost znaczenia warszawskiego parkietu”. Ponadto, kto miał nosa i dobre informacje, mógł na GPW zarobić prawdziwe kokosy. „Złotym strzałem” okazał się zakup akcji firmy CD Projekt, która stworzyła grę „Wiedźmin”. W dziesięcioleciu 2009 – 2019 r. kurs jej akcji wzrósł aż o ok. 22 tysiące procent, co było rekordem na GPW.

Znowu trochę ubyło pokoju

Wbrew wrażeniu jakie usiłuje stworzyć rząd PiS, Polsce daleko do najbardziej pokojowych krajów świata.
Światowy Indeks Pokoju (Global Peace Index) jest opracowywany i publikowany od 14 lat. Obejmuje obecnie swymi badaniami 163 kraje (99,7 proc. ludności świata). Prace nad nim organizuje i prowadzi Instytut Ekonomii i Pokoju (The Institute for Economics & Peace), który jest organizacją pozarządową non profit z siedzibą w Sydney (z oddziałami w Nowym Jorku, Meksyku, Brukseli i Hadze).
W konstrukcji tego indeksu Instytut posługuje się aż 23 ilościowymi i jakościowymi wskaźnikami pomiaru i korzysta z wysoce wiarygodnych źródeł danych. Bada zagadnienia pokoju w trzech przekrojach: bezpieczeństwo osobiste i społeczne, wewnętrzne i zewnętrzne trwające konflikty oraz kwestia militaryzacji. W Indeksie 2020 uwzględnia się także wpływ pandemii COVID-19.
W skali światowej średni Indeks Pokoju pogorszył się w ciągu ostatniego roku o 0,34 proc. (a o 2,5 proc. od 2008 r.). Niewiele – ale było to już dziewiąte pogorszenie indeksu w ciągu ostatnich 12 lat. Jego spadek wystąpił w 80 krajach, w pozostałych indeks się poprawił.
W dalszym ciągu Islandia jest w czołówce rankingu, jako najbardziej pokojowy kraj na Świecie. Wraz z Nową Zelandią, Austrią, Portugalią i Danią. W końcu rankingu znajdują się: Afganistan, Syria, Irak, Sudan Południowy i Jemen. Indeks i pełny raport można znaleźć na stronie: www.economicssandpeace.org.
Jeśli chodzi o kwestie militaryzacji, to wskaźniki uległy poprawie: liczba żołnierzy w przeliczeniu na 100.000 mieszkańców obniżyła się w 113 krajach zaś wydatki na cele zbrojeniowe w relacji do produktu krajowego brutto obniżyły się w 100 krajach.
Wpływ ekonomiczny wojen, protestów i buntów społecznych na PKB w skali świata 2019 r. oblicza się na 14,5 bilionów USD (wg parytetu siły nabywczej), co stanowi 10,6 proc. światowego produktu brutto a w przeliczeniu na jedną osobę: 1.909 USD. Oblicza się także, że naturalne straty ekonomiczne w środowisku w skali świata wzrosły z 50 mld USD w 1980 r. do 200 mld USD rocznie w ostatniej dekadzie.
Wartości indeksu dla poszczególnych krajów wahają się od 1,0 (najlepszy wynik) do 5,0 (najgorszy wynik). Jest on rezultatem analizy jakościowej i ilościowej danych zebranych przez specjalistów organizacji pokojowej.
Polska zajęła 29 miejsce w Indeksie Pokoju 2020, z wartością indeksu 1,657. W 2007 r. zajmowaliśmy 27. miejsce.
Globalny Indeks Pokoju 2020 1.Islandia 1,078 2.Nowa Zelandia 1,196 3.Portugalia 1,247 4.Austria 1,275 27.Katar 1,616 28.Bułgaria 1,628 29.Polska 1,657 30.Estonia 1,680 31.Włochy 1,690 Czołówka rankingu to: Islandia, Nowa Zelandia, Portugalia, Austria i Dania. Wartość Indeksu Pokoju dla Islandii wynosi 1,078 a dla Polski – 1,657. Taki jest obecnie nasz dystans do najbardziej pokojowego kraju na Świecie.
Wśród krajów członkowskich Unii Europejskiej zajmujemy dopiero 17. miejsce. Spośród nowych krajów UE przed nami są: Czechy (8), Słowenia (11), Rumunia, Węgry, Słowacja, Chorwacja i Bułgaria (28). Za nami tylko: Estonia (30), Łotwa i Litwa (36).
Niemcy zajmują wśród krajów UE 16 miejsce. Natomiast USA – 121. miejsce na świecie. Chiny są 104, a Rosja – dopiero 154. Spośród naszych sąsiadów Białoruś ma 94 miejsce, a Ukraina – 148.
Natomiast wśród wszystkich krajów Europy, Polska zajmuje 20. miejsce w rankingu pokojowości na 36 państw europejskich. Ostatnie miejsce zajmuje Turcja (150 wśród wszystkich krajów świata).
Europa według tego indeksu kwalifikuje się jako najbardziej pokojowy region świata – średnia wartość Indeksu Pokoju wynosi 1,650, a wśród 20 najbardziej pokojowych krajów świata aż 13 to kraje europejskie. Niestety wśród nich nie znalazła się Polska.
Najmniej pokojowy region w skali świata to Bliski Wschód i Północna Afryka – tam średnia wartość indeksu wynosi 2,513.
Raport odnotowuje także, że 873 mln osób na świecie wciąż cierpi głód. Jeszcze więcej, bo ponad 2 mld osób cierpi na brak wody. W 97 krajach wzrosły wskaźniki aktywności terrorystycznej, chociaż trzeba przyznać, że liczba ofiar śmiertelnych wskutek terroryzmu spadła.
Gdyby rozpatrywać oceny zawarte w raporcie według wymienionych na początku trzech kategorii to trzeba stwierdzić, że w dziedzinie bezpieczeństwa osobistego i społecznego do pierwszej piątki należą: Islandia, Singapur, Japonia, Norwegia i Szwajcaria. W drugiej dziedzinie (stabilności pokojowej czyli braku wojny) prowadzą Botswana, Mauritius, Singapur, Urugwaj i Bułgaria. Natomiast w kategorii trzeciej, czyli militaryzacji, do najmniej zbrojących się krajów należą Islandia, Węgry, Nowa Zelandia, Słowenia i Mołdawia. Najgorsze miejsca w tej ostatniej dziedzinie zajmują: USA, Rosja, Korea Północna, Izrael i Francja.
Przy 29. miejscu w całości Indeksu Pokoju, nasz kraj w tych trzech kategoriach zajmuje następujące miejsca: w pierwszej dziedzinie – 33 miejsce, w drugiej – 49, a miejsce i w trzeciej – 29 miejsce.

