Liga Mistrzów: Pozostały trzy zespoły bez porażki

W 16 spotkaniach 3. kolejki Ligi Mistrzów strzelono 54 gole, co daje niezłą średnią 2,20 trafienia na jeden mecz. Królami polowania wśród strzelców goli byli tym razem Raheem Sterling (Manchester City) i Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain), zdobywcy hat-tricków. Wyróżnił się też Robert Lewandowski, który zaliczył dwa trafienia, ale furorę w mediach robi przewodzący w klasyfikacji snajperów z dorobkiem sześciu bramek 19-letni norweski napastnik RB Salzburg Erling Haaland.

O Lewandowskim w mediach rozpisywano się głównie dlatego, że strzelając dwa gole w wygranym przez Bayern 3:2 meczu z Olympiakosem Pireus podtrzymał nieprawdopodobną passę, zdobywając bramkę w 13 meczu z rzędu. W sumie kapitan reprezentacji Polski w tych trzynastu występach strzelił aż 18 goli, z czego w Lidze Mistrzów pięć. W klasyfikacji strzelców obecnych rozgrywek ten dorobek daje mu w tej chwili drugie miejsce, za rewelacyjnym norweskim nastolatkiem z RB Salzburg. Erling Braut Haland zaliczył trzy trafienia w spotkaniu z KRC Genk (6:2), jedną w meczu z FC Liverpool (3:4) i dwa w środowej potyczce z SSC Napoli (2:3).

Dobrych strzelców przybywa

Te osiągnięcia są imponujące także dlatego, że 19-letni napastnik w tym sezonie dopiero zadebiutował w tych elitarnych rozgrywkach, nic zatem dziwnego, że znudzone już trochę sławieniem starych mistrzów media rozpisują się o nowym talencie nawet z przesadnym entuzjazmem.

Pominąć dokonań „Lewego” jednak nie mogły, bo jego strzeleckie wyczyny są spektakularne. W tym roku Polak z łącznym dorobkiem 46 goli jest najskuteczniejszym snajperem w ligach europejskich i przewodzi w klasyfikacji „Złotego Buta” obecnego sezonu. Dwoma trafieniami w spotkaniu z Olympiakosem poprawił swój łączny dorobek w lidze Mistrzów do 58 i na liście wszech czasów zajmuje obecnie o piątą lokatę. Przed nim z 60 golami na koncie jest napastnik Realu Madryt Karim Benzema i z nim teraz pewnie kapitan naszej reprezentacji będzie się ścigał o czwartą pozycję w zestawieniu. Trzeci na liście Raul z 71 bramkami dla obu w tym sezonie jest jeszcze nie do przeskoczenia. Na wyprzedzenie Cristiano Ronaldo (127 goli) i Leo Messiego (113) nie mają szans, zwłaszcza że obaj gwiazdorzy wciąż grają i z pewnością swoje strzeleckie osiągnięcia jeszcze wyśrubują.

W tym sezonie Portugalczyk i Argentyńczyk na razie jednak snajperskimi statystykami nie imponują. W 3. kolejce CR7 zaliczył pod tym względem pusty przebieg, a w meczu Juventusu Turyn z Lokomotiwem Moskwa (2:1) w strzelaniu goli zastąpił go Argentyńczyk polskiego pochodzenia Paulo Dybala, autor obu goli dla turyńskiej jedenastki. Warto odnotować, że w tym spotkaniu wystąpiło dwóch reprezentantów Polski – w bramce Juventusu stał Wojciech Szczęsny, a w rosyjskim zespole do 83. minuty dzielnie walczył Grzegorz Krychowiak, mimo osłabienia po infekcji żołądkowej. Drugi z naszych zawodników w Lokomotiwie, Maciej Rybus, nie znalazł się w kadrze meczowej z powodu kontuzji.

Skoro już o naszych graczach mowa, w zespole SSC Napoli zagrał tylko Piotr Zieliński, a Arkadiusz Milik całe spotkanie z RB Salzburg (3:2) przesiedział na ławce rezerwowych. Ławę przez cały mecz grzał też Łukasz Piszczek w przegranej przez jego Borussię Dortmund 0:2 wyjazdowej potyczce z Interem Mediolan. Najlepsze recenzje z Polaków otrzymał za swój występ Lewandowski, który po raz kolejny w tym sezonie był najlepszym zawodnikiem Bayernu.
Bawarska drużyna wywiozła z Grecji komplet punktów, ale nie zachwyciła grą, natomiast doprowadziła swoich fanów do szewskiej pasji żenującymi błędami w obronie. Trener Niko Kovac znowu jest na cenzurowanym i niemieckie media wieszczą jego rychłą dymisję. Nerwowość jest zrozumiała, bo z czterech niemieckich zespołów największe szanse na odegranie znaczącej roli w obecnej edycji Ligi Mistrzów dawano Bayernowi.

