48 godzin sport

Sparta zdemolowała Falubaz
W rozegranej w miniony weekend 7. kolejce żużlowej PGE Ekstraligi zespół Falubazu Zielona Góra doznał najwyższej w historii tego klubu porażki na własnym torze, przegrywając ze Spartą Wrocław 27:63. W pozostałych spotkaniach Włókniarz Częstochowa pokonał GKM Grudziądz 54:36, Stal Gorzów wygrała z Apatorem Toruń 50:40, a Motor Lublin zwyciężył broniącą mistrzowskiego tytułu Unię Leszno 49:41. Na półmetku rozgrywek liderem jest Motor (11 pkt), przed Spartą (10 pkt), Stalą (10 pkt), Unią (8 pkt), Włókniarzem (8 pkt), Apatorem (4 pkt) i GKM Grudziądz (3 pkt). Ostatnie, spadkowe miejsce w lidze zajmuje Falubaz z dorobkiem dwóch punktów. W klasyfikacji najskuteczniejszych zawodników PGE Ekstraligi pierwszą lokatę zajmuje Bartosz Zmarzlik (Stal) ze średnią biegową 2,649 pkt. Dwa kolejne miejsca w zestawieniu zajmują Maciej Janowski (Sparta – 2,553 i Janusz Kołodziej (Unia) – 2,464 pkt..

Copa America w Brazylii
Tegoroczny turniej Copa America miał się odbyć w Kolumbii i Argentynie, ale oba kraje w ostatniej chwili wycofały się z organizacji imprezy – Kolumbijczycy z powodu niepokojów społecznych, a Argentyńczycy z obawy przed rozprzestrzenienie się koronawirusa. W tej sytuacji roli gospodarza podjęła się Brazylia. Czasu ma niewiele, bo turniej ma się odbyć zgodnie z planem, czyli w dniach 13 czerwca – 10 lipca. Tytułu mistrzowskiego w Copa America bronią Brazylijczycy, a oprócz nich w turnieju zagrają reprezentacje Kolumbii, Ekwadoru, Peru, Wenezueli, Argentyny, Boliwii, Chile, Paragwaju i Urugwaju. Turniej będzie transmitowany na antenie TVP Sport.

Puchar dla Łomży Vive
Szczypiorniści Łomży Vive Kielce wygrali rozgrywki o Puchar Polski. To pierwsze trofeum w obecnym sezonie zdobyte przez kielecki zespół, ale w historii to już jego 17. triumf w tych rozgrywkach. W rozegranym w Kaliszu finale kielczanie pokonali Azoty Puławy 42:20. Na najlepszego zawodnika meczu wybrano Szymona Sićko.

Obronili mistrzostwo Europy
Reprezentacja Polski w lekkiej atletyce mimo osłabienia brakiem kilku czołowych zawodniczek i zawodników, w rozegranych w miniony weekend na Stadionie Śląskim w Chorzowie Drużynowych Mistrzostwach Europy zdołała obronić mistrzowski tytuł. Biało-czerwoni wygrali 10 konkurencji, a w klasyfikacji generalnej zdobyli 181,5 pkt i wyprzedzili Włochów (179 pkt) oraz Brytyjczyków (174). Dalsze lokaty wywalczyły ekipy Niemiec (171), Hiszpanii (167), Francji (140) i Portugalii (97,5 pkt).

Rzucił Zastal dla Legii
Łukasz Koszarek po ośmiu sezonach spędzonych w barwach Enea Zastalu BC Zielona Góra zmienia klub i od nowego sezonu będzie zawodnikiem Legii Warszawa, czwartego zespołu minionych rozgrywek Polskiej Ligi Koszykówki. 37-letni koszykarz z zielonogórskim zespołem wywalczył pięć tytułów mistrza Polski. Z warszawskim klubem Koszarek podpisał dwuletni kontrakt.

Trenerskie roszady w Serie A
Po zakończeniu sezonu we włoskiej Serie A w kilku klubach doszło do zmiany trenerów. Największym zaskoczeniem była dymisja trenera mistrzowskiej drużyny Interu Mediolan Antonio Conte. Ale szkoleniowca zmienił też Juventus Turyn, którego władze rozczarowane tylko trzecią lokatą zdymisjonowały Andreę Pirlo, zastępując go Massimiliano Allegrim. Także szefowie SSC Napoli nie byli zadowoleni z pracy Gennaro Gattuso i tuż po ostatnim meczu sezonu wręczyli mu wypowiedzenie. Gattuso był bezrobotny tylko kilka godzin, bowiem z miejsca zatrudniła go Fiorentina. A w ekipie z Neapolu trenerskie rządy objął 62-letni Luciano Spalletti, w przeszłości szkoleniowiec m.in. Interu Mediolan, AS Roma i Zenita Petersburg

Aguero woli grać w Barcelonie
FC Barcelona poinformowała o pozyskaniu Sergio Aguero. Argentyńczyk ma być nowym motorem napędowym linii ofensywnej katalońskiego klubu. Doświadczony 32-letni napastnik ostatnie 10 sezonów spędził w Manchesterze City, do którego przeszedł z Atletico Madryt. W angielskim zespole rozegrał 390 meczów, w których strzelił 260 goli i zaliczył 73 asysty. W tym sezonie wywalczył z ekipa „The Citizens” mistrzostwo Anglii i doszedł do finału Ligi Mistrzów. Z „Dumą Katalonii podpisał dwuletni kontrakt.

Muzaj dołączył do Resovii
Walczący w Rimini o miejsce w kadrze na igrzyska olimpijskie w Tokio Maciej Muzaj w przyszłym sezonie będzie zawodnikiem Asseco Resovii Rzeszów. Dla 27-letniego reprezentanta Polski to powrót do PlusLigi po dwuletnich wojażach zagranicznych. Muzaj przez dwa sezony występował w zespołach rosyjskiej Super Ligi, najpierw w Gazpromie-Jugra Surgut, a ostatni w Uralu Ufa, skąd pod koniec lutego tego roku przeniósł się do Sir Sicoma Monini Perugia. W Polsce wcześniej był zawodnikiem PGE Skry Bełchatów, Trefla Gdańsk, ONICO Warszawa i Jastrzębskiego Węgla.

