Pożeracz rzeczywistości

20 wrz 2025

„Jestem pożeraczem rzeczywistości” – mówi o samym sobie Lars Noren, pisarz i zarazem bohater przedstawienia „Malexander”. Sęk w tym, że czasami rzeczywistość pożera pożeraczy.

Tak jak to stało się w szwedzkim Malexander 25 lat temu, gdzie w napadzie na bank zginęło dwóch policjantów. Ale po kolei.

Najpierw był projekt bezrobotnej reżyserki, aby spróbować pracy teatralnej z więźniami. W ramach terapii. Jej projekt zyskał aprobatę władz penitencjarnych. Potem reżyserka zjednała do pomocy Larsa Norena, wybitnego dramaturga, który zgodził się przygotować scenariusz przedstawienia na podstawie przeżyć i wspomnień trzech osadzonych. Z tym że dwóch z nich okazało się zawołanymi rasistami.

Lars Noren wywiązał się z zadania i przygotował spektakl „7.3”, w którym poglądy więźniów zostały zachowane bez cenzuralnej ingerencji. Spektakl zrobił furorę i wkrótce trafił na deski zawodowego teatru, a potem zaczął krążyć po Szwecji. Wtedy właśnie doszło do wspomnianego napadu, w który zamieszani byli więźniowie-aktorzy, wykorzystujący przepustki otrzymywane hojnie ze względu na osiągnięcia teatralne, do celów przestępczych.

Ta historia wstrząsnęła Szwecją, stała się też tematem czytanej z wypiekami książki reporterskiej Elisabeth Åsbrink. Autorka stawiała w niej pytania moralne: czy upowszechnianie poglądów nazistowskich, nawet jeśli to poniekąd cytaty wzięte od autentycznych bohaterów historii, nie jest przekroczeniem czerwonej linii?

Dyskutowano i nie osiągnięto porozumienia, tak jak nigdy nie można znaleźć jednej odpowiedzi na pytanie, czy terapia zawsze bywa skuteczna albo czy sztuka rzeczywiście łagodzi obyczaje.

Z tymi pytaniami zmagają się też autorzy przedstawienia, które unika jednak retoryki dydaktycznej, nie próbuje nikogo pouczać, indoktrynować, czy przemeblowywać myślowo. Przedstawiają ów odwieczny konflikt dobra i zła w oryginalnej teatralnie formie, stosując mix obrazów wideo, nawet quasi-reportażu zza drzwi na żywo, muzyki wykonywanej przez aktorów, rekonstrukcji prób i swego rodzaju autokomentarzy do stosowanych scenicznych środków wyrazu (włącznie ze strip-teasem Larsa), dyskursu, przeplatanego scenkami z więziennego życia, przemieszanych po to, aby wytworzyć niebywałe napięcie.

Napięcie, które porusza, a jednocześnie mimochodem wywołuje nerwowy śmiech za sprawą zderzania rzeczywistości tak do siebie niepasujących, a przecież realnie obecnych. Więźniowie grają aktorów, którzy grają, że grają, prowadząc przewrotną grę ze swoimi domniemanymi teatralnymi przewodnikami.

Wszystko to dzieje się na Trzeciej Scenie Powszechnego, tak zaadaptowanej, że przestrzeń wytwarza klaustrofobiczne ciśnienie, a nieskomplikowane dekoracje i rekwizyty przywołują zatęchłą atmosferę celi więziennej.

Na uwagę zasługuje zróżnicowanie stylistyki gry aktorskiej, u każdej postaci inaczej demonstrowanej. Larsa, którego przedstawia reżyser Rafał Sabara, cechuje olimpijski spokój (raz wprawdzie nieźle wrzaśnie, ale to trwa chwilę), równowaga, ciepły uśmiech, dystans, swego rodzaju „nieobecność” – uczestniczy w akcji, ale jednocześnie (to przecież reżyser!) cały czas obserwuje pozostałych.

Artur Krajewski sięga po gamę środków charakteryzujących nerwowca, w przeciwieństwie do Sabary mówi szybko, czasem bardzo szybko, jakby sam ze sobą się gonił, wpada w stany ekscytacji i pozornego zaniku kontroli, nie wiadomo, co za chwilę zrobi, jest jak granat, który za chwilę eksploduje.

Mateusz Łasowski, jako drugi osadzony, tonie w uśmiechach, łagodność mieszając jednak z chętnie demonstrowaną tężyzną fizyczną i niebezpiecznym błyskiem w oku. Widać, że czyha na okazję, aby się wyżyć na durnym otoczeniu – to on z dumą będzie się obnosić z antysemickimi poglądami.