Faworyci biją coraz mocniej

Szansy w wyjściowym składzie w końcu doczekał się Thomas Mueller, choć Kovac ustawił go na pozycji skrzydłowego, której Niemiec nie lubi. Ale mimo to miał on udział przy obu bramkowych akcjach Lewandowskiego, więc nie dziwi, że szefowie bawarskiego klubu nawet nie chcą słyszeć o jego odejściu. Ale Mueller twardo chce już zimą zmienić klub, bo rola rezerwowego jest dla niego nie do przyjęcia. Byłoby to spore osłabienie i tak już mocno przetrzebionego przez kontuzje monachijskiego zespołu, a przecież wiosną przyszłego roku Bayern czekają najważniejsze mecze w Lidze Mistrzów. Awans do 1/8 finału „Lewy” i spółka mają już de facto w kieszeni, bo po trzech kolejkach prowadzą w grupie B z kompletem punktów i przewagą pięciu „oczek” nad drugim Tottenhamem oraz sześciu na trzecią Crveną Zvezdą Belgrad.

W równie korzystnej sytuacji są jeszcze zespoły Manchesteru City i Paris Saint-Germain. Zespół Pepa Guardioli rozgromił Atalantę Bergamo 5:1, a paryżanie 5:0 Club Brugge. Bayern w trzech kolejkach zdobył 13 bramek i jest w tej chwili najskuteczniejszą drużyną w rozgrywkach. Dziesięć goli wbił rywalom Manchester City, a PSG dziewięć. Czyste konto bramkowe po stronie strat ma jednak tylko mistrz Francji, „The Citizens” stracili tylko jednego gola, a Bayern aż cztery. To pokazuje nad czym muszą popracować gracze bawarskiej jedenastki, jeśli chcą się liczyć w walce o triumf w obecnej edycji Champions League.

Przeżywające teraz chwile słabości zespoły Liverpoolu, Barcelony i Realu Madryt z pewnością za dwa-trzy miesiące wrócą do wielkiej formy, słabość przezwyciężą też z pewnością Juventus, Inter, Tottenham i Atletico. Prawdziwa walka zacznie się dopiero od 1/8 finału.

 

Drużyna za miliard euro

Manchester City jest pierwszym klubem w historii, który skompletował kadrę piłkarzy o łącznej wartości przekraczającej jeden miliard euro. Blisko tej kwoty są Paris Saint-Germain i Real Madryt.

Instytut badawczy CIES Football Observatory policzył wartość graczy, jakich mają obecnie w swoich kadrach czołowe europejskie kluby. I wyszło mu, że Manchester City na swoich piłkarzy wydał dokładnie 1,014 miliarda euro. Mistrzowie Anglii są pierwszą drużyną, która przebiła barierę miliarda euro. Co ciekawe, „The Citizens” nie mają graczy pozyskanych po rekordowych transferach. Najwięcej, 76 mln euro, zapłacili za Belga Kevina De Bruyne, ale mają za to aż 15 zawodników na których ściągnięcie wydali co najmniej 40 milionów euro.

CIES badał wartość zespołów jedynie z pięciu najsilniejszych lig europejskich. Po ostatnim letnim okienku transferowym na drugie miejsce w zestawieniu awansował Paris Saint-Germain (913 mln euro), a trzecie miejsce zajmuje Real Madryt (902 mln euro). Czołową dziesiątkę uzupełniają drużyny Manchester United (751 mln euro), Juventusu Turyn (719 mln euro), FC Barcelona (697 mln euro), FC Liverpool (639 mln euro), Chelsea Londyn (561 mln euro), Atletico Madryt (550 mln euro) i Arsenal Londyn (498 mln euro).

W Top 10 zestawienia nie ma niemieckiego zespołu. Z ekip występujących w Bundeslidze najwyżej plasuje się Bayern Monachium, ale z kadrą wycenioną na kwotę 352 mln euro jest dopiero na 15. miejscu. Co ciekawe, ostatnie miejsce na liście sporządzonej przez CIES, obejmującej 98 klubów w pięciu najsilniejszych ligach, ostatnią lokatę zajął beniaminek Bundesligi SC Paderborn, który na wszystkich zawodników z aktualnej kadry wydał 4 mln euro.

 

Znów bez polskich drużyn

UEFA dokonała losowania fazy grupowej europejskich pucharów. Finał Ligi Mistrzów zostanie rozegrany 30 maja w Stambule, natomiast finał Ligi Europy odbędzie się 27 maja w Gdańsku. W kwalifikacjach wzięły udział cztery polskie zespoły (Piast, Cracovia, Lechia i Legia), ale wszystkie odpadły.