Przybyłko znów strzela w MLS
Występujący w barwach zespołu Philadelphia Union Kacper Przybyłko zdobył kolejnego gola w Major League Soccer w meczu z Portland Timbers. 28-letni polski napastnik trafił do siatki w 26. minucie, a pięć minut później zaliczył jeszcze asystę przy bramce zdobytej przez Sergio Santosa. Ekipa z Filadelfii zwyciężyła ostatecznie 3:0 i po ośmiu kolejkach spotkań obecnego sezonu z dorobkiem 14 punktów zajmuje drugie miejsce w tabeli Konferencji Wschodniej, tracąc trzy „oczka” do lidera New England Revolution. Przybyłko ma na koncie trzy gole i dwie asysty.

Tragedia w rodzinie Peterków
W wypadku drogowym zginął Urosz Peterka, były słoweński skoczek narciarski, brat Primoża Peterki. Do tragicznego we skutkach zdarzenia doszło w minioną niedzielę wieczorem, gdy na jadącego motocyklem Urosza najechała zawracająca na drodze ciężarówka. 39-letni narciarz zmarł w drodze do szpitala.

Leon bez mistrzostwa Italii

Zespół Sir Safety Conad Perugia, którego zawodnikami są reprezentanci Polski Wilfredo Leon i Maciej Muzaj, w czwartym meczu finałowym Serie A przegrał 1:3 z Cucine Lube Civitanova i nie został mistrzem Włoch.

Mimo porażki u siebie w trzecim spotkaniu finałowym, drużyna z Perugii liczyła, że w sobotę uda jej się zwyciężyć i doprowadzić do piątego, decydującego starcia, ale tego celu nie zdołała zrealizować. Siatkarze Cucine Lube w czwartym spotkaniu finałowej serii „do trzech zwycięstw” znów zagrali na najwyższym poziomie i dokończyli dzieła, wygrywając na swoim boisku 3:1. Tym samym ekipa Cucine Lube Cvitanova w finałowej konfrontacji z Sir Safety Conad Perugia zwyciężyła 3-1 (3:1, 2:3, 3:0 i 3:1). To szósty w historii mistrzowski tytuł wywalczony przez ekipę Cucine Lube Civitanova. Wcześniej triumfowała w latach 2006, 2012, 2014, 2017 i 2019. W obecnym sezonie drużynę prowadziło dwóch trenerów: najpierw Ferdinando De Giorgi, a od 25 lutego tego roku obecny selekcjoner reprezentacji Włoch Gianlorenzo Blengini. Do zmiany szkoleniowca doszło również w zespole z Perugii, której właściciel po pierwszym meczu finału zastąpił Vitala Heynena jego asystentem Carmino Fontaną.
Gwiazdą zespołu Perugii jest lider ekipy biało-czerwonych Wilfredo Leon. Kubańczyk z polskim paszportem był najlepszy w swoim zespole, ale w zwycięskiej ekipie też grali wybitni siatkarze – Osmany Juantorena , Kamil Rychlicki, Joandry Leal i Simone Anzani. Warto jednak podkreślić, że żaden z dwóch zespołów rywalizujących w finale Serie A nie zdołał zakwalifikować się do finałowej rozgrywki w Lidze Mistrzów CEV. 1 maja przeciwnikiem Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle będzie ekipa Itasu Trentino.
W wielkim finale kobiecej Serie A zwyciężyła drużyna Joanny Wołosz, Imoco Volley Conegliano, która w dwóch meczach pokonała 3:2 i 3:1 ekipę Igor Gorgonzola Novara z Malwiną Smarzek-Godek w składzie. Siatkarki Imoco Volley Conegliano wcześniej zdobyły też Puchar Superpuchar Włoch, a przed nimi jeszcze 1 maja walka w finale Ligi Mistrzyń z VakıfBankiem Stambuł.

Muzaj zamienił Rosję na Italię

Siatkarz reprezentacji Polski Maciej Muzaj rozstał się z rosyjskim klubem Ural Ufa w niezbyt miłej atmosferze, ale szybko znalazł nowego pracodawcę. Od poniedziałku jest graczem lidera włoskiej Serie A Sir Sicoma Monini Perugia.

Ural Ufa oficjalnie ogłosił rozwiązanie kontraktu z Muzajem w poprzedni piątek. Wcześniej prezes klubu Walerij Bagmietow ostro krytykował siatkarza reprezentacji Polski w mediach, ale w rosyjskich mediach pojawiały się też opinie, że faktycznym powodem rozwiązania kontraktu z Polakiem nie była jego słabsza ostatnio gra, lecz finansowe problemy Urala Ufa, w które wpędził go… Bagmietow. Nieoczekiwanie po stronie Muzaja stanął znany z wielu kontrowersyjnych zachowań i wypowiedzi pod adresem Polski i Polaków rosyjski siatkarz Aleksiej Spiridonow. „Jeśli już, to w Uralu bardziej konieczne jest wyrzucenie prezesa klubu. To stetryczały staruszek, który nigdy nic nie osiągnął swoją pracą, a jedynie rujnował kluby i wylatywał z nimi z elity siatkarskiej! Walerij, twoje miejsce jest na straganie z piwem” – napisał na Twitterze Spiridonow, który zawodnikiem Uralu Ufa był dwukrotnie – ostatnio w latach 2019-2020.
Muzaj najwyraźniej też nie chciał już dalej grać w rosyjskim klubie, bo zgodził się na rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Trzy dni potem był już we Włoszech, w klubie lidera Serie A Sir Sicoma Monini Perugia, którego trenerem jest selekcjoner reprezentacji Polski Vital Heynen, a najlepszym graczem w zespole Kubańczyk z polskim paszportem Wilfredo Leon. I to właśnie belgijski szkoleniowiec wymógł na szefach włoskiego klubu zatrudnienie 26-letniego polskiego siatkarza. Prezes Sir Sicoma Monini Gino Sirci potwierdził zatrudnienie Muzaja, ale zaznaczył, że Polak w hierarchii atakujących będzie numerem trzecim, po Serbie Aleksandarze Atanasijeviciu i Holendrze Ter Horstcie. Podkreślił jednak, że w tej kwestii zostawia jednak decyzję Heynenowi. Po 22 rozegranych meczach w Serie A zespół Sir Sicoma Monini jest liderem Serie A z dorobkiem 54 punktów (18 zwycięstw i 4 porażki).

