Ruszyła Premier League

W rozpoczętych rozgrywkach Premier League rywalizować będzie będzie czterech reprezentantów Polski: Łukasz Fabiański (West Ham), Jan Bednarek (Southampton), Mateusz Klich (Leeds) i Kamil Grosicki (West Bromwich).

W pierwszej kolejce zdecydowanie najlepszy występ zaliczył Klich, który w wyjazdowym meczu z obrońcą tytułu Liverpoolem strzelił gola dla Leeds United i należał do najlepszych graczy tego pasjonującego widowiska, zakończonego zwycięstwem „The Reds” 4:3. Polak za swój debiutancki występ w Premier League otrzymał bardzo dobre recenzje, zresztą jak cały zespół Leeds. A zdobywając bramkę dołączył do Jana Bednarka, Roberta Warzychy i Marcina Wasilewskiego, którzy także mają w dorobku trafienia w angielskiej ekstraklasie pod szyldem Premier League. Dla Klicha największe znaczenie miały jednak nie pochwały w brytyjskich mediach czy słowa uznania z ust trenera Liverpoolu Juergena Kloppa, lecz opinia wygłoszona na pomeczowej konferencji przez szkoleniowca Leeds Marcelo Bielsę, który na pytanie o ocenę występu polskiego pomocnika stwierdził krótko: „On jest bardzo ważną częścią naszej drużyny”. Warto przypomnieć, że w poprzednim sezonie Championship zakończonym awansem do ekstraklasy, 30-letni Klich był u Bielsy podstawowym graczem i tylko w jednym z 46 spotkań ligowych nie zagrał w wyjściowym składzie (zdobył sześć bramek i zanotował pięć asyst). A że Bielsa tuż przed spotkaniem z Liverpoolem przedłużył kontrakt do końca obecnego sezonu, Klich może być spokojny o miejsce w zespole.
Spokojny o to może być też broniący bramki West Hamu United Fabiański, któremu co prawda angielskie media po porażce 0:2 z Newcastle zarzuciły spóźnioną reakcję przy pierwszej z bramek, ale nasz reprezentacyjny golkiper ma w zespole niepodważalną pozycję. Podobnie jak Bednarek w Southampton, chociaż w wyjazdowym meczu z Crystal Palace (0:1) trener „Świętych” zdjął go w przerwie z boiska. Tylko Kamil Grosicki w West Bromwich Albion musi walczyć o miejsce w wyjściowym składzie.

Koniec sezonu w Premier League

Angielska Premier League dokończyła przerwany przez wybuch pandemii sezon. Angielski kwartet w nowej edycji Ligi Mistrzów tworzyć będą zespoły Liverpoolu, Manchesteru City, Manchesteru United i Chelsea Londyn, natomiast Leicester City i Tottenhamu Hotspur zagrają w Lidze Europy. Dołączyć do nich może jeszcze Arsenal Londyn, pod warunkiem jednak, że w najbliższą sobotę zwycięży w finale Pucharu Anglii drużynę Chelsea.

Obecny sezon w angielskiej ekstraklasie zdominowała drużyna Liverpoolu, która nakręcona triumfem w Lidze Mistrzów od początku krajowych rozgrywek narzuciła rywalom niesamowite tempo. Wydawało się nawet, że „The Reds” wyrównają rekordowe osiągnięcie Arsenalu z lat 2003/2004 i ten sezon także zakończą bez porażki. Nadzieje te zniweczyli piłkarze Watfordu, którzy przerwali ekipie Juergena Kloppa zwycięską passę. Co ciekawe, mimo tego sukcesu Watford nie zdołał utrzymać się w Premier League i spadł do Championship wraz z AFC Bournemouth i Norwich City. Tak na marginesie – zatrudniony w Bournemouth w charakterze rezerwowego bramkarza 40-letni Artur Boruc nie zagrał w minionym sezonie nawet minuty, ale jak wieść niesie, klub chce mu zaproponować przedłużenie kontraktu na kolejny sezon. Natomiast do kadry Norwich latem dołączy pozyskany przez ten klub ze Śląska Wrocław 22-letni Przemysław Płacheta.
Gdy z powodu wybuchu pandemii koronawirusa przerwano w marcu rozgrywki w Premier League, FC Liverpool miał już nad drugim w tabeli Manchesterem City 25 punktów przewagi. Do końca zmagań zostało jeszcze dziewięć kolejek, zbyt mało, żeby ustępujący mistrza Anglii zdołał odrobić ten dystans. Fani „The Reds” doczekali się po 30 latach oczekiwania triumfu swojej drużyny. Radość z odzyskania prymatu w Anglii zmąciła im nieoczekiwana klęska ekipy Juergena Kloppa z Atletico Madryt już w 1/8 finału Ligi Mistrzów. „Czerwone Diabły” w tym sezonie nie utrzymają więc dominacji w Europie, ale mogą ich w tym dziele wyręczyć wciąż pozostające w grze zespoły Manchesteru City i Chelsea Londyn.
Wracają do Premier League, to tytuł króla strzelców wywalczył w niej 33-letni napastnik Leicester City Jamie Vardy, dzięki temu został najstarszym piłkarzem w historii Premier League, który zdobył tytuł najskuteczniejszego gracza sezonu. Dotychczas najstarszym królem strzelców był grający w Chelsea Iworyjczyk Didier Drogba, który w sezonie 2009/2010 wygrał tę rywalizację z dorobkiem 29 trafień mając 32 lata i 59 dni. Vardy został królem strzelców w wieku 33 lat i 197 dni, a do zdobycia tytułu wystarczyły mu 23 bramki. Vardy wyprzedził o jedno trafienie Gabończyka Pierre’a-Emericka Aubameyanga z Arsenalu oraz Danny’ego Ingsa, klubowego kolegę naszego reprezentacyjnego obrońcy Jana Bednarka z Southamptonu. Kolejny na liście z dorobkiem 20 goli jest gwiazdor Manchesteru City Raheem Sterling, a dopiero piąty z 19 trafieniami lider ofensywy Liverpoolu Egipcjanin Mohamed Salah, za którym z 18 golami uplasowali się jego kolega z zespołu Senegalczyk Sadio Mane oraz as Tottenhamu Hotspur Harry Kane.