Już trzeci sezon z rzędu nie ma polskiej drużyny w fazie grupowej europejskich pucharów. W obecnej edycji oprócz Polski swoich zespołów nie zobaczą też kibice w Albanii, Andorze, Armenii, Białorusi, Bośni i Hercegowinie, Czarnogórze, Estonii, Finlandii, Gibraltarze, Gruzji, Irlandii, Irlandii Północnej, Islandii, Izraela, Kosowa, Liechtensteinu, Litwy, Łotwy, Macedonii Północnej, Malty, Mołdawii, San Marino, Walii i Wysp Owczych. Polska ekstraklasa w rankingu UEFA znajduje się obecnie na 25. miejscu w rankingu UEFA.

Liga Mistrzów 2019/2020

Grupa A: Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Real Madryt, Club Brugge, Galatasaray Stambuł. Grupa B: Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Tottenham Hotspur, Olympiakos Pireus, Crvena Zvezda Belgrad. Grupa C: Manchester City, Szachtar Donieck, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior), Atalanta Bergamo. Grupa D: Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Atletico Madryt, Bayer Leverkusen (Adrian Stanilewicz), Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus). Grupa E: FC Liverpool, SSC Napoli (Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik), FC Salzburg, KRC Genk (Jakub Piotrowski). Grupa F: FC Barcelona, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), Inter Mediolan, Slavia Praga. Grupa G: Zenit Petersburg, Benfica Lizbona, Olympique Lyon, RB Lipsk. Grupa H: Chelsea Londyn, Ajax Amsterdam, Valencia CF, OSC Lille.

Liga Europy 2019/2020

Grupa A: FC Sevilla, APOEL Nikozja, Karabach Agdam, Football 1991 Dudelange. Grupa B: Dynamo Kijów (Tomasz Kędziora), FC Kopenhaga, Malmoe FF, FC Lugano. Grupa C: FC Basel, FK Krasnodar, Getafe, Trabzonspor. Grupa D: Sporting Lizbona, PSV Eindhoven, Rosenborg Trondheim, LASK Linz. Grupa E: Lazio Rzym, Celtic Glasgow, Stade Rennes, CFR Cluj. Grupa F: Arsenal Londyn, Eintracht Frankfurt, Standard Liege, Vitoria Guimaraes. Grupa G: FC Porto, Young Boys Berno, Feyenoord Rotterdam, Glasgow Rangers. Grupa H: CSKA Moskwa, Łudogorec Razgrad (Jacek Góralski, Jakub Świerczok), Espanyol Barcelona, Ferencvaros Budapeszt. Grupa I: VfL Wolfsburg, KAA Gent, Saint-Etienne, FK Ołeksandria. Grupa J: AS Roma, Borussia M’gladbach, Basaksehir Stambuł, Wolfsberger AC. Grupa K: Besiktas Stambuł, SC Braga, Wolverhampton, Slovan Bratysława. Grupa L: Manchester United, FK Astana, Partizan Belgrad, AZ Alkmaar.

 

Liga Mistrzów w komplecie

W minionym tygodniu zakończyły się kwalifikacje do Ligii Mistrzów i stawka 32 zespołów została skompletowana. Wśród ekip z 16 krajów znów zabrakło mistrza Polski, bo Piast Gliwice odpadł już w pierwszej rundzie. Szanse na udział w fazie grupowej ma natomiast dziesięciu polskich piłkarzy.

W ostatnich potyczkach kwalifikacji Ligi Mistrzów wygrali faworyci. Półfinalista poprzedniej edycji tych rozgrywek, Ajax Amsterdam, wyeliminował cypryjski APOEL Nikozja (0:0, 2:0), belgijski Club Brugge okazał się lepszy od austriackiego LASK Linz (1:0, 2:1), Slavia Praga wygrała z rumuńskim CFR Cluj (1:0, 1:0), chorwackie Dinamo Zagrzeb z norweskim Rosenborgiem Trondheim (2:0, 1:1), grecki Olympiakos Pireus z rosyjskim FK Krasnodar (4:0, 2:1), a serbska Crvena Zvezda Belgrad szwajcarski Young Boys Berno (2:2, 1:1) – te sześć zespołów uzupełniły stawkę 32 drużyn, które będą w tym sezonie rywalizować w fazie grupowej Ligi Mistrzów UEFA.