48 godzin sport

Muzaj punktuje w Rosji
Maciej Muzaj był bohaterem meczu 8. kolejki rosyjskiej Superligi siatkarzy, w którym Ural Ufa ograł Dinamo-LO 3:1. Reprezentant Polski zdobył dla swojej drużyny 31 punktów i miał 71-procentową skuteczności w ataku (27 udanych ataków na 38 prób, trzy kolejne punkty zdobył blokiem, a jeden zagrywką. Muzaj w spotkaniu zagrał z emblematem błyskawicy na koszulce, zaznaczając tym swoje poparcie dla protestów w Polsce. Siatkarze Uralu natomiast zadedykowali zwycięstwo szefowi administracyjnemu klubu Ulfatowi Mustafinowi, który 29 października zmarł w wieku 61 lata w wyniku powikłań spowodowanych zapaleniem płuc i zarażeniem Covid-19.

CR7 wolny od koronawirusa
Cristiano Ronaldo nie jest już zakażony koronawirusem – poinformował Juventus Turyn. Portugalczyk z powodu kwarantanny opuścił pięć ostatnich spotkań „Starej Damy”. Portugalczyk znakomicie rozpoczął nowy sezon, strzelając w w dwóch pierwszych spotkaniach Serie A trzy gole. Później zagrał w dwóch meczach reprezentacji Portugalii, ale jeszcze podczas zgrupowaniu dowiedział się, że został zakażony wirusem. Pod jego nieobecność Juventus zaliczył dwie wpadki w Serie A, remisując z Crotone i Hellasem Werona, a w Lidze Mistrzów przegrał z FC Barcelona 0:2. 35-letni gwiazdor nie krył frustracji, gdy kolejny testy wciąż dawały wynik pozytywny. Wygląda jednak na to, że wreszcie jednak zwalczył wirusa. Trener Andrea Pirlo liczy, że zagra już w środę w Champions League w meczu z Ferencvarosem.

Neymar wypadł z gry
Brazylijski gwiazdor Paris Saint-Germain Neymar będzie musiał pauzować w trzech najbliższych meczach paryskiego zespołu. Powodem jest kontuzja mięśnia przywodziciela jakiej doznał w minioną środę w spotkaniu Ligi Mistrzów z Istanbul Basaksehir (2:0). Jak poinformował trener PSG Thomas Tuchel, Neymar wróci do gry prawdopodobnie po przerwie reprezentacyjnej, czyli dopiero w drugiej połowie listopada, a to oznacza, że opuści co najmniej dwa spotkania w lidze francuskiej (z Nantes i Rennes)oraz mecz w Lidze Mistrzów z RB Lipsk. Pod dużym znakiem zapytania stoją też jego występy w dwóch listopadowych meczach reprezentacji Brazylii w eliminacjach MŚ 2022 – z Wenezuelą i Urugwajem.

Ukarali byłego działacza FIFA
Były sekretarz generalny FIFA Jerome Valcke w miniony piątek został przez sąd w szwajcarskiej Bellinzonie uznany winnym fałszowania dokumentów związanych z umowami dotyczącymi transmisji we Włoszech i Grecji z piłkarskich mistrzostw świata. Skazano go na 120 dni pozbawienia wolności w zawieszeniu i zobligowano do zapłaty na rzecz FIFA 1,75 mln euro grzywny. Prokurator domagał się kary trzech lat pozbawienia wolności. Wcześniej Valcke został ukarany przez FIFA 12-letnim zakazem działalności w futbolu, później skróconym do dziesięciu lat. Sąd w Bellinzonie orzekał też w tej sprawie o winie prezesa Paris Saint-Germain Nassera Al-Khelaifiego, ale jego uniewinnił.

Waczyński zaszalał w Hiszpanii
Adam Waczyński poprowadził Unicaję Malagę do wyjazdowego spektakularnego zwycięstwa nad Casademont Saragossa 92:63 w meczu 8. kolejki hiszpańskiej ligi koszykarzy. Były kapitan reprezentacji Polski zdobył 19 punktów w 22 minuty, będąc najlepszym strzelcem spotkania. Miał też pięć zbiórek, dwie asysty i jedną stratę, co złożyło się na najwyższy w obu drużynach współczynnik efektywności. W tabeli prowadzą bez porażki Real Madryt (7-0) i Iberostar Teneryfa (6-0). Unicaja z bilansem 4-4 zajmuje 10. lokatę w 19-zespołowej lidze.

Przełożyli klubowe mistrzostwa
Z powodu pandemii koronawirusa FIFA przełożyła zaplanowane na grudzień tego roku Klubowe Mistrzostwa Świata. Powodem jest to, że niektóre kontynentalne federacje nie wyłoniły jeszcze zespołów, które mogłyby je reprezentować w KMŚ. Wszystko wskazuje, że turniej odbędzie się w lutym 2021 roku. Przedstawicielem Europy w tej imprezie będzie trtiumfator Ligi Mistrzów Bayern Monachium.

Rafał Majka z dyplomem
Rafał Majka dołączył do grona sportowców, którzy mogą pochwalić się wykształceniem wyższym. Nasz znakomity kolarz uzyskał licencjat w Wyższej Szkole Kultury Fizycznej i Turystyki im. Haliny Konopackiej w Pruszkowie. Majka w zakończonym niedawno wyścigu Giro d’Italia, w którym zajął 12. lokatę, ścigał się jeszcze w barwach grupy Bora-Hansgrohe, ale w przyszłym sezonie 31-letni zawodnik przejdzie na dwa lata do zespołu UAE Team Emirates.

Pożegluje na igrzyskach w Tokio
Magdalena Kwaśna z Chojnickiego Klubu Żeglarskiego, mistrzyni Polski w klasie Laser Radial, otrzymała imienną nominację do startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. Zespół Decyzyjny Polskiego Związku Żeglarskiego uznał, że to ona wygrała wewnętrzną rywalizację z Agatą Barwińską (MOS Iława), a werdykt ten zatwierdził zarząd PZŻ.

Fortuna z koronawirusem
Wojciech Fortuna zakażony koronawirusem. Mistrz olimpijski z 1972 roku przechodzi chorobę łagodnie. W gorszym stanie jest jego żona, która trafiła do szpitala. Fortuna w wypowiedzi na łamach polskieradio24.pl stwierdził, że zakaził się Covid-19 podczas sejmiku olimpijskiego w Warszawie.