Klich już w Premier League, Grosicki jeszcze walczy

Zespół Leeds United, którego graczem jest reprezentant Polski Mateusz Klich, na kolejkę przed końcem zmagań w Championship zapewnił sobie awans z pierwszego miejsca do Premier League. Na bezpośrednią promocję z drugiej pozycji wciąż ma szansę drużyna West Bromwich Albion, której zawodnikiem jest Kamil Grosicki.

Ekipa Leeds United spadła z Premier League w sezonie 2003/2004. Urodzony w 1990 roku Mateusz Klich w tym czasie był dopiero obiecującym 14-letnim juniorem Tarnovii Tarnów, którego Cracovia wzięła pod swoje skrzydła. W krakowskim klubie zadebiutował jako 18-latek w ekstraklasie i z niego w 2011 roku wyjechał za granicę, do niemieckiego VfL Wolfsburg. Zanim trafił w 2016 roku do Leeds United, zdążył zaliczyć kilka zachodnich klubów – holenderskie PEC Zwolle i Twente Enschede oraz niemiecki 1.FC Kaiserslautern. Ale w angielskim zespole też nie od razu się przebił, bo rok musiał jeszcze spędzić na wypożyczeniu w holenderskim Utrechcie. Dopiero po powrocie latem 2018 roku zyskał uznanie w oczach nowego szkoleniowca Leeds, Argentyńczyka Marcelo Bielsy, pod rządami którego stał się kluczowym graczem w zespole i jest nim do tej pory. W miniony piątek 23-krotny reprezentant Polski spełnił swoje wielkie sportowe marzenie – awansował z ekipą Leeds United do Premier League. Warto odnotować, że nie jest on jedynym Polakiem w tym klubie. Oprócz niego zawodnikami beniaminka angielskiej ekstraklasy są jeszcze 23-letni bramkarz Kamil Miazek oraz utalentowany 18-letni pomocnik Mateusz Bogusz.
O grze w Premier League marzy też Kamil Grosicki, dlatego zimą odszedł z Hull City do zespołu West Bromwich Albion. Na razie nie jest tak ważnym graczem w ekipie WBA, jak Klich w Leeds. Aktualny wicelider Championship w przedostatniej 45. kolejce nieoczekiwanie przegrał na wyjeździe z Huddersfield Town 1:2 (Grosicki wszedł na boisko w 46 minucie) i po tej porażce nie tylko przekreślił swoje szanse na wyprzedzenie Leeds United i zajęcie pierwszego miejsca w lidze, to jeszcze na dodatek mógł też stracić także premiowaną bezpośrednim awansem do Premier League drugą lokatę. Na szczęście dla zespołu Grosickiego trzeci w tabeli Brentford także przegrał nieoczekiwanie z niżej notowanym Stoke City (0:1), ale ma tylko jeden punkt straty do West Bromwich. W grze o drugą lokatę liczy się też jeszcze czwarte Fulham, które ma na koncie 80 pkt i dwa „oczka” mniej od WBA. Zatem dopiero w ostatniej, zaplanowanej na środę 22 lipca 44. kolejce rozstrzygnie się, który z tych trzech zespołów od razu dołączy do Leeds United, a który o trzecie premiowane awansem miejsce będzie musiał powalczyć w barażach. West Bromwich Albion zmierzy się u siebie z Queens Park Rangers, Fulham na wyjeździe zagra z Wigan Athletic, a Brentford podejmie Barnsley.
W 45. kolejce porażką 3:4 z Queens Park Rangers szans na zajęcie miejsca premiowanego udziałem w barażach pozbawiła się drużyna Millwall, której bramkarzem jest były reprezentant Polski Bartosz Białkowski. Trochę szkoda, bo w przypadku awansu Białkowski mógłby zapełnić lukę w Premier League po Arturze Borucu, gdyby wraz z AFC Bournemouth został zdegradowany do Championship. Tego losu na pewno nie podzieli już nasz aktualny reprezentacyjny bramkarz Łukasz Fabiański, którego zespół, West Ham United, w 36. kolejce Premier League pokonał Watford 3:1 i oddalił się od strefy spadkowej na bezpieczna odległość. Ekipa Fabiańskiego awansowała na 15. miejsce i na dwie kolejki przed końcem rozgrywek ma sześć punktów przewagi na znajdującymi się w strefie spadkowej Bournemouth i Aston Villą, a ma od nich lepszy bilans bramkowy, który rozstrzyga o kolejności przy równej liczbie punktów. W środę West Ham zagrają na wyjeździe z Manchesterem United, a na zakończenie zmagań, 26 lipca, podejmie przedostatnią w tabeli Aston Villę.