32 zespoły z 16 krajów

Obrońca trofeum Liverpool FC, triumfator Ligi Europy Chelsea FC, a także sześciu mistrzów najsilniejszych lig według rankingu UEFA, FC Barcelona, Manchester City, Bayern Monachium, Juventus Turyn, Paris Saint-Germain i Zenit Petersburg, miały przywilej rozstawienia w losowaniu, które odbyło się w miniony czwartek w Monako (zakończyła się po zamknięciu wydania). Po czterech przedstawicieli w fazie grupowej mają Anglia, Hiszpania, Niemcy i Włochy. W Champions League wystąpią ponadto trzy zespoły z Francji, dwa z Rosji i Belgii oraz po jednym z Portugalii, Ukrainy, Turcji, Austrii, Serbii, Chorwacji, Grecji, Czech i Holandii. W sumie w tegorocznej edycji zagrają zespoły z 16 krajów: Anglii (Chelsea, Liverpool, Manchester City, Tottenham), Hiszpanii (Atletico, Real Madryt, FC Barcelona, Valencia), Niemiec (Bayer Leverkusen, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, RB Lipsk), Włoch (Atalanta, Inter, Juventus, SSC Napoli), Francji (Lille, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain), Rosji (Lokomotiw Moskwa, Zenit Petersburg), Belgii (KRC Genk, Club Brugge), Portugalii (Benfica), Ukrainy (Szachtar), Turcji (Galatasaray), Austrii (Red Bull Salzburg), Serbii (Crvena Zvezda), Chorwacji (Dinamo Zagrzeb), Grecji (Olympiakos), Czech (Slavia Praga) i Holandii (Ajax Amsterdam).

Dzieląc kluby na tzw. koszyki, UEFA musiała podczas czwartkowego losowania respektować zasadę, żeby w fazie grupowej nie trafiły do jednej grupy zespoły z tego samego kraju.

Skromna reprezentacja Polaków
Podział na koszyki wyglądał następująco: 1. koszyk: FC Liverpool (zwycięzca Ligi Mistrzów), Chelsea Londyn (zwycięzca Ligi Europy), FC Barcelona, Manchester City, Juventus Turyn (Wojciech Szczęsny), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Paris Saint-Germain (Marcin Bułka), Zenit Petersburg; 2. koszyk: Real Madryt, Atletico Madryt, Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Szachtar Donieck, Tottenham Hotspur, Ajax Amsterdam, Benfica Lizbona; 3. koszyk: Olympique Lyon, Bayer Leverkusen, RB Salzburg, Olympiakos Pireus, Club Brugge, CF Valencia, Inter Mediolan, Dinamo Zagrzeb (Damian Kądzior); 4. koszyk: Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus), KRC Genk (Jakub Piotrowski), Galatasaray Stambuł, RB Lipsk, Slavia Praga, Crvena Zvezda Belgrad, Atalanta Bergamo, OSC Lille.

Którzy z polskich piłkarzy znajdujący się w kadrach zespołów zakwalifikowanych do Ligi Mistrzów może liczyć na sukces? Największe szanse mają na to Lewandowski z Bayernem, Szczęsny z Juventusem i Piszczek z Borussia Dortmund, a także, chociaż w mniejszym stopniu, jeszcze Krychowiak i Rybus z Lokomotiwem i Milik (jeśli zostanie) z Zielińskim w Napoli.
Faza grupowa rozpocznie się 17-18 września, a ostatnia, szósta kolejka zostanie rozegrana 10-11 grudnia. Spotkania 1/8 finału odbędą się 18-26 lutego oraz 10-18 marca 2020 roku. Ćwierćfinały zaplanowano na 7-8 kwietnia i 14-15 kwietnia, półfinały zaś na 28-29 kwietnia i 5-6 maja. Finał odbędzie się 30 maja W Stambule na stadionie Galatasaray.

 

 

Trzynaście drużyn z awansem do Ligi Mistrzów UEFA

Ligowe rozgrywki w Europie powoli dobiegają końca i jest w nich coraz mniej niewiadomych. Ale daleko jeszcze do skompletowania całej grupy zespołów, które dzięki zajęciu czołowych pozycji w rodzimych rozgrywkach uzyskują od razu awans do fazy grupowej Ligi Mistrzów. UEFA przeznaczyła dla nich aż 24 miejsca.

W nowej edycji tych najbardziej prestiżowych rozgrywek klubowych zachowany zostanie format rozgrywek znany nam z obecnego sezonu. Miejsca dla federacji zostaną rozdzielane na podstawie współczynnika ligowego UEFA z sezonu 2017/18. W edycji 2019/2020 Ligi Mistrzów będzie mogło wystartować 81 zespołów z 54 federacji piłkarskich należących do UEFA (poza Liechtensteinem, gdzie nie były przeprowadzane krajowe rozgrywki ligowe. Drużyny piłkarskie z tego kraju należą do szwajcarskiego systemu ligowego).