Malwina na kwarantannie
Siatkarka reprezentacji Polski Malwina Smarzek-Godek jest zakażona koronawirusem. Poinformował o tym jej klub – Igor Gorgonzola Novara. W drużynie stwierdzono łącznie cztery przypadki zakażenia. Zaplanowany na niedzielę mecz z Desparem Trentino został przełożony. Ekipa Igor Gorgonzola Novara w ostatnim meczu rozegranym w minioną środę pokonała Epiu Casalmaggiore 3:0 i zajmuje trzecie miejsce w tabeli. Prowadzi z kompletem punktów zespół Imoco Volley Conegliano, w którym gra inna z reprezentantek Polski, Joanna Wołosz.

48 godzin sport

Odmówił walki w Tokio
Niemiecki szablista Max Hartung, dwukrotny indywidualny mistrz Europy, zapowiedział publicznie, że nie wystartuje w turnieju olimpijskim w Tokio, jeśli MKOl mimo pandemii koronawirusa zdecyduje się przeprowadzić igrzyska latem tego roku. Uczestnik igrzysk w Londynie (2012) i Rio de Janeiro (2016) obecnie przebywa na dobrowolnej domowej kwarantannie.

Zmarł legendarny bramkarz
W wieku 93 lat zmarł słynny argentyński bramkarz Amadeo Carrizo. Był pionierem gry poza własnym polem karnym. Jako pierwszy stosował też wykopy w celu zapoczątkowania kontrataku swojej drużyny. Był siedmiokrotnym mistrzem Argentyny ze stołecznym zespołem River Plate, którego barw bronił w 522 meczach w latach 1945-68. W 2013 roku został jego honorowym prezesem. Wystąpił w 22 meczach reprezentacji Argentyny, m.in. w mistrzostwach świata w Szwecji w 1958 roku. Zmarł w piątek rano w rodzinnej miejscowości Rufino.

Przyłapali gracza Schalke
Piłkarz Schalke 04 Gelsenkirchen Amine Harit złamał przepisy o kwarantannie i wybrał się do szisza baru na przyjęcie urodzinowe jednego ze znajomych. Stróżów prawa zaalarmowali mieszkańcy, bo lokal, który powinien być zamknięty o 18:00, nadal był czynny. Przybyły na interwencje patrol zastał w knajpie dziesięć osób, wśród nich zawodnika Schalke. Piłkarz później głupio tłumaczył się szefom klubu, że nie wiedział iż organizacja przyjęcia urodzinowego w lokalach również został w Niemczech zabroniona z powodu pandemii koronawirusa. Żadnej kary Haritowi nie wlepiono, ale dostał ostrzeżenie, że jeśli ponownie wywinie coś takiego, dostanie mocno po kieszeni.

Chcą kupić tanio klub
Jak donosi „France Football” holding City Football Group, będący już właścicielem Manchesteru City, Girony, Melbourne City, Yokohamy Marinos, Sichuan Jiuniu czy Montevideo City Torque, zamierza przejąć borykający sie w kłopotami finansowymi drugoligowy francuski klub AS Nancy Lorraine. Zdaniem „FF” wartość tej transakcji szacowana jest na kwotę 15-18 mln euro. Nancy ma w dorobku Pucharu Francji i Puchar Ligi Francuskiej, a w latach 70. zawodnikiem tego zespołu był Michel Platini.

Kierowca napadł na kolarza
Internetowy serwis Kolarsko.pl poinformował, że zawodnik grupy Lotto Soudal, Harm Vanhoucke, został w minioną sobotę podczas treningowej jazdy we Flandrii zepchnięty z drogi przez agresywnego kierowcę auta dostawczego, a następnie przez niego pobity. 22-letni belgijski kolarz tak zrelacjonował nieprzyjemne dla niego zdarzenie: „Starałem się ominąć kobietę spacerującą wzdłuż drogi z psem i wtedy usłyszałem za sobą samochód, który strącił mnie z drogi. Kiedy zapytałem kierowcę, czy uważa taką jazdę za normalną, rzucił się na mnie z pięściami i zaczął mnie bić”. Sprawę bada policja.

Muzaj wrócił z Rosji do kraju
Występujący w klubie Gazprom-Jugra Surgut siatkarz reprezentacji Polski Maciej Muzaj stracił powód do dalszego przebywania w Rosji, gdy z powodu epidemii koronawirusa przedwcześnie zakończono ligowe rozgrywki w tym kraju. Miał jednak kłopot z powrotem do Polski i ostatecznie musiał skorzystać z rządowego programu „Lot do domu”. W miniony piątek Muzaj wylądował na lotnisku w Warszawie. Teraz przechodzi obowiązkową dwutygodniową kwarantannę. 25-letni atakujący ma za sobą udany sezon – był najlepiej punktującym zawodnikiem sezonu zasadniczego rosyjskiej Superligi. Jego kontrakt z Gazpromem-Jugra Surgut obowiązywał jednak tylko przez rok. W Rosji potwierdzonych jest już ponad 190 przypadków zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Ministerstwo sportu w tym kraju wydało rozporządzenie, w którym zaleciło przerwanie wszelkich rozgrywek sportowych.

Dybala też złapał wirusa
Argentyński piłkarz polskiego pochodzenia Paolo Dybala jest trzecim graczem Juventusu Turyn, u którego wykryto koronawirusa. Wcześniej zarażeni zostali Włoch Daniele Rugani oraz Francuz Blaise Matuidi. Dybala sam o swoich kłopotach poinformował za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Zmarł były prezes Realu
W wieku 76 lat zmarł były prezydent Realu Madryt Lorenzo Sanz, który kilka dni temu trafił w ciężkim stanie do szpitala po tym jak zaraził się koronawirusem. Stał na czele zarządu „Królewskich” latach 1995-2000. W trakcie jego prezydentury klub dwukrotnie wygrał Ligę Mistrzów (w 1998 i 2000 roku). Odszedł z Realu po przegranej w wyborach prezydenckich z Florentino Perezem. Czwórka jego dzieci także związała się z madryckim klubem – synowie Fernando i Paco byli jego piłkarzami, trzeci z synów koszykarzem, a córka Malula wyszła za mąż za piłkarza Michela Salgado.

Niepokój w rodzinie Maldinich
AC Milan poinformował o wykryciu koronawirusa u dyrektora technicznego klubu, Paolo Maldiniego, w przeszłości wybitnego gracza ekipy „Rossonerich”, który przez całą sportową karierę wystepował tylko w mediolańskim zespole i zaliczył w jego barwach 648 meczów w Serie A. Pozytywny wynik uzyskał również jego syn Daniele, także piłkarz AC Milan.

