Messi ze Złotą Piłką

Po raz szósty w karierze nagrodę „Złotej Piłki” dla piłkarza roku otrzymał Argentyńczyk Lionel Messi. Na najlepszą piłkarkę wybrano Amerykankę Megan Rapinoe, nagrodę im. Raymunda Kopy dla najlepszego piłkarza do lat 21 dostał Holender Matthijs de Ligt, a nagrodę im. Lwa Jaszyna dla najlepszego bramkarza roku przyznano Brazylijczykowi Alissonowi Beckerowi. Robertowi Lewandowskiemu przypadła dopiero ósma lokata, co i tak jest postępem w porównaniu z ubiegłym rokiem, gdy nie znalazł się nawet w Top 10.

Bezdyskusyjnie Leo Messi jest piłkarzem genialnym, bez wątpienia także jednym z najwybitniejszych w historii futbolu. Ma też to szczęście, że od kilkunastu lat występuje w FC Barcelona, jednym z najsłynniejszych, najpopularniejszych i najczęściej oglądanych zespołów klubowych na świecie. W obecnej dekadzie Argentyńczykowi dorównuje jedynie Cristiano Ronaldo. O to, który z nich jest lepszy, kibice i futbolowi eksperci od lat toczą gorące spory. Gdy indywidualne laury zgarniał Portugalczyk (2008, 2013, 2014, 2016, 2017), zwolennicy Messiego podnosili larum, gdy zgarniał je argentyński gwiazdor (2009, 2010, 2011, 2012, 2015, 2019), w obronie Cristiano Ronaldo stawali zwolennicy jego nietuzinkowego talentu. I przez dziesięć lat nikt nawet nie zadał pytania, czy ci dwaj piłkarze rzeczywiście są dwa razy lepsi od Holendrów Johana Cruyffa i Marco van Bastena oraz Francuza Michela Platiniego, których trzykrotnie nagradzano „Złotą Piłką”, albo czy są aż trzy razy lepsi od Alfredo di Stefano, Franza Beckenbauera, Kevina Keegana, Karla-Heinza Rummenigge i Ronaldo (Brazylijczyk), którym to prestiżowe wyróżnienie przyznawano dwukrotnie.

Każda piłkarska epoka ma swoich dominatorów, w cieniu których marnieją niekiedy nie mniej utalentowani, pracowici i wybitni gracze. Era Messiego i Ronaldo nie różni się jakoś od innych pod tym względem, a jeśli już w czymś jest rzeczywiście wyjątkowa, to chyba tylko w tym, że trwa już straszliwie długo.

Niejasne kryteria wyboru

Organizowany od 1956 roku przez niszowy w gruncie rzeczy francuski tygodnik piłkarski plebiscyt, przez te wszystkie lata obrósł legendą i znaczeniem, którym dzisiaj nie są w stanie zaszkodzić ani często nieprzemyślane przez zespół redakcyjny nominacje zawodników, niezbyt transparentne zasady głosowania oraz archaiczna formuła wręczania nagród.

Dlatego mało kto odmawia przyjęcia zaproszenia redakcji na uroczystość wręczenia nagród. Tym razem zlekceważył je Cristiano Ronaldo, ale on mógł sobie na to pozwolić, bo sam ma w kolekcji pięć statuetek „Złotej Piłki”. Portugalczyk miał swoje argumenty, żeby strzelić focha. Co prawda zdobył z Juventusem Turyn tylko mistrzostwo Włoch, ale za to z reprezentacją Portugalii zwyciężył w premierowej edycji Ligi Narodów. Messi natomiast miał w dorobku tylko mistrzostwo Hiszpanii, z zespołem Argentyny w Copa America wywalczył ledwie trzecią lokatę, a w Lidze Mistrzów on i FC Barcelona w półfinale odpadli z późniejszym triumfatorem rozgrywek, Liverpoolem. Nawet w liczbie strzelonych w 2019 roku goli argentyński gwiazdor nie dominował w Europie, bo lepsze osiągnięcia od niego notuje Robert Lewandowski.

A zatem, gdyby redaktorzy „France Football” kierowali się wyłącznie obiektywnymi kryteriami, to w tym roku „Złota Piłkę” powinien otrzymać albo Cristiano Ronaldo, albo któryś z siedmiu nominowanych do nagrody graczy Liverpoolu – Alisson Becker, van Dijk, Trent Alexander-Arnold, Georginio Wijnaldum, Roberto Firmino, Sadio Mane i Mohamed Salah. na pewno jednak nie Messi, bo gdyby położyć na szali jego osiągnięcia w tym roku, to per saldo wcale nie ma ich więcej od choćby Lewandowskiego. Nic dziwnego, że zwycięstwo Argentyńczyka wzbudziło tyle kontrowersji.

