Ważny głos w dyskusji o szkole

Prof. dr hab. Wojciech Pomykało to znany i poważany autor prac i badań nad ideałem wychowywania i kształcenia oraz kierunkami rozwoju edukacji ogólnej, zawodowej i akademickiej. Takim osiągnięciem jest również praca „Człowiek przyszłości-kształtowanie człowieka w nowożytnej historii-zarys metodologii”.

Profesor jest również autorem oryginalnej koncepcji wyższej szkoły akademickiej, z siecią placówek regionalnych i telewizyjną edukacja dydaktyczną (WSSE plus „Edusat”). Ma nie tylko swoje poglądy, ale także osiągnięcia redakcyjne i wydawnicze („Encyklopedia Pedagogiczna”’ „Encyklopedia Psychologii” i inne prace). Współpracował naukowo z takimi specjalistami, jak profesorowie B .Suchodolski, W. Szewczyk, A. Janowski, A. Jaczewski, ale także zderzył się z betonem naukowym i politycznym, który deprecjonował i niszczył jego propozycje, poglądy i osiągnięcia.
Prof. Wojciech Pomykało, jak znany bohater Hemingwaya, nie dal się zniszczyć i pokonać. Trwałe są jego publikacje i pamięć o uczelni, wydawnictwie i „Edusacie”. Nadal kontynuuje dyskusję o potrzebie nowego ideału wychowawczego i kultury, zwłaszcza w dobie transformacji politycznej i rozwijania nowej siły ustrojowej, jaka jest niewątpliwie Chińska Republika Ludowa, z nowa reforma państwa i gospodarki od dalszego rozwoju jej kultury i edukacji.

Profesor oczekuje szybszego i szerszego rozwoju edukacji oraz przełomu w pedagogice. Zwraca uwag na wyrazisty zastój w poglądach o wychowaniu, odchodzenie od wskazań B. Suchodolskiego i fałszowanie prawd i poglądów, lekceważenia dorobku tych którzy przełamywali zastój polskiej myśli pedagogicznej, ale i krytycznego odniesienia się do tych , którzy zwalczali nowe propozycje i nie dopuszczali do rozwoju nowoczesnej pedagogiki.

W tekście wyraźnie wykazuje rolę wielkiego kapitału, jego wpływ na rozwój edukacji oraz brak skonkretyzowanego, odnowionego i rozwiniętego ideału wychowania i kształcenia który jest dziś niezbędny dla dalszego skutecznego rozwoju edukacji. Wyraźnie piętnuje, zachowawcze rozumienie pedagogiki i ograniczenie jej do nauki o szkolnym kształceniu oraz realizowaniu ewentualnych wskazań, tradycyjnego ideału i metod kształcenia.

Polemika profesora z tradycjonalistami jest dynamiczna i konkretna. Dobrze wskazuje konkretne szkodliwe działania swych oponentów, którzy także dawali się poznać innym autorom i organizatorom prac, na rzecz reformy edukacji.

Taki tekst, z argumentacją zbudowaną pod potrzeby dla wywierania, czy nawet otwierania dyskusji nad polska edukacja a także pedagogiką, wydaje się całkowicie słuszny i bardzo współcześnie potrzebny. Mogę dodać do tych oddziaływań, swoje starania o upodmiotowienie i rozwiniecie kształcenia wielostronnego, które budowałem w sporze z tendencjami w tym zakresie jakie wskazał w swych opracowaniach dotychczasowych prof. Wincenty Okoń. Taka możliwość dynamicznego rozwoju nowoczesnej dydaktyki, także została zaniedbana a opublikowane często współczesne propozycje z zakresu teorii kształcenia, opierają się w wielu wypadkach na starych podstawach teoretycznych i metodologicznych. Podobnie brak w dydaktyce i pedagogice, powrotu do podstaw aksjologicznych, które są zastępowane, przez uwzględnianie bieżących podstaw kształcenia i wąsko pragmatycznie rozumianych zadań szkół i nauczycieli . Nie zostały natomiast rozwinięte w system edukacji polskiej, a także innych krajów, podstawy kształcenia ustawicz nego, które od 1975 roku, propaguje w swych postulatach i raportach UNESCO. Te zagadnienia, wraz z rozwinięciem edukacji cało kształceniowej, wzbogaconej komputeryzacją – to ważne zadanie i kierunki modernizacji edukacyjnej, w której odnotowany jest współcześnie nie tylko zastój, ale wyraźny regres, jak chociażby, w postaci likwidacji w naszym kraju gimnazjów. Nie chodzi o nazwę, tylko o specyficzny zakres i właściwości oddziaływań wychowawczych na młodzież, w wieku gimnazjalnym.