Żałoba w koszykarskiej rodzinie
W wieku 94 lat zmarł w Belgradzie były wieloletni sekretarz generalny Międzynarodowej Federacji Koszykówki (1976-2002), członek Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego Serb Borislav Stanković – poinformowała światowa organizacja. To za jego kadencji wprowadzono rzut za trzy punkty i dokonano podziału meczu, wzorem NBA, na cztery kwarty. Był zwolennikiem zaproszenia do udziału w igrzyskach zawodowców z ligi za oceanem, do czego po raz pierwszy w historii doszło w 1992 r. w Barcelonie. Wówczas złoto zdobyła reprezentacja USA, słynny „Dream Team” m.in. z Michaelem Jordanem i Earvinem Johnsonem. Od 2003 roku Stanković był honorowym sekretarzem FIBA.

Dobre drugie miejsce

Brazylijczycy z kompletem 11 zwycięstw wygrali siatkarski Puchar Świata. We wtorek reprezentacja Polski rozgromiła Iran 3:0 i zapewniła sobie drugą lokatę w turnieju. Trzecie miejsce wywalczyli Amerykanie. Te trzy zespoły stały na podium także rok temu w mistrzostwach świata, ale wtedy Polacy byli pierwsi przed Brazylią.

Reprezentacja Polski w swoim ostatnim występie w Pucharze Świata rozgromiła Iran 3:0 (25:18, 25:18, 25:16). Historia spotkań tych drużyn zapowiadała niełatwe starcie dla biało-czerwonych. Także dlatego, że oprócz emocji sportowych nie brakowało w nich słownych potyczek i prowokacji pod siatką. Zastanawiano się czy nie dojdzie do nich również we wtorkowym meczu Pucharu Świata. Stawka dla Polaków była wysoka, bo zwycięstwo zapewniało im drugie miejsce w turnieju, a musieli wygrać, bo w swoim ostatnim meczu Amerykanie też wygrali. Nie było więc mowy o eksperymentach, zaskakiwaniu przeciwników wyjściowym składem. Trener Vital Heynen rzucił do walki sprawdzony skład, jedynie bez nieobecnego Bartosza Kurka. Na boisku zobaczyliśmy zatem w akcji Macieja Muzaja, Wilfredo Leona, Fabiana Drzyzgę, Michała Kubiaka, Mateusza Bieńka, Karola Kłosa, Pawła Zatorskiego (libero) oraz Jakuba Kochanowskiego, Łukasza Kaczmarka, Artura Szalpuka, Marcina Komendę, Aleksandra Śliwkę i Bartłomieja Kwolka.

Łatwa wygrana z Iranem

Nasi reprezentanci mieli już po dziurki w nosie tego turnieju, ale choć znużenie dawało im się we znaki, na ostatnie starcie w imprezie wykrzesali maksimum ambicji i energii. Każdy z graczy był skupiony na grze i w żadnym z trzech setów nasza drużyna nie pozwoliła sobie na dłuższe momenty dekoncentracji. W trzeciej partii dominacja biało-czerwonych była już miażdżąca. Drzyzga i Komenda w rozgrywaniu akcji mogli sobie pozwolić absolutnie na wszystko, bo cały zespół „chodził jak szwajcarski zegarek”. Irańczycy nie mieli żadnych argumentów, a mecz zakończyli psując swoją zagrywkę. Nasi gracze nie reagowali na żadne zaczepki rywali i po raz pierwszy od dawna w meczu nie doszło do żadnych nerwowych spięć pod siatką, chociaż w polskim zespole grał Michał Kubiak, autor kilku bulwersujących wypowiedzi o zawodnikach irańskiej drużyny.

Podopieczni Vitala Heynena tym zwycięstwem przypieczętowali drugie miejsce w klasyfikacji końcowej turnieju. Przypomnijmy, że w jego tegorocznej edycji rywalizowało 12 zespołów – Japonia gra jako gospodarz, Polska jako aktualny mistrz świata, a Brazylia, USA, Rosja, Włochy, Kanada, Argentyna, Australia, Iran, Tunezja i Egipt znalazły się w stawce na podstawie miejsc zajmowanych w rankingu FIVB z uwzględnieniem podziału kontynentalnego. W ciągu 15 dni każda z drużyn musiała rozegrać 11 meczów, bo rywalizacja toczyła się systemem „każdy z każdym”.

Polacy w tej imprezie jeszcze nie wygrali, a drugą lokatę zdobywała wcześniej dwukrotnie – w 1965 i 2011 roku. W poprzedniej edycji, cztery lata temu zajęli trzecie miejsce, a zatem zdobyta teraz druga lokata to postęp, lecz w porównaniu z ubiegłorocznymi mistrzostwami świata trudno ten wynik uznać za sukces. Gwoli przypomnienia, w światowym czempionacie biało-czerwoni pokonali w półfinale zespół USA, a w finale odprawili w trzech setach Brazylię. Teraz w Japonii nasi siatkarze wygrali dziewięć z jedenastu meczów, ale dwie porażki ponieśli właśnie z tymi drużynami (z Amerykanami 1:3, z Brazylijczykami 2:3). Miejmy nadzieję, że za rok podczas igrzysk olimpijskich w Tokio role się odwrócą.

Skromne premie w nagrodę

Nagrodą dla polskiej ekipy za drugie miejsce w Pucharze Świata jest 80 punktów do rankingu FIVB oraz premia finansowa w wysokości 300 tysięcy dolarów do podziału na zawodników i 15 tysięcy dolarów dla PZPS. Triumfatorzy turnieju, Brazylijczycy, otrzymają 600 tys. dolarów do podziału dla drużyny i 30 tys. dolarów dla federacji oraz 100 punktów do rankingu FIVB, które zapewnią im pozycję lidera tego zestawienia aż do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich w Tokio. Polska reprezentacja uplasuje się na trzeciej pozycji, a wyprzedzą ją jeszcze Amerykanie, którym do utrzymania drugiej lokaty w rankingu wystarczyło trzecie miejsce i dopisane im za to 70 punktów. Ta hierarchia ma znaczenie o tyle, że na jej podstawie zostanie ustalony skład grup w olimpijskim turnieju. Jak wiadomo, zagra w nim dwanaście reprezentacji, podzielonych na dwie grupy po sześć zespołów. Zostaną one rozstawiane w imprezie z numerami od 1 do 12. Numer jeden przypisano już z góry gospodarzom, czyli reprezentacji Japonii. Kolejne miejsca przypisane zostaną drużynom zgodnie z miejscami, które zajmowały w zestawieniu na zakończenie 2019 roku.