Wiadomo, że dwa miejsca w fazie grupowej Ligi Mistrzów otrzymają obrońca trofeum oraz zwycięzca obecnej edycji Ligi Europy. Z kwalifikacji awans uzyska tylko sześć zespołów – cztery w tzw. ścieżce mistrzowskiej i dwa w niemistrzowskiej. Pozostał 24 miejsca UEFA przeznacza dla drużyn wyłonionych w rozgrywkach krajowych. Cztery najsilniejsze ligi, czyli hiszpańska, angielska, włoska i niemiecka, będą mieć po czterech przedstawicieli. Liga francuska i rosyjska mają po dwa zespoły, a ligi portugalska, ukraińska, belgijska oraz turecka po jednym. W przypadku gdyby tegoroczni zwycięzcy finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europy zajęły w rodzimych rozgrywkach miejsca gwarantujące im miejsce w fazie grupowej, ich miejsce w gronie 26 ekip zwolnionych z udziału w kwalifikacjach zajmą mistrz Austrii Red Bull Salzburg (za triumfatora Champions League) oraz trzecia drużyna ligi francuskiej (za triumfatora Ligi Europy).

Do tej pory udział w fazie grupowej zapewniło sobie 13 zespołów, a w zasadzie 14, bo Tottenham Hotspur na kolejkę przed końcem sezonu Premier League ma trzy punkty przewagi nad Arsenalem i zdecydowanie lepszą różnicę bramek (osiem), więc tylko jakiś kataklizm pozbawi „Koguty” miejsca w elicie 26 drużyn. Poza tym Tottenham wciąż pozostaje w grze w obecnej edycji Ligi Mistrzów, bo w środę gra w Amsterdamie rewanż z Ajaksem i mimo porażki u siebie w pierwszym meczu 0:1, wciąż ma przecież szanse na awans do finału, a w nim na zwycięstwo.

Pewne gry w nowej edycji Champions League są już natomiast te oto zespoły: FC Barcelona, Atletico Madryt, Real Madryt, FC Liverpool, Manchester City, Chelsea Londyn, Juventus Turyn Wojciech Szczęsny), SSC Napoli (Arkadiusz Milik, Piotr Zieliński), Bayern Monachium (Robert Lewandowski), Borussia Dortmund (Łukasz Piszczek), RB Lipsk, Paris Saint-Germain oraz Zenit Petersburg.

Premiowane awansem do Ligi Mistrzów miejsca zajmują aktualnie: w Hiszpanii Getafe, we Włoszech Inter Mediolan i Atalanta Bergamo, w Niemczech Eintracht Frankfurt, we Francji OSC Lille OSC, w Rosji Lokomotiw Moskwa (Grzegorz Krychowiak, Maciej Rybus)), w Portugalii Benfica Lizbona, na Ukrainie Szachtar Donieck, w Belgii KRC Genk (Jakub Piotrowski) oraz w Turcji Galatasaray Stambuł.

W 28. sezonie Ligi Mistrzów UEFA mistrz Polski rozpocznie zmagania od I rundy eliminacyjnej i by wystąpić w fazie grupowej, będzie musiał pokonać aż czterech przeciwników. Ale za kilka lat, jeśli UEFA ugnie się przed żądaniami najsilniejszych klubów, straci nawet taką szansę na wejście do elity, bo jej rozgrywki mają zostać gruntownie zmienione. Na razie będzie jednak wszystko po staremu, czyli zwycięzca rozgrywek zakwalifikuje się do fazy grupowej Ligi Mistrzów w następnym sezonie oraz rozegra mecz o Superpuchar Europy ze zwycięzcą Ligi Europy UEFA, a także wystąpi jako przedstawiciel UEFA w Klubowych Mistrzostwach Świata. Mecz finałowy zostanie rozegrany 30 maja 2020 roku na Ataturk Olimpiyat w Stambule.

 

Gwiazdor z Korei Płd zachwyca Anglików

Pod nieobecność kontuzjowanego gwiazdora Tottenhamu Harry’ego Kane’a bohaterem kibiców londyńskiej drużyny po dwumeczu w Lidze Mistrzów z Manchesterem City został Koreańczyk Heung-Min Son, który zdobył trzy bramki.

Tottenham w pierwszym meczu z Manchesterem City zdobył zwycięską bramkę na 1:0, zaś w rozegranym w minioną środę rewanżu na stadionie rywali (3:4) zaliczył dwa trafienia. Dokonał tego wyczynu w ciągu trzech minut. Najpierw w 7. minucie strzelił wyrównującego gola na 1:1, a w 10. minucie wyprowadził swój zespół na prowadzenie 2:1. Ostatecznie „Koguty” przegrały na Etihad Stadium 3:4, lecz dzięki korzystniejszemu bilansowi bramkowemu awansowały do półfinału, w którym zmierzą się z Ajaksem Amsterdam.

