48 godzin sport

W Rosji nie cenią Paulo Sousy
Rosyjski branżowy portal Soccer.ru zaliczył selekcjonera reprezentacji Polski Paulo Sousę do grupy najgorszych trenerów turnieju Euro 2020/21. W uzasadnieniu tak oceniono portugalskiego szkoleniowca: „Kiepski wynik Polaków w mistrzostwach Europy potwierdził absurdalność zatrudnienie trenera, który większą część kariery spędził w trzeciorzędnych klubach. Biorąc pod uwagę nazwiska, skład polskiej drużyny z pewnością nie był gorszy od czeskiej i mógł konkurować z duńską. Ale Polacy zaufali portugalskiemu hochsztaplerowi i zajęli ostatnie miejsce w grupie”. Obok Paulo Sousy na miejsce wśród najgorszych trenerów według Soccer.ru zasłużyli też m.in. selekcjonera kadry Rosji Stanisław Czerczesow, kadry Niemiec Joachim Loew i kadry Portugalii Fernando Santos.

Lisek daleko od Duplantisa
Szwed Armand Duplantis wynikiem 6,02 m triumfował w konkursie skoku o tyczce podczas mityngu Diamentowej Ligi w Sztokholmie. Dopiero piąte miejsce z rezultatem 5,82 m zajął Piotr Lisek. Polskiego tyczkarza wyprzedzili jeszcze Amerykanin Sam Kendricks (5,92 m w pierwszej próbie), Francuz Renaud Lavillenie (5,92 m w drugiej próbie) i Filipińczyk Ernest John Obiena (5,82 m).

Dyskwalifikacja Pedersena
Duńska Federacja Motocyklowa zawiesiła Nickiego Pedersena w prawach zawodnika do 2 stycznia 2022 roku. Żużlowiec z powodów dyscyplinarnych nie może startować w żadnych rozgrywkach, także za granicą. Zakaz występów w polskiej lidze potwierdziła już Główna Komisja Sportu Żużlowego, a to oznacza, że w tym sezonie Pedersen nie pomoże już ekipie GKM Grudziądz w walce o utrzymanie w PGE Ekstralidze. To ogromna strata dla tego walczącego o utrzymanie w żużlowej elicie zespołu, bo Duńczyk był jego najlepszym zawodnikiem.

Srebro polskich pięcioboistek
Marta Kobecka i Natalia Dominiak zdobyły w sztafecie srebrny medal w rozgrywanych w rosyjskim Niżnym Nowogrodzie mistrzostwach Europy w pięcioboju nowoczesnym. Zwyciężyły Białorusinki Wołha Silkina i Anastazja Prokopienko, a brązowe medale wywalczyły Rosjanki Uliana Bataszowa i Anna Buriak

Nowy rywal Fajdka i Nowickiego
Już nie tylko Amerykanin Rudy Winkler, który w tym sezonie ma drugi najlepszy wynik w rzucie młotem (numerem 1 jest Paweł Fajdek), ale także 20-letni Ukrainiec Mychajło Kochan może być trudnym rywalem naszych młociarzy w walce o olimpijskie medale. Podczas mityngu w Szekesfehervar Kochan wygrał wynikiem 80,78 m, pokonując Wojciecha Nowickiego (80,58 m) i Fajdka (78,.78 m).

Nowy sternik ZPRP
Henryk Szczepański, jedyny kandydat do stanowiska prezesa ZPRP, został wybrany na następcę Andrzeja Kraśnickiego. Jak informuje ZPRP, decyzja zapadła jednogłośnie. Nowy prezes został wybrany na czteroletnią kadencję.

Olimpijska forma Fajdka

W Poznaniu w miniony weekend odbyły się lekkoatletyczne mistrzostwa Polski. Wydarzeniem imprezy był kapitalny pojedynek stoczonych przez dwóch najlepszych polskich młociarzy – Pawła Fajdka i Wojciecha Nowickiego. Wygrał Fajdek wynikiem 82,82 m, a Nowicki był drugi z rezultatem 80,86 m.