Bednarek grał jak z nut

Miniony weekend był udany dla większości polskich piłkarzy występujących na angielskich boiskach. Sukces największego kalibru odniósł jednak obrońca FC Southampton Jan Bednarek, który zagrał znakomicie w wygranym przez jego zespół 1:0 meczu 33. kolejki Premier League z Manchesterem City.

To był bardzo dobry występ Jana Bednarka, który w parze z Jackiem Stephensem w tym sezonie tworzy żelazną parę stoperów FC Southampton. Jak trudny do sforsowania jest to duet przekonali się w miniony weekend gracze wicelidera Premier League Manchesteru City. A warto przypomnieć, że prowadzona przez Pepa Guardiolę drużyna „The Citizens” w minionym tygodniu rozgromiła świeżo upieczonych mistrzów Anglii, FC Liverpool, aż 4:0. Nasz reprezentacyjny obrońca dobrze przewidywał zamiary rywali i w odpowiednich momentach przerywał ich akcje oraz blokował próby strzałów na bramkę swojego zespołu. Pracy miał w tej potyczce co niemiara, bo zespół Manchesteru City po stracie gola w 16. minucie do końca spotkania zawzięcie dążył do zmiany wyniku i wściekle atakował bramkę „Świętych”.
Bednarek po meczu zebrał mnóstwo pozytywnych opinii, podobnie jak Stephens, który także zagrał koncertowo. Przez zachwyconych zwycięstwem nad ekipą z Manchesteru fanów Southamptonu duet stoperów na Twitterze stawiany był w jednym rzędzie z najlepszymi obrońcami na świecie, jak Paolo Maldini, Alessandro Nesta, Fabio Cannavaro, Gerard Pique i Carles Puyol. Zresztą nie tylko kibice, ale także angielscy dziennikarze byli pod wrażeniem gry Bednarka i Stephensa. „Ich gra była wyjątkowo imponująca” – napisał portal 90min.com, który reprezentantowi Polski wystawił notę „8” (w skali 1-10). Na ocenę wyżej Bednarek zasłużył według Sky Sports, które przyznało Polakowi notę „9”, taką samą dostali jeszcze tylko Stephens i bramkarz Alex McCarthy. Z kolei inny branżowy serwis piłkarski, Hampshire Live, przyznał naszemu reprezentacyjnemu obrońcy notę „8”, uzasadniając ją taka opinią: „W pierwszej połowie Polak popisał się kluczowym zablokowaniem strzału Riyada Mahreza. Ciężko pracował i interweniował z poświęceniem”.
Po zwycięstwie nad Manchesterem City zespół Southampton ma na koncie 43 punkty i zajmuje 13. miejsce w tabeli Premier League, mając już 16 „oczek” przewagi nad znajdującymi się w strefie spadkowej drużynami Aston Villi i Bournemouth. Tak więc „Świętym” degradacja do niższej ligi już nie grozi. A nas powinno cieszyć, że Bednarek prezentuje tak formę. Za półtora miesiąca polska reprezentacja rozegra pierwsze mecze w Lidze Narodów.
Przed spadkiem wciąż musi bronić się natomiast zespół naszego reprezentacyjnego bramkarz Łukasza Fabiańskiego, West Ham United, który w 33. kolejce zremisował na wyjeździe 2:2 z Newcastle United. Ekipa „Młotów” zajmuje 16. lokatę z dorobkiem 31 punktów. Zajmujący 17. miejsce Watford ma o trzy „oczka” mniej, a wspomniane już wcześniej zespoły Aston Villi i Bournemouth, zajmujące odpowiednio 18. i 19 miejsce, zgromadziły dotąd po 27 punktów. Zajmująca ostatnie w tabeli, 20. pozycję ekipa Norwich City zdobyła tylko 21 „oczek” i jest już de facto w Championship.
A na zapleczu angielskiej ekstraklasy dwa czołowe miejsca, premiowane bezpośrednim awansem, zajmują zespoły z reprezentantami Polski w składzie – Mateuszem Klichem (Leeds United) i Kamilem Grosickim (West Bromwich Albion). Obaj zagrali w meczach swoich drużyn w rozegranej w miniony weekend 41. kolejki i obaj strzelili gole. Klich w spotkaniu Leeds z Blackburn Rovers (3:1) grał do 89. minuty. Z kolei Grosicki w spotkaniu z Hull City, swoja poprzednia drużyną, po raz pierwszy zagrał w barwach West Bromwich Albion w podstawowym składzie. W wygranym 4:2 meczu skrzydłowy naszej reprezentacji strzelił gola na 3:2. Było to jego siódme ligowe trafienie w tym sezonie, ale sześć wcześniejszych uzyskał jako zawodnik Hull City. Dlatego nie okazał przesadnej radości.
Na pięć kolejek przed końcem rozgrywek w tabeli Championship prowadzi Leeds United z dorobkiem 78 pkt, mając jedno „oczko” przewagi nad wiceliderem West Bromwich Albion. Do Premier League awansują bezpośrednio dwa czołowe zespoły, a trzeci zostanie wyłoniony w barażach z udziałem zespołów z miejsc 3-6. Po 41 kolejkach miejsce 3. zajmuje Brentford (72 pkt), 4. Fulham (70), 5. Nottingham Forest (68) i 6. Cardiff City (64). Szanse na zakwalifikowanie się do baraży mają jeszcze zespoły z polskimi piłkarzami w składzie – 7. lokatę z 61 pkt na koncie zajmuje Derby County (Krystian Bielik), a z 59 pkt 9. jest Millwall (Bartosz Białkowski).