A niewiele brakowało, by sławiony dzisiaj w londyńskich pubach reprezentant Korei Południowej zamiast walczyć o piłkarską sławę w Lidze Mistrzów, biegał dzisiaj po jakimś wojskowym poligonie w rodzinnym kraju. W Korei Południowej mężczyźni przed ukończeniem 28. roku życia muszą odbyć obowiązkową służbę wojskową, trwającą 21 miesięcy. Wymigać się od niej jest niezwykle trudno, bo władze niechętnie udzielają zwolnień. Jedną z możliwości stworzono sportowcom, warunkiem jednak jest osiągnięcie wybitnych sukcesów. Heung Min-Son spełnił ten warunek „rzutem na taśmę”, bo miał już wezwanie do wojska w ręku, gdy z reprezentacją Korei Południowej zdobywał jesienią ubiegłego roku złoty medal Igrzysk Azjatyckich. Dzięki temu zamiast powędrować w kamasze mógł wrócić do Tottenhamu, ku uciesze trenera londyńskiej drużyny Mauricio Pochettino.

Heung Min-Son jest popularny w swoim kraju, ale coraz głośniej jest o nim także w Wielkiej Brytanii. Kibice cenią Koreańczyka nie tylko za to jak gra w piłkę, ale też za jego optymistyczne podejście do życia. „Mój ojciec, który był moim pierwszym trenerem, powiedział mi kiedyś, że jeśli minę rywala i będę miał czystą pozycję, ale przeciwnik upadnie i dozna kontuzji, to powinienem się zatrzymać i sprawdzić co u niego. Bo jeśli jesteś dobrym piłkarzem, ale nie szanujesz innych, to jesteś nikim” – tak określił swoje podejście do futbolu. Jego mistrz i nauczycie, czyli ojciec, wciąż ma na Heunga wielki wpływ. Oboje jego rodzice mieszkają z nim w Londynie, w jego trzypokojowym mieszkaniu w Hampstead. „Poświęcili dla mnie wiele w życiu, a ja teraz spłacam wobec nich dług i staram się, żeby żyło im się lżej” – przekonuje. Nietypowy z niego gwiazdor, to fakt.

 

Wyścig polskich snajperów

W klasyfikacji „Złotego Buta” Leo Messi jest już poza zasięgiem konkurentów, w tym Roberta Lewandowskiego, Krzysztofa Piątka i Arkadiusza Milika. W tej sytuacji pozostaje im rywalizacja o miano najskuteczniejszego polskiego napastnika.

Lewandowski w miniony weekend strzelił 19. gola w obecnym sezonie i w klasyfikacji „Złotego Buta” dogonił Krzysztofa Piątka. Obaj polscy snajperzy zajmują w zestawieniu czwarte miejsce z takim samym dorobkiem 19 trafień i 38 punktów (w pięciu najsilniejszych ligach europejskich w klasyfikacji Złotego Buta przyznaje się dwa punkty za każdą zdobytą bramkę). Oprócz nich tyle samo goli i punktów mają na koncie jeszcze Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn), Duvan Zapata (Atalanta Bergamo) i Sergio Aguero (Manchester City).

Na czele zestawienia znajduje się Leo Messi (FC Barcelona), który w ostatniej ligowej kolejce w derbowym meczu z Espanyolem strzelił dwa gole i powiększył swój dorobek w tym sezonie do 31 trafień i 62 punktów. Jedynym graczem, który dotrzymuje jeszcze kroku genialnemu Argentyńczykowi, jest wschodząca gwiazda światowego futbolu Francuz Kylian Mbappe, który w tym sezonie zdobył w barwach Paris Saint-Germain 27 bramek (w miniony weekend zapewnił paryskiej jedenastce zwycięstwo 1:0 w spotkaniu Tuluzą), co daje mu 54 pkt w klasyfikacji „Złotego Buta”. Trzeci w zestawieniu Włoch Fabio Quagliarella z Sampdorii Genua ma na koncie 21 goli i 42 pkt, a zatem bliżej mu do grupy pościgowej z Lewandowskim i Milikiem w składzie, niż do dwójki liderów.