Obaj z taką formą w Tokio mają szansę zdobyć olimpijskie medale, bo tym roku dorównuje im jedynie Amerykanin Rudy Winkler, który 20 czerwca w Eugene rzucił 82,71 m). Fajdek i Nowicki już po raz ósmy rozstrzygnęli tylko między sobą rywalizację o mistrzostwo Polski. Osiem lat temu obu pogodził w Toruniu Szymon Ziółkowski, zdobywając złoty medal (Nowicki wywalczył wówczas srebro, a Fajdek brąz. Dzisiaj Ziółkowski jest trenerem Fajdka. Konkurs rzutu młotem mężczyzn był ozdobą drugiego dnia lekkoatletycznych mistrzostw Polski. Przez pięć kolejek to Nowicki znajdował się na czele, po kapitalnym drugim rzucie – na 80,86 m (jego najlepszy wynik w tym sezonie). Fajdek w czwartej kolejce po raz pierwszy w piątek przekroczył barierę 80 metrów, ale największego rywala nie wyprzedził – zabrakło 79 centymetrów. W ostatniej kolejce Fajdek postawił wszystko na jedną kartę i rzutem na odległość 82,82 m zdobył złoty medal mistrzostw Polski. Nowicki rzucał bardzo stabilnie, ale żeby pokonać Fajdka, musiałby ustanowić nowy rekord życiowy. Nie dał jednak rady – w ostatniej próbie uzyskał 79,41 m i musiał zadowolić się srebrnym medalem.
„Liczę, że moja forma jeszcze pójdzie w górę i w Tokio będę w stanie rzucać w granicach rekordu kraju albo i dalej – mówi Fajdek, który najdalej w karierze rzucił 83,93 m. On nie ma jeszcze na koncie medalu olimpijskiego, natomiast Nowicki w stolicy Japonii będzie bronił brązowe krążka wywalczonego pięć lat temu w Rio de Janeiro. Na tegorocznych światowych listach wynikowych numerem jeden jest Fajdek z wynikiem 82,98 m uzyskanym 30 maja w Chorzowie, ale Winkler z rezultatem 82,71 m jest tuż za nim. Ale Amerykanin od października 2019 roku i mistrzostw świata w Dausze nie startował poza USA, a w Katarze przegrał z Fajdkiem o ponad pięć metrów. Innych konkurentów na razie nie widać, bo w tym roku 10 najlepszych rezultatów należy do Fajdka, Winkera i Nowickiego. Jeśli ominą ich kontuzje, ten tercet powinien między sobą rozdzielić w Tokio olimpijskie medale.
Wracając jednak do poznańskich zawodów, to w innych konkurencjach takiego „olimpijskiego poziomu” nasi lekkoatleci nie prezentowali. W rzucie młotem kobiet triumfowała Malwina Kopron, która uzyskała najlepszy wynik sezonie 75,42 m. Anita Włodarczyk była druga z wynikiem 74,06 m i to był jej najlepszy rezultat w tym roku. Po brąz sięgnęła wicemistrzyni świata Joanna Fiodorow. Kopron nie była jednak zadowolona ze startu. „Powinnam rzucić dużo dalej, bo z treningu tak wychodziło. Z takim wynikiem nie mam co marzyć o medalu w Tokio” – przyznała świeżo upieczona mistrzyni Polski. W tej konkurencji w Tokio chyba raczej na sukcesy nie mamy co liczyć, bo w tej chwili na światowych rzutniach króluje Amerykanka DeAnna Price, mistrzyni świata z 2019 roku, która niedawno jako druga zawodniczka w historii po Anicie Włodarczyk przekroczyła granicę 80 m – podczas kwalifikacji olimpijskich ekipy USA uzyskała wynik 80,31 m.
Swoje ostatnie złoto w krajowych mistrzostwach zdobył dyskobol Piotr Małachowski, dla którego jest to ostatni sezon w karierze. Wygrał rzut dyskiem wynikiem 64,67 m, co jest jego najlepszym wynikiem w tym roku. Srebro zdobył Bartłomiej Stój (63,56 m), a brąz Robert Urbanek (62,33 m).
Jedną z ciekawszych konkurencji był bieg kobiet na 800 m. Najszybsza okazała się Angelika Sarna, która niedawno złamała granicę dwóch minut. Druga była Anna Wielgosz, a trzecia Joanna Jóźwik. I ta trójka biegaczek, jeżeli utrzyma miejsce w rankingu, co nie powinno być problemem, pojedzie na igrzyska do Tokio.
Dublet MP ustrzeliła w Poznaniu Pia Skrzyszowska – najpierw wygrała na 100 m, a potem sukces powtórzyła w swojej koronnej konkurencji 100 m ppł. W finale uzyskała czas 12,85 s , wyprzedzając Klaudię Siciarz – 12,92 s. Ostatni raz taka sytuacja, by jedna zawodniczka wygrała bieg na wysokich płotkach i sprint miała miejsce w 1997 r. Wówczas najlepszą w kraju w obu konkurencjach była Anna Leszczyńska.

48 godzin sport

Fajdek postawił na Katowice
Czterokrotny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek zmienił barwy klubowe, przechodząc po 12 latach współpracy z Agrosuu Zamość do AZS AWF Katowice. „Przechodząc do nas, Paweł staje się jednocześnie twarzą uczelni i klubu. Jestem bardzo szczęśliwy, że dołącza do grona tak znakomitych zawodników, jak Anita Włodarczyk, Justyna Święty-Ersetic czy Ewa Swoboda” – powiedział dyrektor AZS AWF Katowice Krzysztof Nowak. Z katowickim klubem Fajdek podpisał pięcioletni kontrakt. W tym czasie będzie też „ambasadorem Stadionu Śląskiego”.

To był udany weekend w Wiśle
Czterech Polaków na czterech pierwszych miejscach (Dawid Kubacki, Kamil Stoch, Piotr Żyła, Tomasz Pilch) i aż siedmiu w czołowej w czołowej 15 zawodów – tak zakończył się sobotni konkurs Letniej Grand Prix w Wiśle w skokach narciarskich. Równie udany dla biało-czerwonych był także niedzielny konkurs. Ponownie zajęli wszystkie miejsca na podium (Kubacki, Stoch, Żyła), Pilch był siódmy, Klemens Murańka jedenasty, Stefan Hula 19., a Paweł Wąsek 20. Zawody w Wiśle były jedynymi jakie udało się zorganizować w tegorocznej Letniej Grand Prix, dlatego FIS nie podał zwycięzcy klasyfikacji generalnej cyklu. Nieoficjalnie zatem można tyko podać, że został nim oczywiście Kubacki, przed Stochem i Żyła, a reprezentacja Polski była też najlepsza w klasyfikacji drużynowej.