Skoro o Lewandowskim mowa, to kapitan naszej reprezentacji przyjął zaproszenie i w paryskim teatrze zjawił się w towarzystwie żony. Dostał miejsce w pierwszym rzędzie, obok Messiego, co podgrzało nadzieje polskich kibiców na wysokie miejsce. Niestety, „Lewy” zajął dopiero ósmą lokatę, zdecydowanie za niską porównując jego tegoroczne dokonania z piłkarzami, którym przyznano miejsca przed nim: siódme zajął Brazylijczyk Alisson Becker (FC Liverpool), szóste Francuz Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain), piąte Egipcjanin Mohamed Salah (FC Liverpool), czwarte Senegalczyk Sadio Mane (FC Liverpool), trzecie Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn), a drugie Virgil van Dijk (FC Liverpool).

Lewy musi wygrać Ligę Mistrzów

Wiele wskazuje, że Polak mógł zająć jeszcze gorszą lokatę, bo na liście graczy w Top 10 plebiscytu jego nazwisko nie pojawiało się w żadnym z medialnych przecieków. Ale za napastnikiem Bayernu opowiedziało się w ostatnim czasie wielu tuzów światowego futbolu. Francuz Jean-Pierre Papin, były piłkarz Olympique Marsylia, AC Milan i Bayernu Monachium, laureat „Złotej Piłki” z 1991 roku, stwierdził: „Nie widzę nikogo, kto w tym roku byłby lepszy od Lewandowskiego. Skutecznością bije wszystkich. Rekordy, które ustanawia niemal w każdym meczu, naprawdę robią wrażenie”. Równie wysoko ocenił „Lewego” Bułgar Christo Stoiczkow, dawny gwiazdor FC Barcelona, laureat „Złotej Piłki” z 1994 roku: „Lewandowski jest najlepszym klasycznym numerem dziewięć na świecie i robi różnicę w grze – robił ją w Borussii Dortmund, robi teraz w Bayernie i reprezentacji Polski. Powinien znaleźć się wśród najlepszych”.

Te i inne podobne głosy prawdopodobnie spowodowały, że organizatorzy plebiscytu w przypadku Lewandowskiego skorzystali z przywileju organizatora i przepchnęli go do pierwszej dziesiątki. Ale mając świadomość, że ambicji polskiego piłkarza ani jego fanów ósma lokata nie zadowoli, zaproponowali mu dodatkową rolę wręczającego wyróżnienie dla najlepszego bramkarza. Pomysł sam w sobie nie był zły, więc Lewandowski pojawił się na scenie, słusznie uznając, że skoro już przyjechał, to chociaż tak pokaże się milionom widzów oglądających relację z gali w teatrze Chatelet, w tym elektorom plebiscytu, którzy nie oglądają na co dzień Bundesligi.

Lewandowski pobił już mnóstwo piłkarskich rekordów i wiele pewnie pobije, ale w „Złotej Piłce” wciąż nie jest w Polsce najlepszy. Najwyższe jak do tej pory miejsce w tym plebiscycie, czwarte, zajął w 2015 roku. W 1974 roku Kazimierz Deyna był jednak trzeci, a Zbigniew Boniek osiem lat później po mundialu w Hiszpanii także zajął trzecią lokatę. Czy „Lewy” zdoła przebić kiedyś ich osiągnięcia? W jego przypadku droga do tego celu nie jest łatwa: żeby elektorzy „France Football” wreszcie go docenili, musiałby w przyszłym roku wygrać z Bayernem Bundesligę i Puchar Niemiec, zająć pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców (najlepiej bijąc jeszcze wiekowy rekord Gerda Muellera, który w jednym sezonie strzelił 40 goli), a następnie z reprezentacją Polski dotrzeć co najmniej do finału Euro 2020 i rzecz jasna zostać królem strzelców tej imprezy. Warunkiem dodatkowym jest jednak to, żeby Bayern i polska reprezentacja nie musiały walczyć z francuskimi zespołami, bo wtedy mógłby przegrać, na przykład z Kylianem Mbappe. To oczywiście żart, chociaż jak się nad nim głębiej zastanowić, to nie do końca.
Przejmowanie się wynikami plebiscytu „FF” czy jakiegokolwiek innego medium jest niedorzeczne, a już podwójnie gdy wysuwa się pretensje, na przykłada za niedocenianie polskich piłkarzy. Czy opinia 180 sportowych dziennikarzy, z których większość nigdy nie miała na nogach piłkarskich butów, może być w pełni obiektywna? Oczywiście, że nie może i nie jest, bo nie da się sprawiedliwie ocenić czy najlepszym piłkarzem na świecie jest bramkarz, środkowym obrońca, defensywny pomocnik, skrzydłowy czy też środkowy napastnik. Decydujące zatem przy wyborze są sukcesy drużyny oraz popularność zawodnika.