48 godzin sport

Mityng na Stadionie Śląskim
W miniona sobotę na Stadionie Śląskim w Chorzowie odbył się od kilku miesięcy duży mityng lekkoatletyczny z udziałem czołowych polskich zawodników. Wojciech Nowicki wygrał rzut młotem wynikiem 78,52 m. Dalej w tym roku rzucił jedynie Węgier Bence Halasz (78,86 m). Wśród pań triumfowała Katarzyna Furmanek, ustanawiając nowy rekord życiowy – 71,02 m. Mistrzyni Europy na 400 m Justyna Święty-Ersetic wystartowała na 100 metrów (była druga z rezultatem 12,10 s, za Julią Polak, która wygrała w czasie 12,04 s), na 300 metrów nie miała konkurencji i wygrała wynikiem 37,05 s. Tego dnia Święty-Ersetic pomogła też Joannie Jóźwik i wystartowała też w biegu na 600 m, nadając tempo rywalizacji przez 400 metrów, co pozwoliło Jóźwik osiągnęła wynik 1:27,90, najlepszy w tym sezonie na świecie. W sprincie na 100 metrów zwyciężył Oliwer Wdowik (10,51 s), który wygrał też bieg na 200 m (21,30 s). Na 300 metrów najlepszy był Karol Zalewski (32,87 s), a na 400 m triumfował Rafał Omelko (46,05 s). Skok o tyczce mężczyzn wygrał Paweł Wojciechowski wynikiem 5,45 m, zaś w pchnięciu kulą triumfował Konrad Bukowiecki (20,63 m), pokonując Michała Haratyka (20,12 m).

Zmarł legendarny piłkarz Interu
W sobotę w wieku 78 lat zmarł legendarny zawodnik Interu Mediolan, Mario Corso. Występował w tym mediolańskim klubie przez szesnaście sezonów, w latach 1957-1973, rozgrywając w jego barwach aż 509 meczów. Zdobył Interem dwukrotnie Puchar Europy (poprzednik Lig Mistrzów), dwukrotnie Puchar Interkontynentalny oraz cztery tytuły mistrza Włoch. W reprezentacji Włoch zaliczył 23 występy i strzelił cztery gole. „Grał w zespole, który tworzył historię Interu. W tym trudnym czasie wszystkie nasze myśli i uczucia są z jego najbliższą rodziną” – napisano w komunikacie o jego śmierci zamieszczonym na oficjalnej stronie mediolańskiego klubu.

Francuz w Jastrzębskim Węglu
Francuski reprezentacyjny przyjmujący Yacine Louati został siatkarzem Jastrzębskiego Węgla. W ostatnich dwóch sezonach grał we włoskich klubach Kioene Padwa i Vero Volley Monza. Klub z Jastrzębia-Zdroju zatrudnił też reprezentacyjnego marokańskiego atakującego Mohameda Al Hachdadiego, który zastąpi dwukrotnego mistrza świata Dawida Konarskiego. 29-letni Marokańczyk będzie pierwszym zawodnikiem z Afryki w PlusLidze. Nowymi graczami Jastrzębskiego Węgla zostali też Rafał Szymura z GKS Katowice oraz dwaj 19-letni wychowankowie klubu – Patryk Cichosz-Dzyga i Michał Gierżot.