Irańczyk został Polakiem
Irański przyjmujący PGE Skry Bełchatów Milad Ebadipour otrzymał polskie obywatelstwo. Akt jego nadania odebrał podczas jubileuszowego turnieju PGE Skry w Bełchatowie. 27-letni siatkarz w PGE Skrze występuje od 2017 roku. Z PGE Skrą wywalczył m.in. mistrzostwo Polski (2018), dwa krajowe Superpuchary (2017, 2018) oraz brązowy medal Ligi Mistrzów (2019).

Reprezentant Czech w Lechu
Dziesięciokrotny reprezentant Czech Jan Sykora podpisał czteroletni kontrakt z Lechem Poznań. 26-letni pomocnik poprzedni sezon spędził w zespole FK Jablonec. W czeskiej ekstraklasie rozegrał 29 spotkań i strzelił osiem goli. Sykora jest wychowankiem Viktorii Pilzno, a później występował w Slavii Praga, w której rozegrał 56 spotkań, zaliczając w nich 7 goli i 15 asyst. Ostatnie półtora roku spędził jednak na wypożyczeniach do innych czeskich drużyn – Slovana Liberec i FK Jablonec.

Trener Interu stracił miliony
Trener Antonio Conte Został oszukany przez fałszywego inwestora, któremu powierzył za udziały w rzekomo intratnej inwestycji 30 mln euro. Obecny szkoleniowiec Interu Mediolan do końca czerwca miał otrzymać zyski z zainwestowanej kwoty, ale nie tylko że ich nie otrzymał, to jeszcze nie mógł odzyskać swoich 30 mln euro. Okazało się, że padł ofiarą oszusta, Massimo Bochiccio. Sprawa trafiła do sądu, który zamroził majątek fałszywego przedsiębiorcy w wysokości wyłudzonych przez niego kwot, zatem Conte może mieć nadzieje, że kiedyś odzyska swoje pieniądze.

Złote Kolce na gali stulecia PZLA

W Warszawie odbyła się Gala 100-lecia Polskiego Związku Lekkiej Atletyki z udziałem największych gwiazd tego sportu w Polsce. Podczas imprezy ogłoszono też laureatów plebiscytu „Złote Kolce”.

Wśród zaproszonych na galę PZLA gości znaleźli się m.in. prezydent światowej federacji lekkoatletycznej Sebastian Coe oraz europejskiej Svein Hansen. Na imprezie pojawili się oczywiście także nasi nawybitniejsi lekkoatleci. W tracie wręczono „Złote Kolce” za sezon 2019. Otrzymali je młociarka Joanna Fiodorow, srebrna medalistka tegorocznych mistrzostw świata w Dosze oraz średniodystansowiec Marcin Lewandowski, który w tej imprezie wywalczył brązowy medal w biegu na 1500 m. „Rok temu w tym plebiscycie byłem trzeci, teraz jest pierwszy. To dla mnie wyjątkowa chwila, bo skoro w wieku 32 lat zrobiłem taki postęp, to może mogę takiego dokonać także podczas przyszłorocznych igrzysk w Tokio” – powiedział z lekkim uśmiechem Lewandowski, który po raz pierwszy w karierze został uznany za najlepszego lekkoatletę sezonu w Polsce.

Także Fiodorow triumfowała w tym prestiżowym plebiscycie po raz pierwszy. „Mam znakomity rok i jestem szczęśliwa” – stwierdziła aktualna wicemistrzyni świata w rzucie młotem. To także jej największy sukces w karierze. Ale to samo można powiedzieć też o Lewandowskim, bo chociaż jest on bardzo utytułowanym biegaczem, to po zmianie dystansu z 800 na 1500 metrów w nowej konkurencji właśnie w Katarze zdobył swój pierwszy medal mistrzostw świata na otwartym stadionie. Wcześniej wywalczył też złoto w halowych mistrzostwach Europy w Glasgow. I dzięki temu w klasyfikacji „Złotych Kolców” wyprzedził młociarza Pawła Fajdka, naszego jedynego mistrza świata z tegorocznego światowego czempionatu.

Złote Kolce 2019
Lekkoatletki: 1. Joanna Fiodorow (rzut młotem), 2. Ewa Swoboda (biegi sprinterskie), 3. Justyna Święty-Ersetic (bieg na 400 m), 4. Kamila Lićwinko (skok wzwyż), 5. Iga Baumgart-Witan (bieg na 400 m).
Lekkoatleci: 1. Marcin Lewandowski (bieg na 800 i 1500 m), 2. Paweł Fajdek (rzut młotem), 3. Piotr Lisek (skok o tyczce), 4. Wojciech Nowicki (rzut młotem), 5. Michał Haratyk (pchnięcie kulą).
Ponadto podczas gali wręczono nagrodę na trenera roku. Ten tytuł za osiągnięcia w 2019 roku przyznano Jolancie Kumor, która poprowadziła Pawła Fajdka do zdobycie czwartego z rzędu złotego medalu mistrzostw świata.