Trener Heynen może zatem do listy swoich trofeów dopisać medal w kolejnej imprezie – po złotym krążku mistrzostw świata, potem jego wybrańcy zdobyli brązowe medale w Lidze Narodów i mistrzostwach Europy, a teraz dorzucili do tego srebro w Pucharze Świata. Te medale z mniej cennych kruszców są jednak tylko punktami orientacyjnymi na drodze do najważniejszego celu, jaki ma do osiągnięcia belgijski trener naszej siatkarskiej kadry – olimpijskiego złota. W sierpniu nasz zespół uzyskał kwalifikacje do igrzysk w Tokio i za rok znów zagra w Japonii.

 

Teraz powalczą o Puchar Świata

Nasi siatkarze nie narzekają na brak zajęcia. Ledwie skończyli w Paryżu mistrzostwa Europy, a już zaczęli zmagania w rozgrywanym w Japonii Pucharze Świata. Na szczęście trener Vital Heynen ma do dyspozycji 24 zawodników wysokiej klasy, dlatego w pierwszym meczu turnieju biało-czerwoni bez brązowych medalistów EuroVolley 2019 wygrali z Tunezją 3:0.

Reprezentacja polskich siatkarzy trzy dni po wywalczeniu brązowego medalu w mistrzostwach Europy przystąpiła do rywalizacji w kolejnym morderczym pod względem liczby meczów turnieju. W europejskim czempionacie biało-czerwoni w Holandii, Słowenii i Francji rozegrali w sumie dziewięć meczów w ciągu 16 dni, teraz w Japonii podopiecznych Vitala Heynena czeka kolejna potężna dawka 11 spotkań w 15 dni. Nie wszyscy z naszych kluczowych graczy znaleźli w sobie dość samozaparcia, żeby to wytrzymać. „Mam dość, tęsknię już za rodziną, za dzieckiem, za najbliższymi. Jesteśmy cały rok poza domem, już podczas ME było mi ciężko. Nie wytrzymałbym turnieju w Japonii” – przyznał Piotr Nowakowski, który jeszcze przed mistrzostwami Europy wyjawił trenerowi, że w japońskim turnieju nie zagra. Z podobnego powodu z udziału w kończącej reprezentacyjny sezon imprezie zrezygnował Dawid Konarski, a Michał Kubiak obiecał, że jak już przyjedzie z rodziną na stałe do Japonii (gra na co dzień w lidze w tym kraju), to wpadnie odwiedzić kadrę, a jak będzie akurat potrzebny, to może ewentualnie pomóc.
Działacze FIVB niespecjalnie jednak przejmują się krytyką i upychają kalendarz gier kolejnymi rozbuchanymi ponad miarę imprezami. Bo każdy turniej przynosi im gigantyczne zyski, a Puchar Świata w Japonii to już dla nich prawdziwa żyła złota. Wieloletnia umowa gwarantuje Międzynarodowej Federacji Siatkówki milionowe wpływy ze sprzedaży praw telewizyjnych i od sponsorów.

Eksploatacja ponad siły

W poprzednich edycjach Pucharu Świata można było przynajmniej wywalczyć kwalifikację olimpijską, w tym roku pod względem sportowym jedynym zyskiem z udziału w japońskiej imprezie są punkty do rankingu, bo FIVB zorganizowała w sierpniu kwalifikacje olimpijskie, gdzie do zdobycia było sześć miejsc. Ale że umowa na Puchar Świata w Japonii podpisana została już w 2013 roku, zaś jej zerwanie groziło ogromnymi karami, światowa federacja zachowała się jak na dyktatora przystało i wymusiła start mimo absurdalnego zderzenia terminów dwóch wielkich imprez.

To jeden z powodów rezygnacji ze startu w Japonii wielu czołowych graczy – w Kraju Kwitnącej Wiśni zabraknie takich siatkarskich tuzów, jak Wallace, Osmany Juantorena, Iwan Zajcew, Dmitrij Muserski, Maksim Michajłow, Simone Giannelli, Taylor Sander czy wspomnianych już naszych graczy. Stawką imprezy, oprócz punktów do rankingu FIVB, są pokaźne nagrody pieniężne.
Trener Heynen wraz z częścią kadry brązowych medalistów EuroVolley 2019 wyruszył do Tokio w niedzielę, dołączając na miejscu do przebywającej tam już od kilku dni drugiej części szerokiej kadry pod wodzą trenera Jakuba Bednaruka. Belgijski szkoleniowiec w pierwszym meczu turnieju, z Tunezją, wystawił skład podpowiedziany przez jego asystenta. Niczym nie ryzykował, bo mistrz Afryki to nie jest przeciwnik, przed którym nasi siatkarze mogą czuć respekt.

Z tunezyjskim zespołem nasza reprezentacja jeszcze nigdy nie przegrała. Przed wtorkową potyczką w Japonii grała z nim ośmiokrotnie i w tych spotkaniach oddała jedynie dwa sety. Tunezja sukcesy odnosi głównie w turniejach kontynentalnych. W 2017 roku została mistrzem Afryki po raz dziewiąty w historii. W imprezie międzynarodowej tylko raz dostała się do najlepszej dziesiątki, a miało to miejsce w 1984 roku na igrzyskach w Los Angeles. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata, tak udanych dla biało-czerwonych, Tunezyjczycy przegrali wszystkie mecze, a jedynymi osiągnięciami było urwanie po secie Serbii i Australii. Pozwoliło im to zająć przedostatnie, 23. miejsce w światowym czempionacie. W sierpniu tego roku w Gdańsku nasza drużyna w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio pokonała Tunezję 3:0.

Wygrali w eksperymentalnym składzie

Przez niespełna dwa miesiące siła obu drużyn nie mogła się radykalnie zmienić i nawet trzeci skład biało-czerwonych, który na dodatek zagrał we wtorek po raz pierwszy w takim składzie (Łomacz, Kaczmarek, Huber, Lemański, Szymura, Kwolek, Popiwczak oraz Janusz, Łukasik, Fornal, Szalacha), wygrał bez trudu w trzech setach. W środę 2 października kolejnym rywalem naszej ekipy będą gospodarze Pucharu Świata, Japończycy.