To przecież tylko zabawa

I chyba taką miarę zastosowali redaktorzy francuskiego tygodnika decydując się na wybór Leo Messiego oraz lokując Cristiano Ronaldo na trzecim miejscu, bo chociaż w tym roku obaj nie triumfowali w Lidze Mistrzów, to żaden nie obniżył swojej piłkarskiej klasy. Ale nie mogli zlekceważyć zwycięstwa Liverpoolu, więc między nimi usadowili stopera Virgila van Dijka. Dlaczego nie któregoś z napastników „The Reds”? To oczywiste, Senegalczyk Sadio Mane i Egipcjanin Mohamed Salah tylko w duecie są znakomici, natomiast w pojedynkę żaden z nich jako napastnik nie trzyma poziomu nie tylko Cristiano Ronaldo i Messiego, lecz także Lewandowskiego. Gdyby na szalę położono umiejętności, niezawodność, regularność, skuteczność i wytrzymałość, na podium w 2019 roku powinni się znaleźć Messi, Cristiano Ronaldo i Lewandowski, a redakcja „FF” zamiast pchać do plebiscytu niemal całą kadrę Liverpoolu, powinna przyznać angielskiej ekipie tytuł drużyny roku.

Dlatego nie ma co robić z „tylko ósmego” miejsca Lewandowskiego narodowego dramatu, tylko raczej powinniśmy brać przykład z Bayernu Monachium, który na portalu społecznościowym skomentował ósmą lokatę „Lewego” jednym trafnym zdaniem: „Dla nas on jest najlepszy”. I dla nas też powinien być.

Wypada odnotować, że poza nagrodami dla najlepszego piłkarza wręczono również trofea dla najlepszej zawodniczki, młodego piłkarza i jak już najlepszego bramkarza. Wśród kobiet bezapelacyjnie wygrała 34-letnia Amerykanka Megan Rapinoe, za najlepszego golkipera uznano brazylijskiego gracza Liverpoolu Alissona Beckera (dla przypomnienia – w dziesiątce nominowanych był Wojciech Szczęsny, ale bramkarz Juventusu i reprezentacji Polski nie przebił się do czołowej trójki), a wśród zawodników do 21 roku życia (Kopa Trophy) największe uznanie elektorów „FF” zyskał grający od pół roku w Juventusie Holender Matthijs de Ligt.

 

UEFA wybiera drużynę roku

Fot. W 2018 roku Cristiano Ronaldo i Leo Messi w najważniejszych plebiscytach musieli ustąpić miejsca Luce Modriciowi

 

 

Kibice piłkarscy znów będą mieli okazję wyrazić swoje uznanie najlepszym graczom w Europie. UEFA ogłosiła właśnie listę pięćdziesięciu piłkarzy, z których fani będą mogli wybrać najlepszą ich zdaniem jedenastkę w 2018 roku.

 

Na oficjalnej stronie internetowej UEFA pojawiła się lista 50 piłkarzy, na których kibice mogą głosować w plebiscycie na „Drużynę Roku UEFA”. Doboru kandydatów dokonano na podstawie ich osiągnięć w tegorocznych meczach reprezentacji narodowych oraz ich drużyn klubowych rozgrywanych pod egidą UEFA – Ligi Mistrzów, Ligi Europy i Superpucharu Europy. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden polski piłkarz – Robert Lewandowski, którego umieszczono rzecz jasna wśród napastników. Oprócz niego nie mamy innego gracza, który mógłby liczyć choćby tylko na nominację.

Najwięcej przedstawicieli w gronie nominowanych ma Real Madryt (9), który w tym sezonie wygrał po raz trzeci z rzędu Ligę Mistrzów. Siedmiu zgłoszonych do „Drużyny Roku UEFA” zawodników ma nie wiadomo dlaczego FC Barcelona, po sześciu finalista Ligi Mistrzów FC Liverpool oraz triumfator Ligi Europy Atletico Madryt. Jeśli chodzi o narodowość w wytypowanej „50” kandydatów dominują zwycięzcy mundialu w Rosji Francuzi, których zgłoszono aż 10.

Lewandowski, którego w tym roku zlekceważono we wszystkich prestiżowych indywidualnych plebiscytach, także w tym ma niewielkie szanse na znalezienie się w wyróżnionej jedenastce graczy. Kapitan reprezentacji Polski i najskuteczniejszy strzelec Bayernu Monachium już wcześniej trafiał do grona kandydatów do „Drużyny Roku UEFA”, ale nigdy nie został wybrany do podstawowej jedenastki. Najczęściej w kategorii napastników głosujący stawiali na Cristiano Ronaldo (12 razy) i Lionela Messiego (9).

Obaj ci genialni napastnicy znaleźli się w gronie kandydatów również i w tym roku, ale chociaż Lewandowski nie ustępuje im w strzeleckich dokonaniach, to zapewne nie on będzie najpoważniejszym konkurentem dla Portugalczyka i Argentyńczyka do obsadzenia linii ataku w „Drużynie Roku”, tylko Francuzi Kylian Mbeppe i Antoine Griezmann, Brazylijczyk Neymar, Anglik Harry Kane i może jeszcze Egipcjanin Mohamed Salah.

 

Nominowani do drużyny roku:

Bramkarze: Alisson Becker, Hugo Lloris, Keylor Navas, Jan Oblak, Marc-Andre ter Stegen.

Obrońcy: Jordi Alba, Giorgio Cheillini, Gimenez, Diego Godin, Lucas Hernandez, Joshua Kimmich, Kalidou Koulibaly, Kostas Manolas, Marcelo, Gerard Pique, Sergio Ramos, John Stones, Samuel Umtiti, Virgil van Dijk, Raphael Varane.

