Koszykówka: Mike Taylor idzie na Kowno

Od 4 czerwca w Gliwicach reprezentacja Polski koszykarzy przygotowuje się do udziału w kwalifikacyjnym turnieju do igrzysk w Tokio, który w dniach 29 czerwca – 4 lipca odbędzie się w Kownie.

Na zgrupowaniu nie zjawili się wszyscy gracze powołani przez trenera biało-czerwonych Mike’a Taylora. Przyczyny absencji były różne. Mateusz Ponitka i Tomasz Gielo dopiero wracają do zdrowia po kontuzjach, Michał Sokołowski walczy jeszcze w Izraelu w play off, a Aleksander Balcerowski i A.J. Slaughter dopiero zakończyli rozgrywki w hiszpańskiej ACB i wybrali się na krótki wypoczynek. A Slaughter ma jeszcze zobowiązanie do wypełnienia – kontrakt z drużyną Al Kuwait SC, którą ma wesprzeć w mistrzostwach Zatoki Perskiej, które potrwają od 18 do 26 czerwca. Lider naszej koszykarskiej reprezentacji dołączy zatem do kolegów dopiero tuż przed rozpoczęciem turnieju w Kownie. Z opóźnieniem ma też dotrzeć Aaron Cel.
Wedle pierwotnych planów biało-czerwoni mieli rozegrać w Arenie Gliwice pięć meczów kontrolnych, ale do grona sparingowych rywali naszej reprezentacji dopisano ekipę Łotwy, z którą nasi koszykarze zagrają 18 czerwca. Turniej kwalifikacyjny do igrzysk olimpijskich w Tokio zostanie rozegrany w dniach 29 czerwca – 4 lipca w Kownie. Polska zagra w jednej grupie z Angolą i Słowenią, a w drugiej grupie zmierzą się ekipy Litwy, Wenezueli i Korei Południowej). Awans do olimpijskiego turnieju wywalczy tylko zwycięzca turnieju.
Kadra Polski:
A.J. Slaughter, Łukasz Koszarek, Andrzej Mazurczak, Łukasz Kolenda, Jakub Garbacz, Michał Michalak, Adam Waczyński, Mateusz Ponitka, Michał Sokołowski, Jarosław Zyskowski, Tomasz Gielo, Aaron Cel, Aleksander Dziewa, Adam Hrycaniuk, Damian Kulig, Dominik Olejniczak, Aleksander Balcerowski.
Terminarz meczów w Arenie Gliwice:
Energa Cup 2021: Polska – Meksyk (12 czerwca, godz. 18:00); Rosja – Tunezja (12 czerwca, godz. 20:30); Mecz o 3. miejsce (13 czerwca, godz. 18:00); finał (13 czerwca, godz. 20:30).
Mecze kontrolne:
Polska – Tunezja (16 czerwca), Polska – Łotwa (18 czerwca), Polska – Brazylia (22 czerwca), Polska – Brazylia (23 czerwca).

Mistrzostwo dla Stali Ostrów Wielkopolski

Koszykarze zespołu Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski w finałowych zmaganiach „do czterech zwycięstw” pokonali obrońcę tytułu Enea Zastal BC Zielona Góra 4-2 i po raz pierwszy w historii wywalczyli mistrzostwo Polski.

