Proces polski

17 lis 2025

Łaźnia Nowa teatr obywatelski, postanowił zmierzyć się z Eligiuszem Niewiadomskim inscenizując jego proces. Bazując na sprawozdaniach z realnego procesu postarano się oprócz ról historycznych odegrać role symboliczne, rozpisując proces na głosy. Mamy ciekawy pomysł inscenizacyjny, wchodzimy jako widzowie przez salę sądową, którą potem jak i cały proces, oglądamy na ekranie. Uczestniczymy na żywo w transmisji procesu/przedstawienia, choć bez prawa do zabrania głosu.

W swoim wystąpieniu Niewiadomski powtarza wiernie program Narodowej Demokracji, przyprawiony indywidualnymi emocjami. On wierzy w to całkiem, wierzy w swoją misję i Wielką Polskę Katolicką. W tym odtwarzanym teatralnym procesie, to głos Niewiadomskiego jest głosem zbawiciela Polski. Głosem archanioła, który ma oczyścić Polskę z Żydów, socjalistów, masonów i wszystkich nie-Polaków. W sumie nie-Polakami są też chłopi, ci od Witosa, choć Witos czasem był z tymi od Dmowskiego.

Niewiadomski nie usprawiedliwia się, on po prostu wyjaśnia swój czyn. To miał być zamach na nową Konstytucję (Marcową), na nowy demokratyczny parlament i na Piłsudskiego, który do tego wszystkiego dopuścił. Narutowicz, który nieoczekiwanie również dla siebie, został prezydentem, zastąpił siłą rzeczy Piłsudskiego. Zastąpił, choć w przeciwieństwie do Piłsudskiego, wierzył w demokrację, w prawo i ludzi. I chyba w inną Polskę niż Piłsudski.

Krzysztof Zarzecki doskonale wczuwa się w Niewiadomskiego. Chwilami wydaje się, że jest Niewiadomskim. Sprawia, że wierzymy Niewiadomskiemu. Wierzymy w szczerość jego poglądów. Nie widzimy wariata. Widzimy człowieka zatroskanego, przekonanego o swojej misji, choć kompletnie nie rozumiejącego świata wokół niego. Czy nie ma takich wielu i dziś? Choć i bez brauningów.

Koledzy aktorzy, grający inne role procesowe i teatralne nie mają tak łatwo, ale wiadomo, to nie ich proces. Oni są tylko tłem. Tłem dla procesu, tłem dla przedstawienia. Tłem jest prokurator, będący niejako rzecznikiem Odrodzonej, taki typowy przedstawiciel „uśmiechniętej Polski”. Przymyka oko, czy raczej oba, na wady, skupia wzrok na pozytywach. W mowie oskarżycielskiej nie ukrywa rozczarowania Niewiadomskim. Trudno rozstrzygnąć, czy wini go bardziej za zamach, czy za brak wiary w Odrodzoną i tą odrodzoną rządzących. Za to nieśmiały z początku obrońca z urzędu, wykracza poza swoją rolę i jak Ordon na reducie, staje w obronie Niewiadomskiego i jego misji.

Humanistycznie i niepolitycznie adwokat, prywatny oskarżyciel, pyta czemu w tym procesie milczy się na temat Narutowicza. Tak jakby zabito go ponownie. I pogrzebano w trakcie procesu jego kata.

Reżyser jednak nie kończy po ostatnim słowie Niewiadomskiego. Nie kończy też po ogłoszeniu znanego wszystkim wyroku. Proponuje epilog rozpisany na głosy z endeckich gazet, relacjonujących ostatnie godziny skazańca przed egzekucją. Te kreują go na mesjasza, który oddaje swe życia za Ojczyznę, po tym jak wyeliminował symboliczną plamę na jej świętym obliczu. Aktorzy grają w ulicznej fieście ku czci ojczyzny, Niewiadomskiego i wszystkich endeków, nacjonalistów, wyznawców poglądu „Ein Volk, ein Reich, ein Fuhrer, ein Glaube… Oczywiście po polsku.

Ale i na tym reżyser nie kończy. Kończy Tuwimem, który w tym miejscu wychodzi na przegrywa. Nawet jeśli ma rację i prawo moralne jest w nim, to i tak w końcu przegra, jak Narutowicz, jak demokracja i sprawiedliwość.