W kolejnych spotkaniach biało-czerwoni zmierzą się jeszcze ze Stanami Zjednoczonymi, Argentyną, Włochami, Rosją, Egiptem, Australią, Brazylią, Kanadą i Iranem.

Terminarz gier kadry Polski w PŚ
(godziny wg. czasu polskiego):
Polska – Tunezja 3:0; Polska – Japonia, 2 października, godz. 12:20; Polska – USA, 4 października, godz. 8:00; Polska – Argentyna, 5 października, godz. 5:30; Polska – Włochy, 6 października, godz. 5:30; Polska – Rosja, 9 października, godz. 8:00; Polska – Egipt, 10 października, godz. 5:30; Polska – Australia, 11 października, godz. 5:30; Polska – Brazylia,13 października, godz. 8:00; Polska – Kanada, 14 października, godz. 5:30; Polska – Iran, 15 października, godz. 5.30.

Kadra Polski na PŚ 2019:
Rozgrywający: Marcin Janusz, Grzegorz Łomacz, Fabian Drzyzga, Marcin Komenda.
Atakujący: Łukasz Kaczmarek, Bartosz Kurek, Maciej Muzaj.
Środkowi: Michał Szalacha, Bartłomiej Lemański, Norbert Huber, Mateusz Bieniek, Karol Kłos, Jakub Kochanowski.
Przyjmujący: Tomasz Fornal, Bartosz Kwolek, Piotr Łukasik, Rafał Szymura, Wilfredo Leon, Aleksander Śliwka, Artur Szalpuk, Michał Kubiak.
Libero: Jakub Popiwczak, Damian Wojtaszek, Paweł Zatorski.

 

Kadra bez Bednorza i Kochanowskiego

Selekcjoner reprezentacji Polski siatkarzy Vital Heynen ogłosił skład kadry na XVII Memoriał Huberta Jerzego Wagnera, który w najbliższy weekend odbędzie się w Krakowie. Prawdopodobnie wybrani zawodnicy zagrają też tydzień później w Gdańsku, w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio.

Belgijski szkoleniowiec na turniej w krakowskiej Tauron Arenie z 16 siatkarzy, którzy trenowali ostatnio na zgrupowaniu w Zakopanem, nie powołał Jakuba Kochanowskiego i Bartosza Bednorza. Trudno na razie przesądzać, że ci dwaj utalentowani zawodnicy już ostatecznie wypadli ze składu szykowanego na olimpijskie kwalifikacje w Gdańsku, bo zwłaszcza Kochanowski nie bez powodu uważany jest przecież za najzdolniejszego siatkarza młodego pokolenia.

W Memoriale Wagnera biało-czerwoni w pierwszym meczu zmierzą się z Serbią (1 sierpnia), dzień później zagrają z Brazylią, a na zakończenie w sobotę 3 sierpnia z Finlandią. Przypomnijmy, że tydzień później w Gdańsku nasi siatkarze o olimpijski paszporty rywalizować będą z Tunezją (9 sierpnia), Francją (10 sierpnia) i Słowenią (11 sierpnia). Do olimpijskiego turnieju w Tokio zakwalifikuje się tylko zwycięska drużyna.

Kadra Polski
Środkowi: Mateusz Bieniek (ZAKSA Kędzierzyn-Koźle), Karol Kłos (PGE Skra Bełchatów), Piotr Nowakowski (ONICO Warszawa). Rozgrywający: Fabian Drzyzga (Lokomotiw Nowosybirsk, Rosja), Grzegorz Łomacz (PGE Skra). Atakujący: Dawid Konarski (Jastrzębski Węgiel), Maciej Muzaj (Gazprom-Jugra Surgut, Rosja). Przyjmujący: Michał Kubiak (Panasonic Panthers Hirakata, Japonia), Bartosz Kwolek (ONICO), Wilfredo Leon (Sir Safety Perugia, Włochy), Artur Szalpuk (PGE Skra), Aleksander Śliwka (ZAKSA). Libero: Damian Wojtaszek (ONICO), Paweł Zatorski (ZAKSA).

 

 

Udany debiut Leona

W sobotę 27 lipca w reprezentacji Polski zadebiutował Wilfredo Leon. W sensie sportowym i medialnym było to wydarzenie porównywalne, na przykład, z włączeniem do piłkarskiej kadry Jerzego Brzęczka Leo Messiego. W meczu z Holendrami Kubańczyk z polskim paszportem nie pokazał jeszcze pełni swoich umiejętności, ale jego debiut można uznać za udany.

Przed oficjalnym debiutem Leona w wirtualnym świecie ktoś próbował wywołać przeciwko niemu falę hejtu. Ponieważ każdy dziennikarz, który rozbił z nim wywiad w ostatnim czasie, pytał go jak sobie radzi z tymi objawami niechęci ze strony kibiców, którzy nie chcą go w reprezentacji Polski, Kubańczyk w końcu nie zdzierżył i palnął w jednej z wypowiedzi, że „jeśli ktoś nie chce go oglądać jak reprezentuje Polskę, to przecież zawsze może wyłączyć telewizor”. Leon ewidentnie dał się podpuścić, co chyba zrozumiał jednak dopiero w hali sportowej w Opolu, gdy wychodząc jako ostatni na prezentację, bo tak postanowili jego koledzy z kadry, został przywitany jak żaden z polskich zawodników burzą oklasków. Ale teraz już wie, że w realnym świecie dla kibiców reprezentacji Polski jego kolor skóry i miejsce urodzenia nie mają większego znaczenia, podobnie jak to, czy będzie śpiewał polski hymn, czy też nie.

W tej kwestii Leon miał do udowodnienia coś zupełnie innego, to mianowicie, czy mimo prezentowanej klasy sportowej pasuje do polskiej drużyny i czy może podnieść jakość jej gry.

Nie od rzeczy jest w tym miejscu przypomnieć, że Kubańczyk na arenie międzynarodowej ma w dorobku jedynie zdobyte dziewięć lat temu z zespołem Kuby wicemistrzostwo świata, a teraz wchodzi do ekipy, która w 2014 i 2018 roku wywalczyła mistrzostwo globu. Belgijski trener biało-czerwonych Vital Heynen ma w szerokiej kadrze, licząc już z Leonem, 27 zawodników światowej klasy, a do Opola przywiózł ze zgrupowania w Zakopanem 16 z nich. I ma straszliwy ból głowy, bo do gry w sierpniowym turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio może wystawić tylko 14 graczy, co oznacza, że dwóch wybitnych siatkarzy będzie musiał „odstrzelić”. Leon nie ma w tym względzie żadnej taryfy ulgowej, nie będzie więc jakoś specjalnie traktowany. Musi walczyć o miejsce w składzie jak wszyscy inni i jeśli je wywalczy, my, kibice, oglądając jego występy, ocenimy czy zasłużył na grę w zespole mistrzów świata.