Zwycięstwo ekipy z Ostrowa Wielkopolskiego w 87. sezonie polskiej ekstraklasy koszykarzy trzeba uznać za niespodziankę. W rundzie zasadniczej BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski z dorobkiem 50 punktów zajął dopiero trzecią lokatę, ustępując obrońcom mistrzowskiego tytułu Enei Zastalowi BC Zielona Góra (57 pkt) i Legii Warszawa (51 pkt). Kolejne lokaty w tabeli Energa Basket Ligi zajęły: WKS Śląsk Wrocław (50 pkt), Trefl Sopot (49), Start Lublin (47), King Szczecin (47), Spójnia Stargard (46), MKS Dąbrowa Górnicza (44), Polski Cukier Toruń (42), Enea Astoria Bydgoszcz (42), GTK Gliwice (41), Anwil Włocławek (40), HydroTruck Radom (40). Zespoły Asseco Arki Gdynia (38 pkt) i Polpharmy Starogard Gdański (36 pkt) zakończyły rozgrywki na miejscach 15. oraz 16. i zostały zdegradowane do niższej ligi.
W fazie play off w ćwierćfinale Zastal Zielona Góra pokonał Spójnię Stargard 3–1 (90:70, 89:74, 77:82, 91:80), Legia Warszawa wygrała z Kingiem Szczecin 3–1 (99:91, 90:67, 81:88, 79:72), Stal Ostrów zwyciężyła Start Lublin 3–1 (106:81, 94:100, 87:83, 109:101), a Śląsk Wrocław pokonał 3–1 Trefl Sopot (76:71, 91:72, 90:92, 83:81).
W półfinale Zastal Zielona Góra wygrał 3–0 ze Śląskiem Wrocław (97:90, 87:76, 80:75), natomiast Legia Warszawa przegrała 0–3 ze Stalą Ostrów Wielkopolski (80:85, 67:80, 87:95). W rywalizacji o brązowy medal rozegranej w formule „do dwóch zwycięstw” Śląsk Wrocław pokonał Legię Warszawa 2-1 (72:84, 84:73, 86:85)
Walka o mistrzostwo Polski między zespołami Zastalu Zielona Góra i BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski toczyła się z powodu ograniczeń epidemicznych w turniejowej „bańce”, którą zorganizowano na obiektach Stali w Ostrowie Wielkopolskim. Zespoły rywalizowały o tytuł w formule „do czterech zwycięstw”. Zastal zaczął zmagania od zwycięstwa 89–75, potem Stal wygrywając 87:71 wyrównała stan rywalizacji na 1-1, a następnie w dwóch kolejnych spotkaniach pokonała zielonogórzan 90:81 i 95:80. W piątym spotkaniu wielkiego finału obrońcy tytułu zwarli jednak szyki i zwyciężyli 105:101, doprowadzając w rywalizacji do stanu 2-3, lecz w szóstym meczu ponownie zespół Stali okazał się lepszy wygrywając 92:85, a cała rywalizację 4-2.
To pierwszy mistrzowski tytuł wywalczony przez zespół poprowadzony przez 44-letniego chorwackiego trenera z polskim obywatelstwem Igora Milicicia. Świeżo upieczeni mistrzowie Energa Basket Ligi do nowego sezonu mają przystąpić ze znacznie większym budżetem, chcą bowiem zagrać w europejskich pucharach. W grę wchodzi start w EuroCupie lub Basketball Champions League. Wypada zatem wymienić skład drużyny, która wywalczyła pierwszy w historii złoty medal mistrzostw Polski. Barwy Arged BMSlam Stal Ostrów Wielkopolski w sezonie 2020/2021 reprezentowali: Amerykanie James Florence, Trey Kell, Chris Smith i Mark Ogden, Szwed Denzel Andersson, Fin Carl Lindbom, Gruzin Taurean Green, Chorwat Josip Sobin oraz Polacy – Jakub Garbacz, Kamil Nawrot, Dawid Rykowski, Szymon Ryzek, Marcin Pławucki i Łukasz Wojciechowski.
W poprzednim sezonie władze Polskiej Ligi Koszykówki ustalając końcową klasyfikację przerwanej z powodu pandemii koronawirusa rywalizacji, wyłoniły mistrza na podstawie punktacji wyliczonej po w meczach rozegranych do 12 marca. Przyjęta metoda premiowała niestety zespoły, które rozegrały większą liczbę spotkań, a nie te, które uzyskiwały lepsze wyniki. Decyzja była krytykowana jako wypaczająca sens sportowej rywalizacji. W tym sezonie władze PLK znów wywołały kontrowersję decydując o organizacji finałowych zmagań w turniejowej „bańce”, co samo w sobie naganne nie jest zważywszy na wciąż szalejącą pandemię, lecz wybór Ostrowa na gospodarza „bańki” dawał wyraźne fory ekipie Stali. To była decyzja nie fair wobec ekip Zastalu i Legii, czyli drużyn, które były wyżej w tabeli po rundzie zasadniczej. Stal Ostrów Wielkopolski zapłaciła PLK za prawo organizacji zmagań finałowych ponoć 350 tysięcy złotych, czym naraziła się na zarzut, że „kupili sobie mistrzostwo”. To oczywiście nieprawdziwa teza, bo jednak o sukcesie decydowały wydarzenia na parkiecie, ale władze PLK powinny dbać o zapewnienie wszystkim uczestnikom rywalizacji równych szans. A odpowiednich „neutralnych” obiektów w Polsce nie brakuje – choćby w Gliwice (w tamtejszej hali swoje mecze rozgrywa reprezentacja Polski), albo też Toruniu, Włocławku czy Gdyni. A tak pozostaną pretensje.