To ważne, że trzy etapy funkcjonowania szkoły zachowano w Chinach i aktualnie rozwija się je, wzbogacając oraz modernizując ich funkcjonowanie zwłaszcza na poziomie gimnazjalnym. Przykład Chin, a także rozwój tego systemu w Stanach Zjednoczonych oraz Francji, musi budzić potrzebę refleksji w środowiskach uczelnianych reformatorów i poszukiwaczy racjonalnej reformy edukacji w naszej ojczyźnie.
Propozycje prof. Pomykało, w pełni zasługują na przedyskutowanie i rozwinięcie. Edukacja i pedagogika, znalazły się współcześnie bowiem, w zapomnieniu i regresie, a nawet w wewnętrznym chaosie i na razie nie widać, nie tylko prób wyjścia z tej sytuacji, ale nawet konstruowania wartościowych zamierzeń i tendencji w dziedzinie modernizacji współczesnej edukacji. W takiej sytuacji, podjęcie prób konstruowania wartościowych zamierzeń i tendencji modernizacji, wymaga każdorazowo wywołania na ten temat rzeczowej dyskusji. Kuriozalna jest też niechęć, a nawet ataki ad persona, o czym wyraźnie pisze w swym opracowaniu prof. Wojciech Pomykało dawniej i obecnie na osoby inicjujące takie dyskusje.
Pole dyskusji i poszukiwań naprawienia sytuacji edukacyjnych, jest duże i wielostronne. Na kształt edukacji, nie tylko oddziałuje wielki kapitał, ale także tradycja kultury i rozwoju konkretnych społeczeństw. Takie potrzeby różnych środowisk, zwłaszcza terenów wiejskich środowisk, biedy materialnej i duchowej rodzin zaniedbanych, które rzadko staja się przedmiotem takiego zainteresowania wielkiego kapitału, który nie daje im szansy wyjścia z osobowego i osobowościowego kryzysu też we współczesnych czasach.

Autor taki jak prof. W. Pomykało, dobrze wywołuje i opisuje problemy i tereny, konieczne dziś, do szerszej analizy pedagogicznej. Jego tekst jest potrzebny dla inicjowania analiz i wskazywania kierunku potrzeb zmian, konicznych dla realizacji rozwoju procesu wychowania i kształcenia oraz teorii pedagogicznych. Takie opracowanie, w pełni zasługuje na opublikowanie, upowszechnienie w dyskusjach oraz analizach problemów, które podejmuje wspomniany autor w omawianym dziele.

Wyjątkowa praca

Rozprawa naukowa napisana przez Profesora Wojciecha Pomykało zajmuje wyjątkowe miejsce wśród wydawanych współcześnie publikacji z zakresu pedagogiki.

Autor wnikliwie i wszechstronnie przeprowadził analizę warunków społecznych, gospodarczych, politycznych, kulturowych w których żyje człowiek XXI wieku. Po drugie, wykazał niedostatki funkcjonującej literatury naukowej z zakresu pedagogiki. Wskazuje na znaczenie aktualne poglądów Bogdana Suchodolskiego.

