Golden State Warriors mistrzami NBA

19 cze 2022

Koszykarze Golden State Warriors zdobyli mistrzostwo NBA. W szóstym meczu finału pokonali na wyjeździe Boston Celtics 103:90 i wygrali serię play off 4-2. To ich siódmy tytuł w historii, a czwarty w ostatnich ośmiu latach. Stephen Curry został uznany za najbardziej wartościowego zawodnika (MVP) fazy play off zakończonego w czwartek sezonu NBA.

„Wojownicy” w finale zameldowali się po trzech latach przerwy i po raz szósty w ostatnich ośmiu sezonach, wyrównując osiągnięcie Chicago Bulls z lat 1991-98. O tytuł drużyna Golden State grała poprzednio pięć razy z rzędu w latach 2015-19, trzykrotnie triumfując. Później z racji kłopotów zdrowotnych podstawowych zawodników i przebudowy składu (odejście Kevina Duranta) przyszły dwa słabsze sezony i to na tyle, że Warriors w ogóle zabrakło w play off. Teraz drużyna stanowiąca mieszankę doświadczenia oraz młodości znowu zaczęła błyszczeć i po czterech latach wróciła na tron.

Cztery tytułu w ciągu ośmiu sezonów to powtórzenie wyczynu „Byków” z lat 1991-98, z mistrzowskiej ery Michaela Jordana. Obie drużyny łączy osoba urodzonego w Bejrucie 55-letniego dziś Steve’a Kerra, który jako zawodnik pięciokrotnie był mistrzem NBA, w tym trzy razy z ekipą z Chicago. Niedawno minęło 25 lat od jego rzutu na wagę tytułu w rywalizacji z Utah Jazz w 1997 roku. Po zakończeniu kariery sportowej udzielał się w mediach, później pracował jako dyrektor generalny w Phoenix Suns i wreszcie w 2014 roku został szkoleniowcem Warriors.

Znak firmowy jego drużyny to szybka, widowiskowa gra, oparta przede wszystkim na rzutach za trzy punkty, w których króluje Stephen Curry.

To właśnie ten koszykarz zrewolucjonizował NBA pod tym względem i od lat odgrywa kluczową rolę w zespole Warriors. Nie inaczej było w tegorocznym finale. To celujący w 18. tytuł w historii Celtics prowadzili 2-1, ale w meczu numer cztery 43 punkty Curry’ego pozwoliły gościom wyrównać stan rywalizacji. Piąte spotkanie było wyjątkowo, bo nie trafił żadnej z dziewięciu prób „za trzy” i bez celnego rzutu z dystansu zakończył występ po raz pierwszy od 18 listopada 2018.

Początek szóstego starcia też nie był dobry w jego wykonaniu – strata, faul, pierwsze punkty dopiero po ośmiu minutach gry. Goście wtedy mozolnie zabierali się do odrabiania strat po słabym początku, gdy przegrywali już 2:14.

Popisowa w wykonaniu „Wojowników” była końcówka pierwszej kwarty, kiedy od stanu 16:22 w ciągu dwóch i pół minuty gry zdobyli 11 kolejnych punktów, a jedną z „trójek” trafił też Curry. To był przełomowy moment spotkania, bo gospodarze przełamali niemoc dopiero przy wyniku 22:37. 15 punktów tracili też po dwóch odsłonach (54:39 dla Warriors).

Pierwsze sześć minut trzeciej części gry to sześć celnych rzutów gości zza łuku, w tym trzy Curry’ego, po których ich przewaga urosła do 22 „oczek” (72:50). W końcówce kwarty stopniała do 10, bo dobrą serię mieli Jaylen Brown i Al Horford.
Nadzieje „Celtów” i ponad 19 tys. kibiców w hali TD Garden odżyły pięć i pół minuty przed końcową syreną, kiedy po kolejnym trzypunktowym rzucie Browna miejscowi zmniejszyli dystans do ośmiu punktów (78:86). Błyskawicznie jednak w ten sam sposób odpowiedział Andrew Wiggins, a po dalekim rzucie Curry’ego 197 sekund przed końcową syreną zrobiło się 96:81 dla mistrzów Konferencji Zachodniej i losy tytułu wydawały się rozstrzygnięte.

W końcówce gospodarze próbowali jeszcze desperackich akcji, ale byli już pogodzeni z losem. Wynik na 103:90 rzutami wolnymi ustalił Curry, który uzbierał w sumie 34 punkty oraz po siedem asyst i zbiórek, czym przypieczętował tytuł najlepszego gracza (MVP) finałów.

„Ta nagroda oznacza, że wygraliśmy, że wykorzystaliśmy okazję, żeby wrócić na szczyt” – skomentował.

Jak zwykle dzielnie sekundował mu Wiggins – 18 pkt, a swój najlepszy mecz w finale rozegrał w czwartek Draymond Green – po 12 punktów i zbiórek oraz osiem asyst. Po raz drugi z rzędu po wejściu z ławki świetnie zaprezentował się Jordan Poole – 15 pkt.

Wśród gospodarzy tylko Brown – 34 pkt i Horford – 19 i 14 zbiórek zaprezentowali poziom godny finałów NBA. Zawiedli Jayson Tatum – 13 pkt i Marcus Smart – dziewięć, którzy łącznie trafili 10 z 30 prób z gry.

