Kubacki rekordzistą Wielkiej Krokwi

Turnieje w Zakopanem potwierdziły, że w tej chwili liderem naszej kadry skoczków jest Dawid Kubacki. To głównie dzięki jego rekordowemu skokowi biało-czerwoni zajęli w sobotę trzecie miejsce w konkursie drużynowym.

Przed zawodami w Zakopanem w obecnej edycji Pucharu Świata w skokach narciarskich odbył się tylko jeden konkurs drużynowy, rozegrano go podczas inauguracji sezonu w Wiśle. Na skoczni im. Adama Małysza wygrali Polacy, a że w Zakopanem triumfowali przed rokiem, licznie przybyli pod Wielka Krokiew kibice liczyli na kontynuację znakomitej passy. Tym razem rywalizacja odbywała się w wyjątkowych warunkach, w ciszy i bez muzyki, bo w naszym kraju obowiązywała w sobotę żałoba narodowa po zabójstwie prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

W konkursie nie brakowało emocji. Nasza drużyna startująca w sprawdzonym składzie – Piotr Żyła, Maciej Kot, Kamil Stoch i Dawid Kubacki, tym razem nie zdołała nawiązać wyrównanej walki z ekipami Niemiec i Austrii, ale podtrzymała świetną passę i wywalczyła trzecie miejsce (od czterech lat nasi skoczkowie w każdym konkursie drużynowym stają na podium). Trzeba jednak uczciwie p[rzyznać, że w dużej mierze stało się tak za sprawą dyskwalifikacji Johanna Andre Forfanga, który miał nieprzepisowy kombinezon. To z tego powodu mająca realne szanse na wyprzedzenie biało-czerwonych ekipa Norwegii ostatecznie wylądowała na ósmym miejscu. Nasi skoczkowie musieli jednak do końca walczyć o trzecią lokatę ze Słoweńcami, a sukces drużynie Stefana Horngachera zapewnił genialnym skokiem Dawid Kubacki, który poszybował na odległość 143,5 metra i odzyskał dla Polaków rekord Wielkiej Krokwi, który chwile wcześniej odebrał Kamilowi Stochowi Markus Eisenbichler uzyskując 143 m.

Nie obyło się niestety bez dramatu. Groźny upadek zaliczył Niemiec David Siegel, który nie ustał skoku i z poważnymi obrażeniami kolana wylądował w szpitalu. Niemieckie media ostro skrytykowały jury konkursu, że pozwoliły mu skakać w trudnych warunkach z nieodpowiedniej belki. Przed ostatnią serią zawodów Polacy mieli tylko 2,3 punktu zapasu nad czwartą Słowenią, a na czele zawodów Austriacy walczyli o triumf z Niemcami, którzy już byli pewni swego, ale po upadku Davida Siegela stracili całą przewagę. Jako pierwszy skakał w tym gronie Słoweniec Timi Zajc, który skoczył 135 metrów. Dawid Kubacki odpowiedział mu w sposób nieprawdopodobny – skoczył 143,5 metra i odebrał Eisenbichlerowi rekord skoczni! Polacy odetchnęli, podium zostało obronione. W walce o triumf Austriak Stefan Kraft uzyskał 141 metrów, a Niemiec Stephan Leyhe 137 metrów. Niemcy obronili przewagę i wygraną o włos, dokładnie 0,1 punktu. Licząc indywidualne osiągnięcia najlepszy w sobotniej drużynówce okazał się Austriak Stefan Kraft (308,6 pkt), przed Czechem Romanem Koudelką (304 pkt) i Dawidem Kubackim (303,8 pkt). Pozostali nasi zawodnicy zajęli odległe lokaty – Kamil Stoch był 12. (284,1 pkt), Maciej Kot 22. (267,5 pkt), a Piotr Żyła 24. (261,8 pkt).

Dzięki wygranej Niemcy dopisali do swojego dorobku w Pucharze Narodów 400 punktów. Polacy za trzecie miejsce otrzymali 300 pkt, wobec czego ich przewaga nad niemiecka ekipą zmniejszyła się do 38 punktów. Biało-czerwoni przed niedzielnym konkursem indywidualnym mieli na koncie 2577 pkt, Niemcy 2539 pkt, trzecia w zestawieniu Japonia 1905 pkt, czwarta Austria 1570, piąta Norwegia 1329, szósta Słowenia 1049, siódma Szwajcaria 614, a ósme Czechy 566 pkt.
Po takim otwarciu kibice z niecierpliwością czekali na niedzielny konkurs indywidualny. Apetyty na sukces były spore, bo w serii próbnej triumfował Dawid Kubacki (133,5 metra) przed Kamilem Stochem (131 metrów), a lider Pucharu Świata Japończyk Ryoyu Kobayashi skoczył tylko 127 metrów.

Turniej nie ułożył się jednak po myśli biało-czerwonych. Zawody wygrał Austriak Stefan Kraft , drugie miejsce zajął Norweg Robert Johansson, a trzecie Japończyk Yukiya Sato. Sensacyjnie już po pierwszej serii z zawodami pożegnał się Kamil Stoch, a lider Pucharu Świata Ryoyu Kobayashi zajął dopiero 23. miejsce, lecz w drugiej serii skoczył wystarczająco daleko, żeby awansować na siódmą pozycję. Najlepszy z Polaków znów był Dawid Kubacki, ale zajął zaledwie dwunastą lokatę.

 

 

 

Bilety tylko nielegalnie u koników

Nie ma już biletów na zimowe konkursy Pucharu Świata w skokach narciarskich w Zakopanem. To znaczy nie ma ich w oficjalnej sprzedaży, bo u „koników” są.

 

Teraz wejściówki można nabyć już tylko u „koników”, czyli w nielegalnym obiegu. Organizatorzy zawodów w Zakopanem apelują do kibiców, żeby przestali kupować wejściówki z drugiej ręki, bo tylko tak można ukrócić ten nielegalny proceder. Przypomnijmy, że na przyszłoroczne zawody na Wielkiej Krokwi bilety można było kupić bezpośrednio w Zakopanem, przez zamówienie telefoniczne oraz poprzez zakup na autoryzowanej przez organizatorów stronie internetowej.

Wejściówki na oba konkursy w Zakopanem (indywidualny i drużynowy) zostały wyprzedane w całości, mimo to w Internecie pojawiły się jednak oferty sprzedaży biletów na wspomniane zawody, ale po znacznie wyższych cenach. Organizatorzy zgłosili ten fakt do prokuratury i na policję, bo polskie prawo zakazuje sprzedaży biletów na imprezy kulturalne i sportowe po cenach wyższych niż nominalna. Za to grozi kara grzywny, a nawet pozbawienia wolności. Ale portali internetowych, które proponują droższe wejściówki, pojawiło się mnóstwo. Stąd apel do kibiców, żeby nie dali się nabierać naciągaczom.