Wielki talent objawił się w koszykarskiej kadrze Polski

W ostatnim meczu eliminacji mistrzostw Europy 2022 reprezentacja Polski pokonała Rumunię 88:81. Biało-czerwoni już wcześniej mieli zapewniony awans, zatem selekcjoner naszej kadry Mike Taylor dał pograć zawodnikom z zaplecza. Szansę znakomicie wykorzystał 17-letni Jeremy Sochan, który zdobył 18 punktów.

Z powodu pandemii rozgrywki w grupach eliminacyjnych do przyszłorocznych mistrzostw naszego kontynentu rozgrywano w tzw. turniejowych bańkach. W minionym tygodniu gospodarzem zmagań kończących rywalizację w grupie A była Polska, a turniej rozegrano w hali sportowej w Gliwicach. Biało-czerwoni awans uzyskali w piątek, jeszcze przed meczem z Hiszpanią, który przegrali 88:89, bo w drugim spotkaniu ekipa Izraela pokonała Rumunię, pozbawiając ten zespół nawet matematycznych szans na wyprzedzenie trzeciej w tabeli polskiej drużyny. A z grupy do EuroBasketu 2022 awansowały trzy czołowe zespoły.
Awans z trzeciego miejsca
Tak więc niedzielne spotkanie reprezentacja Polski mogła potraktować treningowo i trener Mike Taylor nie omieszkał skorzystać z okazji do przetestowania w tym meczu kilku debiutantów, których powołał do kadry na turniej w Gliwicach. Tym bardziej, że od początku potyczki z Rumunami biało-czerwoni mieli wyraźną przewagę. Pierwszą kwartę wygrali 34:26, a w drugiej prowadzili już nawet 14 punktami. I wtedy Taylor posłał do gry 17-letniego Jeremy’ego Sochana, który tym samym został najmłodszym debiutantem w historii reprezentacji Polski.
Był to bardzo udany debiut, bo nastoletni koszykarz należał do czołowych graczy naszego zespołu i zdobył 18 punktów. Skuteczniejszy od niego w tym meczu był tylko Michał Michalak, zdobywca 24 pkt. Biało-czerwoni ostatecznie wygrali 88:81. W drugim niedzielnym spotkaniu grupy A aktualni mistrzowie świata Hiszpanie, którzy przyjechali do Gliwic w mocno rezerwowym składzie, pokonali Izrael 78:73. Te dwie drużyny również awansowały do turnieju finałowego, który od 1 do 18 września 2022 roku zostanie rozegrany w Czechach, Gruzji, Niemczech i Włoszech. Dla przypomnienia podajemy wyniki wszystkich poprzednich spotkań w grupie A: Rumunia – Hiszpania 71:84; Polska – Izrael 71:75; Hiszpania – Polska 69:80; Izrael – Rumunia 87:63; Rumunia – Polska 61:91; Izrael – Hiszpania 95:87; Izrael – Polska 78:72; Hiszpania – Rumunia 94:41.
Trener Mike Taylor po zakończeniu turnieju w Gliwicach nie krył zadowolenia z postawy swoich zawodników. „Wszyscy kadrowicze walczyli z zaangażowaniem w obu meczach, z Hiszpanią i Rumunią. Chciałbym jednak szczególnie pochwalić młodych graczy, którzy zagrali z rumuńską drużyną. Robili błędy, mieli wzloty i upadki, ale gracze ci rozwijali się w trakcie gry. Jestem przekonany, że oni są wielką przyszłością polskiej koszykówki. Jeremy Sochan pokazał olbrzymi talent i wielki potencjał, ale wszyscy debiutanci zasługują na pochwałę” – stwierdził amerykański selekcjoner biało-czerwonych.