O ironio, w 1926 roku to właśnie Piłsudski wypełnił niejako wolę Niewiadomskiego, wykonując zamach na Konstytucję i na następcę Narutowicza, wybranego dokładnie przez te same ugrupowania parlamentarne. Piłsudski został wykonawcą testamentu Niewiadomskiego, a piłsudczycy wprowadzali w życie ideały Romana Dmowskiego. Jeden kraj, jeden naród, jeden wódz – Nikt nam nie ruszy nic, nikt nam nie zrobi nic, bo z nami Śmigły, Śmigły, Śmigły-Rydz!

Wolałbym, by spektakl kończył się przed wyrokiem i by w pamięci została mowa Niewiadomskiego, jako zmuszające do myślenia memento. A tak na koniec zostaje fiesta kolorowa jak marsz niepodległości, której Tuwim nie zatrzyma i nie zakrzyczy, nawet jeśli wielu krzyczałoby razem z nim. Nawet jeśli Tuwimem krzyczy sam Andrzej Seweryn.


Proces Niewiadomskiego. Teatr Łaźnia Nowa, Premiera Kraków 11 listopada 2025.

Reżyseria: Bartosz Szydłowski.

Scenariusz powstał na podstawie dokumentu sądowego „Proces Eligjusza Niewiadomskiego. O zamach na życie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Gabryela Narutowicza w dniu 16 grudnia 1922 r. Odbyty w Sądzie Okręgowym w Warszawie dnia 30 grudnia 1922 roku” w opracowaniu Stanisława Kijeńskiego, 1923 r.

Adaptacja: Łukasz Drewniak.

Najnowsze

Mistrzostwa Trumpa

Mistrzostwa Trumpa

Human Rights Watch ostrzega, że mundial 2026 w Stanach Zjednoczonych, Meksyku i Kanadzie wystartuje w „klimacie...

Cena niemieckiej hipokryzji

Cena niemieckiej hipokryzji

Niemcy po raz pierwszy przegrały walkę o niestałe miejsce w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Głosowanie odbyło się 3 czerwca...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta...

Sprawdź również

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Jak system podtrzymuje w nas poczucie winy za brak zatrudnienia?

Mój cykl pt. „Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?” spotkał się z zainteresowaniem czytelników portalu Dziennik Trybuna. Postanowiłam więc kontynuować temat psychologicznych i społecznych aspektów bezrobocia, choć przyznaję, że nie jest to jedyny powód....

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Posttrumpizm. Skończmy ze wzrostem gospodarczym

Los ludzkości spoczywa w dziś rękach tytanów kapitału w rodzaju Jeffa Bezosa czy Elona Muska. To ich pasje i fobie – a nie publiczna debata i decyzja – przesądzają o zakresie prywatności, o pracy dla wszystkich bądź bezrobociu, o jakości życia ludzi i ich relacji z...

Sztuka dyplomacji

Sztuka dyplomacji

Szczęki z wrażenia poopadały zebranym w warszawskiej Filharmonii podczas uroczystości z Dnia Republiki. Święta Azerbejdżanu upamiętniającego powstanie pierwszego, nowoczesnego państwa azerskiego. Demokratycznej Republiki Azerbejdżanu. Szczęki opadały kilka razy, bo...

Mądry Krakus po szkodzie

Mądry Krakus po szkodzie

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy...

Losy jednej brygady pancernej

Losy jednej brygady pancernej

Do Polski nie dotarła jedna z brygad pancernych naszego Wielkiego Brata, na co dzień stacjonująca w Teksasie. Cóż takiego się wydarzyło i dlaczego? W internecie i wśród poważnych i mniej poważnych polityków i dziennikarzy krąży wiele teorii spiskowych, a także tych...

Poezja. Nieskolonizowana przez kapitał kraina

Poezja. Nieskolonizowana przez kapitał kraina

Wczoraj nietypowo dla mnie, byłem na wydarzeniu poetyckim. Kolega, ziomal w tutejszości, Konrad Góra dostał nagrodę Silesius za całokształt twórczości. Nie będę się tu silił na analizy literackie, bo raczej nikt nie oczekuje mojego wymądrzania w tej kwestii. Góra dla...

Świadomość klasowa robotów

Świadomość klasowa robotów

Kapitalizm od dawna marzył o pracowniku idealnym. Takim, który nie śpi. Nie choruje. Nie bierze urlopu. Nie zna kodeksu pracy. Nie zapisuje się do związku zawodowego. Szybki, tani, posłuszny i wymienialny. No i w końcu się pojawił. A potem okazało się, że przeczytał...