Kara dla Olympique Marsylia
Klub piłkarski Olympique Marsylia został ukarany przez UEFA grzywną w wysokości trzech milionów euro za niedotrzymanie warunków ugody dotyczącej naruszenia przepisów tzw. finansowego fair play. Francuski zespół będzie mógł jednak wystąpić w europejskich pucharach. Ugoda zawarta została rok temu, a Olympique zobowiązał się m.in. do zmniejszenia stosunku zarobków piłkarzy do przychodów klubu.

Dobre noty Bednarka
Piłkarze FC Southampton udanie wrócili do gry po przerwie spowodowanej pandemią. „Święci” wygrali na wyjeździe z Norwich 3:0, a dobry występ zanotował reprezentant Polski Jan Bednarek. Sky Sport ocenił jego występ na 7 w dziesięciostopniowej skali, tak samo jak kilku innych graczy Southampton. Wyższą notę Bednarek otrzymał od branżowego portalu Sofascore(7,4), a od Whoscored nawet 7,7. Mniej powodów do zadowolenia miał nasz reprezentacyjny bramkarz Łukasz Fabiański, bo chociaż robił co mógł, to jego West Ham United przegrał u siebie z Wolverhampton Wanderers 0:2 i zajmuje w tabeli 17. miejsce, pierwsze bezpieczne nad strefą spadkową. Ale 18. AFC Bournemouth (rezerwowym bramkarzem tej drużyny jest Artur Boruc) ma tyle samo (27) punktów, zaś 19. Aston Villa 26.

Zmarł Svein Arne Hansen
Norweska Federacja Lekkiej Atletyki poinformowała, że w wieku 74 lat zmarł szef europejskiej federacji lekkoatletycznej (European Athletic) Svein Arne Hansen. W połowie marca ten ceniony na świecie szwedzki działacz sportowy trafił do szpitala, a przyczyną jego śmierci były komplikacje zdrowotne będące skutkiem udaru. Przez 24 lata Hansen organizował w Oslo Bislett Games, mityng zaliczany od 2010 roku do cyklu Diamentowej Ligi. Szefem europejskiej federacji został w 2015 roku, a po czterech latach wybrano go na drugą kadencję. Był także członkiem Rady World Athletics, czyli światowych władz lekkoatletyki.

Nie zostaną w PSG do sierpnia
Napastnik Edinson Cavani i obrońca Thomas Meunier nie zagrają w sierpniowych meczach Ligi Mistrzów w barwach Paris Saint-Germain. Obaj odejdą z klubu z końcem czerwca, kiedy wygasają ich kontrakty. Będący w takiej samej sytuacji Thiago Silva oraz Layvin Kurzawa zgodzili się zostać w klubie co najmniej do końca rozgrywek Ligi Mistrzów. Ligue 1 zakończyła rozgrywki w trakcie trwania pandemii, a tytuł mistrza Francji przyznano pierwszej w tabeli ekipie PSG.

Rio ponownie bez futbolu
Burmistrz Rio de Janeiro Marcelo Crivella zawiesił w sobotę organizowanie wszystkich profesjonalnych meczów piłkarskich w tym mieście. Zaledwie trzy dni wcześniej wrócono do gry po przerwie związanej z pandemią, wznawiając rywalizację o mistrzostwo stanu. Dwa czołowe kluby z tego miasta, Botafogo i Fluminense, ogłosiły wcześniej, że nie przystąpią do rywalizacji nawet jeśli nakaże im to brazylijska federacja piłkarska.

Jeden Waczyński to za mało
Adam Waczyński był najlepszym koszykarzem Unicai Malaga w drugim mieczu o mistrzostwo hiszpańskiej ligi ACB, ale jego ekipa przegrała z FC Barceloną 73:84. Hiszpańska liga ACB kończy sezon przerwany z powodu pandemii w formule turnieju z udziałem 12 ekip. Mecze rozgrywane są od środy w Walencji. Mistrz zostanie wyłoniony 30 czerwca. Z dwóch grup do półfinałów awansują po dwie najlepsze ekipy.

Fabiański lepszy od Bednarka

W angielskiej Premier League występuje dwóch aktualnych reprezentantów Polski – Łukasz Fabiański i Jan Bednarek. W minioną sobotę ich zespoły, West Ham United i Southampton, zmierzyły się w meczu 28 kolejki. Lepsza w tym starciu okazała się drużyna Fabiańskiego, która wygrała 3:1.