 

Remanent po Katarze

W ostatnim dniu mistrzostw świata polska ekipa poprawiła swój medalowy dorobek o dwa krążki: srebro wywalczyła kobieca sztafeta 4×400 m, a brąz Marcin Lewandowski na 1500 m. W sumie biało-czerwoni przywieźli z Kataru sześć medali – jeden złoty, dwa srebrne i trzy brązowe. Nie był to jednak ich najlepszy występ w światowym czempionacie.

Najwięcej medali nasi reprezentanci królowej sportu wywalczyli w mistrzostwach świata rozegranych w 2009 roku w Berlinie. Ze stolicy Niemiec biało-czerwoni przywieźli dziewięć krążków – dwa złote, cztery srebrne i trzy brązowe. Lepszy urobek niż w Dosze mieli też w poprzednich światowych czempionatach – w 2015 roku w Pekinie zdobyli w sumie osiem medali – trzy złote, jeden srebrny i cztery brązowe, natomiast w 2017 roku w Londynie dwa złote, dwa srebrne i cztery brązowe, czyli w sumie również osiem. W liczbie samych złotych krążków lepszy wynik niż w tym roku uzyskali też w 1983 roku w Helsinkach, 2001 roku w Edmonton i 2013 roku w Moskwie – w tych światowych czempionatach zdobywali po dwa medale z najcenniejszego kruszcu.

Bywało lepiej, bywało i gorzej

Tak więc trudno uznać występ naszej ekipy w Dosze za sukces, bo sześć krążków to jednak regres na tle dwóch poprzednich imprez, zwłaszcza jeśli uwzględnimy fakt, że od czterech lat Polski Związek Lekkiej Atletyki jest jak nigdy wcześniej szczodrze finansowany z państwowego budżetu, o co dbał wywodzący się z lekkoatletycznej rodziny minister sportu Witold Bańka. Inna sprawa, że medalowy dorobek w Katarze byłby bardziej okazały, gdyby w mistrzostwach wystartowała Anita Włodarczyk. Nasza mistrzyni w rzucie młotem musiał jednak przejść zabieg artroskopii kolana, a byłaby w Dosze murowaną kandydatką do złota – wcześniej zdobywała mistrzostwo świata aż cztery razy.

Jej osiągnięcie wyrównał w tegorocznym czempionacie Paweł Fajdek, zdobywca jedynego krążka z najcenniejszego kruszcu. W przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich Włodarczyk i Fajdek, o ile będą zdrowi i w najlepszej formie, dają niemal gwarancję zdobycia dwóch złotych medali, a srebro lub brąz gwarantują też inni nasi specjaliści w tej konkurencji – Joanna Fiodorow i Wojciech Nowicki. W konkurencjach rzutowych, poza młotem, już potęgą nie jesteśmy i w miotaniu kulą, dyskiem oraz oszczepem na medalowe zdobycze nie mamy raczej co liczyć. Dowodzą tego nieskrywana bezradność Konrada Bukowieckiego po finałowym konkursie w pchnięciu kulą, w którym zwycięska trójka była od niego lepsza o półtora metra, czy też szczera ocena swojego występu przez dyskobola Piotra Małachowskiego („Szkoda na mnie pieniędzy podatników”).

Niezawodni mistrzowie młota

Nie zmienia to jednak dominującej roli konkurencji rzutowych w naszej ekipie. W Dosze połowę medali, w tym ten jedyny złoty, zdobyli specjaliści w rzucie młotem, dwa krążki (w tym srebro kobiecej sztafety 4×400 m) przedstawiciele konkurencji biegowych, a tylko jeden, i to brązowy, reprezentujący konkurencje techniczne tyczkarz Piotr Lisek.

Medale to nie tylko splendor, ale dla ich zdobywców to także konkretna finansowa korzyść. Nasi lekkoatleci zarobili w Dosze w przeliczeniu ponad 900 tys. złotych. Najwięcej, 60 tys. dolarów, czyli ok. 235 tys. złotych, wpłynie na konto złotego medalisty w rzucie młotem Pawła Fajdka. Najbardziej zapracowana w polskiej ekipie, Justyna Święty-Ersetic, która w ciągu ośmiu dni musiała sześć razy przebiec dystans 400 m (w dwóch sztafetach 4×400 m, mieszanej i kobiecej, oraz w rywalizacji indywidualnej, w której wraz z Igą Baumgart-Witan dotarła aż do finału). Największy sukces odniosła z koleżankami, zdobywając srebro w sztafecie, a za medal z tego kruszcu nagroda wynosi 40 tys. dolarów. To jest jednak kwota do podziału na wszystkie zawodniczki, a w eliminacjach biegł inny skład niż w finale. Za siódme miejsce w finale 400 m Święty-Ersetic otrzymała pięć tysięcy dolarów, czyli około 40 tysięcy złotych.