W swoim sobotnim debiucie w Opolu Leon w spotkaniu z Holandią zagrał w dwóch pierwszych setach, bo dla trenera Heynena był to sparing, w którym zamierzał sprawdzić formę wszystkich szesnastu zawodników – Fabiana Drzyzgi, Macieja Muzaja, Wilfredo Leona, Aleksandra Śliwki, Piotra Nowakowskiego, Karola Kłosa, Pawła Zatorskiego (libero) oraz Dawida Konarskiego, Grzegorza Łomacza, Bartosza Kwolka, Bartosza Bednorza, Jakuba Kochanowskiego, Mateusza Bieńka, Damiana Wojtaszka (libero). Dlatego umówił się z Holendrami na rozegranie czterech partii. Nasi siatkarze wygrali je 25:20, 25:19, 25:22 i dodatkową 25:21. Wilfredo był chyba trochę stremowany, bo zepsuł wszystkie trzy serwisy, a w kilku sytuacjach podejmował błędne decyzje lub pakował piłkę w siatkę albo na aut. W sumie jednak ten jego pierwszy występ można było uznać za udany (niedzielny mecz z Holandią zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Trudne wybory Heynena

Dla reprezentacji Polski siatkarzy zbliża się czas kolejnej wielkiej próby. Za niespełna trzy tygodnie biało-czerwoni zagrają w Gdańsku w turnieju kwalifikacyjnym do przyszłorocznych igrzysk w Tokio z zespołami Francji, Słowenii i Tunezji. Trener Vital Heynen ma więc już niewiele czasu na podjęcie ostatecznych decyzji kadrowych.

W turniejach kwalifikacyjnych, czyli także tym z udziałem biało-czerwonych, drużyny zagrają w systemie „każdy z każdym”, zaś o miejscu w grupie decydować będą zwycięstwa, punkty, ratio setów, punktów i dopiero na samym końcu wynik bezpośredniego starcia. Olimpijskie paszporty do Tokio uzyskają jedynie zwycięzcy sześciu grup, którzy dołączą do gospodarzy igrzysk, Japończyków. O pozostałe do obsadzenie pięć miejsc w styczniu przyszłego roku odbędzie się dogrywka w turniejach kontynentalnych.

W turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk olimpijskich trenerzy mogą wystawić 14-osobowe kadry. Trener biało-czerwonych Vital Heynen w Lidze Narodów wykorzystał aż 26 zawodników i mimo ciągłych rotacji wywalczył w tych rozgrywkach trzecie miejsce. Znakomita postawa naszej drużyny w Final Six w Chicago była ogromnym zaskoczeniem dla rywali, bo przecież doskonale wiedzieli, że belgijski szkoleniowiec nie wysłał do USA aż 12 czołowych polskich siatkarzy, aktualnych przecież mistrzów świata. Z ekipy tak dzielnie walczącej w Final Six do Zakopanego, gdzie owa dwunastka asów spokojnie trenowała, zaprosił pięciu graczy. Tym samym zawęził szeroką kadrę biało-czerwonych z 26 do 17 zawodników. Trzech z nich w Gdańsku nie zagra, ale naprawdę nie jest łatwo ich wytypować.

Wśród rozgrywających pewniakiem wydaje się być Fabian Drzyzga, który poprowadził kadrę do ubiegłorocznego sukcesu w mistrzostwach świata. W Lidze Narodów grał krótko, a znacznie więcej szans dostał Grzegorz Łomacz. Mimo to siatkarz PGE Skry Bełchatów prawdopodobnie będzie dublerem Drzyzgi. Marcin Komenda, który dobrze wypadł w Final Six Ligi Narodów, raczej nie wygryzie ze składu żadnego z tych dwóch tuzów naszej siatkówki.
Wśród atakujących numerem 1 jest bez wątpienia rutynowany Dawid Konarski, a o rolę jego zmiennika rywalizują Maciej Muzaj i Łukasz Kaczmarek. Obaj w Lidze Narodów dostawali sporo szans w turniejach interkontynentalnych oraz w Final Six w Chicago. Chyba nieco lepiej prezentował się Muzaj, ale pewnie trener Heynen podejmie decyzję w ostatniej chwili. W razie czego będzie mógł na tę pozycję przesunąć któregoś z przyjmujących.

Na pozycji środowego o udział w kwalifikacjach olimpijskich rywalizuje czterech siatkarzy. Piotr Nowakowski miał najwięcej wolnego i jego aktualna dyspozycja jest największą niewiadomą, natomiast Mateusz Bieniek i Jakub Kochanowski grali dobrze w fazie interkontynentalnej Ligi Narodów, zaś Karol Kłos brylował w Final Six. Trudno wskazać najsłabszego z tej czwórki, ale może co się wyjaśni po najbliższych meczach towarzyskich.

Ból głowy Heynen ma też przy wyborze zawodników na pozycji przyjmującego. Pewni występu wydają się być Wilfredo Leon (ma zadebiutować podczas meczów towarzyskich z Holandią) oraz Michał Kubiak. Ponadto w przygotowaniach wciąż uczestniczą Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka, Bartosz Bednorz i Bartosz Kwolek. Teoretycznie zatem dwóch z nich powinno wypaść z kadry, chociaż selekcjoner może poświęcić tylko jednego z nich. Niewiadomą jest forma Artura Szalpuka, który z powodów zdrowotnych nie zdążył dojść do wysokiej dyspozycji podczas Ligi Narodów. Aleksander Śliwka świetnie się prezentował w fazie interkontynentalnej, a Bartosz Bednorz oraz Bartosz Kwolek byli filarami zespołu, który zdobył brąz w Final Six. Tu wybór jest naprawdę trudny.

Za to na pozycji libero sytuacja wydaje się klarowna. Paweł Zatorski i Damian Wojtaszek są raczej nie do zastąpienia i dobrze prezentujący się w Lidze Narodów Jakub Popiwczak raczej nie odbierze żadnemu z nich miejsca.