Z myślą o młodych

Kandydat Lewicy na prezydenta zaprezentował program „Start dla Młodych” – zestaw propozycji mających przywrócić bezpieczeństwo socjalne osobom rozpoczynającym dorosłe życie.

– Musimy ich drogę w dorosłość przygotować tak, by w nią wchodzili pewni i pełni energii a nie wczołgiwali się wykończeni walką z przeciwnościami – mówił Robert Biedroń na konferencji w Bydgoszczy.

Zwrócił uwagę, że „w Polsce mamy więcej kościołów i świątyń, więcej pomników i monumentów, niż żłobków i przedszkoli”. Według kandydata Lewicy jest to „symbol wstydu III RP”.

Co zawiera program „Start dla Młodych”? Biedroń obiecuje budowę miliona mieszkań na tani wynajem. Takie posunięcie ma doprowadzić do obniżenia absurdalnych cen na rynku najmu w Polsce. – Powiedzenie „zmień pracę, weź kredyt” po prostu się już nie sprawdza. Dzisiaj potrzebujemy państwa, które w takich miastach jak Bydgoszcz, Toruń, Inowrocław, Włocławek, Słupsk, Krosno, będzie angażowało się w powstawanie nowych mieszkań – zaznaczył

Europoseł zapewnia, że jego priorytetem będą inwestycje w bezpłatne usługi publiczne na wysokim poziomie. Zamierza stworzyć 200 tys. nowych miejsc w przedszkolach. W programie znajdujemy też propozycje służące wyrównywaniu szans: tablet dla każdego ucznia oraz Prezydencki Fundusz Stypendialny – 400 zł miesięcznie dla każdego studenta.

Kandydat przekonywał, że program ten wyraźnie poprawi warunki życiowe i zwiększy bezpieczeństwo młodych obywateli.

– Pakt, który będzie cywilizacyjną zmianą, który sprawi, że młodzi ludzie nie tylko będą mogli zostać w naszym kraju, ale także spokojnie planować swoją przyszłość – mówił.

Biedroń wskazał, że dominacja własności prywatnej na rynku mieszkaniowym nie wszędzie jest tak wyraźna jak w Polsce. Wręcz przeciwnie – w wielu europejskich państwach już zrozumiano, że „niewidzialna ręka rynku” akurat w tym obszarze nie sprawdza się dobrze.
– Musimy, jako państwo, postawić na powszechne mieszkalnictwo komunalne, spółdzielcze, samorządowe, które będzie wspierało młodych ludzi, tak jak w Niemczech, tak jak we Francji, tak jak w Austrii – podkreślił kandydat Lewicy

Wreszcie polityk zapowiedział powstanie funduszu stabilizacyjnego. Państwo miałoby przekazywać 200 zł na każdego studenta, które będzie lokowane w bezpieczne obligacje. – Kiedy każda młoda osoba będzie kończyła 21 lat, będzie miała pieniądze na start. To będzie mniej więcej 80 tys. zł – powiedział Biedroń.

Zbudujmy razem Polskę godności

Robert Biedroń nie przejmuje się wynikami sondaży. Do ostatniego dnia kampanii będzie walczył o prawdziwy wynik – ten w głosowaniu obywateli. Tym bardziej, że ma im do zaoferowania konsekwentny socjaldemokratyczny program.

28 czerwca wyborcy będą dokonywać wyboru między Polską pogardy, budowaną przez prawicę, a Polską godności – powiedział szef sztabu Biedronia Tomasz Trela. Przypomniał, że do materializowania się tej pierwszej, nieprzyjaznej Polski rękę przyłożyła prawica różnych odcieni. I ta, która dziś rządzi, i ta, która jest w opozycji i puszcza oko do lewicowych wyborców. Było to ewidentne nawiązanie do niedawnych deklaracji Rafała Trzaskowskiego: od zawsze związany z liberałami, nagle stwierdził, że chciałby iść na wojnę z umowami śmieciowymi i zachować obecny wiek emerytalny.