Pomocnicy: Casemiro, Kevin de Bryune, Eden Hazard, Isco, N’Golo Kante, Toni Kroos, James Milner, Luka Modrić, Saul Niguez, Dmitri Payer, Miralem Pjanić, Paul Pogba, Ivan Rakitić, David Silva, Florian Thauvin.

Napastnicy: Gareth Bale, Edison Cavani, Paulo Dybala, Edin Dzeko, Roberto Firmino, Antoine Griezmann, Harry Kane, Robert Lewandowski, Sadio Mane, Kylian Mbappe, Lionel Messi, Neymar, Cristiano Ronaldo, Mohamed Salah, Luis Suarez.

 

Dla kogo Złota Piłka?

FIFA zdążyła już zamknąć 2018 rok wyróżniając Chorwata Lukę Modricia tytułem najlepszego piłkarza. Teraz swój czas ma redakcja tygodnika „France Football”, która przyznaje nagrodę „Złotej Piłki” dla piłkarza roku na świecie.

 

Redakcja tygodnika „France Football” ogłosiła właśnie nominacje 30 kandydatów do nagrody „Złotej Piłki”. Z tego grona elektorzy z całego świata wybiorą laureata, którego nazwisko poznamy 3 grudnia. Ta najbardziej prestiżowa nagroda indywidualna w futbolu jest przyznawana od 1956 roku. Otrzymuje ją ten zawodnik, który zbierze najwięcej punktów przyznawanych przez zaproszonych do głosowania przez „FF” dziennikarzy z całego świata. Elektorzy mają za zadania wskazać z 30 kandydatów pięciu ich zdaniem najlepszych. Za pierwsze miejsce przyznaje się 6 pkt, za drugie 4, za trzecie 3, za czwarte 2 i za piąte 1. Regulamin plebiscytu stanowi, że jurorzy mają w swoich wyborach kierować się trzema podstawowymi kryteriami: pierwsze uwzględnia osiągnięcia indywidualne i drużynowe, drugie klasę zawodnika i poszanowanie przez niego zasad fair-play, a trzecie przebieg kariery typowanego piłkarza.

Pomysłodawcą plebiscytu był szef „France Football” Gabriel Hanot, który w 1956 roku zorganizował głosowanie wśród dziennikarzy swojej redakcji. Pierwszym laureatem został Anglik Stanley Matthews występujący wówczas w barwach zespołu Blackpool. Aż do 1995 roku w plebiscycie głosowano wyłącznie na piłkarzy pochodzących z Europy, dlatego wśród zdobywców „Złotej Piłki” nie ma takich legendarnych graczy, jak Pele, Garrincha czy Diego Maradona. Ale w 1995 redakcja zmieniła regulamin i otworzyła plebiscyt także na zawodników urodzonych poza naszym kontynentem, ale występujących w europejskich klubach. I od razu „Złotą Piłkę” zdobył jeden z takich graczy, Liberyjczyk George Weah, wtedy występujący w barwach AC Milan.

W 2007 roku ponownie zmieniono reguły plebiscytu i dopuszczono do wyborów piłkarzy z wszystkich klubów na świecie. Zwiększono też liczbę elektorów, która jest płynna i co jakiś czas się zmienia. W 2010 roku doszło do połączenia plebiscytów „FF” i FIFA i 10 stycznia 2011 roku w Zurychu po raz pierwszy przyznano wspólne wyróżnienie pod nazwą „Złota Piłka FIFA”. Po sześciu latach FIFA poinformowała o powrocie do własnego plebiscytu, więc w tej sytuacji także „France Football” wrócił do poprzedniej formuły.

Tylko dwaj gracze, Argentyńczyk Lionel Messi i Portugalczyk Cristiano Ronaldo, zdobyli to trofeum pięciokrotnie. Messi jako jedyny piłkarz w historii zgarnął tę prestiżową nagrodę cztery razy z rzędu. Trzem piłkarzom udało się zdobyć trofeum trzykrotnie, byli to Holender Johan Cruyff, Francuz Michel Platini i Holender Marco van Basten.
W plebiscycie francuskiego tygodnika najczęściej zwyciężali piłkarze z Holandii i Niemiec, a najwięcej trofeów, aż jedenaście, zdobyli zawodnicy występujący w barwach FC Barcelona. W ubiegłym roku plebiscyt „France Football” wygrał Cristiano Ronaldo, który uzyskał aż 946 pkt, przed Leo Messim (670) i Neymarem (361). Jedynym Polakiem w gronie nominowanych był Robert Lewandowski, ale z 45. punktami zajął dopiero dziewiątą lokatę.