Golden State Warriors do 40 na 49 przypadków poprawili bilans zespołów, które prowadząc w finale 3-2 sięgnęły po tytuł. Ostatnim, który wypuścił z rąk taką okazję, byli… „Wojownicy” w 2016 roku, kiedy przegrali szóste i siódme starcie z Cleveland Cavaliers.

„Takiej podróży jak Warriors nie odbył nikt w NBA. Pięć kolejnych finałów i trzy tytuły, potem spadek na samo dno NBA i powrót na szczyt w zaledwie dwa lata po tym, jak było się najgorszą drużyną ligi” – oceniła stacja ESPN.

„Znaleźliśmy sposób, jak to zrobić. Myślę, że po części wynikało to z naszego doświadczenia, a po części właśnie z mistrzowskiego rodowodu. Dzisiejszy sukces ma źródło w triumfach sprzed lat, to wtedy wykuwał się charakter tej grupy. Poświęciliśmy dekadę, by wdrapać się na szczyt, spaść z niego z hukiem i ponownie wejść na samą górę” – przyznał Curry.
On, Green, Klay Thompson, który w styczniu wrócił do gry po dwuipółrocznej przerwie spowodowanej kontuzjami, i 38-letni weteran Andre Iguodala cieszyli się z czwartego tytułu w barwach „Wojowników”.

„Całe moje cierpienia się opłaciło. To były straszne dni, wylałem morze łez, a potem drugie morze potu, ale wiedziałem, że to jest do zrobienia. Szalone, ale możliwe. Wróciliśmy na swoje miejsce” – podsumował Thompson.

Golden State Warriors – założony w 1946 roku klub pierwsze dwa tytuły – 1947 i 1956 – wywalczył jako Philadelphia Warriors.

Później byli San Francisco Wariors, a od 1971 roku zespół występuje pod obecną nazwą. W 1975 roku sięgnął tytuł rozgrywając mecze w Oakland, podobnie jak po trzy kolejne w latach 2015, 2017 i 2018. W 2019 roku przeniósł się do San Francisco, gdzie podejmował rywali już w latach 60. poprzedniego stulecia.


bnn/pap

Najnowsze

Sprawdź również

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Zhang Xue wygrał: historia lepsza niż film

Materiał partnerski China Media Group Brzmi jak film, ale to wydarzyło się naprawdę. Od warsztatu i pracy w smarze, przez jazdę 100 km w ulewie za jedną szansą… aż po zwycięstwo na torze WSBK. Zhang Xue i jego ZXMOTO właśnie pokonali legendy branży — i zrobili to w...

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Prosto z areny: zimowe emocje z Włoch

Materiał partnerski - China Media Group We włoskich Alpach trwają XXV Zimowe Igrzyska Olimpijskie. Jaka jest atmosfera na obiektach w Mediolanie i Cortinie d’Ampezzo? Które konkurencje warto śledzić i jak radzi sobie reprezentacja Polski? W tym odcinku łączymy się z...

Mundial nie dla wszystkich

Mundial nie dla wszystkich

Mistrzostwa świata w piłce nożnej od zawsze reklamowane są jako globalny turniej, który łączy ludzi ponad granicami i pozwala kibicom z całego świata spotkać się w jednym miejscu. Mundial 2026, organizowany przez Stany Zjednoczone wspólnie z Kanadą i Meksykiem, miał...

Proces polski

Proces polski

Łaźnia Nowa teatr obywatelski, postanowił zmierzyć się z Eligiuszem Niewiadomskim inscenizując jego proces. Bazując na sprawozdaniach z realnego procesu postarano się oprócz ról historycznych odegrać role symboliczne, rozpisując proces na głosy. Mamy ciekawy pomysł...

Jak szaleć to muzycznie

Jak szaleć to muzycznie

Jesienią Warszawa żyje muzyką. To nie jest tylko Warszawska Jesień, Jazz Jamboree czy tegoroczna wisienka na torcie: Konkurs Chopinowski. To także Szalone Dni Muzyki — czyli festiwal, który w ciągu trzech dni gromadzi na widowniach największą liczbę melomanów,...

Pożeracz rzeczywistości

Pożeracz rzeczywistości

„Jestem pożeraczem rzeczywistości” – mówi o samym sobie Lars Noren, pisarz i zarazem bohater przedstawienia „Malexander”. Sęk w tym, że czasami rzeczywistość pożera pożeraczy. Tak jak to stało się w szwedzkim Malexander 25 lat temu, gdzie w napadzie na bank zginęło...

Prawicowa rewolucja kulturalna

Prawicowa rewolucja kulturalna

Dzisiaj o tym, jak prawacy wpadli w szał, bo inni mają czelność dobrze się bawić. W ten weekend przez internet, a zwłaszcza takie szemrane miejsca jak X, przetoczył się prawdziwy walec frustracji z powodu premiery gry Assassin’s Creed: Shadows. Prawaki upodobały sobie...

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Infantino i jego puchar nie mają przyszłości

Puchar Interkontynentalny FIFA 2024, który startuje dzisiaj, 22 września, jest odpowiedzią na lukę po Klubowych Mistrzostwach Świata, które od 2025 roku będą rozgrywane co cztery lata. Nowy format, z założenia mający ożywić globalną rywalizację klubową, składa się z...