Wady systemu wynagradzania
Widać na przykładzie drugiej ze srebrnych medalistek w naszej ekipie, młociarki Joanny Fiodorow, która w zgarnęła cała premię za srebro, 40 tys. dolarów (ok 120 tys. zł). Brązowi medaliści, czyli Piotr Lisek i Marcin Lewandowski, otrzymali po 20 tys. dolarów (ok. 80 tys. złotych). W przypadku młociarza Wojciecha Nowickiego, który brązowy medal dostał po proteście i na najniższym stopniu podium stanął ex aequo z Węgrem Bencem Halaszem, zasada podziału sumy nagród została zmodyfikowana – najpierw zsumowano kwoty nagród za trzecie i czwarte miejsce, a potem podzielono ja na dwie równe części. To oznacza, że do kieszeni Nowickiego powinno trafić ok. 70 tys. złotych. Premie finansowe jakimi IAAF nagradza zdobywców miejsc 1-8 od dziesięciu lat utrzymują się na tym samym poziomie.

W Katarze polska ekipa w klasyfikacji medalowej zajęła ostatecznie 11. miejsce. Wygrała ją z gigantyczną przewagą na konkurentami reprezentacja USA, która zdobyła 29 medali – 14 złotych, 11 srebrnych i cztery brązowe. Reprezentację Polski wyprzedziły jeszcze ekipy Kenii (11 medali: 5 złotych – 2 srebrne – 4 brązowe), Jamajki (11: 3–5–3), Chin (9: 3–3–3), Etiopii (8: 2–5–1), Wielkiej Brytanii (6: 2–3–1), Niemiec (6: 2–0–4), Japonii (3: 2–0–1), Holandii (2:2–0–0) i Ugandy (2: 2–0–0).

Impreza w Katarze, chociaż była ostro krytykowana, to mimo wszystkich wad jednak pod względem sportowym się obroniła. W wielu konkurencjach specyficzne warunki panujące na klimatyzowanym stadionie w Dosze wyniosły rywalizację na kosmiczny wręcz poziom. Padły trzy rekordy świata (Dalilah Muhammad na 400 m ppł, dwa razy Amerykanów w sztafecie mieszanej), poprawiono sześć rekordów mistrzostw, dwadzieścia jeden kontynentalnych i osiemdziesiąt siedem krajowych.
Władze IAAF już jednak wiedzą, że w przyszłości muszą rozważniej wybierać organizatorów. Za dwa lata imprezę zorganizują Amerykanie, a odbędzie się ona w Eugene.

 

Fajdek zgarnął złoty krążek

Nasza lekkoatletyczna ekipa na mistrzostwach świata w Katarze w końcu zdobyła złoty medal. Krążek z najcenniejszego kruszcu wywalczył w rzucie młotem Paweł Fajdek, a drugi z naszych młociarzy, Wojciech Nowicki, chociaż w konkursie zajął czwarte miejsce, po proteście złożonym przez kierownictwo ekipy został nagrodzony brązem. Medal w tym kolorze zdobył też w skoku o tyczce Piotr Lisek.

Nasi młociarze zgodnie z planem sięgnęli po dwa medale mistrzostw świata. Złoto dla Pawła Fajdka było bezdyskusyjne, bo jako jedyny z uczestników konkursu posłał młot poza granicę 80 metrów (80,50 m). Znacznie gorzej spisał się Nowicki, który zajął czwarte miejsce. Polak był mocno zdołowany swoim niepowodzeniem, co nie dziwi, bo sądząc po osiąganych w tym roku wynikach powinien być najgroźniejszym rywalem dla Fajdka, tymczasem w swojej najdalszej nie spalonej próbie Nowicki uzyskał odległość 77,69 m i przegrał jeszcze z Francuzem Quentinem Bigotem (78,19 m) oraz Węgrem Bencem Halaszem (78,18 m).
Wiceprezes PZLA Tomasz Majewski i dyrektor sportowy Krzysztof Kęcki w imieniu polskiej ekipy złożyli jednak protest. Nie kwestionowali w nim decyzji o spalonym rzucie Nowickiego, w którym posłał młot na odległość dającą srebrny medal, lecz decyzje uznającą za prawidłowy rzut Halasza dający mu brązowym medal, chociaż telewizyjne powtórki pokazywały, że Węgier, podobnie jak Polak, także nadepnął na obrzeże koła rzutowego.

Jury odwoławcze po zapoznaniu się z nagraniem doszło do wniosku, że nieprawidłowości w prowadzeniu zawodów były niekorzystne dla polskiego zawodnika i odwołanie polskiej ekipy uznała za uzasadnione, a na tej podstawie jury apelacyjne zdecydowało o przyznanie brązowego medalu także Nowickiemu. Członkowie panelu orzekającego uwzględnili jednak złożoność sytuacji, bo gdyby Węgier od początku wiedział, że spalił pierwszą próbę, to być może zupełnie inna byłaby jego koncentracja do końca konkursu i kolejne próby w jego wykonaniu wyglądałyby jeszcze lepiej. Halasz spalił aż cztery rzuty, a tylko dwa miał mierzone. Dlatego nie odebrano mu brązowego medalu, co oznacza, że w konkursie rzutu młotem przyznano dwa krążki w tym kolorze.

Dzięki tej decyzji, dorobek medalowy reprezentacji Polski po sześciu dniach lekkoatletycznych mistrzostw świata w Dosze, obecnie wynosi cztery medale. Poza złotem Fajdka i brązem Nowickiego, srebro dołożyła młociarka Joanna Fiodorow, a brąz tyczkarz Piotr Lisek.