Przypomnijmy skład nominowana przed rokiem „30” graczy: Pierre-Emerick Aubameyang (Borussia Dortmund), Karim Benzema (Real Madryt), Leonardo Bonucci (AC Milan), Kevin De Bruyne (Manchester City), Gianluigi Buffon (Juventus Turyn), Edinson Cavani ( PSG), Philippe Coutinho (Liverpool), Cristiano Ronaldo (Real Madryt), Edin Dżeko (Roma), Paulo Dybala (Juventus Turyn), David De Gea (Manchester United), Radamel Falcao (Monaco), Antoine Griezmann (Atletico Madryt), Eden Hazard (Chelsea), Matt Hummels (Bayern Monachium), Isco (Real Madryt), Harry Kane (Tottenham), N’Golo Kanté (Chelsea), Toni Kroos (Real Madryt), Robert Lewandowski (Bayern Monachium), Sadio Mané (Liverpool), Marcelo (Real Madryt), Kylian Mbappé (PSG), Dries Mertens (Napoli), Lionel Messi (Barcelona), Luka Modrić (Real Madryt), Neymar (PSG), Jan Oblak (Atletico Madryt), Sergio Ramos (Real Madryt), Luis Suarez (Barcelona).

W tegorocznych nominacjach z ubiegłorocznej listy wypadło 12 graczy. Wśród wykreślonych znalazł się m.in. Robert Lewandowski. U dziennikarzy „France Football” nasz najlepszy piłkarz nie cieszy się widać wielkim poważaniem, ale z drugiej strony wśród nominowanych nie znalazł się żaden inny gracz Bayernu.

 

Nominowani do „Złotej Piłki 2018”:

Sergio Aguero (Argentyna/Manchester City), Alisson (Brazylia/AS Roma/Liverpool), Gareth Bale (Walia/Real Madryt), Karim Benzema (Francja/Real Madryt), Edinson Cavani (Urugwaj/PSG), Thibaut Courtois (Belgia/Chelsea/Real Madryt), Cristiano Ronaldo (Portugalia/Real Madryt/Juventus Turyn), Kevin de Bruyne (Belgia/Manchester City), Roberto Firmino (Brazylia/Liverpool), Diego Godin (Urugwaj/Atletico Madryt), Antoine Griezmann (Francja/Atletico Madryt), Eden Hazard (Belgia/Chelsea), Isco (Hiszpania/Real Madryt), Harry Kane (Anglia/Tottenham), N’Golo Kante (Francja/Chelsea), Hugo Lloris (Francja, Tottenham), Kylian Mbappe (PSG), Mario Mandżukić (Chorwacja/Juventus Turyn), Sadio Mane (Senegal/Liverpool), Marcelo (Brazylia/Real Madryt), Lionel Messi (Argentyna/Barcelona), Luka Modrić (Chorwacja/Real Madryt), Neymar (Brazylia/PSG), Jan Oblak (Słowenia/ Atletico), Paul Pogba (Francja/Manchester United), Ivan Rakitić (Chorwacja/Barcelona), Mohamed Salah (Egipt/Liverpool), Sergio Ramos (Hiszpania/Real Madryt), Luis Suarez (Urugwaj/Barcelona), Raphael Varane (Francja/Real Madryt).

 

Dekada Lewandowskiego w kadrze Polski

W poniedziałek 10 września minęła dekada od debiutu Roberta Lewandowskiego w reprezentacji Polski. Swój pierwszy występ w biało-czerwonych barwach zaliczył 10 września 2008 roku w spotkaniu z San Marino. W 59. minucie zmienił Marka Saganowskiego i 12 minut późnej strzelił gola.

 

Mecz z Włochami w Bolonii był 99. występem Lewandowskiego w narodowych barwach. Nietrudno policzyć, że przez dziesięć lat średnio w każdym roku zaliczał po dziesięć meczów i trudno znaleźć annałach polskiej reprezentacji piłkarza tak regularnie grającego przez tak długi okres czasu. „Lewego” nie imały się kontuzje i spadki formy, dlatego nie miał też kłopotów z akceptacją przez zmieniających się kilkakrotnie w tej dekadzie selekcjonerów. Na pozycji napastnika był pierwszym wyborem Franciszka Smudy, Waldemara Formalika i Adama Nawałki, a teraz jest także „jedynką” u Jerzego Brzęczka. Nic dziwnego, żaden trener nie rezygnuje bez wyraźnego powodu z jednego z najskuteczniejszych piłkarzy na świecie w ostatnich latach.

 

Jedyny Polak w elicie piłkarzy

Lewandowski zdobył w biało-czerwonych barwach 55 goli i jest zdecydowanym liderem na liście wszech czasów reprezentacji Polski. Drugi w zestawieniu Włodzimierz Lubański ma w dorobku 48 goli, trzeci Grzegorz Lato 45. Z aktualnych kadrowiczów najwięcej trafień, 20., ma na koncie Jakub Błaszczykowski, dalej z 12. bramkami są Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, a tak chwalony ostatnio Piotr Zieliński ma ich dopiero pięć. W najbliższych latach nikt zatem nie będzie w stanie odebrać „Lewemu” miana najskuteczniejszego snajpera reprezentacji Polski, zwłaszcza że napastnik Bayernu Monachium z występów w kadrze przecież póki co nie rezygnuje, więc na pewno swoje rekordowe osiągnięcia wyśrubuje.