Jeremy chciał grać dla Polski
Matką koszykarza jest Aneta Sochan, była zawodniczka Polonii Warszawa. W trakcie studiów w Stanach Zjednoczonych poznała późniejszego ojca Jeremy’ego. Ale od drugiego roku życia mieszkała z synem na Wyspach Brytyjskich, początkowo w Southampton, a potem w Milton Keynes. Jako nastolatek Jeremy występował w lokalnej drugiej lidze, ale po naradzie z rodzicami uznał, że w tym otoczeniu nie rozwinie się jako koszykarz. W 2019 roku wrócił do USA i podjął naukę w La Lumiere, jednej z renomowanych szkół średnich w USA. W Europie był już wtedy graczem rozpoznawalnym w juniorskich kategoriach wiekowych. Na mistrzostwach kontynentu kadetów zagrał po raz pierwszy w 2018 roku przeciwko w większości starszym rywalom, a rok później był MVP turnieju dywizji B, który Polska wygrała awansując do elity.
Do polskiej kadry młodzieżowej Sochan trafił za sprawą mamy, która pisała w tej sprawie do PZKosz i wysyłała filmiki z nagranymi koszykarskimi zagraniami syna. Jego talent na szczęście został w polskiej federacji zauważony i Jeremy w 2018 roku dostał zaproszenie zgrupowanie kadry kadetów. „Pierwsze dni były dla mnie bardzo trudne, bo nie znałem nikogo, ale ja jestem otwartym człowiekiem, a inni zawodnicy okazali się przyjaźnie nastawieni. Dzisiaj mam dużo znajomych w Polsce” – wspomina Jeremy, który bez problemu posługuje się językiem polskim. Tylko o koszykówce woli rozmawiać po angielsku.
Sochan mógłby występować też w reprezentacji Wielkiej Brytanii, nawet dostawał zaproszenia na mecze brytyjskiej kadry juniorów, ale odkąd zaczął grać w biało-czerwonych barwach, kontakt się urwał. „Polska to mój kraj, moja mama i większość rodziny pochodzi z Polski. Nawet mój ojciec był za tym, żebym grał w polskich barwach” – zapewnia Jeremy.
Gdyby nie pandemia, to Sochana prawdopodobnie nie byłoby teraz w Niemczech, tylko nadal uczyłby się w La Lumiere, a od nowego sezonu rozpocząłby studia na uczelni Baylor. Wiosną ubiegłego roku sytuacja w USA zaczęła się jednak pogarszać i rodzina Jeremy’ego postanowiła na jakiś czas przenieść się do Europy. On wybrał dla siebie akademię koszykarską w Ulm. Jej dyrektor Chris Ensminger, były amerykański koszykarz z udaną karierą w Bundeslidze, uważa, że ta współpraca daje korzyść obu stronom. „My pomagamy jemu w rozwoju, on pomaga nam wygrywać mecze. Obecność takiego zawodnika, zwłaszcza teraz, gdy zadebiutował w seniorskiej reprezentacji swojego kraju, pokazuje też graczom młodszych roczników, że warto u nas trenować” – przekonuje Ensminger. I dodaje: „Cieszy mnie, że Jeremy, w którego talent mocno wierzę, w swojej sportowej biografii będzie miał już na zawsze akademię w Ulm jako miejsce, z którego trafił do reprezentacji Polski”.

Awans koszykarzy mimo porażki

Hiszpanie zrewanżowali się Polakom za porażkę w pierwszym spotkaniu w eliminacjach do mistrzostw Europy w 2022 roku. W turnieju grupy A w Gliwicach mistrzowie świata tym razem pokonali biało-czerwonych 89:88.