Polak był jednym z trzech bohaterów konkursu skoku o tyczce – oprócz niego show publiczności zapewnili broniący mistrzowskiego tytułu Amerykanin Sam Kendricks i Szwed Armand Duplantis. Cała trójka w tym sezonie skakała na poziomie 6 metrów – Duplantis równe 6,00, Lisek 6,02, a Kendricks 6,06. Nic dziwnego, że pozostali rywale szybko odpadli z walki. Na wysokości 5,70 m z konkursem pożegnali się Brazylijczyk Augusto Dutra, Chińczyk Bokai Huang, Belg Ben Broeders i Amerykanin Cole Walsh, a na wysokości 5,80 m Bo Kanda Lita Baehre (Niemcy), Thiago Braz (Brazylia), Raphael Holzdeppe (Niemcy), Valentin Lavillenie (Francja), Claudio Michel Stecchi (Włochy). Duplantis, Lisek i Kendricks przeskoczyli tę wysokość w pierwszej próbie i potem rywalizowali już tylko w swoim gronie. Zmagania wygrał Amerykanin, broniąc tym samym jako drugi tyczkarz w historii po legendarnym Sergieju Bubce tytuł mistrza świata. Ale za niespełna rok w konkursie olimpijskim w Tokio kolejność na podium może być inna, bo każdy z tego tercetu jest w stanie zdobyć złoto.

Po środowych zmaganiach (czwartkowe zakończyły sie po zamknięciu wydania) reprezentacja Polski w klasyfikacji medalowej awansowała na szóste miejsce, ale biało-czerwonym będzie trudno utrzymać tak wysoką lokatę do końca mistrzostw. Liderem zestawienia była ekipa Stanów zjednoczonych, która zdobyła najwięcej medali w ogóle (18) oraz najwięcej złotych (8). Drugie w klasyfikacji Chiny miały w dorobku osiem medali, w tym dwa złote. Tyle samo krążków z najcenniejszego kruszcu wywalczyli lekkoatleci z Jamajki i Kenii, a po jednym, oprócz Polski, miały jeszcze drużyny Wielkiej Brytanii, Szwecji, Holandii, Norwegii, Japonii, Ugandy i Australii.

 

Oni powalczą w Katarze

Polski Związek Lekkiej Atletyki ogłosił skład kadry na rozpoczynające się 27 września mistrzostwach świata w Dausze. W reprezentacji biało-czerwonych wystartuje 19 zawodniczek i 25 zawodników. Władze PZLA realnie oceniają medalowe szanse naszych lekkoatletów na 4-5 krążków, ale liczą na więcej.

Przed dwoma laty w mistrzostwach globu w Londynie reprezentanci Polski wywalczyli osiem miejsc na podium. Dwa złote medale wywalczyli w rzucie młotem Anita Włodarczyk i Paweł Fajdek, dwa srebrne tyczkarz Paweł Lisek i średniodystansowiec Adam Kszczot, a cztery brązowe Malwina Kopron i Wojciech Nowicki w rzucie młotem, Kamila Lićwinko w skoku wzwyż oraz kobieca sztafeta 4×400 m w składzie Małgorzata Hołub, Iga Baumgart, Aleksandra Gaworska, Justyna Święty, Patrycja Wyciszkiewicz i Martyna Dąbrowska. Powtórzenie tego dorobku w Katarze będzie bardzo trudne do osiągnięcia, choć szans medalowych nasi lekkoatleci będą mieli więcej. Wpływ na rezultaty będą miały jednak nie tylko forma sportowa, lecz także odporność na upały i tzw. dyspozycja dnia, a także odpowiednia motywacja, bo zwykle o tej porze roku lekkoatleci są już na urlopach. Decyzja IAAF o przyznaniu organizacji mistrzostw Katarowi nie była fortunna, zwłaszcza że to rok przedolimpijski. Jeszcze nigdy w historii mistrzostwa świata nie odbywały się na przełomie września i października. Właśnie dlatego wszyscy podchodzą do tego terminu sceptycznie.

W 44-osobowej polskiej ekipie znalazło się wielu utytułowanych zawodników, jak dwukrotny wicemistrz olimpijski w rzucie dyskiem Piotr Małachowski, trzykrotny mistrz świata w rzucie młotem Paweł Fajdek, mistrz świata w skoku o tyczce Paweł Wojciechowski czy dwukrotny wicemistrz globu na 800 m Adam Kszczot. W kadrze zabrakło natomiast płotkarki Klaudii Siciarz, która poprosiła o zwolnienie ze startu, nie ma też kontuzjowanej mistrzyni sprzed dwóch lat młociarki Anity Włodarczyk czy leczącego uraz łokcia oszczepnika Cypriana Mrzygłoda. Są za to lekkoatleci, którzy nie wypełnili wprawdzie minimum, ale dostali zaproszenie od IAAF – Anna Sabat (bieg na 800 m) i Bartłomiej Stój (rzut dyskiem).
Wśród naszych pewniaków do walki o medale z pewnością są obaj młociarze – broniący tytułu Paweł Fajdek i brązowy medalista sprzed dwóch lat Wojciech Nowicki. W tym sezonie obaj umieścili na światowej liście 12 najlepszych wyników. Pozostaje zatem pytanie, który z nich wyjdzie zwycięsko z potyczki w Dausze. Musiałby stać się jakiś kataklizm, żeby obaj nasi młociarze nie stanęli na podium. Szanse na zajęcie medalowego miejsca na pewno mają tyczkarze Piotr Lisek i Paweł Wojciechowski, młociarki Malwina Kopron i Joanna Fiodorow, średniodystansowcy Marcin Lewandowski i Adam Kszczot, damska sztafeta 4×400 m oraz kulomioci Konrad Bukowiecki i Michał Haratyk. Lewandowski został zgłoszony na dwóch dystansach (800 m i 1500 m), ale dopiero na miejscu zapadnie decyzja, na którym z nich wystartuje.
Mistrzostwa w Katarze zakończą się 6 października, a kolejny czempionat globu zaplanowano za dwa lata w amerykańskim Eugene.