Przed towarzyskim meczem z Irlandią Lewandowski miał dylemat, bo gdyby zagrał, zaliczyłby setny występ w narodowych barwach i dołączyłby do elitarnego „Klubu 100”, do którego należą jedynie Michał Żewłakow, Jakub Błaszczykowski i Grzegorz Lato. Ale osiągnięcie magicznej granicy stu występów w drużynie narodowej dla każdego piłkarza jest wielkim wydarzeniem, ale Lewandowski miał powody, żeby te swoje święto odłożyć w czasie. Irlandia to nie jest rywal z górnej półki, a ceny biletów były wyższe niż w Bolonii na mecz Ligi Narodów Włochy – Polska, a że kibice wciąż jeszcze nie wybaczyli naszej reprezentacji słabego występu w mistrzostwach świata, prognoza frekwencji na trybunach przed wtorkowym meczem nie była optymistyczna. Nie był to zatem najlepszy moment do świętowania. Za niespełna miesiąc biało-czerwoni w ramach rozgrywek w Lidze Narodów zagrają na Stadionie Śląskim z aktualnymi mistrzami Europy Portugalią i to będzie odpowiednia oprawa dla jubileuszowego setnego występu „Lewego” w reprezentacji Polski.

Mimo swoich nietuzinkowych dokonań w Bayernie Monachium i reprezentacji Polski, Lewandowski jak dotąd nie doczekał się jakiegoś prestiżowego wyróżnienia typu „Złota Piłka” czy „Piłkarz Roku”. W niedawno rozstrzygniętym plebiscycie UEFA na piłkarza sezonu 2017–2018 nie przebił się nawet do finałowej dziesiątki. Ale od lat tylko on z polskich piłkarzy jest regularnie umieszczany na listach nominowanych. Nie zabrakło go i w zabawie tego rodzaju organizowanej przez FIFPro, czyli światowy związek zawodowy piłkarzy oraz przez FIFA.

Plebiscyt nosi nazwę „World 11” i jest cyklicznie przeprowadzany od 2005 roku. W piłkarskim środowisku cieszy się dużą renomą, bowiem wyboru najlepszych dokonują w nim profesjonalni piłkarze zrzeszeni w FIFA. W najnowszej edycji wzięło udział 25 tysięcy zawodników z 65 krajów, w tym z Polski. Wybrali oni w sumie 55 gradczy, w tym pięciu bramkarzy, 20 obrońców, 15 pomocników i 15 napastników. FIFA podała w komunikacie, że oceniano piłkarzy za okres od 3 lipca 2017 roku do 15 lipca 2018 roku. Najwięcej zawodników wśród nominowanych do „11 sezonu” ma Real Madryt (11), zaś wśród krajów największą liczbę graczy ma Hiszpania (9). 71 procent nominowanych piłkarzy pochodzi z Europy. Wyniki plebiscytu zostaną ogłoszone podczas gali FIFA, która odbędzie się 24 września w Londynie.

Wśród 55 nominowanych na poszczególne pozycje zawodników, z Polaków znalazł się jedynie Lewandowski. Trafił rzecz jasna do kategorii „napastnicy”. Warto przytoczyć całą listę kandydatów, bo jest to rzetelnie zestawiona i znajdują się na niej rzeczywiście najlepsi obecnie gracze na świecie.

 

Lista nominowanych do World 11:

Bramkarze:
Gianluigi Buffon (Włochy), Juventus/Paris Saint-Germain; Thibaut Courtois (Belgia), Chelsea/Real Madryt, David De Gea (Hiszpania), Manchester United, Keylor Navas (Kostaryka), Real Madryt; Marc-Andre ter Stegen (Niemcy), FC Barcelona.

Obrońcy:
Jordi Alba (Hiszpania), FC Barcelona; Dani Alves (Brazylia), Paris Saint-Germain: Daniel Carvajal (Hiszpania), Real Madryt; Giorgio Chiellini (Włochy), Juventus Turyn; Virgil van Dijk (Holandia), Southampton/Liverpool; Diego Godin (Urugwaj), Atletico Madryt; Mats Hummels (Niemcy), Bayern Monachium; Joshua Kimmich (Niemcy), Bayern Monachium; Dejan Lovren (Chorwacja), FC Liverpool; Marcelo (Brazylia), Real Madryt; Yerry Mina (Kolumbia), FC Barcelona/Everton; Benjamin Pavard (Francja), VfB Stuttgart; Gerard Pique (Hiszpania), FC Barcelona; Sergio Ramos (Hiszpania), Real Madryt; Thiago Silva (Brazylia), Paris Saint-Germain; Kieran Trippier (Anglia), Tottenham; Samuel Umtiti (Francja), FC Barcelona; Raphael Varane (Francja), Real Madryt; Sime Vrsaljko (Chorwacja), Atletico Madryt/Inter Mediolan; Kyle Walker (Anglia), Manchester City.