Walka byka z niedźwiedziem

Gracze giełdowi w Polsce wrócili na parkiet. Czy to jest jednak odpowiedni moment na kupowanie akcji?
Kolejne tygodnie następujące po marcowym dołku były okresem bezprecedensowych wzrostów na rynkach akcyjnych. W szczególności, w przypadku rynku polskiego, stało się to również za sprawą powrotu na rynek inwestorów indywidualnych.
Jak raportują biura maklerskie, ilość rachunków otwieranych w marcu i kwietniu wzrosła nawet kilkunastokrotnie w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku, oraz parokrotnie wobec lutego i stycznia 2020 r. Czy obecnie jest więc dobra pora na inwestowanie w akcje?
Aktywność inwestorów na rynku wzrosła w okresie marzec – kwiecień br. o 100-200 proc. (w zależności od biura maklerskiego), w stosunku do pierwszych dwóch miesięcy tego roku.

-Przypadek Polski jest o tyle szczególny, że w ostatnich kilku latach aktywność giełdowa statystycznego inwestora znacząco spadła, tak naprawdę nigdy nie wracając do poziomu z czasów największych prywatyzacji czy okresu hossy lat 2006-2008 – komentuje ekspert Kamil Hajdamowicz, zarządzający aktywami TU Vienna Life.
W kwietniu tego roku obroty na stołecznej giełdzie papierów wartościowych wzrosły o 71 proc. rok do roku. W okresie marzec-kwiecień wzrost ten wyniósł 65 proc. Aktywność inwestorów była w tym czasie o 39 proc. wyższa niż w styczniu i lutym bieżącego roku. Liczby mówią same za siebie, a wzrost zainteresowania GPW jest więcej niż widoczny.
Umiarkowany entuzjazm inwestorów widoczny jest również w przypadku funduszy inwestycyjnych. Przewaga nabyć nad umorzeniami w kwietniu wyniosła (łącznie, dla wszystkich funduszy akcyjnych), ponad 600 mln PLN.
Skąd ta popularność akcji w ostatnim okresie? Jednym z powodów są oczywiście drastyczne obniżki stóp procentowych, które bezpośrednio przełożyły się na duży spadek oprocentowania lokat. Co prawda realne stopy procentowe (to jest po uwzględnieniu inflacji) są w Polsce ujemne od dłuższego czasu, ale ta tendencja była przez długi czas ignorowana, w stuacji gdy można było nominalnie zarobić na lokacie 1,5-2 proc.
Obecnie, pomijając wszelkiego rodzaju promocje, najbardziej atrakcyjne standardowe lokaty są oprocentowane w przedziale 0,6-1,4 proc. a średnio są to wartości dużo niższe. Należy też zauważyć, że już przed kryzysem spowodowanym pandemią koronawirusa na GPW niewiele się działo. Stopa zwrotu z indeksu WIG w miesiącach sierpień – styczeń, czyli w ciągu 6 miesięcy poprzedzających spadki na GPW, wyniosła minus 3 proc.