Biało-czerwoni po tej porażce z bilansem dwóch zwycięstw i trzech porażek spadli na trzecie miejsce w grupie A, zaś Hiszpanie z ośmioma punktami awansowali na drugą pozycję. Losy awansu do mistrzostw Europy z tej grupy rozstrzygnęły się jednak wcześniej, po wygranym przez Izrael meczu z Rumunią 79:71. W EuroBaskecie 2022 zagrają Izrael, Hiszpania oraz Polska, a wyniki pozostałych do rozegrania dwóch spotkań, Polski z Rumunia i Hiszpanii z Izraelem, nie miały już znaczenia dla układu tabeli.
Mecz biało-czerwonych z Hiszpanami wzbudził duże zainteresowanie, chociaż mistrzowie świata przyjechali do Gliwic w mocno rezerwowym składzie. Ich trener, Sergio Scariolo, przywiózł grupę młodych zawodników, którzy w przyszłości mają stanowić o sile reprezentacji. Na razie są jej zapleczem. Ale w Gliwicach pokazali duży potencjał. Kapitalne spotkanie rozegrał zwłaszcza Jonathan Barreiro, który zdobył 24 punkty. Hiszpańskie media w swoich ocenach były zgodne, że to była świetna decyzja, aby sprawdzić tych zawodników na tle tak wymagającego rywala, jakim jest polska drużyna. I co ciekawe, porażkę biało-czerwonych uznały za sensację.
Inna sprawa, że nasi koszykarze równie dobrze mogli ten wyrównany mecz wygrać. Prowadzenie w nim zmieniało się 25 razy, a żadnej z drużyn nie udało się wypracować większej przewagi niż sześć punktów. Na 15 sekund przed końcem po kapitalnym rzucie Michała Michalaka – był remis po 88. O zwycięstwie reprezentacji Hiszpanii przesądziła decyzja sędziów, którzy akcję Adama Waczyńskiego pod koszem przy walce o zbiórkę uznali za faul i przyznali rywalom polskiej drużyny dwa rzuty wolne. Wykonujący je Fran Guerra trafił tylko raz, ale to wystarczyło aktualnym mistrzom świata do zwycięstwa.

48 godzin sport

Rekordzistka 60+ w maratonie
Niedzielny maraton w Osace przeszedł do historii z powodu znakomitego występu 62-letniej japońskiej biegaczki Mariko Yugety (na zdjęciu), która pobiła swój własny rekord świata w kategorii wiekowej K-60. Linię mety przekroczyła w czasie 2:52:13, poprawiając swój poprzedni wynik o ponad cztery sekundy. Niezwykłe w biegowych dokonaniach Yugety jest to, że chociaż regularnie staruje w biegach maratońskich od blisko 30 lat, to granicę trzech godzin złamała dopiero cztery lata temu i chociaż jest coraz starsza, to z każdym kolejnym rokiem śrubuje swoje życiowe rekordy. Kolejny start w maratonie zaplanowała 14 marca w Nagoi. Przygotowując się do kolejnych zawodów biegaczka miesięcznie przebiega podczas treningów blisko tysiąc kilometrów.

Wygrana polskich koszykarek z Białorusią w eliminacjach ME
Reprezentacja Polski w koszykówce kobiet pokonała Białoruś 68:56 i przedłużyła swoje szanse na awans do mistrzostw Europy. Mecz został rozegrany w Rydze w ramach miniturnieju w rygorze sanitarnym. Rywalkami Polek w grupie jest jeszcze prowadząca w stawce ekipa Wielkiej Brytanii, z którą biało-czerwone dwukrotnie przegrały. Awans do kontynentalnego czempionatu uzyskają najlepsze zespoły w dziewięciu grup eliminacyjnych oraz pięć zespołów z drugich miejsc z najlepszym bilansem. Drugie spotkanie z Białorusinkami i ostatnie grupowe nasza reprezentacja rozegra w sobotę 6 lutego.

Zmarła wybitna przed laty polska siatkarka
Polski Związek Piłki Siatkowej poinformował o śmierci byłej reprezentantki Polski Aleksandry Grochowskiej. Jako zawodniczka była wicemistrzynią świata i dwukrotną wicemistrzynią Europy. W reprezentacji Polski występowała pod panieńskim nazwiskiem Kubiak. Zadebiutowała w 1949 roku w spotkaniu Igrzysk Bałkańskich przeciwko Jugosławii. W biało-czerwonych barwach wywalczyła m.in. wicemistrzostwo świata (ZSRR 1952) oraz dwa srebrne medale mistrzostw Europy (1950, 1951). Ostatni raz w drużynie narodowej zagrała we wrześniu 1952 roku. W reprezentacji Polski wystąpiła w 36 spotkaniach. Zmarła w wieku 91 lat.