Sobotnie spotkanie West Hamu United z Southamptonem miało zatem mocny polski akcent, zwłaszcza że obaj nasi reprezentanci wystąpili w podstawowych składach swoich drużyn i spędzili na boisku pełne 90 minut. Niestety, ekipy naszych piłkarzy są w tym sezonie skazane na walkę o utrzymanie w Premier League. W tej chwili w lepszej sytuacji od West Hamu jest Southampton, który mimo porażki jest wyżej w tabeli i z dorobkiem 34 punktów zajmuje 13. lokatę. Ekipa Fabiańskiego nie ma aż takiego komfortu. West Ham po wygranej ze „Świętymi” uciekł co prawda ze strefy spadkowej na 16. miejsce, ale ma na koncie tylko 27 punktów, tyle samo co 18. Bournemouth, którego rezerwowym bramkarzem jest 39-letni Artur Boruc, i tylko dwa „oczka” więcej od 19. Aston Villi, ale ten zespół ma jeden zaległy mecz do rozegrania. Ostatnią 20. lokatę zajmuje Norwich City z dorobkiem 21 pkt i na razie to jest jedyny kandydat do spadku. Obawiać degradacji muszą się też 17. w tabeli Watford (27 pkt), który sensacyjnie ograł w ten weekend FC Liverpool, oraz 15. Brighton&Hove (28 pkt), 14. Newcastle United (32 pkt) i nawet 13. Southampton (34 pkt).
Jeśli nie zdarzy się jakiś piłkarski kataklizm, to wszystko wskazuje, że w przyszłym sezonie do Premier League dołączą dwa zespoły z polskimi piłkarzami. Na czele Championship znajdują się obecnie ekipy West Bromwich Albion, w barwach którego występuje obecnie pozyskany tej zimy z Hull City Kamil Grosicki, zaś wiceliderem jest drużyna Leeds United, w której filarem jest inny z aktualnych reprezentantów Polski Mateusz Klich. Leeds United w miniony weekend w 36. kolejce rozbił na wyjeździe Hull City aż 4:0, a przy dwóch golach asystował Klich. Dla naszego piłkarza był to 36. ligowy występ w tym sezonie i ta liczba mówi wszystko o jego roli w zespole. Klich ma na koncie ponadto cztery bramki i cztery asysty. Leeds United ma 68. punktów i jedno „oczko” straty do lidera West Bromwich, ale pięć punktów przewagi na nad trzecim Fulham. A do Premier League bezpośrednio awansują dwie pierwsze drużyny.

Fabiański już trenuje

Występujący na co dzień w West Ham United Łukasz Fabiański, który od 10 stycznia leczył kontuzję uda, w miniony piątek wznowił treningi z zespołem. Powinien wrócić do gry w ciągu kilku, góra kilkunastu dni.

Fabiański nabawił się urazu 10 stycznia w meczu z Sheffield United. Dla 34-letniego bramkarza reprezentacji Polski był to dramat, bo ledwie dwa tygodnie wcześniej wrócił do gry po trwającej od września ubiegłego roku pauzie spowodowanej właśnie kontuzją uda, po której musiał poddać się operacji. Służby medyczne w West Hamie w komunikatach podawały, że przerwa w grze polskiego golkipera może potrwać nawet do lutego 2020 roku, ale ostatecznie trwała niemal równe trzy miesiące.
Powrót Fabiańskiego do drużyny kibice „Młotów” przyjęli z entuzjazmem, bo polski bramkarz swoją fantastyczną grą w poprzednim i w tym sezonie zaskarbił sobie ich sympatię, ale ważniejszym powodem do świętowania było to, że bez Polaka w składzie West Ham przestał zdobywać ligowe punkty. W jego pierwszym występie po powrocie, 28 grudnia ub. roku, ekipa „Młotów” jeszcze złej passy nie przerwała, ale w ówczesnym wiceliderem, Leicester City, przegrała minimalnie 1:2, a Fabiański popisał się efektowna obroną rzutu karnego. W kolejnym spotkaniu, z AFC Bournemouth, West Ham już wygrał i gdy wydawało się, że wszystko wróciło do normy, w meczu z Sheffield United reprezentant Polski musiał opuścić boisko już w 15. minucie.
Trener West Hamu David Moyes trochę się przestraszył, bo dubler Polaka, David Martin, odbiegał znacznie poziomem i w trybie awaryjnym sprowadził nowego bramkarza, Darrena Randolpha, ale Irlandczyk na dzień dobry puścił w dwóch meczach aż pięć bramek (jedną z Evertonem i cztery Leicester City. Ekipa Davida Moyesa po 23 meczach zajmuje dopiero 17. miejsce z dorobkiem 23 punktów i tylko lepszym bilansem bramkowym wyprzedza zespół AFC Bournemouth i Watford, znajdujące się w strefie spadkowej. Dlatego sympatyków tego londyńskiego klubu tak ucieszyła wieść, że Fabiański wrócił.

Fabiański znów doznał kontuzji

Pech nie przestaje prześladować Łukasza Fabiańskiego. Bramkarz reprezentacji Polski w trakcie piątkowego meczu West Hamu z Sheffield United (0:1) doznał urazu i musiał już w 15. minucie opuścić boisko. Fabiański 12 października ub. roku przeszedł operację biodra. Do gry wrócił pod koniec roku, ale zdołał zagrać tylko w trzech meczach.