Kadra Polski na MŚ 2019 w Dosze

Kobiety:
100 m – Ewa Swoboda (AZS AWF Katowice); 400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice); 800 m – Anna Sabat (CWKS Resovia); 100 m ppł – Karolina Kołeczek (AZS UMCS Lublin); 400 m ppł – Joanna Linkiewicz (AZS AWF Wrocław); bieg na 3000 m z przeszkodami – Alicja Konieczek (OŚ AZS Poznań); chód na 20 km – Katarzyna Zdziebło (LKS Stal Mielec); skok wzwyż – Kamila Lićwinko (KS Podlasie Białystok); pchnięcie kulą – Paulina Guba (AZS UMCS Lublin), Klaudia Kardasz (KS Podlasie Białystok); rzut dyskiem – Daria Zabawska (AZS UMCS Lublin); rzut młotem – Malwina Kopron (AZS UMCS Lublin), Joanna Fiodorow (OŚ AZS Poznań); rzut oszczepem – Maria Andrejczyk (LUKS Hańcza Suwałki); sztafeta 4×400 m – Iga Baumgart-Witan (BKS Bydgoszcz), Anna Kiełbasińska (SKLA Sopot), Justyna Święty-Ersetic (AZS AWF Katowice), Aleksandra Gaworska (AZS AWF Kraków), Małgorzata Hołub-Kowalik (KL Bałtyk Koszalin), Patrycja Wyciszkiewicz (OŚ AZS Poznań).

Mężczyźni:
800 m – Adam Kszczot (RKS Łódź), Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); 1500 m – Marcin Lewandowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); 110 m ppł – Damian Czykier (KS Podlasie Białystok); 400 m ppł – Patryk Dobek (MKL Szczecin); bieg na 3000 m z przeszkodami – Krystian Zalewski (Barnim Goleniów); chód na 20 km – Dawid Tomala (KU AZS Politechniki Opolskiej); chód na 50 km – Rafał Augustyn (LKS Stal Mielec), Artur Brzozowski (AZS AWF Katowice), Rafał Sikora (AZS AWF Katowice); skok o tyczce – Piotr Lisek (OSOT Szczecin), Robert Sobera (AZS AWF Wrocław), Paweł Wojciechowski (CWZS Zawisza Bydgoszcz SL); pchnięcie kulą – Konrad Bukowiecki (AZS UWM Olsztyn), Michał Haratyk (KS Sprint Bielsko-Biała), Jakub Szyszkowski (AZS AWF Katowice); rzut dyskiem – Piotr Małachowski (WKS Śląsk Wrocław), Bartłomiej Stój (KU AZS Politechniki Opolskiej), Robert Urbanek (MKS Aleksandrów Łódzki); rzut młotem – Paweł Fajdek (KS Agros Zamość), Wojciech Nowicki (KS Podlasie Białystok); rzut oszczepem – Marcin Krukowski (KS Warszawianka); dziesięciobój – Paweł Wiesiołek (KS Warszawianka); sztafeta 4×400 m – Łukasz Krawczuk (WKS Śląsk Wrocław), Rafał Omelko (AZS AWF Wrocław), Wiktor Suwara (AZS AWF Warszawa).

 

Bukowiecki w formie

Podczas 10. Memoriału Kamili Skolimowskiej na Stadionie Śląskim w Chorzowie najwartościowszy wynik uzyskał w konkursie pchnięcia kulą Konrad Bukowiecki. Kulomiot wygrał wynikiem 22,25 m.

Bukowiecki zaimponował znakomitą formą, bo wynik 22,25 m jest jego nowym rekordem życiowym i zarazem nowym rekordem mityngu. Jeśli nic nie stanie na przeszkodzie powinien powalczyć o medale w zbliżających się mistrzostwach świata w Dosze. Zgromadzoną na trybunach blisko 25-tysięczną publiczność zachwyciły też zmagania w innych konkurencjach. Bieg na 400 m wygrała na Stadionie Śląskim 9-krotna medalistka olimpijska Amerykanka Allyson Felix (51,47 s), wyprzedzając Justynę Święty-Ersetic. Rok wcześniej, podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego, na tej samej bieżni lepsza była Polka. Mnóstwo emocji dostarczyli też tyczkarze. Tym razem rywalizację między Piotrem Liskiem i Pawłem Wojciechowskim wygrał ten pierwszy wynikiem 5,82 m.

