Mądry Krakus po szkodzie

31 maj 2026

Każdy element tego przysłowia wymaga namysłu. Bo czy my, mieszkańcy Krakowa, ponieśliśmy szkodę? Rasowy kołcz powiedziałby: być może, ale też dostaliśmy szansę – szansę na nowy, lepszy wybór, nowe, lepsze miasto, nowy, lepszy świat, choć rada (miasta) stara, problemy stare, miasto stare, a i obywatele miasta coraz starsi. Czy mądrzejsi? To nie jest takie pewne.

Pewne jest, że będą nowe wybory, nowe opowieści, legendy, bajki i kłamstwa. Stare i nowe. Do Kochanowskiego wrócę przy poincie, a teraz rzucę coś a la Żeromski, na przykład: jamniki poszły w park. I ratlerki, pudle szare, bure i farbowane. Taka okazja rzadko się zdarza. Można będzie tanio skupić na sobie uwagę i zdobyć lajki. Przemienić problem w farsę.

Nie dziwi już, że w blasku krakowskich lajków chce się ogrzać Marianna Schreiber, tym bardziej że kompetencjami i i lotnością umysłu nie ustępuje kandydatowi od Konfederacji Brauna, Michałowi Klimkowi, który chce uczynić Kraków „dochodowym”. Pytanie, dochodowym dla kogo.

Druga Konfederacja (albo pierwsza – zależy, jak liczyć) zgłosiła Bartosza Bocheńczaka. Ten z kolei twardo się domaga, żeby Kraków stał się znowu „miastem normalnym, miastem rozsądku i rozwoju, miastem współpracy i miastem, które nie prowadzi wojny z własnymi mieszkańcami”. Jak w PRL-u? Ciekawa koncepcja, ale może być kłopot z realizacją, zwłaszcza dla ludzi z Konfederacji cierpiących na przewlekły i nieuleczalny antypeerelizm.

Trochę żałuję, że nie kandyduje też inny szlachetny konfederata, Konrad Berkowicz, któremu na przeszkodzie stanęła patelnia. Może spróbuje sił w jakimś mieście, w którym nie ma Ikei. Na pewno zgłoszą się następni nie mniej osławieni kandydaci. Zlecą się jak muchy do… lepu.

Poziom i pion kandydatów jest na razie bardziej niż żenujący. Ich wiedza o samorządzie, mieście, jego problemach jest mniej niż mikra. Na ich tle odwołany prezydent to niemal prymus, choć przyznam, że to nietrudne, bo takie to tło. Tak się jakoś w Polsce przyjęło, że od kandydatów na prezydentów, wójtów, burmistrzów nie wymaga się ani wiedzy, ani doświadczenia. Wysokie polityczne gremia stosują bardzo obniżone kryteria, niemal takie jak dla kandydatów na posła czy radnego.

Nie zamierzam kandydować, więc mogę bezpiecznie przytoczyć opinię Andrzeja Kuliga, już od pewnego czasu byłego zastępcy Jacka Majchrowskiego. W 2018 roku w wywiadzie dla Onetu Kulig nieoczekiwanie tak podsumował kompetencje radnych (nie tylko tych krakowskich): „z całym szacunkiem dla wszystkich radnych, ale nie każdy nosi buławę prezydencką w tornistrze. Właściwie to nikt z radnych jej nie nosi, choć każdy by chciał”.

No, nie wiem, czy każdy by chciał, ale jestem przekonany, że raczej nikt nie nosi. Bycie radnym, a tym bardziej innym politykiem, na pewno nie przygotowuje do zadań stojących przed prezydentem, wójtem, burmistrzem czy starostą, również dlatego, że ustawa o samorządzie terytorialnym znacząco ograniczyła funkcje rad i samych radnych. Oczywiście, to nie jest żadna przeszkoda, by samemu się uczyć, uczyć i jeszcze raz uczyć. Ale nie jest to wymagane, a nawet niezbędne. Generalnie w naszym pięknym kraju wiedza i doświadczenie od dawna nie są premiowane i cenione. Stąd nie powinno dziwić, że przeciętna wiedzy i kompetencji w kolejnych kadencjach ciał kolegialnych jest coraz niższa.