Londyński klub w oficjalnym komunikacie wydanym po ubiegłorocznej operacji Fabiańskiego podał, że Polak wróci na boisko za trzy miesiące. Gdyby tego terminu dotrzymano, bramkarz West Hamu powinien zagrać pierwszy mecz po wyleczeniu kontuzji właśnie w miniony weekend. Ekipie „Młotów” reprezentanta Polski w bramce wiodło się jednak fatalnie – w 11 spotkaniach zdobyła tylko siedem punktów i niebezpiecznie zjechała w tabeli w pobliże strefy spadkowej. Nic zatem dziwnego, że trener West Hamu David Moyes trochę przyspieszył powrót Fabiańskiego, wystawiając go do gry już po koniec ubiegłego roku przeciwko Leicester City (1:2). Polak zaimponował wysoką formą i obronił w tym spotkaniu rzut karny, a potem walnie przyczynił się do zwycięstwa „Młotów” w starciach z Bournemouth i pucharowym z Gillingham. Szczęście nie trwało jednak długo i jeśli uraz biodra się odnowi, naszego bramkarz znów czeka wielomiesięczna przerwa w grze, a Euro 2020 coraz bliżej.

Wyróżnili Lewego i Fabiańskiego

W swoim dorocznej ocenie piłkarzy Bundesligi tygodnik „Kicker” przyznał najwyższą ocenę, „klasę światową”, tylko jednemu graczowi – Robertowi Lewandowskiemu. Innego rodzaju wyróżnienie otrzymał w Anglii bramkarz Łukasz Fabiański, którego portal Whoscored.com umieścił w jedenastce dekady Premier League.

Magazyn „Kicker” ocenił rundę jesienną w wykonaniu niemieckich piłkarzy oraz obcokrajowców grających w Bundeslidze. Robert Lewandowski po raz szósty w karierze otrzymał najwyższą możliwą notę – „Weltklasse”, czyli klasę światową. Nie byłoby w tym zatem nic szczególnego, gdyby nie to, że Polak jest tym razem jedynym graczem niemieckiej ekstraklasy wyróżnionym maksymalną oceną. Zasłużył na nią bezdyskusyjnie. Przypomnijmy, że rundzie jesiennej w 17 meczach ligowych zdobył aż 19 bramek i zaliczył dwie asysty. Świetne występy zanotował także w Lidze Mistrzów, gdzie po fazie grupowej jest najskuteczniejszym strzelcem z dorobkiem 10 goli.

Lewandowski dość długo musiał czekać na tak wysoką ocenę, bo po wcześniej „klasę światową” przyznano mu po rundzie wiosennej sezonu 2016/2017 („Kicker ocenia piłkarzy co pół roku). Wtedy wraz z nim najwyższą notą wyróżniono też Pierre’a-Emericka Aubameyanga, wtedy jeszcze napastnika Borussii Dortmund, który na finiszu rozgrywek wyprzedził Lewandowskiego w wyścigu o tytuł króla strzelców Bundesligi. W obecnym sezonie zdaniem „Kickera” żaden inny piłkarz w Bundeslidze nie zasłużył na „klasę światową”. Timo Werner z RB Lipsk, Marcus Thuram z Borussii Moenchengladbach i Milot Rashica z Werderu Brema otrzymali „klasę międzynarodową”, czyli o stopień niższą. Werner jest najbliżej dorównania „Lewemu” już w rundzie wiosennej, bo na półmetku rozgrywek ma tylko o jedną bramkę na koncie mniej od niego i z pewnością będzie najpoważniejszym konkurentem Polaka do zdobycia tytułu króla strzelców.

Lewandowski zaczął przygotowania do rundy wiosennej z lekkim opóźnieniem i samotnie, bo jak wiadomo przechodził rehabilitację po przebytym w grudniu zabiegu usunięcia przepukliny pachwinowej. Nie pojechał z kadrą Bayernu na krótkie zimowe zgrupowanie w Katarze, ale w minioną środę był już widziany w Monachium w ośrodku treningowym bawarskiego klubu jak ćwiczy indywidualnie pod okiem fizjoterapeuty. W podobnej sytuacji co „Lewy” są jeszcze leczący urazy Hiszpan Javi Martinez, Francuz Kingsley Coman i Niemiec Niklas Suele. W piątek cała czwórka będzie już mogła spotkać się z kolegami, bo ekipa Bayernu tego dnia wróci do Monachium. Broniący mistrzowskiego tytułu bawarski zespół pierwszy mecz ligowy w 2020 roku rozegra 19 stycznia w Berlinie z Herthą. Wiele wskazuje, że do tego czasu Lewandowski wróci do pełni sił, a zatem niewykluczone, że w stolicy Niemiec zagra. To dobra wiadomość także dla kibiców reprezentacji Polski, bo forma jej najskuteczniejszego strzelca i kapitana może mieć kluczowe znaczenie podczas czekających nas w tym roku mistrzostw Europy
A że klasowych piłkarzy w kadrze nigdy za wiele, powinno nas cieszyć każde wyróżnienie dla polskiego piłkarza. Zwłaszcza przyznane na podstawie meczowych not, a takie przyznał Łukaszowi Fabiańskiemu fachowy angielski portal piłkarski Whoscored.com. Bramkarz naszej reprezentacji znalazł się w najlepszej jedenastce w ostatnich dziesięciu sezonów Premier League.