W ocenie Autora m.in. pomijana bywa rola pedagogów w kształtowaniu światopoglądu oraz niedoceniany jest wpływ światopoglądu na istnienie człowieka. Profesor Pomykało podkreśla nieodzowność ujmowania przez pedagogów człowieka w nowych, szczególnych warunkach istnienia ukształtowanych przez neokapitalizm. Słusznie wykazuje narastanie znaczenia pedagogiki w naszym stuleciu, w związku z oddziaływaniem wadliwych wartości w społeczeństwie.

Rozprawę naukową o której tu mowa, należy traktować jako fundamentalny wstęp dla kolejnej monografii Wojciecha Pomykało ukonkretniającej oddziaływanie pedagogów na kształtowanie człowieka przyszłości.

„Pedagog”

Czy Aleksander Nalaskowski może być nauczycielem?

Na krótko przywołany do porządku karą dyscyplinarną zawieszenia w obowiązkach dydaktycznych, lecz i szybko „ułaskawiony” przez Rektora Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, „pedagog”, profesor Aleksander Nalaskowski bynajmniej nie wyciągnął samokrytycznych wniosków ze swojej postawy i nadal uprawia, jako publicysta tygodnika braci Karnowskich „Sieci”, swój dyskryminacyjny i naznaczony obsesyjną nienawiścią proceder.

Zgwałcone miasta

Co więcej, nawet go rozszerzył. Czując się być może ograniczony formułą cotygodniowego felietonu, Nalaskowski wysmażył odrębny tekst „Nowa racja stanu?” („Sieci”, nr 41/2019). Atakuje w nim oczywiście jak poprzednio środowiska LGBT i używa w stosunku do nich określenia „dewiacje”. Nalaskowski „zasłynął” kilka miesięcy temu ohydnymi, obraźliwymi inwektywami pod adresem organizatorów i uczestników Marszów Równości, określając je jako „gwałty”. Pisał o „zgwałceniu” miast, w których takie marsze się odbyły. Właśnie przede wszystkim tekst, w którym padły owe inwektywy, stał się dla władz jego uczelni, UMK w Toruniu, powodem do wymierzenia mu wspomnianej kary, wkrótce przedterminowo zawieszonej. Nawiasem mówiąc: skoro Nalaskowski jest tak wrażliwy na kwestię gwałtów, to zamiast używać tego pojęcia w sposób nonsensowny i haniebny, powinien ująć się za ofiarami rzeczywistych gwałtów, w tym dokonanych przez przedstawicieli jego ulubionego kleru katolickiego. Z kolei, jeśli interesuje go zjawisko LGBT i związane z nim uwarunkowania, niech zajmie się tym jako badacz, sine ira et studio, zamiast uprawiać piętnującą mowę nienawiści.