Pomocnicy:
Sergio Busquets (Hiszpania), FC Barcelona; Casemiro (Brazylia), Real Madryt; Philippe Coutinho (Brazylia), FC Liverpool/FC Barcelona; Kevin De Bruyne (Belgia), Manchester City; Eden Hazard (Belgia), Chelsea LOndyn; Andres Iniesta (Hiszpania), FC Barcelona/Vissel Kobe; Isco (Hiszpania), Real Madryt; N’Golo Kante (Francja), Chelsea; Toni Kroos (Niemcy), Real Madryt Nemanja Matic (Serbia), Manchester United, Luka Modric (Chorwacja), Real Madryt; Paul Pogba (Francja), Manchester United; Ivan Rakitic (Chorwacja), FC Barcelona; David Silva (Hiszpania), Manchester City; Arturo Vidal (Chile), Bayern Monachium/FC Barcelona.

Napastnicy:
Karim Benzema (Francja), Real Madryt; Edinson Cavani (Urugwaj), Paris Saint-Germain;Paulo Dybala – Argentyna, Juventus FC, Antoine Griezmann (Francja), Atletico Madryt; Harry Kane (Anglia), Tottenham; Robert Lewandowski (Polska), Bayern Monachium; Romelu Lukaku (Belgia), Manchester United; Mario Mandzukic (Chorwacja), Juventus Turyn; Sadio Mane (Senegal), FC Liverpool; Kylian Mbappe (Francja), Paris Saint-Germain; Lionel Messi (Argentyna), FC Barcelona; Neymar (Brazylia), Paris Saint-Germain; Cristiano Ronaldo (Portugalia), Real Madryt/Juventus; Mohammed Salah (Egipt), FC Liverpool, Luis Suarez (Urugwaj), FC Barcelona.

 

Z życia UEFA: Wybierają piłkarza sezonu

W organizowanym przez UEFA plebiscycie na piłkarza sezonu 2017-2018 na placu boju zostało już tylko trzech zawodników: ubiegłoroczny triumfator Portugalczyk Cristiano Ronaldo, Chorwat Luka Modrić oraz Egipcjanin Mohamed Salah. Ogłoszenie zwycięzcy nastąpi 30 sierpnia podczas piłkarskiej gali w Monako.

 

UEFA przy wyborze piłkarza sezonu bierze pod uwagę występy zawodników z europejskich klubów we wszystkich rozgrywkach krajowych i międzynarodowych. Sezon 2017-2018 zwieńczyły finały mistrzostw świata w Rosji, które jak pamiętamy wygrała Francja, pokonując w finale Chorwację. Trzecie miejsce zajęła Belgia, a czwarte Anglia. Przypomnijmy też, że Ligę Mistrzów po raz trzeci z rzędu wygrał Real Madryt, z Cristiano Ronaldo i Luką Modriciem w składzie, pokonując w finale FC Liverpool, w którym czołową postacią był Mohamed Salah. W Lidze Europy triumfowało natomiast Atletico Madryt, które w finale wygrało z Olympique Marsylia 3:0, a dwa z tych goli strzelił Francuz Antoine Griezmann. Ten piłkarz w czerwcu i lipcu był jednym z najlepszych zawodników w ekipie mistrzów rosyjskiego mundialu i gdyby położyć na szali jego dokonania z dokonaniami Salaha, Egipcjanin by te ważenie przegrał. Głównie z powodu bezbarwnego występu w Rosji. Mędrcy z UEFA z sobie tylko wiadomego powodu uznali, że żaden z francuskich piłkarzy, choć to mistrzowie świata, nie zasługuje na miejsce w czołowej trójce, z której zostanie wybrany piłkarz sezonu.

To zresztą nie jedyny idiotyzm w tym zestawieniu. W gronie 10 zawodników wytypowanych w pierwszym rzucie do nagrody nie znaleźli miejsca dla króla strzelców mundialu Harry’ego Kane’a, a wsadzili na listę Lionela Messiego, chociaż Barcelona w poprzednim sezonie nie odegrała żadnej znaczącej roli w Lidze Mistrzów, podobnie jak reprezentacja Argentyny w finałach mistrzostw świata. Messi bez wątpienia jest piłkarzem genialnym, ale nagrody indywidualne chyba jednak powinno się przyznawać za aktualne osiągnięcia, a nie dawne zasługi czy uznane nazwisko. Za nim kolejne miejsca zajęli: Kylian Mbappe (Francja, Paris Saint-Germain), Kevin De Bruyne (Belgia, Manchester City), Raphael Varane (Francja, Real Madryt), Eden Hazard (Belgia, Chelsea Londyn) i Sergio Ramos (Hiszpania, Real Madryt).