Jeszcze do niedawna można było sądzić, że najskuteczniejszy od lat wśród polskich piłkarzy grających w ligach zagranicznych Lewandowski w końcu zostanie zdetronizowany przez Krzysztofa Piątka, który w barwach Genoi i AC Milan w tym sezonie nazbierał 19 goli. Ale „Lewy” nadrobił w ostatnich tygodniach stratę do Piątka i w miniony weekend zdobywając w meczu w Freiburgiem 19. gola w obecnych rozgrywkach zrównał się z napastnikiem AC Milan pod względem liczby trafień. Obaj zatem przewodzą w wewnętrznej, polskiej rywalizacji o tytuł najskuteczniejszego napastnika, ale mają za plecami silną konkurencję. Tylko jedno trafienie mniej na koncie ma szalejący w tym sezonie w duńskiej ekstraklasie Kamil Wilczek. Na wysokie miejsce w klasyfikacji „Złotego Buta” ten piłkarz nie ma szans, bo duńska liga ma niższy współczynnik od włoskiej i niemieckiej, dlatego w punktacji jest niżej od Arkadiusza Milika, który w wygranym przez jego SSC Napoli 4:1 na wyjeździe niedzielnym meczu z AS Roma zdobył 16. bramkę w tym sezonie. Poza tym, że była wyjątkowej urody, była też najszybciej strzelonym golem przez Milika w lidze włoskiej.

Piąty na liście najskuteczniejszych polskich piłkarzy za granicą jest grający w chorwackim NK Gorica Łukasz Zwoliński, który zdobył dotąd 10 bramek. Ale nie ulega wątpliwości, że rywalizacja o tytuł najskuteczniejszego rozegra się między tercetem Lewandowski – Piątek – Milik. Faworytem jest „Lewy”, ale w tym roku najbardziej regularnie z nich trafia… Milik.

 

Messi na czele wyścigu snajperów

W rywalizacji o „Złotego Buta” prowadzi zdecydowanie as Barcelony Leo Messi. W czołowej „30” zestawienia znajduje się trzech polskich piłkarzy – najwyżej obecnie jest Krzysztof Piątek (14 goli(, a pod koniec stawki ex aequo Robert Lewandowski i Arkadiusz Milik (obaj maja po 12 trafień).

Niekwestionowanym liderem klasyfikacji „Złotego Buta, nagrody dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich, jest obecnie argentyński gwiazdor Barcelony. Messi w tym sezonie strzelił w hiszpańskiej lidze już 21 goli. Przypomnijmy, że w tej klasyfikacji o miejscu w stawce nie decyduje tylko liczba zdobytych bramek, lecz punkty uzyskiwane według mnożnika wynikającego z miejsca krajowej ligi w rankingu EUFA. Najwyższy mnożnik, razy 2, ma pięć lig – Hiszpańska, angielska, niemiecka, włoska i francuska. Messi zatem za 21 goli dostaje 42 punkty.
Najwięcej bramek w klasyfikacji mają zawodnicy występujący w słabszych ligach, ale ze względu na niski współczynnik (1) zajmują dalsze lokaty. Najlepszy z nich jest obecnie ósmy w zestawieniu Brazylijczyk Liliu, zawodnik estońskiego Nomme Kalju (31 goli). Tylko jedno trafienie mniej mają na koncie Gruzin Zakaria Beglarszwili z estońskiego klubu Flora Tallinn i Brazylijczyk Paulinho ze szwedzkiego BK Hacken, zaś 29 goli strzelił dla FC Dundalk Irlandczyk Patrick Hoban.
Top 25 klasyfikacji Złotego Buta
1. Leo Messi (Barcelona) – 21 goli, 42 pkt;
2. Kylian Mbappe (Paris Saint-Germain) – 18 goli, 36 pkt;
3. Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn) – 17 goli, 34 pkt;
4. Edinson Cavani (Paris Saint-Germain) – 16 goli, 32 pkt;
5. Fabio Quagliarella (Sampdoria Genua) – 16 goli, 32 pkt;
– Nicolas Pepe (Lille) – 16 goli, 32 pkt;
– Mohamed Salah (FC Liverpool) – 16 goli, 32 pkt;
8. Liliu (Nomme Kalju, Estonia) – 31 goli (współczynnik 1), 31 pkt;
9. Mbaye Diagne (Kasimpasa, Turcja) – 20 goli (współczynnik 1,5), 30 pkt;
10. Zakaria Beglarishvili (Flora Tallinn, Estonia) – 30 goli (współczynnik 1), 30 pkt;
– Paulinho (BK Hacken, Szwecja) – 20 goli (współczynnik 1,.5), 30 pkt;
– Luis Suarez (Barcelona) – 15 goli, 30 pkt;
– Duvan Zapata (Atalanta Bergamo) – 15 goli, 30 punktów;
14. Pierre-Emerick Aubameyang (Arsenal Londyn) – 15 goli, 30 pkt;
15. Patrick Hoban (Dundalk FC) – 29 goli (współczynnik 1) – 29 pkt;
16. Luka Jovic (Eintracht Frankfurt) – 14 goli, 28 pkt;
– Krzysztof Piątek (Milan) – 14 goli, 28 pkt;
– Sergio Aguero (Manchester City) – 14 goli, 28 pkt;
– Harry Kane (Tottenham Hotspur) – 14 goli, 28 pkt;
20. Nikolay Komlichenko (FK Mlada Boleslav) – 18 goli (współczynnik 1,5), 27 pkt;
– Robert Skov (FC Kopenhaga) – 18 goli, współczynnik 1,5), 27 pkt;
– Luuk de Jong (PSV Eindhoven) – 18 goli (współczynnik 1,5), 27 pkt;
– Roman Debelko (FCI Levadia) – 27 goli (współczynnik 1), 27 pkt;
Linus Hallenius (GIF Sundsvall, Szwecja) – 18 goli (współczynnik 1,5), 27 pkt;
25. Neymar (Paris Saint-Germain) – 13 goli, 26 pkt;
26. Robert Lewandowski (Bayern) – 12 goli, 24 pkt
– Arkadiusz Milik (SSC Napoli) – 12 goli, 24 pkt.