Choroba

W tekście „Nowa racja stanu?” Nalaskowski powiela wszystkie swoje stare obsesje, inwektywy i ekspresje nienawiści. Unika jedynie frazy z „gwałtami”, być może z obawy o wznowienie przeciw niemu procedury dyscyplinarnej. Protestuje jednak przeciw „zakazowi terapii, leczenia homoseksualizmu”, co implicite oznacza, że uważa homoseksualizm, wbrew ustaleniom nauki i zdrowemu rozsądkowi, nie za jedną z możliwych orientacji seksualnych, lecz za „chorobę”. Stan psychiczny uczestników „marszowników z Lublina” określa na przykład jako stan ludzi cierpiących na poczucie „nieszczęścia i deprechę”. W tym miejscu warto się zastanowić, na jakiej podstawie ów naukowiec formułuje taką absurdalną, niczym nie popartą, arbitralną ocenę? Zdarzają się, być może, ludzie o orientacji homoseksualnej – z różnych powodów nieszczęśliwi – ale są niewątpliwie wśród nich także osoby czerpiące satysfakcję i szczęście ze swojej sytuacji i tożsamości płciowej.
Jednak w cytowanym artykule Nalaskowski po raz pierwszy z taką furią zaatakował także swoje środowisko uniwersyteckie. Odniósł się na przykład do oświadczenia Konferencji Rektorów Szkół Polskich w obronie praw osób LGBT – obraźliwie i za pomocą języka znamionującego mankamenty osobistej kultury – określając sformułowaną przez rektorów ocenę jako „pseudonaukowy bełkot” (tego epitetu używa w tekście dwukrotnie) i „czystą brednię”. Jeśli Nalaskowski uważa, że prominentni przedstawiciele elity środowisk naukowych, którzy tworzą gremium KRASP, formułują „pseudonaukowy bełkot” i „czyste brednie”, to co ów „uczony” jeszcze robi w tym gronie? Sam Nalaskowski z kolei formułuje przy okazji nonsensowną tezę, jakoby rektorzy traktowali „propagację fali LGBT jako polską rację stanu” (z czego wywiódł taki absurdalny wniosek?).
Jest sprawą członów KRASP, czy wyciągną jakieś praktyczne wnioski z obraźliwych sformułowań Nalaskowskiego pod ich adresem. Jednak ze społecznego punktu widzenia znacznie groźniejszy jest sposób, w jaki profesor już, nie publicysta, Aleksander Nalaskowski uprawia i prezentuje uprawianą przez siebie dyscyplinę naukową – pedagogikę. To szczególna dziedzina nauk społecznych, związana ściśle z nauczaniem i wychowaniem młodego pokolenia. Znacznie więcej, w aspekcie moralnym, wolno n.p. historykowi czy literaturoznawcy, nawet filozofowi, jako że przekaz ich nauk nie związany jest aż tak bezpośrednio z formowaniem postaw młodego pokolenia.

Opiekun niespolegliwy

Sama niejako definicja roli pedagoga zakłada, że poza wiedzą przedmiotową, powinien on odznaczać się szczególnymi cechami moralnymi i szczególną postawą w praktyce działalności codziennej. Jest wśród nich zasada zobowiązująca do postawy opiekuńczości wobec wychowanków, do postawy, którą Tadeusz Kotarbiński określał jako postawę „spolegliwego opiekuna”.
Historyk, literaturoznawca czy filozof odnosi się w swojej działalności do zdarzeń minionych, często zamierzchłych, do jakości artystycznych czy do abstraktów. To stwarza większą przestrzeń swobody ekspresji, Podmiotem myślenia i działania pedagoga (także w formie wyrażania poglądów) jest „żywa tkanka”, jaką jest młode pokolenie, konkretni młodzi ludzie wchodzący w dorosłe życie. Pedagog powinien ich nie tylko z definicji wspomagać, ale winien jest im przekazanie szacunku dla najcenniejszych ludzkich wartości i postaw, w tym szacunku, a co najmniej tolerancji dla człowieka, również dla „innego”. Czy Aleksander Nalaskowski choć raz wziął na przykład pod uwagę ewentualność, że wśród adresatów jego dyskryminacyjnych inwektyw mogą być jego aktualni, obecni lub przyszli studenci? Że jego poglądy mogą ranić wielu, zwłaszcza bardziej wrażliwych młodych ludzi? Czy określanie ich (nawet in gremio) jako „dewiantów”, to postawa godna nauczyciela akademickiego, który – powtórzę – powinien być, jako pedagog, niejako z definicji ich „spolegliwym opiekunem”?