Niespodziewanym zwycięzcą konkursu dyskoboli został Rumun Alexandru Alin Firfirica z nowym rekordem życiowym 67,32 m. Wyprzedził utytułowanych rywali – Piotra Małachowskiego i Litwina Andriusa Gudżiusa. Bieg na 100 m pewnie wygrała Ewa Swoboda z niezbyt jednak imponującym rezultatem 11,29 s. Rzut oszczepem wygrał Marcin Krukowski (82,81 m), natomiast wśród pań Maria Andrejczyk zajęła drugą lokatę. Pierwszy raz od 2014 roku memoriałowy konkurs młociarzy przegrał Paweł Fajdek, od którego lepszy był Wojciech Nowicki.

Chorzowskie memoriał były dla naszych lekkoatletów jednym z ostatnich sprawdzianów formy przed wyjazdem na mistrzostwa świata w Katarze. Kadrę biało-czerwonych na MŚ Polski Związek Lekkiej Atletyki ma ogłosić w poniedziałek 16 września.

1

Polacy filarami Europy

Europejscy lekkoatleci okazali się lepsi od amerykańskich i pewnie wygrali rozegrany w Mińsku towarzyski mecz Europa – USA. Polacy wnieśli znaczący wkład w to zwycięstwo.

Reprezentacja Europy pokonała reprezentację Stanów Zjednoczonych 724,5 – 601,5. Rozegrane w Mińsku zawody dostarczyły wielu emocji, a w wielu konkurencjach główne role odegrali polscy lekkoatleci. W konkursie rzutu młotem pierwsze miejsca zajął Paweł Fajdek, a drugi był Wojciech Nowicki. W rywalizacji pań w tej konkurencji pod nieobecność kontuzjowanej Anity Włodarczyk najlepsza była Joanna Fiodorow. W biegu na 400 metrów trzecie miejsce wywalczyła Iga Baumgart-Witan (Justyna Święty-Ersetic była 6.). W biegu na 400 metrów panów Karol Zalewski minął metę na 5. pozycji. W pchnięciu kulą drugą lokatę zajął Konrad Bukowiecki, który po raz pierwszy w karierze w jednym konkursie trzykrotnie przekroczył barierę 21,70 m. Świetnie spisał się Adam Kszczot, który był drugi w biegu na 800 m.

Znakomicie wypadli nasi tyczkarze – Piotr Lisek zakończył konkurs na 2. miejscu, a Paweł Wojciechowski na 3. W biegu na 400 m ppł Patryk Dobek zajął czwarte miejsce, ale uzyskał bardzo dobry czas. W rzucie dyskiem mężczyzn Piotr Małachowski uplasował się na 2. miejscu, przegrywając jedynie z Lucasem Weisshaidingerem. Na 2. miejscu bieg na 100 m ppł ukończyła także Karolina Kołeczek.

Ostatecznie reprezentacja Europy pokonała Stany Zjednoczone 724.5:601.5. Polscy lekkoatleci zdobyli w sumie 91 punktów w występach indywidualnych. W sobotę 14 września kibice będą mieli okazję zobaczyć na żywo występy większości z nich na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Tego dnia odbędzie się tam 10. Memoriał Kamili Skolimowskiej.

 

Memoriał Kusocińskiego

Rozegrany na Stadionie Śląskim 65. Memoriał Janusza Kusocińskiego obfitował w wartościowe wyniki. Paweł Fajdek w rzucie młotem i Rosjanka Maria Lasickiene w skoku wzwyż zanotowali najlepsze w tym roku rezultaty na świecie.

Podobnie jak przed rokiem, tuż przed rozpoczęciem memoriału nad Stadionem Śląskim przetoczyła się potężna ulewa. To jednak nie przeszkodziło lekkoatletom w osiąganiu dobrych wyników. Ewa Swoboda wygrała bieg na 100 metrów w czasie 11,18, poprawiając o 0,01 sekundy rekord kraju młodzieżowców należący do Ireny Szewińskiej i Jolanty Janoty. Paweł Fajdek ustanowił najlepszy w tym roku wynik na świecie – 80,87 m. To wystarczyło do pokonania Wojciecha Nowickiego, który tym razem rzucił „tylko” 79,52 m.

W rywalizacji pań w tej konkurencji niespodziewanie triumfowała Amerykanka Gwen Berry wynikiem 75,79 m, która w pokonanym polu zostawiła m.in. Anitę Włodarczyk. Polka rzuciła 75,12 m.

Na wysokim poziomie stał konkurs pchnięcia kulą mężczyzn. Triumfował Nowozelandczyk Tom Walsh (22,18 m), drugi był Michał Haratyk, który uzyskał 21,98 m, co jest najlepszym wynikiem w tym sezonie w Europie. Konrad Bukowiecki uzyskał 21,58 m i zajął czwarte miejsca. Najlepszy wynik na świecie padł też w skoku wzwyż kobiet. Maria Łasickiene skoczyła 2,02 m. Warto odnotować powrót po przerwie macierzyńskiej Kamili Lićwinko, która w pierwszym występie uzyskała 1,87 m.

Świetnie wypadła Karolina Kołeczek na 100 m ppł. Jej wynik, 12,75 s, jest najlepszy w tym roku w Europie i dał jej minimum na MŚ w Dausz oraz igrzyska w Tokio. Na 400 metrów triumfowała Amerykanka Dalilah Muhammad wynikiem 50,60 s, druga była Justyna Święty-Ersetic z czasem 50,85 s, najlepszy w tym roku w Europie.