– Oczywiście nie wszyscy inwestują środki w akcje. Rynek nieruchomości, pomimo pewnych perturbacji, dalej wydaje się atrakcyjny. Detaliczne obligacje skarbowe do końca kwietnia również oferowały w miarę przyzwoite oprocentowanie. Rynek akcji, przynajmniej w okresie podwyższonych obrotów, gwarantuje jednak płynność i pozwala szybko wyjść z inwestycji – dodaje Kamil Hajdamowicz.
Czy obecnie jest więc dobry moment na inwestowanie w akcje? Za tym, że warto inwestować obecnie w akcje przemawia kilka czynników:

  1. Mamy w Polsce niskie oprocentowanie lokat bankowych, przynoszące realne straty wartości posiadanych środków.
  2. Jest duża ilość pieniądza w gospodarce, z uwagi na „dodruk” pieniądza przez banki centralne
  3. Widzimy postępujący powrót do normalnego życia po okresie zamknięcia gospodarek.
  4. Na wielu rynkach, w tym w Polsce, w dalszym ciągu istnieje przestrzeń do wzrostów.
  5. W przyszłym roku możliwe jest odbicie gospodarcze, a rynki akcji dyskontują przyszłość
    Dlaczego zaś nie inwestować obecnie w akcje? Także i po temu jest kilka powodów. 1. Spora część wzrostów już się dokonała, część rynków znajduje się w okresie przesilenia. 2. Nie znamy wszystkich negatywnych skutków zamknięcia gospodarek oraz możliwego dalszego przebiegu pandemii. 3. Rynki akcji, w szczególności w Stanach Zjednoczonych, znajdują się blisko rekordowych poziomów, co w przypadku pojawienia się negatywnych informacji może skłonić inwestorów do realizacji zysków i wyprzedaży akcji. 4. Zyski spółek w najbliższych kwartałach mogą drastycznie spaść, co sprawia, że ich obecne wyceny są już bardzo wywindowane. 5. Koszty dzisiejszego zaangażowania finansowego w walkę z pandemią niestety negatywnie wpłyną na gospodarkę w przyszłości.
  6. W dalszym ciągu prawdopodobna jest druga fala korekty, która stworzy nowe okazje dla inwestorów. – Jak widać, nie ma dobrej podpowiedzi, czy obecnie wchodzić na rozpędzony rynek akcji. Warto też pamiętać, że wbrew klasycznym teoriom inwestorzy często ignorują zarówno pojawiające się negatywne informacje, jak i sygnały ostrzegawcze, że otoczenie się pogarsza. Pamiętajmy również, że zarówno decyzja o inwestowaniu, jak i jej brak wiąże się z określonym kosztem. W przypadku inwestycji jest to koszt ryzyka, w przypadku braku inwestycji jest to koszt utraconych korzyści, gdy rynki rosną – dodaje Kamil Hajdamowicz.
    Najłatwiej z reguły odpowiedzieć na pytanie, kiedy na pewno nie inwestować. Jest to mocno powiązane zarówno z naszą wiedzą i doświadczeniem inwestycyjnym, sytuacją materialną, jak i nastawieniem do ryzyka.
    Najczęstsze błędy, jakie można popełnić przy zakupie akcji wynikają z naszych ograniczeń poznawczych i emocjonalnych, których możemy sobie nie uświadamiać. Tymczasem mogą one zaważyć na naszej porażce, bądź sukcesie.