Mowa obsesyjna

Aleksander Nalaskowski jako obywatel ma prawo do swoich poglądów, ale jako PEDAGOG nie ma prawa ich publicznie demonstrować, zwłaszcza jeśli znamionuje je obsesyjna mowa nienawiści i pogardy. Trudno – takie akurat ograniczenie z rolą PEDAGOGA się łączy. Jeśli Aleksander Nalaskowski przekwalifikuje się na inną dyscyplinę naukową, pole swobody jego ekspresji ulegnie poszerzeniu. Jako PEDAGOG nie może otwarcie głosić tego co głosi, tak jak n.p. lekarz psychiatra nie ma prawa głosić poglądów pogardliwych wobec swoich pacjentów.
Na łamach tygodnika „Sieci” Aleksander Nalaskowski jest publicystą, ale ta jego cotygodniowa rola nie unieważnia jego zasadniczej roli – profesora pedagogiki i nauczyciela akademickiego. Na łamach wspomnianego pisma publikują publicyści formułujący poglądy nie mniej od poglądów Aleksandra Nalaskowskiego skrajne i obsesyjne.
Nie mam jednak do nich pretensji, są oni bowiem jedynie publicystami wyrażającymi swoje opinie i linię polityczno-ideologiczną pisma. Ja również jestem publicystą, ale choć osobiście uważam religię za błąd antropologiczny, za formę nieprawdy, nawet intelektualnej dewiacji, to przecież nie określam ludzi wierzących jako „dewiantów”. Aleksander Nalaskowski ma inną niż publicyści rolę i inne zobowiązania.

Szlachectwo obligujące

Jako pedagog i nauczyciel akademicki ma potencjalny wpływ na formowanie postaw młodego pokolenia, ma w ręku – i to w trybie formalnym – instrumenty oddziaływania wychowawczego. To rodzaj „szlachectwa”, które zobowiązuje. Aleksander Nalaskowski z nie wywiązuje się właściwie – to najłagodniejsze z możliwych sformułowań – ze swoich powinności jako pedagog i wychowawca. On się im radykalnie i haniebnie sprzeniewierza. Czy w związku z tym Aleksander Nalaskowski może być pedagogiem i nauczycielem akademickim? I to na państwowym uniwersytecie?
Może przyjmie go do pracy któraś z uczelni wyznaniowych, związanych z Kościołem katolickim w Polsce, czołowym dziś, nie tylko w osobie Marka Jędraszewskiego, publicznym krzewicielem nienawiści. Z tym ostatnim wszedł „pedagog” Nalaskowski w nienawistny, toksyczny sojusz.

Kryzys świata i kryzys człowieka

Jesteśmy świadkami zagrożeń ekologicznych, ekonomicznych i politycznych – kataklizmów, wojen, głodu, epidemii i masowych ucieczek. Zagrożenia te dotyczą – bezpośrednio
i pośrednio – nas wszystkich.

