Ład czy nieład?

Na pierwszy rzut oka „Polski ład” wygląda w warstwie społecznej i fiskalnej na bardzo postępowy i racjonalny, program tworzony w interesie szerokich grup społecznych.

Szczególnie dobre wrażenie robią proponowana wysokość kwoty wolnej od podatku 30 tys. zł (roczna wysokość płacy minimalnej, szklany sufit dla 65% polskich rent i emerytur), podniesienie progu podatkowego na 120 tys. zł, zwiększenie nakładów na ochronę zdrowia, likwidacja limitów porad i zabiegów lekarzy – specjalistów, gwarancja ze strony Skarbu Państwa do 100 tys. zł na wkład własny przy kredytach zaciąganych na budowę domu czy zakup mieszkania, a także dopłaty do spłaty kredytów mieszkaniowych przez młode rodziny posiadające co najmniej dwójkę dzieci.

Entuzjazm jednak znacznie słabnie, jeśli przeczytamy o wyjęciu składki zdrowotnej z podatku dochodowego i dotrze do naszej świadomości, że 9% na zdrowie od naszego dochodu mamy płacić wszyscy, niezależnie od poziomu naszej zamożności czy kwoty wolnej od podatku, która w praktyce jest redukowana do ok. 8 tys. zł.

Wspaniałomyślność partii rządzącej okazuje się być w znacznym stopniu manipulacją, obliczoną na poklask mniej zorientowanych wyborców, konsumentów programów informacyjnych rządowej telewizji.
Szczególną operację rząd chce wykonać na tzw. klasie średniej, w polskich warunkach – obywatelach, których dochody brutto mieszczą się w przedziale od średniej krajowej do wysokości 10-12 tys. zł.

Oni, tak jak najbogatsi, do tej genialnej operacji mieliby dopłacić, ale rząd w swej dobroci już myśli o ulgach i specjalnych algorytmach, żeby jednak nie stracili.

W tym miejscu przypomina mi się stary, żydowski kawał o wprowadzaniu i wyprowadzaniu kozy. Tylko koza już cuchnie, a nad ulgą podatkową dopiero mają pracować.

Pozatem system podatkowy powinien być prosty i przejrzysty, a nie wymagający angażowania doradców podatkowych w prozaicznych sytuacjach.

Przedmiotem największej, udawanej troski rządu stali się tzw. samozatrudnieni. Rząd w tym planie zachęca ich do przejścia na etat, faktycznie likwidując liniowy 19% podatek, dokładając ekstra 9% składki zdrowotnej, a więc podnosząc realnie stawkę na 28% (pozdrawiam serdecznie Leszka Millera, którego rząd obniżył podatek dochodowy do 19%).

Ale rząd nie rozmawiał jeszcze z przedsiębiorcami, którzy swego czasu większość z tych „samozatrudnionych” z etatu wypchnęli, aby zechcieli ich na etaty ponownie przyjąć. Chyba, że rząd ich zatrudni u siebie lub na Orlenie…

Ponadto dla części z nich, nawet przy nowych obciążeniach, status jednoosobowego przedsiębiorcy nadal będzie mimo wszystko bardziej atrakcyjny niż sztywny etat.

Podobnie PiS traktuje samorządy; planując kolejny spadek ich dochodów własnych, zapowiada rekompensaty wg nowych algorytmów.
Moje wątpliwości budzi także zapowiedź skasowania formalności przy budowie domu do 70 m2 z płaskim dachem.

Czy to znaczy, że budować będzie można byle gdzie i byle jak?! Już obecnie Polska ze swoim nieładem architektonicznym bardzo niekorzystnie odróżnia się od swoich zachodnich czy południowych sąsiadów.
A lansowanie płaskich dachów w polskich warunkach klimatycznych świadczy, moim zdaniem, o tym, że w rządzie uwierzyli jednak w globalne ocieplenie. Tylko, że my nadal nie mieszkamy we Włoszech czy w Grecji albo Egipcie tylko w Polsce, drogie Panie, drodzy Panowie! Proszę wyjrzeć za okno!

Diabeł tkwi w szczegółach, więc ponowną analizę trzeba będzie przeprowadzić, gdy pojawią się projekty ustaw związane z „Polskim Ładem”.

Każde rozwiązanie trzeba przedyskutować oddzielnie, bo w pakiecie znajdują się rozwiązania słuszne i potrzebne jak i manipulacje i niepotrzebne komplikacje.

Wspierając progresywność podatkową nie można się godzić na komplikowanie systemu podatkowego i zabijanie raczkującej aktywności gospodarczej.

Wspierając zwiększenie nakładów na służbę zdrowia, Fundusz Modernizacji Szpitali i Fundusz Medyczny nie można się zgodzić na dalszą centralizację systemu i odbieranie szpitali samorządom.

Wspierając budownictwo społeczne nie możemy ulegać presji deweloperów, trzeba budować przede wszystkim tanie mieszkania na wynajem, inaczej problemu mieszkaniowego w krótkim czasie rozwiązać się nie da.

Obniżając obciążenia podatkowe najniżej zarabiających nie można się zgadzać na dalszy spadek dochodów samorządu terytorialnego, najbliższego spraw codziennych obywateli.

O gospodarce i inwestycjach w Polskim Ładzie napiszę następnym razem.