W rewanżu Portugalczycy nie dali polskim futsalistom szans
Reprezentacja Polski w futsalu w pierwszym spotkaniu eliminacji mistrzostw Europy sensacyjnie zremisowała z broniącą tytułu Portugalią 2:2, ale w rozegranym w środę 3 lutego w łódzkiej Atlas Arenie meczu rewanżowym przegrała 0:3. Biało-czerwonych czekają jeszcze potyczki z zespołami Norwegii i Czec. Awans na turnieju finałowego wywalczą zwycięzcy grup oraz siedem zespołów z drugich miejsc z najlepszym bilansem.

Przedwczesna śmierć byłego trenera kadry polskich alpejczyków
W minioną środę niespodziewanie w wieku 43 lat zmarł Vlado Kovar, były trener reprezentacji Polski w narciarstwie alpejskim. O śmierci słowackiego szkoleniowca, który kadrę polskich alpejczyków prowadził w latach 2010-2018, poinformował Polski Związek Narciarski.

Koniec zwycięskiej serii ZAKSY Kędzierzyn-Koźle
Asseco Resovia Rzeszów jako pierwsza drużyna w sezonie 2020/2021 pokonała ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle (3:2), przerywając serię zwycięstw podopiecznych trenera Nikoli Grbicia po 19 ligowych meczach wygranych z rzędu. Po raz ostatni PlusLidze kędzierzynianie przegrali 16 lutego 2020 roku z PGE Skrą Bełchatów 2:3. W niedzielę ulegli na swoim boisku Asseco Resovii także po tie-breaku, aler już trzy dni póżniej w Rzeszowie zrewanżowali się rywalom gromiąc ich gładko 3:0 (25:19, 25:18, 25:21). Kędzierzynianie pewnie przewodzą w tabeli PlusLigi z dorobkiem 60 punktów i przewagą trzynastu nad drugim Jastrzębskiem Węglem.

Wielki sukces koszykarzy Zastalu Zielona Góra

Koszykarze Zastalu Zielona Góra sprawili ogromną sensację pokonując w meczu ligi VTB giganta europejskiego basketu CSKA Moskwa 93:90. Zielonogórzanie z bilansem 10 zwycięstw i siedmiu porażek zajmują w piątą lokatę.

CSKA Moskwa dysponuje rocznym budżetem w wysokości 30 mln dolarów, może zatem pozwolić sobie na zatrudnienie nawet byłych graczy ligi NBA, jak najlepszego strzelca w Europie Mike’a Jamesa. Moskiewska ekipa to aktualny mistrz Euroligi, VTB (międzynarodowych rozgrywkach z udziałem drużyn z Europy Wschodniej) i rosyjskiej ekstraklasy, czyli najwyżej notowanych rozgrywek w Europie. Mistrz Polski Enea Zastal Zielona Góra ma trzykrotnie niższy budżet i takie też możliwości zatrudnienia klasowych zawodników. Ostatnie dwa mecze z ekipą z CSKA zielonogórzanie wysoko przegrywali, ale w tym sezonie Zastal zbudował niezłą ekipę, jedną z najmocniejszych w historii Polskiej Ligi Koszykówki. Jej liderem jest duński rozgrywający Iffe Lundberg, którego już w trakcie sezonu chciał wykupić m.in. Panathinaikos Ateny i którego obserwują nawet kluby NBA. Duńczyk w meczu z CSKA zdobył 26 punktów. Tylko jeden mniej zapisał na swoim koncie Kris Richard, bohater ostatniej akcji, która dała zwycięstwo Zastalowi. Innym kluczowym graczem jest podkoszowy Geoffrey Groselle. Wszyscy trzej wybijają się w polskiej lidze, co jest też niewątpliwą zasługą 50-letniego chorwackiego trenera Żana Tabaka, mistrza NBA z 1995 roku. Równie bogatą karierę Chorwat ma też w roli trenera – pracował m.in. w Realu Madryt i Sevilli, a teraz drugi sezon z rzędu przysparza sukcesów klubowi z Zielonej Góry.
Zastal w zeszłym sezonie zdobył mistrzostwo Polski i najlepsze w historii szóste miejsce w lidze VTB. Teraz drużyna, mimo niższego budżetu, chce powtórzyć ten sukces. Jest na dobrej drodze. W Energa Basket Lidze prowadzi z bilansem 21 zwycięstw i dwóch porażek, zaś w lidze VTB jest na gwarantującej awans do play-off piątej pozycji z dorobkiem 10 zwycięstw i siedmiu porażek. Liderem jest Zenit Petersburg, drugą lokatę zajmuje CSKA.