W obronie kobiet

O tym, że prawica miała już swój czas i zawiodła nadzieje poważnej części społeczeństwa, mówiła, w imieniu kobiet, druga szefowa drużyny Biedronia w czasie kampanii – Agnieszka Dziemianowicz-Bąk. Przypomniała, że lewica jest jedyną siłą, której zależy na kobietach i ich prawach. Oznajmiła, że Polki mają dość prawicowych polityków, którzy padali na kolana przed biskupami, a następnie kolanem dusili prawa kobiet. Stwierdziła, że czas już najwyższy skończyć z tzw. kompromisem aborcyjnym i dać obywatelkom Polski prawo do decydowania o swoim ciele, tak jak mogą to czynić Słowaczki, Niemki czy Szwedki. Następnie Dziemianowicz-Bąk wskazała kolejny obszar, w którym tylko lewica ma kobietom cokolwiek do zaoferowania – to równość na rynku pracy: takie same wynagrodzenia na analogicznych stanowiskach i godne płace oraz pełnia praw pracowniczych w zawodach, które w polskiej praktyce częściej wybierane są przez kobiety.

Postępowe państwo z zieloną energią

Robert Biedroń jest politykiem konsekwentnym. Hasła i propozycje, które wygłosił na konwencji 20 czerwca są obecne w jego programie oraz w programie Lewicy od dawna. Nie jest to przedwyborcza kiełbasa, która zostanie szybko zapomniana, ani nieprzemyślane, rzucane na szybko koncepty. Pomysł zwiększenia wydatków na opiekę zdrowotną do 7,2 proc. PKB popierają od dawna pracownicy medyczni. O emeryturę minimalną w wysokości 1600 zł Lewica starała się walczyć już na początku tej sejmowej kadencji. Ani PiS, ani PO nie chciały poprzeć pomysłu.

– Chodzi tu przede wszystkim o postępową, otwartą, europejską Polskę. O nowoczesne państwo dobrobytu, o politykę dla ludzi.a nie dla partii. O świeckie państwo. Chodzi o prawa pracownicze i stabilne miejsca pracy, dobre usługi publiczne, szpitale, szkoły i transport. Chodzi o zieloną energię, czyste powietrze i wodę – takimi słowami Biedroń przedstawiał swoją wizję, zaznaczając, że jedynie lewica jest w stanie się pod taką wizją podpisać.

– Rządząca od lat nami prawica nie potrafi jej zbudować i nigdy jej nie zbuduje, bo prawica nigdy nie stworzy dobrego państwa, państwa dla zwykłego człowieka – podsumował. Obiecał, że jeśli zostanie wybrany, to zostanie silnym prezydentem silnego, upodmiotowionego społeczeństwa.

Zmiana!

Akcentował również, że nie jest politykiem „ciepłej wody w kranie”, tylko człowiekiem, którego celem jest zmienianie otaczającej rzeczywistości. Przypomniał, że zadaniem lewicy jest występowanie po stronie tych, których dotyka niesprawiedliwość, których prawa są łamane

– Kiedy płonie świat, spokój jest przywilejem nielicznych, salonowych elit. Ja nie jestem w polityce dla spokoju. Nie świętego spokoju dzisiaj potrzebujemy w polityce. Potrzebujemy realnej zmiany, która sprawi, że ludziom w naszym kraju po prostu będzie się żyło lepiej i będą bardziej szczęśliwi – zadeklarował Biedroń.

Lewica jest alternatywą

Kandydat socjaldemokratów nie szczędził gorzkich słów jednej i drugiej frakcji prawicy, która przez ostatnie 15 lat dzieliła między siebie władzę i wpływy. Wzywał wyborców: nie wybierajcie mniejszego zła zamiast większego, skoro można wybrać dobro, nie musicie ulegać szantażowi stosowanemu przez rywali i ograniczać swojego wyboru do różnych opcji prawicowych.

W tej sprawie sekundował mu przemawiający wcześniej Adrian Zandberg. Zarzucił zarówno PiS, jak i PO, stosowanie moralnego szantażu: straszenie albo wszechpotężnym Kościołem, albo powrotem wyzysku i pracy za 5 zł za godzinę. I dodał, że gdyby był złośliwy, to uznałby, że prawdę mówią… jedni i drudzy.

Bo kto korzystał na rządach prawicy do tej pory? Nie zwykli ludzie, pracownicy, przekonywał eurodeputowany.