Towarzyszące trójce mężczyzn (i jeszcze dmuchanej lalce o rozmiarach człowieka i wiadomym przeznaczeniu) dwie kobiety to wspólniczki terapeutycznej misji Norena, a ściślej jej sprawczyni – w tej roli Zofia Wysocka i asystentka Norena – Karolina Adamczyk.

Wyraźnie konkurują, każda w inny sposób. Inspiratorka wciąż pamięta o misji terapeutycznej i napomina, widać, że podszyta jest lękiem. Druga, przeciwnie, za nic ma misję, a za wszystko spektakl. To premiera jest celem.

To już dość, aby się w tym spektaklu kłębiło od napięć, emocji i zaskakujących sytuacji, których apogeum jest słodka piosnka inicjowana w finale przez Larsa. Radosno-nostalgicznemu chórkowi towarzyszą obrazki wideo z rasistowskiego popisu prawdziwych Polaków w Warszawie, wzywających rodaków do obrony białej rasy.

Cóż, czasem podczas tego spektaklu chodzą mrówki po plecach. I śmieszno, i straszno.


Malexander, reż. Rafał Sabara, scenariusz Przemysław Wasilkowski, Rafał Sabara, scenografia i kostiumy Agnieszka Gaździńska-Łapińska, konsultacja muzyczna i bity Jacek Lachowicz, konsultacje choreograficzne Urszula Parol, koordynator ds. promocji i mediów Martyna Jaszczak, autor zdjęć Wiktor Jungowski, producent Stowarzyszenie „Wątki sztuki” im. Stanisława i Jerzego Łapińskich, premiera w Teatrze Powszechnym w Warszawie, Trzecia Scena, 25 października 2024.

Najnowsze

Legionista z Widzewa

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam...

Sprawdź również

Łaska

Łaska

Paolo Sorrentino zrobił filmu o człowieku, bardzo włoski, bardzo katolicki i odrobinę humanistyczny. Ten humanizm najbardziej uwidocznił się w pokazaniu człowieka, polityka, fikcyjnego prezydenta Włoch. Katolika ale jakby trochę otwartego, cokolwiek to znaczy. Na...

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Kijów i Berlin mogą ominąć Warszawę

Polska może pomóc Ukrainie wygrać wojnę, a mimo to przegrać walkę o porządek, który powstanie po jej zakończeniu. Po 2022 roku polska polityka wobec Ukrainy została zdominowana przez ideologiczny entuzjazm. Każdą próbę rozmowy o polskim interesie, gospodarce czy...

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Rządy „prawa” czy wielkich korporacji

Lekarstwo Pfizera na poprawę ostrości widzenia Firmy z Zachodu przez stulecia korzystały z taniej pracy, tanich surowców, rynku zbytu kolonii. Ale musiały znaleźć sposób na dalszą ich eksploatację, kiedy te odzyskały niepodległość. Zachodni kolonialiści tracili...

Legionista z Widzewa

Legionista z Widzewa

Zanim został bohaterem narodowym Wietnamu, musiał kilka razy uciekać. Pierwszy raz z fabryki w Westfalii. Był tam polskim, przymusowym robotnikiem. Do Niemiec trafił tam z łódzkiej dzielnicy Widzew. Urodził się w rodzinie tkaczy w 1923 roku. W czasie niemieckiej...

Znowu kolejna nagonka

Znowu kolejna nagonka

Polska neohusaria oczywiście nie zawiodła. Bohatersko atakuje nastolatków i małe dziewczynki. Krzyczą, że coś tam „Pamiętamy”, choć niczego oczywiście nie pamiętają. Chodzi wyłącznie o racjonalizację agresji. Dowiedzieli się z social mediów, że „już można”. Należy...

Legionista z Widzewa

Cierpliwość, cierpliwość, cierpliwość

Czego Polacy powinni się uczyć od Chińczyków? Takie pytanie często słyszę. Zwykle zadają je wyznawcy i entuzjaści polskiej suwerenności, o narodowo-patriotycznych poglądach. I oni jako pierwsi powinni czerpać z chińskich nauk. Chińczycy kochają suwerenność swego...

Jan Woźniak: „Stosunki historią naznaczone”

Jan Woźniak: „Stosunki historią naznaczone”

W Polsce mamy aktualnie wiele palących i nierozwiązanych problemów społecznych – jak rynek mieszkaniowy z niedoborami i windującymi w kosmos cenami, rozkładający się system ochrony zdrowia, pozostawiający wiele do życzenia rynek pracy i nieprzestrzeganie praw...