Powinny one skłaniać ludzi do współdziałania, pomocy potrzebującym i głębszego rozumienia wspólnego losu gatunku ludzkiego. Jak wiemy, tak się nie dzieje. W społeczeństwach zachodnich dominują postawy konsumpcyjne, kult pieniądza i posiadania oraz merkantylizacja stosunków międzyludzkich. Altruizm i bezinteresowna pomoc występują w niewielkim stopniu. Nasuwa się pytanie – jaki powinien być wzorzec człowieka w okresie ciągle narastających kryzysów? Próbę odpowiedzi na to trudne pytanie podjął prof. dr hab. Wojciech Pomykało w książce „Człowiek przyszłości. Kształtowanie człowieka w nowożytnej historii i jego skutki – zarys metodologii kształtowania wizji człowieka przyszłości”. Autor udostępnił tą książkę na stronach internetowych (pomykalowojciech.pl), aby poddać ją szerokiej rzeszy czytelników pod dyskusję. Jak widać z podtytułu, prof. Pomykało widzi potrzebę wypracowania wizji człowieka przyszłości przy zastosowaniu przemyślanej metodyki. Wizja nie może być spontaniczna, intuicyjna.
Prof. Pomykało nawiązuje do koncepcji prof. Bogdana Suchodolskiego zawartych w jego książce „Wychowanie dla przyszłości” wydanej po raz pierwszy w roku 1947. Prof. Suchodolski – zdaniem prof. Pomykało – najwybitniejszy pedagog powojennych czasów – sądził, że „sferą zainteresowań pedagogiki powinny być wszystkie problemy, które dotyczą kreacji człowieka, a nie tylko te, które są w sferze oddziaływania szkoły i celowego, zwłaszcza profesjonalnego nauczania i wychowania, że trzeba skupić uwagę na definiowaniu wizji rozwojowej człowieka, która z natury rzeczy posiada trwalszy wymiar niż funkcjonujące aktualnie rozwiązania ustrojowe”. Prof. Suchodolski poszukiwał ideałów wychowawczych o charakterze uniwersalnym. Sądził, że w procesie tego rodzaju poszukiwań oprócz pedagogiki powinny uczestniczyć również ekonomia,psychologia i socjologia.
Autor książki przypomina wnioski z badań Thomasa Piketty’ego dotyczących postępującej koncentracji bogactwa w rękach nielicznej elity finansowej. Badania te podważyły propagandowe koncepcje konserwatywnych ekonomistów i polityków o „kaskadowym” spływaniu kapitału na średnie i niższe warstwy społeczne.
Problemy i osiągnięcia Chin
W Europie Zachodniej i Ameryce Północnej procesy uprzemysłowienia, urbanizacji i związanej z nią wielkiej migracji z obszarów wiejskich oraz upowszechnienia oświaty miały miejsce w ciągu długiego okresu czasu-począwszy od XVII wieku. Procesom tym towarzyszyły trudne a czasami i dramatyczne zjawiska społeczne, takie jak zmiany w strukturze zawodowej ludności, kryzys autorytetów w tradycyjnych rodzinach, okresy nasilenia przestępczości i dezorganizacji społecznej w wielkich miastach związane z wydostawaniem się mieszkańców wsi obserwowanych ciągle przez sąsiadów do miast w których stawali się anonimowi. W Chińskiej Republice Ludowej procesy te nakładają się dodatkowo na automatyzację i komputeryzację. I to wszystko w historycznie krótkim okresie. Prof. Pomykało – znawca Chin – od lat obserwuje te procesy i zastanawia się nad ich skutkami. Z niepokojem obserwuje – skądinąd zrozumiałą – popularność postaw konsumpcyjnych w społeczeństwie chińskim.
Napływ kapitałów zachodnich do Chin po roku 1978 oznaczał wzrost znaczenia zagranicznych przedsiębiorców i menedżerów, którzy – potencjalnie – mogliby wywierać decydujący wpływ polityczny. Kierownictwo Komunistycznej Partii Chin zdołało temu zapobiec i prowadzić politykę zgodną z racją stanu, co doprowadziło do wydobycia setek milionów Chińczyków z biedy. Prof. Pomykało wyraża pogląd, że „istota chińskiego ustroju to próba wprowadzenia harmonii pomiędzy biurokracją, pracą i kapitałem. Harmonii bezprecedensowej historycznie”.
Na formowanie postaw i wzorców osobowych w społeczeństwie chińskim istotny wpływ wywiera filozofia i etyka konfucjańska. Konfucjanizm zakłada dominację celów zbiorowych nad indywidualnymi. Prof. Pomykało jest zdania, że „warunkiem osiągnięcia przez Chiny w dłuższej perspektywie ­zwycięstwa w pokojowym współzawodnictwie z dominującym w świecie kapitalizmem jest to, aby konfucjańska orientacja na dominację celów zbiorowych nad indywidualnymi została wzbogacona propozycją swoistej harmonii celów indywidualnych i zbiorowych, materialnych i społecznych, narodowych i ogólnoludzkich. Bo nie jest sprzeczne z konfucjanizmem a może stanowić jego rozwinięcie i wzbogacenie w XXI wieku”.
* * *
Sprzeczność pomiędzy globalnym charakterem zagrożeń a wąskim partykularnym podejściem do podejmowania środków zaradczych sprawia, że poszukiwanie pozytywnej wizji człowieka przyszłości i związanych z nią ideałów wychowawczych o charakterze uniwersalnym jest szczególnie aktualne.
Omawiana książka prof. Pomykało to krok w kierunku przezwyciężenia tej sprzeczności.