Te wybory dziwią tym bardziej, że w głosowaniu wzięło udział 80 trenerów drużyn, które rywalizowały w fazie grupowej Ligi Mistrzów (32) i Ligi Europejskiej (48) w minionym sezonie, a także 55 dziennikarzy z każdego z krajów członkowskich UEFA. Elektorzy musieli oddać swoje głosy jeszcze przed decydującą fazą mundialu w Rosji, dlatego strzelili tyle „baboli”. Wystarczy przejrzeć ich typy na wyróżnienia na poszczególnych pozycjach. Bramkarz sezonu: Alisson Becker (Brazylia, AS Roma/FC Liverpool), Gianluigi Buffon (Włochy, Juventus Turyn/PSG), Keylor Navas (Kostaryka, Real Madryt). Obrońca sezonu: Marcelo (Brazylia, Real Madryt), Sergio Ramos (Hiszpania, Real Madryt), Raphael Varane (Francja, Real Madryt). Pomocnik sezonu: Kevin De Bruyne (Belgia, Manchester City), Toni Kroos (Niemcy, Real Madryt), Luka Modrić (Chorwacja, Real Madryt). Napastnik sezonu: Lionel Messi (Argentyna, FC Barcelona), Cristiano Ronaldo (Portugalia, Real Madryt), Mohamed Salah (Egipt, FC Liverpool).

Kto zatem 30 sierpnia na gali w Monako odbierze nagrodę dla „Piłkarza sezonu 2017-2018”. Prawdopodobnie Modrić, którego wkład w wygranie przez Real Madryt Ligi Mistrzów był wprawdzie znacznie mniejszy od wkładu Cristiano Ronaldo (został królem strzelców rozgrywek), ale Chorwat lepiej wypadł z reprezentacją swojego kraju w mistrzostwach świata. Gdyby jednak jakim cudem wygrał Salah, cały ten plebiscyt byłby kosmiczną bzdurą. A bzdurą już jest, że czwarty jest Griezmann, kluczowy gracz drużyny mistrzów świata oraz Atletico Madryt, triumfatora Ligi Europy i Superpucharu UEFA.

 

Mundialowy falstart Leo Messiego

Reprezentacja Argentyny tylko zremisowała 1:1 z debiutującą w mistrzostwach świata ekipą Islandii. Zawiódł zwłaszcza największy gwiazdor drużyny Albicelestes Lionel Messi, który nawet z karnego nie potrafił strzelić gola.

 

Piłkarski świata z niecierpliwością czekał na odpowiedź argentyńskiego gwiazdora na hat-tricka ustrzelonego przez Cristiano Ronaldo w spotkaniu z Hiszpanią. Leo Messi zawiódł jednak te oczekiwania i nie dość, że nie zdobył bramki w spotkaniu z Islandczykami, to jeszcze w fatalnym stylu zmarnował rzut karny. Gwiazdor FC Barcelona nie jest mistrzem „jedenastek”. Ze statystyk wynika, że do tej pory skutecznie wyegzekwował 79 karnych, ale zmarnował aż 24. W meczu z Islandią zachował się jak amator, strzelając w sygnalizowany sposób w prawy róg bramki, dokładnie tam, gdzie rzucił się islandzki bramkarz Hannes Halldorsson.

Argentyńczycy kontrolowali mecz od początku do końca, przez ponad 90 procent czasu gry znajdowali się w posiadaniu piłki, ale inwencji i szczęścia starczyło im tylko na zdobycie jednej bramki, którą w 19. minucie na swoje konto zapisał Sergio Aguero. Radość Argentyńczyków nie trwała długo, bo pięć minut później Alfred Finnbogason pokonał Willy`ego Caballero i strzelił pierwszego gola dla Islandii w finałóach mistrzostw świata.

W 64. minucie Argentyńczycy mogli przesądzić losy meczu, bo właśnie wtedy sędziujący mecz Polak Szymon Marciniak podyktował jedenastkę za faul obrońcy Islandii. Skonfundowany niepowodzenie Messi już do końca spotkania praktycznie tylko statystował na boisku, nie wznosząc żadnego pozytywnego elementu do chaotycznej gry prowadzonej przez jego coraz bardziej zniechęconych kolegów. Po meczu argentyński gwiazdor był zdruzgotany swoim nieudanym występem i całą winę za stratę punktów wziął na siebie. Starał się jednak trzymać fason i zapewniał swoich rodaków, że to dopiero początek mistrzostw. Tylko że znakomita forma Chorwatów i Nigeryjczyków (2:0) nie zapowiada łatwych meczów z tymi zespołami.

Szymon Marciniak może uznać swój debiutancki występ w finałach mistrzostw świata za udany. Podjął co prawda dwie kontrowersyjne decyzje, nie odgwizdując dwóch kolejnych rzutów karnych dla Argentyńczyków. W pierwszej połowie Islandczyk Ragnar Sigurdsson dotknął piłkę ręką we własnym polu karnym, ale polski arbiter uznał, że nie była to sytuacja na „jedenastkę”. Nie poprosił o analizę VAR, choć wściekli Argentyńczycy mocno się tego domagali. W drugiej połowie polski arbiter być może powinien wskazać na 11. metr po tym, jak biegnący z piłką w polu karnym Cristian Pavon został kopnięty w stopę przez Birkira Saevarssona, ale i tym razem uznał, że nie musi tego zdarzenia weryfikować przez system VAR. W Polsce jego występ oceniono jako przeciętny, ale w większości mediów na świecie Marciniak otrzymał znakomite recenzje i wysokie noty.