Wirus rozwala ligę NBA

Koronawirus i restrykcyjne zasady sanitarne wprowadzone przez NBA dziesiątkują kadry kolejnych drużyn i coraz więcej spotkań się nie odbyło. A sezon 2020/2021 rozpoczął się ledwie dwa tygodnie temu.

Obostrzenia wprowadzone z powodu pandemii są bardzo restrykcyjne. Jeśli któryś z zawodników miał kontakt z osobą zakażoną, trafia na kwarantannę. Aby uniknąć konieczności odwoływania meczów, NBA postanowiła rozszerzyć składy drużyn do 17 zawodników. Ale nie zawsze to wystarcza. Na przykład niedawno mecz Miami Heat z Boston Celtics został odwołany, bo jeden z graczy Heat otrzymał pozytywny wynik testu na koronawirusa i trzeba było odesłać na kwarantannę 13 zawodników mających z nim kontakt i klub nie miał ośmiu graczy zdolnych do gry. A taka liczba zawodników to minimum, żeby zespół został dopuszczony do rywalizacji.
Zdziesiątkowana została także kadra Boston Celtics, bo wypadło z niej przez zakażenia dziewięciu graczy, w tym lidera zespołu Jaysona Tatuma, ale na spotkanie z Heat mieli jeszcze ośmiu zdrowych koszykarzy. Nowych przypadków zakażeń wciąż jednak przybywa, ale władze NBA nie rozważają wstrzymania rozgrywek.

Mistrz tonie w długach

Prezydent Zielonej Góry Janusz Kubicki wyjawił za pośrednictwem mediów społecznościowych, że Zastal Enea BC, sportowa duma miasta, pięciokrotny mistrz Polski w koszykówce mężczyzn, jest zadłużony na blisko 10 mln złotych.

O tym, że zielonogórski klub tonie po uszy w długach, wiadomo było już od dawna, a faktu tego nie krył nawet właściciel Zastalu Enea BC Janusz Jasiński. Tajemnicą była tylko wysokość zadłużenia, ale po wpisie prezydenta Zielonej Góry na Facebooku wyszło na jaw, że kwota niespłaconych zobowiązań dobija do bariery 10 mln złotych. „Zespół wielokrotnie sprawiał nam wielką radość a teraz… a teraz? Z jednej strony widzę jak pięknie grają, a z drugiej wiem, że klub tonie w długach. W tamtym sezonie właściciel zapewniał, że klub ma wprawdzie długi, ale można je spłacić i wychodzi na prostą, dlatego prosi o dalsze wsparcie miasta. My jednak chcieliśmy wiedzieć ile jest tego długu, bo planowaliśmy zakupić akcje klubu i była to dla nas kluczowa informacja. Niestety, już po wstępnej analizie okazało się, że klub jest bankrutem. Gdyby miasto zdecydowałoby się na taki krok, to prezydentowi groziłoby więzienie za świadome działania na jego szkodę” – napisał prezydent Kubicki na Facebooku.
Władze Zielonej Góry były skłonne wesprzeć koszykarski klub finansowo kwotą około czterech milionów złotych, a na zwrot deklarowanych przez Jasińskiego dwóch milionów zadłużenia miały zostać przeznaczone wpływy ze sprzedaży biletów i z wpłat od sponsorów. Ale gdy w na wieść o planowanym przez miasto wsparciu zaczęli do drzwi prezydenta pukać kolejni wierzyciele, Kubicki narobił rabanu na Facebooku. Wśród licznych komentarzy, które pojawiły się pod jego postem, był też od właściciela koszykarskiego klubu. „Panie Prezydencie, proszę ochłonąć. Klub zapłacił trzecią tym sezonie pensje dla zawodników wszyscy są pod kontraktem, realizujemy wyroki BAT i STA. Denerwuje chyba kogoś ta sytuacja? Od sierpnia proszę o spotkanie, ale pan nie ma czasu. Czekam, bo zgoda buduje” – napisał Janusz Jasiński.