I tak w wyborach do władz samorządowych startuje coraz więcej osób o coraz niższym poziomie wiedzy i przygotowania. A immanentną cechą demokracji jest to, że wybiera się spośród kandydujących. W przeciwieństwie do konkursów na różne stanowiska (które zresztą też od dawna są dalekie od ideału) nie da się tu ogłosić: sorry, nikt z kandydatów się nie nadaje, rozpoczynamy procedurę od zera. Ktoś w wyborach wygrywa i potem rządzi, jak umie albo jak nie umie.

Na co więc proponuję szanownym wyborcom zwracać uwagę u potencjalnych kandydatów? Na doświadczanie w kierowaniu czymkolwiek poza samochodem i rowerem. Na obycie w administracji samorządowej, najlepiej na stanowisku zastępcy wójta, burmistrza, prezydenta. Na znajomość specyfiki samorządu terytorialnego. Rzecz jasna, nawet spełnienie tych wymogów nie gwarantuje, że kandydat zda egzamin z rządzenia. Jeśli ktoś obiecuje niskie podatki i wysoki standard usług, to albo kłamie, albo nie ma o niczym pojęcia. Albo oczywiście jedno i drugie.

I na zakończenie obiecana cytata z Mistrza z Czarnolasu („Pieśni o spustoszeniu Podola”): „Nową przypowieść Polak sobie kupi, że i przed szkodą, i po szkodzie głupi”. Summer is coming. Wybory nadchodzą…


Źródło: https://aristoskr.wordpress.com

Najnowsze

Sprawdź również

Losy jednej brygady pancernej

Losy jednej brygady pancernej

Do Polski nie dotarła jedna z brygad pancernych naszego Wielkiego Brata, na co dzień stacjonująca w Teksasie. Cóż takiego się wydarzyło i dlaczego? W internecie i wśród poważnych i mniej poważnych polityków i dziennikarzy krąży wiele teorii spiskowych, a także tych...

Sprzedajna Polska

Sprzedajna Polska

Polska nigdy nie była tak bogata. W Warszawie jest 200 000 pustych mieszkań. Ci, którzy je kupili zrobili to nie po to żeby mieszkać, nie dla dzieci czy wnuków. Większość tych mieszkań służy bogaceniu się nabywców. Bo ceny rosną szybciej i dają większą marżę zysku niż...

Czy jest bezpiecznie?

Czy jest bezpiecznie?

Pytał o to Laurence Olivier Dustina Hoffmana w filmie Maratończyk. Hoffman siedział na fotelu dentystycznym, a Olivier wiercił mu w zdrowym zębie. Nie sądzę, by czuł się bezpiecznie. Może to kwestia fotela, może wiertła, może sir Olivier robił takie wrażenie. Ale...

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Premier Donald Tusk dostał niezbyt przyjemny list w sprawie kopalni i elektrowni Turów oraz przyszłości całego regionu. Była w tej sprawie już awantura za rządów PiS, a obecnie o sprawie zapomniano, bo skoro chwilowo nie jest to obiektem przepychanek między...

Świadomość klasowa robotów

Świadomość klasowa robotów

Kapitalizm od dawna marzył o pracowniku idealnym. Takim, który nie śpi. Nie choruje. Nie bierze urlopu. Nie zna kodeksu pracy. Nie zapisuje się do związku zawodowego. Szybki, tani, posłuszny i wymienialny. No i w końcu się pojawił. A potem okazało się, że przeczytał...

Pekińskie uściski

Pekińskie uściski

Pekiński szczyt prezydentów Xi Jinping – Donald Trump dominował pośród innych wydarzeń w europejskich mediach. Nic dziwnego, było to przecież pierwsze od 2017 roku spotkanie przywódców dwóch najważniejszych na świecie państw. W czasach, kiedy jasnym już jest, że...