Fabiański Fabiański występuje na angielskich boiskach od 13 lat. W lipcu 2007 roku Fabiański przeszedł do Arsenalu Londyn z Legii Warszawa. W barwach „Kanonierów” rozegrał 78 spotkań. Później przeniósł się do Swansea City, a w barwach tego walijskiego klubu wystąpił 150 razy. Od lipca 2018 roku jest kluczowym zawodnikiem West Hamu United, w którym zaliczył dotąd 47 meczów. W każdym z tych zespołów Fabiański spisywał się bardzo dobrze, o czym świadczą najlepiej meczowe oceny przyznawane m. in. przez Whoscored.com.

Po ich zsumowaniu wyszło, że polski bramkarz spośród wszystkich golkiperów występujących w tym okresie w angielskiej ekstraklasie ma najwyższą średnia notę 6,89. Policzono, że od stycznia 2010 roku Fabiański interweniował 737 razy, a w 58 spotkaniach zachował czyste konto. W jedenastce dekady znalazł się w doborowym towarzystwie. Do najlepszej drużyny ostatniego dziesięciolecia wybrano również m. in. Edena Hazarda (średnia ocena 7,64), Sadio Mane (7,31), Harry’ego Kane’a (7,42) czy Sergio Aguero (7,46). Fabiański będzie zatem godnym konkurentem dla Wojciecha Szczęsnego.

 

Polscy piłkarze na angielskiej trawie

Kamil Grosicki zdobył bramkę dla Hull City w wygranym 3:0 meczu z Birmingham City w 23. kolejce angielskiej Championship (drugi poziom rozgrywkowy). Skrzydłowy reprezentacji Polski zaliczył też asystę przy pierwszym golu. Grosicki w tym sezonie ma już na koncie sześć ligowych trafień.

To było łatwe zwycięstwo ekipy Hull City. Grosicki pojawił się na boisku w podstawowym składzie. Najpierw popisał się asystą przy pierwszym golu dla gospodarzy, a w drugiej połowie sam trafił do siatki rywali, wykorzystując w 58. minucie podanie Jarroda Bowena. Po tym zwycięstwie ekipa „Tygrysów” awansowała w Championship na 11. miejsce. Grosicki na boisku przebywał do 81. minuty, a schodzącego kibice Hull City żegnali owacjami.

Mniej powodów do zadowolenia po tej kolejce mieli dwaj inni reprezentanci Polski występujący w angielskiej Ii lidze. Mateusz Klich rozegrał całe spotkanie w barwach Leeds United, ale jego zespół przegrał z Fulham 1:2. Ekipa naszego piłkarza wciąż jednak zajmuje premiowaną bezpośrednimi awansem drugą lokatę, ale trzecia w tabeli drużyna Fulham zmniejszyła stratę do 9. punktów. Jeszcze mniej zadowolony z wyniku był trzeci z polskich kadrowiczów w Championship – Krystian Bielik, występujący w zespole Derby County. On i jego koledzy już od 4. minuty wyjazdowego spotkania z Reading musieli grać w dziesiątkę, a na dodatek stracili gola z rzutu karnego. Gospodarze ostatecznie wygrali 3:0, a nasz piłkarz spędził na bosku 70 minut. Komplet punktów wywalczył natomiast zespół Huddersfield, którego bramki strzeże Kamil Grabara. Młodzieżowy reprezentant Polski dał się tylko raz pokonać w meczu z Nottingham Forrest i jego ekipa zwyciężyła 2:1 awansując na 19. miejsce. O pechu może mówić natomiast bramkarz Bartosz Białkowski, bo jego drużyna szybko straciła gola, potem jednak w 85. minucie doprowadziła do remisu, lecz w czwartej doliczonej minucie gry goście zdołali zdobyć zwycięską bramkę. Millwall zajmuje w tabeli 13. lokatę, ale ma tyle samo punktów (33) co 11. Hull City.

Z Polaków grających w Premier League w ten weekend na boisku pojawił się tylko Jan Bednarek, który w wygranym przez Southampton 3:1 wyjazdowym meczu z Aston Villą zaliczył całe spotkanie. Artur Boruc był jak zawsze w tym sezonie był jedynie rezerwowym golkiperem AFC Bournemouth, a jego zespół przegrał 0:1 w spotkaniu z Burnley. Grający w West Ham United Łukasz Fabiański nadal leczy kontuzję.