 

Podzieli zyski z rosyjskiego mundialu

Na mundialu w Rosji wystąpili piłkarze występujący na co dzień w 416 klubach. FIFA zapłaci za ich udział w światowym czempionacie w sumie 209 mln dolarów.

 

Z polskich klubów najwięcej, z tej puli, bo ponad pół miliona dolarów (dokładnie 550 435), dostanie Legia Warszawa. O ponad połowę mniej otrzymają Górnik Zabrze i Lechia Gdańsk (po 254 700 dolarów), z kolei Lech Poznań dostanie 169 800 dolarów, a Jagiellonia Białystok 84 900 dolarów. Nie są to oszałamiające kwoty, ale w budżetach polskich klubów rzecz jasna każdy grosz się liczy.

Najwięcej z tego „worka” wyciągnęła rzecz jasna te kluby, które oddelegowały na mundial największą liczbę zawodników. Czołową dziesiątkę w zestawieniu tworzą: Manchester City, Real Madryt, Tottenham Hotspur, FC Barcelona, Paris Saint-Germain, Chelsea, Manchester United, Atletico Madryt, Juventus i AS Monaco. Rekordzista pod tym względem, Manchester City, otrzyma z tego tytułu rekompensatę w wysokości 5 003 440 dolarów, drugi w zestawieniu Real Madryt 4 813 830, a trzeci Tottenham 4 385 792.

Program podziału zysków pomiędzy FIFA a klubami (Club Benefits Programme) został po raz pierwszy uruchomiony w 2010 roku przed mundialem w RPA.

 

UEFA nie chce Superligi

Prezydent UEFA Aleksander Ceferin w publicznych wypowiedziach stanowczo sprzeciwia się pomysłowi utworzenia przez najbogatsze europejskie kluby elitarnej Superligi, alternatywy dla Ligi Mistrzów.

 

Plany stworzenia nowych rozgrywek z udziałem 16 najbogatszych europejskich klubów ujawnił portal „Football Leaks”. Okazało się, że pomysł zrodził się podczas tajnego spotkania przedstawicieli siedmiu największych klubów naszego kontynentu – Arsenalu Londyn, Barcelony, Bayernu Monachium, Juventusu Turyn, Manchesteru United, Milanu i Realu Madryt. Akces do grupy założycielskiej Superligi zgłosiły ponadto Chelsea Londyn, FC Liverpool, Manchester City i Paris Saint-Germain. Te jedenaście klubów w założeniu miałoby zagwarantowany udział w rozgrywkach przez dwadzieścia pierwszych sezonów, a stawkę uczestników w pierwszych edycjach uzupełniałyby drużyny Atletico Madryt, Borussii Dortmund, Interu Mediolan, Olympique Marsylia i AS Roma.

Narada odbyła się za plecami UEFA, co rzecz jasna od razu wywołało podejrzenia, że bogate kluby chcą zrealizować swój projekt kosztem Ligi Mistrzów. Nic dziwnego, że pomysł Superligi nie spodobał się w piłkarskim środowisku i jest mocno krytykowany. Wyraz niezadowoleniu dał między innymi prezydent europejskiej federacji Aleksander Ceferin.
„Realizacja tej idei zniszczy futbol. W zamkniętym systemie rozgrywek nie ma miejsca na solidarności i nie będzie mechanizmów stymulujących rozwój futbolu. Na dłuższym dystansie wszyscy przegrają, także kluby deklarujące chęć przystąpienia do Superligi. Dlatego zrobię wszystko, co w mojej mocy, żeby ona nie została powołana do życia” – zapewnił słoweński działacz w wypowiedzi udzielonej tygodnikowi „Kicker”.