– Korzystali tylko partyjni nominaci, ich krewni oraz znajomi w spółkach państwowych i spółkach miejskich. Korzystały też wielkie państwowe czy zagraniczne korporacje zamiast małych i średnich polskich firm. Korzystali oczywiście też biskupi, którzy jedną ręką kryli księży pedofilii, a drugą zagarniali grunty i brali miliony z naszego wspólnego budżetu. To jest hańba i wstyd polskiej prawicy, za które lewica ją rozliczy – obiecał polityk.
Nie mogła nie paść obietnica budowy europejskiego państwa dobrobytu – to wszak niezmiennie cel lewicowej koalicji zawartej przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi. I znów nie sposób nie zgodzić się z Zandbergiem, który zaznaczył, że żadna prawica takiej Polski nie zbuduje.
– Nie zbudują nam tego ani prawicowcy oszalali z nienawiści, ani ci przebrani w ładne garnitury, którzy z pięknym akcentem mówią „bonjour” – powiedział Zandberg.

Do wyborów pozostał mniej niż tydzień. Robert Biedroń będzie kontynuował kampanię, spotykając się z wyborcami.

Biedroń, ach to ty!

W momencie wysyłania bieżącego wydania „Trybuny” do druku, trwa konwencja partii Roberta Biedronia. Nie wiemy jeszcze dokładnie, czy mówimy o „Wiośnie” czy „Wiośnie Biedronia” (w ostatnim czasie zarejestrowano taką domenę internetową).
Na wnioski, czy mamy do czynienia z Mesjaszem czy Macronem polskiej polityki, poczekamy jednak nieco dłużej niż do końca weekendu. Udział w konwencji zadeklarowało 10 tys. osób. Biedroń ma ogłosić powstanie partii, a zarazem przedstawić główne punkty programu – tzw. umowę Biedronia. Jak głoszą przecieki, silnie wyeksponowany ma być „wątek europejski” w związku ze zbliżającymi się majowymi wyborami. Po spotkaniu na warszawskim Torwarze, Biedroń ma udać się w Polskę – w tzw. trasę wiosenną. Potrwa ona do 4 marca, a w trakcie przedstawić się mają kolejne jedynki list wyborczych Biedronia do PE.
„Zaprosiliśmy na konwencję m.in. prof. Jerzego Hausnera, którego myślenie o politykach społecznych i o działaniu państwa jest nam bardzo bliskie, a także przedstawicielki i przedstawicieli tzw. pierwszej Solidarności” – ogłosił sam zainteresowany. Wśród gości specjalnych znajdą się również eurodeputowani.
Współpracownicy, których na razie pokazał światu były prezydent Słupska, to Krzysztof Gawkowski – dysydent z SLD, lewicowy socjolog Maciej Gdula, partner Biedronia Krzysztof Śmiszek, dyrektorka finansowa Biedroniowego think tanku Monika Gotlibowska, Gabriela Morawska-Stanecka, która odpowiada w ugrupowaniu za sprawy prawne, oraz szef zespołu programowego ruchu Dariusz Standerski.
Na temat programu Biedronia docierają do mediów różne informacje. Pojawił się postulat emerytury obywatelskiej w wysokości 1600 zł, Biedroń chce też odejścia od energetyki węglowej do 2035 roku i wprowadzenia licznych swobód obywatelskich (możliwość przerwania ciąży na żądanie, małżeństwa jednopłciowe, rzetelna edukacja seksualna, świeckie państwo). Jeśli chodzi o podatki, exwłodarz Słupska nie proponuje rewolucji: nie chce ani podwyższać, ani obniżać. Domaga się lepszej redystrybucji. Zamiast łożyć na fundusz kościelny, chce dawać podwyżki nauczycielom (do około 3500 zł brutto). Pieniądze zaoszczędzone dzięki cyfryzacji administracji zamierza przeznaczyć na podwyższenie zasiłku dla osób z niepełnosprawnościami i wprowadzenie indywidualnych asystentów. 500 plus według Biedronia działa na zasadzie „złotówka za złotówkę”. Na szczególne wyróżnienie zasługuje fakt, że Biedroń chce wprowadzić oficjalne stanowisko Rzecznika Praw Zwierząt.
Na razie jest królem mediów społecznościowych oraz komunikacji bez uprzedzeń. Czy zrobi dobrą zmianę nie tylko na Facebooku, ale też w polityce – zobaczymy. Na razie przyglądamy się jego programowi bez uprzedzeń. W kwestiach obyczajowych ma wśród opozycji sporą konkurencję.